Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

227

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Je­steś isto­tą o dwo­istej na­tu­rze, po­nie­waż skła­dasz się za­rów­no z umy­słu, jak i ciała. Co wię­cej, twój umysł rów­nież dzie­li się na dwie czę­ści: świa­do­mą i pod­świa­do­mą. Ze wzglę­du na cen­tral­ny cha­rak­ter świa­do­mo­ści do­brze wiesz, w jaki spo­sób ona dzia­ła. Tego sa­me­go nie da się jed­nak po­wie­dzieć o two­jej pod­świa­do­mo­ści.

Jeśli chcesz zdo­być dowód na ist­nie­nie pod­świa­do­mo­ści oraz zro­zu­mieć, jak funk­cjo­nu­je, oddaj się me­dy­ta­cji zazen. Znajdź spo­koj­ne miej­sce, w któ­rym bę­dziesz mógł usiąść albo naj­le­piej po­ło­żyć się na pięć minut. Za­mknij oczy i nie myśl o ni­czym – to zna­czy: spró­buj o ni­czym nie my­śleć. Prze­ko­nasz się, że to nie­zmier­nie trud­ne za­da­nie. Do two­jej świa­do­mo­ści nie­ustan­nie będą się prze­dzie­rać różne myśli – a do­kład­niej, bę­dzie ci je pod­su­wać pod­świa­do­mość.

Świa­do­mość jest wy­raź­nie ra­cjo­nal­na, na­to­miast pod­świa­do­mość dzia­ła w spo­sób pół­ra­cjo­nal­ny. Miewa sza­lo­ne po­my­sły, czego do­wo­dem są nasze sny. Jest przy tym po­dat­na na różne zwod­ni­cze su­ge­stie. Na przy­kład gdy ku­pu­jesz coś, czego wcale nie po­trze­bu­jesz, praw­do­po­dob­nie ro­bisz to dla­te­go, że agen­cja re­kla­mo­wa sku­tecz­nie za­szcze­pi­ła taki po­mysł w two­jej pod­świa­do­mo­ści, która z kolei prze­ko­na­ła do za­ku­pu świa­do­mość.

Mo­gło­by się wy­da­wać, że z racji swo­jej ra­cjo­nal­no­ści prym w na­szym umy­śle bę­dzie wio­dła świa­do­mość – ale tak nie jest. Wręcz prze­ciw­nie, wy­glą­da na to, że świa­do­mość chęt­nie od­gry­wa rolę sługi pod­świa­do­mo­ści. Na przy­kład, za­miast szu­kać spo­so­bu na ob­ni­że­nie uciąż­li­wych rat kre­dy­to­wych, wy­ko­rzy­stu­jąc zdol­ność lo­gicz­ne­go my­śle­nia, twoja świa­do­mość może gło­wić się nad tym, jak sfi­nan­so­wać zakup eks­tra­wa­ganc­kie­go sa­mo­cho­du, który two­jej pod­świa­do­mo­ści wy­da­je się nie­zbęd­ny do życia.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

95c19b56-98eb-4798-8490-c7be1fba1b14
df8b6a24-9822-4c71-b468-657b92a07d24

Zaloguj się aby komentować

„ofia­ry nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Wiele osób chęt­nie przyj­mu­je tę ety­kiet­kę. W końcu jako ofia­ra nie po­no­sisz od­po­wie­dzial­no­ści za te aspek­ty swo­je­go życia, które nie uło­ży­ły się po two­jej myśli. Po­nad­to z ofia­rą na­le­ży ob­cho­dzić się w szcze­gól­ny spo­sób: osoby o tym sta­tu­sie po­trze­bu­ją czasu, żeby wró­cić do sił, a w grę może nawet wcho­dzić pew­ne­go ro­dza­ju od­szko­do­wa­nie. Rów­no­cze­śnie jed­nak od­gry­wa­nie roli ofia­ry praw­do­po­dob­nie na­si­li tylko cier­pie­nie, ja­kie­go do­świad­czasz w wy­ni­ku do­zna­nych krzywd, gdyż wy­wo­łu­je po­czu­cie bez­rad­no­ści.

Czło­wiek od­por­ny psy­chicz­nie nie wej­dzie w rolę ofia­ry. Wzbu­dzał­by wtedy li­tość, a on nie uważa się za god­ne­go po­li­to­wa­nia. Jest silny i kom­pe­tent­ny. Wpraw­dzie nie ma wpły­wu na to, czy spo­tka go jakaś nie­spra­wie­dli­wość, ale może za­de­cy­do­wać, jak na nią za­re­agu­je. Albo po­zwo­li, żeby ze­psu­ła mu dzień, a w dłuż­szej per­spek­ty­wie znisz­czy­ła mu życie, albo od­waż­nie stawi jej czoła, z opty­mi­zmem szu­ka­jąc spo­so­bów na omi­nię­cie prze­szkód, jakie inni nie­słusz­nie umie­ści­li na jego dro­dze.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

55e95b03-c63d-4bcc-bbc1-b9d22c2204c8
80d652ec-08de-491b-8896-f24ad1b28ca2

Zaloguj się aby komentować

Speł­ni­łem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam od­nio­słem ko­rzyść. To za­wsze miej przed oczy­ma i w pracy nie usta­waj nigdy!


Marek Aureliusz, Rozmyślania


Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.


Seneka, O bezczynności


Takie dwa cytaty wynalazłem dla siebie, z motywacją do dalszej pracy, przede wszystkim w poszerzaniu swojej refleksyjności, a także przy trwaniu w codziennych wyborach jakościowego życia w zgodzie z samym sobą. Właśnie tego sobie życzę, bo są to rzeczy zależne ode mnie. A cały ten post wrzucam z okazji drugiej rocznicy mojej praktyki stoickiej, to właśnie dzięki niej mogę robić to co robię i nie zamierzam przestać.


#stoicyzm #oczynieniupostepow

781dfc8e-586e-41d0-b700-784d75ff8a41

Zaloguj się aby komentować

Za­uwa­ży­łem, że sto­jąc w korku, wy­dzie­ram się na in­nych kie­row­ców, cho­ciaż mnie nie sły­szą. A nawet gdyby do­cie­ra­ły do nich moje wy­zwi­ska, i tak tkwi­li na za­tło­czo­nej ulicy tak samo jak ja i nie mogli nic na to po­ra­dzić. Czemu więc słu­żył mój krzyk? Może chcia­łem w ten spo­sób po­pra­wić sobie sa­mo­po­czu­cie? Rze­czy­wi­ście, przy­no­sił mi ulgę, ale tylko chwi­lo­wą. Póź­niej znów ogar­nia­ła mnie złość. Do­sze­dłem do wnio­sku, że dużo le­piej by­ło­by w ogóle się nie zde­ner­wo­wać; wtedy nie mu­siał­bym robić nic, żeby cho­ciaż na mo­ment po­pra­wić sobie na­strój. 

Kon­ty­nu­owa­łem swoje roz­my­śla­nia nad zło­ścią i gro­ma­dzi­łem ko­lej­ne do­wo­dy na to, jak sam się nią krzyw­dzę.

Zła­pa­łem się na przy­kład na tym, że krzy­czę na po­li­ty­ków, któ­rych oglą­dam w te­le­wi­zji. Cóż za non­sens, prze­cież nie mogą mnie usły­szeć! Za­uwa­ży­łem też, że cza­sem od­ży­wa we mnie na nowo złość z po­wo­du dawno mi­nio­nych wy­da­rzeń. Tuż przed za­śnię­ciem nagle przy­po­mi­na­ło mi się, jak ktoś mnie ura­ził wiele mie­się­cy wcze­śniej. Póź­niej przez kilka go­dzin prze­wra­ca­łem się z boku na bok, a na­stęp­ne­go dnia obu­dzi­łem się w pa­skud­nym hu­mo­rze.

W efek­cie tego śledz­twa za­czą­łem się zło­ścić na sie­bie za to, że złosz­czą mnie takie dro­bia­zgi. Do­sze­dłem do wnio­sku, że czas naj­wyż­szy po­ra­dzić sobie z nie­kon­tro­lo­wa­nym gnie­wem. Za­kła­da­łem, że jeśli na­uczę się nie wście­kać z po­wo­du co­dzien­nych kom­pli­ka­cji, zo­sta­nie mi nie­wie­le zło­ści, z którą będę mu­siał sobie ra­dzić.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

37797d11-0c98-4cff-ac74-f1cebf9397cf
25bf0b42-6458-4d09-8a91-56e0ab92587c

Serio ktoś tak ma? Każdemu chyba zdazrza się rzucić obelżywym wyrazem, ale taki słowotok świadczy raczej o niestabilności psychicznej. Pojeb za kółkiem innymi słowy.

@kitty95 widocznie są osoby, które tak mają i nawet niektóre z nich wydają się całkiem w porządku, więc niekoniecznie są niestabilne psychicznie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Natomiast dla mnie jazda samochodem i te wszystkie niespodziewane sytuacje na drodze okazały się doskonałą okazją do ćwiczenia opanowania i cierpliwości. Rozwój tych cech na drodze zaczął rzutować na wszelkie inne aspekty mojego życia.

@splash545 kumpel kiedyś takim jogurciki wrzucał na ochłodę. Prosił o uchylenie okienka, jeb otwarty jogurcik do środka i spierdlamy. Ale to były stare czasy, gdzie Stolica nie była tak pokorkowana i dash camów nie było.

Zaloguj się aby komentować

Jak zatem na­le­ży za­re­ago­wać, kiedy czu­je­my, że ktoś nas skrzyw­dził? Zda­niem Se­ne­ki po­win­ni­śmy zro­bić wszyst­ko, żeby nie wpaść w złość. Dzię­ki temu nie bę­dzie­my mu­sie­li sobie z nią ra­dzić: ani jej wy­ra­żać, ani tłu­mić. Wiele osób bez na­my­słu od­rzu­ci tę radę. „Nie je­ste­śmy w sta­nie po­wstrzy­mać się od zło­ści” – wy­ja­śnią. „Tak po pro­stu re­agu­je­my, i już”.

Oso­bi­ście po­le­mi­zo­wał­bym z tą opi­nią. Cho­ciaż nie uwa­żam się za czło­wie­ka sko­re­go do zło­ści, z całą pew­no­ścią po­tra­fię wpaść w złość, jed­nak jej rola w moim życiu zmie­ni­ła się, odkąd stu­diu­ję fi­lo­zo­fię sto­ic­ką.

Mo­ment olśnie­nia na temat zło­ści prze­ży­łem w po­cze­kal­ni przed ga­bi­ne­tem le­kar­skim. Za­zwy­czaj w ta­kich sy­tu­acjach za­bie­ram ze sobą coś do czy­ta­nia, po­nie­waż le­ka­rze czę­sto się spóź­nia­ją. Tego dnia moją lek­tu­rą był esej Se­ne­ki o gnie­wie – bo cóż by in­ne­go? Wi­zy­ta opóź­ni­ła się o go­dzi­nę, a ja do­ko­na­łem w tym cza­sie in­te­re­su­ją­ce­go od­kry­cia: do­brze wie­dzia­łem, że mam pełne prawo zde­ner­wo­wać się na le­kar­kę, która ka­za­ła mi tak długo cze­kać, ale nie mo­głem się do tego zmu­sić. Se­ne­ka prze­ko­nał mnie, że by­ło­by to nie­mą­dre, bo wpa­da­jąc w złość, tylko wy­rzą­dził­bym krzyw­dę sobie sa­me­mu. Dzię­ki temu zda­rze­niu zro­zu­mia­łem, że po­tra­fię obyć się bez zło­ści, co wcze­śniej wy­da­wa­ło mi się nie­moż­li­we.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

bfac6ced-fe72-48f4-b0f3-a96449b620ae
bd5fa220-9b45-4e41-8980-cd5666e136e1

@splash545 tylko trzeba pamiętać, że czym innym jest brak złości a powstrzymywanie jej.

Powstrzymaną złość trzeba gdzieś uwolnić. A tutaj chodzi o sytuację gdzie złość w ogóle nie powstaje.

Zaloguj się aby komentować

Kiedy wpa­da­my w złość, mamy do wy­bo­ru dwie moż­li­wo­ści: albo ją wy­ra­zić, albo stłu­mić. Stłu­mio­na złość może się w nas za­ko­rze­nić i przejść w stan uśpie­nia, by za­pło­nąć po­now­nie w na­szej świa­do­mo­ści w zu­peł­nie nie­spo­dzie­wa­nym mo­men­cie, na przy­kład rok po sy­tu­acji, która ją wy­wo­ła­ła. Wię­cej – echa zło­ści mogą od­zy­wać się w nas przez kil­ka­dzie­siąt lat. Z wie­kiem mamy coraz słab­szą pa­mięć, ale nie za­po­mi­na­my krzywd, jakie nam wy­rzą­dzo­no. Dzie­więć­dzie­się­cio­lat­ka, która może nie wie­dzieć, jaki jest dzień ty­go­dnia ani rok, po­tra­fi dość szcze­gó­ło­wo przy­wo­łać z pa­mię­ci in­cy­dent, który zde­ner­wo­wał ją pół wieku wcze­śniej, i znów wpaść w gniew z jego po­wo­du.

Wy­obraź­my sobie teraz, że za­miast tłu­mić złość, swo­bod­nie ją wy­ra­ża­my. Jeśli zro­bi­my to w spo­sób sprzecz­ny z pra­wem, mo­że­my skoń­czyć w wię­zie­niu. Na­to­miast wy­ra­że­nie zło­ści w ak­cep­to­wa­ny spo­łecz­nie spo­sób nie za­wsze krzyw­dzi osobę, która jest jej ad­re­sa­tem, za to za­wsze ma ne­ga­tyw­ny wpływ na nas sa­mych.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

7b68aeca-0399-4b14-b524-b58d4d1406a7
78527a4e-b349-417c-8f5d-1e56dfff7799

@KatieWee @PaczamTylko można zacząć od nazwania emocji: czuję złość (specjalnie tak, a nie "jestem zła", bo nie jestem złą osobą, tylko odczuwam emocję pt. złość), a potem w zależności od sytuacji - jak się da to wyjść z pomieszczenia i dać sobie moment na odparowanie, a jak się nie da to ćwiczenia oddechowe pomagają.

Dobra też jest cegła antystresowa, ale ona chyba nie jest akceptowalna społecznie xD

Nie wiem czy w ogóle możliwe jest wytrenowanie całkowitego "wyłączania" złości. Albo trzebaby zacząć w okresie formowania się osobowości albo mieć jakieś mocne genetyczne predyspozycje.


Pytanie też czy całkowity brak emocji, to jest coś pozytywnego? Emocjam różnimy się od "AI". Wszystkie zwierzęta mają emocje.

@kitty95 całkowity brak emocji nie jest możliwy, staranie się osiągnięcia czegoś takiego jest błędem bo człowiek jest istota emocjonalną i należy ten fakt zaakceptować.

Natomiast można się nauczyć żyć z własnymi emocjami i nie dawać się im kontrolować. To o czym piszesz to faktycznie byłaby sytuacja optymalna, żeby to zrobić na etapie kształtowania się osobowości, jednak najczęściej nie mamy takiego komfortu. No ale nic straconego bo można to zrobić w dowolnym momencie życia. Tylko wymaga to regularnych ćwiczeń, najlepiej codziennych. (zupełnie jak z siłką czy innym sportem) I jednemu zejdzie z tym pół roku, innemu 2 lata. Ale jest to możliwe i warto się takich rzeczy uczyć, choćby efekty miały być nawet częściowe.

Zaloguj się aby komentować

Lu­dzie re­agu­ją na kom­pli­ka­cje ży­cio­we na różne spo­so­by. Nie­któ­rzy prze­ży­wa­ją je wy­jąt­ko­wo mocno – nawet drob­na trud­ność wy­wie­ra istot­ny wpływ na ich stan emo­cjo­nal­ny i długo do­cho­dzą do sie­bie. Część z nich nie po­tra­fi zna­leźć żad­ne­go roz­wią­za­nia, inni wcho­dzą w rolę ofia­ry i skar­żą się wszyst­kim wokół, jakie to nie­spra­wie­dli­we, że muszą zma­gać się z takim pro­ble­mem. Mogą nawet prze­ko­ny­wać, że jako ofia­ry nie po­win­ni sami szu­kać wyj­ścia z trud­nej sy­tu­acji – ktoś po­wi­nien zro­bić to za nich.

Więk­szość z nas jest jed­nak bar­dziej od­por­na. Na kom­pli­ka­cje, któ­rych do­świad­cza­my, re­agu­je­my nie bez­rad­no­ścią i przy­gnę­bie­niem, lecz po­czu­ciem fru­stra­cji. W wielu przy­pad­kach jest to re­ak­cja mi­mo­wol­na: nie de­cy­du­je­my o tym, czy ogar­nie nas fru­stra­cja, tak jak aler­gik nie de­cy­du­je o tym, czy kich­nie, kiedy w po­wie­trzu unosi się pyłek kwia­to­wy. Dzie­je się to nie­za­leż­nie od nas.

Ist­nie­je jed­nak ważna róż­ni­ca mię­dzy kich­nię­ciem a fru­stra­cją. Ki­cha­jąc, po­zby­wa­my się tego, co draż­ni nasze za­to­ki, więc po chwi­li od­czu­wa­my ulgę. Na­to­miast fru­stra­cja czę­sto prze­ra­dza się w złość. To nie­do­brze, po­nie­waż zło­ści nie da się po­go­dzić z uczu­ciem szczę­ścia; można ją wręcz uznać za prze­ci­wień­stwo ra­do­ści. Zatem re­agu­jąc fru­stra­cją na pro­blem, tylko po­gar­sza­my spra­wę.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

#stoicyzm

b09bc932-da25-4aab-8466-56e9e9a70d15
76036576-e7ee-4564-b21d-0736c2577cfb

Ostatnio oglądałam wywiad z babeczką neuronaukowczynią czy jakoś tak, która powiedziała, że nie ma tak że nie mamy kontroli nad naszymi zachowaniami i emocjami. Pierwszy odruch, jest wyuczony, automatyczny, właśnie np. złość,. Potem zaczynamy mieć przestrzeń, aby wpłynąć na to co czujemy już bardziej świadomie i dzięki nauroplastyczności i treningowi mózgu, mozemy zmienić te nasze automatyzmy.


https://youtu.be/DUz_6o92f1I?si=IqTDRfFA4_YcAYEg

@Fafalala dokładnie o tym jest stoicyzm, fajnie, że jest potwierdzenie w neurobiologii. Wywiad zapisuje i jakoś w weekend sobie obejrzę.

@Fafalala

Nie są więc namiętnością wzruszenia powstałe pod wpływem żywych wyobrażeń przedmiotów, jeżeli tylko ich doznajemy, ale stają się nią dopiero wtedy, kiedy im ulegamy i pozwalamy się takiemu bezwolnemu poruszeniu porwać za sobą. Jeśli bowiem ktoś bladość na twarzy, łzy tryskające, wzburzenie wstydliwych soków, głębokie westchnienia, spojrzenia, które nagle stają się bardziej ogniste, albo coś podobnego uważa za objaw namiętności i za oznakę świadczącą o stanie wewnętrznym, jest w błędzie i nie rozumie tego, że są to wzruszenia ciała. Tym się tłumaczy, że bardzo często żołnierz, nawet najwaleczniejszy, kiedy wkłada na siebie zbroję, blednieje, i że najodważniejszemu wojownikowi, gdy dadzą hasło do boju, cośkolwiek zadrżą kolana, i że wielkiemu wodzowi, zanim hufce zderzą się z sobą, serce kołacze się w piersi, i że znakomitemu krasomówcy, gdy się przygotowuje do wygłoszenia mowy, sztywnieje język.

Poznaj, w jaki sposób namiętności po- wstają, wzrastają i przybierają nadmierne rozmiary. Oto pierwsze ich poruszenie nie jest dobrowolne, jest jak gdyby wylęgiwaniem się namiętności i pewnego rodzaju groźbą. Drugie następuje za zgodą woli, jeszcze nie zaciętej w uporze: trzeba by, żebym się zemścił, skoro doznałem obrazy; trzeba by temu a temu wymierzyć karę, skoro popełnił występek. Trzecie poruszenie już nie daje się pohamować, już nie tylko pragnie się zemścić, gdy trzeba, lecz przede wszystkim oponowuje rozum. Pierwszego odruchu nie jesteśmy w stanie uniknąć za pomocą rozumu, podobnie jak objawów występujących w ciałach, o czym mówiliśmy wyżej, jak na przykład, by cudze ziewanie nie pobudzało i nas do ziewania, by automatycznie nie zamykały się oczy, gdy nagle zagrożą im palce. Takim odruchom rozum nie może zapobiec, a przyzwyczajenie i pilna uwaga osłabiają poniekąd wrażliwość. To drugie jednak poruszenie, które z rozmysłu się rodzi, rozmysłem bywa tłumione.


Seneka, O gniewie

Zaloguj się aby komentować

Lu­dzie czę­sto sta­ra­ją się prze­bić nasze opo­wie­ści o kom­pli­ka­cjach. Je­że­li po­wie­my, że za­tru­li­śmy się je­dze­niem w re­stau­ra­cji, w za­mian mogą nam zre­la­cjo­no­wać ze szcze­gó­ła­mi, jak przez trzy dni cier­pie­li po zje­dze­niu taco ze sto­iska ulicz­ne­go w Ti­ju­anie w Mek­sy­ku. Są też osoby, które po­tra­fią mówić nie­mal wy­łącz­nie o swo­ich ży­cio­wych przej­ściach, przy oka­zji wskrze­sza­jąc w sobie gniew, jaki w nich wy­wo­ła­ły. Rzecz jasna, tacy lu­dzie nie są naj­przy­jem­niej­szy­mi to­wa­rzy­sza­mi. Mimo to jeśli się na nich na­tkniesz, zwróć bacz­ną uwagę na ich za­cho­wa­nie. Czy re­agu­jesz cza­sem na pro­ble­my w ten sam spo­sób? A jeśli tak, to czy mo­żesz nad tym w jakiś spo­sób za­pa­no­wać? Jeśli zdo­łasz to zro­bić, bę­dzie ci się żyło znacz­nie ła­twiej, a nawet być może od­kry­jesz, że je­steś szczę­śliw­szy niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

1c5f9b94-ef77-46bd-a878-3816acac6368
05992f77-87d5-46a0-a4c2-bd8dfb5aa90b

To jest bardzo ciekawe zjawisko wynikające bezpośrednio z niedowartościowania i potrzeby bycia lepszym, nawet w negatywnych aspektach. Czasem też tak się manifestuje ego wywalone w kosmos - czyjaś historia nie może być absolutnie lepsza od mojej.

Zaloguj się aby komentować

Jeśli za­czniesz ob­ser­wo­wać, jak wpły­wa­ją na cie­bie roz­ma­ite kom­pli­ka­cje, doj­dziesz do waż­nych wnio­sków. Spró­buj pro­wa­dzić dzien­nik kom­pli­ka­cji: opi­sy­wać pro­ble­my, które cię spo­ty­ka­ją, ich źró­dło, zna­cze­nie i swoją re­ak­cję na nie. Dzię­ki temu uświa­do­misz sobie, że kom­pli­ka­cje ży­cio­we wiążą się z dwoma ro­dza­ja­mi kosz­tów. Pierw­szy można okre­ślić jako koszt fi­zycz­ny. Jeśli twój sa­mo­chód ze­psu­je się na au­to­stra­dzie, bę­dziesz mu­siał wy­ko­nać wiele kon­kret­nych rze­czy, żeby po­ra­dzić sobie z tą kom­pli­ka­cją, w tym wydać pie­nią­dze. Po­dob­nie, jeśli le­karz po­in­for­mu­je cię o cho­ro­bie no­wo­two­ro­wej, le­cze­nie, któ­re­mu się pod­dasz, może po­cią­gnąć za sobą kosz­ty fi­zycz­ne takie jak nud­no­ści i różne inne do­le­gli­wo­ści.

Jed­nak oprócz kosz­tów fi­zycz­nych po­nie­siesz rów­nież kosz­ty emo­cjo­nal­ne. Awa­ria sa­mo­cho­du może wy­wo­łać w tobie ogrom­ną złość, a dia­gno­za „no­wo­twór” może cię na­peł­nić głę­bo­kim smut­kiem. Co wię­cej, w wielu przy­pad­kach emo­cjo­nal­ny koszt kom­pli­ka­cji ży­cio­wej znacz­nie prze­wyż­sza jej koszt fi­zycz­ny.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

6a1585e6-f241-45a4-b654-42e6c2ff1e81
9ca7509a-f1b9-4d1f-9250-c27bef04ac51

Zaloguj się aby komentować

Może nam się wreszcie wydawać, że nie będziemy szczęśliwi, jeśli nie sprostamy postawionym sobie w przeszłości wymaganiom - na przykład nie uda nam się żyć tak, jak to sobie zaplanowaliśmy, albo nie uda nam się zrealizować każdego z naszych dalekosiężnych planów i marzeń.

Wszystko to bujda.(...) bo szczęście ma to do siebie, że świetnie się obywa bez wielkiej ilości rzeczy.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

#stoicyzm

c7407599-0b72-4242-bb7e-e054def29bcc

@splash545 to jest zarówno zdumiewające, jak i przerażające, jak dużo ludzi jest "odpornych" na doświadczanie otaczającego świata. Może jest to skaza cywilizacyjna, a może i genetyczna.

Zaloguj się aby komentować

Sto­icyzm wy­maga co­dzien­nej prak­tyki. Jest jak mię­sień i po­dob­nie jak re­li­gia – wiem, bo by­łam w mło­do­ści ka­to­licz­ką – wy­maga za­an­ga­żo­wa­nia i ćwi­czeń, by za­cho­wać siłę. Przy­znam, że zda­rzały mi się całe mie­siące bez czy­ta­nia sto­ików i bez sto­ic­kich spa­ce­rów z An­drew, a wtedy za­cho­wy­wa­łam się nie po sto­icku, wra­ca­łam do sta­rych na­wy­ków i sche­ma­tów. Za­czy­na­łam bać się o rze­czy, na które nie mia­łam wpły­wu, za­po­mi­na­łam o we­wnętrz­nym spo­koju, rzu­ca­łam się w po­goń za daw­nymi pod­nie­tami, igno­ru­jąc fakt, że po nich za­wsze na­stę­pują doły. Ku­siły mnie rze­czy ze­wnętrz­ne – ma­ją­tek i sława, re­pu­ta­cja i po­zory. Nie­po­kój znów za­kra­dał się do mo­jego serca. Za­czy­na­łam tra­cić czas.

Za­po­mi­na­łam, czego się na­uczy­łam, ale wtedy, na chwi­lę przed po­ja­wie­niem się roz­pa­czy, przy­po­mi­na­łam so­bie, że prze­cież mam wszyst­kie po­trzeb­ne na­rzę­dzia. Leżą w tor­bie u mo­ich stóp.

Jak po­kut­nica u wrót ko­ścio­ła albo skru­szony po­sia­dacz za­ku­rzo­nego kar­netu sta­jący w drzwiach si­łowni ze sfla­cza­łymi mię­śnia­mi, od­kry­wa­łam, że mogę po­wró­cić do sto­icy­zmu (a wła­ści­wie mu­szę to zro­bić). I po­win­nam do niego wra­cać, jak naj­czę­ściej, do sa­mego końca.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

e383c82d-913a-4499-ae04-8e4abbf538a5
a8a5d7cd-e030-4570-8e80-9f16c1f5b522

Zaloguj się aby komentować

(...) na co dzień kie­ruję się sto­icy­zmem i ko­rzy­stam ze sto­ic­kich tech­nik.

Po pierw­sze, po to, by prze­trwać dzień, po­ra­dzić so­bie z ne­ga­tyw­nymi uczu­ciami i sy­tu­acja­mi, które w in­nym ra­zie przy­gnę­bi­łyby mnie lub prze­ro­sły.

Po dru­gie, sto­suję sto­icyzm do re­gu­la­cji swo­jego za­cho­wa­nia wo­bec in­nych. Dzię­ki niemu sta­łam się mniej re­ak­tywna, jest we mnie mniej gnie­wu, mniej oce­niam, je­stem mniej roz­go­ry­czona i mniej po­datna na po­czu­cie ura­że­nia niż wcze­śniej. Krót­ko mó­wiąc, wy­lu­zo­wa­łam. W roku 2019, gdy sto­icyzm na do­bre mnie po­chło­nął, za­czę­łam pro­ces od­pusz­cza­nia so­bie wielu rze­czy, które mnie wku­rzały albo na­krę­cały. Ten pro­ces wciąż trwa.

Po trze­cie, sto­icyzm po­maga mi pre­cy­zo­wać emo­cjo­nalne cele. Za­miast go­nić za szczę­ściem, dążę do sub­tel­niej­szego i po­ten­cjal­nie bar­dziej osią­gal­nego stanu, któ­rym jest we­wnętrz­ny spo­kój.

Szczę­ście – przy­naj­mniej w moim przy­padku – to czę­sto prze­lotna emo­cja, która wy­daje się po­ja­wiać i zni­kać, kiedy chce (a ja go­nię za nią, by jesz­cze przez go­dzin­kę móc po­grzać się w jej cie­pełku). W prze­ci­wień­stwie do szczę­ścia we­wnętrz­ny spo­kój – choć to stan mniej eks­cy­tu­jący – jest trwal­szy, dzia­ła jak stop­niowo uwal­nia­jący się lek, który sta­bi­li­zuje mnie i daje za­do­wo­le­nie przez cały dzień. We­wnętrz­ny spo­kój obie­cuje dłu­go­trwa­łą wol­ność od cier­pie­nia i trosk. Czy to nie jest to, czego wszy­scy pra­gnie­my? 


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

0c76200c-1b32-4386-9999-ddc59ad0c89d
272c0640-e689-4be6-a2e9-5063d8400821

Zaloguj się aby komentować

Śmierć jest cen­tral­ną za­sadą, wo­kół któ­rej zor­ga­ni­zo­wany jest sto­icyzm. Sto­icy za­wsze o tym pa­mię­tali, bo ma­jąc świa­do­mość, że nie bę­dzie dru­giego ży­cia, żyli peł­nią w swoim tu i te­raz. W końcu co­dzien­nie po tro­sze umie­ramy, a wszyst­kie dni, które do dziś prze­ży­li­śmy, „wiek dzie­cinny, pa­cho­lęcy, mę­ski i star­czy. I tych wszel­ka prze­miana jest śmier­cią” - Rozmyślania


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

bab4bd31-9b8d-448f-acc3-ef8058822137
1d17a402-52f6-4773-a75d-187f0649d1a9

Zaloguj się aby komentować

Je­śli przyj­miemy do wia­do­mo­ści, że na pewno umrze­my, i prze­sta­niemy się tym za­mar­twiać, to nie tylko za­cznie­my żyć w bar­dziej zre­lak­so­wany spo­sób, ale też z więk­szym spo­ko­jem przyj­miemy śmierć. Co cie­kawe, oko­licz­no­ści śmier­ci, które zgo­to­wano Se­nece, były da­le­kie od at­mos­fery re­laksu, jed­nak on sam, w pró­bach po­zba­wie­nia się ży­cia za­cho­wał nie­mal cał­ko­wity luz.

Gdy po­słań­cy Ne­rona za­stu­kali do drzwi Se­neki, z roz­ka­zem po­peł­nie­nia sa­mo­bój­stwa, fi­lo­zof przy­jął to z ak­cep­ta­cją. Naj­pierw, po­dob­nie jak So­kra­tes, wy­pił cy­kutę, po­tem – gdy tru­ci­zna nie za­dzia­łała, pod­ciął so­bie żyły na nad­garst­ku, na­stęp­nie na ko­la­nach i no­gach. Po­nie­waż jed­nak i to nie po­zba­wiło go ży­cia – być może ze wzglę­du na po­de­szły wiek i skrom­ną dietę – ka­zał słu­gom przy­go­to­wać so­bie go­rącą ką­piel, w któ­rej umarł wsku­tek udu­sze­nia parą. Żona i przy­ja­ciele nie od­stę­po­wali fi­lo­zofa do sa­mego końca. Po­cie­szał ich (i wy­per­swa­do­wał żo­nie po­mysł, by rów­nież ona ode­brała so­bie ży­cie), prze­ko­nu­jąc, by za­ak­cep­to­wali jego śmierć, tak jak on ją ak­cep­tuje. Całe swoje do­ro­słe ży­cie Se­neka po­świę­cił przy­go­to­wa­niom do śmier­ci, dzię­ki któ­rym przy­jął ją spo­koj­nie i bez lęku. 


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

3cb2038a-667d-49a5-9571-d4ca7f90709f
196863c6-0721-47bc-8fd2-25448207abfe

@splash545 to nie jest takie proste, bo primo zmienia się z czasem, secundo rozumienie faktu, nie oznacza automatycznie jego akceptacji.


Żeby było śmieszniej wielu starych ludzi bardziej boi się śmierci, niż młodych.

Trzeba mieć ładnie zryty beret, żeby tę opowiastkę o samobójstwie traktować jako przejaw jakichś cnót. Akceptacja śmierci jako nieuniknionej to jedno, ale człowiek próbujący skutecznie się zabić, bo mu tak kazano, to raczej przejaw głębokich problemów, a nie wzór do naśladowania.

@vrkr a co miał zrobić? Brak strachu przed śmiercią i wybór jak się chce umrzeć to najwyższa cnota. Dał świadectwo swoim życiem że rzeczywiście wszystko zależy od naszych wyobrażeń a nie czynników zewnętrznych. Gdyby nie ludzie jak Sokrates czy Seneka to dzisiaj każdy by mówił że ideały stoickie takie jak praca z wyobrażeniami nie mają sensu bo się pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.


A Seneka przekroczył strach przed śmiercią i swoje impulsy tak bardzo że podcinał sobie żyły. To coś czego większość ludzi by nie zrobiło i jest pokazem autonomii i integralności jego przekonań. W ten sposób bym na to patrzył.


Więc zwyczajnie ci ludzie po prostu pokazali siłę ducha. Życie nie jest czymś wartościowym samo w sobie. Wartościowe jest to jaki się z niego robi pożytek a trzymanie się go za wszelką cenę nie ma sensu.

Zaloguj się aby komentować

(...) z bie­giem czasu sto­icyzm zmie­nił w moim ży­ciu wszyst­ko? Od spoj­rze­nia na na­turę czło­wieka i ko­smosu, przez moje poj­mo­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści i wła­snego miej­sca w świe­cie, mój sto­su­nek do in­nych i po­win­no­ści, które mam wo­bec nich, aż po to, jak pod­cho­dzę do śmier­ci i śmier­tel­no­ści?

W moim przy­padku sto­icyzm był mo­stem, który po­łą­czył sferę in­te­lektu, emo­cji i du­cha. Spoił je w jedno. Fi­lo­zo­fia ta na­uczy­ła mnie, jak żyć oraz jak umie­rać, bo umie­ra­nie to ele­ment ży­cia.

„Du­szycz­ką je­steś dźwi­ga­jącą trupa" – po­wta­rza Ma­rek Au­re­liusz za Epik­te­tem, który nie owija w ba­wełnę, mówi wprost.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

c02918f1-73c2-42c0-aada-bff7364abadf
37b0bdb1-c3e1-4243-8994-7579ce984a76

Zaloguj się aby komentować

Rozgniewanie nas nie leży w mocy drugiego człowieka, o ile mu w tym nie będziemy pomagać. Z kolei zachowanie obojętności i spokoju leży w naszej mocy - jest to rzecz od nas zależna.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

#stoicyzm

ee2e9250-23b7-492b-a6fb-3a39e48bdb18

Zaloguj się aby komentować

Je­śli cho­dzi o ża­łobę – sto­icy nie za­ka­zują nam prze­cież opła­ki­wać śmier­ci ko­cha­nych osób. W końcu smu­tek jest na­tu­ral­nym uczu­ciem. Se­neka mówi, że na­tura wy­maga, by­śmy tro­chę się smu­cili. Nie po­win­ni­śmy jed­nak no­sić ża­łoby nie­na­tu­ral­nie długo. Sto­icy do­strze­gali ukry­te mo­tywy, dla któ­rych nie­któ­rzy prze­dłu­żają ża­łobę, mię­dzy in­nymi po­czu­cie winy, że nie spę­dzali wię­cej czasu ze zmar­łym, gdy ten jesz­cze żył. Inni prze­sad­nie roz­pa­cza­jąc, afi­szują się ze swo­imi cno­tami, roz­gła­szają, jak bar­dzo są wraż­liwi i jak czułe mają serce. Ża­łoba może być też spo­so­bem na zdo­by­cie uwagi i tro­ski in­nych. To odro­binę cy­nicz­ne, ale też nie cał­kiem po­zba­wione praw­dy. Gdy je­ste­śmy w ża­ło­bie, lu­dzie są wo­bec nas bar­dziej uprzej­mi, oka­zują nam wię­cej tro­ski, uczuć, zro­zu­mie­nia i ła­god­no­ści. Ła­twiej nam ule­gają. Przy­jem­nie jest po­czuć ten ro­dzaj mi­ło­ści. Miło jest, gdy ob­cho­dzą się z nami de­li­kat­nie. A może to po pro­stu zna­czy, że za­wsze po­win­ni­śmy oka­zy­wać so­bie wza­jem­nie wię­cej mi­ło­ści?


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

ead0cf3a-1754-4cf5-b5df-4b25fd69f90b
bcdd5224-1108-4d47-9db6-b4877d32caa0

Zaloguj się aby komentować

(...) ży­cie jest je­dyną rze­czą, któ­rej nie można wy­mie­nić ani za­stą­pić, a sto­icy za­le­cają, by­śmy so­bie to uświa­do­mili. Szcze­gólną uwagę zwra­cają na sy­tu­ację ro­dzi­ców, któ­rzy po­winni zda­wać so­bie spra­wę, że na­tura, ob­da­rza­jąc ich dziec­kiem, może za­żą­dać jego zwro­tu (śmierć dziec­ka). Czas, w któ­rym to się sta­nie, nie za­leży od nas, jest w ge­stii na­tury. Nie ma też gwa­ran­cji co do tego, ja­kim czło­wie­kiem bę­dzie na­sze dziec­ko.

Se­neka mówi:

Do nas wszyst­kich mówi na­tura: „Nie czy­nię złu­dzeń ni­komu. Ty je­śli po­ro­dzisz sy­nów, (...) któ­ryś z nich może być rów­nie zbaw­cą, jak i zdraj­cą oj­czy­zny”. (...) Je­żeli przyj­miesz w tej for­mie przed­ło­żone ci prawa, je­żeli na ta­kich wa­run­kach ro­dzisz dzie­ci, uwal­niasz bo­gów od za­rzutu wro­go­ści, tych bo­gów, któ­rzy ni­czego pew­nego to­bie nie obie­cali"


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

98f8ca6e-aaf2-495f-a0c5-db71ded7ab33
a4cd0c50-16f9-4424-bee8-011af68bc4cd

Zaloguj się aby komentować

Mar­twy ma się tak samo jak ten, kto się nie na­ro­dził

Sto­icy nie wie­rzyli w pie­kło, więc nie uwa­żali śmier­ci za coś złego, była dla nich neu­tral­na. Po­rów­ny­wali ją do stanu sprzed na­ro­dze­nia. Nie pa­mię­tamy, ja­kie było ży­cie, za­nim przy­szli­śmy na świat, i po­dob­nie bę­dzie, kiedy umrze­my. Nie ży­wimy żad­nej emo­cji zwią­za­nej z na­szą nie­obec­no­ścią na świe­cie, dla­tego że po pro­stu nas nie ma i nie mo­żemy nic czuć.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

91cd6fd8-42cb-46f3-bed2-afa13c4f9b76
23dba406-f471-49bb-9976-6177b794d086

"Dlatego że nas nie ma i nie możemy nic czuć".

Ta koncepcja przez ostatnie trzy miesiące ścigała mnie i nawiedzała nieproszona. Śmierć może jest naturalna ale jest bez sensu. Chcę żyć, chcę doświadczać i czuć.

Gdy zacznie się żyć myślą o śmierci przestaje się żyć tu i teraz, jednocześnie odbierając sobie możliwość cieszenia się życiem.


Także stoicyzm dobry, ale w pewnym stanie umysłu może być przekleństwem.

@macgajster ejj, ale właśnie to, że na horyzoncie ponury żniwiarz się gdzieś czai, paradoksalnie pomaga poczuć pełnię życia w różnych sytuacjach. Carpe diem, jak to starożytni górale mawiali.

@totengott tyrpany polekowym epizodem depresyjnym, gdy nie tylko głowa, ale też ciało mówi "memento mori" za dnia i w nocy, o sobie, ale i o bliskich - nie zgodzę się

Wszystko w umiarze. Wiedzieć, a odczuwać non stop tygodniami to jednak jest różnica

Zaloguj się aby komentować

(...) jak chcesz pogodzić chęć dożycia sędziwego wieku z życzeniem, by nie być świadkiem śmierci żadnej z osób, które darzysz miłością? Czy nie wiesz, że w trakcie długiego życia musi się zdarzyć wiele różnych rzeczy? Jednego pozbawi życia choroba, kogoś innego złodziej, a jeszcze innego tyran. Tak przedstawia się stan rzeczy wokół nas; tacy są ci, którzy wraz z nami żyją na tym świecie; chłód i upał, niewłaściwy sposób życia, podróże drogą lądowa i morską, wiatr i rozmaite okoliczności, które nas otaczają, zniszczą jednego, a innego wypędzą z jego domu; uczynią jednego posłem, innego zaś żołnierzem. Usiądź i drżyj z powodu wszystkich tych rzeczy, pogrążony w biadoleniu, smutny, nieszczęśliwy, zależny od innych spraw (...)


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

39312064-5b6d-41d0-a730-0cebb23d2112

Zaloguj się aby komentować