#nasonety

16
1416

Piątek, zatem czas podsumowania tygodnia poetyckich zmagań w kategorii #nasonety .

Zgodnie z przedstwioną przeze mnie tydzień temu regułą, tę edycję wygrywa @George_Stark , którego sonet "Remis" zdobył w chwili liczenia 20 piorunów.


W tej edycji opublikowano, jeśli się nie mylę, a mylę się często, dwanaście sonetów, przy czym niezowodnie twórczo płodny @George_Stark napisał aż siedem.

Nie wiem, czy mogę przyznać nagrodę jury, czy nie, ale przyznam. Chciałbym wyróżnić @RogerThat za jego sonet

"Smutek miasta", ale jeszcze chyba bardziej za wstęp do tego sonetu. Smutne, piękne, prawdziwe.

Muszę się odnieść również do dyskusji, która wywiązała się między poetami @George_Stark a @fonfi . Nie będę wchodził w szczegóły, gdyż jako osoba starsza wiekiem (po czterdziestce) mam pewne kłopoty ze sprawnością intelektualną i trudno mi te wszystkie wzajemne odniesienia, prztyczki i kalumnie ogarnąć. Uważam jednak tego rodzaju dyskusje za twórcze i mobilizujące do pracy nad sobą.

W edycji tej wzięli udział również @Piechur z Sonetem szytym na miarę, który dotyczył krawiectwa oraz @splash545 z lotniczym Sonetem samolotowym.

Wszystkim bardzo dziękuję za piękne utwory liryczne. Bardzo przyjemnie się z wami rymuje.

Teraz czekamy na ruch @George_Stark i rymy na dziś!


#diriposta #zafirewallem



#podsumowanienasonety

Panu @George_Stark gratuluję zasłużonej, choć pewnie nie całkiem chcianej wygranej, a panu @adamszuba dziękujemy za doprowadzenie do szczęśliwego końca LXIX edycji (numerek dla Georga, żeby nie musiał liczyć )

@fonfi Dziękuję

@splash545 Dziękuję

@adamszuba Również dziękuję, najbardziej chyba


Do Ciebie miałbym jeszcze jedną prośbę, a w zasadzie dwie, ale jedną bardziej:

- ta bardziej: mógłbyś dodać tag #podsumowanienasonety?; czasami wracam do starych edycji i tak jest łatwiej znaleźć

- ta mniej: mógłbyś dodać listę wytworów z linkami?; z tego samego powodu co wyżej - ale jeśli nie dasz rady, ja to zrobię później w komentarzu, o ile nie zapomnę.

@George_Stark Niestety już nie mogę edytować, żeby dodać tag. Listę zrobię, ale w komentarzu (z tej samej przyczyny). Ale chwilowo jestem zajęty, więc: wszystko później kochanieńki!

Pełna lista autorów i sonetów tej edycji:

@George_Stark : Prezent dla żony, Stan kawalerski, No ja pi⁎⁎⁎⁎lę, Trochę mi jednak przykro, Malarzom - niech mażą i marzą,

Rekuperacja, Remis

Inni niż @George_Stark :

@Piechur : Sonet szyty na miarę , @RogerThat : Smutek miasta, @fonfi : Nie ma szacunku dla starszych , @splash545 : Sonet samolotowy @adamszuba : Gatunek inwazyjny

Może @bojowonastawionaowca wrzuci to podsumowanie na koniec wpisu? Tak dla porządku.

Zaloguj się aby komentować

Jakaś ta edycja rekurencyjna się w moim wykonaniu zrobiła. Ledwie wczoraj pisałem o moim stanie kawalerskim i o moich męskich marzeniach, a tu dziś mi się te dwie rzeczy połączyły w głowie. Bo – owszem, muszę się do tego przyznać przyznać – marzę czasami o żonie. Dziś mi się właśnie takie marzenie zamarzyło. A że moja ewentualna żona musiałaby być co najmniej równie udana jak i ja jestem (żebyśmy oboje mogli z uzasadnionych przyczyn narzekać na siebie nawzajem i mieć się czym i o co wzajemnie denerwować), no to to moje marzenie wyglądało mniej więcej tak:


***


Prezent dla żony


Piątkowy wieczór. Obskurna kawalerka z umeblowaniem w stylu lat ‘70. Para leży pod kołdrą na rozłożonej wersalce. Wieczór zapowiada się rozrywkowy: oboje wystawiają po jednej nodze spod kołdry – on nogę lewą, ona prawą. Odzywa się ona:


– „Ty zawsze z jakimś wyskoczysz gównem!” –

ton zrównoważył miękkość pierzyny –

komentarz do daru na urodziny,

który sprawiłem żonie mej ślubnej.


Następnie ze dwie, trzy(?), cztery(??) godziny

przywoływała wspomnienia róże:

z całego życia „nie”, „może”, „później”

i wszystkie inne moje przewiny.


A zanim sen nam powie buon giorno

film mieliśmy włączyć (komedię, nie porno!),

ale poziomo się nie chciał wyświetlić.


Lecz nim reklamację pójdę i złożę

mówię do żony: – „Weź, spróbuj może

i ten telefon w bok trochę przechyl?”


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety . Miałem ten pomysł w głowie już od dłuższego czasu, a inspiracją do napisania była moja babcia, która całe życie zajmowała się krawiectwem (ile ja miałem od niej koszul i piżamek!), a także miała duże zamiłowanie do poezji - cały czas jest w stanie recytować Pana Tadeusza, Tuwima oraz inne utwory, a na każde urodziny czy inne święta przygotowuje nam okolicznościowe wierszyki. Wiem, że ma też zeszyt z własną, bardziej poważną twórczością, ale niechętnie go pokazuje, bo chyba uważa, że nie jest to coś wartego uwagi. Mam nadzieję, że zgodzi się upublicznić tutaj kilka ze swoich wierszy


----------


Sonet szyty na miarę


Nie straszne jej są wyzwania trudne,

wszak słowa ważne są tak jak czyny:

z zapałem siada do swej maszyny

i tworzy formy iście przecudne.


Tutaj skróci wers jedyny,

by wszystko było ładne i schludne,

i łatwym czyni zajęcie żmudne

sylaby wszywając do wiersza tkaniny.


Szyje wytrwale myślą swawolną,

rymem haftuje dłonią swą zdolną,

z wysiłku twarz jej zdobią wypieki.


Lecz już powstaje w całym ferworze,

dobrym humorze oraz uporze,

wierszyk na miarę, zgrabny i lekki.


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Powiem nieskromnie, że uważam samego siebie za wyborny temat do żartów, jeden nawet z lepszych jakie przychodzą mi do głowy. Wiersz poniższy, o zabarwieniu lekko seksistowskim, no bo jestem przecież zwolennikiem konserwatywnej rodziny i tradycyjnego podziału ról w małżeństwie (wiecie pewnie dobrze, kim jest konserwatywna), całkiem mi się podoba. Jest on jednakowoż trochę dłuższy niż zwyczajowe czternaście wersów, no bo w czternastu wersach nie udało mi się samego siebie przekonać o tym, że przecież dobrze jest jak jest:


***


Stan kawalerski


Psiakrew, cholera! – skarpety znów brudne!

Psiakrew, cholera! – chyba od zimy

zlew okupują talerzy zwaliny!

Jeszcze by dywan ustroić gównem! –


w głowie rozbrzmiewa mi głos matczyny,

więc biorę się za to zadanie trudne

i chociaż poty wylewam siódme,

z obowiązkami przegrywam babskimi.


To mała cena za wieczorną wolność,

za to że mogę gdy chcę sobie golnąć –

tak to tłumaczę mój stan kawalerski.


Bo na cóż jest mi czysty klozet,

na cóż przeżywać pretensji zgrozę,

o jakąś tam może się starać symbiozę,

a (nie daj Boże!) dostać poroże –

te wszystkie małżeńskie gadżety.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Mieszkam w okolicy, gdzie nie ma gdzie wyjść. Same mieszkania i sklepy, w sensie bloki i markety. Serio, czasem po mieście można się przejść i jest nawet przyjemnie, ale nie tu. Wyjątkowo nieatrakcyjna okolica.

I tak się wyszedłem przejść, do sklepu, bo dobrze mieć cel jakiś mieć. Worki na śmieci wziąłem, bo to jedyne, co mogłem mieć do wzięcia. Celem było bardziej chodzenie, ale chodzenia dla chodzenia bez choćby pozornego celu to nie do mnie tak. Nie do mnie. Znaczy mogę, mógłbym, być może, ale z rzadka raczej. I przy okazji kupiłem też chipsy. Podkusiło, ale na usprawiedliwienie dodam, że a) mała paczka, b) zaraz przyszoruję za to jakieś pompki czy coś, c) na kolację zjem sałatę. I tak się zastanawiam, czy zdrowiej było wyjść i zjeść, czy nie wyjść i nie zjeść tych chipsów.


I w sumie jak już tu jestem to walne sonet.


Smutek miasta


Nic nie było tak przecież proste, a tak trudne

Mimo że dobre były tory, a jeszcze lepsze szyny

Mimo że serce mam ludzkie, ale nerwy maszyny

To jednak decyzje głupie, a nadzieje złudne


Kiedy już znudziły mnie uległe oraz stare dominy

Gdy zmęczyły decyzje głupie a obłudne

Gdy postanowiłem zejść ze sceny i schować się w pudle

Czytać sonety Staffa i nie wystawiać nosa z meliny


Przyszła jak zwykle ona, tu wstaw w sumie dowolną

Uwiodła uśmiechem i pokaźną działką rolną

I ja dla niej gotowy rozstąpić zasieki


Dlatego proszę cię szybko i mocno panie boże

Że jak już z nią za mąż pójdę i w łożu się położę

To żeby coś jednak wyszło z tej obiecanej mi pasieki


Nie wiem, jakieś to wszystko takie nie wiem. I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.


#przemyslenia #nasonety #zdrowiepsychiczne

 I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.


@RogerThat Panie Roger, co było mówione o pompeczkach? Hop hop hop!


No i miłego przyszłego pasiekowania, co by cel był wyjścia dodatkowy

@RogerThat bardzo fajny sonet. A co do pompek to się chce czy nie robić trza. Ja też wracam do rutyny i jutro wrzucę moje wczasowe opierdalactwo

Zaloguj się aby komentować

Jeżeli nie można kopać się z tym koniem, z którym akurat kopać by się chciało, bo koń ten okazuje się być niewzruszonym na nasze kopnięcia, no to – w ramach wylewu frustracji być może – zmuszonym jest się kopać z tym koniem, który akurat się na to nasze kopanie wystawia. Szczególnie, że koń ten pozwolił sobie ugryźć mnie w bardzo wrażliwe miejsce, to jest w moją łysinę.


***


No ja pi⁎⁎⁎⁎lę

czyli Powinno wyjść inaczej


Prowokowanie nie jest zbyt trudne –

przykładem to nawet udowodnimy;

a choć efekty grzmią: – Nadchodzimy!

to od oczekiwań bardzo są różne.


Miło mi, @fonfi , że razem płodzimy

– może to do powieści podejście próbne? –

ja jednak dalej w nastroju marudnem:

bo chciałem kopnięcia. Lecz pewnej Ptaszyny.


Dlatego też chciałbym – o ile mi wolno –

wiekowi cześć oddać: godną, pokorną;

jednak coś jeszcze muszę tu zmieścić:


do naszych wierszy obronę więc złożę

(w sprawie łysiny? – to też, być może):

me rymy wspaniałe! – paskudność w treści.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Oburzyłem się. Oburzyłem się już wczoraj po przeczytaniu jeremiady pana @George_Stark na temat wieku. Postanowiłem jednak to swoje oburzenie na chwilę odłożyć, żeby zobaczyć czy mi po #hejtopiwo przejdzie. No nie przeszło. Dlatego w drodze powrotnej napisałem ripostę, którą chciałem jeszcze wczoraj opublikować ale... zasnąłem. Co dowodzić może niestety, że pan @George_Stark miał trochę racji pisząc to co napisał na temat czterdziestolatków. Niemniej, oburzony jakby troszkę mniej, poniższym utworem #diriposta (diriposta podwójna, bo w #nasonety i do kolegi poety) wyrażam swój protest w kwestii stygmatyzacji osób w wieku 40+.


Nie ma szacunku dla starszych…


Z kosiarką spędziwszy swe przedpołudnie,

Siadłem przy stole, ze zmęczenia siny, 

Hejto włączyłem by przejrzeć nowiny.

Patrzę - a cóż to za rymy paskudne?!


Oczom nie wierzę - To jakieś są kpiny!

Że niby czterdziestka to popołudnie?!

Że ja skamieliną?! No wprost przecudnie!

Mnie, proszę Pana, brak nawet łysiny!


Od wysiłku wargę wysunąwszy dolną,

Nad ripostą dumam: ciętą, a swawolną.

Aż na policzkach dostałem wypieków!


Wymyślić mi pomóż, zaklinam cię Boże,

Kąśliwy wers taki, co w pięty pójść może...

Mam: Zetrzyj spod wąsów - nygusie - mleko!


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Napisałem ten sonet siedząc w samolocie, oczywiście z włączonym trybem samolotowym, dlatego też nie mogłem pomagać sobie wyszukiwarką rymów. Był to fajny sposób na rozruszanie swoich szarych komórek i będę musiał robić tak częściej. Poniższy sonet jest zapowiedzią wznowienia mojej aktywności w #zafirewallem


Sonet samolotowy


Powroty są łatwe, chyba, że są trudne

Choćby celnik miał wziąć na to nadgodziny

Sprawdzi przed wylotem wszelkie twoje płyny

Podróży kompani miny mają smutne 


Rzekłem wtedy do nich co za smutne miny

Jak chcecie się martwić włóżcie worki pokutne

Po chwili w samolocie wszyscy już siedzimy

Sonet w nim napiszę, no chyba, że usnę


Ciężkość moich powiek podkręca myśl swawolną

Myślę jakbym zginął gdybym w ziemię pierdolnął

Może bym utonął gdybym wpadł do rzeki?


W rzekę trafić ciężko, ale może w morze?

Czy, że dobrze pływam wtedy mi pomoże?

Być może lecz nie dam se uciąć za to ręki


#nasonety

c562cb84-06be-4662-9d52-4d74ae44d91f

oczywiście z włączonym trybem samolotowym


Nawet jakbyś nie włączył, to samoloty latają tak wysoko poza zasięgiem stacji nadawczych, że i tak nic z tego by nie było. No chyba że masz internet satelitarny. To po pierwsze primo.


Po drugie primo cieszę się ogromnie z tego:


Poniższy sonet jest zapowiedzią wznowienia mojej aktywności w #zafirewallem


i nawet trzymałbym za to kciuki, gdyby nie to, że zajęty jestem zacieraniem rąk.


Wreszcie po trzecie primo ultimo, to sonet wspaniały:

- te przemyślenia o tonięciu! - widać, że artysta grudziądzki!

- ten piękny wers obrazujący sytuację podmiotu lirycznego: Sonet w nim napiszę, no chyba, że usnę!

- to piękne zwieńczenie utworu wyrażające wahanie i niepewność tegoż podmiotu: Być może lecz nie dam se uciąć za to ręki!

- ten piękny rytm!


Nie mówiąc już o pewnej mojej bliskości z podmiotem lirycznym, bo mnie samemu czasami takie myśli przychodzą do głowy.

Zaloguj się aby komentować

Jako organizator tej edycji, nie biorę udziału w konkursie, ale ostatnie [spotkanie z norką amarykańską]( https://www.hejto.pl/wpis/tak-sie-przestraszylem-ze-hej-malo-telefonu-do-wody-nie-upuscilem-a-ona-nic-zero ) zrobiło na mnie tak duże wrażenie, że muszę je przelać na sonet. A nawet dwusonet.


Norka amerykańska - gatunek inwazyjny

I

Kaczuszkę w pyszczku trzyma i przez wody brudne

Płynie pełna gracji, by karmić swe syny

Co w gnieździe czekają wieczerzy godziny

Kaczęciem ich uraczy, bo czasy są trudne


Ryb już tutaj nie ma i z tej to przyczyny

Ptaki musi łowić, a to bardzo żmudne

Lecz pamięta dobrze jeszcze czasy cudne

Kiedy to przybyła do tej to krainy


Przywieźli ją sowieci, uczynili wolną

Choć gdzieś w Ameryce biegali drogą polną

jej rodzice i tam zamieszkiwali rzeki


Tu wody czyste były i ryb wielkie złorze

W każdym rozmiarze i w każdym kolorze

Lecz ryb już tutaj nie ma, Wisłą płyną ścieki.


II

Choć pyszczek ma piękny i futerko cudne

Niech nie zwiodą cię jej najsłodsze miny

Bo apetyt ma wielki i z tej to przyczyny

Krajobraz podobny zostawia pustyni


Przyrodę niszczy jak fabryczne kominy

Złe ma zwyczaje, maniery paskudne

Dla ekosyetemu zaś to bardzo trudne

By znieść obecność tej podłej gadziny


Wszystko bowiem zżera, choć nikomu nie wolno

Czynić spustoszenia manierą tak swawolną

I z ryb ogałacać nasze polskie rzeki


Jeśli na drodze swej spotkasz ją, być może,

To pomnij me słowa i ten wiersz o potworze,


Który napisalem ot tak sobie - dla beki.


#nasonety #diproposta #zafirewallem

0bb5144a-4da0-4b6c-8d29-05b30f9126ec

Ładnie ładnie! Aż się wzruszyłem losem norki amerykańskiej zabranej z ojczyzny do obczyzny i to w dodatku jeszcze przez Sowietów!


A i końcówka ładna, bo mi się skojarzyła z końcówką Celiny , aż sobie tę Celinę włączyłem, a Celinę to przecież zawsze miło jest sobie włączyć.

@adamszuba O!


To jeszcze jedno mi się przypomniało. Ponoć kiedy pan Stanisław Staszewski pierwszy raz zagrał Knajpę morderców (o, nawet jest jego wykonanie !), któryś z jego kolegów stwierdził że to przecież o żołnierzach AK. Pan Staszewski miał wówczas być zadowolony i stwierdzić: czyli dobrze napisałem.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ moja (no, chyba nie tylko moja, ale tymczasowo sobie ją przywłaszczyłem) Inspiracja zdecydowała się skomentować jeden z moich wcześniejszych wytworów – czym mnie ubodła! – również pozwoliłem sobie rzecz skomentować, a może nawet lekko się w tym moim komentarzu do jej komentarza wyzłośliwić. I może za pomocą tego lekkiego wyzłośliwienia się uda mi się rozpętać tutaj jakąś poetycką awanturę – jak u Słowackiego i Mickiewicza – i w ten właśnie sposób oboje trafimy kiedyś do podręczników. Bo czegóż najbardziej pragnie tłum (w tym także i tłum polonistów oraz innych filologów), jeżeli nie rozlewu krwi?


***


Trochę mi jednak przykro


I niby były poszlaki różne,

że z nie najświeższej jestem ja gliny,

bo chociaż liczne już za mną godziny,

to nie wieczór życia. To jest południe.


I choć nie pamiętam ja Kartaginy,

PRL wspomnieć! – zadanie już trudne,

bo urodziłem się niż myślisz później,

a porównałaś mnie do skamieliny.


Ech, wyjątkowo trzeba być zdolną

– złośliwą?; matematycznie „mądrą”? –

ażeby czterdziestką już mnie oszpecić.


I komentarza znieść tego nie mogę:

trochę mi przykro i zachodzę w głowę:

jak można tak bardzo pomylić wieki?!


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Możecie wierzyć, albo i nie, ale obudziłem się dziś z tym wytworem poniższym w głowie. No, tak naprawdę to tylko z jego połową – może za krótko spałem? Tak czy tak, nie pozostawało mi nic innego, jak tylko wstać i go dokończyć. Malarze wszak dzielą los podobny do losu poetów.


Pięknie się ten dzień dzisiaj zaczął!


***


Malarzom –

niech mażą.

I marzą.


Ot – coś tam namazał sobie na płótnie;

ot – ciut tempery i terpentyny

i jeszcze dumny jest z tej mazaniny!

A na dodatek, gdy tylko uśnie


(zazwyczaj kiedy my się budzimy)

marzenia senne nachodzą go różne,

czasem koszmarne, lecz zwykle próżne:

ot – Petersburgi, Paryże, Londyny.


Drogo zapłacił za twórczą wolność:

codzienność jego – nie bardzo spokojną,

od egzystencji minimum daleki.


I wiedzie mu się z dnia na dzień gorzej

więc przed snem modli się: „Daj, Panie Boże,

niechże docenią mnie przyszłe wieki”.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Nie mam pojęcia, czy kolega-organizator @adamszuba zrobił to celowo (chyba raczej nie) i wybrał wiersz, który kończy się takim słowem, jakim się kończy, no ale przecież nie mogłem z tego nie skorzystać! A że nie miałem za bardzo pomysłu, a obowiązek to obowiązek – zwłaszcza obowiązek poetycki! – no to postanowiłem wykorzystać metodę kolegi @fonfi i odwołać się samemu do siebie:


***


Rekurencja

albo Upamiętnienie


Były problemy związane z grudniem,

byli Krzyżacy, niemieckie syny,

były topione już całe rodziny,

a i kieleckie występy próbne;


było topielców wesele (czy chrzciny?),

i z Pachą były przygody różne:

ta jedna wcześniej, ta druga później,

i naukowców też oględziny.


Grudziądz zaskoczy cię rzeczą dowolną –

za ich tradycję toast by golnąć:

jak woda ze źródła niechże im leci!


I tylko w Gdańsku jest coraz gorzej

bo wszystkie zwłoki przyjmuje morze

z Grudziądza nurtem niesione rzeki.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark To nawiązywanie mnie do mnie, mnie do Ciebie, Ciebie do mnie, Ciebie do Ciebie w opowiadaniach to taka gra wstępna do powieści co mi ją obiecałeś. Ani się obejrzysz, a zaraz uzbieramy ze trzy rozdziały...

@fonfi Ja bym naprawdę miał ochotę z tą powieścią i wierzę, że nam się kiedyś uda, ale teraz naprawdę nie mam czasu ani możliwości się w to zaangażować.

Zaloguj się aby komentować

Ze względu na wyjątkowość tego dnia, na moje nasycenie się błyskotliwością, piękną polszczyzną i nienachalnym optymizmem tudzież równie nienachalną dynamiką, pozwolę sobie złamać tradycję i wytwór w ramach Cyklu Grudziądzkiego w tej, LXIX (zaznaczam dla porządku) edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem opublikować jako drugi. Zacznę czymś innym. Ale najpierw wstęp, bo te kilka zdań, które przed chwilą mieliście okazję przeczytać to było dopiero przedwstępie.


***


Wraz z upływem lat nieubłaganie przychodzi na człowieka taki wiek, kiedy to szaleństwa piątkowego wieczoru ograniczają się do spraw w rodzaju wystawienia lewej stopy spod kołdry. Młodość jednak, ta młodość utracona tak dawno, że zdarza się coraz częściej, że również i zapomniana, czasami się jednak do człowieka odzywa. Krzyczy gdzieś tam pomiędzy strzykaniem w kolanach a wypadniętym dyskiem. I czasami ta młodość krzyczy tak głośno, że człowiekowi – mimo przytępionego już słuchu – udaje się ją nawet usłyszeć.


Tak właśnie przydarzyło mi się dzisiaj. Wyszedłem więc z domu i, udając się do Wojewódzkiego Centrum Kultury w Kielcach spacerem, bo pogoda była piękna, a i u mnie sił jakby nagle się pojawiło więcej, zastanawiałem się kiedy to ostatnio zdarzyło mi się tę placówkę swoją obecnością zaszczycić. Wyszło mi, że na pewno było to przed rokiem 2007, bo w tym roku pisałem maturę, ale nie udało mi się ustalić, czy było to z okazji organizowanego tam przeglądu produkcji ZF Skurcz, w którym to brałem udział jako widz, czy też może z okazji jakiegoś przeglądu szkolnych grup teatralnych, w którym to brałem udział jako aktor. Bo brałem kiedyś w takim przeglądzie udział. Z naszą szkolną grupą teatralno-kabaretową występowaliśmy często. Głównie w szkole, ale rzeczywiście, raz udało nam się na taki międzyszolny przegląd zakwalifikować. Nie pamiętam jednak ani z czym na nim występowaliśmy, ani jak się ten nasz występ zakończył, choć usilnie próbowałem to sobie przypomnieć.


A więc przed rokiem 2007, to na pewno. Czyli, kierując się logiką, na scenie Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach wystąpiłem na długo przed panem Andrzejem Poniedzielskim, bo pan Andrzej Poniedzielski wystąpił na tej scenie właśnie dzisiaj. Piękny, wspaniały był to występ i to dlatego, wciąż jeszcze będąc pod wpływem emocji, jakie ten występ we mnie wywołał, napisałem wytwór poniższy:


***


Remis

czyli Amerykanie mieli, II RP miała, ale i my, współcześni, na szczęście również mamy, a więc nie mamy się czego wstydzić ani nad czym ubolewać


O zgrabne słowa coraz to trudniej:

słowotok bez treści i kulawe rymy –

bo językowo też w przód kroczymy

a nowoczesność krzyczy nam: Równiej!


Równo piszemy, równo mówimy

– a w nowomowie to wszystko głównie –

pustymi słowami owijamy próżnię;

jakby pod SEO to wszystko tworzymy.


Jak mi się tęskni za mową frywolną!

Za błyskotliwością, za składnią dowolną

– byle z logiki nie zrobić kaleki.


Pan Cohen już dawno w grobie za morzem,

u pana Tuwima znicz tylko złożę –

dobrze, że jest pan Poniedzielski!


***


Jeszcze kilka uwag na koniec:


Bardzo mnie cieszy, że pan Poniedzielski zdecydował się zadedykować mi ostatni utwór (ten przed bisem). Co prawda słowa o tej dedykacji nie padły ze sceny, ale Artysta na pewno domyślił się, że ja się domyślę, no bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że koncert zakończyło wykonanie Jerzego ?


I słowo do koleżanki @UmytaPacha: pani gruppie pana Poniedzielskiego, o której kiedyś opowiadałaś, mało zdaje się być wytrwała i zdeterminowana, bo nikt żadnych ciasteczek nie przyniósł. A szkoda – trochę na tym koncercie zgłodniałem.

d7b24037-6885-4290-ab39-5d97a49e5c39

@UmytaPacha Po tej bardzo krótkiej rozmowie, po obcowaniu z taką kulturą, błyskotliwością i elegancją, moje młodzieńcze marzenie żeby w przyszłości zostać panem Andrzejem Poniedzielskim odżyło.


Może prawdą jest to, co powiedział ten portugalski reżyser, którego pan Poniedzielski cytuje, że młodość przychodzi z wiekiem? I może do mnie przyszła?


Wie Jerzy,

że pięknie można życie przeżyć.

Zaloguj się aby komentować

Dzięki wyjątkowemu talentowi żony przypadł mi dziś honor wybrania sonetu - dawcy rymów. Żona, która na poezji się zna, wskazała na Staffa. Poszedłem więc tym tropem. Najbardziej spodobała mi się Syrena, ale ona już na tutejszym tapecie była. Biorę więc to (mam nadzieję, że tego sonetu nie przerabialiście):


**Leopold Staff **

**Smutek miasta **


Z sercem ściśniętem w piersi, jak śródmieście brudne,

Gdzie się w uliczkach wąskich, a gwarnych, jak młyny,

Brakiem tchu duszą domy: w wieczornej godziny

Smętek patrzę przez okno, jak podwórze, nudne.


Widzę czerwone dachy i szare kominy,

Które zachodnie słońce stroi w złoto złudne

Pod niebem szarem z dymu... A gdzieś, hen, są cudne

Blękity, szumne drzewa i wolne równiny.


Jak trudno wierzyć choćby w rośną trawę polną

Tu, gdzie jedynie wróbel przypomina wolną

Przyrodę, skrzydłem tłukąc się o rynien ścieki.


A tak mało do szczęścia teraz starczyć może:

Iść w zmierzch z głową odkrytą pod zachodnią zorzę

Zielonym brzegiem cichej, przedwieczornej rzeki.


Wygrywa sonet z największą ilością piorunów. Chyba, że zadecyduję inaczej, wtedy nie. Połamania piór!

#diproposta #nasonety #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Sonet o infantce i karle zrobił robotę! Sonetów w tej edycji Ci u nas pod dostatkiem. W debiuty obrodziło takoż!


Ponieważ @George_Stark napisał tylko 9 (słownie: DZIEWIĘĆ) sonetów, edycji tej nie wygrywa @bojowonastawionaowca . W związku z tym wygrywa żona @adamszuba swoim bardzo ładnym debiutem. A ponieważ nie ma tutaj konta, za to w myśl zasady "mąż i żona jedno ciało" to może i jedno konto na hejto. W związku z tym kolejną edycję ogarniają wspólnie lub sam @adamszuba.


Gratulacje, Robaczku! - zwycięstwo poza laurem sławy i szacunkiem w kawiarence to także obowiązki. Także teraz szukasz sonetu, wstawiasz z tagiem #diproposta, otwierając kolejną edycję. A w kolejny piątek wybierasz zwycięzcę (za piorunki lub inaczej) i robisz podsumowanie.


Z kronikarskiego obowiązku, wymieniam wszystkie sonety, którymi uraczyli nas poezji pisarze - dziękuję Wam za wspólną zabawę:


@George_Stark - Wycieczka (1)

@adamszuba - Uśmiech dla karła (debiut nr 1)

@George_Stark - Jak sobota to tylko… (2)

@adamszuba - utwór bez tytułu (debiut nr 2 - "Moja żona też napisała")

@splash545 - Nim polecę

@George_Stark - Uroki podróży z PKP (3)

@George_Stark - O przyjaźni (4)

@George_Stark - Nawet bez kota. wersja optymistyczna (5)

@George_Stark - Wierszyk całkowicie bez sensu, ale brzmi dobrze i jest dość zabawny (przynajmniej według autora), dlatego też autor zdecydował się go opublikować (6)

@George_Stark - Szwagrowi – w podzięce (7)

@George_Stark - Szczotka zaradzi! - https://www.hejto.pl/wpis/jednak-do-trzech-razy-sztuka-bo-kiedy-uswiadomilem-sobie-ze-nastapila-w-calej-na (8)

@George_Stark - Nocny wypas świni męskiej (9)

@fonfi - Atrapa - https://www.hejto.pl/wpis/dzien-dobry-wieczor-sie-z-panstwem-pod-koniec-poprzedniej-edycji-nasonety-obieca

@moll - List napisany w przyszłość - https://www.hejto.pl/wpis/wygrac-nie-wygram-ale-sobie-chociaz-cos-napisze-wink-list-napisany-w-przyszlosc-


#podsumowanienasonety #nasonety #zafirewallem

@adamszuba Gratuluję dwóch wspaniałych debiutów. A uprzedzałem...

@moll dziękujemy za edycję i podsumowanko, Sonet o karle faktycznie zrobił robotę. A może to ta wiosna za oknem...?

@moll Wbrew pozorom, to trochę nie mam czasu. Piszę je sobie głównie w ramach przerwy od innych rzeczy. Taki relaks.


No albo jak mnie przypili, bo czasami pomysł pojawia się znikąd i muszę siąść i napisać, bo inaczej nie mogę się na niczym innym skupić.

Zaloguj się aby komentować

Wygrać nie wygram, ale sobie chociaż coś napiszę


List napisany w przyszłość


Za kilka lat list odpakuję, jak słodką pralinę,‎ ‎

Z pełną ceremonią, nie zakłóci mi tego żaden pośpiech.‎ ‎

Pozbędę się ciebie koperto - strażniczko i łupino, ‎

Wzrok mój przez moment cię tylko muśnie. ‎ ‎


Bo kiedyś siąść i pisać mi się zachciało,‎ ‎

Zostawić samej sobie kilka słów, co wzruszy, ‎ ‎

Co przywoła dawne nadzieje, domknie przeszłość, ‎

Może coś na dnie serca, poruszy?‎ ‎


Może przypomni dawną w piętkę gonitwę?‎ ‎

W rachunku sumienia może na moment zniknę? ‎

Docenię, od czego, upływ czasu mnie wybawił. ‎


Docenię, sama samą siebie, swoją własną siłę,‎ ‎

Śmiech wykrzywi usta, zdziwienie uniesie brew,‎ ‎

Na myśl, że nie wiedziałam, jak się Los ze mną zabawi/ł. ‎


#nasonety #diriposta #zafirewallem

@moll Nie no, bo to musi być jeden na edycję, takie zasady. Nie można topić nikogo na kredyt, nie można przesadzać, bo kandydatów zabraknie. Stąd czekam na otwarcie kolejnej.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Pod koniec poprzedniej edycji #nasonety obiecałem ( o tutaj ) Pani @moll , że w kolejnej, którą poprowadzi napiszę coś smętnego. Danego słowa lubię dotrzymywać. Wprowadziwszy się zatem w nastrój ponury i mroczny, ryzykując całkowite się w nim zatracenie, dotarłem do wersów, których nie spodziewałem się w sobie znaleźć. Ale skoro dotarłem i znalazłem to się nimi teraz z Państwem podzielę.


Atrapa


Przez szare, gęste poczucie winy,

Które jak cichy nowotwór puchnie,

Patrzę, jak z życia ciekną godziny,

Z życia - co kruche jest niczym próchno...


W myślach jak smoła, bulgocze żałość,

Resztka nadziei się we mnie kruszy

Na to, że będzie się jeszcze dało

Połatać strzępy rozdartej duszy...


Szczęście grobowym całunem spowite,

Serce na milion części rozbite,

Mój świat - tęsknota ze smutkiem trawią…


Tę rozpacz, co we mnie bezgłośnie wyje,

Na twarzy, pustym grymasem kryje

śmiechu atrapa! W skrytości, krwawię…


#nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Koleżanko-organizatorko @moll ! Ja Cię ogromnie przepraszam za ten wysyp wytworów i związane z nim utrudnianie napisania podsumowania, no ale po poezji fekalnej nie mogłem sobie odmówić poezji erosomańskiej przecież! Tym bardziej, że – wiadomo – mnie się najlepiej myśli pod prysznicem i właśnie dzisiaj tak mi się pod prysznicem zachciało…


… myśleć, że aż sięgnąłem do literatury antycznej, odkurzyłem te toposy z początków działalności naszej kawiarni #zafirewallem i w taki oto sposób powstał kolejny wytwór w konkursie #nasonety :


***


Nocny wypas świni męskiej


Jeśli zaś chodzi ci o męskie świnie,

o niewybrednym, szerokim guście,

no to największa ma Jerzy na imię –

no popatrz tylko na ten świński uśmiech!


Myśli kosmatych mu naleciało

do łba pustego – wieje przez uszy! –

przyssać do kogoś mu się zachciało,

tak więc na miasto na łowy wyruszył.


I obszedł w mieście lokale wszystkie,

spojrzenia wokół posyłał śliskie,

aż chyba sam Eros mu dziewczę podstawił.


I Jerzy poczuł w brzuchu motyle

więc pod prysznicem cudowne chwile

spędzi, gdy bakłażanem będzie się bawił.

@George_Stark

do łba pustego – wieje przez uszy! –

To dlatego wcześniej pisałeś: "uszankę uszyj – by chronić uszy..." No teraz to wszystko się spina...

@fonfi Po tych zwłokach w kieleckim zalewie ja już nie mam żadnych wątpliwości, że cały świat działa według z góry ustalonego scenariusza.

@UmytaPacha No przecież mówię, że wszystko się ze wszystkim tak doskonale łączy, że tutaj nie ma miejsca na żadne przypadki.


Miło mi, że ktoś pamięta fragmenty tego dzieła zasranego. Naprawdę miło.

@George_Stark a co Ci będę zabraniała? Jak dobijesz do 14 i więcej opublikowanych sonetów to edycję wygrywa @bojowonastawionaowca

Zaloguj się aby komentować

Jednak do trzech razy sztuka. Bo kiedy uświadomiłem sobie, że nastąpiła w całej naszej kawiarenkowej zabawie #nasonety jakaś ciężka obstrukcja związana z tradycyjną poezją fekalną to postanowiłem, niczym Xenna, wojownicza księżniczka, przybyć tej wspaniałej tradycji z odsieczą:


***


Szczotka zaradzi!


A dzisiaj rano myślałem, że zginę –

wczoraj wjechało mięsiwo z tłuszczem;

siedziałem chyba z całą godzinę

aż w końcu ulga nadeszła. Z pluskiem.


I tak leciało, leciało, leciało,

ja sporo nagle zrobiłem się chudszy,

i się podtarłem, spłukałem śmiało,

no ale woda, co skałę kruszy,


pozostawiła na bieli ryskę,

bo gdy spojrzałem w ustępu miskę

na porcelanie ślad się osadził.


Nad tym wspomnieniem gdy się pochylę

mego geniuszu zadziwia mnie wylew:

„Weź użyj szczotki! Szczotka zaradzi!”


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark

...a przy okazji brazem okadzi

Kafle na scianie, podlodze, suficie

Zapach rozkoszny przyniesie o swicie.

Wspomnienie chwil pieknych jak motyl

Miesiwa z wczoraj w tluszczu glebokim

Zaloguj się aby komentować

Mówi się, że „szwagier to nie rodzina”. No, chyba że czegoś od tego szwagra potrzeba, to wtedy już tak.

Mówi się też, że „do trzech razy sztuka”. No, chyba że ma się mnóstwo zaplanowanych rzeczy do zrobienia, to wtedy wystarczy do dwóch:


***


Szwagrowi – w podzięce


Tak właśnie to liczyć jest na rodzinę:

solidni! – jak kramy na jakimś odpuście.

No ale komu przypisać tu winę?

Przecież nie sobie! – to nie w moim guście.


Jakoś szwagrowi tak się obiecało:

– „Fachowców to ja bym, k⁎⁎wa, mógł uczyć!”

Mnie się na jego słowo przystało

i nawet kupiłem już komplet kluczy.


W robocie o urlop wygrałem bitwę

i opróżniłem tę moją klitkę;

czekam na szwagra: – „Kiedy się zjawisz?”


On już pół roku mówi: „za chwilę”,

cała robota utknęła w tyle,

samotne mnie czeka kładzenie gładzi.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować