Możecie wierzyć, albo i nie, ale obudziłem się dziś z tym wytworem poniższym w głowie. No, tak naprawdę to tylko z jego połową – może za krótko spałem? Tak czy tak, nie pozostawało mi nic innego, jak tylko wstać i go dokończyć. Malarze wszak dzielą los podobny do losu poetów.


Pięknie się ten dzień dzisiaj zaczął!


***


Malarzom –

niech mażą.

I marzą.


Ot – coś tam namazał sobie na płótnie;

ot – ciut tempery i terpentyny

i jeszcze dumny jest z tej mazaniny!

A na dodatek, gdy tylko uśnie


(zazwyczaj kiedy my się budzimy)

marzenia senne nachodzą go różne,

czasem koszmarne, lecz zwykle próżne:

ot – Petersburgi, Paryże, Londyny.


Drogo zapłacił za twórczą wolność:

codzienność jego – nie bardzo spokojną,

od egzystencji minimum daleki.


I wiedzie mu się z dnia na dzień gorzej

więc przed snem modli się: „Daj, Panie Boże,

niechże docenią mnie przyszłe wieki”.


***


#nasonety

#zafirewallem

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować