Pierwszy raz coś takiego widzę. Szukaliśmy miejscówki w lesie i przełączyłem na satelitę a tu uwiecznione jak samolot spuszcza chemikalia xD reszta zdjęć na miejscówce, zaczęło padać i hamak uratował nam dupsko.
PS. Jak ktoś ma blisko to zapraszam następnym razem na wspólne hejto ognisko xd
#biwakowanie #las #hamak
Fajnie widać rozjechane kolory na takim samolocie, bo kamera gdy robi zdjęcie to robi przechwytuje obraz 3-4 razy, po razie na każdy kolor (R, G, B) i potem składa to ze sobą. Te zdjęcia nie są robione w jednym momencie, tylko jedno za drugim, obraz jest wyostrzony na powierzchnię Ziemi, a tu między kamerą a obiektem pojawia się coś innego. No i teraz tak - satelita zapieprza z prędkością ponad 7,5km/s, samolot też ma swoją prędkość. Przez czas między zdjęciami każdego koloru zarówno satelita jak i samolot przemieszczą się o kilka metrów i to przesunięcie możemy zaobserwować na mapach Google w postaci śmiesznych kolorów samolotów
Dziś objechałem całą wyspę Chrząszczewską. Więcej nagrywałem niż robiłem fot. I w końcu dotarłem nad właściwe morze. Jestem na Wolonie. Znalazłem schody w środku lasu, zjadłem rybę i kupiłem piwo, które miało wzruszającą nazwę. Biorąc je do ręki w Dino, pomyślałem, że musi być podłe. I jest podłe (° ͜ʖ °) a zaraz czas spać
#klamrawpodrozy #podroze #ciekawostki #biwakowanie #morzebaltyckie
@yoowki ja pi⁎⁎⁎⁎le jak ja kocham zycie wlasnie pije sobie drinka w namiocie obóz rozbity, najedzony kiełbą z grilla. Nic mi wiecej nie potrzeba ogladam sobie hejto, puma siedzi mi na kolanach. Przypominam obóz rozbity wiec zero potrzeb zero testosteronu nie musze z nikim walczyc bo nie mam o co. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczenstwo i obóz rozbity. Pozdrawiam
Latareczek na biwak nigdy za wiele. 🙃 Te wrzucam w bagaż a w aucie pewnie jeszcze mam pochowane po schowkach drugie tyle... Kto z Was jeszcze lubi latareczki?
#gownowpis #biwakowanie
Może i nie było daleko, może to nie jakieś góry ani mazury, ale odkryłem kawałek pięknej przyrody niedaleko domu. Kumaki nie dały mi spać pół nocy (ale zaświeć latarką nawet w inną stronę to milkną ), sarna szczekała koło 3⁰⁰ i trochę początkowo narobiła mi stracha (ale to w odwecie bo wystraszyłem ja jeszcze wieczorem jak podeszła ze 2 metry ode mnie a ja do niej "No siema!"- jak podskoczyła i w długą!), widziałem zachód i wschód słońca nad Wisłą, zrobiłem fajne ognisko, zjadłem trochę giętej w bułce i przetestowałem nowy hamak.
Delikatnie zmarzłem jak zaczynało się robić jasno, ale to tylko stopy, a że jestem leń to zwinąłem je pod siebie zamiast wyjąć z plecaka turystyczne kapcie z kaczego puchu.
Wczorajszy dzień nie był również spokojny przed mikroprzygodą* bo rano pobiegłem na miejscówkę zobaczyć czy lepiej wziąć czy hamak i dobrze, że wziąłem hamak.
Czy można przeżyć dobry biwak 8 km od domu? Jak najbardziej. I odpocząć sensorycznie bo nic (przynajmniej u mnie) nie resetuje bardziej bodźców niż ognisko, śpiew ptaków i cisza- pomimo, że gdzieś tam- daleko, niesie się dźwięk kolei, samochodów i miejskiego życia. To jednak jest tam, a ja jestem tutaj, jem kiełbasę, liofilizowana carbonara zalana (vibe zdobywania 8k góry jest).
Ogólnie, co zabrałem?
-hamak Ticket to The Moon Lightest Pro
-chińska podpinka do hamaka
-jakiś noname tarp 3*3 ale nie miało padać i przestało wiać to nie rozłożyłem
-kuchenka gazowa i garnek firemaple G2 (bardzo szybko gotuje wodę- polecam)
-noname śpiwór comfort 10 stopni
-krzesełko turystyczne sunodi (bardzo lekkie około 550g ale nie super stabilne trzeba się przyzwyczaić ale polecam)
-piła turystyczna Bahco Laplander (jak na razie polecam, chociaż czas pokaże ale jest ostra skubana- były ofiary a tylko dotknałem palca )
Jedzenie:
-3x bułka
-240 g kiełbasy z dziczyzną
-150g orzechów nerkowca w karmelu
-liofilizowana owsianka, carbonara i zupa pomidorowa
... i wziąłem za mało kcal uwzględniając wczorajsze aktywności, bo zjadłem owsiankę, która miała być na śniadanie, więc śniadanie lekkie bo tylko zupa.
Na nocleg wybrałem miejsce z dosyć młodymi drzewami (aby mi co na głowę nie spadło) a okoliczne suszki zrobiły za opał (generalnie w okolicy paliwa pod dostatkiem). Ognisko na piasku, zrobiłem lekki dołek, a następnego dnia wszystko przysypałem świeżym piaskiem, że nawet nie został po nim ślad.
*Pomysł mikroprzygody zaczerpnąłem od Bushcraftowego (YouTube), a on od kogoś tam jeszcze i tak się poniosła idea: skoro nie mam czasu na długi trekking albo biwak, to dzięki uprzejmości żony mogę zrobić sobie przecież to samo ale w małej skali pomiędzy 17⁰⁰-7⁰⁰. Bo "nie mam czasu" okazuje się słabą wymówką jeżeli zinwentaryzować czas i policzyć ile marnujemy go na bzdury przed ekranem.
@AdelbertVonBimberstein więcej byś o tym hamaku napisał. Mam ale bez moskitiery i czuję że to był błąd. A z drugiej strony nie lubię jak mnie te bzyczące gowniaki dziobią. Jak się do tego wsiada? Ma zamki dwustronne?
Z laplandera będziesz zadowolony, to taki mały skurczybyk zjadają y te wszystkie marketów ki na śniadanie. U mnie w plecaku na służbie już jakieś 12 lat i tylko śruba centralna zardzewiała i zeszła nieco farba z ostrza, nadal jest ostry i nadal super rżnie. Wyżej już tylko silky.
Jednak zakup kombi w #4x4 (wiadomo haldex) to był w moim wypadku strzał w 10.
Wczoraj kolega pisze żeby wpadać na działkę do niego na noc. Działka na takim wypiździewie, że jak masz telefon w Play to smartfon robi za zegarek bo sieci brak.
Wiadomość o 14, szybkie pakowanko, o 16 już jesteśmy na działce. Ryby, ognisko, śmiechy itp. cisza, spokój ładne niebo bo brak latarni w promieniu kilku km.
I zamiast pierdzielic się z rozstawieniem namiotu czy wieszaniem hamaka to wyjąłem kilka rzeczy z bagażnika, rzuciłem dwie maty samopompujace i elo.
Musiałem z młodszym synem ogarnąć się do 6:30 bo starszego na turniej wiozłem , pobudka o 6 , szybkie wrzucenie szpeju do bagażnika na odpierdol i wracamy.
Kilka rzeczy do poprawy w komforcie, ale szok jak mało roboty jest przy spaniu w aucie. Gorąco polecam. Zdjęcie po powrocie przed ogarnięciem bajzlu. Pakowanie X2 i rozpakowanie zajęło mi mniej czasu niż pisanie tego posta ;)
#biwakowanie #spaniewaucie
@Weathervax paanie toż ja nawet w nivie z juniorem spałem. wystarczy tylko dobrze pokminić ale fakt jest taki że kombiaki to jedne z fajniejszych aut na wyjazdy i krótkie i długie.
@zuchtomek Dziś pola namiotowe i campingowe, to jest już wypas. Kilka lat temu byłem na kajakach ze znajomymi. Pole namiotowe z kilkoma wiatami, gdzie można zjeść posiłek. Oczywiście full zestaw wtyczek, ładowarek i gniazdek do dyspozycji. Toaleta w osobnym "domku" z wszelkimi wygodami.
No ale jestem tak stary, że pamiętam takie pola jak na obrazku wyżej. Jeszcze krótko po roku 2000 taki funkcjonowały i sam tak śmigałem nad morze z dziewczyną. Spaliśmy w namiocie dwójce, żeby podłączyć telefon, który moja luba już wtedy miała trzeba było iść po prostu do portierni przy wejściu i poprosić o możliwość skorzystania z gniazdka a jak nie miało się ze sobą turystycznego stolika, to jadło się siedząc na kocu przed namiotem.
@WatluszPierwszy No ja na PRL się nie załapałem, ale pierwsze nastoletnie wypady na namioty to właśnie w takie miejsca, albo w ogóle na dziko.
Z pól namiotowych upodobaliśmy sobie jedno w ośrodku nad jeziorem Partęczyny Wielkie - pole do teraz istnieje, aczkolwiek z szaletami i łazienkami (mają zresztą pobudować nowe sanitariaty) oraz słupkami z prądem. Za naszych czasów były po prostu 'koryta' z kranami i wodą zapewne prosto z jeziora
Nie mieliśmy telefonów, nikt nawet nie miał aparatu kompaktowego - za to szło się tam gdzie było głośno i zawsze człowiek kogoś poznał :D
Zresztą - ośrodek odwiedzam co roku chociaż na weekend, a czasem jeździmy tylko na jeden dzień na kąpielisko - uwielbiam to miejsce i wspomnienia młodzieńczych czasów
@WatluszPierwszy pod koniec lat 80 jak z rodzicami jeździliśmy pod namioty do Dąbek to już były murowane sanitariaty z ciepłą wodą, więc to też pewnie kwestia miejsca, bo samo pole wyglądało właśnie tak jak na zdjęciu.
w tym roku drugi raz z rzędu jedziemy pod namioty na 20 dni i właśnie prąd w namiocie, sanitariaty na wypasie, wspólna wiata kuchenna z 4 palnikami i dwoma zlewami, mnóstwo miejsca, jakieś animacje dla dzieciaków, wszystko za cenę 4 dni w domku na ośrodku obok...
Rowerowe Świrki, niedługo zacznie się robić cieplej i wtedy zacznę szukać fajnych miejscówek na czasy, kiedy będzie jeszcze cieplej.
Mój plan zakłada jakieś leśne trasy rowerowe, ale niestety niezbyt długie.
Może coś niedaleko agroturystyki, żeby na weekend posiedzieć, pojeździć trochę i poodpoczywać.
Czy macie coś poleconego, albo wiecie i powiecie mi, gdzie szukać takich fajnych?
(mały dopisek: szukałam se w google jakiegoś zdjęcia domku w lesie, ot tak dla uwagi posta i tera głównie są te nowoczesne brdopodobne albo inne modułowe domki składane w weekend. Gdzie te ładne domy z beli, w których jest albo za ciepło, albo za zimno? :< )
Ze swojej strony polecę Suwalszczyznę (moja ukochana) i szerzej całe woj. Podlaskie. Mnóstwo agroturystyk i szlaków rowerowych. Pustka, spokój, przyroda poza tym.
Człowiek pracuje na kuchni, jeździ po knajpach ale nigdzie nie dostanie takiego burgera jak tego z rusztu w lesie.
#las #hamak #biwakowanie #ogolnopolskiehejtopiwo