Zdjęcie w tle

Krzakowiec

Gruba ryba
  • 192wpisów
  • 932komentarzy

Taki gość który notorycznie gubi się w świecie i odnajduje. Zazwyczaj podczas tworzenia, choć czasem też podczas krzyku. www.bido.com.pl

Wpadłem w totalną dziurę biurokratyczną xD


Kupiłem auto, zacny toytoy z 99, piękna corolla za 2.5k na dojazdy. Opłacona, przegląd jest więc idę do urzędu - tablice dziurawe więc wymiana na nowe.


Jeżdżę sobie na tymczasowym ale po dwóch tygodniach miało wszystko być, dzwonię a tam info - opóźnienie, ale tydzień będzie.


Zapomniałem o sprawie, SMS doszedł że dowód do odebrania ale akurat rodzi mi się syn więc inne rzeczy na głowie.


Kończy się przegląd, więc jadę na stację -> nie może pan zrobić przeglądu bo nie ma dowodu.


Szlag, no to jednak jadę odebrać dowód do urzędu -> nie może Pan odebrać dowodu bo nie ma pan aktualnego przeglądu.


( ‾ʖ̫‾)


To co teraz?


Prosta sprawa - wniosek o nowe tablice, dostaje czerwone tymczasowe i nowy tymczasowy dowód, z nim jadę robić przegląd i jadę odebrać dowód ALBO jeśli biurokracja wygra wnioskować o nowy dowód i nowe tablice xD


Mogłem nie zapominać, brawo ja.


#rozkminkrzaka

Zaloguj się aby komentować

Ależ się wpieprzyłem moi drodzy xD


Jak miałem 5 lat mój stary po prostu wsadził mnie na motorynkę i powiedział - JEDŹ.


Zrobił generalnie to samo co jego ojciec, z tą roznicą że pewnie mój dziadek wcześniej bardziej wytłumaczył możliwości które 5 latek jest w stanie zrozumieć a to znaczy głównie "manetki nie odkręcaj do końca"

A ja tak też zrobiłem. Babcia widziała moją glebę, ojciec dostał przez łeb za głupie pomysły a ja?


A mnie wessało i jedyne o czym myślałem to motorynka.


Więc ojciec jako mechanik z wykształcenia i inżynier z zamiłowania zrobił mi porządnie 3 kolową motorynkę - żałuję że nie mam zdjęć, ale z tyłu były normalne koła od motorynki, zawieszenie, napęd przeniesiony tylko na jedno koło generanie DZIAŁAŁO i o dziwo wyglądało.


Po krótkim czasie konstrukcja poszła w niepamięć a ja dumny mały gówniarz mogłem jeździć już po niezbyt rozległym podwórku na dwóch maleńkich kołach.


Wiecie co sąsiedzi w takim momencie robią w latach 90? Kupują swoim synom motorynkę, albo składają komara, albo wyciągają z szopy to co mają i wręczają swym dzieciakom dając niewielkie instrukcje które skracają się do "nie zabij się" , "po asfalcie masz nie jeździć", "obok Jankowskiego masz jeździć spokojnie bo już był u mnie że jest głośno", "masz wrócić na obiad". Ogólna wolność.


Banda 4 motocyklorynek (2x motorynka, komarek i jeden microcross 80cc)


Ogólnie najlepsza rzecz jaka może się wydarzyć dziecku w małej mieścinie gdzie nie ma za bardzo co robić fajnego.

Później przyszła Yamaha XT125 z lat 80, pojęcia nie mam gdzie mój stary ją kupił ale to było niebo a ziemia pomiędzy motorynką. Nagle okazało się że można jeździć po okropnych dziurach i nie czuć praktycznie nic.

A jak miałem jakieś 14 lat ojciec dorwał Hondę CL350. Piękny scrambler którego czasem mogłem używać a później stał się moim pełnoprawnym motorem na kilka dobrych lat.


I tak to motory były ze mną przez całe życie w zasadzie. Jak tylko zdawałem prawko, ojciec powiedział mi żeby robić od razu kat. A. Bo jak teraz nie zrobię to już później nie będzie mi się chciało.


A później jak niektórzy mogą kojarzyć z #rozkminkrzaka stałem się kierowca zawodowym, przez lata jeździłem autem a nie motorem i… motoru nie dotknąłem przez przeszło 15 lat. Nie było jak. Nie było kiedy.

Chciałem ale nie było mnie stać, albo nie było na to przestrzeni.


No i wpadają wiele lat później moje 35 urodziny, a ja stwierdzam przeglądając OLX - o kurde, Yamahy xj600 51j są strasznie tanie! 2000zł i można coś dorwać jeżdżącego!


Kupiłem starego sztrucla za 2100zł. Zarejestrowany, opłacony i myślałem że złapałem Boga za rogi - wystarczy zmienić opony i nic tylko jeździć! Co więcej, od dawna chciałem sam sobie poprzerabiać motor, więc może tak stworzyć scramblera? Taka mała klamra spinająca przeszłość i motor z którym się wychowywałem i jeździłem kilka młodzieńczych lat czyli Hondą o której wspominałem.


Rok później i wieeeele napraw oraz frustracji dalej mam maszynę z której nie do końca mogę się cieszyć xD

Jedno co chciałem zobaczyć zobaczyłem bardzo: chcę wrócić do jeżdżenia. Nagle mieszkanie we Wrocławiu zyskało pewien urok którego nie miałem od dawna - czyli przemieszczanie się po tym mieście to nie była katorga a przyjemność.


Zapomniałem w ogóle jak to miasto mnie wkurza jeśli chodzi o jazdę. A ja kocham jeździć! Wrocław sprawił że przestałem, przynajmniej po mieście. O wiele przyjemniej jeździło mi się rowerem i na niego się przesiadłem. Ale motorem?


Trzeba załatwić zakupy + coś ważnego dla mojej firmy? CYK. Z uśmiechem na twarzy wsiadam na Moto i jade.

Ale pierwszy rok to było szukanie problemu przerywania w wyższych partiach obrotów japońskiej kurtyzany. Nie polubiła mnie, coś było nie tak i nikt nie był mi w stanie pomóc.

To był też moment w którym okazało się że w motorze NASI BYLI. Elektryka połatana, niby model 51j w papierach, a silnik mocniejszy z rzadkiej wersji 3km co oznaczało duży problem z dostępnością części.

Więc czemu się wpieprzyłem moi drodzy którzy jeśli tutaj dotarliście, mogliście zapomnieć, że to właśnie od tego wątku zacząłem ten tekst?


Bo chciałem zmienić tylko trochę wizualnie moja maszynę i przywrócić jej sprawność.


A skończyło się na tym że gaźniki czyscilem z pomocą kolegi i chińskiej ultrasonicznej czyszczarki, pierwszy raz w życiu synchronizowałem gaźniki, stwierdziłem jednocześnie że w sumie zegary są brzydkie więc sam zrobię obudowę do nich, jednocześnie przecież miałem robić scramblera więc walić to wszystko tniemy ramę i zrobimy inny błotnik.

… No i się wpieprzyłem. Bo ja się w sumie na tym nie znam. Od zawsze byłem kombinatorem, ale ja jebe w paru aspektach nieźle się przeliczyłem xD


Więc mamy początek sezonu a mój motor jest w kilkunastu częściach. Jutro wracam do strojenia gaźników, kończę elektrykę (dumnie brzmi, po prostu chce żeby customowe złomowe światła zaczęły działać porzadnie i wymieniam jedną wiązkę) oraz tnę siedzenie tak, żeby dać do tapicera który zrobi mi z tego coś ładnego.


A ja MOŻE, tylko może wyjadę na chwilkę na tymczasowym siedzeniu sprawdzić czy wszystko chodzi.

I za dwa lata kupię coś bliższego memu sercu. Albo zacznę odnawiać stara hondę, bo zapomniałem że to czym jeździłem za młodu, czyli poczciwa Honda CL 350 z 79 roku to już przeszło 47 letni motor. KLASYK.


Dobrze się czasem wpieprzyć. Bo pierwszy raz w życiu pozwalam sobie na błędy. Kiedyś za błędy dostawałem po prostu wpierdol, ot takie czasy. Pozniej sam się za nie karciłem, ot taka była moja psychika działała przez lata - a teraz pozwalam sobie coś zepsuć, bo w końcu się zmieniłem i w końcu umiem zrobić coś DLA SIEBIE czego każdemu z Was od serca życzę.


Milego!

#rekodzielo #motocykle #motoryzacja

de9bc2ae-28b6-4a2e-934f-24e4ef73ce0f

Zaloguj się aby komentować

Jest tu może jakiś Tomeczek który sam robił customowe zegary do Moto?


Tak jakby trochę przesadziłem, miałem tylko wyczyścić gaźniki i synchronizować, a skończyłem na ucięciu ramy prze robieniu siedzenia i teraz jeszcze próbuję zrobić obudowę liczników bo 51j ma przepaskudne


#motoryzacja #motocykle #yamaha #rekodzielo

46c0f141-7bee-4255-bbe4-6caec5418eab

Zaloguj się aby komentować

#rozkminkrzaka #lata90


Lata 90 to była jazda bez trzymanki na pewno. Jestem rocznikiem 90 więc nostalgia bardziej jak szarość Polski tamtego okresu.


Gość który jeździł wtedy w Małopolsce po jarmarkach z grami wbił się za⁎⁎⁎⁎ście w nisze - małe podhalańskie wioski, raz w tygodniu jarmark, a przyjeżdża gość od którego możesz kupić dosłownie każdą grę o której słyszałeś. A jak nie ma?

Zapisuje Cie na listę i po tygodniu w tym samym miejscu masz to co chciałeś.


Kupiłem od niego pierwszego gameboya advance za chyba 180zł, z pół roku oszczędzałem. A marzyłem o nim po tym jak pojechałem do kuzyna do Warszawy na Ursynów, gdzie stacja metra była na łące, a my tam zamiast gdzieś łazić graliśmy w pokemony a później w piłke z osiedlakami.

Dla mnie wtedy inny świat, szczególnie podwórka osiedlowe gdzie u mnie podwórko było po prostu wokoło mojego domu + drogą gruntowa którą można było jeździć motorynka 4km do innej wiochy i starzy tylko mówili żeby nic nie rozjebać co i tak robiliśmy xD


A wypalanie płyt?


Mój dobry kumpel, swoją drogą niezły skurwisyn który za co się nie brał to mu wychodziło - snowboard? Wicemistrz Europy juniorów w slalomie. Biegi do dzisiejszego dnia rekordy w szkole. Jednocześnie wziął się za kulturystykę i gdyby nie Polska (wygrane 1 miejsca na oficjalnych polskich dużych zawodach a w nagrodzie pakiet odżywek) to mógłby z tego żyć.


Ale. Mój sąsiad prócz tego że brał stypendium z gówno szkoły, jeździł w piekarni od 4 do 10 (na pełen etat, po prostu dobrze sobie poukładał punkty i ludzi) zajmował się też sprzedażą i wypalaniem gier na płytach.


Miałem pierwszego kompa w 96 (Pentium mmx166 i voodoo2 robiły robotę) a on kilka lat później wydał chore pieniądze za nagrywarkę, prędkość chyba x4. Nagrywarka wtedy kosztowała naprawdę chore pieniądze.


Kupował gry na jarmarku o którym była mowa na który przyjeżdżał gość który otworzył nam wszystkim oczy na świat gier i powielał a później w szkole rozprowadzał.


Nagrywarka zawróciła się w dwa miesiące xD


Ciekawe czasy dla takich dzieciaków jak my, wspominam całkiem miło i nie wiedziałem że czasem było patologicznie i ciężko.


Także nostalgia, ale jednocześnie jak pomyślę, gdy po latach rozmawiam ze znajomymi z mojej wiochy o alko i co tam się w domach różnego wyrabiało to nostalgia trochę jest przemywana spirytusem.


Mój stary wysoko funkcjonujący więc wielkiej patoli nie było, ale alko mocno bo trzeba sobie jakoś radzić z Polską lat 90 i czasami w których gotówka to coś nowego.


Przez lata nawet nie wiedziałem że rozkręcając firmę ze wspólnikiem zastawili chałupy, żeby było co zapłacić ludziom jako że ktoś nie zapłacił za robotę 2 miesięcy i strzelili prawie bankruta


No po⁎⁎⁎⁎ne czasy generalnie, ale i tak nostalgia.

ec08ceae-368b-4730-a2eb-73df93b4cf50

Zaloguj się aby komentować

Ło jak dobrze, pierwszy raz od dawna dostalem od ksiegowej to wyliczenie zamiast standardu 2.5k


Eh gdyby taki był koszt zusu co miesiąc pewnie inaczej bym wszystko poukładał ¯\_(ツ)_/¯


#rozkminkrzaka #jdg

45a74255-2d2b-4c83-8335-4d6a616d1a71

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem o co chodzi ale dołączam do zabawy, jeśli to będzie paskudne dajcie znać kogo mam zabić za zmarnowanie mojej ulubionej zupki chińskiej

#pletwalztwarogu

21037024-72d9-4e29-bac2-d68edbb0b4e7

@owczareknietrzymryjski @Wrzoo @Krzakowiec @rith a jakby zrobić babkę ziemniaczaną (u mnie tez się mowi na to dziad) tyle, że zmienić proporcje tartych ziemniaków i dodać twarogu, boczku, skwarek i co tam się podoba jeszcze?

Zaloguj się aby komentować

No wyjebią mnie z pracy jak nic bo zadaję za dużo pytań xD


Aaa tak, witam kolejnej chyba 3 części dzienników niedoświadczonego Shuntera na #rozkminkrzaka


Zapomniałem już jak firmy transportowe kombinują i choć domyślam się dlaczego tak jest (pomijając oczywiście cięcie kosztów) cholernie cieszę się, że jestem w takim miejscu w życiu że nie jestem na ostrzu noża finansowo i mogę sobie pozwolić na ewentualnie walenie papierami.


Na rozmowie usłyszałem “wszystko co trafia na konto jest oskładkowane, dniówka 340zł na rękę i robimy po 10.5h"


Typowa sytuacji kierowcy zawodowego.


Oczywiście minimalna na konto, reszta uznaniówki i premie - co śmieszne, fakt że powiedziano mi że całość pieniędzy ładuje na koncie była małym ewenementem bo to rzadkość, zazwyczaj próbują wciskać pod stołem.


ALE. Na warunki się zgodziłem, pełna świadomość jak to wygląda, mija 3 dzień szkolenia umowy nie ma. Dopytuje - będzie. Pierwszy dzień oficjalnej pracy, wyrabiam badge na bramy i dostepy, dopytuję: będzie jutro.


Jako że wszystko szło oficjalna drogą a nie telefoniczną i miałem to na papierze jakoś się tym nie przejmowałem, rzeczywiście umowa przychodzi po dwóch dniach


Ah moi drodzy, jakże piękna jest to umowa. Zrzekanie się nadgodzin (pamiętajmy, 10.5h oznacza że miesięcznie 16 dni to pełen etat), nocki nie są dodatkowo płatne a dopiero powyżej 18 dni pracy są dodatki do dniówki.


I tu pojawia się Państwo Polskie i szara ciekawa strefa. W czystej teorii powinni się trzymać litery prawa które obowiązuje nas wszystkich - płacone dodatkowo godziny nocne, płacone nadgodziny, BRAK zaplanowanych nadgodzin i tak dalej.


Ale nadal jeśli ktoś stworzy umowę w której zacznie kombinować - możesz iść do PIPu, możesz dokumentować grafiki i brak zapłaconych nadgodzin i tak dalej, ale bardzo możliwe że nic nie uzyskasz, albo uzyskasz coś co jest niewarte zachodu. Niestety tak to jest.


Cóż, mówiono mi o tym, jak już mówiłem zaakceptowałem fakty ale jest pewien mały problem z którego kisnę bo firma zachowuje się jak dzieci a ja to obserwuję z uśmieszkiem i co i rusz dopytuję.


Razem z umową brak regulaminu wynagradzania, choć podpisuje się że się go otrzymało i tu czerwona lampka, więc już pierwszego pracowniczego dnia gdy mam podpisywać umowę która dostarcza mechanik (xD) w sumie nic nie wiadomo.


Telefon, oni nie wiedzą dadzą znać.


Podpisałem, papiery dostałem pieniądze na konto za 3 dni szkolenia poprzedniego dnia - to działamy, dopytam w trakcie, przecież wiem że chodzi o kombinacje i przecież dobrze wiem czemu nie dostałem regulaminu.


Profilaktycznie i choć to niewiele zmienia skreślam na obu kopiach że zapoznałem się z regulaminem (którego w końcu nie dostałem prawda?) a umowę oddaje mechanikowi który przecież nic nie wie.


I tu zaczyna się właściwa część historii, wybaczcie rozciągnięte tło ale od tego momentu z małą satysfakcja piszę na watsuppie do kierownika kiedy dostanę regulamin wynagradzania.


Niebawem.


Webasto nie działa zgłaszam, jednocześnie pytam jak tam z moim regulaminem a telefonów nie odbieram celowo.


Zgiąłem kontenera, piszę o tym jednocześnie daje znać że dalej nie dostałem regulaminu.


I tak mija kilka dni w końcu piszę już z irytacją i wprost stylem pytającym który bardzo lubię.


“Czy nie uważasz że to niepoważne podejście szczególnie na samym początku współpracy? Brak wglądu do regulaminu choć umowa twierdzi że się z nim zapoznałem"


I po tym dostaję dokładnie to, czego potrzebowałem - nie regulamin (jego nie dostałem od 3 tygodni xD) ale NAPISANĄ wiadomość, że pan K. rozumie o co mi chodzi, ale to co ustalaliśmy pozostaje w mocy: 340zł dniówki na rękę, wszystko oskładkowane na konto”


Czy idiotyzmem jest podpisywanie umowy bez wglądu do regulaminu? Yep, nie róbcie tak.


Ale to nie jest sytuacja w której wszyscy wstają i klaskaja w dłonie a konduktor, choć w tym przypadku dyspozytor też klaskał i uścisnął mi dłoń.


To po prostu rzeczywistość a ja przynajmniej mam na piśmie to co chciałem a co chcieli powiedzieć tylko przez telefon. Śmieszne to jest, od kierowców na pytanie co dostają na pasku dostałem urocza odpowiedź “domyśl się - Andrzej raz napisał ze chce pasek to dostał paragon z biedronki z którego nic nie wynikało a pozycji było za przeproszeniem od c⁎⁎ja i nie wiadomo było kto jest synem kogo”


Urocza była też odpowiedź którą dostałem gdy dalej dopytywałem się o regulamin: “kadry mnie poinformowały że obecny regulamin jest przestarzały zmieniamy w nim zapisy i będzie dostępny do wglądu kierowców w połowie miesiąca”


Sprawdźcie dzisiejszą datę xD


Nie dziwię się, nie pluje na nich - zwyczajnie to śmieszne jak trzeba się wygimnastykować w takich miejscach żeby podatkowo zrobić wystarczającą optymalizację na ludziach, by góra była zadowolona.


A najśmieszniejsze jest to, że ja pasek i regulamin wynagrodzenia chcę głównie po to, żeby obliczyć jakie mają koszty na pracownika i zaproponować im konkretną kwotę na b2b tak żeby obie strony były zadowolone.


I wtedy potencjalny mój plan jest taki, by próbować wrócić do rękodzieła na pół etatu reaktywując sklep i dalsze pomysły (LAMPKI!!) a tutaj siedzieć 12 dni w miesiącu by mieć stabilność finansową i nie martwić się Zusem.


Bo niestety widzę że jeśli tutaj miałbym pracować te 17-18 dni moje siły kończą się na tym co samemu udało mi się zdobyć przez lata: czyli dwa stałe dodatkowe zlecenia na które poświęcam 5 dni w miesiącu + ten etat.


Zero rozwoju tylko stanie w miejscu i zarabianie.


Ale tak szczerze? Najbardziej ucierpiało moje ego xD byłem pewien, że mimo wszystko składając CV w różne miejsca (marketing entry lvl, drukarnia, pracownik gazety, fundacje pomocy, animator, przedstawiciel handlowy kilku różnych po⁎⁎⁎⁎nych rzeczy i pewnie z 50 różnych dziwnych opcji znalezionych na [pracuj.pl](http://pracuj.pl ) i LinkedIn) i z moim doswiadczeniem rozpisanym jako jdg ze wszystkim i współpracami które miałem przez lata COŚ ZNAJDĘ PRZYSZŁOŚCIOWEGO, ALBO PRZYNAJMNIEJ ROZWOJOWEGO.


A tu kop do d⁎⁎ę i powrót za kółko.


Ale to tylko ego, przewożąc kontenery mam dużo czasu na myślenie o tym wszystkim i nowy plan się kreuje.


A jak przyjdzie w końcu regulamin pracy, dam znać xD


Miłego ludki i pamiętajcie - walczcie o siebie samych w miejscach pracy, wymagając szacunku który ma działać w obie strony!


PS: Kierowca zawsze będzie kopany. I może dlatego wśród nich jest aż taki syndrom zbawców narodu i wozicieli bułek, wędlin itd. Często kopani są na własne życzenie, ale cóż zrobić jak często rzeczywistość przytłoczy i nie zostaje nic innego jak jechać przed siebie i zarobić jak najwięcej?


#bekaztransa #transporttoniebajka

3e59f8c4-0881-46e1-8581-023e6919c2f1

@Krzakowiec potwierdzam warto czytać co podslyaja. Pamiętajcie oni nad tymi umowami siedzieli kilkanaście godzin, a wy macie się zdecydować kilka minut. To samo w sobie jest sku⁎⁎⁎⁎⁎⁎stwo i jak najbardziej macie prawo prosić o to by wam przysłali na maila żebyś mógł sobie poczytac.


Mnie w IT kiedyś podsunięto umowę że mam jeździć do kacapii. Ja pi⁎⁎⁎⁎le ciekawe czemu o tym nie wspomnieli na rozmowach. Nie podpisałem i wyszedłem.

A jak wygląda konkurencja na rynku transportowym z firmami ukraińskimi? Ponoć nie mają żadnych restrykcji i jeżdżą po uni na swoich zasadac. Kiedyś chciałem iść na kierowcę bo już mnie wkurzała obecna praca. Tylko od czasu wojny Polskie firmy transportowe już takie hohoły odstawiają, że mnie zniechęcili.

Zaloguj się aby komentować

Cz.2 Dzienników niedoświadczonego Shuntera.


Tydzień pracy za mną jako shunter i myślałem że złapie wszystko w momencie i w trymiga. Niby nigdy nie jeździłem z naczepami, ale też wiedziałem że w tej pracy będzie w cholerę przestrzeni by ćwiczyć więc pójdzie łatwo i przyjemnie.


Pierwsze dni były cięższe niż się spodziewałem. 6 lat nie jeździłem zestawami, jednocześnie wcześniej i pozniej głównie praca na C, B+E lawetą i okazjonalnie tandem. Nie namanewrowałem się w życiu bo po prostu nie było jak - proste prace za kolkiem z bardzo łatwymi dojazdami albo praca na tzw stołówce na której przepracowałem kilka dobrych lat.


Ale te pierwsze 3 dni w których szkoliłem się pod okiem kilku pracowników były dla mnie utrapieniem. Nie dość że ktoś non stop przez ponad 10 godzin patrzy na twoje błędy (a ja naprawdę nienawidzę tego uczucia gdy ktoś je widzi) to jeszcze zwyczajnie mi nie szło.


Uszkodziłem nogę kontenera. Prawie rozwaliłem próg zwalniający bo nie podniosłem dostatecznie wysoko naczepy. Odjebałem nieregulaminowy manewr wprost przy grupce ludzi z SAFETY. I co najgorsze - nie czuję naczepy, nie czuję jak cofać żeby było dobrze bez dziesiątek poprawek.


Wiem że takie rzeczy nie przychodzą po kilku dniach, ale w momencie gdy dziennie musisz podstawić 30 naczep pod rampy, podjezdzasz, myślisz że już jest rowniutko i dobrze, wysiadasz a tam krzywo jakby podjeżdżał ktoś pijany. No frustruje.


Tym bardziej że tak szczerze szczerze? Myślałem że po dwóch max trzech dniach będę mieć wszystko rozkminione xD


Ale to tylko ego, które zresztą słusznie dostało po d⁎⁎ie i po prostu pora na naukę którą lubię najbardziej - w praktyce. Bo będę już jeździć samemu, bez siedzenia z kimś, słuchania 5 różnych rad od 5 różnych ludzi. W końcu sam.


A jak praca sama w sobie? Gdyby płaciło tyle ile mi płacą (340zł dniówki na jak zawsze “skomplikowanym jak na kierowcę przystało UoPie" ) za 8h pracy to byłoby naprawdę nieźle. Ale płacą tyle za 10.5 więc tak jak już pisałem - nie płacą na tyle żeby się ta praca przejmować jakkolwiek.


Ale myślałem że starczy mi siły by coś tam sobie grzebać w pracowni i zrobić sobie coś po⁎⁎⁎⁎nego, szczególnie że z tyłu głowy gdzieś mi od lat siedzi lampka z epoxy, mam też pełno przetestowanych części i udało mi się zrobić prototyp mini dysku NVME który świeci filamentową ledowka i jednocześnie miałby chłodzenie no aleeeee… Tak jakby doba za krótka.


Więc po miesiącu pracy czeka mnie rozmowa z nowym pracodawcą. Albo 16 dni pracy w miesiącu, albo musimy się jakoś inaczej dogadać bo nie mam przestrzeni na rękodzieło która to przestrzeń chciałbym mieć.


Szczególnie że mój przyjaciel, cudowny ceramiczny człowiek którego poznałem w trakcie targów rękodzielniczych i z którym wspólnie ciągle gdzieś jakoś działałem, otworzył swoją nową pracownie w której prowadzi warsztaty ceramiczne i jednocześnie jest to miejsce dla innych rękodzielniczych dusz takich jak ja.


Przez lata byliśmy sąsiadami drzwi w drzwi z naszymi pracowniami a gdy obaj dostaliśmy wypowiedzenia umowy najmu w naszym starym szpitalu udało się znaleźć świetne miejsce właśnie pod różne artystyczne warsztaty.


Namawia mnie żeby też zrobić swoje - czyli warsztaty tworzenia biżuterii z żywicy, zresztą przed otwarciem mocno o tym rozmawialiśmy i żeby rozwinąć to miejsce potrzebujemy prowadzić jak najwięcej takich zajęć więc… Nie ma innego wyboru jak pozbyć się kilku dni pracy jako Shunter albo nie ruszę do przodu.


Swoją drogą, jeśli jesteście z Wrocławia - “Na Wróbla Kolektyw”. Opowiem Wam zresztą o tym miejscu

ale to w swoim czasie


#rozkminkrzaka

8ac1bb98-4c3a-43c2-8a77-f999da6e77d2

Zaloguj się aby komentować

Niniejszym otwieram DZIENNIKI SHUNTERA na #rozkminkrzaka , jako że zacząłem nową pracę a pisać lubię.


Cz. 1 - Bram jest 80 a koła są okrągłe.


Ależ miło mieć wszystko w d⁎⁎ie xD


Kierowcy zawodowi to specyficzna grupa ludzi. Trafiłem do tego zawodu jak to bywa z przypadku, później uciekałem od niego po przejechaniu ponad miliona kilometrów by założyć sklep z biżuterią a teraz wracam do niego w specyficznej formie - jako shunter, czyli kierowca wewnątrz zakładowy przerzucający kontenery i naczepy specyficznym autem ciężarowym - KAMAGiem. Ma ułatwione podczepianie naczep (pneumatyczne siodło które podnosi naczepe) i ruchoma platformę która podjeżdża się pod kontenery, podnosi je i manewruje po placu. Wszystko sterowane joystickiem. Choć sama procedura nie jest jakoś wybitnie trudna, trzeba uważać na kilka rzeczy i przede wszystkim - nic nie uszkodzić. A przy dziennych 60-100 ruchach kontenerami i naczepami + rutynie która się wkrada w takiej pracy... No o przypał nie trudno.


Po tych 7 latach na działalności i ciągle powiększającym się zus-ie trzeba było coś wybrać - wybrałem stabilności, zejście z ZUSu i ciągnięcie JDG w międzyczasie.


Ale myślałem, że coś w transporcie się zmieniło i o pracę jest nie tyle łatwiej bo ona akurat zawsze była gdy ktoś ma doświadczenie, ale że firmy płacą normalnie.


Odbyłem 5 wyselekcjonowanych przeze mnie rozmów gdzie wiedziałem że nie ma zasady “minimalna na konto, reszta pod stolem” - a uwierzcie mi, większość kierowców którzy chcą jeździć na miejscu, będąc codziennie w domu zazwyczaj ma właśnie taką propozycję. Więc część rozmów odbyta a zapach kombinacji unosił się w powietrzu przy każdej z nich.

NIGDZIE nie otrzymałem propozycji normalnego etatu. Kierowca raczej może o tym zapomnieć, a przypominam zgodnie z przepisami i czasem pracy kierowcy legalnie może pracować 13-15h na dobę w skrajnych przypadkach.


Więc padło na shunterke.


W miarę blisko, zasady ch⁎⁎⁎we i kombinatorskie (nie płacą za nadgodziny ani nocki, zawsze ustalona jest dniówka 350zł za 10.5h pracy) ale jest kilka plusów:

  • Całość kwoty oskładkowana

  • Wiesz kiedy zaczynasz, wiesz kiedy kończysz

  • Grafik ustalony z góry na miesiąc, praca 16 dni w miesiącu, choć mi od razu przyjebali 19 na sam początek.

Nie są to plusy wielce dodatnie, ale też minusy nie są jakoś strasznie ujemne nie licząc pieniędzy. Ale skoro jestem do stanie pracować w systemie 4 dni pracy w tygodniu idealnie mogę to połączyć z działalnością i coś tam dorobić.


Tak wygląda sytuacja, kto w transporcie jezdził ten się w cyrku nie śmieje, jednocześnie mam ból d⁎⁎y do samego siebie bo byłem pewien że znajdę sensowny etat poza kółkiem ale życie zweryfikowało moje CV i 7 letnią lukę w postaci JDG która nie była dla HR wystarczajaco pociągająca a jednocześnie… Dawno nie miałem tak bardzo w d⁎⁎ie wszystkiego xD


Mam tak wyrąbane na tą pracę w myśl zasady “nie płacą mi tyle, żeby się tym przejmować" że już w drugi dzień wdałem się mały konflikt z szefostwem odnośnie zmian grafików i finalnie o dziwo wyszło na moje, a kiedyś położyłbym uszy i stwierdził - NO, TRUDNO TAK TRZEBA.


Cudownie mieć wywalone. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że chce się opierdalać - akurat jestem z tych którzy lubią jak się dużo dzieje bo czas szybciej płynie, a przy zmianach ponad 10 godzin bardziej by mnie zmęczyło nierobienie jak robienie.


Ale cudownie mieć po prostu pracę na zasadzie “to mnie zwolnijcie”. Póki nie narobię szkód i robię swoje zamykam auto, pieniądze spływają a ja mogę robić swoje i pierwszy raz od dawna w ogóle nie martwić się pieprzonym zusem, opłatami czy tym jak rozplanować budżet firmowy żeby w ogóle moc coś zarobić.

Jest dobrze, pierwszy raz od dawna czuję że żyję co ironiczne bo przyjąłem się przecież do kołchozu w teorii.


Ale praca jest raczej spokojna, koledzy z pracy wydają się w porządku a co będzie?

Pierwszy raz w życiu wyjebane będzie. Próbowałem się tego nauczyć przez lata, na JDG się nie udało ale na szczęście samo przyszło.

I nawet jeśli długo tutaj nie zostanę to ten stan chciałbym utrzymać na dłużej.


#rozkminkrzaka

eb6e71ef-c9d5-4348-80dc-f2b6e6bd3ff4

@Krzakowiec podejście z wyjebaniem to najlepsze podejście jakie można mieć w życiu. Mam wrażenie że jak się takie coś osiągnie, ale tak na serio, a nie będzie udawać, to roztacza się wokół siebie jakąś taką aurę, że ludziom ciężko podskoczyć.

@Krzakowiec dobrze że wyjebanko, tak najlepiej. Ciekawy jestem ile wytrzymasz na manewrach, bo jednak 10h dziennie robić to samo brzmi strasznie monotonnie. Jak się na ten aspekt zapatrujesz?

Zaloguj się aby komentować

Wrocław przez lata był (i chyba nadal jest) folwarkiem deweloperów. Trend na szczęście jest taki, że ludzie w końcu tłumnie i całą masą po nich jadą, jednocześnie przyglądając się uważniej urzędnikom, którzy to PRZEZ PONAD DEKADĘ wydawali pozwolenia jakby to było pozwolenie na marsz w centrum miasta.

Nie można zapominać że:
- To nie deweloperzy budują się bez pomyślunku, tylko władze nie myślą przyszłościowo.
- Urzędy nigdy z tego nie korzystają a mogą wymagać od deweloperów np. wybudowania nowej drogi która przysłuży się lokalsom, albo naprawę istniejącej.
- Urzędnicy może i są bezkarni w swoich decyzjach, ale każdy krzyk, komentarz, wysłany list do urzędu, albo mail na który muszą odpowiedzieć to sygnał dla nich, że zbiera się masa krytyczna i może lepiej nie robić pewnych rzeczy bo nie będzie następnej kadencji?
- Deweloperzy nie dotrzymują słowa, ale tylko dlatego że miasto samo podpisuje z nimi dziurawe umowy.

Zresztą w tym temacie:
- Deweloper za ścięcie drzew ma posadzić nowe? Umowa niech zawiera, że drzewa MUSZĄ przetrwać minimum 5-6-10 lat. Nie zliczę ile deweloperów posadziło patyki które po roku uschły. Kary? Mają być dotkliwe. Pamiętam przypadek dewelopera który miał utrzymywać drzewa przez 5 lat. Wolał zapłacić śmieszną karę i je ściąć.

- Miasto dogadało, że deweloper ma zbudować drogę? Niech miasto załatwia priorytet dla niego jeśli chodzi o przepchnięcie projektu drogi, ma ją zrobić sam w pierwszej kolejności bo bez niej nie może ruszyć inwestycji.


- Deweloper przejmuje duży zielony teren? Część z niego ma być dostępnym parkiem dla każdego, a koszty utrzymania mają być po stronie dewelopera przez 5 kolejnych lat po oddaniu budynku.

To wszystko jest możliwe, po prostu zależy od tego czy będziemy tego wymagać czy nie. Wolę nie myśleć jak pięknie by było na niektórych osiedlach gdyby polskie miasta w czasach bumu na deweloperkę, wymagały od nich choćby MINIMUM, bo naprawdę lata robili co chcieli dużo poniżej tegoż minimum.

I jeśli ktoś chce bronić deweloperów pod tym komentarzem o wolności, wolnym rynku i o biednych korpo, niech sprawdzi największych na polskim rynku i ich zyski. Później niech pomyśli czy zrobili więcej dobrego, czy złego jako korporacje wykupujące i czy nie lepiej powalczyć o wolność i wolny rynek dla zwykłego obywatela i mikroprzedsiębiorców.

Chętnie porozmawiam na ten temat

#wroclaw

@Krzakowiec Byłem we Wro raz na takim nowym osiedlu i nie wierzyłem jak zastawione są drogi osiedlowe gdzie był ogromny ruch i nie dawało się minąć z innymi autem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Są takie momenty w których zdajesz sobie sprawę, że kiedyś 480p było Twoim ultraHD.


Szczególnie gdy Twoja neostrada 128kbs ładowała powoli teledysk który chciałeś obejrzeć bez cięć, więc robisz kanapeczki i siadasz obejrzeć ruchomy obrazek do muzyki którą usłyszałeś na rabczańskiej rokotece w czasach gdy wszystko smakowało inaczej, bo byłeś zaprawionym ignorantem i choć mówili, że to źle smakuje, nie masz racji i w ogóle to weź się przesuń, odejdź i nie słuchaj to Ty i tak słuchałeś bo harmonię kochasz i czekasz aż ten ktoś wróci i spyta:


- te zdania to musisz tworzyć tak wielokrotnie złożone?


Później przychodzą inne momenty, w których zdajesz sobie sprawę że słaba jakość, rozmydlenie obrazka i generalnie jakaś taka miękkość ma strasznie sentymentalny klimat i w pełnym HD, ze współczesnymi kolorami to nie byłoby to samo.


Prześwietnie pomiędzy muzyczną teraźniejszością podrzucaną przez szponcifaja trafić na przeszłość która dotyka przycisków o których zapomniało się lata, lata temu.


Chodzi mi głównie o to, że po⁎⁎⁎⁎ny jest to teledysk, kocham go i zazdroszczę jeśli ktoś nie widział, lubi takie klimaty i zobaczy go po raz pierwszy xD


#rozkminkrzaka #muzyka #teledysk

https://youtu.be/Q3Yc3HhSl1Q?si=So_3OfQDNidbccdB

kupilem 10 lat temu najtanszy telewizor 4k, ale mam go podlaczonego do starego HTPC, ktory nie ogarnia nowych kodekow YT i w zaleznosci jak dynamiczne jest widelo, to automatycznie przerzuca sie pomiedzy 720p a 480p xP

@Krzakowiec bo kiedyś 480p to był faktycznie takie ówczesne FHD. I może się to wydawać śmieszne, ale najlepszym przykładem jest taki YT. Dawno temu oglądało się takie 480p i nikt nie myślał jaki ten materiał jest ch⁎⁎⁎wy, rozmazany i w ogóle nie-4k. Bo w tamtych czasach YT nie opierdalał bitrate'u jak teraz, przez co nawet mniejsza rozdzielczość była płynna i nie znaczyła spadku detali. Dziś YT tak agresywnie obcina bitrate, że możesz sobie oglądać film w 1440p na monitorze 4k 240Hz i tak to c⁎⁎ja zmieni, bo jak tylko trafi się dynamiczniejsza scena, albo jakaś scena z trawą to takie k⁎⁎wa artefakty się na ekranie zaczynają dziać, że ciebie oczy bolą.

Jezusicku, piosenkę znam od premiery, czyli ponad 20 lat, a teledysk właśnie obejrzałem pierwszy raz. CZEMU JA TEGO WCZEŚNIEJ NIE ZNAŁEM? BABCIU, TO JEST ZA⁎⁎⁎⁎STE! ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Zaloguj się aby komentować

Pozdrawiam z nowej pracowni którą udało się wynająć 5 dni po tym jak skończyła mi się poprzednia umowa najmu w starym szpitalu.


Dopiero się urządzam i nie mogę się za cholerę odnaleźć jak to przy przeprowadzkach.


Ścianka narzędziowa jest pusta bo dzisiaj, już po przeszukaniu absolutnie wszystkiego jestem pewien że albo zgubiłem najważniejsze pudło z narzędziami które zbierałem ponad 10 lat, albo mi je ukradli jak się przenosiłem bo było przeźroczyste.


Smutno w c⁎⁎j więc sobie zrobiłem lampkę bo i tak nie miałem co zrobić z tą owiewką.


https://streamable.com/iqcwj7


#rozkminkrzaka

Zaloguj się aby komentować

Czekam na odrodzenie TOZALEŻYZMU i w mojej bańce widzę pewne znaki że jest na to przestrzeń.

Przestrzeń na ekspertów, debaty i wypowiedzi ludzi, którzy nie są w żadnym obozie prócz obozu "to zależy".

Świat nie jest czarno-biały, ludzie w masie może i są debilowaci ale gdy podejdzie się do człowieka jako jednostki, bez ataku i uprzedzeń często realnie da się jakoś porozmawiać, szczególnie gdy nie naciskasz na zmianę rozmówcy tylko wychodzisz z ciekawością by poznać jego poglądy.

Żeby nie było - to nie znaczy że z każdym trzeba debatować, już odbiłem się od takiej ilości betonu w życiu że nauczyłem się by z idiotami nie walczyć xD

#przemysleniazdupy

gdy podejdzie się do człowieka jako jednostki, bez ataku i uprzedzeń często realnie da się jakoś porozmawiać

To zależy

Zaloguj się aby komentować

Najlepszym fast foodem w Polsce jest typowy Chińczyk - change my mind xD


Dzwonię, proszę o zielone curry pikantne albo kurczaka w 5 smakach czy makaron Tokyo, wszytko za 35 zł, po 8 minutach od telefonu jestem na miejscu i wszystko na mnie czeka już przy ladzie.


Taniej, zdrowie, więcej j i lepiej jak McDonald's często zresztą szybciej tylko lokalizacje czasem do d⁎⁎y.


#zmienmojezdanie

ff9e9cfe-1f15-453b-b3af-166621969f5a

@Krzakowiec znowu widzę tu straumatyzowanych tym razem chinolami smakoszy dietetyków xD

łoo panie z czego oni to robioo, spsuf to robią CHI NO LE

xD

Pod warunkiem że wietnamczyk wszystko zrozumie Obok nas się niedawno otworzył jeden taki.

  • Poproszę pad thai - kurczak z ryżem

  • "Kuczak aha aha" "Dobze dobze"

Po czym przynosi mi makaron z warzywami xD Ale też dobre było

Zaloguj się aby komentować

Plotery laserowe to po⁎⁎⁎⁎ne urządzenia xD Kupiłem takowy za 5k na końcówce zycia, nadałem mu imię Pjotter (albo Harry Ploter) i dawałem mu max 1 rok aż tuba lasera się uszkodzi. I CO?

4 lata później dalej skubany działał, choć już bardzo słabo jeśli chodzi o moc. Ale wycinał, robił swoje i nie narzekał.


Jestem właśnie po dużym serwisie i nagle odzyskałem kilka dni pracy - wcześniej wycięcie 30 elementów trwało 26 minut, a teraz? 6.

Nie spodziewałem się, że trafię na serwisanta który aż tyle mnie nauczy i jednocześnie aż tak mi ułatwi robotę.


Ploter miał być głownie po to by nie zlecać innym roboty tylko robić ją samemu, ale w trakcie wskoczyło mi stałe zlecenie które do dzisiaj ratuje mi d⁎⁎ę finansowo, bo przynajmniej opłaca mi wynajem warsztatu, księgową i malutką część ZUSu.

Mija zresztą już ponad rok od kiedy się podjąłem tego zlecenia i nawet nie wiem kiedy strzeliło nam 15.000 wypalonych elementów.


Nie bez powodu ludzie wycinają w sklejce - sosna ma duuużo żywicy w sobie która wytwarza dużo dymu, jednocześnie osadza się na dole stołu roboczego i po dwóch miesiącach pracy ledwo udało mi się odkleić stół roboczy od mocowań. WSZYSTKO ZALEPIONE ŻYWICĄ.


Więc wiedziałem, że jest źle, zresztą gdy zaczynałem to zlecenie tuba lasera była już na wykończeniu i cięcie wtedy zajmowało mi ok 13 minut. No ale z biegiem czasu było coraz wolniej i wolniej i zamiast czekać aż coś walnie wezwałem serwis.

2,5k, ale warto było - dostałem pełne przeszkolenie jak poustawiać lustra, jak dbać, na co uważać i generalnie połowa mitów z forów rozwalona na czynniki pierwsze.


Fajnie że są pasjonaci którzy po prostu robią swoją robotę i nie boją się dzielić wiedzą choć mogli by za to brać gruby hajs (i duża część firm tak zresztą robi)


A tu przyjechał gość, w trakcie wymiany poopowiadał co gdzie i jak, minęły 2.5h i wszystko załatwione w zasadzie.


#rozkminkrzaka #ploter #laser

cea71ef8-51a7-4bc8-9a97-2a809a7c0e21

Fajnie że sa pasjonaci jak to mówisz @Krzakowiec ale też fajnie że są tacy co się pochwalą kontaktem z nimi i szczegółami ja wyżej 😀

Gravotech? Ja na takim sprzęcie pracowałem. Po roku od zakupu tubę wymieniali na nową (jeszcze na gwarancji). Okazało się, że grawerka w rok przepracowała 2000h. Wypalanie tylko w aluminium anodowanym. Ja się dużo jeszcze bawiłem w innych materiałach (sklejka, plexi, szklo, naklejki).

Zaloguj się aby komentować

Wracam do bycia dzieckiem. #rozkminkrzaka


Wypaliłem się w roli którą sam sobie narzuciłem, wypaliłem się ze swoim sklepem bo zbyt często musiałem udawać i wystrzeliwać się w obce trendy gdzie jednocześnie zabrakło odwagi na prawdziwie własną wizję.


Pamiętacie jak pisałem, że wracam na etat? Przez ponad 2 miesiące przeszukałem wszystko co mogłem, byłem na 11 różnych rozmowach z czego tylko na 2 realnie zależało mi by tam pracować - a dzisiaj wsiadam do auta i jadę do Niemiec kręcić przez jeden dzień dwa wywiady i trzy filmy reklamowe.


Zaś za dwa trzy tygodnie wracam za kółko ciężarowego, bo nadszedł ON. Duży ZUS xD


Plan jest prosty:

- etat na ciężarowym, jazda od 4 rano do ok 10-12 bo o to będę walczyć

- dorabianie na tworzeniu filmów reklamowych (mam dwóch stałych klientów, dla jednego właśnie jadę dzisiaj w trasę

- nadal wypalanie moim ploterem stałego zlecenia dla stolarza

- bardzo powolne dogadywanie w sklepach z rękodziełem moich rzeczy na komis (już mam jeden punkt we Wrocławiu!)


Dużo. A jednocześnie mam tak pięknie wywalone na to wszystko, cudownie odbić się od finansowego dna w końcu - zaczynam budować poduszkę firmową i w którymś momencie spróbuję znaleźć obrotnego studenta na 300zł dniówki i zobaczymy co będzie.


Pochwalę się jak tam po wszystkim, bo trochę stres czy dam radę na pewno nic nie sp⁎⁎⁎⁎zyć, szczególnie przy wywiadach.


#rozkminkrzaka #tworczoscwlasna

https://streamable.com/fqd2qa

No to powiem Ci że odkryłem że własne dziecko to jest świetna „sprawa” żeby swobodnie robić dziecięce rzeczy i mieć z nich podwójną satysfakcję. A do tego z nikim tak się nie obgada i nie przekmini spraw jak z trzylatka:) To jest piękna zmianą perspektywy

Zaloguj się aby komentować

Mam tak słodko gorzkie uczucie idąc na te wybory, że głowa mała. Wiem na kogo mam zagłosować i wątpliwości nie mam, a jednocześnie poprzednia partia rozmontowała nasz kraj i mam wręcz pewność że obecna nie naprawi nic, bo z perspektywy WŁADZY... To się nie opłaca.


Jesteśmy bardzo młodą demokracją, jedną z młodszych na globie i dopiero uczymy się szeroko pojętego obowiązku obywatelskiego.


Im więcej słucham takich kanałów jak "Polityka zagraniczna", "ORB", "Didaskalia", czy "OSW" zdaję sobie sprawę, że politycy w tym kraju reprezentują tak niski poziom dlatego, że jako obywatele na to pozwoliliśmy.


Dżizas k⁎⁎wa ja pi⁎⁎⁎⁎le, kiedyś przy małej aferce z perspektywy dzisiejszych czasów LECIAŁY CHOCIAŻ DYMISJE. Oczywiście że politycy nauczyli się od kościoła relokacji swoich emisariuszy, ale przynajmniej góra wiedziała, że ma się pilnować.

Obecnie?

Można nasrać na stół, dziennikarze spytają kto to zrobił, a obywatele zaczną się kłócić w dwóch obozach jakiego papieru trzeba użyć by finalnie zacząć wyzywać się od zdrajców ojczyzny podczas gdy gówno śmierdzi.


Czasem mam uczucie że za mało krzyczałem. A czasem odwrotnie - że już i tak za dużo w swoim życiu poświęciłem czasu na politykę bo ten kraj to kraj starych ludzi i nic się tu nie zmienia.


Jedno się zmieniło na przestrzeni lat - doceniłem miejsce w którym żyję, doceniłem Polskę.


Jesteśmy zadziwiającym państwem, pięknym, spokojnym, nowoczesnym i bezpiecznym. Kiedyś chciałem wyjechać, teraz wiem że chce zostać i chce by było tu lepiej.


Ja mam tylko jeden apel: bądźmy po prostu mądrzejsi, rozmawiajmy i robijajmy podziały które politycy zrescznie wykorzystują przeciwko nam.


Idę na spacer zagłosować, a później do pracowni bo zwyczajnie mogę.


#polityka

e25f8ce8-dc47-4e96-9de3-731c5a9be769

Masz rację. Ostatnio musiałem zrobić wycieczkę Kraków-Suwałki i nazad. I jedna z głównych refleksji, która kołatała mi się po łbie to to, że mam szczęście żyć w tym kraju. Całkiem ładnym i dostatnim, bezpiecznym, który zgodnie z logiką powinien sobie radzić gorzej niż radzi. Musimy o niego dbać, ale zbyt dużo osób zajętych jest tylko własnym ogródkiem, milcząco przyzwalając na traktowanie nas w ten sposób przez łże-elity z obu połów boiska, które grają w palanta naszą przyszłością.

@Krzakowiec Piękny post, widać, że normalny człowiek, kochający Polskę i zmęczony politykami.

Nie rozumiem tych, którzy narzekają na Polskę i Polaków. Ja uważam, że to wspaniały kraj i naród.

Jesteśmy bardzo młodą demokracją, jedną z młodszych na globie i dopiero uczymy się szeroko pojętego obowiązku obywatelskiego.

Nie lubię takich zdań prawdziwe ale całego sensu nie oddają

Młodą demokracją jesteśmy owszem ale patrząc głębiej już tak to nie wygląda.

Mamy III wieki demokracji szlacheckiej, od 8% do 12 % ale jak popatrzymy na regiony to czasami co 5 z prawami następnie reformy zostały stłamszone przez zaborców.

II RP demokracja z wadami a na koniec autorytaryzm sanacyjny (chociaż prawa wyborcze dostali wszyscy kiedy w innych krajach ludzie w zależności od rasy czy płci zmusili czekać)

III RP pełna demokracja.


Więc jesteśmy młodą demokracją z długimi tradycjami demokratycznymi.

Tak ogólnikowo z pominięciami.

Tak naprawdę większość państw rozpoczęła swoje przygody z demokracją (w nowoczesnym wydaniu ) dopiero po I wś i po drugiej II wś utrzymały je państwa skandynawskie, Francja,Włochy,Grecja, UK, Portugalia,Szwajcaria,Austria i RFN (chociaż ich zaliczam do udawanej demokracji ze względu na to że do lat 80 pełno tam było nazistów u władzy)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować