Począwszy od zwycięstwa w Drugiej Wojnie Punickiej (201 r. p.n.e.) i opanowania południowej części Półwyspu Iberyjskiego, Republika, a następnie Cesarstwo Rzymskie, rozpoczęły intensywną eksploatację tamtejszych złóż metali. Do najcenniejszych, a zarazem najniebezpieczniejszych w wydobyciu, należało srebro, stanowiące także podstawę dla wybijanych przez Rzym monet.
W popkulturze utarł się pogląd, jakoby zesłanie do kopalni srebra było tożsame z odwleczoną w czasie karą śmierci. Czy rzeczywiście tak było?
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Spróbowałem swoich sił w Przejściu Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej i poległem. No trudna to trasa, nie zawsze ciekawa. Cieszę się, że spróbowałem, nigdy tego nie powtórzę.
Niby człowiek wiedział jak będzie a jednak się łudził. 50 metrów na jednym zabezpieczeniu, ale jest miedź pamiętająca lata 50-te i takie kwiatki. Standardowo łącznik jest na przewodzie neutralnym xD
Po paru latach grania w Lochy i Smoki, wkońcu doznałem olśnienia, że DnD to gunwo i zdecydowałem się na powrót do korzeni. A cóż to może oznaczać dla polskiego fana TTRPGów? ano pewnie, że Kryształy Czasu... żartowałem, oczywiście, że chodzi o Młotka. Pokusa, żeby zamiast potężnym arcymagiem, zagrać niepiśmiennego chłopa chorego na szkorbut, który zawodowo wypasa świnie za 5 pensów miesięczne jest zbyt silna, by się jej oprzeć.
Oczywiście nie ja będę tym chłopem, tylko ktoś z was. Wystarczy, że wyślesz SMSa o treści OP to pedau za jedyne 21,37 zł, aby otrzymać szanse na uczestniczeniu w epickich przygodach mistycznych mocarzy w Starym Świecie.
A teraz konkrety: Poszukuje graczy do sesji rpg online w Warhammera Fantasy Roleplay 4ed. Dwóch już mam, ale to trochę mało. Sesję będą odbywać się na Foundry VTT, żadne wydatki z waszej strony nie są oczekiwane,poza mikrofonem i wolnym czasem. Przygody będą serią jednostrzałów, który dzieją się na terenie księstwa Ubersreiku w imperialnej prowincji Reiklandu. Będą to oficjalne przygody z 4ed, który dzieją się przed wydarzeniami z Wewnętrznego Wroga, także potencjalnie gra może się rozwinąć do kampanii, jednakże na razie nie jest to moim celem. Zamiast tego wolałbym się skupić na stworzeniu grupy znajomych marnujących czas na bezsensownych zajęciach w weekendowe wieczory tj dobrej zabawie.
Reszta graczy włącznie z MG po drugiej stronie trzydziestki
W DnD to działało, ponad 2 lata grania z obcymi ludźmi z internetów mówi samo przez się, także nie ma to tamto(jestem hujowy, ale za to za darmo( ͡~ ͜ʖ ͡°))
Czego bym oczekiwał od potencjalnych kandydatów?
-zaangażowania i dostępności w weekendy wieczór.
-akceptowanie przegranej, a nawet śmierci Postaci
-bycia dobrym druhem
-poczucie humoru też by się przydało
-mile widziane doświadczenie w rpgżki i jako taka znajomość Warhammera, ale nie jest to wymagane, po pozostała dwójka graczy też jest świeża, a ja ostatni raz prowadziłem sesje w Warhammera w 2 ed.
-o i fajnie jakbyście opowiedzieli coś o sobie, czy lubicie wino Carlo Rossi i podróże itp.
Chętnych zapraszam na PM. Nie decyduje kolejność zgłoszeń i zastrzegam sobie odezwanie się tylko do niektórych.
@StaryMokasyn Popatrz go jaki pazerny. Za moich czasów Mistrz Gry pluł nam wszystkim na ryj, wyznaczał, że postacie tego, tego i tego umarły na sraczkę w podróży, a potem zamykał drzwi przed nosem i wszyscy byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy zagrać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@sawa12721 to jeszcze nic. Nasz MG kazał nam jeść kurz z błotem, na nasze rany sypał sól a do piwa dolewał wybielacza. Musieliśmy mu dziękować że uśmiercił nasze postaci i całować w stopy za możliwość grania...
Taaaak, kiedyś to były erpeżki, teraz nie ma erpeżków
@Dzemik_Skrytozerca z powodu pracy, nie każdy pracuje od 8 do 16, a z własnego doświadczenia w graniu online najłatwiej zebrać ludzi w niedzielę wieczór, kiedy humor jest i tak już popsuty na myśl o poniedziałku.
Wykonawca: Pattern Drama
Składanka: Buddha-Bar XVII
Utwór: Girar O Mundo
Projekt muzyczny zapoczątkowany wspólnie przez producentów Coreya Bakera oraz Ramiego Abousabe (znanego z duetu Bedouin). Obecnie w projekcie samodzielnie działa pochodzący z Wielkiej Brytanii, a stacjonujący w Nowym Jorku Corey Baker.
Dwanaście ścian, zero odpowiedzi. Największa zagadka archeologii rzymskiej
Rzymianie zostawili po sobie tysiące tekstów, inskrypcji i przedmiotów, dzięki którym możemy dziś odtworzyć zadziwiająco wiele szczegółów ich życia. A jednak istnieje pewien przedmiot, którego przeznaczenia nie potrafimy wyjaśnić do dziś. Co więcej, nie zachował się ani jeden współczesny mu opis ani przedstawienie, które mówiłoby nam, czym właściwie był.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Z moich dotychczasowych doświadczeń na tinderze wychodzi tak, że matchuje mnie z laskami 9/10 topka z ciała i urody i jest możliwość wspólnej kawy, a czar pryska kiedy dowiadują się, że nie mieszkam w wojewódzkim (Poznań/Bydgoszcz/Gdańsk) tylko w średnim mieście i nie chcą się spotykać na odległość, zaś u mnie na tej apce i w okolicy są albo same karyńska albo brak dupek XD Opcjonalnie wymieniamy się insta i jestem na ławce rezerwowych i kontakt się wycisza, bo nie jestem blisko w kolejce, a nie chcę orbitować
W sumie ta apka potrafi ryć ostro banie mężczyznom, ale u mnie dała mi jakiegoś tam boosta, że jednak muszę być jako-tako atrakcyjny na 1 rzuzt oka, bo sporo tego się zbiera z wysokiej półki, tylko problem jest taki, że nie jestem pod ręką + standardzik w postaci 15 stulejarzy na 1 księżniczkę, z tego 14 jest w odległości do 15 km XD A ja wolałbym kogoś, gdzie zainteresowanie jest równe z obu stron.
no c⁎⁎j, życie, przynajmniej da to jakiegoś kopa żeby więcej na żywo zagadywać. Nie umiem schować ego do kieszeni, nie mam na to ochoty, mimo że w sumie jak sobie podliczyłem w okresie po rozstaniu, to na ok 15 razy chyba 13 razy wyhaczyłem namiary (insta/tel), więc w sumie c⁎⁎j wie dlaczego jestem zniechęcony. Chyba przez 2 toksyczne situationshipy, które zrobiły ze mnie mizogina.
mam już tak poryty beret mimo względnej atrkacyjności i dobrego statusu majątkowego i wysokiego social skilla, że:
1.uśmiecha się do mnie barmanka/kelnerka/ekspedientka albo zawstydzi przy pytaniu albo coś -> jest miła bo musi, jej praca
2.uśmiechnie się losowa laska ->
a) to nie było do mnie
b) atencjuszka i szuka orbtiera do kolekcji, bo jest niedowartościowana
a może krzywdę to robię sobie chyba sam? już k⁎⁎wa sam nie wiem XD
jest jeszcze taka rzecz, że średnio umiem zdobywać, bo moje 2 dotychczasowe partnerki (rok i prawie 7 lat) to same mocno naciskały i dawały bardzo jasne zainteresowanie i deklaracje i tak się przyzwyczaiłem, więc dla mnie trochę przeciągania liny = odpuszczam, bo boję się zrobić z siebie simpa lub zaczynam "dopinać sprzedaż" i się pod presją wycofują, bo nie chcę tracić czasu.
Powiedzcie mi, ziomeczki, co jest nie tak? Dzisiejsze baby czy moja bania poryta doświadczeniami?
Ebooka kupiłem, bo jestem widzem kanału Marcina, ale też byłem ciekaw jego punktu widzenia. Znam bardzo dobrze realia zachodniej Ukrainy i w czasie lektury prowadziłem coś w rodzaju wewnętrznej polemiki.
Ale do rzeczy: książka ma swoje - całkiem dobre przesłanie, które jest podparte rozmowami z ludźmi: ekspertami, profesorami, albo po prostu wolontariuszami-mieszkańcami Kijowa. Zawiera dużo informacji, choć część z nich odnosi się stricte do bezpośredniego zagrożenia wojną. Jeśli więc mieszkasz blisko przesmyku suwalskiego, to mam nadzieję, że już jesteś spakowany i znasz podstawy bushcraftu. Ale mieszkańcy Krakowa, czy innego Wrocławia? No jakby mniej. Jest tam sporo odniesień do kwestii broni, plecaków ewakuacyjnych, odpowiedniej odzieży do ucieczki - wg. mnie to nie jest dla każdego. W większości przypadków potrzebujemy informacji jak przetrwać 3 dni bez prądu lub nawet dłuższy czas bez dostępu do aptek, czy sklepów. Bo to faktycznie się zdarza - wystarczy po prostu powódź lub atak ostrej zimy. Mam znajomych, którzy nawet powodzi nie widzieli, ale odczuwali jej skutki - nie było prądu, zasięgu, niektóre drogi/mosty były zupełnie nieprzejezdne. Więc generalnie warto być przygotowanym, choć z perspektywy zachodniej Ukrainy nie do marszu z plecakiem ewakuacyjnym, a do przetrwania w domu mimo różnych braków i niedoborów. Z resztą już popełniłem wpis na ten temat przy okazji blackoutu w Hiszpanii (gdzie było akurat dwóch różnych znajomych).
Dygresja:
Tu już się narażam na krytykę, ale takiego choćby plecaka ewakuacyjnego we Wrocławiu, czy innej Łodzi - nie rozumiem. Jedynym momentem, gdzie by się miał przydać, to uderzenie bronią jądrową - oczywiście na tyle odległe, że nam bezpośrednio nie zagrozi. Albo uciekasz przed mobilizacją i wtedy potrzebujesz dokumentów, kart płatniczych, pieniędzy i szybkiego auta, albo... zostajesz w domu (o ile nie mieszkasz w pobliżu ewentualnej linii frontu oczywiście). Myśl, że przewidzisz, że dron akurat uderzy w twoje mieszkanie i sobie uciekniesz z takim plecakiem... no to chyba nie jest takie proste. A przy 5 latach wojny i tysiącach alarmów taki "plecak" wygląda jednak nieco inaczej - telefon, powerbank, karimata, śpiwór, książka, rozkładane krzesełko, czyli to, co się przyda na kilka godzin w schronie.
Książka zawiera oczywiście przydatne informacje do wykorzystania przy innych zagrożeniach, choć nieco prosiłoby się o ich rozwinięcie, bo wciąż uważam, że właśnie to dotyczy większości ludzi. Przydałoby się np. więcej o prądzie: od prostych spraw typu oświetlenie, czy zasilanie routera aż po "off-grid"
tl;dr książka o wojennej sztuce przetrwania, która skupia się na wojennej sztuce przetrwania
Teoretycznie plecak ewakuacyjny może się przydać jak woda zaleje twój dom lub zacznie się palić.
Oczywiście najbardziej prawdopodobny jest blockout w wyniku awarii/zaniedbań infrastruktury.
Edit.
Zastanawiam się czy nie lepiej mieć gotowy rower z sakwami by sprawnie móc się ewakuować. Wtedy plecak, woda i prowiant nie przeszkadzają wagą czy rozmiarem.
@WysokiTrzmiel Przy pożarze potzrebujesz dokumenty, karty, kluczyki, telefon, laptop. Ale już kuchenkę turystyczną, apteczkę, czy racje żywnościowe? Niekoniecznie.