F1 z Bradem Pittem to taki film, na który idzie się dla klimatu, a nie dla skomplikowanej fabuły. Historia o starszym gościu, który wraca z emerytury, żeby ratować honor zespołu i uczyć młodego gniewnego, jest prosta jak budowa cepa i przewidywalna od pierwszej minuty. Ale w tym przypadku to zupełnie nie przeszkadza, bo cała "robota" dzieje się na torze.
To, co najbardziej zaskakuje, to niesamowita autentyczność. Nie ma tu tanich efektów specjalnych, które wyglądają jak gra komputerowa. Dzięki temu, że ekipa kręciła materiał podczas prawdziwych weekendów Grand Prix, a aktorzy faktycznie siedzieli w bolidach (choć odpowiednio zmodyfikowanych), czuć tę prędkość i brud. Film ma ten sam techniczny, dynamiczny styl co Drive to Survive na Netflixie, przez co momentami można zapomnieć, że to fabuła, a nie relacja z wyścigu.
To, co dodaje filmowi największego "smaczku", to obecność prawdziwych gwiazd sportu. Twórcy nie bawili się w statystów, tylko wrzucili nas prosto w środek prawdziwego świata F1. Na ekranie można było wyłapać takie postacie jak: Lewis Hamilton – który nie tylko mignął na ekranie, ale był też jednym z producentów, dbając o to, żeby film nie był "obciachowy" dla fanów motorsportu. Max Verstappen, Fernando Alonso i Lando Norris – czyli ścisła czołówka kierowców. Toto Wolff (Mercedes) i Christian Horner (Red Bull) – szefowie ekip oraz Günther Steiner – który choć nie jest już szefem Haasa, dla fanów F1 wciąż jest ikoną, której nie mogło zabraknąć.
Jeśli przymkniesz oko na to, że Pitt ma już swoje lata (choć trzyma się świetnie), a historia jest dość klasyczna, dostajesz prawdopodobnie najlepiej nakręcony film o wyścigach w historii. To solidna rozrywka, która nie udaje mądrzejszej, niż jest, i po prostu pozwala poczuć się, jakbyś siedział w kokpicie bolidu.
Oglądało się spoko, szkoda jedynie, że prawdziwe postacie pojawiają się chyba w dwóch scenach (scena z Fredem Vasseurem i ta, gdzie Alonso składa gratulacje po wyścigu), przez co ta historia wydała mi się oderwana od F1.
Ale sam film ogląda się spoko, o ile nie oczekuje się po nim czegoś odkrywczego, albo realistycznego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Aksal89 kierowcy pojawili się w kilku miejscach (choć nie Ci sami). Na prezentacji na torze, później Hamilton był w padoku, Toto na sam koniec, Gunter wychylił się pod czas wyścigu w stronę "narożnika" APXa, był też wywiad, gdzie Vasseur siedział na kanapie z Zakiem Brown. Było ich zdecydowanie więcej niż bym się spodziewał. Pamiętaj, że to nie dokument, tylko fikcyjna historia w "prawdziwym" świecie.
@boogie to, plus prawdziwi komentatorzy z F1 tv i dziennikarze jak Alex Jacques, Martin Brundle czy Tom Clarkson prowadzący, jak zwykle, konferencję prasową.
Lewis Hamilton – który nie tylko mignął na ekranie, ale był też jednym z producentów, dbając o to, żeby film nie był "obciachowy" dla fanów motorsportu.
@boogie film jest niedorzeczny dla kogokolwiek, kto ma jakąkolwiek wiedzę o Formule 1 i trochę więcej szarych komórek. Ale wystarczy parę razy trzepnąć łbem o ścianę i już są się oglądać. Oceniłem go na 5/10 i to głównie dlatego, że cieszyłem się, że jakikolwiek film o F1 powstał.
Cale szczęście, że Polska nie dostała się na mundial. Pompowanie balonika skończyło się przedwcześnie. Obyło się bez zbędnych nadziei i żali oraz gadki o straconych szansach.
@Z_buta_za_horyzont pozostawie ta kwestie nie rozwiazana. Moze ja wcale nie pracuje w gastro, a moze pracowalem kiedys i to ja stoje za 'ośmiorniczkami'?
- Zgadzam się również z analizą walki Chisory, niestety nie mogę się zgodzić z podsumowaniem - jak dla mnie takich walk nie powinno być na galach Boksu, a zwłaszcza nie na tych "dużych" (w sensie płatnych w PPV i organizowanych na stadionach). Rozumiem, że publiczność chce rozrywki, jednak myślę że gdy ktoś łaknie walk "barowych" to powinien sięgać do innego sportu.
No ale żeby tak twarzą bezpardonowo atakować przeciwnika. No kto to słyszeł?
Szkoda mi Dobrzyckiego ale Widzew nie zasługuje na grę w Ekstraklasie.
#sport #pilkanozna
Witam się z państwem na tagu #boks (kuurde, 15 obserwujących, rośniemy w siłę) tuż przed galą na której zawalczy Polak, rodak.
Jak wszyscy wiemy, dzisiaj jest walka Masternaka. Jego rywalem będzie Viddal Riley. Można nawet powiedzieć, że będzie to Co-Event gali na której zmierzy się Chisora z Wilderem.
Karta walk gali w Londynie:
Derek Chisora vs. Deontay Wilder - waga ciężka (main event)
Viddal Riley vs. Mateusz Masternak - waga cruiser (o pas EBU i eliminator IBF)
Denzel Bentley vs. Endry Saavedra - waga średnia (o pas WBO Interim)
Matty Harris vs. Franklin Ignatius - waga ciężka
Amir Anderson vs. Jordan Dujon - waga średnia
Jermaine Dhliwayo vs. Jake Morgan - waga superpiórkowa
Dan Toward vs. Misael Da Veiga - waga junior średnia
Ashton Sylve vs. Raul Antonio Galaviz Hernandez - waga lekkopółśrednia
Tom Welland vs. Yahir Alexander Solorio Morales - waga piórkowa
Całość można oczywiście oglądać na DAZN, niestety w tej droższej subskrypcji (oszukali mnie!) lub za dodatkowa opłatą (PPV w cenie 70pln minus kupony. Dodatkowo jest "bundle" na następną płatną galę - Wardley vs DDD). Jakby kogoś interesował zakup PPV - to proszę również pamiętać, że niektórzy Youtuberzy, typu Propa Boxing, mają jeszcze dodatkowe kody na 5-10%.