No dobra to płaku płaku po zmianie czasu już mamy za sobą, bidulki się wypłakali to możemy teraz zacząć kwik jaki Burger drwala jest ch⁎⁎⁎wy. Od początku października już są spekulacje na temat daty kiedy się pojawi w restauracjach McDonald's więc sezon kwiku wysublimowanych smakoszy amerykańskiej kuchni można uznać za otwarty.
ten wywiad jest idealnym przykładem, że profesura nie powinna być tytułem - tylko stanowiskiem. Nie ma sensu wnikać, czy pani w swoim szczycie umysłowym była bardziej ogarnięta czy nie - w tej chwili niestety zwoje zlasowane na gładko...
A najgorsze jest to, że pi⁎⁎⁎⁎li jak typowy Janusz/Grażyna "hurr durr kiedyś to było" xD
dochodzi jeszcze aspekt czasu - postęp napierdala w wielu dziedzinach, zwłaszcza na szerokim świecie, że są ludzie którzy otrzymywali tytuły dawno, a potem słabo z aktualizacją wiedzy (czy brak chęci, czy znajomości języków, czy własne poglądy "ja/my wiem(y) lepiej hurr durr") to jak to się mówi: wolałbym rozmawiać z magistrem z MIT niż z profesorem polskiej politechniki...
przede wszystkim produkty nie podlegały realnej kontroli, a ludzie umierali bo nie żyli, więc często nie oczywiste powikłania po zatruciach z jednej strony, a niedożywieniu z drugiej, nie były kwalifikowane odpowiednio jako przyczyniające się do zgonu. Teraz jakość żywności stoi na wyższym poziomie i nie handluj z tym nawet. I mówię to jako gość którego rodzina była za PRL częściowo rolnicza, a częściowo z branży spożywczej na kierowniczych stanowiskach.
Masz dostęp do wysoko przetworzonej żywności, która przy złym zestawieniu diety przyczyni się do różnych schorzeń - a i tak będziesz żył dłużej i lepiej niż za komuny. A z drugiej strony masz dostęp do wysoko jakościowej żywności i pół-produktów, o które za PRLu trzeba było walczyć znajomościami/rodziną (w zakładach lub u rolnika), sklepami dla partyjniaków lub ich po prostu nie było bo nie było.
Ostatnio była ankieta na temat gołąbków to miałem smaka na nie i oto są. Nie, nie to nie moje dzieło kulinarne. Gołąbki przyleciały prosto z rodzinnego gniazda, musiałem tylko sos zrobić!
Jedliśmy dziś kolację w knajpie specjalizującej się w rybach i owocach morza. U mnie wybór padł na sardynki (6 sztuk) a u @scorp na doradę gdyż oboje nie jedliśmy ich jeszcze. Rybki super zgrillowane, każde danie kosztowało 12.5€. Na dodatek, kelner gdy zauważył, że nie znamy się za bardzo na rybach przyniósł nam cały talerz tego co dzisiaj serwują, tłumacząc która ryba jest czym i co dostaniemy na talerzu. Po wybraniu dania, jeszcze zaszedł do nas z konkretnymi naszymi porcjami ryb na roboczym talerzu aby pokazać nam, że idą właśnie na grilla.
#jedzenie #jedzzhejto #gastronomia #portugalia
Polecam poćwiczyć na samej bułce. Kupiłem juz pocięty papier w kwadraty. 30cm i chyba jednak trzeba bylo kupic 40cm. Ciężko sie zawija, szczególnie jak burgery sa duze.
Tu drugi filmik jak pakować kanapki/burgery na wynos
Wrzuciłem wczoraj zdjęcie gołąbka i niektórych zdziwił fakt, że jadłem je z ziemniakami. Zatem ankieta przy niedzieli
Osobiście wiem, że niektórzy nie jedzą gołąbków z ziemniakami (moja żona) mówiąc że przecież w środku jest ryż, ale i mnie tak się jadło zawsze może po prostu my na wschodzie nie żałujemy sobie ziemniaków bo nas stać
U mnie cała rodzina jadła same ale ja od ojca się nauczyłam jeść z chlebem i tylko tak mi smakują. Dodatkowo przez jakiś czas za młodu jadlam tak jak i on bez sosu za to pokropione suto maggi (mój ojciec do wszystkiego dawał maggi)
Mój post number 2000 poświęcam na mojego syna, który dzisiaj ma swoje 18 urodziny. Jakiś czas temu pisałem o moim młodym w tym wpisie i chciałem tylko napisać, że czas leci, młody sobie radzi. Dzisiaj ma 18 urodziny i świętujemy Jestem z niego strasznie dumny.
Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń, zwłaszcza tych, na które tak ciężko pracujesz.
Jakby ktoś chciał wiedzieć to obiad był w Fazenda Edinburgh, a te dymiące drinki w The Alchemist.