
damw
- 1555wpisów
- 5500komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
A ten projekt w Ideas pamiętają? Szkoda, że nie został wybrany do produkcji
https://ideas.lego.com/projects/666c9a52-e3d2-4184-b964-03bc60ead3de
#lego #przyroda prawie #bieszczady


Zaloguj się aby komentować
Będzie więcej silników Krabów.
Hanwha Aerospace dostarczy Hucie Stalowa Wola kompletne zespoły napędowe do armatohaubic samobieżnych Krab. Koszt transakcji wyniesie ok. 1,1 mld zł.
Przedmiotem podpisanej 7 kwietnia umowy między Hanwha Aerospace a Hutą Stalowa Wola jest dostawa kompletnych zespołów napędowych do armatohaubic samobieżnych Krab. W kontrakcie opiewającym na około 280 mln dolarów (ok. 1,1 mld zł) przewidziano dostawę 87 powerpacków z Republiki Korei do Polski w latach 2026-28. Tożsame zespoły napędowe są stosowane w haubicach K9A1 Thunder w służbie Wojska Polskiego. Wiele wskazuje, że otrzymają je także pojazdy w docelowym wariancie K9PL.
Poprzednie kontrakty na dostawy zespołów napędowych zawarto w latach 2014 i 2023.
Podwozie Kraba stanowi zmodyfikowany wariant nośnika stosowanego w koreańskiej ahs K9 Thunder. Umowa na jego produkcję w Stalowej Woli oraz lokalizację została podpisana w grudniu 2014 roku. W kolejnym roku na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach zademonstrowano pierwszy egzemplarz ahs Krab na docelowym podwoziu. Z Republiki Korei do Polski wysłano 36 gotowych nośników. Kolejne, już wyprodukowane w HSW, systematycznie polonizowano.
Zespół napędowy (ang. powerpack) z koreańskiej haubicy trafił do Kraba bez zmian. Zastosowano czterosuwowy, chłodzony cieczą, turbodoładowany silnik wysokoprężny MTU typu MT 881 Ka-500. Motor o pojemności skokowej 18,2 litra generuje 1000 KM przy 2700 obr./min, zaś maksymalny moment obrotowy wynosi 2235 Nm przy 2000 obr./min. Jednostka jest produkowana na licencji MTU Friedrichshafen (dziś spółkę zależną Rolls-Royce Power Systems) przez koreańskie przedsiębiorstwo STX Engine.
https://defence24.pl/przemysl/koreanskie-silniki-do-kraba-porozumienie-hanwha-i-hsw
#wojsko #hsw #wiadomoscipolska #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
Na pierwszy rzut oka sytuacja na rynku pracy wygląda stabilnie, ale czy na pewno tak jest? Rotacja pracowników co prawda maleje, ale aż 59 proc. z nich deklaruje, że rozgląda się za nową pracą. Poziom naszej satysfakcji z pracy spada. Zgodnie z danymi Randstad szukamy przede wszystkim lepszych perspektyw rozwoju i wyższych zarobków. Dodatkowo niewiele się zmienia w kwestii nierówności między kobietami a mężczyznami na rynku pracy, szczególnie na stanowiskach kierowniczych.
Rotacja pracowników na rynku pracy spada, ale 59 proc. z nich rozważa zmianę pracy, co wskazuje na niskie przywiązanie do obecnych miejsc zatrudnienia — wynika z 59. Monitora Rynku Pracy przygotowanego przez Randstad
Najważniejsze powody zmiany pracy to chęć rozwoju, wyższe wynagrodzenie i niezadowolenie z pracodawcy
Nierówności w strukturach zarządczych pozostają problemem, tylko 28 proc. osób twierdzi, że płeć rozkłada się równo na kierowniczych stanowiskach
Po okresie wzmożonego ruchu rotacja na rynku pracy wyraźnie wyhamowała. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy tylko 19 proc. pracowników zmieniło pracodawcę – to wynik niższy niż średnia z ostatnich lat. Coraz więcej osób awansuje w ramach firmy, co ogranicza potrzebę szukania pracy na zewnątrz. Im więcej możliwości rozwoju, tym mniejsza rotacja – to jasny sygnał dla pracodawców.
Kto najczęściej odchodzi? Młodzi w wieku 18–29 lat, osoby z podstawowym wykształceniem i pracownicy regionu centralnego. Największa rotacja występuje w hotelarstwie i gastronomii oraz handlu. Z kolei inżynierowie i kierowcy to grupy, które zmieniają pracę najczęściej (kurde tutaj tego nie rozumiem -> to w końcu hotelarstwo + gastro największa rotacja czy kierowcy +inzynierowie??). Najstabilniej jest w ochronie zdrowia, administracji publicznej, IT. Głównie wśród mieszkańców Polski zachodniej i północnej.
W grupie osób w wieku 50–64 lata rotacja wynosi jedynie ok. 10 proc., a wśród osób z wyższym wykształceniem – 15 proc. Szczególnie niską rotację – zaledwie 8 proc. – deklaruje kadra kierownicza średniego szczebla.
Najważniejsze powody zmiany pracy to chęć rozwoju (43 proc.), wyższe wynagrodzenie (42 proc.) oraz niezadowolenie z dotychczasowego pracodawcy (37 proc.). Rzadziej wskazywano takie czynniki jak forma zatrudnienia, utrata pracy, wypalenie zawodowe czy lepsze benefity.
Choć 71 proc. pracowników deklaruje zadowolenie z obecnej pracy, widać systematyczny spadek tego wskaźnika. Jeszcze dwa lata temu satysfakcję wyrażało 75 proc. badanych. Dziś rośnie grupa osób nastawionych neutralnie (20 proc.) i niezadowolonych (7 proc.).
Niepokojące są także dane z sektorów takich jak handel czy inżynieria – pracownicy w tych branżach deklarują wprawdzie, że nie szukają aktywnie nowej pracy, ale śledzą oferty i są gotowi do zmiany. To pokazuje, że wielu pracowników nie czuje się szczególnie związana z obecnym miejscem pracy.
Blisko 60 proc. Polaków przynajmniej rozważa zmianę pracy. 12 proc. aktywnie jej szuka, a aż 47 proc. regularnie śledzi oferty – to rekordowy wynik. Taka skala "czujności" to sygnał ostrzegawczy: firmy muszą liczyć się z większą konkurencją o talenty.
Wysoka gotowość do zmiany pracy idzie w parze z niskimi obawami o utratę zatrudnienia – poczucie bezpieczeństwa zwiększa odwagę do poszukiwań. Z jednej strony to dobra wiadomość dla rekruterów – rośnie pula kandydatów. Z drugiej – kolejne wyzwanie dla działów HR. "Cicha rekrutacja" i "ciche odejścia" mogą stać się codziennością, jeśli pracodawcy nie zadbają o rozwój i atmosferę w firmie.
Zaledwie 9 proc. pracowników czuje, że grozi im zwolnienie, 25 proc. uważa, że nie ma takiego ryzyka w ogóle, a ponad 1/3 ocenia je jako niewielkie. To efekt niskiego bezrobocia i wciąż dużego zapotrzebowania na pracowników.
#wiadomoscipolska #pracbaza #praca #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Warto w tym wszystkim w związku z tematem spojrzeć na jeszcze jedną rzecz.
Ciągle się mówi o jednym z najniższych bezrobociu w UE...
Przy jednocześnie, jednym z najniższych wskaźników wolnych miejsc pracy w UE, wynoszącym około 0,9 procent.
Skutkuje to utrudniony dostępem do nowych miejsc pracy dla osób poszukujących zatrudnienia. Jednocześnie firmy mogą mieć trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów na wolne stanowiska, co może ograniczać ich rozwój i konkurencyjność.
I tak się toczy koło spier%lenia
@damw podam przyklad z „mojego” podwórka - status inżynier
Wiadoma, startujesz po studiach >> gowno wiesz ale wiesz gdzie szukać informacji
Po 2-3 latach zaczynasz jakoś ogarnąć i prosisz o podwyżkę.
Po 5-6 latach dalej nie widzisz podwyżki ale już gadasz z klientem, odpowiedzialność poziom max, stres nadgodziny.
Jedyny sposób na podwyżkę to.. przebranzowienie na menadżera projektu za 15% xD lub 1/10 na kierownika działu inżynierów za 10% podwyżki xDXD przynajmniej nie siedzisz już na śmierdzącej hali
Po 6 latach miałem 2 najdłuższy staż w biurze
I na imprezie rodzinnej słyszysz od kuzyna (kierowcę tira): kuzyn, zarabiasz 5k pln netto.. ja tez.. gdzie popełniłeś błąd?
No i zmieniłem prace na taka sama ale zagranica gdzie inżynierowie maja po 15-40 lat doświadczenia na tym jednym stanowisku.. po co zmienić jak jesteś w tym dobry, stać cię na 2 samochody z salonu co 8 lat
Wg mnie inżynierowie zmieniają prace bo zarabiaj wchuj za mało ;)
Zaloguj się aby komentować
"Zawsze miałem łeb do interesów" - no wcześniej mu się dużo udawało, ale tym razem się #elonmusk chyba przeliczył xD
Elon Musk osobiście zwrócił się z prośbą do Donalda Trumpa w sprawie zmiany strategii dotyczącej wojny celnej z Chinami — donosi "The Washington Post". Amerykański miliarder zrobił to w tym samym czasie, w którym próbował wpłynąć na prezydenta USA za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ostatecznie Republikanin zagroził nałożeniem jeszcze większych ceł na import z Państwa Środka.
Doniesienia na temat osobistej prośby Muska do Trumpa potwierdziły w rozmowie z "The Washington Post" dwie osoby zaznajomione z sytuacją, które chciały zachować anonimowość ze względu na "wrażliwy charakter sprawy". Jak czytamy, właściciel Tesli zwrócił się z apelem do prezydenta USA, by ten wycofał się z szeroko zakrojonych ceł na import z Chin.
Musk miał ostrzegać przed rosnącymi kosztami dla konsumentów i firm. Amerykański miliarder próbował przekonywać do swoich racji także za pośrednictwem mediów społecznościowych. W miniony weekend dodał serię wpisów, w których krytykował jednego z głównych doradców Białego Domu, Petera Navarro, w sprawie agresywnego planu wojny celnej przygotowywanego dla Trumpa.
Ostatecznie działania Muska nie przyniosły oczekiwanego przez niego rezultatu. W poniedziałek prezydent USA zagroził, że cła na import z Chin mogą wkrótce być już 50-procentowe. Z kolei właściciel Tesli w podobnym czasie opublikował na portalu X nagranie, na którym zmarły konserwatywny ekonomista Milton Friedman chwali korzyści płynące ze współpracy w handlu międzynarodowym.
Jak zauważa "The Washington Post", brak zgody między Muskiem i Trumpem w sprawie wojny celnej jest najgłośniejszą wyrwą w ich relacjach. Amerykański miliarder przeznaczył niemal 290 mln dol. (ok. 1,1 mld zł) na kampanię wyborczą prezydenta USA. Od stycznia jest członkiem jego administracji, przewodząc Departamentowi Efektywności Rządu (DOGE).
#polityka #usa #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
A w drodze do żłobka z bombelkiem spotkałem takiego jegomościa. Nie wiem co to za #ptaki ale po chwili podleciał do niego bróbel, więc musi być spoko ziomeczkiem.
#smiesznypiesek #zwierzaczki




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dobra, bo ja tu na hejto przyszedłem gadać o #lego a nie o wojnie czy polityce. Trzeba więc trochę spamu uskutecznić w klockowym temacie.
Dzisiaj już wrzucałem Chatkę czarownicy, lećmy więc dalej w tym klimacie.
https://www.flickr.com/photos/45244184@N04/23858568380/in/photostream/
#ociechuj #legomac #klocki

Zaloguj się aby komentować
W wielu krajach inwestorzy nie muszą kupować nieruchomości, aby na nich zarabiać. Wystarczy kupić jednostki funduszu, który wynajmuje nieruchomości. Takie fundusze to REITy. Mają one powstać również w Polsce. U nas mają to być spółki inwestujące w najem nieruchomości, czyli w skrócie SINN. Ministerstwo Finansów kończy prace koncepcyjne, a wcześniej pracował nad tym resort rozwoju. Część komentatorów widzi jednak w REITach duże zagrożenie dla mieszkalnictwa.
Prace nad polskimi REIT-ami podjęło w zeszłym roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Resort przedstawił nawet założenia dotyczące wprowadzenia spółek inwestujących w nieruchomości (tzw. SINN). Do dziś założenia nie przekształciły się jednak w projekt ustawy. Teraz, jak wynika z dokumentu "Kierunki działania i rozwoju Ministerstwa Finansów na lata 2025-2028", wprowadzenie REIT-ów jest jednym z priorytetów.
Jak przypomina Joanna Prokurat, doradca podatkowy i partner w TPA Poland, już w 2016 r. pojawił się pierwszy projekt ustawy o spółkach rynku wynajmu nieruchomości (FINN – Firma Inwestująca w Najem Nieruchomości), który był polskim odpowiednikiem REIT-ów. Projekt zakładał wprowadzenie specjalnych spółek akcyjnych notowanych na giełdzie, inwestujących w nieruchomości na wynajem i podlegających szczególnym (preferencyjnym) zasadom opodatkowania.
Kolejna próba wprowadzenia REIT-ów do polskiego porządku prawnego pojawiła się w postaci SINN-ów (Spółek Inwestujących w Najem Nieruchomości), jednak również ten projekt nie doczekał się realizacji. Przeszkodziła m.in. pandemia. — Wśród głównych przeszkód wymieniano kwestie podatkowe, obawy o konkurencję dla rządowych papierów wartościowych oraz brak odpowiedniej edukacji inwestorów w zakresie inwestycji w nieruchomości — pisze Joanna Prokurat na blogu TPA.
W kwietniu 2024 r. do pomysłu wprowadzenia REITów wróciło Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Przedstawiło nawet założenia do projektu ustawy. Do dziś nie został jednak opublikowany oficjalny projekt nowelizacji, a prace toczyły się również w Ministerstwie Finansów.
Resort rozwoju proponuje, aby:
polskie REIT-y były spółkami akcyjnymi inwestującymi w najem nieruchomości (SINN),
akcje SINNów miały być notowane na giełdzie (GPW i ewentualnie na giełdach zagranicznych) — minimalny kapitał zakładowy miał wynieść 100 mln zł,
SINNy miałyby inwestować zarówno w nieruchomości komercyjne (biura, centra handlowe, magazyny, internaty, akademiki, domy opieki społecznej), jak i mieszkania na wynajem.
+ dodatkowo:
SINN będą płacić podatek według preferencyjnej stawki 10 proc. i dopiero w momencie wypłaty dywidendy do inwestorów. Jednocześnie SINN miały mieć obowiązek wypłaty 90 proc. zysków (dywidend) akcjonariuszom.
SINN miałyby płacić podatek od dochodów z najmu, sprzedaży nieruchomości (jeśli wcześniej była najmowana przez co najmniej 1 rok) oraz sprzedaży spółki zależnej od SINN — mówił nam Michał Kwaśniewski, adwokat i partner w Quidea.
Wysokie wymogi kapitałowe mają na celu zapewnienie, że podmioty te będą zlecać inwestycje budowlane bezpośrednio deweloperom, co ma przeciwdziałać skupowaniu gotowych mieszkań z rynku i stymulować podaż mieszkań — tłumaczy Joanna Prokurat.
Więcej można przeczytać:
#wiadomoscipolska #nieruchomosci #gielda #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna