#nasonety

15
1317

Jaki Bober jest każdy widzi


W Wiśle się pluska w trakcie bezzimia

Bober, próbuje nurt jej zatrzymać

W niewielkim mózgu wyciąga wnioski,

Że by zatopił pobliskie wioski

Bobrza zdradziecka natura Judasza,

Że wszystkich by topił, lecz nie przeprasza


Spróbuję jednak wziąć bobry w obronę

Bo dzięki psycholom zdobyłem fortunę

Zmieniłem fach na - pomocnik grabarza

Mogiły kopię przy płocie cmentarza

Topielców przez bobry jest cała plaga

A mi raz po raz w kieszeń obol wpada


Więc chwalę bobry! Robota ma złota

Choć cały się lepię od gówna i błota


#nasonety #zafirewallem

5a9061f7-87df-444c-abaf-17ca078d4322

No ja nie mam wiele więcej do dodania, poza tym co kolega @RogerThat już tam wyżej napisał. Może tylko jeden szczegół.


Te wersy minowicie:


W niewielkim mózgu wyciąga wnioski,

Że by zatopił pobliskie wioski

Bobrza zdradziecka natura Judasza,

Że wszystkich by topił, lecz nie przeprasza


są kapitalne.


No i że polecam zastanowić się nad cyklem bobrzym. Cykle są fajne, bo nie trzeba się zastanawiać o czym pisać. A i w #naopowiesci można by jakiś horror o bobrach (dowlnych) również opublikować.


EDIT: I jeszcze tak mi się przypomniało.

Zaloguj się aby komentować

Dobrze pszepaństwa najmilszego. Porobiłem se jaja, poświntuszyłem se trochę, no to powinienem być spełniony. A tu tera jeszcze coś takiego bardziej serio mi się ułożyło. Samo! Więc proszę:


***


Resuscytacja krążeniowo-oddechowa


I wtedy czas się nagle zatrzymał,

jakby w zegarku pękła sprężyna,

drgać jakby przestały kwarcowe cząstki,

otwór w klepsydrze się zrobił zbyt wąski;


materia się wtedy zaczęła rozpraszać,

kpiąc sobie nagle z fizyki zasad,

jakby nie było nigdy Newtona;


i wtedy poczułem, że jest coś ponad,

że warto było przestrzegać przykazań,

i ogarnęła mnie niemal ekstaza;


i to wrażenie: jak gdym spadał,

i świat się skleił, i czas biegł nadal,

i klęczał nade mną w czerwieni chłopak.

Ktoś go pochwalił: "Dobra robota".


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ten pierwszy wers z poprzedniego wytworu za nic nie chciał dać mi spokoju, więc lekko go przeredagowawszy, postanowiłem go ponownie wykorzystać. Dawno nie było przecież wytworu erosomańskiego, prawda?


I tylko nie jestem pewien czy dedykować ten wytwór tym, którzy mają hopla na punkcie włosów, tym którzy mają kosmate myśli, czy może miłośnikom natury po prostu?


***


Bober


Stach nad Wisłą co dzień dyma,

Kaśka nogi w górze trzyma,

majtki jej krępują kostki.

Zapomniała zgolić włoski!


Gładsza byłaby Natasza,

ale poszła do Łukasza;

miał ochotę na Ilonę,

lecz szła Kaśka. To był moment!


No więc Stachu się nie zraża,

bober nic go nie przeraża,

nawet Kaśka mu się nada,

Stachu w końcu tak powiada:


"Tam gdzie rzeki, drzewa, błota,

tam i bobra trafisz okaz".


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark Ehh, mojej świętej pamięci dziadek sypał takimi rymami jak z rękawa. Jak powyższe czytałem to jakbym w głowie głos dzidka słyszał...

Zaloguj się aby komentować

Artysta koniunkturalny, wiadomo, ma za zadanie zadowolić jak najszersze grono odbiorców. Możliwe wszystkich, najlepiej by było. Wątków LGBT chyba jeszcze w swoim cyklu sonetów grudziądzkich nie poruszałem, więc przyszła pora na to aby tę lukę uzupełnić:


Tradycyjny, lokalny patriota, acz z nutką nowoczesności


Stach nad Wisłę co dzień dyma,

na ramieniu worek trzyma;

worek trzyma, w worku zwłoki:

patriota to grudziądzki.


Była mama, był już tata,

topił siostrę, topił brata,

dzisiaj idzie topić żonę.

Skończą ludzie się za moment

z rodowego inwentarza!


Stachu jednak się nie zraża,

nie narzeka i nie biada.

Na deficyt taka rada:

jak to czyni Europa,

Stachu weźmie męża. Chłopa!


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dziś nie będzie długich wstępów. Nie będzie szerokiego przedstawiania motywów dla których to właśnie ten a nie inny utwór zdecydowałem się jako utwór #diproposta zaproponować w rozpoczynającej się właśnie LXII edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem . Ot po prostu: siedziałem sobie, słuchałem muzyki z Youtube i kiedy przeczytałem tę przygnębiającą wiadomość, że wieńcem zwycięstwa (z liści być może wcześniej opadłych?) to właśnie moją skroń koleżanka @Wrzoo zdecydowała się – nie podejrzewam jej o złośliwość – udekorować, w głośnikach rozlegał się akurat utwór Nie lubię już Polski .


– „Kurczę, w sumie fajny jest ten tekst” – pomyślałem sobie wtedy. – „No i nie powinno być trudno czegoś do niego ułożyć” – tak sobie na dodatek jeszcze wtedy przypuściłem.


Sprawdźmy więc to moje przypuszczenie. Oto i tekst autorstwa pana Kazika Staszewskiego:


***


Kazik Staszewski

Nie lubię już Polski


Kolejna zima, a śniegu ni ma

Ja tego nie mogę wytrzymać

Gdy byłem młodszy, byłem bardziej beztroski

Nie lubię już Polski!


Kolejna wiosna wasza, nie nasza

Oleksy, Kwaśniewski – rządząca klasa

A orzeł tyle, że dostał koronę

Korona zdobi komunę!


Kolejne lato, sopocka plaża

Sopocka plaża syfem zaraża

A w sierpniu pogonią się znowu stada

Święto muzyki to zdrada!


Kolejna jesień – syfiasta, nie złota

W ciągłym mroku chlupie j⁎⁎⁎na hołota

O dwadzieścia siedem godzin, drogi kolego

Dzień krótszy od najdłuższego


Kolejny koncert, czego byśmy nie grali

– Polska! – ryczy pół sali

Gdy byłem młodszy, byłem bardziej beztroski

Nie lubię już Polski!


***


Tekst zdecydowałem się przytoczyć w całości, żeby jednak zbytnio nie obciążać zapracowanych poetów, zadanie konkursowe obejmuje tylko czternaście jego pierwszych wersów – tych z pogrubionymi końcówkami. Można oczywiście, nie mam nic przeciwko, zarymować sobie do całości. Tak jak nie mam też nic przeciwko żeby ktoś przesłał mi swój wiersz anonimowo, a ja go zamieszczę poprzedzając tylko odpowiednią notatką. Nie wymagam tego oczywiście, choć nie jestem też pewien, czy nie popełniam tutaj błędu. No ale trudno, najwyżej będę żałował.


Konkurs rozstrzygniemy za tydzień, 07.02.2025 według zasad które zostaną stworzone w miarę potrzeb, odpowiednio do rozwoju sytuacji konkursowej.


Uczestnikom życzę dobrej zabawy i powodzenia, a sobie wysokiej frekwencji, choć w granicach rozsądku.

Zaloguj się aby komentować

LXI edycja naszego konkursu #nasonety dobiegła końca, a wraz z nią przyszła pora na #podsumowanienasonety


W tej edycji udział wzięli:


  1. Niezastąpiony @George_Stark i jego sonety So ist das Leben oraz Ostatni liść topoli

  2. Równie niezastąpiony @RogerThat i jego sonet Miłość/nienawiść

  3. Wasza pokorna służka @Wrzoo wraz z sonetem Jest biały i trochę wychudł przez te wszystkie lata


W tej edycji czysto subiektywnie oddam palmę (nie pierwszeństwa, po prostu palmę) mojemu ulubionemu sonetowi, czyli "Ostatniemu liściowi topoli" z nadzieją, że jej ofiara pomoże mojej roślince przeżyć zimę.


Dlatego zwycięzcą tej edycji zostaje @George_Stark! Kondolencje.


***


Ale nie byłoby to moje podsumowanie, gdyby miało zabraknąć w nim nagród specjalnego pocieszenia. I tak:


Tombakowa płyta Myslovitz

wędruje do @RogerThat, bo tytuł skojarzył mi się z ich piosenką, a i wyobrażam sobie ją jako tło do wydarzeń opisanych w sonecie.


3-miesięczny abonament na Duolingo wykupiony przez turecki VPN

dla @George_Stark na naukę niemieckiego, bo język wroga trzeba znać.


Gumowy młotek z ozdobnym chwostem

Dla mnie, żebym się w głowę walnęła, gdy wezmę sobie coś jeszcze na rzeczoną głowę.


I to tyle. Dziękuję i zapraszam do udziału w kolejnych edycjach! Nagrody gwarantowane


#zafirewallem #tworczoscwlasna

5b8861cd-9a28-485d-b7aa-7e465544085d
Wrzoo userbar

@Wrzoo jak widzę tytuł twojego sonetu to mimo wszystko widzę twaróg. A czytałem.


Wujek pracował na poczcie. Jak odchodził to mówili, że ciężko będzie drugiego takiego znaleźć. Wujek powiedział, że nie ma ludzi niezastąpionych. Usłyszał, że są niepowtarzalni.

Tak się chciałem podzielić, bo zawsze mam to w głowie, gdy widzę słowo "niezastąpiony".


@George_Stark gratulacja hehe idzie wiosna

@RogerThat


Tak się chciałem podzielić, bo zawsze mam to w głowie, gdy widzę słowo "niezastąpiony".


Jednym z najmilszych komplementów jakie usłyszałem w życiu był ten, kiedy określono mnie słowem "jednorazowy", co miało być połączeniem "jedyny w swoim rodzaju" z "wyjątkowy". Nie dość, że chwalo, to jeszcze słowotwórstwo takie wspaniałe uprawiajo! No jak tu się nie zarumienić?


@Wrzoo


Dziękuję serdecznie, cholera jasna. Już się zabieram za dodanie kolejnego zadania.


Za abonament również dziękuję, przyda mi się, choć akurat z Duolingo aktywnie korzystam i jak do tej pory nauczyłem się te zadania rozwiązywać perfekcyjnie, za to niderlandzkiego, co było moim celem, to nauczyłem się tak raczej średnio. No ale przynajmniej pełną gębą czerpie ten język z niemieckiego. Choć przysłowiowy Holender by się ponoć za taką opinię obraził. Widać ja samych nieprzysłowiowych w życiu spotykałem.


A w ogóle to jak tam opad liści kawy nocną porą po zaaplikowaniu im poezji? Udało się wstrzymać? A może wręcz zapobiec?

Zaloguj się aby komentować

Rzutem piątku na taśmę dorzucę, czemu nie. Właśnie mi budzik zadzwonił. Załóżmy, że mi się przyśniło coś. Załóżmy, że było dobre. Oj, już ja dostrzegę drugą stronę medalu. Załóżmy, że jednak przyśniło się obgadywanko kogoś nieobecnego. Oj, już ja rzucę od niechcenia "a ja to nie lubię nikogo obgadywać" i poczekam na tłumaczenia, że to nie obgadywanie. Albo spróbuję wejść w czyjeś buty, bo jestem pieprzonym adwokatem nieobecnych. A mógłbym być swoim, póki tu wciąż jestem.

Sprzedam latarkę, próbowałem rozświetlić sobie przyszłość, ale gówno nie działa. Serio mówię, sprzedam latarkę.


Miłość/nienawiść (są obok siebie, po drugiej stronie jest obojętność)


Pierogi i gluten, bo skleja mi flak

Dzieci bo niewinne, choć jedzą jak prosię

Brak zaproszenia i zaproszenie na bal

Gdy mnie pogoni lub nie siadam długo na tronie


Moja smukla sylwetka i że nie mogę przytyć

Że ciągle trwa i że kończy się życie

Czasem to rozumiem, a czasem to przykre

Czasem to przyjmę, a czasem powiem precz!


Nastrój jak chorągiew na wieży w Pizie

Wszystko ci dam i nie boję się

Uważaj tylko na jeden zatruty liść


Zęby muszę wyleczyć, by opanować to tycie

Swojej własnej ręki i tych, które karmię

Może w końcu nauczę się nie gryźć


...


#nasonety #zafirewallem #diriposta


Poeto, godności - pamiętaj o społeczności.

f86f41ba-8d8d-43f4-8d9e-cecb08ece14d

@RogerThat jaka ta latarka? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Najśmieszniejsze jest to, że każda, absolutnie każda rzecz, ma gdzieś jakieś forum zrzeszające hobbystów. Szukałem kiedyś latarki. Tzw. czołówki. Na jeden wyjazd z namiotem na 3 dni. Konkretnie to googlałem gdzie jest jakaś marketowa promocja, żeby zamiast 23zł zapłacić coś bliżej 10. Okazuje się, że latarki mają forum. Na forum dowiedziałem się, że najtańsza latarka która świeci, kosztuje 200zł. Ale to i tak badziew, bo w razie jakbym wpadł do jaskini i czekał dwa tygodnie na pomoc, to wodę mogę lizać ze ścian, ale latarka zgaśnie mi po 7 dniach nieustannego świecenia. A to przecież absolutnie nieakceptowalne. Tańsze w ogóle nie wchodzą w grę, bo przecież przy 100 lumenach zgubię się w ciemności. Będę widział tylko na 5 metrów zamiast na kilometr. Na dodatek nie da się tańszych w ogóle używać, bo kąt świecenia w każdym egzemplarzu różni się o parę stopni, czyli to musi być badziew. Całkowicie dyskwalifikujący jest fakt że raz w roku będę musiał zmienić baterię, a w wypadku gdybym wpadł do oceanu to przeciekają po godzinie. Mieli też dział DYI w którym pokazywali np jak użyć sprzętu pomiarowego za 5tys zł żeby ustalić jak zmienić fabryczny rezystorek coby latarka miała pół lumena więcej. I do tego odpowiedzi na kilkanaście stron z gratulacjami i bluzgami na producenta że sam na to nie wpadł. Latarkę kupiłem w końcu za 9zł w pierwszym lepszym markecie. Nie wpadłem do jaskini ani do oceanu a baterie wymieniłem po roku.

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj kolega @KLH2 napisał pięknie, że poezja musi recenzować rzeczywistość. A rzeczywistość bywa niestety taka, że atakuje nas od czasu do czasu. Więcej! Bywa też i tak, że rzeczywistość atakuje nas wciąż tymi samymi sposobami, zachowując przy tym jeszcze pewną regularność, co może świadczyć o jej wyrachowaniu albo i o pewnym jej cynizmie nawet. Tak jak to jest na przykład z cyklicznym, corocznym nadejściem zimnej, szarej i deszczowej jesieni.


Na szczęście natura (poprzez ewolucję) bądź też cywilizacja (poprzez kulturę i wychowanie) wyposażyła nas w pewne mechanizmy, które pozwalają nam może nie tyle te ataki odpierać, to wydaje się niemożliwe, co sobie z nimi w jakiś tam sposób radzić. Jednym z takich sposobów może być tej rzeczywistości zaklinanie. I nic to, że rzeczywistość pozostaje wobec tego naszego zaklinania całkowicie obojętna. Ważne jest to, że – choć nic się nie zmienia – to zaklinającemu robi się nagle jakoś lepiej.


Pora roku może do tematyki nieadekwatna, no ale taki wiersz #diriposta w kolejnej edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem zdarzyło mi się napisać, więc go publikuję:


***


Ostatni liść topoli


Obawiałem się, że spadł.

Pokonało by to mnie –

ugasiło życia żar;

ale z ulgą patrzę: jest.


Wszystko by zaczęło gnić

gdyby puścił gałązkę,

gdyby upadł na glebę.

Ja bym chyba umarł też.


Już jesienią obrósł pień

tej topoli, tylko gdzieś

jeden żywy został liść.


Nie da rady mu jesień,

on ją trzyma w dystansie:

wiś więc liściu! Wiecznie wiś!

@George_Stark właśnie z mojej kawy od dwóch tygodni potwornie opadają liście. I jak Ty, mówię do każdego z nich: "wiś, liściu!", bo chyba niedługo taka łysa zostanie

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #diriposta #zafirewallem


Jest biały i trochę wychudł przez te wszystkie lata


Puszek okruszek, co niewiele liczy lat

Wraz z kundlem burym wciąż rozczula mnie

I spalonego garnka mleka pociemniała stal

Zadumanej mamy, co krokodyla da zjeść


Szczotką pastą dalej żwawo zęby myć

Wraz z Dorotką dokolusia kręcić się

Wojtusiowi po iskierce wnet osuszyć łzę

A złej zimie prosto w plecy rzucić "Precz!"


Gdzieś w głowie melodii pozostał cień

O zielonym słoniu z kokardką na ogonie

I Zuzi, piękniejszej od wszelkich strojniś


Znów noc, i wkrótce wstanę o świcie

A choć nikt nie zaśpiewa mi przed snem

To wciąż do niego tuli mnie miś

Wrzoo userbar

A mówią, że to chłopcy dorastają do dziesiątego roku, a później juz tylko rosną.


Mój był brązowy. Aż się zdziwiłem, że tak dokładnie pamiętam jak wyglądał.

Zaloguj się aby komentować

W związku z tym, że w LXI edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem zadanym tekstem di proposta jest wiersz(?) oparty o wyrażenie w języku obcym, to i ja postanowiłem się o jakiś język obcy oprzeć, co by nie wyszło na jaw, że żadnym językiem obcym nie posługuję się w stopniu zadowalającym. I tak się jakoś stało (samo!), że tym językiem obcym jest język wroga. A jak język wroga, to wiadomo: od razu pojawia się cała nasza historia i martyrologia, a wraz z nią i szowinizm i nacjonalizm i jeszcze wszystkie te inne podniosłe sprawy (czy, żeby sprawy mogły być podniosłe, to musiały wcześniej upaść, tak jak Jezus upadał pod ciężarem krzyża?; czy, jeśli upadały, to czy przy okazji tego upadku się przypadkiem trochę nie pobrudziły, a przynajmniej nie przykurzyły się nieco?). Niemniej jednak: Polska dla Polaków, Ziemia dla ziemniaków, księżyc dla księży a Wisła dla Grudziądzczan, o czym przekonał się pewien Hans, który, również mając swoją historię (i być może również martyrologię, inną jednak, rzecz jasna, od naszej) przyjechał w wiadomym celu do miasta, które dla niego ciągle nosi nazwę Graudenz, tak ja to było kiedyś, jeszcze za czasów, gdy po tym mieście Graudenz chodzili jego przodkowie w białych płaszczach z czarnym krzyżem na plecach:


***


So ist das Leben


Nad Wisłę przyjechał raz Hans

i żonę swą zabrał tam też;

nad Wisłą utopców trwał bal –

Hans żony chciał pozbyć tam się.


Bo żona zaczęła mu gnić,

nie zakonserwował jej nic,

rozkładał mu żonę już tlen,

chciał w Wisłę cisnąć ją hen.


So ist das Leben – już wie,

nad Wisłą przekonał się,

gdzie z planów nie wyszło mu nic.


So ist das Leben – musicie

niemieckich trzymać się rzek:

Hans, weź nad Łabę ty idź.

Zaloguj się aby komentować

Dzieńdobry(jeszczenie)wieczór się z Państwem,

Pan @Statyczny_Stefek wziął mnie z zaskoczenia i zakończył LX edycję zabawy, nie dając mi szansy na publikację. Zresztą sam sobie na to zasłużyłem, kiedy cały tydzień leniłem się korzystając z uroków urlopowej sielanki i dopiero @splash545 przypomniał mi wczoraj, że przecież są kawiarniane obowiązki, które urlopom nie podlegają. Dlatego dzisiaj, pomiędzy jedną i drugą walizką, dokładając nerwów, i tak już zestresowanej pakowaniem żonie, napisałem utwór #diriposta , który pomimo wyłonienia już zwycięzcy, poniżej Państwu prezentuję. Przecież nie może się zmarnować.


Katharsis na Polnej


Kiedy myśli mam czarne i ciężko na duszy,

Kiedy rozpacz i smutek w głębi serca kłuje,

Kiedy niechęć do życia próbuję zagłuszyć,

Wtedy w miasto ucieczką się zawsze ratuję.


W tłumie ludzi się chowam, zatapiam po uszy,

Pośród spojrzeń ospałych dyskretnie dryfuję,

Strumień myśli bezwładnych zaczyna się kruszyć,

Coraz bardziej od świata się izoluję.


A gdy w końcu świadomość się całkiem wyłącza,

W kojący się zapadam uścisk Morfeusza,

Który błogim spokojem otula mnie z wolna,

W senną próżnię się ze mnie resztka trosk wysącza.


Tak katharsis spacerem przez miasto wymuszam,

Gdy Marszałkowską idę, Kruczą albo Polną...


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

LX edycja konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego #nasonety dobiegła końca, zapraszam Was więc na LXI edycję konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego #nasonety!


Była kiedyś taka artystka, jak Ewa Sonnet. I czasem, jak widzę "sonet", to sobie myślę o Ewie Sonnet.

No to pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zadać Wam jako utwór #diproposta sonet od Ewy Sonnet.


A że ostatnio byłam w Paryżu, to padło na jej (lekko zmodyfikowany) chanson française:


Ewa Sonnet

"C'est la vie"


Jest źle, nie tak, jak obiecywał świat

masz żal, że znów nie poszczęściło się

twój gniew, twój żal

nie zmienią tutaj nic, o nie


Czy tak ma być, czy musisz tak już żyć

i wciąż, co dzień na życie żalić się

już czas, włącz luz i zrozum wreszcie tę

prostą rzecz


C'est la vie takie jest życie - zdarza się

nie przejmuj się - nie, nie, nie

nie dziś


C'est la vie takie jest życie

nie mów że masz tego dość - nie, nie, nie

nie dziś


Zasady są takie:


  1. Cośtam cośtam rymujemy do ostatnich słów każdego wersu

  2. Cośtam cośtam fajnie, jeśli się nie będą powtarzały te ostatnie słowa z utworu, ale komu ja będę bronić

  3. Nawiązania do popkultury lat 00. zawsze mile widziane

  4. Wygrywa ten, kto wygra


#poezja #zafirewallem

9111560b-373d-47bf-b93c-7e71e79d1954
Wrzoo userbar

bez tytułu. sprawdzam czy potrafię


luźno wychodzisz na ławkę, zbijasz piątki

słonecznik, parę zdawkowych przymiotników

stara z okna nadaje - nie deptać jej grządki

i z miejsca jest do deptania pięciu ochotników


wiadomo, nie to, że musisz, że jakiś imperatyw

coś ci zaciska usta, bardziej niż stanik tej Sonet

i patrzysz się w okno i stopę mocniej dociskasz

nie ma, że małą łyżką jesz wolniej, nie ma na raty

czy budzisz się czy zasypiasz, miasto wciąż płonie


nie te czasy - nikt na ośce nie zna angielskiego

"a słyszałeś" - jest jak hasło do kluby w piwnicy

na językach siłka, żelazo i dajesz k⁎⁎wa, dajesz

za rok wynajdziemy w sobie wkurw i ogień

a na mieście zaczną o nas mówić "dzicy"  


(foto autorskie)

a2bbc8ae-07a4-4732-baca-b8cabc6ee87b

Tak... Tak... R&B!

Graj... Graj... Słuchać nie przestanę, to jest R&B

Muszę tańczyć aż do rana

Rytm jest w R&B,

Jest jak serca kołysanie

Tak... Tak... Teraz Ty

Po nas nic nie zostanie

Oddam ciało, oddam nawet duszę,

Przecież kogoś kochać muszę

Jestem sama na parkiecie i R&B

Potem wszystko możesz mi wybaczyć

Bo zdradziłam Cię z rozpaczy

Byłam sama na parkiecie i R&B

(Ewa na scenę, już!)


https://www.youtube.com/watch?v=fqJAwCabrfg

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Piątek oto nadszedł, a wraz z nim - oprócz możliwości zawieszenia pewnych obowiązków na całe dwa dni - nadchodzi koniec LX edycji #nasonety


Tematem, który pozwoliłem sobie narzucić, była błogość. I w istocie, w tym momencie błogość mnie wypełnia na myśl, że brzemię ciężkich obowiązków będę mógł za moment przerzucić na czyjeś barki. Albowiem - jak dowiedziałem się tym trudniejszym sposobem - jeśli się bierze udział w tej zabawie, to istnieje ryzyko, że się w nim wygra, co rodzi pewne dokuczliwe kłopoty.


Zatem tak: w walce o wawrzyn zwycięzcy, wieczną chwałę na Hejto (przynajmniej dopóki serwerownia nie padnie) i ułożenie sobie piąteczku, walczyły cztery osoby, popełniając pięć dzieł!


@George_Stark wkroczył odważnie z klimatem grudziądzkiego crossoveru. I mimo że bezpośrednio do błogości nie nie było tu odwołania, to ja pozwolę sobie jej poszukać. Oto na wodzie unoszą się topielcy, łagodnie bujając się w rytm fal, u bohaterki pojawia się pragnienie, zgaszone miękkim, aksamitnym smakiem Kubusia bananowego, a kończymy to uwalniającą i jakże oczyszczającą defekacją w krzakach. Kontynuując temat defekacji (a w zasadzie tejże efektów) przenosimy się na wieś, gdzie w spokoju obserwujemy jak owady obsiadają gnój. Taniec much przerywa nam sam podmiot liryczny, który niesiony głęboką troską o dostępność nawozu, dla spokoju swej duszy i wznoszenia się zbóż, owady przegania. I dzień kończy się miło: podmiot liryczny czuje, że wykonał swój obowiązek, a muchy... zapewne wrócą do tego, co przed chwilą robiły.


@pingWIN w poszukiwaniu błogości zaprosił nas do swojej sypialni. Oto leniwie snując swe myśli, mając przed sobą cały dzień bez żadnych zajęć, zaprasza nas do wnętrza swych przemyśleń. Które to przemyślenia, krążą między innymi wokół owłosienia: z naciskiem na własne wąsy, zdecydowanie bez nacisku na cudze bobry.


Z kolei @Wrzoo sprowadza nas do spokojnego świata, w którym póki trwa miłość, póty żadne problemy nie są istotne (z pewnym wskazaniem na niechęć do tuj i śmiertelne zatrucie mieszanką żelaza i drewna). W opisywaniu oznak tejże miłości, nie skupia się jednak na fanfaronadzie czynów dokonywanych jedynie na pokaz, przeciwnie: szuka jej tam, gdzie najgłębiej i najszerzej tkwi - w magii codziennych czynności, wzajemnego się wspierania i usypiania w kocyku z pewnością, że światło magicznie samo zgaśnie.


Na sam koniec, być może czując już weekend, @Piechur zabiera nas do lasu, szukając wytchnienia i wypoczynku w zieleni: pomiędzy odgłosami natury, wiatrem, zwierzętami. Zabiera nas do miejsca, gdzie cisza polega na tym, że nigdy do końca nie jest cicho, ale tak naprawdę słysząc wszystko - niczego nie słyszymy.


Doceniając trud i czas każdego z Was osobna, czuję się w obowiązku wybrania jednego, najlepszego z wszystkich utworów. Po przeczytaniu zarówno twórczości, jak i komentarzy pod nimi (nielicznych, najwyraźniej odbywający się równolegle konkurs na najpopularniejsze dziecko w szkole zużył niektórym motywację) chciałbym ogłosić że...


...sześćdziesiątą jubili... jubilebu... bijuleu... julibeu... okrągłą edycję konkursu Na Sonety wygrywa @Wrzoo . Składając (zupełnie nieszczere) wyrazy współczucia życzę udanego i błogiego weekendu, na łonie natury, w lesie, pod kocykiem lub w łóżku - byle było miło.


#zafirewallem #podsumowanienasonety

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety . Przyrdzewiałem


----------


Leśny spokój


W leśnej gęstwinie, pośrodku głuszy

Tam, gdzie mchu zieleń wzdłuż ścieżki wędruje

Gdzie wietrzyk czule paprocią poruszy

Tam właśnie życie najlepiej smakuje


Ten, który zechce i tam wyruszy

Głęboki spokój rychło znajduje

Wśród szumu liści co pieści uszy

Czas płynie wolniej, myśl się klaruje


Między drzewami mknie jeleń rączy

Gdzieś na gałęzi drozdy się puszą

Kąpie się w słońcu stokrotka polna


Natura czeka, byś do niej dołączył

Chłoń więc jej dary ciałem i duszą

Niech Cię owładnie chwila powolna


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Po 1 nie “ znany i popularny z aktywności różnorakiej” tylko profesionalny shitposter, general i weteran #bojowkakieleckiego , wybitny poeta ( raz wygralem #nasonety, w sensie nie ze na serio wygralem ale @George_Stark szukal leszcza do prowadzenia nastepnej edycji.) oraz wytrwaly klikacz, czasami takie glupoty pisze pod waszymi wpisami ze jak wracam poprawic literowke / T9fuckup to sam mam z siebie beke, no i zadeklarowany fan kobiecych 🦶( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)


A po 2

Apeluje o glosowanie na mnie oto moje obietnice wyborcze :

- redukcja bledow ortograficznych o 15%.

- casualowy antysemitzim juz nie bedzie casualowy.

- pokazmorde nie zrobie ale np reke czy noge bez problemu.


- legalizacja prostytucji, ciezkich narkotykow oraz broni palnej.


#popularitycheck #tagowanietomojapasja #vote4erwino

ErwinoRommelo userbar

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #zafirewallem


Czasem zapominam zgasić lampki przy oknie


I choćby przebił mnie nagle bełt kuszy,

I choćby ktoś zasadził w mym ogródku tuje,

Lub by jak Midasowi wyrosły mi uszy,

Nie pęknie me serce, bo ktoś mnie miłuje


Kto otrze wnet łzę, gdy film mnie poruszy

I przytrzyma rękę, gdy Boeing kołuje,

Nie piśnie słówka, gdy przybędzie tuszy,

A gdy bolą plecy, to buty mi zzuje


Pomoże w pieleniu na działce kłączy

podagrycznika, i zajmie się gruszą

Bo znów zardzewiała, jak jakaś polna


Zaś wieczorem wstanie i światło wyłączy

(gdy kocyka błogość i ciepło pokuszą

mnie zostać) — inicjatywa oddolna.

Wrzoo userbar

Ale to jest pięknie czuły wiersz zakotwiczony w codzienności!


Dobrze, że mamy w kawiarence poetów, którzy potrafią pisać o innych uczuciach niż ulga z powodu opróżnionych jelit.

Zaloguj się aby komentować

Błogość samotności


Cisza, błogość, spokój duszy

W samotności obłoki odlatuję

Nie ma rzeczy co mnie wzruszy

Niczym się dziś nie przejmuję


Nie ruszam swojej tłustej dupy

Jak ktoś przeszkodzi - zamorduję

Co mnie obchodzą cudze bzdury

Leżeć w łóżku do jutra planuję


A może by tak zapuścić wąsy

Przeróżne pomysły mnie kuszą

Prawie jak ta dziewczyna seksowna


Że mnie też z nią nic nie łączy

Czuję, że coś kryje pod pazuchą

I mówiąc to nie chodzi o bobra


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować

Natura jest piękna. Można siedzieć, obserwować ją i podziwiać. I zachwycać się nią można i można robić to całymi godzinami. Prawa natury jednak są twarde. Są nieubłagane. Wiedzą o tym szczególnie mieszkańcy wsi, bo oni żyją z tą naturą blisko, a nie do końca prawdą jest to, co napisał słynny chłopski poeta mongolski Janko Chanowski, że wsi spokojna, wsi wesoła. To nie tak. Życie na wsi, oprócz tego, że bywa piękne, bywa też i trudne. Bo to wiadomo: a to czasami lis z kurnika kurę uprowadzi, a to czasami pijany sąsiad miedzy nie zauważy i pół naszego pola porzeczek zdarzy mu się w pierony zaorać, a to diaboł się nie wiadomo skąd we wsi pojawi i, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi że dupczył będzie. Kradnie, panie chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lukę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano…*


I mimo że i diaboły się na wsiach zdarzają, to wiersz poniższy nie o mocach piekielnych traktuje, ale o zwykłych, naturalnych problemach, z jakimi mieszkańcy wsi muszą się mierzyć na co dzień, szczególnie latem. Ten wiersz opowiada o tym tragicznym konflikcie pomiędzy podziwianiem piękna przyrody, a walką z tą przyrodą w celu zapewnienia sobie przetrwania. Być może po to, żeby, przetrwawszy, dalej można było to piękno przyrody podziwiać:


***


Uczta much


Żaden to Lot trzmiela, to jest balet muszy!

Na wsi za stodołą milion much tańcuje!

W kupie przecież siła! Kupy nikt nie ruszy!

No, chyba że muchy. Co też obserwuję.


Po tych tańcach: uczta! Obyczajem muszym

każda w kupie gnoju miejsce swe zajmuje,

głodne i zmęczone, chcą napełnić brzuchy:

kupę gnoju much kupa kupą okupuje.


Martwić się zaczynam: – „A gdy gnój się skończy?

Czym ociec na wiosnę pole nam obrzucą?”


No więc biorę miotłę i zbliżam się z wolna,

macham nią nad gnojem: ucztę pora kończyć!

Muchy już, niestety, lecz odlecieć muszą!

Gówno bez nawozu, nie produkcja rolna!


***


* – cytat z opowiadania Kraniec świata pana Andrzeja Sapkowskiego


***


#diriposta

#nasonety

#zafirewallem

drobna uwaga. w oryginale stoi jak byk "taivan unjdag, khögjiltei unjdag" Błąd jest powielany z wydania na wydanie aż od 1276, a sprawcą tegoż jest nieszczęsny Grzegorz ze Storkowa.


Tak więc dla jasności: wisi spokojna, wisi wiesioła - tak należy czytać epos Chanowskiego

Zaloguj się aby komentować

Teraz się chyba mówi, że to są crossovery? Albo może i mówi się na to inaczej? – w zasadzie to nie mam pojęcia. Chodzi mi jednak o sytuacje, kiedy autor w jednym swoim dziele wprowadza postaci z innych dzieł własnych. Zrobił tak pan Twardoch, wprowadzając do Króla Konrada Willemanna, bohatera Morfiny, robi tak pan Pilipiuk, wprowadzając postać Jakuba Wędrowycza do innych opowiadań (opowiadań bezjakubowych, jak nazywają je jego fani, choć mam wątpliwości czy semantycznie poprawnym jest nazywanie opowiadania „bezjakubowym” po wprowadzeniu do niego Jakuba), podobnie robił też pan Vonnegut na przykład z postacią Kilgore’a Trouta – podobnie, bo u pana Vonneguta było to jednak trochę inaczej.


Teraz zrobiłem tak i ja, bo kiedy uświadomiłem sobie, że z ostatnim wyrazem pierwszego wersu pięknego utworu di proposta w LX edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem , tak wspaniale rymuje się słowo „puszy”, nie byłem w stanie powstrzymać się przed zrobieniem tego, co zrobiłem poniżej. Bo tylko jedna bohaterka literacka w całym świecie – tak w świecie realnym, jak i wświecie zmyślonym – potrafi się tak fantastycznie puszyć. I w taki oto sposób jedna z postaci Pana Jerzego trafiła do grudziądzkiego uniwersum:


***


Na grudziądzkiej plaży


Usiadła nad Wisłą, ale się nie puszy,

prąd ciała unosi – ona obserwuje;

łza z oka pociekła, wiater ją osuszył

i na sucho teraz topielcom współczuje.


Czy za sprawą kolców tej nadbrzeżnej róży

coś z dzikością wściekłą w serduszku ją kłuje?;

na dodatek jeszcze w gardziołku ją suszy:

sercowo-gardłowy tam dyskomfort czuje.


– „Jakże tak na sucho?!” – więc Kubusia sączy

(choć z malinowymi jest na ryku krucho),

wzięła bananowy – wysączyła do dna;


nagle, na żołądku – jakby ucisk pnączy!,

jak się kiszki w brzuszku naraz nie poruszą! –

poleciała w krzaki ta ptaszyna polna.

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór się z Państwem.


Wygląda na to, że trochę wskutek złośliwości losu, trochę dzięki trafieniu w gust @pingWIN , a trochę dzięki uprzejmości Chata GPT (Ty Judaszu, to ja zawsze miły jestem, "dziękuję" piszę i w ogóle, a ty mnie wybierasz, elektroniczny łobuzie?) - zostałem zwycięzcą dziś zakończonej edycji #nasonety


Wygraną, poza niezapomnianą chwałą, która potrwa jeszcze ze dwa kwadranse (przy dobrych wiatrach), jest możliwość otworzenia LX (sześćdziesiątej!) edycji zabawy.


Zanim przejdę do samego wiersza #diproposta krótko o tematyce: rozważałem abstrakcję, paradoksy, groteskę - wszystko, co pozwoli nam wyjść poza ramy standardowego myślenia. Ale... to nie było to. Ostatnich kilka edycji było już sięganiem "poza". Więc - sięgnijmy jeszcze dalej "poza", do miejsca gdzie "coś" nam się kończy: tematem tej edycji będzie błogość.


Jeśli chodzi o ocenę, to pozwolę sobie, jak poprzednicy, odejść od patrzenia na piorunki i skupię się na:


  • realizacji założeń: jak to, co zostało zarymowane odzwierciedla to, co Autor zaplanował w tytule sonetu lub poście wprowadzającym,

  • interpretacje hejtowiczów (tak, piorunki to tam furda, ale komcie zaczynają mieć moc: interpretujcie cudze wiersze, piszcie co jest fajne, co się nie udało - na pewno nie dam rady przeczytać wszystkich, ale zrobię co w mojej mocy).

  • rytmika i rozłożenie akcentów - to taki mój konik: bardzo lubię, gdy tekst w wierszu płynie równo, bez zgrzytów spowodowanych przez wstawione w poprzek sylaby lub akcenty.


Nie przedłużam więc. Oto i wiersz, miłego rymowanka!


Cyprian Kamil Norwid, Samotność


Cisza – niekiedy tylko pająk siatką wzruszy,

Lub przed oknem topolę wietrzyk pomuskuje;

Och! jak lekko oddychać, słodko marzyć duszy

Tu mi gwar, tu mi uśmiech myśli nie krępuje.


Jak niewolnik, co ciężkie siłą więzy skruszy

I zgasłe życie w sercu na nowo poczuje,

Tak ja, na chwilę zwolnion z natrętnych katuszy,

Wdzięk i urok milczenia czuję i pojmuję.


Bo gdy w kole biesiady serce nas nie łączy,

Gdy różnorodne myśli mieszkać z sobą muszą,

Gdy dusza duszy pojąć, zrozumieć niezdolna


Próżno nektar napojów hojnie się wysączy;

Śmiechy, piosnka, biesiada – wszystko jest katuszą;

U mnie rozkosz i życie, gdy moja myśl wolna.


#zafirewallem




I na szybko przypomnienie zasad: piszemy sonet o zadanej tematyce (w tej edycji jest to błogość), w którym rymy w odpowiednich wersach zgadzają się z rymami z powyższego sonetu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować