Ponieważ moja (no, chyba nie tylko moja, ale tymczasowo sobie ją przywłaszczyłem) Inspiracja zdecydowała się skomentować jeden z moich wcześniejszych wytworów – czym mnie ubodła! – również pozwoliłem sobie rzecz skomentować, a może nawet lekko się w tym moim komentarzu do jej komentarza wyzłośliwić. I może za pomocą tego lekkiego wyzłośliwienia się uda mi się rozpętać tutaj jakąś poetycką awanturę – jak u Słowackiego i Mickiewicza – i w ten właśnie sposób oboje trafimy kiedyś do podręczników. Bo czegóż najbardziej pragnie tłum (w tym także i tłum polonistów oraz innych filologów), jeżeli nie rozlewu krwi?


***


Trochę mi jednak przykro


I niby były poszlaki różne,

że z nie najświeższej jestem ja gliny,

bo chociaż liczne już za mną godziny,

to nie wieczór życia. To jest południe.


I choć nie pamiętam ja Kartaginy,

PRL wspomnieć! – zadanie już trudne,

bo urodziłem się niż myślisz później,

a porównałaś mnie do skamieliny.


Ech, wyjątkowo trzeba być zdolną

– złośliwą?; matematycznie „mądrą”? –

ażeby czterdziestką już mnie oszpecić.


I komentarza znieść tego nie mogę:

trochę mi przykro i zachodzę w głowę:

jak można tak bardzo pomylić wieki?!


***


#nasonety

#zafirewallem

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować