Krótki opis: historia związku autora Opowieści z Narnii C.S. Lewisa i amerykańskiej poetki Joy Gresham.
Świetny film.
Nie da się ukryć, że jego siłą napędową jest znakomita, poruszająca kreacja Anthony'ego Hopkinsa, imo jedna z jego top ról (szkoda, że na profilu Hopkinsa na Filmwebie nie znalazła się w jego "Najlepiej ocenianych rolach"). Chyba nie było wówczas w UK aktora, który bardziej by się nadawał do tej roli.
@AndzelaBomba Jak ktoś się spóźnia na umówioną godzinę, to dla mnie oznaka braku szacunku. I jasne, są sytuacje, gdzie faktcznie zdarzą się jakieś sytuacje niezależne, ale ja uważam, że lepiej być godzinę przed niż 5 minut po
Krótki opis: Francja, XIX wiek. Emma wychodzi za mąż świeżo owdowiałego prowincjonalnego lekarza. Naiwna i oderwana od rzeczywistości dziewczyna od początku nie potrafi się przystosować do roli żony i matki. Żądna wrażeń wdaje się w romanse, które diametralnie zmienią jej życie.
Książka przeczytana, to czas było obejrzeć adaptację.
Bardzo ładny wizualnie film. Mimo powolnego tempa, znacznie ciekawszy od książki (pewnie dlatego, że pozbawiony całego tego pierdololo powieści 😛).
Zbiór wspomnień weteranek wielkiej wojny ojczyźnianej, z którymi autorka przeprowadzała wywiady pod koniec lat 70. i na początku lat 80.
Można tutaj znaleźć świadectwa żołnierek różnych specjalizacji i członkiń komunistycznych grup partyzanckich. W większości na front trafiły prosto z sal szkolnych, nie poznawszy dobrze dorosłego życia, a z wojny wróciły przedwcześnie postarzałe, ze zniszczonym zdrowiem, czasem okaleczone. Walka na froncie była ciężka, ale i powojenna rzeczywistość nierzadko okazywała się okrutna.
Szacun dla autorki za zebranie tak dużej liczby świadectw i podanie ich w możliwie jak najbardziej bezstronnej formie - bez z góry narzuconej konkretnej linii propagandowej, ckliwego sentymentalizmu, ale też epatowania okrucieństwem, by zaszokować czytelnika.
Muszę jednak przyznać, że lepiej byłoby, gdyby Aleksijewicz uporządkowała wyznania, bo są podane w formie luźnych wspominek, niemal bez struktury narracyjnej, przez co czasem zaczynają się zlewać ze sobą (zwłaszcza, gdy się słucha audiobooka).
Fajnie byłoby też, gdyby przy którymś ponownym wydaniu dołączyć ogólne statystyki dotyczące udziału kobiet radzieckich w II WŚ, co nadałoby szerszy kontekst.
Przejrzałam sobie na Lubimyczytać recenzje tego reportażu i dziwi mnie pojawiający się dość często zarzut propagandowego zacięcia autorki i przemilczenia zbrodni ruskich żołnierzy na „wyzwalanych” terytoriach. Rozmówczyniami Aleksijewicz były kobiety dorastające w czasach wielkiej czystki, kiedy za byle pierdołę można było trafić do łagru, a propaganda państwowa to już nie było samo gęste, ale wręcz szósta gęstość. Wywiady zaś były przeprowadzane jeszcze przed czasami pierestrojki. Chyba można spodziewać się w takiej sytuacji zarówno pewnej autocenzury bohaterek reportażu, jak i propagandowych naleciałości w ich sposobie myślenia?
@moll no nie wiem, jeśli ktoś wytyka autorce swego rodzaju ahistoryczność, bo nie ma opisów gwałtów, rabunków i morderstw soldatów, to imho sam patrzy na sprawę ahistorycznie, bo ignoruje fakt, że panie, które udzieliły wywiadów, nawet po dekadach mogły bać się wyznać wszystkiego o tym, co widziały na froncie, bądź mogły postrzegać tamte wydarzenia przez pryzmat światopoglądu ukształtowanego pod wpływem zarówno wszechobecnej propagandy, jak i własnych traumatycznych przeżyć na froncie (a tych nie brakowało, bo Niemcy swoim okrucieństwem na froncie wschodnim wielokrotnie dorównywali ustaszom i Japończykom).
Francja, XIX wiek. Emma wychodzi za mąż świeżo owdowiałego prowincjonalnego lekarza. Naiwna i oderwana od rzeczywistości dziewczyna od początku nie potrafi się przystosować do roli żony i matki. Jej pragnienie awansu społecznego i pełnego przepychu oraz dreszczyków emocji życia pcha ją w ramiona innych mężczyzn i skłania do trwonienia majątku.
\
Ależ ta „Bovary" mnie męczy!
Gustaw Flaubert, ale równie dobrze mogłaby to napisać Andżela Bomba
To jedno trzeba oddać Flaubertowi, że był dobrym obserwatorem charakterów ludzkich i stworzył realistyczny portret osoby tkwiącej w srogim delulu.
A tak poza tym, to lektura strasznie nudna i męcząca. Tak męcząca, że nawet audiobooka słuchanego na znacznym przyspieszeniu ciężko mi było wysłuchać do końca. Nie dziwi mnie, czemu powieść Flauberta jest jednym z nielicznych zagranicznych dzieł w polskim kanonie lektur, przecież to jest właśnie to, co debile z ministerstwa i pololniści lubią najbardziej – książka, której 90% stanowi pierdololo o niczym, pełna nic nie wnoszących szczególików, dzięki którym łatwo uwalać uczniów na sprawdzianach.
Ciężko mi wymienić więcej pozytywów tej powieści, niż dobra kreacja tytułowej bohaterki, za to napiszę dobre słówko o audiobooku – Hanka Mostowiak to jedyna lektorka z tych, których do tej pory słuchałam, która daje radę.
Krótki opis: Rok 1327. Franciszkanin William z Baskerville zostaje poproszony o wyjaśnienie okoliczności śmierci zakonnika w pewnym benedyktyńskim klasztorze we Włoszech. Kolejne zabójstwa wywołują panikę.
Film o wiele przystępniejszy i ciekawszy od książki :upside_down_face:
Krótki opis: Nowa Anglia, XVII w. Hester przybywa do Massachusetts, gdzie planuje osiedlić się z małżonkiem. Po śmierci męża nawiązuje romans z lokalnym pastorem i rodzi mu nieślubne dziecko, za co zostaje napiętnowana przez miejscowych.
Jak się szuka informacji o tym filmie w necie, to można odnieść wrażenie, że to drugie The Room.
Ok, nie jest idealnie. Technicznie i scenariuszowo ten film stoi na poziomie typowo telewizyjnych produkcji, jest trochę kiczu, fabuła różni się od książki (która, sądząc po opisie na Wikipedii, też nie jest jakimś arcydziełem...), a gra aktorska Demi Moore to oksymoron. Ale tak poza tym, to w miarę przyzwoity kostiumowy melodramat. Jakby wyciąć sceny morenki, to by był dobry do ramówki na niedzielne popołudnia.
I to ma być niby jeden z najgorszych filmów lat 90.? Widać Amerykanie muszą traktować Hawthorne'a tak, jak nasi pololniści traktują Słowackiego, skoro mają taki ból dvpy o ten film. Szkoda, że Francuzi nie mają podobnego, gdy wychodzi kolejna ekranizacja Hrabiego Monte Christo, gdzie Mundek na końcu wiąże się z Mercedes :upside_down_face:
Anglia, lata 30. XII w. Kiedy Aliena, córka hrabiego Shiring, odmawia swojej ręki przeznaczonemu jej Williamowi Hamleighowi, nie spodziewa się, że decyzja ta odmieni na zawsze koleje losu nie tylko jej, jej rodziny i familii niedoszłego małżonka, lecz również rodzin Toma Budowniczego i żyjącej w lasach banitki Ellen, mnichów z podupadającego klasztoru w pobliskim Kinsbridge, oraz ambitnego księdza Walerana Bigoda. Na przestrzeni kolejnych czterech dekad ich losy będą regularnie się splatać, często w dramatycznych okolicznościach, zwłaszcza po tym, jak Tom rozpocznie w Kinsbridge budowę nowej katedry.
Audiobook 10/10, ale książka niestety tylko 6/10.
Generalnie mogłabym tutaj napisać mniej więcej to samo, co pisałam w recenzji prequela. Fabuła i akcja wciągają, realia życia pełnego średniowiecza opisane obrazowo i zdaje się, dość wiernie (na szczęście obyło się bez ewidentnych historycznych faili jak kiła u schyłku epoki wikingów), jednak wyraźną bolączką tej serii są czarnobiałe postacie, tutaj, mam wrażenie, narysowane jeszcze grubszą krechą, niż w prequelu, przez co czasem ocierające się już o karykatury (np. największy złol, który nie dość, że jest gwałcicielem i mordercą, to jeszcze morduje małe kotki; jego bezwzględna matka, która byłaby za szpetna nawet dla Frankensteina). Jeśli bohaterowie mają w sobie jakieś dwuznaczności, to dlatego, że autorowi po prostu rozjechały się intencje z wynikiem i tutaj naczelnym przykładem jest wątek miłosny Toma i Ellen – według autora mająca wzruszać serce miłość silniejsza niż śmierć, w praktyce wzbudzająca irytację relacja simpa z kryzysem wieku średniego i stereotypowej samotnej mamuśki szukającej betabankomatu. Podobnie jak w przypadku prequela, z tego czarnobiałego podziału postaci wynikało czasem rozwiązywanie problemów mocą imperatywu narracyjnego (np. ostatni zajazd w hrabstwie Shiring).
Nie jest to zła powieść, ale przez kiepsko wykreowane postacie nie spodobała mi się na tyle, bym chciała ją dołączyć do mojej biblioteczki. Daruję też sobie kontynuowanie serii, bo z tego, co wyczytałam w necie i pamiętam z serialu Świat bez końca, Follett robi niejako copy paste wątków i postaci, tyle tylko, że z akcją toczącą 200 lat później.