Pałac Rozkochów to ciekawe miejsce położone w województwie opolskim niedaleko Głogówka. Wspominałem o nim już jakiś czas temu przy okazji publikacji materiałów z Głogówka. Niedawno odwiedziłem Pałac w Rozkochowie ponownie.
Pałac w Rozkochowie powstał w 1734 roku w stylu baroku francuskiego
Pałac ma swoją Białą Damę, a jest nią duch hrabiny Harrach
jest w złym stanie, ale od jakiegoś czasu ma nowego właściciela oraz jest pod opieką fundacji Pałac Rozkochów, która powoli przywraca go do dawnej świetności, niemniej długa droga została do pokonania
Pałac jest otwarty w soboty i niedziele od 12:00
Do zwiedzania dostępny jest parter oraz park
aktualnie wstęp jest bezpłatny
w sezonie letnim odbywa się tam wiele wydarzeń artystycznych, wystawy, koncerty itp.
Byłem tam na koncercie - cholernie magiczne miejsce, naprawdę.
A kustosz, opiekun (nie wiem jaką miał rolę, ale nie był właścicielem) to był człowiek który poświęcił naszej grupie lekko 2 godziny opowiadając i oprowadzając po całym zamku.
Było to lekko rok temu, ale do dzisiaj wspominam to miejsce, bo ogród naprawdę ma niesamowity potecjał jak i całe miejsce
Postanowiłem dzisiaj napisać o marszach na orientację, bo uważam, że jest to super rozrywka/sport/hobby, a wydaje mi się, że mało osób o tym słyszało. Sam dowiedziałem się przypadkiem kilka lat temu, mimo że od dziecka dużo czasu spędzam w lesie/górach.
O co chodzi?
Marsze na orientację to zawody, polegające na tym, że dostajemy mapę, z zaznaczonymi punktami, które należy znaleźć w terenie. Punkt w terenie to może być lampion, lub punkt opisowy.
Lampion to tak naprawdę kartka, zwykle biało czerwona, przyczepiona do drzewa. obok kartki jest dziurkacz albo kredka, do potwierdzenia na karcie startowej znalezienia punktu.
Karta startowa to kartka, na której zapisana jest nazwa drużyny (lub zawodnika) i na której potwierdza się znalezienie punktów.
Co jest potrzebne:
- Kompas. Bez niego będzie ciężko, często punkty są w takich miejscach, że trzeba iść na azymut.
- Warto wiedzieć, ile kroków to np. 100m, żeby móc orientacyjnie odmierzyć odległość.
- Różne zawody mają swoje listy wymaganego sprzętu, jak np. latarka, folia nrc, naładowany telefon itp.
- Nie wolno korzystać z nawigacji w telefonie i zegarku. Niektóre zawody pozwalają na korzystanie z pomiaru odległości za pomocą gps.
Na czym polega trudność.
- Na nawigacji. Sama nawigacja jest dla wielu osób problemem, cały czas trzeba wiedzieć gdzie się dokładnie znajdujemy. Chwila nieuwagi, ominięcie jakiejś leśnej przecinki itp. powoduje dużą stratę czasu na ponowne odnalezienie się.
- Mapy często są nieaktualne, np z lat 80 i układ dróg leśnych, lasów i przecinek nie zgadza się z naturą.
- W tym samym miejscu zwykle rozgrywane są różne warianty tras, np trasa 10km, 25km i 50km, znalezienie punktu z innej trasy i zaznaczenie jako swój to dużo punktów ujemnych.
- Niedaleko poprawnych punktów, umieszczane są twz. punkty stowarzyszone, czasem bardzo podchwytliwie, zaznaczenie "stowarzysza" to mniej punktów niż zaznaczenie właściwego punktu.
- Czasem mapy są przekształcone - dziwna skala, część mapy jest zamazana albo wycięta, jakiś fragment zastąpiony jest lidarem itp.
- Część zawodów odbywa się np nocą, albo na długich trasach.
Atmosfera na zawodach jest bardzo przyjazna, zarówno w bazie jak i w czasie samego wydarzenia. Często zdarza się spotkać sytuacje, kiedy zawodnicy pomagają sobie w znalezieniu punktu, albo określeniu gdzie się w danym momencie znajdują Nie spotkałem się też z jakimiś januszami, chamstwem itp.
Jak zacząć.
Jeśli umiesz korzystać z kompasu to wystarczy się zapisać. Zawody zwykle mają kilka tras, często są wśród nich kilku, kilkunastokilometrowe trasy familijne, na których nawigacja jest dosyć prosta, a limit czasu długi.
Jak nie umiesz, to warto się nauczyć, w internecie jest sporo materiałów. (W marszach na orientację używamy zwykle kompasów płytkowych, bo się najlepiej sprawdzają do pracy z mapą).
Wiem, że oprócz tras pieszych często są również trasy rowerowe, jednak nie brałem nigdy udziału na rowerze, więc nie mogę nic napisać o tym.
@izopropanol poczytałem troche i zainteresowałem sie tematem, na tej stronce co wysłałeś to raczej same sportowe imprezy, nawet są mistrzostwa polski dosłownie obok mnie. Ja to bym wolał jednak turystycznie coś spróbować najpierw
@izopropanol Chodziłem na takie zorganizowane marsze w gimnazjum. Chodziło się teoretycznie w parach, trasy miały po kilka kilometrów. Teraz to chyba nie do pomyślenia, by wyrzucić dzieciaki środku lasu tylko z pokręconą mapą i kompasem xD
To były najfajniejsze wycieczki, najczęściej chodziliśmy po kilka grup razem i gadaliśmy przez długie godziny. Jak udało się znaleźć jakieś lampiony to w ogóle był sukces xD
Pierwotna długość murów obronnych wynosiła około 1700 metrów. Zbudowano je w XIII wieku. Do dzisiaj zachowało się zaledwie kilka fragmentów, których łączna długość mieści się w przedziale 150-200 metrów. W linii obwarowań można dostrzec basztę wykuszową.
Przy ulicy Basztowej zachowała się renesansowa baszta Więzienna z XIV wieku.
W Raciborzu mieści się jeden z najstarszych browarów w Polsce, który wzmiankowano już w 1567 roku.
Miejscowy zamek powstał w XIII wieku, a kaplica zamkowa św. Tomasza Kantuaryjskiego pochodząca z tego samego okresu nazywana jest perłą gotyku śląskiego.
Do końca XIX wieku Racibórz był miastem portowym.
Gotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest najstarszy w mieście oraz należy do najstarszych kościołów na Górnym Śląsku.
Na rynku stoi późnobarokowa kolumna maryjna z pierwszej połowy XVIII wieku.
@antekwpodrozy ale ktos zjebal to miasto. Sądząc po blokach to pewnie komunisci nie mogli sobie tych abominacji na jakims osiedlu postawic tylko w centrum miasta?..
Pierwszy biwak LR zaliczony. Wybraliśmy się z okazji zmiany czasu. Dwie nocki pod namiotami, przeplatane lekki #offroad i włóczeniem się po skałach w Jurze Krakosko_Częstochoskiej. W piątek cudowna pogoda, w nocy też, z tej okazji sprawdzałem, czy da się spać w Landku w bagolu z rozłożoną tylną kanapą. Noooo.... da się, ale w rogala po przekątnej. Ja mam 180cm i tak było na styk z lekko ugiętymy kolanami. Natomiast na drugi dzień rozbiłem namiot i..... w nocy temp spadła do 6st (odczuwalna 0st) i zdechłem.... tzn zmarzłem na kość. Ale i tak jak zwykle na takich tripach było fajnie. Trochę się pojeździło po piaskach, trochę dziur, trochę tequili i jakieś dziwne nowe znajomości (° ͜ʖ °)
Rye odwiedziłem na początku grudnia i jest pierwszym miastem w Wielkiej Brytanii, które opisałem w ramach projektu "Miasta stojące murem". Chociaż uczciwie przyznam, że samych murów jest tam zaledwie 50 metrów, ale zachowała się również miejska brama Landgate oraz Ypres Tower zwanej Zamkiem Rye.
W Rye mieści się hotel Mermaid Inn, którego piwnice datuje się na 1156 rok, a budynek został przebudowany w 1420 roku
Ypres Tower wzmiankowana jest również jako Zamek Rye. Nie jest znana dokładna data budowy, ale przypuszcza się, że mogło to mieć miejsce w 1226 lub 1249 roku.
kilkadziesiąt minut spaceru od centrum Rye znajdują się ruiny zamku Camber z XVI wieku.
W centrum miasteczka jest kościół St. Mary, który zbudowano w latach 1150-1180. Z jego wieży można podziwiać ładny widok na miasteczko.
Jako ciekawostkę dodam, że w 2015 roku z Landgate usunięto 25 ton gołębich odchodów, które zagrażały konstrukcji.
Potrzebuję kubka termicznego - najlepiej jakby miał pojemność 250-300ml, był zakręcany, bez żadnych otworków do picia, i dało się go myć w zmywarce. Taki żeby podstawić pod ekspres, zrobić dwie duże kawy, i zabrać ze sobą na później.
I nic nie mogę znaleźć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może coś doradzicie?
@jedzczarnekoty Wszystkie prodykty Fellow kosztują swoje, ale akurat ten kubek jest imo warty swojej ceny.
Moja żona posiada i chwali. Utrzymywanie temperatury top. Ogólnie cały ten "marketingowy bełkot" o wrażeniu picia z normalnego kubka jest o dziwo prawdziwy + ta nakładka zapobiegająca rozlaniu się napoju faktycznie działa
@Wycu91 dobrze wiedzieć, pewnie się szarpnę - dobry produkt działa latami. Z całym brakiem szacunku dla termosów Termite (za ściemę z 5 letnią gwarancją) mały termos tej firmy używam do kawy od ponad 10 lat. No ale jego mycie i napełnianie jest bardziej upierdliwe.
Może jestem szalony, albo mam fantazję, ale postanowiłem polecieć na weekend do Nowego Jorku . To nie był planowany wyjazd z wyprzedzeniem, jak większość moich podróży. Bilety kupiłem zaledwie tydzień przed wylotem, a impulsem była promocja LOT w "Najmilszym poniedziałku", czyli programie lojalnościowym "Miles and more", w ramach którego zbiera się mile lotnicze. Pojawiła się możliwość lotu do Nowego Jorku, więc postanowiłem, że trzeba wreszcie zrealizować zgromadzone mile lotnicze. W ten oto sposób spędziłem najprawdopodobniej najbardziej spontaniczny weekend ze wszystkich dotychczasowych podróży. Swoją drogą miałem wiele szczęścia, gdyż dzień później ta sama maszyna została zawrócona nad Bałtykiem, również w locie z Warszawy do Nowego Jorku.
W Nowym Jorku miałem do dyspozycji 2 pełne dni (sobota i niedziela), więc udało mi się zobaczyć całkiem sporo. Spacerując po Manhattanie przeszedłem około 40 kilometrów i udało mi się zobaczyć najważniejsze miejscówki w Nowym Jorku. Cały wyjazd miał miejsce na początku lutego.
Piątkowy wieczór powitał mnie dużym mrozem (-10 stopni) i silnym wiatrem. Sobota była jeszcze chłodniejsza, gdyż rano temperatura wynosiła - 13 stopni i wiał bardzo silny wiatr. Z drugiej strony było bardzo słonecznie . Niedziela dla odmiany była ciepła (+8 stopni) i można było chodzić bez kurtki .
Co udało mi się zobaczyć i zwiedzić?
Słynny Flatiron, czyli jeden z pierwszych nowojorskich drapaczy chmur. W sumie miałem do niego zaledwie kilka przecznic z hotelu.
Empire State Bulding, czyli charyzmatyczny wieżowiec o wysokości 443 metrów, który zbudowano w 1931 roku. Nie wjeżdżałem na znajdujący się u góry taras widokowy, gdyż byłem tam już 4 lata temu.
Odwiedziłem słynną Nowojorską Bibliotekę Publiczną, do której nie udało mi się wejść podczas wcześniejszego pobytu.
Zobaczyłem dworzec kolejowy Grand Central, którego charakterystyczne zielone wnętrze jest niekwestionowanym symbolem miasta.
Zobaczyłem majestatyczny Chrysler Building.
Przespacerowałem się po Central Parku.
Zjadłem nowojorskiego hot doga .
Odwiedziłem taras widokowy w The Edge, czyli punkt widokowy położony na wysokości 335 metrów, z którego podziwiałem przepiękny zachód słońca.
Wpadłem do Madison Square Garden na mecz NBA między New York Knicks oraz Los Angeles Clippers (gospodarze niestety przegrali).
Odwiedziłem modną dzielnicę Dumbo na Brooklynie, w której znajduje się niesamowity punkt widokowy na Most Manhattański.
Przeszedłem się Mostem Brooklińskim, który jest jednym z najstarszych wiszących mostów na świecie.
Zajrzałem do Battery Park, skąd wypływają promy pod Statuę Wolności.
Przespacerowałem się słynną Wall Street.
i zobaczyłem słynnego galopującego byka
Zwiedziłem kościół św. Trójcy z połowy XIX wieku, który znany jest z filmu "Skarb Narodów" z Nicolasem Cagem.
Odwiedziłem Ground Zero, czyli miejsce, w którym znajdowały się wieże World Trade Center.
Zobaczyłem również Times Square po zmroku, czyli miejsce słynące ze świetlnych reklam.
Chciałbym Wam pokazać dzisiaj kilka zdjęć z Ośna Lubuskiego, które jest częścią mojego projektu "Miasta stojące murem", czyli cyklu artykułów o miastach z murami obronnymi. Dzisiaj chciałbym Wam pokazać krótki film z miasteczka (bez lektora).
Mury obronne mają około 1350 metrów i przetrwały niemal w całości. Powstały w XIV i XV wieku. Do miasta w przeszłości prowadziły dwie bramy od zachodu Brama Frankfurcka, a od wschodu Sulęcińska.
Pod koniec marca i na początku kwietnia mam trochę wolnych dni, które chciałbym wykorzystać na jakiś wyjazd, trzy, może czterodniowy. Propozycje mam w zasadzie dwie, Wiedeń albo Berlin. Nie byłem w żadnym z tych miast, ba, nie byłem turystycznie nawet w żadnym z państw, bo przejazdów nie traktuję jako bycie. Pewnie, że wszystko zależy co planuję zwiedzać, jaki mam styl zwiedzania i ciężko doradzić. Dlatego krótka ankieta z pytaniem jakiego wybory wy byście dokonali i ewentualnie jeśli ktoś chce, może uzasadnić. #podroze #turystyka #niemcy #austria
Która stolica jest lepsza dla weekendowego turysty?
@Padre moim zdaniem Wiedeń jest ciekawszym i bardziej interesującym miastem, zwłaszcza jeśli lubisz zwiedzać i interesujesz się architekturą. Dużo interesujących rzeczy do zobaczenia, super kuchnia - z tej dwójki zdecydowanie wybieram stolicę Austrii.
W Głogówku do dzisiaj zachowało się około 300 metrów (jeśli moje pomiary były poprawne) z pierwotnych 1200-1300 metrów. Nigdzie nie znalazłem oficjalnych danych nt. całkowitej i zachowanej długości. Niemniej zachowane do teraz mury są znacznie obniżone. Zbudowano je na przełomie XIV i XV wieku.
Miasto posiadało trzy bramy miejskie, a do dzisiaj zachowała się jedna, znacznie przebudowana Brama Zamkowa.
Bardzo ciekawy jest miejski rynek, gdzie znajduje się renesansowy ratusz z XVII wieku. Rynek otaczają liczne kamieniczki, z których najstarsze pochodzą z XVII wieku.
W Głogówku znajduje się zamek z XVI wieku
Nieopodal zamku mieści się klasztor franciszkanów z XIV wieku. W środku kościoła należącego do klasztoru znajduje się kaplica loretańska z 1630 roku.
Nieopodal bramy Zamkowej znajduje się baszta z 1595 roku, w której obecnie mieści się miejskie muzeum.
Miejscowy kościół św. Bartłomieja zbudowano w XIV wieku, natomiast w późniejszych stuleciach został przebudowany na styl barokowy. Wnętrza są niesamowite.
Na miejscowym cmentarzu mieści się szachulcowy kościół św. Krzyża z 1705 roku.
A najbardziej intrygującym obiektem jest wieża wodna z końca XVI wieku, która znajduje się obok cmentarza. Z zewnątrz wygląda jak baszta.
Warto również odwiedzić pobliski Rozkochów, gdzie mieści się pałac z XVIII wieku.
A jednak. Po dzisiejszym Patrolu można mieć wrażenie, że jest inaczej. Rozpoczęliśmy od spotkania w Parku Białoprądnickim w którym uczestniczyli mieszkańcy, wędkarze, kajakarze, przedstawiciele rady miasta, dzielnicy Prądnik oraz Posłanka Daria Gosek-Popiołek. Jako organizatorzy opisaliśmy instrukcję zgłaszania na stronie zglosrure.pl oraz opisaliśmy dlaczego warto warto dbać o rzeki
Sprawdzenie ok 19 km Prądnika i mniejszych dopływów, przyniosło ponad 100 zgłoszeń podejrzanych rur, wysypisk śmieci czy nieprawidłowo ogrodzonych działek.
Uczestnicy „złapali” też 2 spusty ścieków bytowych i substancji ropopochodnych na gorącym uczynku. Jeden w Januszowicach z prywatnej posesji, drugi w Krakowie przy placu Imbramowskim. Interweniowała policja, chemiczna jednostka straży pożarnej oraz WIOŚ. Nasza akcja relacjonowana była przez radio RMF, Radio Kraków, Radio Eska oraz telewizje Polsat News.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w akcji i obiecujemy niedługo udostępnić dłuższy artykuł.
Więcej zdjęć oraz wszystkie zgłoszenia, dostępne na zglosrure.pl