@Deykun Ziemie odzyskane potwierdzają - gdzie nie rzucisz kamieniem to jakiś szkop.
A tak na serio - mieszkam w regionie gdzie jeszcze 20 lat temu, jak zaczynałem pierwsze prace wakacyjne m.in. na stacji benzynowej jako 'nalewak' - Niemcy jeździli na Warmię i Mazury jak na własną ojcowiznę, panoszyli się i często patrzyli na innych z góry - kilka autokarów dziennie się ich przewijało tam gdzie mieszkałem.
Teraz jest to dosłownie kilka sztuk na tydzień - ci, którzy mogli mieć jeszcze jakieś wspomnienia z dzieciństwa jak zostali wypędzeni, albo chociaż z opowieści rodziców - po prostu wymarli, tego pokolenia już nie ma, a ich potomkowie z reguły nie czują z tymi regionami żadnych więzi i żyją po prostu swoim życiem.
@MementoMori za te przytwierdzone nakrętki oddałbym prawo do wolności wypowiedzi i przekonań, pracy za granicą, swobody podróży, dobrych dróg, jednolitego rynku, swobodnego przepływu usług i ludzi, ochrony środowiska, modernizacji rolnictwa, , dopłat bezpośrednich czy standardów bezpieczeństwa i żywności
Pewien czas temu głośno było o KPO i podatku od samochodu spalinowego. Pół internetu wyło, że #uniaeuropejska zła, "nie będziesz mieć niczego", a Tusk to niemiecki szatan.
Warto, żeby wybrzmiało i to:
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez resort funduszy, z KPO udało się skutecznie wykreślić trzy opłaty, które zostały tam wpisane jeszcze przez poprzedni rząd. Chodzi o podatek od posiadania pojazdu z silnikiem spalinowym, opłatę od rejestracji takiego auta oraz dodatkowe obciążenie dla firm posiadających w swojej flocie co najmniej dwa samochody.
@Banan11 Typowa zagrywka na zniechęcenie do unii: przyjęcie bez mydła bzdurnych przepisów -> narzekanie, że unia taka zła (wyborca pisu i tak nie połączy skutku z przyczyną) -> polexit bo sebki wkurwione -> Kaczyński cesarzem Polski, umowa o braterstwie z Białorusią -> syf, bieda, lata '90.
@Banan11 przykład na to, że z UE można i trzeba negocjować, ale tu trzeba mieć jakąś dźwignie i pole do manewru, a nie "Unia zła, przecz z ETS" i pora na CSa
Euro miało zbliżać europejskie gospodarki, ale Bernd Lucke z Uniwersytetu w Hamburgu pokazuje znacznie bardziej brutalny obraz. Wspólna waluta mogła premiować regiony eksportowe i przemysłowe, a jednocześnie osłabiać te, które bez własnego kursu walutowego traciły możliwość odzyskiwania konkurencyjności. W części regionów Francji, Włoch i Grecji skumulowana strata dochodu względem scenariusza bez euro mogła sięgać nawet 15-30%.
Badanie nie obejmuje polskich województw, ale jego mechanizm jest prosty: euro może wzmacniać regiony najbardziej konkurencyjne, a pogłębiać dystans tam, gdzie gospodarka opiera się na niższej produktywności, usługach lokalnych, rolnictwie lub tradycyjnych branżach.
W polskich warunkach oznaczałoby to potencjalną przewagę Warszawy, Dolnego Śląska i Wielkopolski nad regionami słabszymi gospodarczo.
Euro premiowało przede wszystkim regiony eksportowe, przemysłowe i wysoko konkurencyjne.
W części regionów Francji, Włoch i Grecji straty względem scenariusza „bez euro” mogły sięgać 15-30%.
W Niemczech szczególnie dobrze wypadały regiony związane z przemysłem motoryzacyjnym, m.in. Audi, BMW i Volkswagenem.
We Włoszech badanie nie wykazało ani jednego regionu z dodatnim efektem euro.
Z perspektywy Polski największe korzyści z euro mogłyby odnieść region warszawski stołeczny, Dolny Śląsk i Wielkopolska.
Regiony o niższej produktywności, słabszej bazie eksportowej i większym udziale działalności lokalnej mogłyby być bardziej narażone na negatywne skutki przyjęcia euro