Zdjęcie w tle

GazelkaFarelka

GURU
  • 1052wpisów
  • 14073komentarzy

@GazelkaFarelka no nie wiem. Jak wracam z domu rodzinnego to żona pierwsze co mówi to "śmierdzisz kominkiem"


I chyba wszyscy znajomi którzy zrobili sobie kominek żeby sobie czasem przepalić na jesień żeby było miło, nigdy tego nie robią

Zaloguj się aby komentować

Wszędzie jest pełno filmików o ludziach z ADHD... co czują, jak się zachowują, jak funkcjonują, co dla mnie brzmi jak "WTF, przecież wszyscy tak mają, nie?". Przecież to jest normalne, nie? Nie? Dla mnie to niepojęte i nie mieści się w głowie, że da się jakoś inaczej. Jeżeli to jest ADHD, to i moi starzy i siostra też mają. Nie znam innego życia. Chętnie zobaczyła serię filmików o "normalnych" ludziach. Co na przykład jest normalnym/uczuciem zachowaniem wg was, którego nie mają ludzie z ADHD?

#adhd #przemysleniazdupy

Cześć!


Jestem po diagnozie ADHD, więc może parę moich spostrzeżeń komuś się przyda.


Przede wszystkim – to nie choroba, tylko zaburzenie neurorozwojowe, czyli neuroatypowość. Wynika z tego, jak zbudowane są nasze synapsy – po prostu nasze mózgi potrzebują regularnych „strzałów” dopaminy, żeby działać. Dlatego często funkcjonujemy na skrajnych emocjach i rejestrach – potrzebujemy ruchu, ryzyka, nowości, żeby czuć się… no właśnie, żywi (czy nawet szczęśliwi, jeśli to dobre słowo).


Brzmi to może ciekawie, ale ma też drugą stronę. Owszem, potrafimy cieszyć się jak dzieci, przeżywać emocje mocniej niż większość ludzi – ale też smutek i frustracja potrafią nas kompletnie przygnieść. Ciągłe szukanie bodźców wiąże się z ryzykiem błędów, impulsywności i braku skupienia – statystycznie osoby z ADHD żyją nawet o ok. 15 lat krócej.


Wśród ludzi z ADHD jest sporo artystów, sportowców, osób z uzależnieniami czy problemami z wagą – bo wszystko, co mocno pobudza (alkohol, jedzenie, adrenalina), działa na nasz ośrodek dopaminowy.


Jeśli chodzi o myśli – najprościej porównać to tak: w naszych głowach myśli to rozpędzone Ferrari w centrum miasta, a u większości ludzi raczej spokojna Skoda 100 km/h prawym pasem.


Najważniejsze pytanie, jakie warto sobie zadać, to: czy cierpisz z tego powodu?

Jeśli tak – jeśli wpływa to realnie na Twój komfort życia – warto poszukać pomocy. Leki mogą pomóc, ale dopiero w połączeniu z terapią poznawczo-behawioralną dają najlepszy efekt.


I jeszcze jedna rzecz – jeśli chodzi o pewną nadinterpretację objawów ADHD, to odpowiedź brzmi: i tak, i nie.

Diagnoza zakłada analizę zachowań i objawów zarówno do 12. roku życia, jak i po nim. Jeśli ktoś nie przejawiał określonego zestawu zachowań w dzieciństwie, a pojawiają się one dopiero w dorosłości – nie ma podstaw do diagnozy neuroatypowości.

Oczywiście, w dorosłym życiu potrafimy nieświadomie „naginać” prawdę o sobie, ale w analizie dzieciństwa musielibyśmy wręcz wyrachowanie kłamać, żeby diagnoza wyszła pozytywnie.

Dlatego – inaczej niż np. w przypadku depresji, gdzie pole do interpretacji jest dość szerokie – w ADHD jest ono bardzo wąskie i wymaga precyzji oraz spójności w całej historii życia.


To oczywiście w ogromnym skrócie, ale może komuś rozjaśni temat

@GazelkaFarelka ale co to znaczy normalnie? Jakie filmiki? O co dokładniej chodzi, jakieś szczegóły?

Tak wiele pytań, tak wiele ogólników, tak mało odpowiedzi.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1401 + 1 = 1402


Tytuł: Czarny wiking

Autor: Bergsveinn Birgisson

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

ISBN: 978837976391

Liczba stron: 493

Ocena: 8/10

Na początek disclaimer - książka nie jest o wikingu-Murzynie, co niektórym od razu nasunęło się na myśl


Książkę tą czytałam już dawno temu - teraz wpadła mi w ręce papierowa wersja. Zdążyłam ją przejrzeć, ponownie przeczytać kilka najciekawszych rozdziałów.


Ogólnie, jest to książka, która wywołuje mój ogromny ból d⁎⁎y. A dokładniej najbardziej piecze mnie w odwłok ukazany w niej fakt, że mieszkańcy Islandii nie mają problemu z wyprowadzeniem genealogii swoich przodków do IX wieku, do czasów długo sprzed powstania państwa polskiego - podczas gdy większość z nas, która w swojej rodzinie nie ma żadnego szlacheckiego przodka, który byłby może jakimś punktem zaczepienia w dalszych poszukiwaniach - musi się zadowolić końcem XVIII wieku, kiedy to kodeks napoleoński nakazał skrupulatne prowadzenie rejestrów urodzeń, małżeństw i zgonów - w tym chłopów, zapominanych do tej pory przez historię.

Tytułowy bohater tej książki jest przodkiem jej autora - żyjącym 30 pokoleń wstecz wikingiem o imieniu Geirmund Heljarskinn. Geirmund jest nie byle kim - synem króla Norwegii - jednego z królów panująych nad Nordvegen, czyli Drogą na Północ, a "skórę czarną jak u Hel", czarne włosy i "szpetne rysy twarzy" odziedziczył po matce, pochodzącej z jednego z ludów syberyjskich, Nieńców. Zatem autor książki jest w stanie nie tylko wyprowadzić swoją genealogię ponad tysiąc lat wstecz, ale także poznać swoich przodków z zachowanych sag o norweskich królach i innych sławnych wikingach - początkowo przekazywanych ustnie, a następnie spisanych. Mógł poznać nie tylko ich imiona, ale kim byli, jaki mieli charakter, jak postępowali, co myśleli o nich inni im współcześni.


Autor, choć pozwala sobie na beletryzowane luźne interpretacje i przemyślenia, przeprowadza skrupulatną pracę badawczą - źródeł historycznych, literackich i materialnych, która nie tylko rzuca światło na dzieje człowieka żyjącego sto lat wcześniej, niż Mieszko I, ale także na całą epokę wikingów, o których wiele mówi się w aspektach wojen i podbojów, natomiast zaskakująco niewiele o aspektach ekonomicznych - jak zorganizowany handel, w tym także niewolnikami czy pozyskiwanie kluczowych surowców takich jak kły, skóry i olej z morsów.


#bookmeter #wikingowie #historia

25228928-10d3-4c5f-a327-078a128ca468

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

U mnie dziś pomidorowa, bynajmniej nie po niedzielnym rosole, tylko ugotowana dzisiaj. Wiem że to złamanie zasad Polskości, ale kto mi zabroni jak lubię.

Zaloguj się aby komentować

Starożytny street food w Pompejach

Jedzenie było sprzedawane z pojemników w "ladzie". Kuchnie w domach posiadali tylko zamożni mieszkańcy, pozostała większość żywiła się "na mieście" w takich barach szybkiej obsługi.


#ciekawostki #historia

bcedcbbe-8b78-46c3-b9be-682c3704dba9

Zaloguj się aby komentować

Klon tatarski


Liście ma zachwycające, ale tylko przez parę dni w roku.


Wrzuciłam zeszłej jesieni do lodówki nasiona w celu stratyfikacji i zapomniałam o nich. Niedawno odkryłam, ze kilka sztuk skiełkowało, więc zostały posadzone do doniczek.


Na doniczce akurat jakiś zapylacz, przyniosłam mu z domu kropelkę miodu. Mówią, że czlowiek czuje sie bogaty, dzielac sie z innymi - obdarowując miodem przymierającą pszczołę czujesz się wszechmogący.


#ogrodnictwo

6cfea0cf-154c-433f-a26a-6ab4f02e87d6
8f17d720-dd91-4c2e-9025-a754ebd21009
99093c59-8dd3-448f-9d48-8673c63168cd

Zaloguj się aby komentować

Bariera jelitowa, czyli z d⁎⁎y do mózgu.

Przyznam szczerze, że jak pierwszy raz natrafiłam na to hasło "rozszczelnienie bariery jelitowej", to zabrzmiało tak, że w głowie od razu włożyłam sobie to do zakładek "dla szurów", obok bioenergoterapii i strukturyzowanej wody.


Jednak jest to poważny, naukowy fakt. Pisałam już o roli błonnika i mikrobiomu jelitowego, wspominając dosyć pobieżnie o chorobach neurodegeneracyjnych i psychicznych, skorelowanych z jego ubogą kondycją. Niedawno natrafiłam na informacje, które dostarczają więcej wyjaśnień, że nie jest to jedynie korelacja, ale jaki mechanizm przyczynowo-skutkowy za to odpowiada.


Otóż rzeczywiscie istnieje coś takiego jak bariera jelitowa. Jest to wyściółka jelita, biologiczna membrana, która chroni organizm przed przenikaniem niekorzystnych substancji i patogenów do organizmu, wpuszczając tylko te pożądane. Zapora na granicy między tym, co przychodzi z zewnątrz, a wnętrzem naszego organizmu (topologicznie rzecz biorąc wnętrze naszych jelit to zewnętrzna strona naszego organizmu, jak dziurka w pączku z dziurką, tylko dużo dłuższa i bardziej kręta). Membrana to warstwy śluzu, nabłonka jelitowego, mikrobioty oraz komórek układu odpornościowego, krwionośnego i nerwowego, które prowadzą identyfikację Friend or Foe.

W wyniku nieprawidłowej diety, która nie dostarcza dla mikrobiomu jelitowego odpowiedniej pożywki (ubogiej w błonnik, wartości odżywcze, składającej się z wysoko przetworzonych produktów, bogatych w łatwo przyswajalne węglowodany - zwłaszcza cukier, a także alkoholu), korzystny mikrobiom zaczyna zanikać. Kiedy twoją codzienną dietę stanowi przetworzone jedzenie i alkohol, to tak jakbyś przestał płacić wypłatę żołnierzom stojącym na granicy, a zaczął ich lać po ryju. Błonnik stanowi zarówno śluzową wyściółkę jak i pokarm dla bakterii, więc przy jego niedoborze w pożywieniu, bariera zaczyna słabnąć i rozszczelniać się, pozwalając na wnikanie niepożądanych substancji i patogenów do naszego organizmu. W odpowiedzi na te patogeny, organizm reaguje stanem zapalnym. Poziom tego stanu zapalnego jest adekwatny do stopnia uszkodzenia bariery, czesto objawia się jedynie stale delikatnie podniesionym cRP w badaniu krwi.

Mimo, że nie jest to odczuwalne, toczący się latami przewlekły stan zapalny w organizmie wywołuje wiele zniszczeń. Sprzyja chorobom autoimmunologicznym (czyli całe spektrum różnych chorób, od tarczycy po choroby skóry), osłabia barierę krew-mózg, powodując wnikanie niepożądanych elementów do mózgu, które powodują degenerację nerwów, a co za tym idzie z kolei całe spektrum chorób neurodegeneracyjnych (alzheimer, parkinson) i psychicznych (depresja, schizofrenia).

Stwierdzenie "jesteś tym, co jesz" jest jak najbardziej dosłowne jak tylko może być, bo twój sposób odżywiania ma nie tylko wpływ na twoje ciało, ale także niezaprzeczalny medycznie wpływ na funkcjonowanie twojego mózgu i twoją psychikę.

A czy ty dziś spożyłeś już swoje 20g błonnika dziennie?

#dieta #zdrowie #ciekawostki

Poszukajcie sobie informacji o takim kosmicznym wynalazku jak bakteriofagi zanurzone w śluzie jelitowym. Są w takiej pozycji, że ich "nóżki" wystają do środka przewodu pokarmowego i wyłapują bakterie do pożarcia. Dziwnym trafem są to głównie potencjalne patogeny. Zaś nasze organizmy je tolerują.

Niektórzy naukowcy sugerują, że tak wyglądały pierwotne, prymitywne układy immunologiczne.

Nie pamiętam, w której książce o tym przeczytałem. Temat zrył mi beret.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu ktoś tutaj zastanawiał się, czemu w zasadzie kupuje zwykły ryż w sklepie.


Ostatnio w hotelu zastanowiłam się, czemu ja w zasadzie kupuję jakiekolwiek mydło do rąk, jedno z trzech popularnych marek, które akurat jest na promce.


Po powrocie do domu zamówiłam sobie pieknie pachnące mydło i teraz moja łazienka ma +10 do luksusu, mycie rąk weszło na wyższy level przyjemności - a różnica pewnie wynosi góra parę złotych na miesiąc.


EDIT: to nie jest nawet żadne mydło premium, po prostu ciekawszy zapach niż jakieś mydło mydlane o zapachu jednego z pięciu standardowych neutralnych kwiatków


#przemyslenia

01dc3c3d-efea-45e0-a471-7e801354fe32

@GazelkaFarelka drobna poprawa w zwykłej, codziennej czynności serio wpływa na jakość życia ponieważ "głupie" mycie rąk wykonujesz wiele razy dziennie i wystarczy szczegół aby poczuć się z tym lepiej. Poprawę jakości życia należy zaczynać właśnie od zwykłych rzeczy.

Ja to w ogole przestaje kupowac cokolwiek w sklepach, bo w necie mozna znalezc duzo ciekawsze i tanszs produkty niz na polkach, nawet w takich wlasnie blahych kategoriach. A pan brzoska i tak przywiezie

Zaloguj się aby komentować

Nie pamiętam kiedy kupowałem coś w sieciówkach, a to jest główny powód. Od kilku lat rzeczy tylko z lumpów i vinted, nic nie zastąpi wełny i merino

@GazelkaFarelka nie chce mi sie szukac ale widzialem wyniki NIK sprzed paru lat i kłamanie na metkach to chyba największy scam w PL.
Od tanich sklepów z tshirtami na codzień po te pseudo ekskluzywne salony z garniturami - wszędzie były przekłamania na metce vs stan faktyczny.

Większość różnic była rażąca a nie jakieś tam 5% błędu pomiarowego.

Walenie polaka w wała to chyba obowiązek patriotyczny sieciówek.

Zaloguj się aby komentować

Przełączona od tygodnia wentylacja na odzysk ciepła, wczoraj wyregulowane na zimę okna. Od dziś podniesione żaluzje, żeby słońce dogrzewało wewnątrz (chociaż akurat dzis pochmurno). Ogrzewanie jeszcze nie odpalane. Pewnie jeszcze z miesiąc, zanim bedzie potrzebne. W domu milusio, cieplusio. Dobrze wygrzana masa domu po lecie, dogrzewanie słońcem przez okna, izolacja, odzysk ciepła z wentylacji i można sezon grzewczy zaczynać dużo później.


Prawie #dompasywny #budownictwo #ogrzewanie

ba5f1458-26f7-46a7-a23d-3daa6e3885e8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Podobno krótki i gruby lepszy od długiego i cienkiego, chociaż sam nie wiem, słyszałem też że ukąszenie świni może i boli, ale to rany po leszczynie goją się najdłużej

Zaloguj się aby komentować

Może średnio smakują, ale są niesamowicie plenne i niewymagające. Z czterech krzaków jest istne szaleństwo. Kolejna micha, na garnek pomidorowej, a to jeszcze nie całkiem ostatni zbiór.


Dodatkowo trochę zebranych z tego, co wyrosło z kompostu. Nasiona przetrwały w kompostniku, prawdopodobnie to jakieś odmiany ze sklepu (?). Ten koktajlowy malinowy przypomina "malinowy kapturek" siany w zeszłym roku (który się u mnie nie udał, owoce byly w połowie zielone), ale te warstwy kompostu są sprzed co najmniej dwóch lat.


#ogrodnictwo #pomidory

632b22a9-a0e4-45c6-bbe6-0a162e547bb3

są też żółte w kształcie gruszek. smaczne i wydajne. nie wiem czemu, ale to one mi głównie w tym roku owocują. ze sześć gatunków posadziłem i lipa. ogórków prawie wcale nie było

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować