Zdjęcie w tle

Loginus07

Gruba ryba
  • 337wpisów
  • 1814komentarzy

7 587,64 + 5,88 + 8,55 = 7 602,07


W poniedziałek wreszcie powrót treningów na stadion (tory odtajały) i o hesu, jak dobrze się biegało (ale czuję, że miałem przerwę)


Dzisiaj za to plan był, że skończę pracę o 17 i jeszcze w słoneczku i ciepełku pójdę na krótki rozruch. W robocie wysypały się na ostatniej prostej 2 projekty, skończyłem o 19, poszedłem biegać, padłem na podbiegu, a potem zgubiłem się na własnym kwadracie - nowa szkoła mnie zaskoczyła, a droga rowerowa prowadziła donikąd zamiast do Adamowicza ^^


Ehhh... jeszcze będzie przepięknie...


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

b5d0c163-81ec-4444-92f7-25165a1993b1

Zaloguj się aby komentować

6 256 100 - 550 - 1 000 - 1 100 = 6 253 450


Myślałem, że dzisiaj będzie druga i ostatnia część opowieści z AWFu, ale życie piszę inne scenariusze ^^ odkręcona na maksa zimna wodą była bardzo ciepła, przy ustawieniu kranu na środek leciał wrzątek xD i tak się żyję na tym basenie :P


A poza tym wczoraj dużo rytmów do kraula, dzisiaj rozpływanko i test na 1km. Jestem o 22" nie zadowolony, za spokojnie wystartowałem, bo wychodząc z wody nie byłem padnięty :/


#plyniemydojadraziemi #plywanie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

19dd5bd7-92eb-48b3-9888-01e97cdefa7b

Zaloguj się aby komentować

Nie chciałbym sprawić przykrości naszemu wełniane koledze, więc rzutem na taśmę opiszę to, co w sumie robię już od jakiegoś czasu. Jedno z moich wyzwan brzmiało:

Zaplanuj jedno wielkie marzenie do realizacji w tym roku i zapisz kroki do jego wykonania

Także w tym roku w sierpniu razem z Różową lecimy do Hiszpani... zobaczyć całkowite zaćmienie słońca. W ramach poszczególnych kroków sprawdziłem, gdzie najlepiej bedzie je widać, jakie sa połączenia lotnicze z Polski i przede wszystkim Gdańska, dostępność bazy noclegowej oraz koszt wynajęcia auta. Te rzeczy zostały zrealizowane i zaprezentowane Konkubinie, teraz tylko czekamy na info ile urlopu dostanie w sierpniu (ja mam klepnięty wstępnie tydzien), bo fundusze na wszystko juz odłożone. Do ogarnięcia zostały tylko okulary do oglądania zaćmienia bez szkody dla wzroku, ale na to jeszcze jest czas.

Natomiast jeżeli ktoś stwierdzi, ze to takie liche Marzenie to mam drugie. Chcę w tym roku założyć sobie bloga. Brzmi jak banał, ale banały najczęściej mnie pokonują. No I troche sie wstydzę ^^ dlatego najpierw poćwiczę tutaj i pozwoliłem sobie stworzyć autorskiego taga (#bezkulturnik) i jak poczuje sie pewniej to pojawię sie w social mediach, gdzie będę pisał o kulturze bez kultury ^^

Do wyboru mialem jeszcze 2 wyzwania: Naprawić coś (nie umiem, a nie chce psuć bardziej) oraz napisać coś na śniegu. To drugie udało mi sie zrobić- znalazlem odpowiednie "płótno" - zamarznięty staw z cienka warstwa śniegu. Wystarczyło zastanowić sie co napisać, ale przegrałem walkę z wewnętrznym szczeniakiem i narysowałem męskie przyrodzenie xd nie mam zdjęć jako dowodu, więc nie wrzucam xd

#zimowewyzwania

Świetne marzenie, też miałem takie plany ale niestety finanse nie pozwolą ale pocieszam się tym że rok później ma być jeszcze lepsze zaćmienie i będę się szykował na to!!

@Loginus07 kurde, od roku planuję tam lecieć! Tylko syn w 8 klasie jest i będzie upgrade szkoły, wszyscy uprzedzają, że nie ma co wakacji planować...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

6 562,83 + 3,95 = 6 566,78


Zaczeło topnieć, więc powoli trzeba wrócić do bieganka. Nie licząc podbiegu to całkiem spoko, ale tempo też wybitne nie było


#sztafeta #bieganie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

1291380b-820f-42a8-866a-5293f9974ecb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

6 288 200 - 2 150 = 6 286 050


@owczareknietrzymryjski domagał się ostatnio historii z AWFu w Gdańsku, więc dzisiaj część 1


#plyniemydojadraziemi #plywanie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

853a61d9-1fe8-4c5f-87bc-8c21dd8f2806

Zaloguj się aby komentować

6 291 550 - 1 000 = 6 290 550


250m każdym stylem. Czuję, że motyl poszedł w łapy i to mocno, także jutro zapowiada się ciekawy trening xD


#plyniemydojadraziemi #plywanie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować

35 + 1 = 36

Tytuł: Grand Theft Auto IV
Developer: Rockstar North
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2008
Gatunek: Akcja, Przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 23h ("kampania")
Ocena: 8/10

GTA, które mi zajeło najwięcej czasu na ukończenie, bo 17 lat zeszło Nie dlatego, że to zła gra, co to to nie. Po prostu te 17 lat temu, jak je kupiłem (za uczciwie zarobione pieniądze zdobyte na pisaniu prezentacji maturalnych xD) to było z nim kilka problemów (Windows Live pozdrawia), a na półce czekał Fallout 3, potem zapomniałem na jakiej platformie go miałem (chyba coś od Cenegi?), aż w zeszłym roku na którejś ze steamowych wyprzedaży go wreszcie nabyłem w wersji Completed (także spodziewajcie się na dniach wpisów o The Lost and Damned oraz The Ballad of Gay Tony). I teraz robiąc historii psikusa po przejściu Fallout New Vegas wybór padł właśnie na GTA 4.

Historia poruszana w tej części jest chyba najbardziej "dorosłą" w całej serii. Otóż do Liberty City skuszony między innymi wiadomościami od kuzyna Romana o tym, jak w Stanach jest świetnie, na statku przypływa Niko Bellic - Serb, który brał udział w wojnie (nigdzie nie zostało to powiedziane, ale zakładam, że chodzi o rozpad Jugosławii). Żeby nie było - poza wizją lepszego życia zza oceanem ma on jeszcze jeden cel. Znalezienie ludzi, którzy przeżyli masakrę jego oddziału. Tak więc powoli wkraczamy do półświatka Liberty City z nadzieją, że każda kolejna przysługa, którą oddamy czy to rosyjskiemu gangsterowi, irlandzkiej rodzinie upadłych gangsterów, włoskiej mafii czy jednej z agencji rządowych przybliży nas do naszego celu. I w tym miejscu warto zaznaczyć, że historia jest najlepszą częścią tej serii, a jednocześnie jest w moim odczuciu nierówna - wątki mafijne mi jakoś nie leżały, bo były chaotyczne, dostawałem na start opierdziel, że jestem spóźniony, chociaż nikt nie dzwonił, trafiamy tam w jakieś wewnętrzne rozgrywki, których podłoże dostajemy w max 2 zdaniach. W porównaniu do tego, jak prowadzone były wątki rosyjskie i irlandzkie to tutaj widać wyraźny skok jakości. Podobnie zresztą jest jeżeli chodzi o latynosów - Mannyego i Elizabeta. Oni są chyba tylko po to by mieć zleceniodawców na jednej z wysp.

Jeżeli chodzi o gameplay to mam mieszane uczucia, ale to jest porównanie tego co pamiętam vs to co było dzisiaj. Kiedyś pamiętam, że 90% stłuczek kończyło się wyleceniem przez szybę, utratą zdrowia, przerwaniem pościgu i powtarzaniem misji. Teraz tego nie doświadczyłem. Pytanie brzmi czy któryś z dodatków to naprawiał czy łatali grę po premierze? W każdym razie jest zdecydowanie lepiej niż pamiętam. Natomiast model jazdy jest specyficzny - potrzebowałem się przyzwyczaić nim zacząłem dobrze jeździc. Model strzelania jest ok - bez szału, ale też bez jakichś wad. Trochę nie czuję siły karabinów i przez większość gry latałem z pistoletem, bo strzał w głowę i tak rozwiązywał wszystkie problemy. Coś co mi, jako urodzonemu chomikowi, się nie podobało to limitacja amunicji - z góry są założone maksymalne wartości amunicji do danej broni i nie przeskoczysz tego. Dlatego też latałem z pistoletem, bo z karabinu czy pistoletu maszynowego szło się wystrzelać, a ten drugi bywał potrzebny do pościgów (tutaj akruat miał więcej zalet niż zwykły gnat). No i warto odnotować wyraźnie mniejszy wybór broni niż w San Andreas. Brakuje również niektórych elementów znanych z poprzednich (czy następnej) odsłon, jak np. rampage, nabywanie nieruchomości, biznesy. W GTA 4 miałem ten sam problem co w GTA 3 - zdobywałem hajs, ale nie wiedziałem po co (no poza achievmentem). Można go wydać na żarcie, bronie lub ciuchy, ale zdobywasz tego hajsu więcej niż go wydajesz, więc w sumie, przez ani chwilę nie musiałem się zastanawiać czy mi zabraknie na coś hajsu albo co w pierwszej kolejności kupić.

Muzycznie to tylko zaznaczę, że nie jest to Vice City (chociaż jest radiostacja Vice City FM prowadzona przez Fernando Martineza) - żadna stacja mnie nie kupiła, więc ostatecznie to nawet ich nie zmieniałem. Wizualenie natomiast nie chcę oceniać - to było 18 lat temu, mój pierwszy kontakt jaki pamiętam to było "jakie to piekne", teraz już widać swoje lata, ale moim zdaniem grafika nadal się broni i nie kłuje po oczach (na pewno jest lepsza niż w F:NV, ale to różne silniki gier). Jedna rzecz, co mnie bolała to odbicia na nocnej wodzie - wyglądało to, jakby ktoś wziął spraya w paincie i pomazał wodę.

Widać, że głównie krytykuje, natomiast wiedzcie, że bawiłem się dobrze. Fabuła jest dla mnie top3 wśród produkcji Rockstara (ale trzeba zaznaczyć, że nie grałem w żadne Stories, ani też w pierwsze RDR), finał jest mocny, a końcowe słowa "you won" są cholernie cierpkie.

Dlatego polecam dać koledze z Bałkanów szansę na odkupienie/zatracenie się w nienawiści :)

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry #bezkulturnik

98546ffa-9060-4927-abcf-b572d509f64e
c31af858-d3eb-4fdf-aa7c-bf729e85ed4a
bb616b97-62d9-4f94-9210-602dd9cf5dc3

@wielbuont przypomniałeś mi jak grałem w Obliviona na laptopie - ogólnie działał dopóki się nie schodziło do Otchłani, tam grzał się jak cholera, więc brałem laptopa na zewnątrz i grałem w kurtce i rękawiczkach na balkonie xD

Pamiętam jak mi się podobała fizyka i to jak się prowadzi samochody zaraz po SA bo to było poprzednie GTA w jakie grałem

Zaloguj się aby komentować

324 549,69 - 2,33 - 2,54 = 324 544,82


Wykorzystaliśmy wczoraj z psem ostatnie tchnienie zimy i odhaczyliśmy kwadraty wodne w ramach #squadrats ^^ o ile Otominem jakoś się nie przejmowałem, bo to najwyżej się w lipcu by wzięło bojkę i zrobiło to stylem pływackim, o tyle Jasień spędzał mi sen z powiek, bo nigdy nikogo tam nie widziałem pływającego, więc nie wiem co jest nie tak z tym zbiornikiem, ale coś być musi.

Także cieszę się, że to już za mną i teraz problemem będzie wysypisko śmieci, lotnisko, rafineria, stocznia... :P


#ksiezycowyspacer


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

0c787221-cdc6-47e8-9a98-ae287ea5a2fd

Zaloguj się aby komentować

11 223 + 26 + 8 + 13 + 23 = 11 293


Powiem wam dwie rzeczy - po pierwsze jestem z siebie dumny, chociaż nie ma tego za wiele to jednak codziennie jakaś aktywność.

A po drugie to skoro wczoraj od roweru odpocząłem to stwierdziłem, że dzisiaj wjedzie 2x15' FTP. I o ile pierwszy był ok, to na drugim nogi już w połowie śpiewały "Time to say goodbay", na ogonie mi siedział Niemiec, piciu w bidonie się skończyło, no ogólnie myslałem, o zluzowaniu...

I wtedy, 5' przed końcem tego segmentu, w audio wleciał on - cały na biało od kokainy soundtrack do Scarface'a. No i docisnąłem do limitu! Widać to w kadencji, jak i tętnie, ale warto było, na mete wpadłem przed Niemcem (na całe szczęście segment się kończył kilkadziesiąt metrów za metą odcinka).

Polecam tego użytkownika w chwilach słabości - https://www.youtube.com/watch?v=Olgn9sXNdl0


#stacjonarnyrownik


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

4a59ccf0-39bd-45d0-b51e-16f1bc207589

Zaloguj się aby komentować

Mamy z Różową taką prozdrowotną zasadę:


Jak ja jestem chory, to żeby jej nie zarażać i nie przeszkadzać w nocy ciąganiem nosa to śpię w salonie,

natomiast kiedy Różowa jest chora to żeby się nie zarazić i spać spokojnie w nocy to ja śpię w salonie.


Także dzisiaj śpię w salonie i tylko liczę, że pies o 7dmej rano wybierze sen, a nie przemoc


#zwiazki

@Loginus07 wiem, że heheszki itd, ale nie daj sobie wejść na głowę z wywalaniem z własnego łóżka jak jesteś chory

Zaloguj się aby komentować

351 + 1 = 352


Tytuł: Opowieść podręcznej

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: e-book

ISBN: 978-83-8032-172-4

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono niewolnice dla wysokich urzędników pod maską zapisów ze starego testamentu. Świat jest oczywiście bardziej przekształcony - mamy trwającą gdzieś wojnę, na którą wysyłani są młodzi mężczyźni, mamy strefy skażone, gdzie wysyłani są niegodni - stare i/lub bezpłodne kobiety, odstępcy od nowej wiary, mamy też upragniony raj - Kanadę, gdzie uchował się stary porządek świata. Natomiast o tym słyszymy tylko wzmianki, gdyż narratorka opowiada nam o tym, co ona widzi. A jest ona zamknięta w dawnym mieście akademickim, gdzie po szkoleniu wychowawczym została przydzielona jako surogatka (znaczy się podręczna) do rodziny Komendanta Freda. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej, zarówno o świecie, o tym co dzieję się w otoczeniu Podręcznej, ale także o jej poprzednim życiu.


O "Opowieści podręcznej" usłyszałem pierwszy raz, jak wyszedł serial z Elizabeth Moss lata temu, jeszcze przed covidem. Pamiętam, że mi się bardzo wtedy podobał, ale obejrzałem tylko pierwszy sezon (dzisiaj się dowiedziałem, że tych sezonów powstało łącznie 6). Dzisiaj, po latach nadrobiłem pierwowzór literacki, a trzeba przyznać, że po drodze wydarzył się kilka rzeczy politycznych w naszym kraju, które niebezpiecznie korelują z tą książką.


Sama opowieść jest ok, bez szału bym rzekł. Denerwowało mnie trochę to, że bardzo płynnie skaczemy z teraźniejszość w przeszłość, ale rozumiem, że tak czasem wyglądają myśli osoby. Natomiast daje 7 ze względu na sam pomysł, ale przede wszystkim z powodu zakończenia, które jest otwarte. Niby w czymś w rodzaju posłowia mamy wskazanie, jak to się skończyło, ale to tylko domysły historyków po 200 latach od wydarzeń, więc nic pewnego. Trochę żałuję, że ten rozdział powstał, sama koncepcja zakończenia 100% otwartego byłaby lepsza moim zdaniem, ale ogólnie szanuje za to, że przez ponad 30 lat nie powstawała druga część.


Nie wiem czy przeczytam "Testamenty", mocno wątpię, że nadrobię serial. Także dla mnie chyba świat zamknięty. Cieszę się, że go poznałem literacko i mam nadzieję, że się opamiętamy jako ludzkość w realu.


PS. Wiem, że to złe, ale bardzo podoba mi się estetyka strojów w świecie, która była ukazana w serialu. Jakoś dziwnie mnie koi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

06d446eb-e7dd-4534-8d3d-4c014faf0cc0

Mailem oglądać serial na podstawie tego. Ale w połowie pierwszego odcinka odpuściłem. Odnosiłem wrażenie, że autorzy chcieli przerzucić winę za losy kobiet tego fikcyjnego dzieła na męską część widowni...

¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Mogłem tego nie sprawdzać. Ale sprawdziłem. Zdobywasz osiągnięcie

  • Dokumentalista (10 zdjęć)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

6cd4047d-9ea9-4f73-8576-4ee398acd9b3

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

10 568 + 15 + 20 = 10 603


Wiecie co to jest pamięć mięśniowa? Kiedy automatycznie robisz pewne rzeczy, bez zastanowienia. Jak na przykład smarkanie z palców po mocnym podjeździe. Mina Różowej, która akurat była w kuchni bezcenna xD


Katar gnębił Ciri coraz mocniej. Geralt nie miał chusteczki, mając zaś dość jej nieustannego pociągania nosem, nauczył ją smarkać w palce. Dziewczynce ogromnie się to spodobało. Patrząc na jej uśmieszek i błyszczące oczy, wiedźmin był głęboko przekonany, że cieszy się myślą, że wkrótce będzie mogła popisać się nową sztuczką na dworze, podczas uroczystej uczty lub audiencji zamorskiego ambasadora.


#stacjonarnyrownik


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

e9d398fb-ebed-4678-8be9-f45c90322c43

Zaloguj się aby komentować

@Trypsyna jak w niedziele jechałem na bieg urodzinowy to w Gdańsku główne drogi, takie jak Armii Krajowej białe, a w Gdyni asfalt czarny i ja nie wiem czy jak w nocy padało to tylko w Gdańsku czy też jednak u was kapkę lepiej to odśnieżanie wychodzi ^^


Ale jeżeli chodzi o chodniki to nigdzie nie jest dobrze ^^

@Loginus07 Ja poza dość dobrze ogarnięty teren wspólnoty nie wychodzę, bo depniesz na śnieg, pod spodem lód i bregdens się zaczyna.

Zaloguj się aby komentować

6 341 037 - 1 775 = 6 339 262


Nie będę dzisiaj narzekał na Garmina, bo chociaż powinno być 2100m to głównym winowajcą jestem dzisiaj ja xD

Spóźniłem się na trening, więc po wskoczeniu kliknąłem basen, ale go nie uruchomiłem i to był pierwszy błąd. Drugi był taki, że jak szedłem do toalety (bo się spóźniłem i po rozpływaniu musiałem wyjść, bo przecież to nie openwater i będzie widać :P) to jak wróciłem to nie odklikałem przerwy ^^

Na szczęście to nie zawody, więc jest git ^^


#plyniemydojadraziemi #plywanie


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

c4d1d895-ed9f-441d-91ed-081d91857fc7

Zaloguj się aby komentować

25 + 1 = 26

Tytuł: Fallout: New Vegas
Developer: Obsidian Entertainment
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania: 2010
Gatunek: RPG, Akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 102h 33m
Ocena: 7.5/10

Wreszcie po tylu latach i słyszeniu tylu zachwytów udało mi się wreszcie wyrobić własną opinie na temat tego legendarnego Fallouta, przez wielu uważanych za tego jedynego udanego w 3D, tego, który kontynuował dziedzictwo oryginały, a nie jakąś tam bluźnierczość Bethesdy. No i powiem wam, że moim zdaniem to tak średnio było, tak średnio bym rzekł.

Ale od początku - 200 lat po tym jak na ziemię spadły bomby i obróciły planetę w pustkowie Kurier dostaje misje dostarczenia paczki do kasyna Lucky 38. Podczas dostawy zostaje napadnięty, postrzelony 2 razy w głowę i pochowany w płytkim grobie, z którego wydobywa go Securitron Victor. Po załataniu nas i postawieniu na nogi przez Doktora Michta nasza postać zaczyna swoją podróż przez pustynie Mojavi w pogoni za naszymi niedoszłymi katami. Nie wiemy jeszcze, że właśnie teraz rozstrzygną się losy powstających z kolan cywilizacji...

Jeżeli chodzi o fabułę to ta jest dobra, miejscami nawet bardzo - dostajemy zwariowane uniwersum Fallouta i to my kształtujemy realną politykę pustkowi. Co trochę jest niedorzeczne, że jeden kurier decyduje o losach imperium, ale to mnie aż tak nie bolało jak inne rzeczy, do których przejdę potem. Świat w którym się poruszamy ma swoją historię i wcale nie chodzi mi tutaj o kilka głowic, które spadło 200 lat temu. Poznajemy więc Legion Cezara - zbieraninę plemion, które odtwarza estetykę imperium rzymskiego i którego trasę znaczą ukrzyżowani przeciwnicy. Mamy też Republikę Nowej Kalifornii - rosnące imperium, które trawione jest przez biurokrację i korpucję. Są też gracze nieoczywiści, tacy jak Pan House - multimilioner z czasów przed upadkiem, który chce ocalić ludzkość, jako koncepcje, a nie konkretnych ludzi, oraz Yes Man - securitron, który jest zawsze na tak i proponuje nam utworzenie niepodległego Vegas.

Sam główny wątek jest ok - bez szału, zabrakło moim zdaniem trochę epickości albo lepiej poprowadzonej gry politycznej. Ktoś mi zaraz zarzuci, że jak to? przecież musimy wybierać między frakcjami. Problem polega na tym, że to nie jest poziom drugiego Wiedźmina, gdzie dostajemy zupełnie inną ścieżkę questów w zależności od wyborów. Tutaj wiele questów frakcyjnych polegało na tym samym - rozwiąż sprawę Boomersów, Omerty, UltraLux, Housea. Zresztą. 90h gry robiłem questy poboczne, wątek główny dla 4 różnych frakcji (bo chciałem powbijać achievmenty oraz poznać inną stronę historii) zajął ok. 10h tylko, bo już wszystkie wątki poboczne miałem rozwiązane w ramach zadań pobocznych.

Jeżeli chodzi o zadania poboczne to mamy tutaj wiele dobrych, ale brakuje jakiegoś wybitnego, takiego, które zapisze się na dłużej w pamięci (jak np. wątek Peralezów z CP czy też losy Krwawego Barona). Na plus na pewno warto zaznaczyć to, że wiele kwestii można rozwiązać dyplomatycznie, co nie było tak oczywiste w F3. Pozwolę sobie tutaj też wspomnieć o DLCekach - każdy z nich miał coś świetnego w sobie i jednocześnie coś odpychającego. Najbardziej mi się podobało Dead Money - wątek skażonego kasyna, które nigdy nie zostało otwarte i teraz jest nawiedzone przez duchy, a my z bandą musimy zrobić na nie napad jest super. Szkoda tylko, że sam dodatek jest krótki i tylko jako one-time event. Old world blues oferuje nam największą piaskownice i mnóstwo nowych narzędzi, a jednocześnie praktycznie do samego końca uważałem go za najgłupszy fabularnie, a gdybym antagonistę zabił zamiast z nim porozmawiał to pewnie nadal miałbym o nim złe zdanie. Honest Hearts zabiera nas do Zionu i oferuję chyba najlepszą historie opowiedzianą środowiskiem (Randall Clark) i możliwość poznania Burning Mana wiele wnosi lorowo do świata, jednocześnie ma tak słabą rozgrywkę, że szkoda strzępić ryja. No i jeszcze zostaje Lonesome Road - fajny, dobrze zarysowany antagonista, ciekawy świat i historia. Dodatek chyba z najmniejszą ilością wad.

Skoro znamy już moją opinie o tym co było najlepsze w tej grze to przejdzmy do tego co jest najgorsze - stan techniczny. Z tych 102h jestem przekonany, że z 7h poświęciłem na walkę ze stanem technicznym. I mówimy tutaj już o połatanej przez fanów wersji. Niejednokrotnie gra się zacinąła i trafiała do wiecznego ładowania przy przechodzeniu między lokacjami. A tutaj nawet do namiotu się wchodzi przez drzwi xD Crush do windowsa zdarzał się bardzo często, przez co szybko nauczyłem się, że quick save to mój najwierniejszy towarzysz w tej grze. Dodajmy do tego przenikające tekstury, wpadanie w mape przy skakaniu, niewidzialne ściany (nie na każdą górę, którą widzimy można wejść, to nie Bethesda), przeciwnicy, którzy potrafią się teleportować do Ciebie i z tego wszystkiego wychodzi nam, że można się wkurwić. Przez jakiś czas grałem w niezmodowaną wersję, bo chciałem zaznać oryginalnego doświadczenia, ale nie szło. Połatana gra działała lepiej, ale nadal moja eks była bardziej stabilna emocjonalnie niż FNV.

Mógłbym osobny segment poświęcić na głupoty tego świata, ale już i tak naprodukowałem się więcej niż przez cały dzisiejszy dzień w pracy, także sobie odpuszczę. Może na dniach pozbieram swoje luźne przemyślenia odnośnie uniwersum i je wrzucę na #fallout .

Grę skończyłem na 90% - odhaczyłem wszystkie dostępne side questy (chyba, że coś się wzajemnie wykluczało, jak np. quest Cassidy i Van Graafów), zdecydowaną większość (77%) nieoznaczonych questów oraz wszystkie wątki główne dla 4 frakcji. Z achievmentów została mi gra na hardcorze i kilka pomniejszych, których najzwyczajniej w świecie nie chcę mi się robić. W związku z tym nie planuje już nigdy wrócić do NV. Ale może kiedyś mi się odwidzi, bo grając teraz w Vegas zapragnąłem wrócić na Pustkowia Waszyngtonu, o których mówiłem kiedyś dokładnie to samo. Także cytując klasyka - we will see what time will tell.

Czy polecam? Tak, ale jeżeli nie grałeś w to wcześniej i nie będziesz pasażerem pociagu nostalgii to pohamuj swoje oczekiwania, żeby się nie zawieźć.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry #bezkulturnik

aa94d4a0-b7df-4497-9929-33a4d3c19ffa
faa90310-294b-4a81-8bca-91558176c60d
0dd83327-a68a-43c8-96ba-100f0d05bcef

@Loginus07 Też miałem kiedyś ochotę to sprawdzić bo oprócz klasycznych Falloutów w żadną 3D część nie grałem, a dużo dobrego słyszałem o NV.

Niestety gra się wywalała do pulpitu po wybraniu nowa gra i po jakiejś godzinie walki stwierdziłem że w sumie to mi się nie chce z tym bawić xD

@hellgihad ja swoją przygodę zaczynałem od 3, bo za dzieciaka 1 mnie odrzuciła no i 3 była bardziej stabilna niż NV i mi się podobała bardziej, ale to prawdopodobnie kwestia tego, że teraz ją wspominam i pamiętam tylko to co dobre, a z NV jestem na bieżąco i wiem co mnie denerwuje

@Zioman sądząc po avatarze nie masz prawa mówić inaczej, bo Cię Vault-Tec dojedzie


A tak poważnie to owszem - DLC mi się podobały i każdy jest inny, ale jednocześnie każdy ma jakąś wadę, która mnie odrzucała. Najbardziej podobało mi się Dead Money, ale z kolei przy Lonesome Road najmniej mi przeszkadzała jego wada, którą była liniowość

Dopiero co skończyłem NV, ale grając na Xbox. Wszystko fajnie, tylko dlaczego ten świat jest taki rozwalony i zasyfiony? Wszędzie walają się śmieci, gruz i inne dziadostwo. Rozumiem, wojna i te sprawy, ale przez 200 lat gruzu nie usunęli?

@nikt_pan Coś jak szkielety w lochach. No se chłopina zszedł, gnił bóg wie ile, waliło na cały zamek, szczury go żarły, ale nikomu nie przyszło do głowy sprzątnąć truchło, bo za parę lat będzie fajny element wystroju

@nikt_pan mam dokładnie te same przemyślenia. Najbardziej to mnie rozpierdzielają obozy NCR - stawiasz namiot i od razu robisz w nim syf xd albo masz placówkę ambasady czy tam prowadzisz kasyno, a kible nieremontowane od czasów przedwojennych

Zaloguj się aby komentować

4 271,58 + 10,22 = 4 281,80


Powiem tak - udało się i jestem zadowolony :P Pierwszy bieg 10km od 6 marca i cykałem się, że spuchnę, zwłaszcza, że Gdynia jest zdradliwa (wbrew opinii ludzi z południa ona wcale nie jest płaska). Będzie to mój bieg referencyjny, jak w listopadzie sprawdzę czy udało się wypracować progres.

W każdym razie zacząłem spokojnie, długo trzymałem się w zielonej strefie, bo cały czas nie byłem przekonany czy uda się skończyć bez przejścia w chód (spoiler - udało się). Na Świętojańskiej grupa ludzi, którzy byli moimi pacemakerami i o tym nie wiedzieli się złamała - nie oni pierwsi przekonali się o tym, że Świętojańska to długi, niewidzialny gołym okiem podbieg. Mi udało się nie tylko utrzymać tempo, ale powoli zaczynałem przyspieszać, wiedząc, że meta coraz bliżej. Na bulwarach to stwierdziłem, że "dobra, chyba nie padnę, więc tylko kontrolować oddech i powoli nabierać tempa.

Ogólnie fajnie się biegło - jeszcze rano jadąc do Gdyni nienawidziłem Loginusa z przeszłości, który mnie zapisał na tą imprezę, a na mecie cieszyłem się, że nie ma kontroli antydopingowej, bo by stwierdzono dopamine we krwi ^^

Aaaa i dwie rzeczy dla czytających. Pierwsza rzecz - ten bieg to Bieg Urodzinowy (a setne to są urodziny) Gdyni. A druga to moje założenia przed startem to było:

1h30m i max 30m chodu (najgorszy scenariusz)

1h:10m (najlepszy scenariusz)

Także chyba nie znałem swego męstwa :P


#sztafeta


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

6a378979-a724-461e-a840-5b98fa328ba5

Zarejestrowałem zdobycie

  • Ja nie dam rady?! (10 km)

Cokolwiek to zmienia...



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

36853423-9e4c-4b7c-8489-9c7381578963

Zaloguj się aby komentować