Co oznacza ten znak?
#rower #samochody #motocykle #ruchdrogowy #gownowpis #oswiadczenie

Co oznacza ten znak?
#rower #samochody #motocykle #ruchdrogowy #gownowpis #oswiadczenie

Zaloguj się aby komentować
Jeżeli kupię sobie lamborghini jako jedyne auto i będę narzekał że nie wjadę nim do lasu na grzyby to nazwiecie mnie debilem.
Jeżeli kupię dom koło lotniska i będę narzekał na hałas to nazwiecie mnie debilem.
I wszyscy podkreślą, że to wszystko wyłącznie moja wina.
Jeżeli natomiast kupię sobie rower którym nie da się jeździć po kostce brukowej z której jest wykonana połowa DDR oraz CPR w kraju to już jest wina projektanta i wykonawcy drogi.
Ehhhh....
#rower #samochody #motocykle #ruchdrogowy #gownowpis #oswiadczenie

@entropy_ Jak masz jeden, jedyny kilometrowy odcinek ścieżki rowerowej w całej gminie, a na pozostałych odcinkach musisz i tak jechać asfaltem, bo ścieżki nie ma - to będziesz rezygnował z szosy, na której lżej i szybciej się jedzie, bo MOŻE czasem będziesz musiał przejechać tą ścieżką?
Jak masz gdzieś kilometr dziurawego asfaltu w gminie to też kupujesz samochód na offroad zamiast narzekać?
Zaloguj się aby komentować
Rowerzysta na jezdni i motocyklista na ścieżce rowerowej xDDD
#rower #motocykle #ruchdrogowy #heheszki

@Mikel @wonsz dziury to się odnosiłem do pierwszego komentarza @Lubiepatrzec .... Ehhh
@m-q nie jestem rowerzystą aktualnie a jeżdżąc samochodem czy idąc pieszo myślę o wszystkich. Nienwlaze na przejście jeśli widzę ze samochód jeden jedzie. Poczekam tak, żeby gość nie pomyślał, ze wleze na przejście. Ani ja nie zaoszczędzę czasu ani on.
@Mikel wytyczne są wyraźne, ścieżki rowerowe i ciągi pieszo-rowerowe budujemy z asfaltu.
I ogólnie:
Jestem wielkim przeciwnikiem budowania złej infrastruktury dla
- samochodów (źle postawione studzienki wszelkiego rodzaju), źle zaprojektowane parkingi czy skrzyzowania.
-pieszych - niebezpieczne przejścia dla pieszych, złe odwodnienia przy skrzyżowaniach
- rowerzystów - źle zaprojektowanie nowe ścieżki rowerowe i ich brak.
To tylko jakieś przykłady. Jak widzimy na przykładzie, źle zaprojektowana infrastruktura wszystkich irytuje i prowadzi do wielu niebezpiecznych sytuacji. Więc więcej złego zrobili tutaj ludzie odpowiedzialni za projekt a cierpią wszyscy.
Infrastruktura ma być idiotoodporna i projektant musi myśleć co się będzie działo.
A tu słyszę tylko, że zły rowerzysta.
Kto raz jechał kilka kilometrów rowerem po kostce brukowej to wie, że jest to mordęga. Współczuję każdemu, kto musi kilometry robić codziennie po takim parkourze. Naprawdę ścieżka leśna z dziurami czy szuter jest lepszy do jazdy na rowerze.
Te wzniesienia są absurdalne. Na ulicach także odchodzi się z ustawiania progów zwalniających a ustawia choćby mijanki jeśli jest taka możliwość.
Kilka możliwości mieli projektanci a wybrali coś co nie będzie działać i jest niebezpieczne.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jestę lakiernikię.
Projekt uzdatniania harlejków, a dokładnie drugiego z harlejków jest już na samej koncówce. Tak naprawdę od niemal pół roku jedynym brakującym elementem układanki był uszkodzony zbiornik paliwa, do którego zabierałem się jak pies do jeża. Oczywiście najprostszą i najszybszą opcją byłoby oddanie go komuś z poleceniem "Masz, ogarnij", zapłacenie i po jakimś czasie odebranie gotowego. Niestety, wrodzone cebulactwo, nieposiadanie kontaktu do sprawdzonego specjalisty i wreszcie excelowy plik z założonym budżetem trzymały mnie od tej opcji z daleka. I tak mijały dni, tygodnie - bak leżał, harlejek stał. Aż wreszcie właśnie wspomniana kombinacja cebulctwa, przekonania że nie święci garnki lepią i uprzejmości użytkownika @Man_of_Gx , który użyczył mi miejsca i kompresora i któremu należy się piorun sprawiły, że wykorzystałem kilka wieczorów wbijając levele w umiejętność lakiernictwo. Nieocenione też rzecz jasna okazały się youtubowe filmiki - po raz kolejny jestem zdania, że jednym z największych benefitów obecnych czasów jest to, że dzięki internetom w krótkim czasie i małym kosztem można opanować w przyzwoitym stopniu praktycznie dowolną umiejętność.
Jeśli chodzi o mnie, to na początku tego roku moje umiejętności i wiedza na temat lakierowania czegokolwiek innego niż plastikowe czołgi w skali 1:35 sprowadzała się do pomalowania szprejem zderzaka w swoim gruzie i pacnięcia zaprawki na ślad po kamieniu. Efekty obydwu były liche i nie ma się czym chwalić. Początkowo zakładałem, że harlejkowy zbiornik uda się jakoś wyprostować a na wyprostowaną, gołą blachę dam zaprawkę - wraz z upływem czasu i powolnym przypływem wiedzy okazywało się jednak, że są to płonne nadzieje. Po pierwsze, harlejkowa blacha jest gruba i ciężko się na niej pracuje. Po drugie, lakier który miałem to lakier perłowy i żadna zaprawka nie sprawi, że zacznie wyglądać po niej choć odrobinę akceptowalnie. Kosztorysy nie wyglądały zachęcająco: jeden blacharz krzyknął mi 600 pln za samo prostowanie blach, koszt malowania z kolei kształtował się na poziomie 1200-2000 pln. Budżet, któy przyjąłem sobie na naprawę baku to było 600 złotych - i oczywiście nikt nie dałby mi po łapach gdybym go przekroczył, ale lubię stawiać sobie takie ograniczenia - po pierwsze, pozwalają na pilnowanie budżetu, po drugie prowokują do myślenia i kombinowania.
Nie musiałem być ekspertem, żeby stwierdzić, że pierwszym etapem powinno być ogarnięcie blachy - bo kładzenie grubych warstw szpachli zdecydowanie skreśliłem. Kontakt do blacharza dostałem przypadkowo - gość, z którym pisałem na fb ogarniając inną rzecz do motocykla dał mi kontakt do swojego znajomego. Za 200 pln miałem wyprostowany i wycynowany zbiornik. Blacharsko wyglądało to naprawdę dobrze, minusem było uszkodzenie oryginalnych naklejek, które są niedostępne w sprzedaży. Na szczęście są firmy, które rzeczone naklejki dorabiają po przesłaniu do nich zbiornika. Koszt był spory, bo 150 złotych za dwie sztuki, a same naklejki minimalnie odbiegały kolorem od oryginałów - była to jednak najlepsza z dostępnych opcji. Licząc się z tym, że cały zbiornik trzeba będzie teraz i tak pomalować, oddałem go do piaskowania do firmy, która miała mi też pomalować proszkowo trochę elementów. I tu był zgrzyt, bo typy opierdzieliły proszkowo też sam zbiornik xDD Na szczęście, udało się to odkręcić.
Kolejnym etapem było rozkminienie, jak tu właściwie taki zbiornik pomalować. W Internecie znalazłem fajny i dość przejrzysty opis naprawy harlejkowego zbiornika przeprowadzony przez człowieka specjalizującego się w tym. Artykuł pozwolił mi ułożyć sobie w głowie, jakie etapy powinny nastąpić kolejno po sobie przy naprawie lakierniczej, żeby efekt był zadowalający i trwały. Przy okazji wykorzystałem kontakt do autora artykułu (który prowadzi też sklep lakierniczy) żeby zaopatrzyć się w potrzebną chemię. Jednorazowy koszt był duży, bo 600 pln, ale z całej tej chemii zostało mi jeszcze 1/2 - 2/3 zawartości, więc z odrobiną kreatywnej księgowości do excela wpisałem 250;)
Prawie wszystkie elementy miałem już skompletowane, brakowało dwóch najistotniejszych: miejsca, w którym mógłbym działać i doświadczenia, żeby naprawa była zrobiona i jakoś wyglądała xD W pierwszym, z pomocą przyszedł wspomniany @Man_of_Gx i przez kilka dni służył kompresorem i znosił moją obecność;) W drugim punkcie, niestety - nauka odbywała się na żywym organizmie i wszystkie niedoróbki musiałem poprawiać na bieżąco. A było tego trochę - epoksyd, podkład poliestrowy, podkład akrylowy - każda warstwa kładła mi się brzydko i po każdej do zabawy wchodził papier ścierny. Myślę, że łącznie jakieś 85% czasu właśnie straciłem na szlifowanie i poprawianie - głównie przez mój brak umiejętności z pracą z pistoletem. Na koniec został do położenia kolor, który też był problematyczny - był to lakier trzywastwowy, czyli na początek idzie zwykły kolor, na to półprzezroczysta baza z ziarenkami metalu, na sam koniec wreszcie lakier bezbarwny. U mnie dochodziły jeszcze naklejki, więc poziom trudności jak na pierwszą naprawę był wysoki. Tu naprawdę pomógł mi youtube oraz użycie ciut lepszego pistoletu do lakierowania. Co prawda z samej bazy nie byłem zadowolony (najpierw ją położyłem, a dopiero później zajrzałem na youtube jak właściwie mam ustawić sobie pistolet i jak malować xD), ale już lakier bezbarwny który robiłem następnego dnia wyszedł dużo lepiej. Oczywiście, znów nie było perfekcyjnie, gdzieniegdzie też powstały mi drobne zacieki - ale nic czego nie dałoby się poprawić papierem ściernym. Na dużej części zbiornika uzyskałem też już idealny efekt lustra, co naprawdę mnie ucieszyło.
No i można powiedzieć, że zbiornik jest gotowy. Jakbym miał to podsumować, końcowy efekt moich prac oceniłbym na 6/10. Z daleka zbiornik wygląda naprawdę dobrze, z bliska widać drobne niedociągnięcia, które dyskwalifikowałyby to u profesjonalisty. Swoją ocenę obniżam po pierwsze przez nieidealne położenie bazy - metaliczne ziarna nie są aż tak wyraźne, jakbym chciał. Dałem też za dużo drugiej warstwy, przez co kolor wyszedł minimalnie zbyt pomarańczowy w stosunku do oruginału. Gdzieniegdzie też powstały mi wtrącenia, których nie udało się usunąć - ale takie już uroki malowania w garażu/na powietrzu. Z poprawek, na pewno będę też pewnie musiał położyć jeszcze jedną-dwie warstwy lakieru bezbarwnego, żeby lepiej przykryć naklejki, które są ciut grube i zbyt wyraźnie wystają. Ale tak ogólnie jestem z siebie zadowolony. Kolor był trudny, ale mając na uwadze moje zerowe doświadczenie i obawę, że porywam się z motyką na słonce efekt końcowy jest przyzwoity. No i najważniejsze, że w całym procesie dużo się nauczyłem i myślę, że kolejną taką naprawę zrobię już dużo szybciej.
W komentarzu ciąg dalszy efektów pracy + fotki przed.
#motoryzacja #diy #motocykle





Zaloguj się aby komentować
J. A. Prestwich Industries, była brytyjską firmą produkującą sprzęt inżynieryjny, nazwaną na cześć założyciela Johna Alfreda Prestwicha, która powstała w 1951 roku z połączenia J. A. Prestwich and Company Limited i Pencils Ltd. Główną specjalizacją firmy była produkcja silników lotniczych oraz do samochodów, a także do maszyn użytkowych. Ciekawostką jest fakt, że w latach 1903-1908 JAP produkowała pierwsze, brytyjskie silniki górnozaworowe. Były o tyle dobrze zaprojektowane i rozwojowe, że używano ich do początku lat 70-tych jako silniki wyścigowe w zawodach żużlowych. Później zostały wyparte przez nowocześniejsze silniki Jawa CZ.
#motocykle #historiamotoryzacji #ciekawostki




Zaloguj się aby komentować
Żałuję, że go kupiłem
Tak późno.
Już tyle razy miałem se kupić skuter i zawsze mówiłem "a na co mi on, niepotrzebnie wydana kasa itp". No ale w końcu sobie go kupiłem i jest fajniusio ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#skuter #motocykle

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
W Świdniku odbywa się właśnie zlot motocykli WSK.
https://www.dziennikwschodni.pl/galeria.html?gal=999695267&art=1000348818
#motocykle #wsk
@cebulaZrosolu zawsze będzie mnie dziwił ten kult WSK. Żeby nie było - po obejrzeniu milion razy "Motóra" sam kupiłem po zrobieniu prawda, bo była wtedy jedynym na co było mnie stać. Ale, do dziś pamiętam przesiadkę na MZ ETZ - to był inny świat, jeśli chodzi o wykonanie, samodzielny serwis czy w ogóle bezawaryjność. Lat produkcji tych sprzętów już nie pamiętam, ale dzieliło je raptem kilka lat, a technologicznie - dekady.
Jak ktoś mądrze kiedyś powiedział "Fiat 126P nigdy nie będzie pojazdem zabytkowym".
Zaloguj się aby komentować
Zrobienie prawa jazdy kategorii "A" było najlepszą decyzją, którą podjąłem w roku 2024.
Nie muszę męczyć się już z ograniczeniami motoroweru. Szkoda tylko, że koszta całego przedsięwzięcia krążą koło sumy 4000 PLN... (jestem biedakiem, więc dla mnie to niemało).
#motocykle

@Piwniczak1991 Też zrobione w tym roku, sam kurs 1899, razem ze wszystkimi innymi opłatami 2500. Tylko zapisywałem się w lutym, jak ceny nie były jeszcze zaktualizowane z zeszłego roku, teraz kilka stówek więcej. Średnia to faktycznie jakieś 3k, przeciętna cena taniego to ~2400, tańsze to już ograniczanie się do Łodzi czy Warszawy. Oczywiście tanio zazwyczaj nie oznacza dobrze, u mnie nawet nie było tłumaczenia zadań egzaminacyjnych czy instruktora obecnego na placu w czasie ich wykonywania, tylko - Panie, tu masz motur, tu są pachołki i jeździj
Zaloguj się aby komentować
Zamówiłem se motura. Nie wiem czy dobrze, postanowiłem działać szybko. To mój pierwszy własny motur. #motocykle #yamaha

Zaloguj się aby komentować
Korci mnie na starość zrobić kategorię A, i kupić sobie jakiegoś dużego cruisera/tourera.
Wiem, że dobrym patentem jest najpierw zrobić krótki kurs i kupić sobie jakiś 125cc do testów, ale problem w tym, że mam 195cm i 110kg, więc typowe motory 125cc są dla mnie po prostu małe - i mogę się przez to zrazić/zniechęcić.
Próbował może ktoś tutaj czegoś takiego, i ma jakieś doświadczenia/pomysły (ewentualnie sugestie modeli 125cc dla wyższych ludzi)?
#motocykle #motoryzacja #pytanie #kryzyswiekusredniego
@LondoMollari Mam 193, zaczynałem od 125cc, dało radę, bo złapałem zajawkę, ale na początku kolejnego sezonu od razu na prawko. Mniej więcej 2 tygodnie mi wystarczyły, żeby było już "za mało". Też doradzę jak inni - albo od razu na prawko, albo możesz sobie wykupić 2-4h w szkole jazdy na 125cc i zobaczyć czy to dla Ciebie. Ze 125 przy tym wzroście to jedyne co mogę polecić to Honda Varadero (btw 125 kosztuje tyle co "duża" xD), cruisery to nie mój klimat, a tourery to jeszcze nie mój klimat
@LondoMollari jak zaczynasz to kup piździka dla frajdy. Szukaj starych 125cm które były dwusuwami, spokojnie dało się taki gonić 145km/h a nie to co teraz ledwo 80 przez ekologię i produkcję słabych czterosuwowych.
Jak sobie coś upolujesz można kupić bigkit na tlok i robić 180cm3 co na starych pizdzikach dawało już moc pozwalająca gonić 180km/h
Ja wprawdzie miałem tylko crossy do lasu ale 125cm3 z lat 90 to obecnie przy tych nowych petarda.
Zaloguj się aby komentować
Harley Davidson MT-500, czyli motocykl specjalny o terenowych właściwościach.
HD wyprodukował serię próbną dla US Army w ilości ok. 500 sztuk w roku 1999. Kontrakt finalnie nie wszedł w życie, część egzemplarzy trafiła do demobilu.
Z wyglądu typowe enduro.
Ciekawostką jest to, że zastosowano jednocylindrowy, czterosuwowy silnik firmy Rotax o pojemności 482 cm3.
#motocykle #ciekawostki






Zaloguj się aby komentować
Obczajcie akcje - złamał mi się ostatnio klucz do motocykla. Pojechałem więc do punktu dorabiania kluczy, koleś wziął, popatrzył i powiedział, że to będzie kosztować 45zł xD Zapytałem więc skąd taka wysoka cena? (bo ja zatrzymałem się na etapie, kiedy taka usługa kosztowała jakieś 7-8 zł z 5 lat temu w Krakowie, a raz nawet jak przyniosłem swój grot do kluczyka samochodowego to mi pan za darmo dorobił) Odpowiedź była taka, że to wina rządu, że teraz takie ceny. Byłem trochę w szoku, ale na szybko wszedłem na allegro i znalazłem nową stacyjkę do mojego motocykla, wraz z zamkiem do siedzenia i dwoma kluczykami w zestawie za 49 zł i ze SMARTem. Podziękowałem więc grzecznie panu i wyszedłem.
No i teraz pytanie, czy ktoś w pełni rozumu korzysta jeszcze z takich usług, skoro w podobnej cenie można kupić nowy zamek lub wkładkę z zestawem 2 lub 3 kluczy w sklepie (mówię tutaj o zwykłych kluczykach, nie tych kodowanych) i co ma do tego rząd, że ceny tak wystrzeliły do góry?
#pytanie #motocykle i może troche #gospodarka
Zaloguj się aby komentować
XD kupiłem se kibel
Skubany 8 dych leci
#skuter #motocykle


Niby Peugeot a jakiś taki brzydki. Miałem Vivacity I i już po kupnie (oczywiście używany, ściągnięty z Francji) leciał 6 dych. Dla takiego sczyla co ma 13 lat i kartę motorowerową to była bestia. Miesiąc po zdaniu wziąłem kumpla na pasażera i jak się kładłem do zakrętu to ten debil nie przyzwyczajony nas wyprostował, wynosło mnie na pobocze, potem piach, szlif i przyjebałem w znak drogowy. Ja miałem wtedy z 60 kilo a on pod 110, razem z tym skuterem ważyłem niewiele więcej niż on.
Potem był opierdol, bo skuter zniszczony, widelec wygięty, plastików nie było a matka zamiast pytać czy jestem cały to jeszcze wyzywała mnie od debili bo 2 tysiące poszły na skuter i już rozwalone.
Wydałem całe moje oszczędności (500 zł) i kuzyn mi go jakoś poskładał. Potem weszły grube modyfikacje bo w okolicy pojawił się SpeedFight II (taki z pojedynczym widelcem) i okazało się że to te same części. Wymienialiśmy je między sobą jak klocki, zamówiłem większy gaźnik, zmieniliśmy tłumik na taki bez blokad i jeszcze doszły do tego kombinacje z wariatorem. Działało to jak CVT ale przez wagę rolek w środku można regulować jego pracę. Na najlżejszych rolkach nie dobijał do 45km/h ale przy starcie przednie koło nie miało przyczepności, na najcięższych musiałem ruszać na pych i wskakiwać na niego ale rekord to było 87 km/h mierzone przez GPS w telefonie.
Piękny to był skuter ale przez tą kraksę mam blokadę przed jednośladami i nie potrafię się do nich przekonać. Może średnio na temat ale musiałem się wygadać.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No więc byłem pierwszy raz na torze. Pierwszy raz po pięciu latach od zrobienia prawka to może trochę późno, ale lepiej późno niż później. Ekipa z "Mototrasa Jarosław i Przyjaciele" z, owszem, Jarosławia wpadła na pomysł wynajęcia na pół dnia toru w Lublinie i skrzyknięcia znajomych i znajomych znajomych na wspólne szkolenie. 60 miejsc wyprzedało się migiem. Motocykle - pełen przekrój, od Goldwingów przez przecinaki po 125 cm3.
Szkolenie prowadziła lubelska Moto Sekcja. Standardowe szkolenie oferują na trzech poziomach zaawansowania i kosztuje między 440 a 540 zł. U nas w takiej grupie wyszło 395 zł i od razu mieliśmy poziom 2, czyli ćwiczenie przede wszystkim przeciwskrętu i przeciwwagi. Na teren ośrodka szkolenia wjechaliśmy o 10 i zaczęliśmy od wyjedzenia kanapek z cateringu przygotowanego dla porannej grupy. Następnie od 11 czekał nas dwugodzinny standup, podczas którego od instrukora z 40-letnim doświadczeniem w jeździe nasłuchaliśmy się sporo nie tylko o tym, jak motocyklista ma prowadzić motocykl, ale też jak ma prowadzić siebie pod względem moralnym. Było o prawidłowym ułożeniu kończyn, o stroju, o składaniu się do zakrętu, o regulacji kierownicy, dźwigni i klamek, o pracy hamulcami, o pomaganiu sobie nawzajem i nieuciekaniu przed Policją. W tym czasie na torze szalała poranna grupa na wyższym poziomie zaawansowania, przy okazji pokazując nam to, czego na torze robić nie wolno. A mianowicie - na torze obowiązuje zakaz wywracania się. Od tego zakazu ważniejszy jest tylko całkowity zakaz wjeżdżania w bannery reklamowe. Niestety, nie każdy się stosuje.
Po wykładzie obowiązkowa rozgrzewka - 60 osób w spodniach motocyklowych robiących pajacyki w pełnym słońcu (no, niektórym udało się zmieścić w cieniu) przy 30 stopniach to dość niecodzienny widok. I po niej w końcu wjeżdżamy na tor. Na początku przejechaliśmy powoli cały tor, by w ogóle zobaczyć, jak on wygląda. Tor w Lublinie nie jest wielki, wychodzi chyba równy kilometr, ma zakręt za zakrętem i żadnej prostej do pociśnięcia. Więc to tor czysto do ćwiczenia techniki, a nie jazdy na wprost. Następnie rozdzieliliśmy się na cztery grupy według własnej oceny: grupa à la szybka, à la średnia, à la wolna i à la reszta. Ustawiłem się w tej trzeciej, bo wprawdzie jestem świadom, że jeżdżę jak kloc, no ale ustawianie się z Goldwingami i Harleyami w czwartej grupie to jednak trochę przesada.
Jazdy trwały po około 10 minut i można było według uznania przeskakiwać do innych grup. W kilku miejscach na torze stali instruktorzy, którzy prostymi gestami pokazywali, co robimy źle. Więc jedziesz i widzisz, że masz się bardziej wychylać, że nie patrzysz w zakręt, że nie trzymasz dwóch palców na klamkach albo stopy masz na kaczkę. Fajna sprawa, bo feedback jest od razu, a nie dopiero po kilku minutach jeżdżenia jak osioł dowiadujesz się, że wszystko robisz źle. Oprócz tego oczywiście w przerwach można pogadać z głównodowodzącym i dopytać, co robisz nie tak.
Najwięcej problemów miałem z pokonywaniem szykan z użyciem przeciwwagi i tylnego hamulca. Trzeba to zrobić z odpowiednią, niezbyt małą, prędkością, motocykl przerzucać pod sobą raz na jedną, raz na drugą stronę, jednocześnie trzymając stały gaz i przy każdej szykanie przyhamowując tyłem, by mocniej i szybciej złożyć moto. Instruktor pokazał nam to kilka razy na Harleyu Pan America 1250 (piękny sprzęt) pożyczonym od jednego z kursantów i robił to z taką gracją i prędkością, jednocześnie gadając do nas przez zestaw nagłośnieniowy, że wszyscy mieliśmy wielkie oczy. I o ile po kilku okrążeniach nawet zaczęło mi to wychodzić, zwłaszcza łapałem już jakąś synchronizację między szykanami a pulsowaniem tylnym hamulcem, to jak później podnieśli poziom trudności przez zwiększenie szykan, wszystko poszło się paść. No, jest tu sporo do nauki.
Trochę lepiej ze składaniem się w zakręcie. Wprawdzie miałem wrażenie, że już mi brakuje rąk, by pochylić się bardziej, że zaraz spadnę z tego motocykla, a instruktorzy i tak za każdym razem przy każdym okrążeniu pokazywali mi, że się nie składam wystarczająco, ale wieczorem pod koniec jazd już udało mi się zrobić kilka okrążeń bez tego pouczenia. Zakładam, że zaczęło mi iść lepiej, choć mogli też stwierdzić, że ten debil z numerem 22 ich ignoruje, więc szkoda marnować energię na pokazywanie mu czegokolwiek.
W każdym razie, do godziny 19 zrobiłem po torze 50 kilometrów ze średnią prędkością 30 km/h. Wydaje się śmiesznie mało, ale wcale tak nie jest. Przednią oponę zamknąłem do końca (ja na niej w zeszłym roku w Rumunii byłem i na Transalpinie jej nie zamknąłem :|), tylnej też niewiele brakuje. Nie żeby to był jakiś cel czy ważny wyznacznik czegokolwiek, ale widać może, że nabrałem trochę śmiałości w składaniu się na zakrętach. Teraz pozostaje dużo ćwiczyć we własnym zakresie, bo takie kilkugodzinne szkolenie na torze tylko pokaże, co trzeba robić. A utrwalenie wiedzy i wyrobienie pamięci mięśniowej już wymaga wielu godzin ćwiczeń. Słupki mam, więc w weekend ruszę na jakieś drogi techniczne i powygłupiam się.
Ogólnie polecam samo szkolenie na torze, jak i za⁎⁎⁎⁎stą ekipę z lubelskiej Moto Sekcji i ludzi z Mototrasy Jarosław i Przyjaciele. Muszę jeszcze z raz się w tym sezonie wybrać na taką zabawę.
#motocykle



Zaloguj się aby komentować
Info sprzed 2 miesięcy. UOKIK przeprowadził kontrolę na stacjach paliw i sprawdził jakość sprzedawanego paliwa między styczniem a czerwcem br. Tylko na kilku stacjach normy nie zostały spełnione. Nie wszystkie stacje zostały poddane kontroli. #motoryzacja #paliwo #samochody #motocykle #stacjapaliw
Zaloguj się aby komentować
Poranek gdzieś tam obok krzaczorów
#motocykle #wsk125 #motoryzacjaprl

Zaloguj się aby komentować