No i się rozbudziłem. Jak znam życie, młody, który mi kasłał przez pół godziny, rano się obudzi wypoczęty a ja będę jak zombie. #zycie
No i się rozbudziłem. Jak znam życie, młody, który mi kasłał przez pół godziny, rano się obudzi wypoczęty a ja będę jak zombie. #zycie
Zaloguj się aby komentować
Chyba dojrzałam do tego, by się czymś podzielić. Jak gdzieś w komentarzach już przebąkiwałam, zmieniłam pracę.
Pięć lat studiów kierunkowych, praktyki w uznanej instytucji, w końcu praca w zawodzie, czegóż więcej chcieć? Ano można chcieć więcej, na przykład przychodzić do pracy bez nerwicy i nie trząść się ze strachu, bo nigdy nie wiadomo w jakim humorze jest akurat przełożony. Słowem pracować w ludzkich warunkach, zwykłej zdrowej atmosferze. No ale wszystkiego mieć nie można. W moim przypadku albo zaciska się zęby i znosi toksyczną atmosferę, ale za to pracuje się w zawodzie (teoretycznie szczyt marzeń, w końcu na to się uczyłam przez tyle lat), albo rezygnuje z "kariery", że tak to nazwę trochę z przekąsem i idzie do pracy może mniej nobilitującej, ale za to z normalnymi ludźmi.
Po półtora roku męczenia się i brania leków oraz dłuższym L4 dla kurażu psychicznego podjęłam decyzję - spierdalam. I była to wspaniała decyzja. Dlaczego? Może dlatego, że pracuję tu od 6 miesięcy i mam już umowę na stałe? Może dlatego, że zarabiam więcej niż w poprzedniej pracy? Może dlatego, że mimo niedociągnięć i czasem średnio mądrych decyzji, generalnie ta firma zarządzana jest z głową. W poprzednim zakładzie kretynizm gonił kretynizm, że to jeszcze działa, to chyba tylko dlatego, że jest utrzymywane z publicznych środków, bo inaczej pierdolnęłoby już dawno. Przede wszystkim jednak środowisko pracy to jest jakieś 10 lvl wyżej. Nie ma tu miejsca na plotki, obmowy, jakieś nieprzyjemne odzywki, a zauważenie błędu ma na celu naukę jak rozwiązać problem w przyszłości, nie zaś zgnojenie podwładnego i zaprezentowanie wszystkim jak bardzo jest beznadziejny.
No i jeszcze jedno. Nie sądziłam, że ja tę pracę tak polubię. Mam w niej poczucie, że robię coś użytecznego. Coś, co ma znaczenie dla klienta. W poprzedniej pracy pracownicy brandzlowali się do myśli, jakie to rzeczy, które tworzą nie są ważne, ale prawda jest taka, że 99% odbiorców miała to w d⁎⁎ie.
Czy według ogólnie przyjętych norm pracuję dużo poniżej swoich kompetencji? Tak. Czy czuję, że pracuję poniżej kompetencji? Nie bardzo. To co robię, staram się robić jak najlepiej, a mojej wiedzy i moich zainteresowań nikt mi przecież nie odbiera.
Ludzie mają jakieś takie przekonanie, że w życiu zawodowym powinno się robić karierę, że tylko wtedy można być spełnionym zawodowo. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego. Moja praca zapewnia mi psychiczny komfort. I tak jest dobrze.
Trochę #gownowpis a trochę #zycie
#pracbaza
Zaloguj się aby komentować
dobry przekaz leci prosto z roku 1992
https://youtube.com/shorts/6Kea_GJ0SHQ
#ciekawostki #zycie #narkotyki
Zaloguj się aby komentować
Prześlijcie wsparcie duchowe dla mojego męża, bo jeszcze wczoraj zastanawiał się co będzie robił w pozostałe dwa dni urlopu, a dziś rano pękł wąż w instalacji wody w domu i przebiła się opona w aucie, jak wracał z Castoramy.
#zycie #heheszki
@GazelkaFarelka typowy urlop chłopa w Polsce. Jeszcze nie wiesz ile rzeczy po drodze go spotka, albo co się po drodze zepsuje potrzebnego do naprawy tego co właśnie się stało. Kaskada awarii i usterek zdarza się często - ale chłopy najczęściej po prostu robią, a żony nawet nie wiedzą. Doceniaj swojego chłopa, a najlepszą formą będzie zrozumienie
Zaloguj się aby komentować
Nie ma to jak czekać na odbiór papieru i plastiku prawie miesiąc po przeprowadzce
#zycie #smieci #zalesie #gownowpis

Zaloguj się aby komentować
Ile kosztuje szczęście w poszczególnych krajach?
#ciekawostki #zycie #ciekawostinwestycyjne

Zaloguj się aby komentować
Pamiętam jak miałem okres buntu i byłem w gimnazjum totalnym zjebem i poszedłem z kumplem na blokowisko, on wspiął się na balkon jednego z mieszkań na parterze, popchnął uchylone drzwi, a ja rzuciłem jajkiem do środka, które rozprysnęło się o ścianę w salonie między szafą a telewizorem. Oczywiście spierdoliliśmy ile siły było w nogach.
Jak sobie teraz to przypominam, to dziś będąc na miejscu właściciela ukręciłbym łeb takiemu szczylowi, którym byłem. Akurat tu karma do mnie nie wróci, bo mieszkam na 1 piętrze i to wysokim, w dużym domu z okresu międzywojennego i co najwyżej będę miał do mycia szybę.
#gownowpis #wspomnienia #zycie #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Znalezione w sieci:
Znalezione w sieci:
Nie zaczepiaj ludzi po pięćdziesiątce. To nie jest grupa wiekowa. To stan skupienia materii.
To ostatnie pokolenie, które wychowało się bez psychologów dziecięcych, coachów emocji, aplikacji do medytacji i instrukcji obsługi życia.
Mieli pięć lat i już po odgłosie klucza przekręcanego przez matkę w zamku wiedzieli, czy dziś będzie spokój, czy lepiej zniknąć z pola widzenia.
W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.
Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.
Ich placem zabaw było wszystko, czego współczesny sanepid natychmiast by zakazał. Place budowy, rzeki, tory kolejowe, trzepaki i drzewa wyższe niż zdrowy rozsądek.
Przeżyli.
Kolana zszywał czas, a nie prywatna klinika. Na każde skaleczenie obowiązywała jedna procedura medyczna: Nie umarłeś? To biegnij dalej.
Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża lub ulicznego saturatora i lody kupowane od człowieka, którego nikt nigdy nie kontrolował. Ich mikrobiom wygląda dziś jak jednostka specjalna.
Alergie? Pewnie były. Po prostu nikt nie organizował z ich powodu konferencji prasowych.
Potrafią usunąć plamę z trawy, smaru, błota, atramentu i krwi. Nie dlatego, że oglądali poradniki w internecie. Dlatego, że alternatywą było spotkanie z rodzicami, którego wspomnienia zostają na całe życie.
Dorastali z radiem tranzystorowym, czarno białym telewizorem, gramofonem, magnetofonem szpulowym, kasetami przewijanymi ołówkiem i telefonem, którego nie dało się zabrać do łóżka.
Dzisiaj słyszą, że młode pokolenie przeżywa dramat, bo przez dwadzieścia minut nie działało WiFi.
Poważnie.
Prawo jazdy robili po to, żeby jeździć. Wsiadali do Malucha albo Syrenki i jechali przez pół Polski bez klimatyzacji, bez GPS, bez ABS i bez przekonania, że producent samochodu odpowiada za ich bezpieczeństwo.
Mapa papierowa, termos z herbatą, jajka na twardo i wiara, że jeśli droga się skończy, to ktoś wskaże następną.
I zawsze ktoś wskazywał.
W instrukcji obsługi auta były wskazówki jak regulować luz zaworów, a producent nie ostrzegał, aby nie pić elektrolitu z akumulatora.
To ostatnie pokolenie, które zna świat bez internetu, bez mediów społecznościowych i bez konieczności dokumentowania każdego obiadu.
Wybierają numery telefonów z pamięci. Pamiętają urodziny bez aplikacji. Pamiętają ludzi, którzy przychodzili z wizytą bez wcześniejszego wysłania pięciu wiadomości z pytaniem, czy można.
Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku. A gdy coś naprawdę się zepsuje, najpierw próbują to naprawić, a dopiero potem wpisują pytanie do wyszukiwarki.
To pokolenie nie miało dzieciństwa w jakości 4K.
Miało za to prawdziwe.
Nie potrzebowali bezpiecznych stref, trigger warningów ani certyfikowanych specjalistów od budowania poczucia własnej wartości. Wystarczył jeden tekst ojca: Jak skończysz, to wróć.
I wracali.
Dlatego naprawdę nie warto zaczepiać ludzi po pięćdziesiątce.
To ludzie z czasów, gdy bateria była tylko w latarce, chmura wisiała nad głową, a inteligentny był człowiek, nie telefon.
Całość przeżyli bez aktualizacji systemu.
#hydepark #heheszki #zycie

W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.
Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.
Przeżyli
A Bosak za gówniaka jeździł w samochodzie bez fotelika i przeżył. A ci co nie przeżyli to nie mówią że nie żyją. Poza tym ludzie po 50 są z wyżu demograficznego, było ich dużo, to pewnie nie widać nawet ubytku dzieci, które spaliły dom czy zaczadziły się gówno gazem który był wtedy w kuchenkach. Z jakiegoś powodu ten gaz został zmieniony
Zaloguj się aby komentować
Dziś mi szef napisał, że jest bardzo zadowolony z początku naszej współpracy, bo w pierwszym miesiącu wdrożenia się niczego nie spodziewał, a bardzo fajny prognostyk widać od początku - wynik na start i zaangażowanie z mojej strony.
No ja nie jestem z siebie zadowolony tradycyjnie, choć źle nie jest, to z obawą tradycyjnie patrzę w przód, choć wkładam w to 100 % serducha i widzę, że zaczyna to przynosić efekty, ale mimo to jestem nauczony niepewności.
Dodatkowo nie lubię jak mnie ktoś komplementuje, mam tak chyba większość dorosłego życia i nie wiem czemu. Dużo od siebie wymagam i rzadko jestem zadowolony z siebie. Momentami nakładam na siebie wręcz presję - nie tylko w pracy, ale i życiu. Ogólnie to też brzydzę się słabościami, najbardziej swoimi, ale miewam też tak u kogoś. Jestem bardzo empatyczny, ale jak wyłapię u kogoś jakąś słabość/strach to wewnętrznie czuję jakąś pogardliwość.
No i do tego nienawidzę jak mi ktoś współczuje albo powie mi coś w stylu "żal mi cię" czy "przykro mi", jest to dla mnie sygnał, że ktoś mnie przejrzał i się za bardzo odsłoniłem.
Koleżanki mówią mi głównie komplementy, ale potrafią powiedzieć coś takiego, że potrafię mieć chłodne i przeszywające na wylot spojrzenie, być srogi albo turbo wymagający dla siebie i innych. Jak się spotykałem z niektórymi to były wkręcone do pewnego momentu aż się wystraszyły XD
Mam ogólnie duże poczucie humoru, jestem gadatliwy, dobry social skill, ale mam w sobie taką część mega mroczną i chłodną i wyrzucam ją na wierzch właśnie w takich momentach, gdzie jest dobrze w życiu albo zaczyna coś kiełkować w jakiejś relacji z drugą osobą lub nie o tyle co zaczynam odnosić sukcesy, co ktoś to widzi i mi gratuluje lub mi prawi komplementy.
C⁎⁎j wie co mi dolega. Ja to chyba taki typowy Polun jestem co jak jest za dobrze to musi powiedzieć, że nie jest i hamujmy się.
#gownowpis #przemyslenia #psychologia #zycie #rozwojosobisty
@Lopez_
ale mam w sobie taką część mega mroczną i chłodną i wyrzucam ją na wierzch właśnie w takich momentach, gdzie jest dobrze w życiu albo zaczyna coś kiełkować w jakiejś relacji z drugą osobą
Nauczyłem się że swoje demony można uwidaczniać jedynie u terapeuty któremu płacisz $ żeby cie słuchał. Nawet najbardziej zaufana osoba czy druga połówka może a) nie udźwignąć twoich przemyśleń, b) nawet jak pozornie to dźwignie to w podświadomości będzie o tym pamiętać i kwestia czasu jak wykorzysta to przeciw tobie - nie warto moim zdaniem. Są pewne rzeczy które warto zachować dla siebie albo pójść do kogoś obcego wygadać się jeżeli czujesz potrzebę. Odkrywanie 100% kart osobowości nigdy mi się nie opłaciło w relacjach ani koleżeńskich, ani przyjacielskich, a już na pewno nie z kobietami.
Zaloguj się aby komentować
Eeehh młodzi poszli w drzemkę, to i ja zmrużyłem oko. #zycie
Zaloguj się aby komentować
Kilka słów ode mnie
Bo to, co zaczęło się przelewaniem myśli na „papier”, gdy siedziałem w poczekalni czekając na badania, nie potrafiąc poradzić sobie z emocjami to z jakiegoś powodu zaprowadziło mnie do jazdy 380 km, by spotkać się z ludźmi, z którymi nigdy się nie widziałem, a co dopiero zamieniłem ani słowa. Jak do tego, czy brać lokalną śliwowicę na następne spotkanie xd.
Doskonale wiem, że do tego czasu życie może mi się wywrócić kilka razy.
Możliwe, że dalej będę pisał „referaty”, bo robię to dla siebie. Dziwnie jednak będzie to robić, mając na uwadze, że wisi tu moja mordka i mogę spotykać ludzi, którzy jednak przeczytali, co tu napisałem.
Wcześniej zdecydowanie ważniejsze było wylać to, co było w głowie. Nie chciałem truć d⁎⁎y rodzeństwu ani znajomym. Choć kumpela dała mi wsparcie.
Nie chciałem też wrzucać tego w ChatGPT pomiędzy spotkaniami. Może dlatego, żeby ktoś to zobaczył choć na sekundę i zapomniał po chwili. Jak również móc usłyszeć kilka gorzkich słów, gdy trzeba. A czy bym je zapamiętał i wcielił w życie?
Niestety rzadko. Mam z tym problem
I dobrze było nie czuć przygnębienia dłużej niż dwa dni. Może to jest ta droga
Mogę co prawda przejść na inne poletko i na przykład wstawiać EDM, który mi się podoba, albo wstawiać rzeczy zajebane z reddita czy czegoś.
https://youtu.be/YivCHsIkUIs?is=fntB-pxbLDnIkSfD
#przemyslenia #uczucia #refleksje #zycie #doswiadczenia #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Chcę się z wami czymś podzielić. To pójdzie prosto z serducha i będę mega szczery.
Ostatnie 2 lata poświęciłem sporo czasu by pracować nad sobą. Poznałem trochę ludzi, każdy mnie czegoś nauczył. W ostatnim czasie zrobiłem sobie jednak rachunek sumienia i mały powrót do historii. W zeszłym roku odpaliłem znajomość z przyjacielem, który zachowywał się simpiarsko w stosunku do dziewczyny innego przyjaciela (oni też byli przyjaciółmi, jedna ekipa) kiedy ta laska i mój 2 przyjaciel mieli kryzys w związku. Zachowałem się lojalnie w stosunku do pokrzywdzonego i odciąłem kontakt ,za mną jeszcze kilka osób. Nie widziałem przyznania się do winy, skruchy, wyjaśnienia, tylko zaprzeczanie i palenie frana, więc nie szkoda.
Teraz usiadłem i mówię tak. Posprzątałem w "swoim domu". Zbudowałem formę życia, rzuciłem szlugi, ograniczyłem melanże, zmieniłem pracę na taką, która mi się podoba, naprawiłem w dobrych 80-90 % zdrowie, zacząłem panować nad emocjami (w końcu 30 lat..) i wziąłem się za inne zaniedbane rzeczy. W międzyczasie sporo przeszedłem, śmierci w rodzinie i takie tam, zresztą sami wiecie jak było, bo dużo tu się żaliłem swego czasu. W c⁎⁎j mi cięzko było.
Do sedna. Siadam i mówię, czy relacje które mam wszystkie są uczciwe. Stwierdziłem, że nie.
Przykład 1: Moja przyjaciółka. Jedyna którą miałem w życiu. Poczułem, że czasem traktuje mnie jako "koło zapasowe" i osobę do czerpania atencji i wyżalania się na pracę lub chłopa (a zmieniała ich co 4-5 miesięcy). Zdarzały się sytuacje, że jak była singielką to kleiła się do mnie po alko. Kiedyś się spotykaliśmy chwilę (znaliśmy się już), nie wyszło (sama zerzygnowała), potem odbudowaliśmy kontakt i wyszła z tego fajna przyjaźń. Ale generalnie dużo razy przekraczała granicę - albo brania atencji i szukania tampona, albo przekraczanai FIZYCZNYCH granic po alko. Więc tę znajomość z bólem serca, ale ograniczam do minimum. Na razie się odsuwam. Jak zauważy, to powiem co myślę, bo i tak sama po ostatniej akcji zniknęła, więc dostanie to samo w zamian. Jeśli będzie uprawiać gaslighting czy jak to się zwie i iść w zaprzeczenie, to nie ma co ratować. Jak będziemy się nawzajem rozumieć i pogadamy, to warto wyciągnąć rękę i coś ustalić.
Przykład 2: Dziewczyna o której tu sporo pisałem. Unikowy styl przywiązania. Nie dało się z nią zbudować związku, widywaliśmy się sporo. W okresach "przerw" dużo i tak do mnie pisała. Teraz nawet jak już mamy powyjaśniane, to często się odzywa sama. I tak odpisywałem sporadycznie. Ale zrobiła się z tego instagramowa znajomość. Poza tym dalej siedziała mi w głowie i stwierdziłem, że nie potrzebuję tego kontaktu. I dziś ją wyrzuciłem z życia, tak można powiedzieć. Wyciszam na instagramie, ustawiam, że nie widzę jej relacji a ona moich, odcinam po prostu od uwagi.
Przykład 3: Mój ziomek, którego znam 20 lat. Zawsze ratowałem go z opresji i wyciągałem do niego rękę, pożyczałem kasę albo byłem dostępny. Teraz już jebnąłem pięścią w stół i uznałem, że niech radzi sobie sam jak odpierdala, ma prawie 30 lat i jest dorosły. Kasy nie pożyczam. Pić z nim nie piję. Chętnie wyjdę pogadać albo naszą ekipą (jest w niej, ale głównie jak pijemy) czy popiszę, ale nie będę już z nim imprezował ani ratował go z opresj iza wszelką cenę.
Pod kątem przykładu 1 i 2 - mega lubię szczerość. Mówienie o emocjach jest trudne. Może te dziewczyny były mną zainteresowane? C⁎⁎j wie, zawsze dużo między wierszami, zawsze dużo sugerowania, ale nigdy konkret, a na krok w przód mój robiły swój w tył. Niepotrzebne mi są w życiu takie osoby. Ja nauczyłem się mówić o swoich emocjach.
Najbardziej nienawidzę palenia frana. Jak ktoś mi powie, nie wiem, podam przykład tego co powiedział mój ziom kuzynce "słuchaj Lopez, ostatnio jak u nas byłeś zachowałeś się średnio, bo siedziałeś w telefonie cały wieczór i byłeś nieobecny", to nie bedę zaprzeczać albo mówić o nieporozumieniu, tylko mówię "sorry, jeśli tak to wyglądało, nie zdawałem sobie sprawy, biorę to na klatę i będę zwracać na to uwagę". A ludzie tego nie potrafią...
Tak więc po sprzątaniu w swojej głowie, sprzątam dookoła siebie. Trzymajcie kciuki, bym był w tym wytrwały i dalej szedł do przodu w życiu. Wszystkim wam radze to samo. Odcinajcie ludzi, którzy tylko biorą. Najbardziej wartościową walutą na świecie nie jest ani funt, ani dolar, ani frank, tylko czas. Czas jest w c⁎⁎j drogi. I szkoda tyle wydawać na osoby tego niewarte.
#gownowpis #zalesie #takaprawda #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #zycie
Tak w temacie ograniczenia toksycznych znajomości https://youtu.be/3mOkWxN685c?t=116
Zaloguj się aby komentować
Głośna sprawa wczorajszego aresztowania na wybrzeżu, o której mocny wpis dodała @Trypsyna, ryje mi dzisiaj beret.
Nie mam na myśli samego przestępstwa i ukrywania się przez tyle lat, lecz tego co aktualnie przeżywa najbliższa rodzina. Nie wiem co bym zrobił na miejscu żony i dzieci. Dzieci możliwe, że mają już ok. 6-8 lat (ślub 2018), więc na pewno będą pamiętać ojca. Co zrobić ze szkołą, miejscem pracy i zamieszkania? Jak uzyskać szybki rozwód i zmienić równie prędko dane osobowe? Przecież nazwisko sprawcy, jego profil i zdjęcia latają już wszędzie po FB. Co jeśli jest np. hipoteka, a on lepiej zarabiał? Czy jest ubezpieczenie, które uwzględnia wieloletnią odsiadkę kredytobiorcy, tak jak jest w przypadku zgonu lub niezdolności do pracy?
Przecież w społeczeństwie nie brakuje zjebów, którzy zaczną ich obwiniać i prześladować.
Istny dramat.
#przestepczosc #zycie
Dokładnie, żona i dzieci do końca życia dotknięte tym piętnem. Okropieństwo. Jeśli faktycznie o niczym nie wiedziała, do końca swoich dni będzie się zastanawiała czy nie widziała wcześniej jakichkolwiek znaków. Od razu usunęła swoje sociale i się jej nie dziwie. U niego na profilu FB dzieję się istna lawina hejtu, ją też by to spotkało.
Ja jestem pod wrażeniem technologii dzięki której został złapany.
Gdyby nie zupełny przypadek ta sprawa nigdy mogłaby nie wyjść na światło dzienne.
Raczej sądzę że rodzina nie wiedziała co zrobił, natomiast to co mnie najbardziej dotknęło to że słychać było wołanie o pomoc i żadna ludzka k⁎⁎wa nie zareagowała.
Dla mnie to gorszy odpad niż oprawca.
Jak coś się dzieje, nie wiem 2 auta się rozbiją to będzie jechał na przeciwnym pasie ale zwolni popatrzeć, a tu słyszy wołanie i elo pewnie wygłupy....
To co siedziało we łbie 22 letniego typa że zatłukł dziewczynkę by umoczyć kija to dla mnie jakaś totalna abstrakcja.
Pewnie jakiś przegryw j⁎⁎⁎ny co go pewnie nawet prostytutka nie chciala obsłużyć to sobie to inaczej wykombinował.
Mam nadzieję że w więzieniu przywitają go równie dobrze jak na profilu fb
Zaloguj się aby komentować
Regularna aktywność fizyczna to świetny sposób na poprawę kondycji, samopoczucia i zdrowia. Jednak największe efekty przynosi wtedy, gdy idzie w parze z odpowiednim odżywianiem.
Jedną z najlepszych zmian, jakie można wprowadzić, jest stopniowe ograniczenie dodanego cukru. Jego nadmiar nie daje organizmowi wielu wartości odżywczych, a może sprzyjać wahaniom poziomu glukozy, napadom głodu i utrudniać utrzymanie prawidłowej masy ciała. Zamiast tego warto wybierać pełnowartościowe posiłki, które dostarczają energii na dłużej.
Dieta nie musi być pełna wyrzeczeń. Liczą się przede wszystkim codzienne nawyki – regularne posiłki, odpowiednia ilość białka, warzyw, zdrowych tłuszczów i dobre nawodnienie. Dzięki temu organizm ma siłę do treningów i szybciej się regeneruje.
Nie trzeba zmieniać wszystkiego z dnia na dzień. Nawet małe kroki, takie jak rezygnacja ze słodzonych napojów czy ograniczenie słodyczy, z czasem mogą przynieść zauważalne efekty. To właśnie konsekwencja, a nie perfekcja, prowadzi do trwałych zmian.
A Wy? Co było dla Was największym krokiem w stronę zdrowszego stylu życia?
#zdrowie #lifestyle #jedzenie #trening #bieganie #slodzace #pasje #zycie
Zaloguj się aby komentować
Sprzątam pół domu, które jest po dziadkach, bo noszę się z zamiarem wprowadzenia się. Dziadkowie byli ode mnie sporo starsi. Gdyby dziś żyli, mieliby odpowiednio: dziadek 102 lata, babcia 91 lat. Ja w tym roku kończę 30. Teraz napiszę wam, jakie najciekawsze fanty udało mi się znaleźć podczas porządków w szafach:
-List miłosny z 1954 roku mojego dziadka do babci
-Zdjęcia z dzieciństwa mojego taty i cioci
-Legitymację studencką mojego dziadka
-Dyplom ukończenia studiów mojego dziadka
-Korespondencje z 1970 roku
-Rachunki również z czasów komuny
-Karta rodziny z PRL
-Dokumenty mojego pradziadka z czasów wczesnej komuny (dziś miałby pewnie +120 lat gdyby żył)
I jeszcze trochę rodzinnych pamiątek.
Ogólnie fanty, które znalazłem, mają od 55 do 80 lat.
Wszystko to tylko z meblościanki w salonie, bo na razie robię jeden pokój, który ma wyjście na taras. Mieszkanie ma 95m2, więc na razie mnie nie stać na remont wszystkiego i też nie potrzebuję każdego pomieszczenia, tym bardziej, że jeszcze 1 jest dość przestronne i nie ma tu nawalone zbędnych rupieci, ale ciekawe co się jeszcze znajdzie na przestrzeni 2 lat.
#gownowpis #zycie #rodzina #dom #chwalesie
Zaloguj się aby komentować
Chowanie dziecka w szafie
Żeby nie było — mojego wewnętrznego dziecka
Wpis spontaniczny, pisany teraz.
Miałem okazję poobserwować siebie w odmiennym środowisku (hehe, mikro [!?] hejtopiwo wiz @MuojemuKotu).
Po tych kilku dniach czuję się jakbym zrobił zwrot o 360 stopni ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ba! Udało się wyciągnąć wnioski, że zamykam tytułowe wewnętrzne dziecko w szafie na cały rok, po czym daję mu wyjść na kilka dni i to tyle.
A po ludzku, to sam sobie zabieram możliwość cieszenia się, bycia pozytywnym, bycia sobą. Dlaczego daję wolność sobie tylko przez te kilka dni? Hm, otoczenie jest luźne, biorę przykład z ludzi. Tylko dlaczego dorosły chłop ma korzystać z zewnętrznego przyzwolenia i dostosowywać się, zamiast samodzielnie regulować? To schemat przetrwania z dzieciństwa.
Minęły trzy dni od powrotu do rzeczywistości, ale staram się utrzymać wajbik pozytywności ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Mata cios ze sprężynki: https://www.youtube.com/watch?v=I3zj0Rd28jw
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
![Śródziemnomorski luz, brytyjski ład. Piotr Ibrahim Kalwas o życiu na Malcie [WYWIAD]](https://cdn.hejto.pl/uploads/posts/images/250x250/981fcb6e4a05b302ecaa9e084af03b0d.webp)
Bardzo cenię tutejszy spokój, luz. Jak się coś nie uda, to się uda następnego dnia i to jest fajne. Tu mamy dobre, szczęśliwe życie, więc nie chcielibyśmy tego zmieniać – mówi PAP Life Piotr Ibrahim Kalwas, dziennikarz, pisarz, który od prawie 10 lat razem z rodziną mieszka na Gozo, mniejszej...
Tak sobie rozkminiam jak u nas w kraju wygląda dbanie o własne gniazdo na przestrzeni całego mojego życia i dochodzę do wniosku, że Polak wychowany w PRLu to zawsze na tyle zakompleksiony Polak, żeby do własnego łóżka obok żony obcokrajowca wpuścił i spał na podłodze, byle za granicą pochwalili.
Niesamowita generacja, każdy na świecie dba o swój biznes, a obecnie rządzące nam od lat 90 pokolenie byle o wszystkich poza nami samymi Interesy Ukrainy (warto dodać, że część z nich kiedyś dbała o interesy ZSRR xDDD), interesy Rosji (patrz: brauniści), interesy wspólnoty, interesy Izraela, interesy Palestyny, interesy planety, interesy międzynarodowego kółka szachowego, interesy poszkodowanych zwierząt w Kambodży, ale nigdy polskie interesy. To coś, czego my, urodzeni w latach 90 nie potrafimy zrozumieć.
W dodatku to wszechobecne poczucie niższości wobec zachodniej Europy. Jesteśmy gorsi, musimy nadrabiać, musimy się słuchać mądrzejszych, siedzimy jak na szpilach, by nic nie odjebać. Polak z innym Polakiem w obliczu zachodnio-europejskiego Pana to czuje się jak żona na wystawnym przyjęciu w towarzystwie męża alkoholika.
Mi, jako stosunkowo młodemu chłopowi, to się w pale nie mieści, że żyję w kraju, w którym przez lata za autorytety uchodzili ludzie, którzy wmawiali innym, że mamy się ciągle za coś wstydzić XD
Jeszcze większa beka to hipokryzja tych pseudo elit. Pamiętam jak uczyłem się angielskiego i co zapamiętałem z młodych lat. Nikt tak nie zgnoi o akcent i błędy gramatyczne innego jak Polak Polaka, gdzie 90 % narodów kaleczy to jeszcze gorzej xD A skąd hipokryzja? Bo najwięcej do powiedzenia miała ta śmietanka obecnych 60-70 latków, która w ogóle nie mówi po angielsku, ale do krytyki umiejętności językowych innych, to pierwsza leci xDD
Druga część hipokryzji to wykształcenie. Fajnie się to ukazuje w polityce, ale też w życiu obyczajowym. Samozwańcza elita krytykuje innych za to, jakie uczelnie kończyli (nie wiedząc co potrafią i co wiedzą w praktyce), ale sami k⁎⁎wa na PRLowskich uczelniach zrobili dyplomy z polonistyki, historii, filozofii albo dziennikarstwa xD No ja pi⁎⁎⁎⁎le.
W historii współczesnej nigdy nie było tak zjebanego pokolenia, jakie wysrała ta ziemia w latach 50,60 i częściowo 70.
#polska #gownowpis #takaprawda #bekazpodludzi #patologiazmiasta #heheszki #zycie #rozwojosobisty
W dodatku to wszechobecne poczucie niższości wobec zachodniej Europy. Jesteśmy gorsi, musimy nadrabiać, musimy się słuchać mądrzejszych, siedzimy jak na szpilach, by nic nie odjebać. Polak z innym Polakiem w obliczu zachodnio-europejskiego Pana to czuje się jak żona na wystawnym przyjęciu w towarzystwie męża alkoholika.
Ta, widać to było po rządach PiSu. Żadnych afer nie było, bo bali się reakcji Unii i chodziło tylko o zadowolenie Niemca/Francuza.
Mi, jako stosunkowo młodemu chłopowi, to się w pale nie mieści, że żyję w kraju, w którym przez lata za autorytety uchodzili ludzie, którzy wmawiali innym, że mamy się ciągle za coś wstydzić XD
Jaki prezydent/rząd wmawiał nam, że mamy się czegoś wstydzić?
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj trochę się do mnie koleżanka kleiła fizycznie + flirtowała podczas imprezy, a pierwsze znaki jeszcze jak była na trzeźwo. Trochę miałem mindfuck jak mi zaczeła schlebiać juz na starcie. W sumie zdarzyło się tak już drugi raz jak się znamy, ale zawsze z tyłu głowy mam, że to podczas jakiegoś "cięższego etapu w życiu" u niej', więc jako ten bardziej "przepracowany" nadstawiam po chrześcijańsku drugi policzek i nie oceniam.
Nie chcę tego wyjaśniać, bo zrzuci ze to "kolezenskie" i pewnie się oburzy (no za c⁎⁎ja nie ale ok XD zwlaszcza ze my takie relacje jak ziomki a nie takie besties jak z gejem). Ogólnie mega atrakcyjna dziewczyna (dwoch kumpli jej daje 9 na 10 i zawsze pytają czy ona przyjdzie na jakas impreze), ale znamy się jak łyse konie i wiem, że to nie ma prawa się udać. Nie chcę stracić tej relacji, bo tylko 2 razy w życiu udało mi się nawiązać damsko-męska przyjaźń, a tylko jedną jako dorosły człowiek. Chyba najlepiej po prostu zapomnieć, tym bardziej że dziś gadamy jakby nigdy nic.
ogolnie to zauwazylem tez w zyciu, ze takich zachowaniach poznawczych u bab to ja mam czajenei na poziomie gościa z aspergerem + podobno jestem chłodny i zdystansowany. A ja po prostu mam tyle blizn na serduchu że nie chcę znowu się goić.
#zwiazki #zycie
Kto grymasi, ten nie r⁎⁎ha.
@Marchew No to tak po kolei
Najpierw pierwszy raz w życiu zaczęła mi bezpośrednio prawić komplementy na temat atrakcyjności
Potem przy każdym zdaniu chwytała za ramię, dotykała za bark albo za rękę
Potem zdrobniałe imię
Potem się przytuliła
Potem spytała czy jej spojrzę w oczy (XD)
Na koniec pocałowała mnie w szyję na do widzenia
Mówimy o osobie, która nigdy nie robi nic z tych rzeczy. 2 sprawa - spotykałem się kiedyś z nią zanim zostaliśmy funflami i wiem jak flirtuje. A czemu już nie spotykamy? Właśnie przez to, że był bardzo koleżeński i mało randkowy vibe z czasem, ale bardzo się polubiliśmy.
generalnie odjebała 2 raz w ciągu naszej znajomości. Tym razem inny kaliber, bo mniej alko i mniej klejenia się fizycznego, a dużo więcej flirtu.
@Lopez_
Potem spytała czy jej spojrzę w oczy (XD)
Ok, tutaj już ewidentnie : )
ma nieprzepracowane traumy
Tutaj jest zagadka, nie mam pojęcia jakie traumy i z jakimi obecnie problemami się mierzy, jednak nie zdziwiłoby mnie że akurat wtedy miała jakiś chwilowy rozstrój emocjonalny wywołany powyższym. Podejrzewam że ten cały flirt nie był w pełni szczery, prawdziwy ani kontrolowany. Możliwe że już po fakcie zdała sobie sprawę co tak naprawdę się stało i jeszcze bardziej Cię doceni jako prawdziwego przyjaciela
Zaloguj się aby komentować
Kurde, ja już sporo wywiozłem, góra rzeczy do przeprowadzki nadal rośnie, a chata cały czas wydaje sie prawie pełna
#zycie #przeprowadzka #mieszkanie #rodzicielstwo #dzieci

Zaloguj się aby komentować