#nasonety

16
1416

Dzień dobry się z Państwem,

Jest piątek. A skoro jest piątek, to jest mi, jak zwykle niezmiernie miło poinformować Państwa, że właśnie dobiegła końca kolejna - LXXI (słownie: 71) edycja naszej zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem .


Na początek muszę się Państwu przyznać, że otwierając tę edycję niecały tydzień temu, kiedy to w sposób arbitralny - żeby nie napisać bezczelny - narzuciłem wymagania ilościowe, naszły mnie wątpliwości. Całe dwie mnie one naszły:


  • Po pierwsze, czy aby nie nadużywam pozycji - nie bójmy się tego słowa: siły, wynikającej z faktu bycia organizatorem? W końcu daleki jestem od bycia despotą. A przynajmniej nie chciałbym być za takiego uważany, a “legalistę” od “despoty” cienka zapewne dzieli granica.

  • Po drugie, co to będzie jeśli nie uda się nam dać z siebie tych 10% i nie zbierze się grupa siedmiorga (i jednej dziesiątej) autorów?


Na szczęście nikt mnie nie zlinczował, @George_Stark mnie z Kawiarni nie wyrzucił a @bojowonastawionaowca bana nie dał. Państwo natomiast, nie wiem czy to dzięki zgrabnym rymom wiersza Juliana Tuwima, czy dzięki mojej brutalnej w swojej formie zachęcie, dzielnie stanęliście na wysokości zadania za co serdecznie i z całego, radującego się serca - dziękuję!


Czas zatem na cyferki. Do rywalizacji przystąpiło, zgodnie z moimi obawami, dokładnie (z dokładnością do jednego miejsca po przecinku) 7.1 poety. Poeci Ci opublikowali łącznie 15 utworów, z czego Pan @George_Stark wyprodukował ich sztuk osiem, Pan @splash545 dwa, a pozostałe osoby, które za chwilę szczegółowo wymienię - po jednym.  


Przejdźmy teraz do najciekawszej części tego podsumowania - przeglądu tygodnia.


Antoni Tonący by @George_Stark ️11

Tradycyjnie już pierwszy na scenę wyrwał się Pan @George_Stark , z kolejnym klasykiem z Cyklu Grudziądzkiego. Gdyby nie fakt, że rymy do momentu ogłoszenia są niewiadomą to pomyślałbym, że on te wiersze ma przygotowane "na zaś". Co zaskakujące, bohaterem wytworu nie jest znany nam wszystkim Jerzy (ani Wiesiek). Poznajemy więc nową postać - Antoniego, któremu mamy okazję towarzyszyć w czasie kiedy z chłopca przeistacza się w młodego mężczyznę. Obserwujemy jak za sprawą buzujących hormonów na jego dziecięcych, strażackich fascynacjach pojawia się pierwszy zarost, strażaków zmieniając w "strażaczki" (dziwny ten zarost...), a chłopięcą fascynację, w pierwszą młodzieńczą miłość. I jak to z pierwszymi miłościami bywa - jest ona nieszczęśliwa. Co z kolei prowadzi do tragedii “grudziądzkiej”. W tym momencie możemy odetchnąć tylko z ulgą, że jednak nie był to Jerzy…


1/10 poety by @splash545 ️14  

Pomimo moich próśb i uwag, żeby nie traktować kwestii "porcjowania" autorów zbyt dosłownie, Pan @splash545 oczywiście (OCZYWIŚCIE) postanowił spełnić wymagania literalnie - co do joty - dostarczając dziesiątą część poety. Nie dowiadujemy się, która to jest 0.1 część poety - choć może to i lepiej. Wiemy natomiast, że pozostałe 0.9 się nie zmarnowało: "Poety koniec żywota, Nakarmmy zwłokami kota" i że ten mały ułamek poety "Wiersza napisać nie zdołał". Mam tylko nadzieję, że autor nie uszczuplił w ten sposób naszego Kawiarnianego grona. Jeśli znowu ktoś zaginie to wiecie kogo winić…


Bywa czyli Degradacja klasowa by @George_Stark ️11

Rymy Tuwima ewidentnie przypadły do gustu Panu Dżordżowi, bo dosłownie chwilę po pierwszym wytworze przybiega do nas z kolejnym. W utworze zachwyca nas przede wszystkim (choć nie tylko) jego forma. Mistrzowska zabawa słowem, wieloznaczeniowością i rytmem. “Być było dobrze: gdzie mógł być – bywał; lecz bywać przestał, bo tak już bywa” wgniata w fotel nie mniej niż podróż pociągiem, do której autor nawiązuje opisując życiowe - nomen omen - “koleje” losu podmiotu lirycznego. A smakowite, niewinne nawiązanie w ostatniej, refleksyjnej tercynie do twórczości innego Georga - Orwella: “albowiem byt jego jest bytem **prola**” - to już tylko wisienka na tym wielowymiarowym torcie. 


Problem zardzewiałych zawiasów by @George_Stark ️16  

Z “Problemem zardzewiałych zawiasów” miałem niemały… problem. Bo utwór ten dotknął mnie osobiście. To znaczy nie tyle dotknął mnie, co dotknął uszkodzonego zawiasu w jednej z szafek w mojej kuchni. Dotknął również faktu, że zawias ten pozostaje uszkodzony już od dłuższego czasu. Od czasu tak długiego, że żona przestała mi nawet co pół roku o nim przypominać. I nie ważne ile razy czytam ten wiersz, to nie mogę się zdecydować, czy jest on wezwaniem - swoistym podprogowym przekazem - żebym się tym zawiasem zajął, czy może zgodnie z ostatnim wersem "Weź i ten zawias idź i mu olej" powinienem sprawę jednak olać. Na razie, póki co wciąż myślę…


Czarna polewka by @moderacja_sie_nie_myje3 ️13

Powrót z zaświatów, proszę Państwa. Czyli rzec można Sonet zombie… Pan @moderacja_sie_nie_myje3 wykorzystawszy, niczym kot, już dwa życia i cieszący się trzecim, przychodzi do nas z klasycznym motywem zbrodni i kary. Fakt, zaproponowana przez autora kara - terminalna - może wydawać się nam odrobinę zbyt brutalna, jak na zbrodnie:


  • łakomstwa ("Grube smoluchy siedzą i chleją"), 

  • braku higieny ("Brudne paluchy do szklanic się kleją"

  • czy nieobyczajnego zachowania ("Bekać im teraz się głośno zachciewa")


Musimy jednak zrozumieć, że czasami, za pomocą wyrazistych środków literackich ("pierwszy już leży w krwi własnej brei" czy "nie dobiegł dalej niż do żywopłota"), trzeba zbudować atmosferę grozy aby skupić, jakże rozproszoną dzisiaj, uwagę czytelnika-adresata. W tym wypadku zapewne współczesnej, źle wychowanej młodzieży. A przewijający się gdzieniegdzie w wytworze kolor ”czarny” nie ma tu przecież żadnego znaczenia…


Pączki by @George_Stark ️11

Jak dobrze, że otoczony jestem ludźmi życzliwymi. Ludźmi, którym wzajemne nasze dobro czy też może bardziej - dobrostan, ten fizyczny i duchowy - leżą na duszy. Utworem “Pączki” Pan @George_Stark , jak zresztą sam pisze, postanowił zadbać o moje samopoczucie dostarczając mi kolejnych materiałów do głębokiej analizy i zadumy oraz radości z dzielenia się z Państwem wnioskami z tej analizy wyciągniętymi. A temat jest ważki, bo pod postacią “pączka” traktujący o wieku. Wieku tak zwanym słusznym i związaną z nim, coraz mocniej ograniczoną paletą przyjemności. Zwłaszcza tych na literę “P”. Wspólnie z autorem dochodzimy do wniosku, że z dostępnych w moim wieku przyjemności (na “P”), to nawet w kwestii pierdzenia należy zachować daleko idące środki ostrożności. W związku z tym, tytułowy “pączek” faktycznie może być ostatnią bezpieczną przystanią. Taką przystanią przez słodkie “P”. (Nie ukrywam, że sytuacji tej smaczku dodaje fakt, że podsumowanie to piszę spożywając pączek właśnie)


Pączki czyli Żart wiosenny by @George_Stark ️11

Pączki czyli Żart wiosenny” jest wyrazem tęsknoty. Tęsknoty za rzeczą utraconą. Mawiają, że do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja. A ci co tak mawiają, to samą prawdę prawią. Dlatego kiedy zostaliśmy chwilowo otuleni i rozpieszczeni pachnącym, ciepłym i świeżym ciałem pani wiosny, a ciało to zostało nam gwałtownie odebrane na rzecz starej, dogorywającej i zgryźliwej zimy, to ograbieni tą przerwaną pieszczotą z rozkoszy - cierpimy. A wyraz tego cierpienia i tej tęsknoty za świeżym i jędrnym - autor zawarł (w imieniu nas wszystkich) w swoim wierszu właśnie. Dziękujemy Panie @George_Stark .


Klasyczny sonet namawiany by @splash545 ️17

Panie @splash545 - źle, źle i jeszcze raz źle. No jaki klasyczny, jak nie klasyczny. Ten sonet znaczy się. Sonet klasyczny, proszę ja Pana, to ma wersów 14. Wersy te, proszę ja Pana, to powinny układać się we dwa tetrastychy i dwie tercyny. Co więcej, żeby on był naprawdę taki klasyczny i czysty to jeszcze powinien mieć po 13 zgłosek w tych wersach. Więc ten Pana sonet, proszę ja Pana, to on jest “antyklasyczny”. Ale przyznać muszę, że w dwóch kwestiach ma Pan całkowitą rację:


  • w tym, że "fonfi z Dźordżem się starzeją"

  • w tym, że "wełniasty stwór beczący, do zabawy nie dołączy(ł)"

  • i w tym, że "fonfi z Dżordżem bardzo by chcieli, żeby płeć druga, urodziwa…", no chcieliby, chcieli...


Czyli jednak nie w dwóch, a w trzech kwestiach tę rację Pan ma…


Mam ostatnio smaka na ryby by @Wrzoo ️25

Mam ostatnio smaka na ryby” to utwór, w którym autorka - Pani @Wrzoo - za pomocą dwóch rybek małej uklejki i nie tak małej serioli (wiedzieliście, że seriole mogą osiągać rozmiary do 2m długości?!), powala nam zajrzeć w swoje stany emocjonalne. Uklejka to panegiryk (trudne słowo) poukładanego, spokojnego i niemąconego problemami pierwszego świata, życia autorki. Życia, którego już nie ma, ponieważ skuszona "tłustym robakiem" Pani @Wrzoo , daje się złapać na haczyk i zmienia pracę. Alegorią (troszkę mniej trudne słowo) tej zmiany jest właśnie seriola. Seriola, która orientuje się, że nie dość, że została z bezpiecznej wody wyciągnięta, to jeszcze wylądowała na talerzu. A na dodatek gdzieś w tle słychać niepokojące: “Z rybom, tak?!”


Tu!! by @adamszuba ️12  

Wszyscy wiemy, że Pan @adamszuba lubi operować obrazem. Żeby operować obrazem, czy to w fotografii, czy w poezji trzeba mieć spostrzegawcze oko i dostrzegać nim okazje, albo może raczej inspiracje tam, gdzie pozornie o nie ciężko. Inspiracja, o czym dyskutowaliśmy już wielokrotnie, potrafi człowieka zainspirować w najmniej oczekiwanych okolicznościach. W autobusie. Na przejściu dla pieszych. Albo dajmy na to w toalecie. Poezję kloaczną już tutaj mieliśmy, fotografii raczej bym nie chciał oglądać… Jednak w tym konkretnym przypadku Pan @adamszuba zainspirował się - na szczęście - na spacerze. A efekt tej inspiracji możemy podziwiać nie tylko na klimatycznych fotografiach, ale również w obrazie malowanym słowem. A nawet słowami. Ubranymi w 16 wspaniałych wersów.


O zgubnych skutkach tupania nóżką by @fonfi ️14

Tupnięcie nóżką okazało się być, wbrew tytułowi wiersza, bardzo owocne. Nie dość, że udało się zmobilizować Szanownych Państwa do wiosenno-poetyckiej aktywności, to jeszcze obrodziło nam utworów tyle, że nie wiem kiedy uda mi się skończyć to podsumowanie. Zwłaszcza, że kątem oka widzę, że @George_Stark nie przestaje dbać o moje dobre samopoczucie i podrzuca kolejny wytwór. A i nóżka już nawet - dziękuję - boleć przestała… 


O tym jak Jerzy trafił do stomatologa by @George_Stark ️15

Niewiele brakowało, a umknęła by mi w podsumowaniu ta perełka. Zapewne poprzez celowe nieotagowanie jej przez autora. A wielka szkoda by była i to nie tylko przez fascynujący zwrot na określenie aktu miłosnego: "przyssać się", który jest jednocześnie tak uroczy i tak obleśny, że do tej pory nie mogę się zdecydować jaki jest bardziej. Głównie jednak dlatego, że utwór ten dowodzi ostatecznie (co zauważył już nawet Pan @splash545 ), że nie tylko ja, ale i Pan @George_Stark się starzeje i najwyższa pora by kompleksowo zadbać o swoje zdrowie. Zacne to i chwalebne, że Jerzy wybrał się do stomatologa. Ale chyba czas zbadać też o oczy. Bo autor ewidentnie źle doczytał. Mnie w tej edycji chodziło o 7 AUTORÓW, a nie 7 UTWORÓW, które to Pan @George_Stark łaskaw był skwapliwie sam osobiście dostarczyć. I to nawet nie licząc tego jednego właśnie opisywanego. Dlatego Panie Jerzy, zapraszam do okulisty. A jakież z wyleczonym wzrokiem będą widoki na ten dekolt u dentystki…


Tęskny wiersz poety tęskniącego by @George_Stark ️13

Motyw tęsknoty nad wyraz często przewija się w obecnej edycji. A to tęsknoty za wiosną. A to za utraconym spokojem w życiu. A to za młodością. Tym razem jest to tęsknota za jednym z nas. Mogę jedynie napisać, że życzę i sobie i Państwu, żeby ktoś kiedyś dał tak wspaniały wyraz tęsknoty za nami, kiedy nas już gdzieś zabraknie. Chociaż mam nadzieję, że w Kawiarni nikogo już więcej nie zabraknie. Prawda Panie @splash545 ? PRAWDA?!


Na przykład w połowie maja w Warszawie by @KatieWee ️16

No nie wiem czy mogę się zgodzić z tezą stawianą przez Panią @KatieWee , że "z braku słońca i ciepła poeci smutnieją". Jak to mawia moja teściowa: “polemizowałbym się”. Patrząc na cały zimowy okres, w czasie którego miałem przyjemność uczestniczyć w Kawiarnianych zmaganiach, to raczej nie mamy na co narzekać. Chociaż już z kolejnym stwierdzeniem, że "Gdy panny na ulicy zaczną się rozdziewać, Wszystkiego po poetach można się spodziewać" “polemizował się” nie będę. Zwłaszcza, że wyraźnie mowa jest o poetach, a nie o poetkach. W każdym razie jest mi niezmiernie miło, że postanowiła Pani jednak "Rzucić się (…) na szerokie pola" i dołączyć do nas w bieżącej edycji bo nie dość, że dopełniła Pani swoją osobą grupę siedmiorga autorów to i wytwór wspaniały.


Po sobotnim treningu by @George_Stark ️13

“Kyrie eleison”! - jakby powiedziała Pani @UmytaPacha . Chyba muszę anulować synowi karnet na siłownię! Szybko kończę tę edycję, bo jeszcze - nie daj boże - ten utwór wygra!


W tym miejscu, jak zwykle dochodzimy punktu, gdzie jedyne co nam pozostaje to ogłosić zwycięzcę. Albo, jak na przykład dzisiaj - zwyciężczynię. Ponieważ w LXXI (słownie: 71) edycji naszej zabawy #nasonety , przygniatającą przewagą głosów, pierwsze miejsce przypada Pani @Wrzoo za jej wytwór “Mam ostatnio smaka na ryby”.


Gratuluję.

Współczuję.

Pozdrawiam.


#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety

Matko boska @fonfi ;_;

Dziękuję. Postaram się wrzucić nowy sonet dziś jeszcze przed tym, gdy Kopciuszkowi wybije zegar.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ kolega @Dziwen ubolewa, że symulacja mu się sypie i że w kawiarence nie jest już tak jak dawniej bywało , postanowiłem wyjść mu naprzeciw i jakoś mu tę symulację spróbować załatać. Chęci miałem dobre, wymyśliłem nawet – całkiem moim zdaniem zgrabny – ostatni wers, który później (nawet w prawie niezmienionym brzemieniu) użyłem w wersji ostatecznej poniższego wytworu. Droga do tego wytworu była jednak kręta i, przyznaję, zgubiłem się na niej. Nie osiągnąłem zamierzonego celu, bo wiersz miał być o czymś zupełnie innym, ale patrząc na ten wers, który miał wieńczyć zamierzony utwór, pomyślałem sobie że przywołany w nim mięsień może boleć również z innych powodów, nie tylko w wyniku zbyt obfitej defekacji, co miało być tego zamierzonego wiersza tematem przewodnim. No a skoro o mięśniu mowa, a mięśnie się przecież trenuje, to osiągnąłem cel inny niż zamierzony, ale moim zdaniem również zgrabny:


***


Po sobotnim treningu


Siłownie wieczorną porą pęcznieją –

chłopaki ostro żelazo grzeją!

Rzeźby się jeden z drugim spodziewa:

bicka, co będzie twardy jak heban.


Myśli, że będzie suczki wyrywał,

a tu kolega tylko podziwia

ciało błyszczące od potu, olei –

komplement rzuci, rady udzieli.


Uwaga, jaka by tam nie była,

zawsze mężczyźnie jest przecież miła.

A więc kolejny wieczór – sobota,

odwiedził kolegę, ten go omotał,


bo inne mięśnie trenować by wolał:

później przez tydzień zwieracz go bolał!


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Na przykład w połowie maja w Warszawie 


Z braku słońca i ciepła poeci smutnieją

Dopiero zaś w słońca promieniach promienieją

I wena przychodzi, choć się nikt nie spodziewa

Wraz z pierwszymi kwiatami na jabłoni drzewach


Gdy panny na ulicy zaczną się rozdziewać

Wszystkiego po poetach można się spodziewać

Zaczynają wyłazić z beznadziei kniei

Szukając właśnie w wiośnie promyka nadziei


I jak to ptaszę ku niebu wena się wzbija!

Lecz niestety miasto slamów ona omija

I zimowa jeszcze Katie - jakaż to sromota!

Pomiędzy weną a beznadzieją się miota


Rzucić się musi chyba na szerokie pola!

Może to już właśnie na hejtopiwo pora?


Aby mózg rymami już wściekle tętniący

Zamienić w wielki tygiel wierszami wrzący!


#zafirewallem #nasonety

@KatieWee Czemu mi to w powiadomieniach nie wyskoczyło?! Piękne, prawdziwe, życiowe... No i mamy "siedmiu wspaniałych". A nawet siedmioro.

Właśnie niedawno zastanawiałem się kto wygrał spęd w Lublinie i powinien zorganizować następny. Dobrze, że koleżanka głos zabrała.


No i powrót na kawiarenki łono cieszy, a i z edycji obecnej można wyciągnąć wniosek, że motywować należy nie prośbą, a groźbą. Dobrze, że kolega @fonfi ma tak stanowczą nóżkę.

Zaloguj się aby komentować

To było tak, że koleżanka @UmytaPacha wspomniała. Mnie się wtedy łza w oku zakręciła i też wspomniałem. I zatęskniłem. I tym tęsknym, załzawionym wzrokiem spojrzałem na nasze wspaniałe logo i wtedy zatęskniłem jeszcze bardziej. Więc napisałem:


***


Tęskny wiersz poety tęskniącego


W kawiarni nad kawą goście smutnieją,

bo on był jeden, a dziś jest zero;

i pustka z jego miejsca rozbrzmiewa,

bo stolik pusty – gdzież się podziewa


orator, który nas głosem swoim porywał

kiedy wytwory nasze nagrywał

i myśmy wtedy podwójnie się śmieli?

I znów podwójnie śmiać byśmy się chcieli.


Co go zabiło? Grypa czy kiła?

A może wąsa mu ogoliła

niewiasta, którą urokiem omotał?

I wstyd bez wąsa wyściubiać mu nosa?


Więc pytam: Kolego! Gdzie żeś ty polazł?

Zostało nam po nim logo Mongoła.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Serce rośnie, jak tak patrzę jak się Państwo ożywiliście. Jakbym wiedział, że wystarczy tupnąć nóżką, to nóżką tą tupnąłbym zdecydowanie wcześniej. Chociaż w moim wieku tupać nóżką jest niebezpiecznie. O czym traktuje poniższy sonet.


O zgubnych skutkach tupania nóżką


Pan Fonfi się bardzo tym przejął,

Że chyba poeci rdzewieją,

No bo wciąż tylko ktoś ubolewa,

Że niby chciałby - lecz rady nie da.


A już najbardziej fakt ten przeżywał,

Że tu w sonetach, sonetów ubywa,

Przez co myśl w myślach taką wciąż mielił:

Co by tu zrobić, by zechcieć chcieli?


Więc zaraz w tonie na pozór miłym,

Nóżką jął tupać z całej swej siły,

I siedem sonetów zarządził - despota.


Teraz społeczność w kawiarni się miota,

Łącząc wysiłki we wspólnej niedoli,

A jego - nóżka od tupnięcia boli...


PS. Jeśli dobrze liczę, a zazwyczaj liczę dobrze, to brakuje nam już tylko jednego poety do kompletu. Ale proszę się na kolegów nie oglądać - im więcej tym lepiej!


#diriposta #nasonety #zafirewallem

Tu!!


Porośnięte wioski knieją

Dusze się na słońcu grzeją

Zamiast domów rosną drzewa

Zbrodni owoc tam dojrzewa


Jerzego to historia ckliwa

Choć nieznana jest prawdziwa

Szedł raz w lutym pośród kniei

W krzakach zbójcy zaś siedzieli


Okrutna zasadzka to była

Bo go zbójców banda ubiła

Tam też dokonał żywota

Lecz dusza wciąż wśród chaszczy się miota


Taka bowiem ofiary niedola

Że nie opuści ziemskiego pola

Aż Temidy miecz karzący

Nie spadnie na zbójów jak grom z nieba gorący.


Wytwór ten zainspirowany jest historią zbrodni bez kary, którą to wczoraj poznałem i na łamach hejto przedstawiłem.

#nasonety #zafirewallem

ed7127b8-665b-4b1c-a074-9b95cb786525

Zaloguj się aby komentować

Mam ostatnio smaka na ryby


Czasami chciałabym być ukleją

Co nie przejmuje się, że wichry wieją

Że walają w kniei stare drzewa

A gałęzie giną w suchych kostrzewach


I nie narzeka na ceny paliwa

Nie martwi się, że złe będą żniwa

Że trzeba wystrzegać się podłych złodziei

Nic z tego nie rusza małej uklei


Jak ryba bez zmartwień bym sobie żyła

Bez ocen innych ryb, że chuda, otyła

Że czoło me marszczy wieczna sromota

Bo nie inwestuję w lokaty i złota


Tymczasem z talerza zerka seriola

Skończyła się strasznie jej rybia rola

Bo dała się złowić na haczyk nęcący

Robakiem smaczniejszy los obiecujący


#zafirewallem #nasonety #poezja #tworczoscwlasna #diriposta


PS. A sonet powstał w odpowiedzi @splash545 — może dziebko stoicki nawet wyszedł

9bb512c8-a248-4987-9540-560c95c7b8e5
Wrzoo userbar

@Wrzoo faktycznie dosyć stoicki. A oprócz tego bardzo mi się podoba, że jego bohaterem jest taka mało poetycka ukleja. Prawdopodobnie to pierwszy wiersz o uklei w historii!

Zaloguj się aby komentować

Klasyczny sonet namawiany. Wołam osoby występujące, których nicki nie wpasowały mi się w rymy: @George_Stark @UmytaPacha @KatieWee @bojowonastawionaowca


@fonfi z Dżordżem się starzeją,

więc znów zrzędzą i boleją, 

że sonety brać olewa.

Nie ma ziaren, same plewa.


Żaden z nich też nie ukrywa, 

że płeć druga, urodziwa,

sonetem się rzadko dzieli,

a oni by bardzo chcieli:


By @moll częściej rym skroiła.

By Paszka się z wierszem wzbiła.

By Katie głaskając kota,

może z @Wrzoo sonecik zmota?


Czy się zgodzą? Boska wola.

Lecz stawiam na to obola, 

że wełniasty stwór beczący

do zabawy nie dołączy.


#nasonety #zafirewallem

@splash545 Miałem w planie w tygodniu codziennie przypominać i wołać co poniektórych, ale widzę, że jak tak dalej pójdzie to zupełnie nie będę już tutaj potrzebny... Wspaniały to jest apel. I widzę, że odzew nawet już się pojawił...

Zaloguj się aby komentować

Śnieg stopniał i słońce wyszło no to poszłem se na spacer, niedziela w końcu. I marzłem trochę, ale widziałem nadzieję. Na drzewach ją widziałem, a co widziałem to i zapisałem:


***


Pączki

czyli Żart wiosenny


Tak jak na ranek koguty pieją,

tak też i kiedy jaskółki szaleją

– więcej niż jedna, to przyznać trzeba –

i kiedy pączki puszczają drzewa…


No właśnie: pączki – jest co podziwiać!

Aura się w końcu stała życzliwa

i doczekaliśmy, jak żeśmy chcieli

wiosny! I czapki żeśmy już z głów ściągnęli…


A wiosna nam jednak psikus zrobiła:

miała być z nami, a tylko była

dni ledwie kilka – znów mróz i słota.

A pączki przecież na drzewach! – popatrz!


Wiosno! Ten żart twój jednak trochę zabolał!

Wracaj już do nas! Najwyższa pora.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ kolega @fonfi twierdzi, że lubi pisać podsumowania, no to ja tak, z sympatii głównie, zapragnąłem mu dostarczyć jeszcze więcej materiału żeby musiał jeszcze więcej w podsumowaniu napisać i w związku z tym zaznał jeszcze więcej przyjemności. A w związku z tym z kolei, że od jakiegoś czasu toczy się u nas w kawiarni mniej lub bardziej otwarty i mniej lub bardziej liryczny dyskurs na temat wieku w ogóle, a wieku zaawansowanego w szczególe, to postanowiłem wziąć na warsztat przyjemności, które w tym zaawansowanym wieku człowiekowi pozostają. Stary dowcip mówi, że z czterech przyjemności na „p” to zostało mi już tylko pierdzenie, ale ten dowcip oparty jest na fałszywym założeniu. Zgodnie z zasadami logiki, żeby obalić tezę wystarczy jeden dowód przeciw i ja taki dowód przeciw założeniu tego przytoczonego wcześniej dowcipu we wierszu dostarczam. Przychodzę bowiem z jeszcze jedną, piątą już przyjemnością na „p”, a dostępną ludziom w każdym wieku, choć z pewnymi jednak zalecanymi – jak w przypadku każdej chyba przyjemności – ograniczeniami:


***


Pączki


Słodziutkie. I jeszcze lukrem zwykle się kleją.

I marmoladą je czasem nadzieją.

Albo i różą się czasem nadziewa.

I dobrze! Bo z różą też mi się czasem zachciewa.


Nie lubi ich moja cukrowa krzywa,

a i dietetyk nagle przybywa

nad ramię, jak kreskówkowi anieli

i krzyczy wtedy: – Kalorie przelicz!


Ale cóż zrobić gdy cukierni bryła,

wzniesiona po to żeby kusiła

mą silną wolę zdolna podkopać?


I tak codziennie, diecie na opak,

gdy osłabiona ma silna wolna

myśli ulegam: – „Ale bym pojadł!”


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark z tym pierdzeniem to też trzeba uważać, bo mówi się, że na starość to nie można już ufać oczom, uszom i bąkom. A nadmienię tylko, że ja już na lewe ucho niedosłyszę, właśnie odbieram nowe okulary więc… te pączki to w samą porę! 😁

Zaloguj się aby komentować

Żeby zachęcić jeszcze pięć osób (no, może cztery, bo może i kolega @fonfi też coś napisze), to udowadniam, że tekst di proposta tej LXXI edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem jest bardzo przyjemny i pisze się do niego łatwo. Zaświadczam też, że pisze się do niego również przyjemnie:


***


Problem zardzewiałych zawiasów


Skrzyp – to zawiasy rdzewieją.

Konserwatorzy to pewnie oleją,

bo takie czasy – ja nie zalewam –

że każdy sobie robotę olewa.


A tu wystarczy byle oliwa

żeby się zawias przestał odzywać.

Żadnych wymyślnych nie trzeba olei –

daliby radę! Gdyby się wzięli.


Żeby oliwa na wierzchu była

czeka mnie z nimi rozmowa niemiła.

Sprawa jest śliska, więc niby ot tak

mówię: – Panowie! Czeka robota!


Odezwał się jeden, tłusty jak olej:

– Stachu, matole, no ja pi⁎⁎⁎⁎lę!

Weź i ten zawias idź i mu olej.


***


#nasonety

#zafirewallem

@KatieWee @moll jakże znamienne jest to, że poza panem @George_Stark tylko panie ten komentarz „polubiły”… 🙄

Zaloguj się aby komentować

I tak to jest, moi Drodzy, że jak Organizator nie daje rymów jak jakiś idiota, to i wiersze same się pisać zdają:


***


Bywa

czyli Degradacja klasowa


W młodości często randkował z nadzieją:

tory układał, by życia koleją

dojechać mógł tam, gdzie się spodziewał;

gdzie jeść miał kawior i szampan rozlewać.


Być było dobrze: gdzie mógł być – bywał;

lecz bywać przestał, bo tak już bywa,

że czasem pociąg się wykolei:

to tory krzywe, to trakcję wycięli.


I rzeczywistość, co tak cieszyła

bywa, że nie jest, choć przecież była

cieplutka i miękka – jak futerko kota.


I teraz w brodę pluje: – Idiota!;

albowiem byt jego jest bytem prola.

A pewnie pobędzie jeszcze ze sto lat.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark A co do rymów z poprzedniej edycji to pomimo, że trudne zadałeś to fajnie było się z nimi pomęczyć. Nie może być zawsze tak łatwo. Dla mnie się podobało.

Zaloguj się aby komentować

W nawiązaniu do zasad obecnej edycji #nasonety .


1/10 poety


Rany otwarte już zieją 

Krew leje się tą aleją 

Dziobie nie kruk ale mewa

Czegoś się @fonfi spodziewał?


Dłoń źle odcięta się kiwa 

Cierpi poeta, tak bywa 

Chce wyrwać się w szelest kniei

Lecz nie ma na to nadziei 


Przecięta tętnicza żyła

Przez co krew szybko ubyła

Poety koniec żywota 

Nakarmy zwłokami kota


Choć była to jego dola

Wiersza napisać nie zdołał


#poezja #zafirewallem

f80df51b-f90c-4e50-84f1-24d452292082

Zaloguj się aby komentować

Antoni tonący


Dziwne doprawdy rzeczy się dzieją

kiedy gruczoły dokrewne szaleją

i ani się chłopiec nic nie spodziewa

a tutaj: szast-prast! – i już dojrzewa!


Już nie strażaków – dziewczęta podziwia;

i jedna z nich wtedy – dość urodziwa –

w głowie mu robi nie po kolei;

choć Antoniemu nie daje nadziei.


Ta miłość być mogła, ale nie była:

– O ty cholero! Obyś przytyła!

Oby spotkały cię same kłopoty! –

złorzeczył Antoni. – Antoni?! Co ty?!


Antoni złorzeczył, bo ból go bolał

i smutno skończyła się jego dola:

wybrał grudziądzki ze wszystkich końcy –

tak właśnie skończył Antoni tonący.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Na wstępie bardzo przepraszam, że dopiero dzisiaj a nie wczoraj, ale niestety wczoraj (z przyczyn nie do końca ode mnie zależnych) nie dałem rady. Chociaż zazwyczaj jeszcze radę daję...


Stało się tak jak się spodziewałem, bo skoro @George_Stark miał w poprzedniej edycji do wyboru sonety dwa - swój i mój - to spodziewać się tej wygranej należało. Nie powiem, nie powiem - liczyłem jeszcze troszkę na tych z Państwa co lubią tak na ostatnią chwilę, z zaskoczenia - no ale jak widać nie tym razem.


W każdym razie przejdźmy do meritum.

Jest mi niezmiernie miło otworzyć kolejną - LXXI (słownie: 71) edycję zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem . Jako że ostatnio miałem przyjemność być na spektaklu "Tuwim dla dorosłych" w warszawskim teatrze ROMA, na którym to spektaklu bawiłem się wyśmienicie i który serdecznie Państwu polecam (swingująco-jazzujące wykonanie "Ptasiego radia" wbija w fotel) - to z tego właśnie powodu postanowiłem (bo kto mi zabroni?), że sponsorem bieżącej edycji będzie nasz patron. Nie, nie @George_Stark , ten drugi - czyli pan Julian Tuwim ze swoim wierszem "Biologia".


Biologia


Baby latem biodrzeją.

Soki w babach się grzeją,

Owoc żywy dojrzewa,

Lep żywiczny wre w drzewach.


Płeć się pławi płodziwa,

Buchaj ciołę pokrywa,

Mleczem tłustym się klei

W rozjuszonej nadziei.


Dyszy ziemia - kobyła,

Wymion dwoje w świat wzbiła,

Byk wiecznego żywota

Białym ślepiem żar miota.


Roztopiły się pola,

Rozstąpiła się rola

I w czarnoziem tętniący

Trysnął białun gorący.


Jak Państwo widzą wiersz ma 16 wersów, więc klasycznie już w konkursowych wytworach olewamy dwa ostatnie. No chyba, że komuś szczególnie zawarte w nich rymy przypadną do gustu to proszę się nie ograniczać.


UWAGA - teraz będzie najważniejsze, więc proszę o skupienie, bo dwa razy pisał nie będę! Postanowiłem w LXXI edycji troszkę Państwa rozruszać, zwłaszcza tych z Państwa co piszą w komentarzach, że "chcieli..., myśleli żeby..., no prawie pamiętali..., ale się nie udało...". Dlatego skoro edycja jest 71 to dajmy z siebie całe 10% i do zamknięcia edycji potrzebuję 71 * 10% = 7.1 poety. Powiedzmy, że w ramach wyjątku, mogę zaokrąglić do pełnych 7 poetów. No i żeby zapobiec ewentualnym odcinanim jakiś 0.1 części ciała poety ósmego.


Zatem zabawa trwa do najbliższego piątku - 11.04.2025 - pod warunkiem, że do tego czasu 7 poetów opublikuje swoje dzieła. Jeśli nie - bawimy się do skutku.


Jeszcze szybkie przypomnienie zasad - jak zawsze: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w tych samych wersach w powyższym utworze "dawcy". W tym wypadku jest to pierwsze 14 wersów.


Zwycięzcę wyłonimy klasycznie - na podstawie rankingu popularności.


Powodzenia i udanego rymowania! Liczę na Was!


#zafirewallem #nasonety #diproposta

898cdd7b-496f-478c-a4aa-271c7852a12b

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór!


Nikt już chyba nic więcej nie napisze, więc napiszę ja. Ale i ja napiszę niewiele, no bo wiele do napisania to nie ma.


Zrobimy sobie teraz takie dziwne odliczanie. W dół i nie po kolei, a może po kolei, ale wyrywkowo:


Siedemdziesiąt – no bo ten wpis to #podsumowanienasonety w LXX edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem . A rymowaliśmy w niej do fragmentu utworu Śmierć poety autorstwa pana Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego , patrona mojego gimnazjum, co przypomniało mi się już po zadaniu zadania.


Dwa – no bo tylu uczestników wzięło w tej edycji udział, co być może symbolizują te dwa iksy w liczbie LXX. Co miałoby symbolizować el? – pojęcia nie mam.


Dwa – no bo tyle wierszy zostało w tej edycji napisane. A były to:


Latający Grudziądzanin autorstwa kolegi @George_Stark oraz


piękna Przewrotność losu autorstwa kolegi @fonfi – pod wierszem nie pochwaliłem, no to tutaj pochwalę, bo chwalić jest za co, a już szczególnie to za wyrażenie „Zrobiłem z Ciebie wuja!", bo bardzo mi się to wyrażenie spodobało i skłoniło mnie do uśmiechu, a i do pewnych przemyśleń nawet.


Jeden – no bo tylu może być zwycięzców i już miałem nadzieję, że to ja nim zostanę drugi raz z rzędu, co w historii jeszcze nigdy się nie zdarzyło, więc byłbym pierwszym, któremu się to zdarzyło, no ale wobec takiego obrotu rzeczy, jakim się te rzeczy obróciły, no to zwycięzcą ogłaszam kolegę @fonfi !


Serdeczne gratulacje, z ulgą jednak!

@George_Stark Dziękuję. No nie mogłem Cię zostawić samego. Nawet te dzisiejsze czteryrymy to piją do mnie, bo skończyłem z sonetem (co nie jest sonetem) grubo po 2 w nocy - jak ta sowa. Bałem się zostawić do rana, żeby się nie okazało, że znowu będę zmuszony wrzucać po zamknięciu. Ale faktycznie ten układ rymów to ciężka sprawa była, żeby to się jakoś posklejało.


No i cieszę się, że Ci się "wuj" spodobał - w mediach mówią, że takie "wujowanie" to podobno teraz na czasie jest...

@fonfi


No nie mogłem Cię zostawić samego.


Mogłeś. Przecież nie ma zapisu w regulaminie, że nie mogłeś. A nawet jakby taki zapis w regulaminie był, no to co z tego? Niemniej dziękuję, że nie zostawiłeś.


skończyłem [...] grubo po 2 w nocy


Tym bardziej dziękuję. I nie wiem czy podziwiam, czy współczuję.


No i cieszę się, że Ci się "wuj" spodobał


No bo to jest tak nieoczywiście zgrabne sformułowanie, że wstyd byłoby się nim nie zachwycić i świetnie wplecione do tego trudnego, jak się okazało, utworu. Nie mówiąc już o moim odlocie w sprawie rozważania implikacji jakie niesie za sobą takie a nie inne zakomunikowanie tego faktu.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Sądząc po średniej wieku jaką udało mi się zaobserwować na ostatnim #hejtopiwowarszawa, to większość z Państwa może nie pamiętać czegoś takiego jak paczki z Ameryki. A ja, ze względu na swój wiek, jeszcze pamiętam. Jak przez mgłę, ale jednak. Pamiętam jakie to w domu było święto. Pamiętam słodycze. Pamiętam kosmetyki. Nawet pieluchy dla rodzeństwa i za duże ubrania... Dzisiaj, kiedy obserwuję w mediach, ale również za pośrednictwem przekazów bezpośrednich, co się dzieje za oceanem - tam, gdzie aktualnie żyje moje młodsze (choć już nie takie młode) rodzeństwo, w osobie mojego jedynego brata - nie sposób jest mi pozostać obojętnym. Dlatego biegnę pakować dary do pudła, a Państwa zostawiam z poniższym wytworem. W jakże ciekawych czasach przyszło nam żyć...


Przewrotność losu


W samolot wsiadł kiedyś mój brat do Ameryki,

Bo życie tam lepsze (tak mówią statystyki),

Urządził się szybko od ojczyzny daleko:

Ślub, praca, samochód, aż wreszcie - alleluja!

Zadzwonił z nowiną: "Zrobiłem z Ciebie wuja!"

Dom jeszcze nabył - za dolary, z hipoteką...


I żyli tak sobie spokojnie w tym domu,

Na suburbiach miasta, nie wadząc nikomu,

Korzystali z życia na wysokiej stopie,

I razem wciąż snuli plany wieloletnie,

W amercian dream'ie pławiąc się kompletnie.

A za oceanem - pożar w Europie...


Lecz zasiadł imć Donald w Białym Domu na tronie,

Sielanki znienacka zadekretował koniec,

Kraj doprowadzając do totalnej demolki,

Aż nagle na pólkach wszystko strasznie zdrożało.

Więc wyślę bratu - by mu się przeżyć udało,

Złotówki w kopercie, i jaj ze trzy worki...


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Paczki z Ameryki i paczki w kościołach tudzież talony na buty w szkołach też pamiętam. Zakładanie masek pgaz tzw. słoników w szkole podstawowej na PO i alarmy atomowe były częścią mojego dzieciństwa. Tak że ten...

Zaloguj się aby komentować

Znacie legendę o Latającym Holendrze? O tym niby okręcie-widmo z równie widmową trupią załogą? No to z tą legendą jest podobnie jak z tym że to my, Wielcy Lechici, uczyliśmy Francuzów jeść nożem i widelcem, który to sukces Francuzi teraz sami sobie przypisują. Widmowo-marinistyczne opowieści również wywodzą się z Wielkiej Lechii, a konkretnie to z Grudziądza właśnie:


***


Latający Grudziądzanin


Stanęły żałobniki

we chłodzie bazyliki;

kapłan nad księgą

przy żałobników wtórach,

i przy anielskich chórach

zamknął mi wieko.


Złożyli mnie do dołu

i na stypę pospołu

już się wynoszą.

W grobie jest raczej szpetnie,

leżeć mi się tu nie chce:

marzę szeroko!


Bo śmierć to nie jest koniec,

to port po drugiej stronie –

trumny to łodzie,

a że żyć mi się chciało,

wiatr w żagle łapię śmiało:

nurt niech mnie porwie!


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No dobra, otwieramy LXX edycję zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem !


Ponieważ nazwisko pana Juliana Tuwima działa na mnie jak magnes to, kiedy dowiedziałem się, że kielecki amatorski Teatr bez Suflera (piękna inicjatywa!; całkiem niedługo może uda mi się na coś podobnego załapać) planuje premierę spektaklu Na pięterku w Ziemiańskiej, który to spektakl jest oparty na twórczości patrona naszej kawiarenki, no to musiałem tam być. I byłem.


I właśnie w związku z tym wydarzeniem (i trochę po to, żeby poeksperymentować z ciekawym układem rymów), weźmiemy sobie na warsztat jako wiersz #diproposta utwór innego bywalca Ziemiańskiej, a mianowicie pana Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a będzie to wiersz pod tytułem Śmierć poety, w którym to wierszu zresztą w jednym z wersów pada nazwa wspomnianej wcześniej kawiarni. Cały ten utwór wygląda tak:


***


Konstanty Ildefons Gałczyński

Śmierć poety


Nie pomogły zastrzyki,

recenzje i pomniki

ni kwaśne mleko:

Przyszedł szarlatan-szuja,

opukał go, pobujał:

– Dementia praecox.


Toż radość była w domu,

nareszcie koniec sromu,

skończony kłopot!

Dozorca śmiał się setnie:

– Zaraz mu nitkę przetnie

panna Atropos.


Żona klaskała w dłonie:

- Ach, przecie nadszedł koniec

pijackich orgii.

Bólów miałam niemało,

nareszcie twoje ciało

wezmą do morgi.


Wszyscy stanęli kołem

z czołem bardzo wesołem:

Prasa, kuzyni;

i szacowne to grono

orzekło unisono:

– Dobrze tak świni!


Po co dziewki uwodził,

nocą domy nachodził,

sen rwąc dzieciątek;

i po co Pod Zegarem

lał w brzucho wino stare

świątek i piątek?


Zna go dobrze Warszawa:

Pożyczał – nie oddawał,

nasienie drańskie;

a "poetyczne dale"

to były te skandale

w Małej Ziemiańskiej.


Dobrze ci, stary draniu,

za grzechy nad otchłanią

inferna zwisasz.

Najprzód gwiazdy i róże,

potem stołek w cenzurze –

sprzedajny pisarz!


Tak to nadobne grono

radziło unisono

w śmiertelnej sali.

A że lico miał bladsze

orzekli: – Pewnie nadszedł

koniec kanalii.


Zapachniały zefiry,

brzękły potrójne liry,

pierzchnęła tłuszcza.

Serce alkoholowe

unieśli aniołowie

na złotych bluszczach.


***


No ale, jak z wierszami niebędącymi sonetami, a na dodatek jeszcze charakteryzującymi się nietypowymi układami rymów bywa, powodują one pewne problemy. Problem ze Śmiercią poety jest taki, że wykorzystany przez pana Gałczyńskiego układ rymów ciężko jest skroić do czternastu wersów. Proponuję wobec tego albo wersów dwanaście (pogrubione końcówki) albo też wersów osiemnaście (dodatkowo końcówki pogrubione i pochylone). Albo, jak to mamy w zwyczaju: piszcie po prostu jak komu pasuje, mniej więcej tylko przejmując się tym, co ja tutaj o zasadach powypisywałem. Proszę się tylko przy tym pisaniu dobrze bawić, bo przecież o to wszystkim nam tutaj chyba chodzi.


Ale: – Zaraz, zaraz, Dżordżu – może ktoś powiedzieć. – A piękna aranżacja muzyczna? Przecież zwykle do wiersza dodajesz jakąś piękną aranżację muzyczną?

– Racja – odpowiedziałbym na takie pytanie. – Piękna aranżacja muzyczna tutaj .

@splash545 Na potrzeby pisania można dwa razy zrymować do "mleko". Takie oszukanie systemu powinno zadziałać.


A jeśli ktoś jest purystą, no to w ilustracji muzycznej pan Staszewski śpiewa tam coś jak prekoks.

Zaloguj się aby komentować