Zaloguj się aby komentować
Jak tam robaczki? Coś fajnego u Was się wydarzyło?
Wczoraj np. wymieniłem już koła na zimowe, coś mi czujniki ciśnienia nie działały, ale finalnie dzisiaj już załapały.
Ja już po laserach i ultradzwiękach, rechabilitacja na pełnej.
Udało mi się dostaćna wizytę u fizjo na terapię indywidualną w lux med. Kto korzysta, to wie, że to jest loteria i łatwo nie jest XD
Jeszcze nie wróciłem do biegania ale za chwilę wracam, już za 3-4 tygodnie wracam na matę, a za 2 tygodnie lecę na kamp do Finlandii - 18h treningu. Mam nadzieję, że nie spłaszczą mi nosa XD
#samozycie #zyciejestnowela #kontuzje
@peposlav dni mijają w jesiennej szarudze. Auto odstawiliśmy do mechanika. Wymiana płynów plus ma zajrzeć pod maskę, bo żona mówiła, że niby coś tam stuka. Zobaczymy, jaki wyrok. Poza tym wymieniłem mu akumulator na nówkę sztukę.
Po infekcji wróciłem do biegania i na razie żeby się wprawić po przerwie śmigam dwa razy w tygodniu. Życie się toczy...
robię reh 3 raz w tygodniu, ale weź, nawet nie ma porównania do luxMedu, tam ceny mają z kosmosu, pluje sobie w brodę że nie poszedłem do prywaciarza w łodzi wcześniej
@peposlav
Udało mi się dostaćna wizytę u fizjo na terapię indywidualną w lux med. Kto korzysta, to wie, że to jest loteria i łatwo nie jest XD
Dlaczego? Ja jak wyszukiwałem to zawsze było masa wolnych, przynajmniej w warszawie.
Ale już nigdy więcej nie będę płacić 180zł za 20 minut mobilizacji. Teraz płacę 240 za 2h zabiegów i ćwiczeń.
Zaloguj się aby komentować
#liveisbrutalandfullofzasadzkas #pech #samozycie #zdrowie No tak, człowiek cały rok zdrowy, chodzi na sauny i się suplementuje. Przychodzi szybki citybrake raz do roku i co? Zajebane zatoki i bolące gardło🤬Wyjazd sposnsoruje nurofen i octeangin.
Zaloguj się aby komentować
ALERT: EGZYSTENCJALNE ŻALE PRZED TOBĄ
Kolejny tydzień, i znany obrazek powraca. Więc, ciekaw jestem Waszych rozkmin na temat moich.
Bo, już chwilę się zastanawiam czy życie gdzie zapitala się w trybie 5 dni roboczych, żeby przez 2 dni teoretycznie odpoczywać ma w ogóle sens.
Co czasem słyszę: ooo depresja, do psychologa, on Ci pomoże jak nie widzisz sensu. No dobra, próbuję się umówić.
Ale - nie spodziewam się rewolucji. Nie czuję też żebym faktycznie miał taki problem. Jeśli ktoś ma mnie szprycować czymś na poprawę nastroju żeby dalej się kręcić w kieracie przez większość życia, to dziękuję.
Z jednej strony, jakoś nie wierzę w to że to wyłącznie moja wina i rozleniwienie, bo niektórzy też tak mówią - że nauczyciele, że uczelnia, to nam dobrze jest, nie musimy 8h klepać przy biurku.
Z drugiej - wielu z nas to ciągnie bo stawiamy taką elastyczną pracę ponad to, że czasem trzeba po południu, czasem w weekend coś porobić.
Ale, nawet radia czy podcastów nie mogę posłuchać, bo nie da się z nimi pracować intelektualnie, nie umiem się skupić.
I tak kminię czy praca 4 dni w tygodniu, albo jeszcze inna nie byłaby lepsza niż te 5 dni, tak porozwalane. Albo, czy są jakieś branże gdzie z połowy etatu, czy chociaż 3/4 da się wyżyć.
#przemyslenia #przemysleniazdupy #feelsy #pracbaza #samozycie

@jedzczarnekoty mam identyczne przemyślenia jak Ty - praca przez 5 dni żeby mieć czas dla siebie przez dwa dni to jakiś absurd.
Mi bardzo pomaga myśl o rzuceniu pracy w korpo i znalezieniu sobie jakiejś gówno pracy na pół etatu. Cieć, woźny w szkole, ogrodnik itd. Pracy która przyniosłaby minimum dochodu a dawała spokojną głowę i opłacone ubezpieczenie. Istnieje coś takiego jak filozofia FIRE - polecam poczytać bo tak naprawdę tkwienie w systemie 5/2 to tylko nasza blokada w głowie.

Ja wychodzę z założenia, że coś za coś. Może i pracujemy dużo, ale dzięki tej pracy wszystkich trybików mamy bardzo wygodne i ciekawe życie. Mamy prąd, wodę w kranie, ogrzewanie w mieszkaniu, które też jest super. Mam 35 lat, od 18-tego roku życia pracuje, a mimo to przeżyłem i zobaczyłem dużo więcej niż moi rodzice, już nie mówiąc o dziadkach. Mamy dobre życie, możemy się nawet pożalić ludziom w internecie jak coś nam leży na wątrobie. Ja się cieszę z małych rzeczy i jestem szczęśliwy. Daj sobie chwilę na refleksję i może się okazać, że Ty też masz z czego się cieszyć 😊
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
To ja dwa tygodnie temu, to ja dziś, to ja za jakieś pewnie dwa tygodnie. Jadę na jakiś festiwal do Sokołowska, pierwsza edycja, kameralnie, klimaty psajowe. No klimaty lubię, kiedyś nawet bardzo, ale ja już nie z tych, co tuptają zbyt dużo. O tyle dobrze, że jutro w planie woda i ogólnie w niedzielę już powrót. Matko jedyna, jak ja zdziadziałem, nawet nie wiem kiedy i przez co. Nie życzę nikomu. Życzcie powodzenia.
#ehhhhhhhhhhhhhhhhhh #samożycie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wybitnie kiepski był to tydzień :(
Z planowanego na środę wylotu do Włoch wyszło nic.
W poniedziałek dowiedziałem się, że mój ojciec chrzestny umiera, a właściwie zostalo mu max kilka dni życia. Zdążyłem tylko wsiąść do auta i odwiedzić go w szpitalu, bo we wtrorek rano zmarł. Wybór między wylotem na wakacje, a wzięciem udziału w pogrzebie był właściwie oczywisty. Kosztowało mnie to trochę kasy, bo zarówno lotów jak i hotelu, na godziny przed wylotem nie dało się już przełożyć/odwołać. Do tego dołożyć muszę narzekanie żony, że nie pojedziemy na wakacje, no ale trudno pomarudzi i jej przejdzie.
Ale niczego nie żałuję, szansa powiedzenia "żegnaj" osobie, która odegrała sporą rolę w moim życiu, była ważniejsza niż kasa i wakacje. Mam nadzieję, że następny tydzień będzie lepszy.
#samozycie #feelsgoodman
Zaloguj się aby komentować
Wziąłem sobie śledzie i kanapki zrobiłem. Wszystko na stoliku z obrusem, śledzie z pudełka bez podstawki ani tacki. Myślę sobie "byle nie uwalić obrusa". Pierwsze co zrobiłem, to uwaliłem obrus.
Żeby tak inne myśli spełniały się tak szybko.
#samozycie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ile razy można się łapać na afery z d⁎⁎y? Ano, jeśli afera dotyczy twojej zawodowej przyszłości to można. Od wczoraj kortyzol wyjebany na full bo ktoś rzucił hasło, że swiezo uzyskane kwalifikacje zawodowe można o kant d⁎⁎y potłuc. Pół nocy sprawdzenia internetu, for, ustaw, by dojść do niczego.
Więc siedzę i się głowię, czy afera faktycznie z d⁎⁎y, czy może jednak coś jest na rzeczy, bo jeden rabin mówi tak a drugi śmak.
Życzcie mi spokoju, bo mnie chyba wy⁎⁎⁎ie dziś z laczków.
#gownowpis #zalesie #cozapojebanaakcja #samozycie

Zaloguj się aby komentować
Kichani, co niektórzy martwią się o moje życie i zdrowie!
Żyje, ze zdrowiem trochę gorzej, ale ja nie o tym.
Update wygląda następująco:
1. Najważniejszy punkt: @niebylem przestał w końcu smażyć kwaróg! 2. W pracy zmiana, zostałam mianowana na inne, w teorii wyższe stanowisko. Z czym wiąże się dodatkowa nauka, masa obowiązków i tyranie za 3 osoby jednocześnie. 3. Poza pracą ogarniamy młodego. 4. Po ogarnianiu młodego gramy w Hogwarts Legacy, więc ilość godzin spędzonych na urządzeniu drastycznie spadła 5. Zaczęłam ciekawą książkę, więc pomiędzy tym wszystkim co wymieniłam próbuje skupić się na czytaniu.
#hejtoupdate #samozycie
Zaloguj się aby komentować
I to jest rozmowa z człowiekiem poukładanym i akuratnym...
Ja- Musimy jakoś ochronić Luwr przed śmiercią wszechświata, nie uważasz babcia?
Babcia- Nie tylko Luwr, ale i inne zabytki.
Mogę podsumować moją babcię tym memem:
#anegdota #rodzina #samozycie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kichani, jak Wasze codzienne porządki? Może było, ale zawsze śmieszy tak samo. #heheszki #ktomadziecitensiewcyrkuniesmieje #rodzicielstwo #samozycie
Rel. Nie śmieszy.
Zaloguj się aby komentować
@pigoku @ZohanTSW
To teraz ja dodam kolejny wpis od siebie jak się tego nie powinno robić.
Dziadek mojej żony zaczął coraz gorzej się wypowiadać, brakowało mu słów, zapominał je. Cała rodzina po stronie żony czyli: babcia, teściowa, ciocia i szwagierka bagatelizowały to (no cóż, same baby)! Dziadek zmęczony, dziadek niewyspany, stary, itp...
Z miesiąca na miesiąc coraz mniej i mniej mówił. Żona podniosła alert i dziadek jakimś cudem trafił do neurologa, wykonano szereg badań i wykryto zwapnienia w mózgu. Lekarz podniósł alarm, że mózg będzie coraz gorzej pracował, że demencja będzie postępować. No cóż starość!!! cała ferajna oprócz mojej żony po raz kolejny olała temat. Nawet pełnomocnictwa nie ogarnęli pomimo umówionego terminu!
Coraz częściej i dłużej przysypiał w ciągu dnia, sięgał po niewłaściwe przedmioty albo odkładał je w złe w miejsca, dosłownie pilot trafiał do lodówki. W nocy objawy się nasilały, wstawał zrobić siku, najpierw co 2h potem co 30 minut a finalnie nawet co 15, czasami trafiał do łazienki czasami nie, pampersy przesikiwał. Do tego dochodziła agresja, próby wychodzenia z domu itp... Istna katorga dla babci i cioci, które nim się zajmowały.
Zaczęliśmy rozmawiać o domu opieki, nie nie i jeszcze raz nie! przecież w dzień jest całkiem ok, dziadek nas pamięta! A w nocy przecież dajemy radę.
Do państwowego/miejskiego ośrodka jest KOLEJKA! Nie da się tam dostać z dnia na dzień! Nie ma takiej opcji! Procedurę trzeba rozpocząć na początku choroby!
Minął, miesiąc, drugi, trzeci i wtedy dziadek po raz pierwszy się wywrócił na chodniku. Cały poobijany, twarz w siniakach, dwa tygodnie leżenia w łóżku. Lekarz powiedział, że będzie tylko gorzej. Przycisnęliśmy mocniej temat z żoną. Zaczęliśmy tłumaczyć co będzie jak dziadek kolejny raz się wywróci? Spadnie ze schodów albo pociągnie babcię ze sobą?
Nastąpiła niewielka zmiana myślenia, udało się zawieźć babcię do państwowego domu opieki aby zobaczyła na żywo jak tam jest. To był super pomysł! Babcia chciała działać dalej!
I co wtedy się stało? Jak tylko szwagierka usłyszała, że babcia była w domu opieki to przestała stać z boku i nagle dostrzegła jak dziadek bardzo jest chory, popłakała się, kupiła książeczki dla dzieci i zaczęła ćwiczyć w weekendy z dziadkiem mowę! Wszystko jest dobrze, cofniemy chorobę bo przecież ona jest nauczycielką angielskiego uzdrowicielką, cudotwórczynią. A tak naprawdę, udawała przejętą, zrobiła to wszystkim na złość bo nienawidzi mojej żony ale to temat na osobny wpis. Babcia stanęła okoniem, nie oddamy i koniec!
Drugi raz to samo! Drugi upadek, znowu rozbita twarz, cały poobijany. Działajmy, róbmy coś! Co jak spadniecie razem ze schodów, co jak razem się połamiecie? Szukajmy miejsca w domu nawet prywatnym ale dobrym!
I wiecie co? I wywalił się trzeci raz! Tym razem pociągnął babcię razem ze sobą i oboje się połamali. Babcia połamana ręka i nos a dziadek pęknięcie czaszki. Dziadek trafił do ośrodka miejskiego oferującego pomoc doraźną, w którym mógł zostać max 3 miesiące. Opieka była tragiczna, dziadek albo przesikany, albo przywiązywany na noc albo odwodniony i nie karmiony. Szwagierka wpadła w dosłownie furię, że tam trafił, zaatakowała całą rodzinę, jak tak można oddać jak psa a sama realnie w żaden sposób nie chciała pomóc. Miała wakacje i wolny pokój, mógł być np. u niej. Nastawiła personel, ośrodka, który powinien być neutralny w konfliktach rodzinnych przeciwko nam. Zaczęła prawdopodobnie wmawiać mu różne rzeczy i istniało ryzyko, że podpisze np. nieświadomie jakiś papierek, przepisując cokolwiek.
Szukaliśmy prywatnego domu opieki, wybraliśmy kilka najlepszych, pytaliśmy o miejsca i były. Wiecie co zrobiła teściowa, babcia i ciotka? Nie posłuchały nas młodych tylko jakiejś 60 letniej koleżanki i oddały dziadka do ośrodka którego nawet na oczy nie widziały! Nawet tam nie pojechały! A to była dosłownie umieralnia!
Trafił tam na niecałe 14 dni, warunki fatalne, leżał przesikany i przykryty kocem przy otwartym oknie aby nie było czuć smrodu. Dostał zapalenia płuc, trafił do szpitala, umierał kilka dni walcząc o każdy oddech, widziałem to na własne oczy. Jak zmarł to teściowa była na wakacjach, pogrzeb musiałem organizować ja a w domu żona sama z niemowlakiem...
Gdyby tylko ogarnięto pełnomocnictwo byłoby po sto kroć łatwiej. Gdyby wszyscy grali do jednej bramki to dałoby radę namówić babcię i dziadek trafiłby do kolejki do przyjęcia do domu opieki, może akurat miejsce by się zwolniło i trafiłby tam wcześniej. Byłby w miejscu ze wzorową opieką, nie wywróciłby się, nie połamaliby się i chłop, który całej rodzinie pomógł nie przeszedłby takiej gehenny. Jeszcze w kilku ostatnich dniach łapał świadomość gdzie jest i co go spotkało. Tragedia...
Babcia nie odzyskała pełnej sprawności w połamanej ręce, boli ją do dzisiaj, po tych wszystkich nieprzespanych nocach, po tym uderzeniu o chodnik, sama zaczyna mieć problemy neurologiczne.
#samozycie #demencja #chorobaalzheimera
@Hasti Ehh. Ludzie to gamonie i co byś nie robił to mierzą własną miarą.. Pomagasz? Pewnie dlatego, że chcesz mieszkanie! Ich oszczędności! Cokolwiek!
Mój ojciec był najmłodszy z rodzeństwa, wszyscy wyfrunęli wcześniej i to tak minimum 100km od domu.. Zawsze miałem dobry kontakt z kuzynostwem, którzy przyjeżdżali do dziadków bo nie analizowaliśmy „konfliktów” dorosłych, ktore zresztą nigdy się nie uzewnętrzniały..
Mieszkałem i wywchowywałem się z dziadkami do 12 roku życia, rodzice „dorobili się” kawalerki 35m w tym samym mieście, a dziadkowie - jeszcze młodzi i sprawni zostali sami na trzech pokojach..
Ja miałem wpojone, że należy o nich pamiętać i się interesować „bo tak być powinno” i w sumie dalej tak uważam.
Dziadki sobie radzili, my (a głównie ojciec) remontowaliśmy, woziliśmy ich do lekarzy, zakupy, sprzątanie, wożenie do ciotek i na cmentarze.. Rodzina zjawiała się od święta.
Niczego nie oczekiwałem, nigdy nie planowalem tu osiąść, ale zdarzyło się - na 18ste urodziny przepisali mi mieszkanie - bo „dzielić na 30 osób to nie ma sensu”.
Nic mi tak w życiu nie zrobiło pod górkę jak ten „prezent” 😅
Nie rościłem sobie do tego żadnych praw, ja uczyłem się, studiowalem - oni sobie sprawnie żyli i nigdy nawet nie poczułem, że to „moje”..
W końcu zaczęli chorować poważnie.. Dziadek podobnie jak u Ciebie, tracił świadomość, w nocy przewracał się w toalecie, albo ubierał się i szedł do dawnej pracy, ledwo mogąc się zwlec z łóżka..
Miałem niecałe 25 lat, a po pracy i weekendowych studiach chodziłem do nich na „dyżury” z rodzicami - noce nieprzespane, wiele rzeczy wyparłem, inne zapomniałem przez uzależnienia bo sobie nie radziłem..
W oczach wujow i ciotek, którzy czasem podrzucili środki higieniczne jestem jakimś sępem.. Nikt nie wie co przeżywaliśmy, gdy dziadek nie mógł się sam umyć..
Ostatecznie byłem u nich w mieszkaniu przy obi zgonach.
Dom opieki? Absolutnie! A Ty byś chciał tak skończyć?!
Tak. Ja bym wolał żeby moje dzieci, a tym bardziej wnuki nie miały takich traum.
No, ale dostałem mieszkanie na prowincji, które zblokowało mi wszelkie formy dotacji od państwa, uziemiły na prownicji „bo przecież nie sprzedasz chyba spuścizny!” (Nie narzekam, aczkolwiek tak jak inni z rodziny chciałem mieszkać w wielkim mieście), więc musiałem!
Po latach, w sumie niedawno dopiero dowiedziałem się, że mają z tym problem.. i mam to gdzieś - kuzyni i kuzynki dalej trzymają kontakt, ale wujostwo totalnie się odcięło.
Nie było warto nic a nic - a i tak bym przy nich został.
W sumie sorry za wylew, pewnie bez składu, ale gorszy mam czas, inne problemy, a temat jakoś takie fleszbeki przywołał. Puenty chyba nie ma, poza tym, że życie to suka
@ZohanTSW jakoś dziwnie ostatni komentarz się dodał więc jeszcze raz:
@ZohanTSW Mieszkanie przepisałem na rodziców nawet w nim nie zamieszkując (nie licząc dzieciństwa), sprzedałem ich kawalerkę, kupiłem dom na „normalny” kredyt - żyję dalej. Potrzebował_m jednak czasu, młody byłem, zdecydowanie nie gotowy na towarzystwo przy śmierci, a „majątek” w ogóle mnie nie intersował - okazało się, że inni mieli jednak inne priorytety ¯\_(ツ)_/¯_
Z kuzynostwem to przegadałem, sam pytając czy mają jakieś „wyrzuty” i mam nadzieję szczerze sprawę omówiliśmy - jesteśmy chrzestnymi swoich dzieci i takie tam
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj nasz kolega portalowy @ZohanTSW wrzucił post o opiece nad osobą z alzheimerem https://www.hejto.pl/wpis/nsfw-moga-to-byc-tresci-ktorych-wrazliwi-nie-chca-czytac-jasny-chuj-babcia-ma-al Ponieważ teściowa jest w domu opieki i jeszcze druga osoba z powiedzmy dalszej rodziny chciałem napisać o tym coś, co być może zostanie z wami, być może komuś się przyda w przyszłości przy podejmowaniu trudnych decyzji.
To portal dla starych ludzi. Takich, że nasi rodzice mają pewnie po 60+.
Więc przeczytajcie to i dajcie plusa bo w ten sposób może się przebije i przeczyta więcej osób.
Jeżeli rodzic/dziadek jest w dobrym stanie i macie z nim normalne, partnerskie układy i normalne układy z resztą rodziny, która nie zarzuci wam chęci przejęcia majątku albo innych podstępnych knowań to zainteresujcie się zrobieniem ogólnego pełnomocnictwa u notariusza.
Najlepiej jeszcze w tym tygodniu.
Normalny notariusz zrobi to od ręki albo umówi na następny dzień, serio, trzeba przejść się po kilku albo zadzwonić, a potem wystarczy obecność z dowodem w ręce wasza i rodzica.
Notariusz ma gotowy wzór gdzie wymienione są wszystkie czynności od zaciągania kredytów po kupno żwirku dla kota. Trwa to 20 minut i kosztuje ok. 160 zł i papier może leżeć w szufladzie, oby jak najdłużej.
Upraszcza życie nawet w nie kryzysowej sytuacji kiedy trzeba podpisać jakiś aneks do umowy w spółdzielni, w salonie plusa albo załatwić coś w urzędzie a rodzic jest chory, słaby i boi się wyjść bo śnieg i mróz.
Albo trzeba podpisać umowę na dom opieki.
O domach opieki za chwile wrzucę wam artykuł.
Nie wiem jaki tag tu pasuje. Po prostu #samozycie
Zaloguj się aby komentować