Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
„Nazywam się Maximus Decimus Meridius…” czyli jak jedna liczba robi Rzym
Gdy Maximus w „Gladiatorze” wypowiada swoje pełne imię, brzmi to jak deklaracja władzy nad życiem, ale w samym środku tej kwestii siedzi detal, który jest bardziej rzymski niż cała filmowa zbroja: „Decimus”. To nie jest ozdobnik scenarzystów ani przypadkowy łaciński dźwięk. To realny trop, bo w starożytnym Rzymie część imion męskich była dosłownie liczebnikami porządkowymi i znaczyła dokładnie to, co sugeruje ucho: Quintus piąty, Sextus szósty, Septimus siódmy, Octavius ósmy, Decimus dziesiąty. Dzisiejszy odbiorca prawie automatycznie dopowiada do tego prostą historię, że ktoś był piątym synem, szóstym dzieckiem albo dziesiątym potomkiem, a więc dostał „liczbowe” imię jak etykietę na słoiku, tylko że Rzym rzadko działał tak równo, jak lubimy sobie wyobrażać, i właśnie w tej szczelinie między „brzmi logicznie” a „nie da się tego udowodnić” kryje się najlepsza ciekawostka.
Najczęściej powtarzane wytłumaczenie mówi, że takie praenomina miały wskazywać kolejność urodzenia dziecka w rodzinie. To nie jest absurd, bo w pewnych przypadkach mogło tak być, zwłaszcza we wcześniejszych okresach. Problem w tym, że gdyby to była żelazna reguła, rzymski świat byłby pełen męskich Primusów, Secundusów, Tertiusów i Quartusów, a tymczasem klasyczna, „stara” praktyka nie pokazuje takiego kompletu jako normalnego zestawu praenomenów. W męskich imionach liczbowych dominują raczej pojedyncze, utrwalone formy, a inne są rzadkie, archaiczne albo pojawiają się późno i często na obrzeżach imperium, co sugeruje, że system nie był ani pełny, ani do końca „rachunkowy”. To prowadzi do drugiego wniosku, bardziej zgodnego z rzymskim sposobem myślenia o rodzinie: nawet jeśli liczebnik kiedyś coś liczył, szybko mógł stać się elementem tradycji rodowej, czymś powtarzanym jak stały zestaw imion, niezależnie od tego, czy syn był pierwszy, piąty czy jedyny, bo w Rzymie imię miało nie tylko opisywać człowieka, ale przede wszystkim wpiąć go w ciąg rodu i w pamięć domu.
Jest też alternatywna teoria, która tłumaczy, dlaczego te imiona wyglądają na „liczbowe”, a nie tworzą ładnej drabinki od jeden do dziesięć. W starym rzymskim kalendarzu część miesięcy nosiła nazwy oparte na liczebnikach: Quintilis był „piątym miesiącem”, Sextilis „szóstym”, a dalej mamy September, October, November, December, których rdzeń do dziś zdradza dawne liczenie. Jeśli w bardzo wczesnym, niemal mitycznym etapie rzymskiego porządku takie nazwy miesięcy miały realną wagę, to imię Quintus czy Sextus mogło być kiedyś skrótem od miesiąca urodzenia, podobnie jak Decimus mógł brzmieć jak echo „dziesiątego miesiąca” w archaicznym liczeniu roku. Warto jednak powiedzieć to tak, żeby nie wejść na minę: współczesny problem polega na tym, że dla konkretnych historycznych osób rzymskie źródła prawie nigdy nie zapisują wprost motywu nadania praenomen, więc nie da się uczciwie stwierdzić, że konkretny „Decimus” na pewno urodził się wtedy i wtedy, a konkretny „Sextus” był szóstym synem. Można mówić o sensie językowym, można mówić o możliwym pochodzeniu, można opisać mechanizm, który mógł działać w bardzo dawnych czasach, ale nie wolno robić z tego metryki przybitej do każdego człowieka z inskrypcji.
Co ciekawe, pełniejszy „liczbowy” porządek widać częściej w imionach żeńskich: Prima, Secunda, Tertia, Quarta, Quinta, Sexta, Septima, Octavia, Nona, Decima. To wygląda tak, jakby liczenie miało większą skłonność do ujawniania się właśnie przy córkach, a nie przy synach, i da się to spiąć z praktyką rozróżniania kobiet w obrębie tej samej rodziny, kiedy imię rodowe bywało wspólne dla sióstr, a rozróżnienie robiło się dodatkiem, przydomkiem, kolejnością. Jednocześnie i tu trzeba uważać, bo to znów jest opis tendencji i praktyk, a nie gwarancja, że każda „Tertia” była trzecia. Rzym działał jak system dopóki nie wchodził zwyczaj, a zwyczaj wchodził zawsze, bo w wielu domach imiona krążyły jak dziedziczone narzędzia, a nie jak precyzyjne etykiety.
I dlatego „Gladiator” jest tak wdzięcznym haczykiem. Maximus Decimus Meridius nie musi być postacią historyczną, żeby jego „Decimus” było trafione. Ono jest wiarygodne, bo odsyła do realnego repertuaru rzymskich imion, a jednocześnie idealnie pokazuje, jak łatwo współczesny odbiorca dopisuje proste znaczenie, które może być już tylko legendą. Decimus mógł w bardzo dawnych czasach oznaczać „dziesiąty”, mógł być śladem po nazwie miesiąca, mógł być też po prostu tym, co w danej rodzinie powtarzano, bo tak brzmiała tradycja rodu. To są prawdziwe liczby zamienione w imiona, ale rzadko działają jak metryka. Z czasem przestały liczyć dzieci i miesiące, a zaczęły liczyć ród. Powtarzane z pokolenia na pokolenie, mówią bardziej o nawyku i ciągłości niż o kolejności urodzeń.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
"Pocztylioni miłości"- tekst na podstawie artykułu Marii Kwaśnik opublikowanego pod tym samym tytułem
W średniowieczu na terenie Krakowa roznoszeniem korespondencji, głównie handlowej, trudnili się tzw. posłańcy cechowi. Po tych czasach pozostały dostępne do obejrzenia w muzeach obesłania cechowe: sygnety czy też skrzyneczki, w których umieszczano wiadomość dla odbiorcy. Urzędowe wieści rozgłaszano z kościelnej ambony, ewentualnie czynił to woźny magistratu-ratusza w specjalnie do tego wyznaczonym miejscu. Przesyłki krajowe i zagraniczne najpierw przewozili kupcy, a od XVI wieku czyniła to poczta uruchomiona w tym czasie na polecenie króla.
Od roku 1863 na terenie Krakowa działalność rozpoczął Instytut Posługaczy(ostatecznie w 1886 roku zmieniono nazwę na Stowarzyszenie Posługaczy Publicznych). Instytut ten funkcjonował przez około 80 lat, mniej więcej do końca II wojny światowej.
Zakres oferowanych usług był bardzo szeroki:
-Tansport mebli
-Transport towarów z fabryk do sklepów i mieszkań
-Dostarczanie pism, pakunków i przesyłek pieniężnych
-Prace porządkowe w ogrodach
-Organizacja zabaw dla osób prywatnych jak i instytucji publicznych
-Opieka nad chorymi
-Nocna straż przy sklepach, fabrykach oraz magazynach.
Wynagrodzenie za daną pracę było znane z góry dzięki istniejącemu cennikowi usług.
Posługacze potwierdzali wykonanie usługi uzupełniając tzw. "Markę Posługacza", na której zapisywali rodzaj usługi i swój indywidualny numer. Podczas pracy korzystali z różnorodnych pomocy: wozów, wózków ręcznych, taczek, koszy do noszenia kwiatów, sanek do spuszczania i wyciągania kas ogniotrwałych, poduszek pod fortepiany, młotów czy też haków.
Posługacz musiał spełniać kilka warunków, "umieć język krajowy, rozumieć mowę niemiecką, mieć poświadczenie miejscowej policji, że jest moralny, trzeźwy i charakteru nieposzlakowanego, przy tym powierzchowność zgrabną i nieodrażającą, zachowanie się skromne i uprzejme. Musi być zdrów i do pracy zdolny. Wiek ogranicza się do 50 roku życia".
Strój posługacza składał się z niebieskiej bluzy z czerwonym kołnierzem, czerwonej czapki rogatywki z indywidualnym numerem oraz napisem "Stowarzyszenie Posługaczy", skórzanego pasa oraz kaletki na dokumenty.
W dobrych okresach zarobki posługaczy były podobno bardzo dobre. Ich liczba wynosiła maksymalnie 108 osób, co miało miejsce w latach 1892-1894. W końcowych latach istnienia czyli po roku 1930 w Stowarzyszeniu było przeciętnie około 20 osób. Członków Stowarzyszenia nazywano "posłańcami", byli też określani jako "ekspresi" lub "pocztylioni miłości", często bowiem za ich pośrednictwem zakochani przekazywali sobie dowody miłości.
O posłańcach pisał w swojej książce Stanisław Broniewski:
"Do nabycia zająca lub dzika należało zwrócić się do sklepu Hawełki, nie tylko dlatego, aby liczni znajomi przechodnie mogli skomentować zamożność nabywcy, ale i dlatego, że odniesienie do domu można było powierzyć posłańcom czyli ekspresom, którzy na Rynku i ulicy Szczepańskiej zawsze podpierali skarpy Krzysztoforów(członkowie Stowarzyszenia przebywali w dziesięciu punktach Krakowa, gdzie czekali na ewentualnych klientów). Łatwo ich było rozpoznać po czerwonych, płaskich rogatywkach z daszkiem i mosiężnym otokiem. Czerwony nos i takiejże barwy twarz zahartowane na wiatrach przeciągających tu od ulicy Sławkowskiej, sumiasty wąs i francjozefowskie bokobrody i poczciwe spojrzenie siwych oczu. Taksa(opłata) ekspresów nie była zbyt wygórowana, za świadczenia nie objęte taksą płaciło się według dyskretnej umowy. Bardziej krzepcy posłańcy nie tylko transportowali do domów dzika czy sarnę, zdarzało im się też targać fortepiany. Znali praktycznie całe miasto, a przy okazji także bardzo wiele sekretów swych licznych klientów."
W kręgach arystokracji rzymskiej muzyka uważana była za rozrywkę dość pospolitą, jednak wśród zwykłych ludzi muzykowanie, śpiew i taniec były popularnymi sposobami spędzania czasu. Muzyki można było posłuchać w teatrze i na uczcie. Towarzyszyła obrzędom religijnym i uroczystościom publicznym, nawet walkom gladiatorów.
Wiele instrumentów, na których grywano w Rzymie, wywodziło się z Grecji, na przykład lira. Popularnością cieszyły się instrumenty dęte - od piszczałek z trzciny po róg z brązu. Wydawały głośne dźwięki, których najlepiej było słuchać na wolnym powietrzu. Najbardziej skomplikowanym instrumentem były organy wodne, wynalezione w I wieku p.n.e. przez nieznanego z imienia Greka. Zamontowana w nich pompa wtłaczała wodę do zamkniętego zbiornika, sprężając znajdujące się wewnątrz powietrze. System otwieranych ręcznie zaworów uwalniał sprężone powietrze, które wpadając do piszczałek, wydawało dźwięki przypominające tony współczesnych organów. Choć wiemy dziś sporo o starożytnych instrumentach, nigdy niestety nie będziemy wiedzieli, jak brzmiały utwory muzyczne na nich wykonywane.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymskie zamki i blokady, które odkryto w miastach zniszczonych przez Wezuwiusza w roku 79 n.e. Obiekty wykonane są z brązu i datowane są na I wiek n.e. Artefakty znajdują się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Zachowane w wulkanicznym popiele domy oraz ich wystrój pozwoliły zobaczyć wiele mechanizmów i przedmiotów stosowanych w antyku. W domach znajdowały się drewniane skrzynie lub szafki, które niekiedy posiadały zamki, aby zabezpieczyć biżuterię czy inne drogocenne przedmioty przed złodziejami. Pomimo katastrofy z 79 roku n.e., wiele skrzyń wciąż posiadało zawartość po ich odkryciu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Zachowana w części rzymska inskrypcja, którą możemy przeczytać jako " Tyberiusza ... Ponekt Judei". Obiekt datowany na ok. 36 rok n.e. i znajduje się w Israel Museum w Jerozolimie.
Jest to jedyna zachowana inskrypcja, na której znajduje się słynne imię rzymskiego prefekta. Kamień z inskrypcją stanowił część budowli, którą zadedykowano cesarzowi Tyberiuszowi. Później budulec został ponownie wykorzystany do budowy schodów w rzymskim teatrze w Caesarea Maritima.
Nie wiele wiemy na temat postaci Piłata. Pewnym jest, że pełnił urząd prokuratora Judei w latach 26-36/37 n.e. Zgodnie z chrześcijańskimi Ewangeliami oraz przekazem Józefa Flawiusza przewodził procesowi Jezusa Chrystusa i zatwierdził jego wyrok. Szczegóły jego życia przed okresem pełnienia funkcji w Judei nie są znane, a po okresie namiestnictwa dotyczą szeregu legend. Piłat był pogardzany przez naród żydowski, przede wszystkim z powodu rażącego lekceważenia ich uczuć religijnych i przekonań.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Wieś:Karczmiska Pierwsze – wieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie opolskim, w gminie Karczmiska. W 2021 r. wieś liczyła 1498 mieszkańców. Dzisiejsza nazwa Karczmisk wywodzi się więc od dawnej nazwy tej miejscowości – „Krampa”. Wzmiankę o Karczmiskach można znaleźć w kronice Jana Długosza z 1430 r., "Krampa – wieś która należała do klasztoru zwierzynieckiego i do klasztoru kazimierskiego, lecz teraz została wzięta jako własność królewska i na mocy prawa parafialnego należy do kościoła w Kazimierzu, któremu płaci dziesięcinę snopową ze wszystkich pól. Jest tam również osobny kościół drewniany połączony z kościołem w Kazimierzu, w którym pleban zarządza na mocy swego prawa." W 1932 roku na terenie gminy znaleziono skład monet (4500 sztuk) pochodzących z czasów Bolesława Krzywoustego , Władysława Hermana i Bolesława Śmiałego , z (XI i XII wieku). Były zapewne już wówczas stare, jednakże nie mogły być zakopane długo po wybiciu. Legenda mówi, że monety te zostały ukryte przez jedną z karawan kupieckich w chwili zagrożenia. Monety te znajdują się obecnie w Muzeum Narodowym w Lublinie . Zabytki: klasycystyczny kościół z XIX wieku z XVIII-wieczną drewnianą dzwonnicą, późnoklasycystyczny zespół dworsko – parkowy z XIX wieku, zabytkowe domy mieszkalne i budynki gospodarskie, pozostałości po dawnych młynach, kuźniach, karczmach. W miejscowości znajduje się centralna stacja Nadwiślańskiej Kolejki Wąskotorowej wraz z zapleczem technicznym. Kolejka łączy Opole Lubelskie z Nałęczowem .
Data wykonania zdjęcia: 1941 r.
Opis zdjęcia: Dworzec Muzeum Kolejki Wąskotorowej w Karczmiskach. Źródło
Zwycięzca losowania: @Prytozord
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
Miasto:Piekoszów – miasto w Polsce położone w województwie świętokrzyskim, w powiecie kieleckim.Populacja Piekoszowa w 2021 r. to 3167 mieszkańców. Z analizy dokumentów dotyczących świętopietrza wynika, że Piekoszów istniał już w 1337 roku i był parafią zasiedloną przez 240 osób. W 1366 roku istniał tu na pewno murowany z tutejszego kamienia i cegły kościół pw. św. Jakuba Apostoła. Świątynia została rozebrana w 1879 r. W 1705 roku trafił tu obraz łaskami słynący Matki Bożej z Dzieciątkiem. Stara świątynia niszczejąc stwarzała bardzo poważne niebezpieczeństwo dla pielgrzymów. Nowa, budowana z kłopotami od 1807 roku, została konsekrowana 2 czerwca 1884 r. przez bp. sandomierskiego Antoniego Sotkiewicza . W czasie okupacji niemieckiej mieszkająca we wsi rodzina Walczyńskich udzieliła pomocy Mojżeszowi Majerowi, Judce Baum, Dawidowi i Judce Bekierman, Mojżeszowi Pozyckiemu. W 2012 roku Instytut Jad Waszem podjął decyzję o przyznaniu Józefowi i Mariannie Walczyńskim tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata . 28 sierpnia 1944 roku 2 Brygada Armii Ludowej Ziemi Kieleckiej "Świt" dokonała ataku na garnizon ochrony torów kolejowych. Zginęło kilkudziesięciu hitlerowców. Podczas sesji w dniu 8.03.2022, na podstawie wyników konsultacji społecznych w 2021 roku, Rada Gminy Piekoszów podjęła uchwałę o wystąpieniu z wnioskiem o nadanie statusu miasta Piekoszowowi. 1 stycznia 2023 doszło do nadania takiego statusu. Zabytki: Sanktuarium w Piekoszowie z cudownym, XVII-wiecznym obrazem Madonny z Dzieciątkiem. Piekoszów należał w XIV wieku do rodziny Odrowążów, której staraniem został wybudowany w 1366 roku pierwszy kościół pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła. Obecny, trójnawowy kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny zbudowano w XIX wieku. Przyroda: Kamieniołom Stokówka (Gałęzice) – jedno z nielicznych miejsc w regionie, gdzie trenować można wspinaczkę skałkową. Wyznaczonych jest tu ponad 70 dróg wspinaczkowych, z czego większość posiada kompletną asekurację wraz ze stanowiskami zjazdowymi. Rezerwat „Moczydło” – góra (317 m n.p.m.) położona w Jaworzni. Biegną pod nią chodniki staropolskiej kopalni srebronośnego kruszcu ołowiu zwanego galeną. Poprzecinana jest licznymi wyrobiskami. Można tu znaleźć stare sztolnie, odsłonięcia skał, i z interesującymi zjawiskami mineralizacji. Rezerwat „Góra Miedzianka” (Zajączków) – najwyższego wzniesienia Pasma Chęcińskiego. Wieńczą go trzy skalne szczyty, położone w odległości kilkudziesięciu metrów jeden od drugiego (zachodni 365 m, środkowy 353 m i wschodni 349 m n.p.m.).