
Loginus07
- 436wpisów
- 2309komentarzy

Zaloguj się aby komentować
bęben: 97cm (+1 od ostatniego pomiaru)
smalec: 84.2kg (-0.3 od ostatniego pomiaru)
mało ruchu w zesżłym tygodniu - zapalenie rozcięgna wyeliminowało mi spacery, biegi, rower... także siedzę i żrę... niby człowiek się pilnuje, ale jest smutniej
#bębensmalcu
Zaloguj się aby komentować
390 551 + 8 + 7 + 6 + 9 + 8 + 8 + 9 + 8 + 8 = 390 622
Same DPDki, ale dorzucam do podsumowania miesiąca, zwłaszcza, że nie wiem kiedy wsiądę znowu na rower :/
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
33 529,54 + 21,37 = 33 550,91
dorzucam i ja swój półmaraton. Od początku wiedziałem, że będzie to ciekawy bieg - wydolność mam chyba najlepszą w całym życiu - dzięki rowerowi. No ale ostatni raz biegałem na poważnie w lipcu, więc dzisiaj narzuciłem sobie kaganiec i od początku biegłem spokojnie, tak żeby nie zajechać nóg. Już na pierwszym kilometrze pojawił się ból prawego rozcięgna, taki 4/10, który nie przechodził, nawet pomimo zbicia piątki z Norbim, który cały czas śpiewał, że kobiety są gorące (on chyba sam nie zna innych swoich utworów xD). Z każdym kilometrem przyzwyczajałem się do dyskomfortu i zaczynałem powoli przyspieszać, tak, że z początkowego tempa 6:30/km zlazłem do 6:17/km. I para w nogach jeszcze była, ale na 16km doszło do tragedii - na przestrzeni 500m lewe rozcięgno przeszło z 2/10 do 8/10. Początkowo myślałem, że to rozbiegam, ale każdy kolejny krok powodował tylko ogromny ból. No ale medal taki za⁎⁎⁎⁎sty, duży zapas czasu do limitu, więc stwierdziłem, że idę, pewnie zaraz przejdzie i wrócę do biegu. Na ostatnich 4km więcej przeszedłem (i to stawiając lewą stopę wyłącznie na zewnętrznej krawędzi) niż przebiegłem, a na mecie z bólu prawie się popłakałem, ale mam medal ^^ Jutro rejestrujemy się do ortopedy, by ten mógł mnie zjebać za to, że po pierwsze nie przerwałem biegu, a po drugie, że po wszystkim jeszcze rowerem wróciłem, ale na rowerze to nie licząc pierwszych ruchów po wystartowaniu (np. po światłach) to było git. Teraz się znieczulam winem, bo stopa w górze, bez kontaktu z podłożem a i tak takie mocne 7/10 ^^
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
144 + 1 = 145
Tytuł: Książe i Tchórz
Developer: Metropolis Software
Wydawca: IPS Computer Group
Rok wydania: 1996
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~6h
Ocena: 6.5/10
Nie zakładałem, że kolejny wpis wpadnie tak szybko, ale potrzebowałem dzisiaj czegoś, przy czym mógłbym trochę ogarniać rzeczy - wypakować się, posortować rzeczy, itp. Stwierdziłem, że Książę i Tchórz ze swoimi dialogami pasuje tutaj idealnie, no i nie wiedziałem, że aż tyle pamiętam z dzieciństwa.
Staroszkolny point & click z niekiedy absurdalnymi zagadkami. Swoją przygodę rozpoczynamy na cmentarzu, gdzie nasz bohater trafia po tym, jak wylądował w cielę księcia królestwa po tym, jak został oszukany przez diabła. Z pomocą przyjdzie mu wskrzeszony mag Arivald, który będzie naszym mentorem w drodzę do odzyskania ciała. Historia jest ok. Nic wybitnego, nie oszukujmy się. Za dzieciaka się tym jarałem, teraz widzę, że może jakichś większych luk nie ma, ale też nie jest to mistrzostwo pisarstwa. Dialogi są zabawne i widać kilka mrugnięć okiem do dorosłego odbiorcy. Kreska... rozdzielczość ją zestarzała, ale ogólnie jest ok. Pojawiają się też elementy zręcznościowe, które są wykonane tak se. Największym problemem było dla mnie piekło i tutaj już pamięć nie pomogła, a bez solucji myślę, że bym nie przeszedł ze względu na absurdalne zagadki (zwłaszcza ten udziec, który nie dość, że jest abstrakcyjny to jeszcze trzeba mieć dobry timing by zadziałało...). Warto jeszcze wspomnieć o dubbingu, który jest na wysokim poziomie, ale... no właśnie jest ale. Liczba aktorów głosowych jest ograniczona i często słyszymy ich po prostu w innych modulacjach. Rozumiem, że wtedy były takie czasy, ale uważam, że warto to odnotować.
Ogólnie to gra jest ok, dostępna na gogu, w sam raz na jeden dzień. Zacząłem o 12, skończyłem o 19, ale po drodze był obiad i spacer z psem, a też robiłem inne obowiązki słuchając dialogów. Raczej już nigdy nie wróce
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry

Zaloguj się aby komentować
298 668,70 - 26,01 - 9,95 - 8,37 - 14,71 - 19,80 - 15,55 = 298 574,31
Intensywny tydzień w górach - 7 szczytów z #kgp w 5 dni. Pies miał trochę dość już ostatniego dnia :P Pogoda dla koneserów, ale przynajmniej wiem, że nowa kurtka przeciwdeszczowa nie przepuszcza wody i jak należy się ubrać na odczuwalną temperaturę 5°C, by marznąć tylko podczas postojów ^^
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
142 + 1 = 143
Tytuł: Neverwinter Nights: Hordes of the Underdark
Developer: BioWare
Wydawca: Infogrames
Rok wydania: 2003
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~30h
Ocena: 8/10
Ostatnio pisałem o Shadows of Undrentide, które podobało mi się bardziej od oryginału (z którym mam swoją historię, ale to nie miejsce na to, bo już to opisałem przy SoU) i @3zet oraz @aerthevist zachęcili mnie by jak najszybciej usiąść do Hord, bo są lepsze. I potwierdzam - są znacznie lepsze.
Tym razem nasz bohater musi stawić czoła złu, które rośnie pod wspaniałym miastem Waterdeep - Drowy prowadzone przez matronę Valsharess coraz śmielej atakują miasto wprowadzając je w stan wojny, a wielu notabli zostało zamordowanych we własnym łóżku. Podobny los czekałby nas, gdybyśmy się w porę nie obudzili, jednakże było już za późno by uratować ekwipunek, który został skradziony (co fajnie wyrównuje start dla nowych postaci oraz dla tych przeniesionych z SoU/podstawki). Teraz wiedzeni chęcią obrony miasta i/lub własną zemstą schodzimy w głąb Podgórza - labiryntu stworzonego przez szalonego maga Halastra, który stanowi pomost między powierzchnią, a zamieszkałym przez drowy Podmrokiem, by stawić czoła lub połączyć swoje siły z Valsharess.
Fabularnie jest miodzio. Jak tak myślę, to chyba top3 (a top5 na pewno!) historii z cRPG, które poznałem. Opowieść jest spójna, pojawia się kilka alternatywnych rozwiązań niektórych problemów, a nawet złe postaci mogą mieć uzasadnioną motywacje, czyli coś czego zabrakło w podstawce i SoU. Towarzysze są nie tylko znani z poprzednich gier, ale też pojawiają się nowi, którzy są jednymi z ciekawszych w całej serii NWN. Możemy też zwerbować pewną istotną NPC z kampanii Wyjącej śmierci, co muszę powiedzieć podobało mi się i zakończenie jej wątku dało mi satysfakcje. Dodatkowo możemy mieć ich 2 na raz i chociaż XP wpada wtedy mniej to ich rozmowy są ciekawe i rekompensują to.
Mechanicznie tutaj nie zmieniło się za wiele, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że rozwiązano jeden ogromny problem, jaki miałem przede wszystkim w SoU - teraz nosimy handlarza ze sobą w postaci lampy z dżinem. Także możemy zbierać śmieci i unikać przeciążenia, bo wystarczy potrzeć lampę i już sprzedajemy graty. A warto tutaj zbierać pieniądze, bo wreszcie pojawił się sensowny goldsinker - w 2 i 3 akcie uzyskujemy dostęp do mistrza kowalskiego, który za garść monet (a tak naprawdę to grubę miliony) ulepszy nasz sprzęt.
A sprzęt jest niezwykle potrzebny, bo widać, że dodatek skierowany jest do postaci wysokopoziomowych oraz graczy znających grę i jej mechaniki. Poziom trudności rośnie i muszę się przyznać, że miałem kilka problematycznych walk. Wprowadzone zaklęcia oraz atuty epickie robią robotę, ale dla obu stron, a nie tylko dla nas. Bo nasz level cap zwiększył się i już możemy przekroczyć 20 poziom, co odblokowuje naprawdę potężne zdolności. Ogólnie widać, że gra chciała nam podarować coś ekstra na zakończenie oficjalnej przygody i to się udało.
Podsumowując - Hordy są świetne i naprawdę warto było poznać tą historię. A nawet dodam, że tak jak o podstawce i SoU nigdy tak nie myślałem, tak zastanawiam się czy kiedyś nie przejść Hord jeszcze raz, ale tym razem jako zła postać. Więc niech to będzie najlepszą rekomendacją z mojej strony!
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry

Zaloguj się aby komentować
bęben: 96cm (+-0 od ostatniego pomiaru)
smalec: 84.5kg (+1 od ostatniego pomiaru)
mój personalny trener GPT mówi, że to głównie woda i glikogen po tygodniu w górach... ja myślę, że to chipsy i wino do serialu
ale spokojnie, wypalimy to już w normalnym środowisku ^^
#bębensmalcu
Zaloguj się aby komentować
bęben: 96cm (+1 od ostatniego pomiaru)
smalec: 83.5kg (+0.3 od ostatniego pomiaru)
baaardzo ciężki tydzień za mną, widać, że stres zajadałem i niby człowiek trzymał umiar, ale jednak brak ruchu oraz tłustsze rzeczy mają swoje odbicie. Teraz urlop w górach, liczę, że spadnie
#bębensmalcu
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio słuchając rozmów w pracy i dookoła mnie trochę o tym myślałem, ale nie będę ukrywał, że dzisiejsza wrzutka @splash545 (którą kradnę i wrzucam dla atencji) zainspirowała mnie by wreszcie to przelać na pismo, ale mam wrażenie, że albo ja zdziwaczałem na starość albo właśnie inni nie potrafią dojrzeć.
Bardzo często w ostatnim czasie pojawia się temat, że skończyło się lato (skrajne osoby mówią, że tego lata to w sumie nie było, bo w Gdańsku z 5 dni ciepłych tylko, co oczywiście jest nieprawdą) i idzie zima i życie robi się smutne. A ja mam chyba pierwszy raz takie poczucie, że mnie to nie rusza. Owszem będzie chłodniej, owszem już teraz na spacery z psem biorę bluzę, a rano na rowerze palce trochę marzną, a będzie tylko gorzej. Ale właśnie świat daje mi pozwolenie by zwolnić, by skupić się na czymś innym. Widzę już, że zmienia się struktura moich dni, że mniej czasu spędzam na zewnątrz - wycieczki rowerowe i piesze planuje krótsze. Ale to nic. W zeszłym tygodniu pograliśmy z Różową w planszówkę, pierwszy raz chyba od maja. Bo akurat nie mieliśmy innych outdoorowych planów. Znowu mam więcej czasu na książkę, znowu myślę o spotkaniach ze znajomymi, znowu mogą pograć w Silent Hilla (nie skończe go nigdy), bo jest odrobinę ciemniej i klimat znowu jest lepszy. Może wreszcie wezmę się za malowanie figurek. Dostałem nową porcje możliwości i tylko ode mnie zależy jak to wykorzystam. Mam wrażenie, że pierwszy raz w życiu nie uzależniam swojego szczęścia od rzeczy, na które nie mam wpływu, a właśnie czerpie z dnia to co mogę.
I warto tutaj dodać, że w związku z nowymi narzędziami wypuszczanymi na produkcję mam obecnie sajgon w robocie. Praktycznie połowa mojego dnia idzie na przepychanki się z ludźmi, wyjaśnianie zawiłości, kopanie się z koniem. A i tak ma to taki sam wpływ na mnie, jak ulewa podczas roweru - w momencie jak się kończy, to i ja wychodzę z trybu "przetrwania" i chociaż skutki są odczuwalne, stres jeszcze przez chwilę ciąży na mnie niczym przemoczone ubrania, to nie może to zaburzyć mojego humoru na długo, bo przecież mam ograniczoną ilość czasu w swoim życiu i marnowanie go na frustracje i żale sprawia, że go przepalam bezsensownie.
Nie wiem czy to ten cały #stoicyzm czy coś innego, ale naprawdę pomimo intensywności tego roku oraz wielu porażek, które w nim poniosłem na różnych polach (jak wreszcie zrobię jakiś check swoich postanowień noworocznych to tam wyjdą kwiatki), czuję się naprawdę szczęśliwy i mam wrażenie, że tak dobrze to nie było chyba nigdy.
#niewiemjaktootagowac #feelsgoodman

Co do memika to nie szukajcie
szczęście to nie zegarek czy para butów że można je znaleźć w jakimś sklepie
Sam fakt że szukam czegoś czego natury nikt do końca nie pojmuje sprawia że coś mi umyka
Bo czym jest to całe szczęście? Poczuciem satysfakcji z osiągania sukcesów? Zarobienia kupy szmalu? Zaliczania panienek? Bliskości ukochanych?
To wszystko wiąże się z ciągłym poczuciem niedosytu, lękiem przed utratą i takie tam...
Prawdziwe szczęście jest ukryte za barykadą pragnienia przetrwania
To przez ciągły lęk, który jest tak przewlekły, że już jako dzieci się do niego przyzwyczajamy, nie potrafimy się dziwić i cieszyć cudem życia
Zaloguj się aby komentować
Starzeje się, ale autentycznie jak zobaczyłem to ogłoszenie na przystanku to mi się zrobiło bardzo przykro.
Mam nadzieję, że się odnajdzie, ale to było na przystanku przy drodze krajowej... ja na rowerze tam nie czułem się bezpiecznie, ale u nas nie ma żadnej kultury jazdy
#niewiemjaktootagowac #feels

Zaloguj się aby komentować
380 758 + 72 + 10 + 9 + 11 + 2 + 8 + 8 + 9 + 8 + 9 + 3 + 8 + 9 + 12 + 2 + 8 = 380 946
Praktycznie same DPD, sprawy organizacyjne i dzisiaj dopiero wleciała wycieczka, której celem było wstawianie plomb w #kwadraty. Poszło całkiem dobrze ^^
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
bęben: 95cm (-2)
smalec: 83.5kg (-0.2)
#bębensmalcu
zobaczymy jak następny tydzień będzie wyglądał, bo w ten weekend 2 imprezy rodzinne
Zaloguj się aby komentować
bęben: 97cm
smalec: 83.7kg
#bębensmalcu
czuję, że teraz mogę być w dołku, bo coś mnie coraz mocniej bierze i żeby nie spać 24/7 to ratuje się prostymi węglami, a i sił nie ma na rower i bieganie ;/
Zaloguj się aby komentować
374 948 + 75 + 23 = 375 046
Na zamknięcie sierpnia. Liczyłem, że może jeszcze dzisiaj machnę setkę, ale mój organizm powiedział "dość" i to dość stanowczo, bo tak źle to dawno się nie czułem.
W sobotę pojechałem do rodziców po paczkę, którą nam odebrali pod naszą nieobecność, a że dołożyłem do tego rundkę po mieście to już inna sprawa.
A w niedzielę poszedłem zobaczyć jak to jest jechać z większą ilością biegów, bo samemu. Trasę zaplanowałem sprytnie - na początku było pod wiatr i górę, ale na powrocie z górki i z wiatrem w plecy. Dorzuciłem trochę nowych #kwadraty (zawsze używałem #squadrats , nawet nie wiedziałem, że jest inny tag ^^)
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
129 + 1 = 130
Tytuł: Neverwinter Nights: Shadows of Undrentide
Developer: Floodgate Entertainment
Wydawca: Infogrames
Rok wydania: 2003
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~16h
Ocena: 7/10
Neverwinter Nights był grą mojego dzieciństwa. W pewnym sensie. Otóż z Baldurs Gate się minąłem, byłem za młody by na rynku kupić tyle płyt, a jak wchodził NWN to miałem już stałe łącze i wiele razy wychodziłem na ulice tego miasta walczyć z zarazą. Jednakże za dzieciaka nie rozumiałem zasad DND, nie było też nikogo kto by mi pomógł, więc grę jako tako męczyłem, bo o budowie postaci nie wiedziałem nic i wychodziły potworki jak łowca/czarownik/czarodziej, bo chciałem korzystać ze zwojów
Chronologicznie pierwszym jest Shadows of Undrentide i od tego zacznijmy. Historia zaczyna się jak nasza szkoła dla przyszłych bohaterów zostaje zaatakowana przez koboldy, a nasz mistrz Drogan zostaje raniony zatrutym sztyletem. Podczas gdy on walczy o życie my musimy odnaleźć skradzione niebezpieczne artefakty, które były ukryte na naszym odludziu. Nie wiemy jeszcze, że nasza podróż zaprowadzi nas do ruin cywilizacji potężnych magów z Netheru, którzy byli w stanie tworzyć latające miasta i których to upadek (i to dosłowny) był gwałtowny.
Gameplayowo to jest to pierwszy NWN ze sztucznym systemem turowym i wszystkimi jego wadami. Pierwsze potyczki są potwornie nudne, bo ani my przeciwników, ani oni nas nie mogą trafić, a każda runda to kilka sekund. Później już trafiamy, ale za to potwory stają się "gąbkami na pociski", więc walki dalej się dłużą. Ja sobie podczas nich robiłem duolingo czy łapałem pokemony, mojej interwencji mój bohater zbyt często nie potrzebował. Co jak na grę jest średnim wyznacznikiem jakości.
Z wad to warto też dodać tutaj grafikę, która moim zdaniem zestarzała się gorzej niż w Baldurs Gate 1 i 2. Tam mieliśmy ręcznie projektowane lokacje, które nawet po latach robiły wrażenie, tutaj pierwsze eksperymenty z 3D i widać ograniczoną liczbę klocków, jaką mieli do dyspozycji deweloperzy.
Natomiast gra ma 2 mocne punkty, które w mojej opinii ją ratują i to nawet po latach. Muzyka jest świetna i chociaż nadal wiele utworów jest z podstawki to nadal tutaj czuć i słychać kunszt Jeremy'ego Soule'a. Drugim, mniejszym walorem tej gry jest historia, która mi się podobała. Była krótsza niż w podstawce, a co za tym idzie nie zdążyła się znudzić. Do tego była logiczna i nie wyciągała nagle jakichś prastarych ras z d⁎⁎y, co bolało mnie w podstawce.
Podsumowując NWN: SoU podobał mi się bardziej niż podstawka i teraz moja postać zmierza zmierzyć się z Hordami Podmroku.
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry

@Loginus07 muzyke robil ten sam gosc co w IWD? Mnie fabularnie SoU nie zachwycil - nie bylo zle ale nie bylo tez lepiej niz w podstawce. HoU znacznie lepsze. Co do mechaniki - bez znajomosci D&D nie ma sensu samemu gmerac w buildach (a granie na sugerowanych z tego co kojarze jest daleka od optymalnej).
@aerthevist dokładnie ten sam ziomek, do scrollsów też tworzył swoją drogą, bardzo lubię jego muzykę
Mnie podstawka trochę odrzuciła wątkiem pradawnych, był taki z dupy, tutaj było lepiej, ale to może też dlatego, że o Netherze już słyszałem grając w BG3.
A co do buildów to wziąłem sobie kapłana z internetu i jak już się rozkręcił to bestia nie do zatrzymania, ale pierwsze walki to dramat ^^
@Loginus07 muzyka z NVM, IWD i TES jest miodzio
Kaplan jest jest solidny na poczatku i potem jako caster daje rade. Najgorzej gra sie na poczatku Czarodzejem - malo zaklec malo HP. Niby mozna skorzystac z najemnika lub przywolywac potwory i chowance ale jesli dobrze pamietam wtedy mniej doswiadczenia wpada, o biorac pod uwage ograniczone zrodla doswiadczenia mocno utrudnia zycie.
Zaloguj się aby komentować
prawie zapomniałem napisać, ale pomiarów dokonywałem rano jakby co:
waga 84.0kg (a pewnie jak zejdzie woda i glikogen po bickpackingu to będzie jezscze mniej)
brzuch: 97cm
#swiniobicie #teamswiniarnia
Zaloguj się aby komentować
939 + 1 = 940
Tytuł: Spider-Man: Całkiem nowy dzień
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Akcja
Reżyseria: Destin Daniel Cretton
Czas trwania: 2h 25min
Ocena: 7/10
Najnowszy film o człowieku pająku z Tomem Hollandem jest moim zdaniem chyba najgorszym z całej 4, co nie oznacza, że jest złym filmem. Spider-Man to mój ulubiony superbohater od małego, a wszystko to zasługa animacji na Fox Kids i dubbingowi Jaskra... znaczy się Jacka Kopczyńskiego. Jego przygody zawsze zawierały w sobie taką swoistą lekkość i niezależnie od tego co się działo na ekranie to padały jakieś żarciki czy ironiczne przesłanki, co pozwalało rozładować emocję.
I tutaj moim zdaniem polega problem, jaki ja mam z tym filmem. Otóż Całkiem nowy dzień porusza temat (oczywiście na tyle, na ile to możliwe w produkcji skierowanej do masowego widza facetów i facetek w rajtkach) depresji, radzeniu sobie ze stratą oraz ucieczki przed uczuciami, w tym wypadku w pracoholizm. Film jest pod tym względem "najcięższych" (ale podkreślam, że to dalej superhero movie, więc nie oczekujcie, że wjedzie tutaj zaraz Meryl Streep) z wszystkich filmów o Człowieku-Pająku.
Obok tematu przewodniego, jakim są emocje, oczywiście musi być też wątek superbohaterski i tutaj nie chcę spoilerować (chociaż Disney sam mi sprzedał kogo gra Sadie Sink kilka dni po premierze filmu), ale powiem, że antygoniści są ciekawi i dobrze zagrani, podobnie zresztą jak cała ekipa. I chyba co najważniejsze to nie czułem chemii pomiędzy Hollandem a Zendayą, co jest wyjątkowo dobre (kto oglądał No way home ten wie o co chodzi).
Czy warto się wybierać na nowego Pajączka do kina? to zależy. Jeżeli jesteś fanem przygód Petera Parkera albo ultrafanem MCU to jak najbardziej. Jeżeli szukasz jakiegoś blockbustera to można, ale można też poczekać na VOD. Jeżeli nie podpadasz pod żadną z tych katerogii to raczej bym odpuścił.
#filmmeter #spiderman #mcu

Zaloguj się aby komentować
372 055 + 5 + 83 + 123 + 130 + 124 + 133 + 146 + 34 + 9 + 2 + 8 = 372 852
Pierwsze kilometry to do serwisu i z powrotem, bo po wypadku musiałem mieć pewność, że rower będzie przygotowany na.... Szlak rowerowy Nysa-Odra (oraz fragment R3 ze Świnoujścia do Szczecina Dąbia)!
W ramach urlopu razem z Różową sprawdziliśmy czołem czy to co mówił @Furto jest prawdą i szlak jest w porządku. Swoją podróż zaczeliśmy w Tanvald, ponieważ z powodu obfitych opadów pociąg nie mógł dojechać do Jablonca nad Nisou, a do autobusu się nie chcieliśmy pakować, także zaliczyliśmy też fragment pod górę (chociaż jak spojrzeć na mapę to cały szlak jest pod górę, bo morze jest na górze mapy ^^). Ogólnie to podsumowałbym to tak:
trasa? top
nawierzchnia? top w Saksonii i Brandenburgii, Pomorze Przednie już gorzej (i jak jechałem kiedyś z Rugii to też miałem zastrzeżenia do tego landu), Czechy ok.
pogoda? top - cały tydzień słońca, wiatr przez większą część podróży boczny, 2 ostatnie dni już musieliśmy z nim walczyć, bo jak wjechaliśmy na Uznam to był wschodni, a my podążaliśmy na wschód, zawsze (przez ten dzień) na wschód, z kolei w piątek był południowo wschodni, a my z Wolina do Szczecina xD
forma Różowej? to powinno wyglądać trochę lepiej, ale ja nie jestem akurat zaskoczony i starałem się być wspierającym na tyle na ile mogłem ^^
ogólnie bardzo fajny wyjazd, trasę mogę polecić każdemu z pewnymi zastrzeżeniami - np. dla szosowcom sugerowałbym odbicie w Gartz na Szczecin już.
Na samej trasie niewiele osób, głównie to starsi ludzie na rowerach wspomaganych elektrycznie, co mnie cieszyło :) Jednym z możliwych powodów tego, że tak mało osób było może być to, że w Niemczech już rozpoczął się rok szkolny (1 września to oni mogą zacząć wojnę, a nie edukacje).
Z rzeczy wartych odnotowania to położenie szlaku umożliwia kombinowanie - tak długo jak to było możliwe bez wielkiego nadkładania drogi to uprawialiśmy konsumpcjonizm w Polsce i tutaj też nocowaliśmy (niech podatki zostaną w Polsce, a co!). Na Nysie jest dużo mostów, gorzej to wygląda na Odrze, ale też i rzeka większa, natomiast po wyjeździe z Brandenburgii odbija się już od rzeki, a duże polskie miasta są właśnie nad Odrą, więc tam nie było już wyboru.
Swoją drogą odnoszę wrażenie, że Niemcy za bardzo się nie przywiązali do swojej wschodniej granicy - trójstyk po niemieckiej stronie w żaden sposób nie wyeksponowany, a do miejsca styku prowadzi wydeptana ścieżka, podczas gdy zarówno Czesi, jak i Polacy mają ładne ścieżki i jakieś kamienie z tabliczkami. Podobnie jeżeli chodzi o najdalej na wschód wysunięty punkt Rzeszy - trzeba było odbić ze ścieżki i przez jakieś 3km jechać po polach nieoznaczoną drogą, by trafić na małą wiatkę i tyle, podczas gdy najbardziej na zachód wysunięty punkt Polski w zakolu Cedyni to maszty z flagami, kamień z tablicą ze współrzędnymi i znaki wskazujące, że to już tu, tu musisz skręcić.
W komentarzach dorzucę zdjęcia rzek lub zalewów z każdego odwiedzonego regionu (Kraj Liberecki, Saksonia, Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Zachodniopomorskie).
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

@Furto jeden poważny kryzys na 10km przed Wolinem, ale przepracowała go. Ogólnie jestem z Niej bardzo dumny, bo dzielnie walczyła przy wsparciu woltarenu ze swoimi demonami :P
Swoją drogą jak ruszaliśmy na pierwszy bikepacking 5 lat temu na R10 to ja miałem też kryzys przed Wolinem (jechaliśmy wtedy drogą wojewódzką, która była w remoncie, a ja bez rękawiczek), przy czym ja byłem bardziej stanowczy i powiedziałem, że jak dojedziemy do Świnoujścia to wsiadam w pociąg i wracam do domu ^^ na szczęście wtedy do Świnoujścia nie dojechaliśmy (skończyliśmy w Międzyzdrojach), a od tego czasu to uczeń przerósł mistrza i teraz to ja musiałem być tym wspierającym ^^
Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie
Walnij setkę! (sierpień)
W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)
Dokumentalista (50 zdjęć)
Wzruszenie nie występuje.
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
Kiedy już wydawało sie, ze #ubisoft zaczyna wyciągać wnioski i wracać na właściwe tory...
https://youtu.be/yBUckLZ5QRk?is=_hisk2PlWnGkQQEX
#heroes3

@Loginus07 na co oni liczą?
Jest wersja HD (jaka jest taka jest, no ale jest), jest VCMI, no i we wczesnym dostępie już jest Olden Era - czyli można powiedzieć, że wszystkie ścieżki rozwoju tej gry są wypełnione. Nawet planszówka jest.
Nawet w reklamach Kujawskiego podkreślają - "z pierwszego tłoczenia". Tu jest tłoczenie... piąte? Coś ma jeszcze z tego wylecieć?
Zaloguj się aby komentować