Zdjęcie w tle

Loginus07

Gruba ryba
  • 320wpisów
  • 1771komentarzy

569 + 1 = 570


Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 2

Autor: Jarosław Grzędowicz

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: książka papierowa

ISBN: 9788360505427

Liczba stron: 625

Ocena: 7/10


2 miesiące temu skończyłem Tom 1 i byłem zachwycony. W swoich komentarzach pisaliście jednak, że potem jest już nieco gorzej. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale mieliście racje. Mimo iż historia Vuko oraz Filara nadal jest ciekawa, tak jednak gdzieś uleciał ten czar (pewnie jakiś Pieśniarz wyczerpał trochę pieśni z tego dzieła, żeby zrobić smoka). Zresztą niech najlepiej o tym świadczy fakt, że w pewnym momencie złapałem miesiączną przerwę od książki, bo zmęczenie wygrywało z chęcią poznania dalszej części historii. No ale końcówka jest z cliffhangerem, także już mam przygotowany trzeci tom i wieczorem do niego siądę. Także stay tuned


#bookmeter

e53110d4-0773-40f1-90d5-9f7872691bbf

@Loginus07 Szczerze – przeczytałem cztery tomy i ostatnie dwa były tak do d⁎⁎y, że się w głowie nie mieści xD. Nie wiem, jak komukolwiek może się ta seria podobać – masa wątków zapomnianych, niedokończonych, wymyślanie jakichś dziwnych umiejętności znikąd, a zakończenie to już w ogóle taka abstrakcja i nonsens, że chyba jeszcze nigdy nie miałem takiego zawodu (a 90% książek, które czytam, to fantasy), miałem wrażenie że autor chciał na siłę zakończyć serie i wyszedł z tego mega gniot i stracony potencjał.


Także nie napawam optymizmem i pewnie trochę zniechęcam do czytania, ale naprawdę wolę Cię uprzedzić – trzecia część jeszcze jako tako, ale czwarta to totalna porażka. Przygotuj się na to.

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się czy właśnie byłem świadkiem tylko bezczelności czy bezczelnej próby kradzieży. Otóż siedzę w domu, słyszę dzwonek do drzwi, jeden, drugi, myślę "pewnie Różowa, gdzieś posiała klucze i nie chce jej się szukać", a że gram to podbiegłem, otworzyłem drzwi bez patrzenia przez wizjer i to mógł być błąd. Po otworzeniu drzwi widzę starszą babkę z laską ślepego, przy czym ona od razu napiera w kierunku drzwi, tak jakby wchodziła, a tą laskę próbuje w drzwi włożyć i mówi, że "nie słyszy", chociaż nic nie mówiłem. Odruchowo zamknąłem drzwi, a zza nich słyszę, że "co to za chamstwo, tak drzwi zamykać, proszę sobie nawet tak nie żartować!". Postała chwilę i odeszła nie używając tej laski wcale. Nie wiem, może przewrażliwiony jestem, ale takiego jeżeli tylko żebrała to niech stoi grzecznie za progiem, a po drugie niech mnie nie obraża zza zamkniętych drzwi. Przecież mogłem tylko psa ogarniać. Bo pies zresztą przybiegł mocno wkurwiony, gdzie zwykle jak kurierzy przychodzą to szczeknie raz i ma to w nosie.


#niewiemjaktootagowac

Zaloguj się aby komentować

Skończyłem wczoraj 3. sezon Niezwyciężonego i bawiłem się świetnie, ale mam taką rozkminę, że to trochę taki Dragon Ball dla dorosłych. Od razu mówię, że nie czytałem komiksów, znam tylko to co Prime pokazał. Ale od początku. Otóż mamy bohatera, który jest potomkiem kosmicznej rasy wojowników, który wychowany na ziemi zamierza jej bronić przed różnymi złolami, w tym przed innymi przedstawicielami tej kosmicznej rasy, z której się wywodzi. Wiele wskazuje na to, że miłość do ziemskiej kobiety doprowadzi do redemption arca jednej z wrogiej ziemi postaci. Co jakiś czas pojawiają się przeciwnicy, z którymi nasz bohater już musiał walczyć, tylko za każdym razem są nieco silniejsi/sprytniejsi. No i ogólnie wszystkie konflikty rozwiązuje się poprzez walkę na pięści. Może nie ma magicznych fasolek, które błyskawicznie regenerują postaci, ale za to mamy laboratorium GDA, gdzie bohaterowie są łatani by znowu mogli iść się bić ze złolami. I nie zrozumcie mnie źle. Ja bardzo lubię obie serie, przy czym obecnie Niezwyciężony ma tą przewagę na DBZ, że bardziej szanuje mój czas, którego mam mniej niż za dzieciaka. Nikt tutaj nie biegnie przez 2137 odcinków po długim wężu by zacząć trening i stać się nagle silniejszym, akcja jest bardziej żwawa, a i też bardziej krwawa. Także jeżeli ktoś, tak jak ja, wychował się na RTL 7 i Dragon Ballu, a nie widział jeszcze Niezwyciężonego to polecam sprawdzić. Prime na rok kosztuje jakieś 55pln, a jest tam jeszcze kilka innych dobrych produkcji, także myślę, że warto zaryzykować


#seriale #amazonprime #niezwyciezony #theinvincible i trochę #dragonball

cb80b67c-7327-4cb0-829e-98a10f2ae9d0

@Loginus07 Jedna z fajniejszych animacji, które widziałem ostatnio. Dla mnie bomba. Czekanie na kolejny sezon już niestety nie. Poleciłbym jeszcze Primal na HBO (czy tam Max). Też jest krwawo i dzieje się.

@Loginus07 raczej db dla dzieci a invincible to jakie 14+, bo nastoletnie romanse i rozkminy to raczej niespecjalnie dla dorosłych.


The boys jest dla dorosłych.

Zaloguj się aby komentować

ja: antybiotyk zaczął działać i czuje się dzisiaj lepiej, także może porobię coś w domu. Wiem! Najpierw rozwieszę pranie Różowej, a potem nastawie swoje

ja po rozwieszeniu prania i nastawieniu kolejnego: ok, chyba się tutaj położę na podłodze i chwile odpocznę


#zalesie #chorujzhejto

Zaloguj się aby komentować

36 + 1 = 37


Tytuł: Horizon: Zero Dawn Remastered

Developer: Guerrilla Games

Wydawca: Sony Computer Entertainment

Rok wydania:: 2024

Gatunek: action RPG, TPP

Użyta platforma: PS5

Ocena: 8/10 

Czas do ukończenia: 55h


tl;dr: Wspaniały świat, ciekawe mechaniki, szkoda, że wycelowane w nastolatków


Od pierwszego momentu, jak w neci mignęły mi obrazki "metalowych dinozaurów" byłem zainteresowany tym światem. W sumie to chęć poznania Horizona oraz pandemia skłoniły mnie by po latach bycia PC Master Race kupić sobie dodatkowo konsole (która obecnie wygrała u mnie wyścig o ulubioną platformę ze względu na wygodę grania na kanapie z psem w nogach ^^). Ostatnio wymieniłem sprzęt na mocniejszy i miałem się brać za Forbidden West, ale stwierdziłem, ze w sumie to mogę sobie "jedynkę" odświeżyć, także było to moje drugie podejście do gry.


No dobrze, ale o co chodzi w tej produkcji? Otóż od kilkunastu lat maszyny przypominające zwierzęta, które zamieszkują istniejący świat stały się agresywne. Nie dość, że nie uciekają już na widok człowieka, to zaczęły go nawet atakować niesprowokowane. Aloy, młoda dziewczyna, wychowana na terenach plemienia Nora z nieznanych sobie powodów zostaje zaatakowana przez fanatyków Zaćmienia, którzy w jakiś sposób powiązani mogą być ze wzrostem agresji u maszyn. W ten oto sposób głowna bohaterka zostaje wplątana w historię o ambicji i zaślepieniu, która może zniszczyć świat... Znowu. Bo w końcu te ruiny przedwiecznych dziwnie przypominają miasta ze środkowych Stanów Zjednoczonych...


Największą zaletą gry w moim mniemaniu jest jej świat, zamieszkany przez różnego rodzaju mechaniczne zwierzęta, oraz główna historia. Przy czym mi się zdecydowanie bardziej podobały wątki związane z "przedwiecznymi" niż sama historia świata, w którym żyję Aloy, ale ja zawsze wolałem poznawać "historię opowiedzianą w historii" (może ktoś wie czy jest na to jakaś naukowa nazwa?). Jak na typowy openworld mamy dorzucone do tego kilkanaście questów pobocznych, różne znajdźki i aktywności dodatkowe (obozy bandytów, skażone strefy, kotły).


Gameplayowo to mi się dobrze w to grało. Największą zaletą walki z maszynami jest to, że każda ma jakieś słabe punkty, jak np. odsłonięty silnik czy kanister, w które należy celować by zadać dodatkowe obrażenia. Plus każda maszyna ma jakąś słabość na jakiś żywioł - ogień, zimno, elektryczność - i po odpowiednie przeładowanie jej tym żywiołem również zadaje dodatkowe obrażenia. System jest świetny, ponieważ wymaga od gracza przygotowania sobie jakieś taktyki na walkę z każdym z ponad 20 różnych typów maszyn. Osobiście chyba tylko w Horizonie się z takim systemem spotkałem. Do dyspozycji mamy 3 rodzaje łuków, 2 rodzaje proc, grzechotnik, potykacz, a w dodatkou dochodzą jeszcze ognio-, burzo- i lodomioty. Także jest w czym przebierać. Amunicję do wszystkiego kraftujemy z częsci, ktore odstrzelimy z maszyn lub podniesiemy z ich truchła.


Z plusów to chciałbym wspomnieć jeszcze o oprawie wizualnej, które w wersji zremasterowanej wygląda bardzo dobrze. Maszyny są dopracowane w szczegółach, świat robi wrażenie, a na twarzy bohaterki widać nawet te detale, o które się piwniczaki burzyły przy okazji premiery Forbidden West, czyli włoski na twarzy (nie, to nie są wąsy, tak, każdy człowiek ma coś takiego). O muzyce mogę powiedzieć, że jest - poza głównym motywem z menu to nie zapadło mi nic w pamięć. Natomiast dźwięki maszyn, naciągania łuku czy eksplozji są dobrze zrealizowane.


No ale tyle się rozpływam nad tym, a jednak dałem 8/10, więc gdzie wady? Otóż dla mnie jest jedna ogromna, która sprawia, że nawet zastanawiałem się czy nie dać 7... Otóż stworzony przez Guerrilla Games świat aż się prosi o poważny, dorosły content. Tymczasem otrzymaliśmy świat naiwny i prosty w swoich założeniach, zasadniczo czarno-biały. Jeżeli zdarzyło się tutaj coś mrocznego to jest to tylko wspomnienie jakieś zaszłej historii, Aloy nie natyka się na tego typu wydarzenia. Najbardziej to widać w questach pobocznych, gdzie praktycznie w połowie z nich jeżeli ktoś nie jest jednoznacznie zły, to Aloy go nie zabija, bo akurat zawsze w tym momencie pojawiają się maszyny, które wykańczają delikwenta. Szkoda. Ogromna szkoda. Marzyłby mi się porządny RPG dla dorosłych w tym świecie (Larian, patrzę na Ciebie teraz!). Najbardziej zaskakującym dla mnie przy tym wszystkim jest fakt, że PEGI uznała, że to gra dla 16+ xD ESRB i USK byli pod tym względem bliżej prawdy dając odpowiednio kategorie Teen oraz 12.


Podsumowując - gra jest bardzo dobra, jeżeli nie masz nic przeciwko naiwności świata to rzekłbym nawet, że jest świetna. O czym zresztą niech najlepiej świadczy fakt, że przeszedłem ją drugi raz i znowu wymaksowałem i wyplatynowałem (bo okazuje się, że HZD i HZDR to dwie różne pozycje wg Sony ^^). Także ja polecam sprawdzić samemu czym był ten tytułowy Nowy Świt ^^

#gamesmeter

ee5c81db-97ba-410d-a4e7-6e3777b60174

Dla mnie fabularnie zero dawn lepsze od forbidden west. Szkoda, że na początku otrzymujemy trochę spoiler, gdzie można domyśleć się rozwiązania fabuły i w jakim kierunku ona pójdzie.


Co do świata się zgadzam- zbyt cukierkowo a bohaterka nie ma zbyt dużo rozterek a świat zdecydowanie ma potencjał.

@Loginus07 - jesteś już poza widełkami wiekowym targetu - czyli młodych dorosłych co statystycznie wydają najwięcej na rozrywkę, w tym gry

Też uważam, że pierwsza część fabularnie lepsza niż druga. A końcówkę w drugiej po prostu sp⁎⁎⁎⁎zyli i jakoś nie czekam na trzecią część.

A najgorsze jest to, że umarł Lance Reddick co grał najlepszą postać w całej grze (╯°□°)╯︵ ┻━┻

@Loginus07

Próbowałem... Gameplay nie zachwycił mnie na tyle, żeby przejść całą grę. Świat bardzo ciekawy, jednak te dialogi...

Dla mnie takie 6/10

Zaloguj się aby komentować

Nigdy nie zakładałem, że przyjdzie ten moment, ale chyba dorosłem. Źle się czuję i w związku z tym idę na #chorobowe . Nie, nie idę do pracy, nie, nie będę się logował na zdalnej i liczył, że jakoś to będzie, mimo iż pewnie jakby trzeba było to bym jakoś przetrwał ten i kolejne dni. Już i tak naiwnie liczyłem na to, że w weekend dojdę do siebie, a jedyne do czego doszedłem to to, że zamiast mieć problemy z katarem to mam problemy z kaszlem. Także czekam aż teleporada do mnie wreszcie oddzwoni i będę wypoczywał pod kołderką z ciepłą herbatką.


Trochę #zalesie a troche jestem z siebie #dumny

@Loginus07 - mnie teleporada i antybiotyk uratowały miesiąca temu: https://www.hejto.pl/wpis/angina-pomimo-pewnym-minusow-zatrudnienie-w-korpo-ma-swoje-plusy-tym-razem-w-pos

Na szczęście w robicie nic wielkiego się nie działo prócz deploymentu na produkcję, który przygotowałem już ledwo żyjąc i który się udało zrobić (ale już bezemnie).

Zaloguj się aby komentować

35 + 1 = 36


Tytuł: It takes two

Developer: Hazelight Studios

Wydawca: Electronic Arts

Rok wydania:: 2021

Gatunek: przygodowa gra akcji, platformowa, zręcznościowa

Użyta platforma: PS5

Ocena: 9+/10

Czas do ukończenia: 18h


Tłumacząc chłopsko na polski - Potrzeba dwóch. Potrzeba było dwóch podejść byśmy razem z Różową ukończyli Grę Roku 2021, ale piękna to była przygoda. Czy się dobrze bawiłem? To zależy - jak graliśmy to tak, jak czekałem, aż Różowa pokona jakąś sekwencje zręcznościową? No wtedy miałem chwile dla siebie ^^ Ale sam pomysł na grę oraz jej wykonanie to arcydzieło.


Tytułem wstępu słówko o fabule - otóż po kolejnej kłótni May i Cody podejmują decyzję, że trzeba się rozwieść. Kiedy dowiaduje się o tym ich kilkuletnia córka Rose postanawia ratować sytuacje poprzez podarowanie im książki "Book of Love" autorstwa dr Hakimi. Książka ta w magiczny sposób przemienia bohaterów w dziecięce figurki - drewnianą May i glinianego Code'yego. W nowych wcieleniach bohaterowie muszą odnaleźć siebie na nowo i w tym celu przemierzają fantastyczne krainy, takie jak składzik na narzędzia, drzewo, pokój Rose, zegar z kukułką, śnieżną kule, szklarnie czy też strych, odnajdując tam swoje wspomnienia.


Fabularnie może nic wielkiego, rzekłbym, że niedzielne kino familijne, ale wykonanie poziomów? Majstersztyk! Ilość pomysłów oraz mechanik powala! Do tego jest to grywalne, jak cholera. I co najważniejsze wiele rzeczy jest asymetrycznych - nasi bohaterowie dostają zestawy różnych narzędzi i muszą razem współpracować by iść do przodu. A to ktoś dostanie młotek, by druga osoba mogła rzucać gwoździami, a to May będzie operować karabinem na zapałki, żeby podpalać żywice wystrzeloną przez Code'yego. Ilość pomysłów jest przeogromna! Coś fantastycznego!


Grafika moim zdaniem idealnie pasuje do stylu gry, kuleją trochę modele ludzkich postaci, ale wszystko co jest wymyślone idealnie pasuje do gry. Muzycznie jest dobrze, ale jakoś żaden utwór nie zapadł mi w pamięć.


Największy problem jaki miałem z tą grą (ale to absolutnie nie wpływa na ocenę) i dlaczego były potrzebne aż dwa podejścia to właśnie jest to, że czasem niektóre sekwencje wymagają by obaj gracze mieli co najmniej przyzwoity poziom ogarnięcia pada. Moja Różowa się dopiero uczy i taka walka z Żukiem Gnojarzem polegała na tym, że ja musiałem zrobić swoją część kilka razy, nim ona była w stanie wycelować zapałkę ginąc przy tym wielokrotnie, a jeżeli obaj gracze zginą w tym samym czasie to się sekwencja zeruje do ostatniego checkpointa. Ogólnie gra wprowadza świeżych graczy w miarę za rączkę, ale potem robi test i testy bywają wymagające.


Ogólnie to polecam każdemu. Teraz sprawdzimy nieco starsze A Way Out, bo do kwietnia mam jeszcze EA Pass czy jak się ta przepustka od EA nazywa, a potem wjedziemy w Split Fiction, także stay tuned


#gry  #gamesmeter #ittakestwo

215ccba1-dc29-432f-9959-087dca6616f8

@Loginus07 It Takes Two też bardzo mi się podobało, super mechaniki i rozgrywka, fajny styl graficzny trochę przypominający Little Big Planet.

@Loginus07 piękna to była rozrywka. Szkoda, że niewiele jest podobnych gier, żebym mógł pograć wspólnie z narzeczoną. Ograliśmy już „A way out”, „Unravel 2” i „Raymana”. Obecnie ciśniemy w „Temple of Osiris”, ale gdy skończymy, to nie ma chyba sensownego tytułu na dwie osoby, który nie byłby strzelanką lub grą sportową. Pomijam Overcooked, bo mi działa na nerwy

Zaloguj się aby komentować

219 + 1 = 220


Tytuł: Wiedźmin: Syreny z głębin

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Animacja / Fantasy

Reżyseria: Kang Hei Chul

Czas trwania: 1h 31m

Ocena: 3/10


Bardzo lubię wiedźmińskie opowiadania napisane przez pana Sapokowskiego na podstawie gier (#pdk), a "Trochę poświęcenia", jest moim drugim ulubionym (zaraz po "Coś więcej"). Dlatego też jak usłyszałem, że netflix zamówił animowaną wersję tego dzieła to stwierdziłem, że to się nie uda. Po premierze czytałem w internecie wiele złych opini o tym dziele, ale stwierdziłem, że wstrzymam się z hejtem, dopóki sam się nie zapoznam z tym tworem. Zaraza, jakie to jest złe i beznadziejne. Ze świetnej historii o trudnych relacjach międzyrasowych i międzyludzkich, uczyniono wiedźmińską wersje "Małej syrenki". Ba! Lokalna Urszula ma nawet swoją piosenkę xD cały przesłanie, cały przekaz, cała głębia tego utworu poszła się chędożyć . Fabularnie to z opowiadania zaczerpnięci są tylko niektórzy bohaterowie i setting, reszta to twór autorski, chociaż bardziej to przypomina jakby ktoś wrzucił do ChataGPT prośbę o zmiksowanie "Trochę Poświęcenia" i "Małej Syrenki" i bez przeczytania stwierdził, że jest git i biorą się za animacje tego.


Czemu więc 3, a nie 1? Bo w polskiej wersji Geralta zagrał Pan Jacek Rozenek, który już na zawsze będzie moim Geraltem (chociaż w słuchowisku Krzysztof Banaszyk również był świetny), no i animacja sama w sobie była przyzwoita.


Ale ogólnie nie polecam


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #ogladajzhejto

670f0280-548e-48e2-a1be-bf30734beea4

Zaloguj się aby komentować

7 890,86 + 13,7 = 7 904,56

Dzisiaj rano, 1m od kolejki Różowa na stoku sie wywróciła, pojawił się grymas bólu na jej twarzy i złapała się za kolano. Jednoznaczny znak na to, ze sezon narciarski zakończył się wcześniej niż planowałem, bo przecież ja nie mogę ryzykować na stoku ani dziś ani jutro, bo ktoś musi poprowadzić auto do kraju. Także poszedłem sobie pobiegać. Błąd :)


Otóż ostatnio biegałem miesiąc temu i podczas podbiegu zabolało mnie kolano - dałem sobie odpocząć, oszczędzałem się przed wyjazdem, liczyłem, że wszystko będzie ok. I kolano dzisiaj nie przeszkadzało, ale nogi po nartach są tak zmęczone, że bardzo kiepsko mi się biegało. Jeszcze za ciepło się ubrałem, bo bałem się, że w cieniu będzie zimno. Po 9km miałem takie skurcze w łydce, że już zasadniczo szedłem do noclegu. Trzeba się dzisiaj dobrze rozciągnąć, bo jutro długa droga do domu ^^

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

eff90237-66d3-4419-b3d1-6388ca0d4082

@pluszowy_zergling Moją nóżkę trzeba było tylko porządnie rozciągnąć i zrolować i jest już git. Różowej na szczęście nic poważnego się nie stało - naciągnięcie kolana, chodzić chodzi, jeździ autem, problemy ma przy nagłych skrętach, ale to chyba nawet pies zauważył i zaczął spokojniej chodzić na spacerach

Zaloguj się aby komentować

Z piątku na sobotę spałem 9h, obudziłem się niewyspany jak cholera, ale Garmin rzekł "świetny sen - 91".


Dzisiaj spałem 5,5h (pies zasygnalizował, że bardzo musi i nie wytrzyma i faktycznie bardzo musiał i nie wytrzymał), wstałem wyspany i pełen energii, a tymczasem Garmin "uuuu, kiepsko, za krótko -52" ^^


Dzień dobry!


#dziendobry

@Loginus07 ale w sensie, ze postawil klocka w domu a Ty wyspany i pelen energii wziales sie za sprzatanie tak? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dobrze, że mam starocia który nie ocenia jakości snu bo byłaby tragedia xD Dzisiaj masakrycznie zaspałem - 6,5h 🙄

Zaloguj się aby komentować

25 + 1 = 26


Tytuł: Dungeon Keeper 2

Developer: Bullfrog Productions

Wydawca: EA Studio

Rok wydania:: 1999

Gatunek: RTS

Użyta platforma: PC

Ocena: 7/10

Czas do ukończenia: 25h


Dzisiaj popołudniu udało mi się skończyć serial, wieczorem skończyłem grę, może jutro uda mi się skończyć użalanie nad sobą ^^ ale do rzeczy - w październiku na GOGu była promocja na stare gry i kupiłem sobie za 12pln sequel gry z dzieciństwa. Jednakże dopiero ostatnio znalazłem czas by go uruchomić i jak już ruszyłem to przeszedłem całą kampanie.


Dungeon Keeper 2 to kontynuacja wydanego w 1997 Dungeon Keepera (odkrywcze ^^). W grze wcielamy się w złego władcę podziemi, którego celem jest sianie terroru w krainach zamieszkanych przez ludzi. Aby to osiągnąć budujemy swój loch, do którego wabimy różne złe stwory, a następnie masakrujemy oddziały bohaterów odpowiedzialnych za ochronę danej krainy i/lub innego władcę podziemi, zależy od misji.


To było moje drugie przejście gry, ostatnim razem robiłem to jakieś 20 lat temu i muszę powiedzieć, że zapamiętałem ją lepiej albo może raczej nie dostrzegałem wtedy pewnych wad. Otóż DK2 jest gorsze od DK1 ^^ niby wprowadza szereg ulepszeń i usprawnień, takich jak mana, mnóstwo nowych pułapek czy kilka nowych pomieszczeń, natomiast z mojej perspektywy robi to gorzej niż pierwsza część (którą sobie zainstalowałem, ale przejdę pewnie w marcu dopiero). Niektóre usprawnienia działają na niekorzyść gry - trenowanie potworów tylko do 4 poziomu na siłowni, a potem do 8 na arenach wymaga mnóstwo mikrozarządzania, które jest męczące w pewnym momencie, a co gorsza mają dużo mniej umiejętności niż stwory z pierwszej części. Zwłaszcza, że z powodu kiepskiego AI tego mikromanagementu jest naprawdę dużo, ponieważ stwory potrafią być złe, bo są głodne, a jednocześnie nie idą do kurnika, bo w sumie to zanieś mnie ^^ AI jest przy tym tak durne, że jak w jednej misji wrogi strażnik rzucił wezwanie do boju na moim sercu lochu, a ja rzuciłem na jego centrum to wrogie stworu się mijały w korytarzu jak ludzie w Lidlu bez żadnej walki xD dodatkowo mamy teraz ulepszane zaklęcia, ale tych ulepszeń nie czuć, dopiero przeczytanie na wiki pozwoliło mi poznać różnicę między levelami. Natomiast w jedynce mogliśmy "ładować" czary by trwały dłużej. Wspomniałem już o ogromnej liczbie pułapek i teoretycznie powinna być to zmiana na plus, natomiast ciężko mi to określić, bo kampania jest tak banalna, że z pułapek nie korzystałem aż do finałowej misji (tam mi się akurat w jednym miejscu przydały). Co więcej kampania jest banalna, a co za tym idzie, nudna... i brakowało mi tych złowrogich nazw krain po ich podbiciu, które mieliśmy w jedynce ^^ tutaj mieliśmy fabułę, tylko, że fabuła ta jest została napisana na kolanie 5 minut przed ukończeniem projektu.


Czy jest to w takim razie gra zła? Nie, to nadal Dungeon Keeper ^^ Sequel gry, na której się wychowałem. Oznacza to, że mogę być dla niej niesprawiedliwy, bo albo oceniam ją zbyt surowo, bo mam większy sentyment do jedynki, albo oceniam ją zbyt łagodnie, bo mam sentyment do serii ^^ dlatego polecam przekonać się samemu, jak wyglądały gry ćwierćwieku temu ^^


I przy okazji - w menu znajdziemy trailer Dungeon Keepera 3, który nigdy nie wyszedł ^^


#gry #staregry #dungeonkeeper #gamesmeter

c47885ae-0155-4197-ad35-70f34948944b

@Loginus07 Ah Dungeon Keeper, próbowałem sobie go jakiś czas temu odświeżyć ale z jakiegoś powodu się krzaczy na moim kompie.

W GP jest Steamworld Build który jest połączeniem DK i base buildera jak coś - bardzo przyjemne, ale ciut krótkie. Albo seria Dungeons której mimo że dużo bliżej do DK jakoś mnie nie wciągnęła na dłużej.

Zaloguj się aby komentować

Skończyłem właśnie cały dostępny "Silos" - oba sezony oglądałem ciurkiem, bo znajomi zachwalali, jakie to jest dobre i w ogóle. I jeżeli chodzi o moją opinie to mam takie mocno mieszane uczucia. Dawno nie było mi tak wszystko jedno co się stanie z bohaterami w danym serialu - absolutnie nikomu nie kibicuje i jedynie Sims wywołuje we mnie jakieś emocje (wkurwia mnie ^^). Ich los jest mi absolutnie obojętny - ich problemy, motywacje, marzenia mnie nie obchodzą i nie wiem czy to kwestia postaci, jako takich, czy aktorstwa. Po prostu nikt mnie nie interesuje...


Natomiast interesuje mnie świat przedstawiony i to on mnie trzymał przed ekranem. W mojej głowie jest mnóstwo pytań dotyczących nie tylko samego silosu (część z nich nawet padła z ust bohaterów, no bo dlaczego pakt zakazuje wind?!), ale też świat na zewnątrz (czy to są resztki ludzkości czy tylko jej fragment? czy ludzie w silosie to eksperyment społeczny czy ostatki wśród ludzi? czy wszystkie silosy są takie same czy w każdym coś zmieniono by obserwować jak się będą rozwijały "cywilizacje").


I jeżeli przeczyta ten post ktoś kto czytał #ksiazki z tej serii to proszę o informacje - czy znajdę część odpowiedzi na powyższe pytania w książkach? Bo jeżeli tak to może dorzucę to do kolejki, bo nie wiem czy mi się chce czekać na kolejne sezony.


#silos #silo #seriale #appletv

28cc27ec-ac99-4fb1-be8b-5bcaee0b3a30

" Sims wywołuje we mnie jakieś emocje (wkurwia mnie ^^)." Ooo tak! To chyba przez gównianą grę aktorską. Ja też nie pieję z zachwytu nad tym serialem. Podoba mi się natomiast postać dyrektora IT.

"czy ludzie w silosie to eksperyment społeczny czy ostatki wśród ludzi?", no chyba ostatni odcinek drugiego sezonu trochę odpowiada na to pytanie.

nie jestem przekonany czy odpowiada - owszem pojawia się w niej relikt, owszem mówią o zagrożeniu atomowym, ale przypominam, że w pierwszym sezonie dostaliśmy migawki pięknego świata, a wyszło jak wyszło ^^ zostawiam sobie furtkę na eksperymenty ^^

Nie mogłem znieść tempa tego serialu w obu sezonach. Niby świat ciekawy ale jak bohaterka przez 15 minut wchodzi po schodach i przygotowuje drabinę żeby przejść nad przepaścią to jest to dla mnie za wolne tempo. A takich sytuacji było naście więc dałem sobie siana.


Edit: teraz przeczytałem komentarze wyżej o windach. Może i ma to sens w książce ale za cholerę nie utrzymuje to napięcia na ekranie.

@bishop Właśnie się wziąłem za pierwszy sezon i mam podobne wrażenie. Dodatkowo, nie lubię seriali, w których scenariusz idzie wyraźnie w stronę "Lost"a (dużo się dzieje, mało w temacie, a jeszcze mniej wyjaśnia). Widzę tu spory potencjał na takiego właśnie tasiemca.

Bardzo podobnie zareagowałem na Severance, na który rzuciłem się po ogólnych zachwytach w sieci, a który wciągnął mnie bardzo umiarkowanie, bo pomysł może i dobry, aktorsko jest nieźle, ale nie rokuje na spójną i logiczną historię. Będzie się pojawiało coraz więcej wątków i tajemnic, a ich wyjaśnienia, nawet jeśli kiedyś się pojawią, to będą raczej rozczarowujące.

@Loginus07 trochę rozczarował mnie ostatni odcinek, zdradzili na tyle dużo że możesz sobie dopowiedzieć większość luk ale znowu skończyli takim cliffhangerem jakby to była połowa sezonu. Drugi sezon był baaardzo wolny, nagle przyspieszył do 300km/h i fade to black.. świat bardzo ciekawy i pieczołowicie przygotowany, ciekawy jest też aspekt tęsknoty za otwartym światem mimo pokoleń wychowanych pod ziemią

Zaloguj się aby komentować

Potrąciłbym dzisiaj dziecko. I nie uważam, żeby to była moja wina, ani dziecka. Otóż na środku 200 metrowej ulicy, w miejscu gdzie nie ma żadnego przejścia dla pieszych, ani nic, koleś stwierdził, że musi przejść. Problem polega na tym, że po pierwsze zrobił to w miejscu, gdzie nie ma przejścia dla pieszych, po drugie wyszedł prosto zza zaparkowanego ducato, a po trzecie, to przed sobą pchał wózek... gdybym jechał szybciej, droga była oblodzona albo nawet na chwile stracił koncentracje, bo przecież prosta droga, do skrzyżowania mam 100m, to pewnie bym w ten wózek uderzył... koleś w ogole nie poruszony tym, że zahamowałem ledwo przed wózkiem - ani nie przeprosił, ani nie darł ryja, jak część debili by w takiej sytuacji zrobiła, tylko poszedł sobie dalej... ludzie to debile i jeszcze się rozmnażają... zamieszczam rysunek poglądowy, ja byłem niebieskim ^^


#ruchdrogowy #prawojazdy #ludzietodebile

486f4f00-480d-4871-96d4-36a4d7521dc5

@Loginus07 Masz kamerkę? Bo gdyby do czegoś doszło musiałbyś udowadniać, że nie jesteś wielbłądem, a za potrącenie dziecka (nawet jeśli do wypadku doprowadził ojciec) byłbyś domyślnie do zlinczowania.

@LondoMollari bez przesady - pieszy może przechodzić przez jezdnię jeśli do najbliższego przejścia jest więcej niż 100m ale nie ma pierwszeństwa, do tego wychodzenie zza przeszkody jest chyba nawet zabronione na samym przejściu dla pieszych, a co dopiero w takim miejscu. Kamerka a i owszem nie zawadzi.

Kiedyś miałem trochę podobną sytuację. Ulica dwukierunkowa, na lewym pasie auta stoją i jest przejście dla pieszych.

Nad samochodami normalnie widziałem ludzi na chodniku w tym parkę na hulajnogach zbliżą się do przejścia. Mieli spokojnie parę sekund do przejścia więc bez sensu było się zatrzymywać. Coś mnie natknęło by mimo wszystko odsunąć się od środka jezdni i trzymać się prawej krawędzi (jechałem motocyklem). Gdy mijałem przejście nagle za osobówki wyjechało małe dziecko na hulajnodze (max. 6lat). Miałbym przesrane... Nie mam pojęcia czy (zakładam rodzice) byli w ogóle świadomi co się wydarzyło

Zaloguj się aby komentować

152 + 1 = 153


Tytuł: Dungeons & Dragons: Złodziejski honor

Rok produkcji: 2023

Kategoria: Fantasy / Przygodowy

Reżyseria: Jonathan Goldstein, John Francis Daley

Czas trwania: 2h 14m

Ocena: 7/10


Ostatnio skończyłem Baldur's Gate 3 i żeby zostać na chwilę jeszcze w Fearunie postanowiłem obejrzeć Złodziejski Honor i jestem pozytywnie zaskoczony - akcja jest wartka, jest humor pasujący do kina przygodowego, postaci mają swoje motywacje, a intryga ma podstawy logiczne. Co więcej widać w filmie nawet charakterystyczne dla systemu zaklęcia czy umiejętności. Ogólnie nie licząc kiepskiego CGI (moim zdaniem jest porównywalne do netflixowego Wiedźmina, a liczyłbym na więcej przy tej marce) to ciężko mi znaleźć jakieś inne wady. Fajny film przygodowy, polecam!


Obecnie jest na netflixie


#filmmeter #filmy

21554459-b8ff-460f-934c-967cf5cb0cfb

Bardzo fajny, chociaż miałem różne wątpliwości przed obejrzeniem. Chyba nawet kiedyś tu wrzucałem swoje zachwyty. Na pewno.

I jak większość filmów, które mi się bardzo podobają - wtopa finansowa

Szkoda.

Dobrze się przy nim bawiłem, choć spodziewałem się po nim błędów logicznych i ogólnie związanych z samymi zasadami DnD, tak pozytywnie zaskoczył.

@pingWIN ja grałem w życiu tylko w komputerowe RPG, ale wyglądałem tak jak na załączonym obrazku ilekroć widziałem znane mi zaklęcie/mechanikę ^^

ad369b9e-6ffd-4d2b-8e86-05875b43f298

@Loginus07 no właśnie sam fakt, że już to znałeś i rozumiałeś mechaniki, a jeszcze lepiej jak doświadczyłeś, czynił ten film zabawniejszym, pewnie dla osoby totalnie nie zaznajomionej z tym uciekły by niektóre żarty, szczegóły. Ja akurat w Baldura nie grałem, w DnD tak

Zaloguj się aby komentować

23 + 1 = 24


Tytuł: Baldur's Gate 3

Developer: Larian Studios

Wydawca: Larian Studios

Rok wydania:: 2023

Gatunek: RPG

Użyta platforma: PS5 Pro

Ocena: 8/10

Czas do ukończenia: 166h


tl;dr: gra wspaniała, ale 3 akt niszczy jej odbiór. Kilka elementów jest zrobionych lepiej w starszych grach.


Właśnie skończyłem mój pierwszy run w BG3 i mam takie mieszane uczucia. I nim zaczniecie czytać dalej to wiedzcie, że daje grze solidne 8/10 i czekam na kolejny patch by zrobić zły run. Także skąd te mieszane uczucia? Postaram się bezspoilerowo


Otóż w mediach, w internecie, wśród znajomych wszyscy piali z zachwytu jaka to nie jest cudowna gra i jak Larian dba o gracza i że inni gracze na rynku (Ubi, EA, 2k Games, itd) mogliby się uczyć. I to wszystko prawda, ale tylko do okolic końcówki drugiego aktu. Akt 3 nie dojechał. Ale zacznijmy od początku.


Gra zaczyna się jedną z bardziej obrzydliwych scenek początkowych, jakie dane mi było doświadczyć w mojej karierze gracza. Mi to nie przeszkadza, ale wiem, że jak będziemy z Różową robili podejście to ona nie będzie zachwycona ^^ W wyniku ataku illithidów na Wrota Baldura trafiamy na pokład nautoilidu, z którego musimy się wydostać i pozbyć wpuszczonej do naszej głowy kijanki. Nie wiemy jeszcze, że właśnie zostaliśmy wciągnięci w ogromny spisek, w którym intryga jest knuta wewnątrz intrygi. Po dość chaotycznym lądowaniu zaczynamy zbierać drużynę by wyruszyć w dalszą drogę i tutaj pierwszy będzie mój pierwszy zgrzyt dotyczący towarzyszy - o ile postaci, które spotykamy w pierwszych chwilach są bardzo rozbudowane i mają szeroki zakres profesji, o tyle Ci dołączani w kolejnych aktach trochę są bez sensu, a trochę fan serwisem. Jako dobry gracz dostałem pod koniec drugiego aktu możliwość brania na przygody 2 druidów. Po co? czemu nie 1 druida i jednego łowce (ten pojawia się jeszcze później i to też przy dobry runie tylko) albo druida i barda? cokolwiek innego... zresztą na tym etapie już miałem na tyle wykrystalizowany skład, że nie chciało mi się mieszać, nawet dla starej znajomej.


Kolejną wadą jest obóz - mam wrażenie, że ten w Dragon Age: Origins był bardziej żywy, że przez ten głupi system podarków było więcej interakcji z towarzyszami. Tutaj dość szybko się wypstrzykałem ze scenek i potem obozowanie to była formalność w celu odnowienia umiejętności. Skoro dostaje takie mocne charaktery jak Lae'zel, Karlach, Shadowheart czy Astarion to chciałbym, żeby byli oni bardziej interaktywny, żeby w obozie działo się więcej różnych eventów.


Nim przejdę do największej bolączki to jeszcze dorzucę jedną drobną - efekty terenu/środowiska podczas walki. Kochałem poprzednią grę Larianów, czyli Divinity Original Sin 2, za to, jakie piękne kombinacje środowiskowe można było tworzyć - tu rzucisz deszcz, potem go podpalisz by utworzyła się para, a następnie ją pobłogosławisz by raniła nieumarłych, a leczyła żywych. Albo zrobisz wyrwę w ziemi, z której wypłynie olej, który podpalisz by go potem przekląć, by stworzyć nieugaszalny płomień. Tutaj tego brak. Owszem na lodzie się postaci poślizną, a plamę tłuszczu podpalisz, ale te kombinacje są "krótkie" i raczej takie... sztampowe? z braku lepszego słowa. D:OS2 robił to zdecydowanie lepiej, ale to pewnie dlatego, że nie był ograniczony prawami DnD.


No i przejdźmy do największej wady - akt 3. Bez czytania komentarzy wiem, że był robiony na prędkości i wiele z niego musieli wyciąć. Widać to po ilości notatek, które dają nam wskazówki dotyczące jakichś NPCów, ale o których z nimi nie porozmawiasz, bo nikt się tym nie przejmował. Owszem, są bardzo ciekawe questy w 3cim akcie (Dom Nadziei for the win!), ale widać, że mieli ochotę na więcej. A co gorsza ja do miasta wjechałem na 11,5 levelu i myślałem, ze dopiero teraz zaczną się fajne zaklęcia i umiejętności. Och, jakże ja byłem rozczarowany, jak po wbiciu 12 poziomu mój rozwój się skończył... Znaczy się exp za zadania i odkrywanie sekretów cały czas pojawiał się na ekranie. Ale nic nie dawał. 12 i koniec, na nic więcej nie zasłużyłeś. Zakończyłeś misje towarzyszy? Fajnie, tutaj na ekranie pojawią się ładne cyferki, z którymi nic nie zrobisz, mam nadzieję, że jesteś zadowolony. Dosłownie zabrali mi marchewkę i przez to 3 akt grałem dłużej niż 2 pierwsze razem wzięte. Dodatkowo mam wrażenie, że za dużo fan servicu chcieli upchnąć w tym jednym mieście. Tutaj sędzią jest koleś, którego na przestrzeni trylogii BG zabiłem po raz trzeci, tutaj matką przełożoną moja towarzyszka z pierwszej części, tu bossem kryminalnego światka inny towarzysz z poprzedniej gry, mimo iż fabuła toczy się 100 lat później, a on był człowiekiem. Niby jest to wytłumaczone, ale za dużo tego, jak dla mnie.


Ale pomimo tych wad, które napisałem to grało mi się świetnie. Czekam na kolejny pacz by podjąć próbę trybu honorowego oraz Mrocznej Żądzy na raz ^^ historia jest świetna! historia towarzyszy? no powiem, że od czasów Mass Effecta nie byłem tak "związany" z towarzyszami (Shadowheart <3). Są epickie walki, są intrygi i zwroty akcji, są zapomniane tajemnice i boskie spiski.


Serdecznie polecam!

#gry

#gamesmeter

97193684-95bd-487a-b7de-41f9cd5b0fa3

Też mi się odechciało grać w trzecim akcie z powodu braku levelowania. Straszna kicha, namęczę się, żeby zabić jakiegoś dowalonego bossa, a czuję, jakbym nic z tego nie miała (poza poznaniem fabuły i ewentualnie jakimś przedmiotem). Zawiodłam się też na samym mieście. W poprzednich częściach po godzinach spędzonych na łażeniu po lasach i jaskiniach odkrywanie Wrót Baldura było takim wow, przy każdej rozgrywce na to czekałam. W BG3 to miasto jest klaustrofobiczne, wszystko upchane na małym terenie, niby jest co zwiedzać, ale człowiek czuje, jakby patrzył ciągle na to samo. Mało ikonicznych budynków, taką wieżę Ramazitha możemy sobie co najwyżej od wewnątrz pooglądać. Gra fajna, ale trzeci akt mógł być znacznie lepszy. Wolałabym, żeby dopracowali go bardziej niż jakieś shadowlandy czy wioski druidów, jeśli już coś musieli poświęcić.

@Loginus07 nie mogli dać więcej niż 12 poziomów, bo nie wiem na ile jestes zaznajomiony z dnd, ale tam lvle są powiązane z lore. Jest jeden z powodów dla których Larian nie podejmuje się kontynuacji pracy nad BG. Zwyczajnie system ich ogranicza.


Tak wiem, że w akcie trzecim demony w Avernusie mają te same poziomy co jakieś gołodupce z Gildii, ale gdzieś musieli wyznaczyć kompromis i zrobili to na etapie skalowania poziomów przeciwników do bohatera.


Abstrahując od lvli, mniej mi ogólnie przeszkadzał akt 3, nie licząc problemu pace'ingu. Skoro już chcieli zostawić samo miasto na epilog, to trzeba było wy⁎⁎⁎⁎⁎olić questy, które nie miały naprawdę dużego znaczenia fabularnego albo tak poprzestawiać klocki, żeby pozwolić graczowi dostać się tam wcześniej. O ile rozumiem sens tych dużych wątków, jak chociażby wymieniony przez Ciebie House of Hope, to te mniejsze questy mogli sobie podarować (wątek wiedźmy, albo mumii na przykład). Mam wrażenie, że dali je tylko po to, żeby w ostatniej bitwie można było więcej ficzerów wykorzystać, których i tak nie wykorzystałem, bo postaci, które da się stworzyć, są zbyt mocne nawet na hero run.

@Iknifeburncat grałem za dzieciaka w DnD 3 albo 3.5 (oba Neverwintery), więc jakoś z automatu założyłem, ze dojadę tutaj do lvlu 20, natomiast jak widać to założenie mogło wynikać z mojej ignoracji, biorę to na klatę. Tylko wtedy masz racje, ze mogliby paceing inaczej rozłożyć, bo ja autentycznie praktycznie na początku aktu 3 wbiłem maxymalny level i potem nic ciekawego z perspektywy gameplayu się dla mnie nie działo

@Loginus07 nie no bez przesady z tą ignorancją, nie każdy musi być rpgowym trollem piwnicznym. Bez tej wiedzy to faktycznie wygląda na bezsensowną decyzję.


Tak jak znalazłem info od devów odnośnie samych poziomów i filozofii stojącej za tymi wyborami, to co do samego pacingu nic mi nie wpadło.


Jak się tak teraz zastanawiam, to w sumie byłbym bardziej krytyczny wobec niektórych decyzji, natomiast ta gra mnie tak oczarowała, że naprawdę byłem gotowy zignorować wszelkie babole (gralem zaraz po samej premierze i parę ich było).


No i ostatnia kwestia, do Jasnej Anielki - czy oni mogą przestać już tę grę rozbudowywać, żebym mógł zagrać w nią ostatni raz i więcej nie wracać? Ciągle dokładają treści, ile można rozbudowywać grę dla pojedynczego gracza XD

@Loginus07 Trochę pobronię ten felerny akt trzeci: faktycznie, leveli już nie wbijasz, ale napchany jest on po czapkę wysokiej jakości sprzętem, który potrafi swoje kosztować lub być nagrodą za trudnego questa/zabicie mocnego bossa (sprzęt z katakumb pod miastem albo pancerz ze wspomnianego House of Hope) i jego zdobycie potrafi istotnie zwiększyć skuteczność postaci w walce, nawet bardziej niż kolejny level. Trochę taki rozwój nie w górę, ale w bok, zagęszczanie gałęzi, dopinanie już posiadanych umiejek i synergii, a nie sięganie po nowe.


Z Pacingiem się zgodzę, ale weź pod uwagę, że jeśli zacząłeś akt trzeci mając poziom jedenasty, to dosłownie oba poprzednie akty wylizałeś do czysta i wycisnąłeś ze wszelkich soków. Wielu graczy pewne wątki czy zadania ominie lub straci, czy to przez swoje decyzje (Evil run) czy zwyczajnie przeoczy. Musi dla nich być jakaś metoda wbicia tego expa na czymś mniejszym i lżejszym, co są w stanie łyknąć mając poziom 9 czy 10. Po to są te mniejsze, trochę zbierackie questy zostawione - mimo tego, że wydają się jakoś tak przedwcześnie ucięte, to jednak mają swoje zastosowanie.


Zgadzam się co do tego, że jest to jednak cholernie długi akt i można było jakoś go rozdzielić, np. opóźnić audiencję i wymusić na graczu nieco kręcenia się po mieście zanim wątek główny ruszy.


Kwestia chmur, powierzchni i innych interakcji środowiskowych: Dużo siedziałem na forach i pochodnych kiedy BG jeszcze nie wyszedł (może nawet jeszcze nie był ogłoszony) i mnóstwo ludzi na to narzekało, że każda walka w D:OS2 kończy się wielkim morzem przeklętego ognia, że chmury, że tych interakcji jest za dużo i ich irytują. Też mi trochę tego brakowało, ale rozumiem, że wybrali bezpieczną i możliwie niekontrowersyjną ścieżkę (chociaż dalej można przeciwnika wychłodzić, potem zmoczyć, w ten sposób zamrozić, a na koniec roztrzaskać odpowiednim typem obrażeń).


Natomiast niezmiennie mnie cieszy, że Lariani wypłynęli do szerszej publiczności i się ich docenia, bo pamiętam czasy, kiedy D:OS finansowali przez zbiórkę, a końcowy produkt jednak wyszedł mocno drzewniany i żywa była obawa, że studio tego nie pociągnie.


EDIT:: A, jeszcze ten fanservice cholerny. Gówniany, zgadzam się, nie rozumiem po cholerę tego jest aż tyle. Zwłaszcza, że los tych psotaci był dość jasno w poprzednich Baldurach zakończony i często zależał od decyzji gracza, które w ten sposób zretconowano do jednej, kanonicznej ścieżki. A to zawsze zostawia niesmak.

@KsRobag ok, zgoda, sprzęt wypada, ale grałem na "normalnym" poziomie trudności i mi się już nie chciało bawić w żadne synergie i kombinowanie ze sprzętem, bo na tym etapie byłem niezabijalny. Lae'zel i Posępna biegały do końca gry w zbrojach, które wykułem w kuźni w Podmroku, mój champion do końca gry władał wycraftowanym w Podrmoku kosturem i jedynie Astarion coś tam zmieniał w ekwipunku.


Niestety, ale obecny projekt karzę graczy, którzy są ciekawi gry. Przywołam jeszcze raz tego nieszczęsnego pierwszego Neverwintera, ale tam nie potrzeba było osiągać 20 levelu by skończyć grę - spokojnie można to było zrobić na 16 z towarzyszem lub 18 solo, więc ten argument mnie nie przekonuje. Po prostu dla takich graczy finał powinien być nieco trudniejszy (chociaż mi się udało zebrać tyle sojuszników, a skorzystałem tylko ze straży miejskiej, jako z mięsa armatniego).


Co do efektów środowiskowych to to ma sens, że woleli zrobić bezpieczniejszą grę. Ale dla mnie ilość taktyk z D:OS2 na zawsze pozostanie w serduszku (a pole ropy z 2 aktu będzie do mnie wracać jak flashbacki z Wietnamu)


I tak, ja również bardzo się cieszę, że Lariani wypłyneli na szerokie wody. Zasłużyli na to

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

4 038,16 + 9,76 + 11,46 + 2,97 = 4 062,35

Biegi od początku lutego. Dzisiejszy trening nie dojechał - miało być 8 x 800m w szybkim tempie (5:40/km i proszę się nie śmiać, dla mnie obecnie to bardzo szybko). Od środy boli mnie łydka, liczyłem, że kilka dni spokoju ją naprawi i w sumie tak było... do pierwszego podbiegu z szybkim tempem... Nie wiem czy za szybko wystartowałem, czy to kwestia tego, że moja trasa zakłada, że pierwsza seria z tempem to delikatny podbieg (10m do góry na 400m wg komoota), w każdym razie łydka szybko przypomniała o sobie, a na szczycie doszło do tego kolano. Teoretycznie kolejne 6km to byłoby z górki lub po płaskim, ale stwierdziłem, że wole nie ryzykować, a że to ostatni moment by szybko wrócić do domu to wykorzystam okazję. Także jestem rozczarowany swoją postawą, ale liczę, że wybrałem mądrze.


Cele prywatne:

kwartalny: 41,27/100

roczny: 41,27/500

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

41ddafca-99fc-45c1-9a08-1a9bde257057

Spróbuj sobie porobić, nawet w domu, lekkie wspięcia na łydkach, na jakimś małym podeście, żeby ten zakres ruchu pogłębiać. Tylko powoli, bo "zawkasy" na początku, nawet bez obciążenia, potrafią trzymać i 5 dni.

Na kolano - pierwsze co to bym nagrał bieg z boku i zobaczył gdzie uderzasz stopą. Na spokojnie i do przodu!

Zaloguj się aby komentować

3 345,53 + 1,37 + 3,11 + 9,45 + 3,17 = 3 362,63


Najmocniej przepraszam! Byłem przekonany, ze styczeń sie kończy w niedziele


Wrzucam swoja wszystkie biegi z stycznia. Zacząłem trening z Jeffem na 10k - cel? w kwietniu przebiec 10km w 60'. Myślę, że cel realny. Styczeń był skromny, ale chyba wyleczyłem zatoki, które się ciągneły za mną już od połowy listopada, także dzisiaj dorzuciłem kolejny bieg, ale dzisiejszy bieg był już w lutym, wiec dorzucę go w przyszłym tygodniu


Cele prywatne:

kwartalny: 17,1/100

roczny: 17,1/500


#sztafeta #bieganie

f64a1b7b-a38b-4797-b207-df032dee59fa

Spokojnie dasz radę to 10k w godzinkę ogarnąć.

W jaki sposób doleczyles zatoki, bo sam się już miesiąc prawie z nimi bujam?

@wiro bardzo kontrowersyjna metodą wyleczyłem zatoki - ograniczyłem basen do 0 w tygodniu i złapałem jelitówke ^^ przez 2 dni tak się odwodniłem, że chyba całe ustrojstwo, które zalegało w zatokach zostało rozdysponowane przez organizm jako woda do innych celów ^^


A tak poważnie to nie wiem, ale autentycznie wraz z wyleczeniem jelitówki przestały też mnie boleć zatoki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Loginus07 nie od dzisiaj wiadomo, że Bartek ma automat na wiadomości od żony ustawiony na „ok” coby nie musiał niepotrzebnie się odrywać od hantel i sztangi

@Banan11 myślisz, że Bartek zrywa kable podmorskie, nie dlatego, że chcę siać zgrozę wśród wrogich krajów, a dlatego, że potem sprzedaje je na miedź w skupie złomu i kupuje za to rogale?

Zaloguj się aby komentować