Gustav ŻadnejWioski nie chce. Tylko wille.
hejto.plUrbex nie śpi...
#historia #urbex #ciekawostki #fotografia #dolnyslask #tworczoscwlasna
Są takie opuszczone obiekty, które stoją prawie w centrum miasta. Otoczone zewsząd czynnymi budynkami mieszkalnymi lub użyteczności publicznej. Wydawałoby się, że pod okiem ciekawskich babć w oknach, lub miejskich kamer, nie jest możliwe, żeby taki budynek został aż tak bardzo okradziony. A jednak...
Dzisiaj zwiedzimy okazałą willę. Zniszczoną, przez przypadkowych imprezowiczów, pod okiem dość ruchliwej i sporej uczelni. Nawet na mapach google, budynek jest oznaczony, jako "zamek 420", co dużo mówi o bywalcach.
Ale jak zwykle, zacznijmy od początku.
Posiadłość została wybudowana w 1907r. przez Hochbergów, właścicieli kopalń na Dolnym Śląsku. Potocznie nazywano ją willą Keindorffa, czyli dyrektora i zarządcy kopalń na tym terenie, który rezydował w niej w latach 1911-1914. Budynek wybudowany w stylu neorenesansu niderlandzkiego, jednak nie wiem, kto był projektantem.
W ogóle, o tej posiadłości jest niewiele informacji. Nie mam pojęcia, jaki był jego los w czasie wojen i tuż po.
Ostatnią funkcją którą spełniał, było Wojewódzkie Kuratorium Oświaty i Wychowania. Ale znów nie wiem, do którego roku i kiedy willa została opuszczona.
A w środku? Ło panie... Nawet po daleko idącej dewastacji, widać, jak bogato była urządzona. Zdobione sklepienia sufitu, kominki, witraże na drewnianej klatce schodowej. Piękne to musiało być miejsce, nawet za czasów Kuratorium.
Architektura i wystrój w tym stanie idealnie nadaje się na scenografię horroru. Skrzypiące drewniane schody i kapiąca woda z dziurawego dachu robią niesamowity klimat. A za oknami słychać miejski gwar. Zjeżdżające dzieci na sankach z pobliskiej górki i przejeżdżające samochody i autobusy. A Ty wewnątrz, jakby odcięty od tego świata, w wehikule czasu.

Niewiele artefaktów można znaleźć, ale gdzieniegdzie walają się jakieś sprzęty, w postaci jakiegoś telefonu, mapy, czy pozostawionych dokumentów. Oczywiście wszystko z czasów kuratorium, natomiast ściany i sufity, to pierwotny wystrój willi. Zapewne niektóre meble też, tak samo jak zdobienia ścian, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych.
Większość w szlachetnym drewnie. Oczywiście zniknął każdy kawałek metalu. Złomiarze i wandale nie próżnowali.
Nie wiem, jak długo trwa ta dewastacja, bo byłem już w obiektach, które zostały wyprute do gołej cegły w rok, a byłem też w miejscach, gdzie po 20 latach, w szklance na stole, stała niedopita kawa. Więc trudno określić tempo degradacji.

Teraz ciekawostka:
Rzadko zdarza mi się spotkać kogoś na urbexie, nie licząc unikania ochrony w niektórych miejscach. Można czasami natknąć się na innego eksploratora lub/i fotografa. Jednak tym razem, wraz z moją towarzyszką usłyszeliśmy nagle dzieciaki podchodzące do wejścia (którym też my weszliśmy).
Stoimy na parterze i słyszymy, że chłopcy szykują się do wejścia. Kurde... w sumie, to nie wiem co robić. Nie chcę ich przestraszyć. Nie mam zamiaru też ich unikać, albo bawić się w ducha i ich trolować. Krzyknę, że tu jestem, to oni też zaczną wrzeszczeć. Podszedłem do pokoju, do którego wchodzili i nie zdążyłem się zastanowić, jak już byli w środku.
Miałem komin na mordzie i byłem ubrany na czarno i tak stałem w drzwiach. W końcu natknęli się na mnie...
Na oko mieli ok. 10-12 lat. Nigdy nie widziałem takiej reakcji u dzieci. Jakby zobaczyli Slendermana. Wrzask! przerażenie w oczach, drgawki i natychmiastowy odwrót biegiem do okna, którym weszli. K⁎⁎wa, ale ich wystraszyłem, larmo na cały budynek. No to krzyczę: "Hej! spokojnie, chłopaki!. Ja tylko zwiedzam, nie bójcie się!"
Podziałało. Jeden zawisł na oknie, drugi jeszcze w pokoju obrócił się. Zsunąłem komin i pokazuje im aparat, mówiąc:
"Ja tylko robię zdjęcia, spokojnie".
Ochłonęli i zaczęliśmy gadać. Okazało się, że bywają w tym miejscu regularnie, ale nigdy nie spotkali na swojej drodze czarnej postaci, która stoi jak pomnik xD. Przedstawiłem im jeszcze moją towarzyszkę i jakieś 20min. zwiedzaliśmy miejsce we czwórkę (° ͜ʖ °)

Chłopaki zaprowadzili nas na strych, gdzie, jak mówili, odbywają się najczęściej imprezy. Powiedzieli też, że co chwilę, zakładają tu kamery i czujki, ale imprezowicze, regularnie je niszczą. W końcu miasto dało sobie spokój, chociaż podobno Policja i Straż Miejska jest tutaj za każdym razem, jak odbywa się impreza. Dzieciaki bankowo mieszkają w okolicy, bo chodzili po terenie, jak po swoim mieszkaniu.

Jeszcze w 2021r. był plan, żeby willa stała się Pałacem Ślubów, ale jak widać, mamy początek 2026r. a w tej kwestii nic się nie zmieniło. Posiadłość nadal niszczeje. Zapewne Miasto nie ma hajsu, na remont. A szkoda, bo widziałem w sieci wizualizację, jak mieliby to odrestaurować i wyglądało to dość obiecująco. Im dłużej będą zwlekać, tym mniej będzie do uratowania. A willa naprawdę ma potencjał i jest naprawdę pięknym budynkiem.

Są jednak priorytety, jak mniemam. Dosłownie 50 metrów dalej, stoi druga willa, w której ostatnie lata i śmierć zastała Księżną Daisy. I obecnie właśnie tamta posiadłość jest w remoncie. Czyli jednak coś się dzieje. Widocznie tamten budynek jest ważniejszy historycznie, choć szczerze mówiąc, mi się bardziej podoba właśnie ta willa Gustava, niż Daisy. Mam jednak nadzieję, że i ten budynek doczeka się swojej rewitalizacji.
Jeszcze mały kolażyk, jak willa wygląda obecnie i jak wyglądała jeszcze (sądząc po fotografii) w latach 90tych.
Na koniec, posiadłość w pełnej okazałości, z czasów swojej świetności.
I zagadka: Dlaczego akurat taki tytuł artykułu? (° ͜ʖ °) Jeśli nikt nie zgadnie, odpowiedź w komentarzu, po jakimś czasie.
A my widzimy się w następnym artykule.
Stay Tuned (° ͜ʖ °)

