#filozofia

37
834

„Przyjdź Królestwo (Twoje)!”

Zastanawiam się czasem, ile osób na świecie wyciąga naukę z tego co przekazują nam dzieł kultury: Czy robią to po to, by móc zagłuszyć swoje myśli? Zająć czymś umysł? Spowodować dopływ dopaminy do mózgu?

Piszę o tym dlatego, że od czasu do czasu pojawia się w moim życiu dzieło na tyle wybitne, że przez długi czas podczas jego konsumpcji i na długo po, nasycam się nauką jaka wypłynęła wprost z tej idealnie przygotowanej, smakowitej pożywki.

Nie chciałbym jednak zabrzmieć górnolotnie, więc pominę porównania z ponadnaturalnym; chociaż zgadzam się z Jordanem Petersonem, że obcowanie z prawdziwymi dziełami sztuki to przeżycie duchowe. W końcu dla was może to być coś zwykłego – ale dla mnie – to była metafizyka!


Dlatego wracając na ziemię; kończąc tę dwójkę (razy dwa) akapitów; splugawię wam umysły moją dzisiejszą defekacją literacką. Zachęcając i jednocześnie cytując klasyka: „To jest świeże!”.

Zasraszam!

Kingdome Come: Deliverance – bo o tym dzisiaj mówimy, to dzieło ponadprzeciętne. Cieszę się, że przyszło mi żyć w czasach, w których mogę raz na dwa lata na święta – poświęcić trochę czasu w pełni zanurzyć się w historii, którą przygotowali dla mnie mistrzowie swojego fachu.

4 lata temu odświeżyłem Wiedźmina, natomiast 2 lata temu miałem szczęście natknąć się na perełkę – czyli Archolos. W tym roku jednak doświadczyłem czegoś, co już dawno powinienem był przeżyć – jednak za namową niegodziwców, którzy mnie przestraszyli, nie zrobiłem tego. Nie żałuję jednak, bo mając teraz ponad 3 dekady oraz potomka – wydaje mi się, że odebrałem to godniej, niż gdybym zrobił to, mając taką możliwość, 6 lat temu - będąc jeszcze głupim i młodym.


Czego jednak się obawiałem? Głównie twardego orzechu do zgryzienia – przeszkody, z którą będę musiał się męczyć. Pamiętam jednak dobrze, że wtedy ostatnie co potrzebowałem w życiu to dodatkowe trudności. Jednak nauczyły mnie one – by podążać za tym czego się boimy. W końcu w dziełach kultury smok strzeże skarbów, a my: jako uzbrojony w miecz dzielny rycerz – archetypicznie próbujemy ten skarb zdobyć, nie próbując nawet dopuścić myśli o możliwości porażki. Jednak droga do okiełznania strachu i ostania się tym rycerzem wymaga ciężkiej pracy.


Protagonistom tej historii jest Henryk (Czech: Jindřich) – młody syn kowala, wiodący beztroskie życie w średniowiecznej wiosce Skalice nieopodal Pragi. Zabawy z kolegami, uganianie się za dziewkami, ale również i ciężka praca – to mimo wszystko zbyt nudne dla buńczucznego młodzieńca, który marzy o podróżach - i mimo dezaprobaty ze strony ojca, bardzo chcącego nauczyć się posługiwać mieczem, by móc wywalczyć sobie ten skarb, o którym tak bardzo marzy.


Ojciec wraz z matką bardzo go kochają, a jako iż jest to ich jedyny syn chcą dla niego jak najwięcej bezpieczeństwa – więc robią mu awantury, gdy dowiadują się, że ten potajemnie bierze lekcje fechtunku od przejezdnych szemranych charakterów.


„Uważaj, czego sobie życzysz” staje się jednak jego szybką lekcją, tuż gdy jego ojciec wykuwa wspaniały miecz dla Hetmana – Racka Kobyły - zarządcy lokalnej kopalni srebra, a ten ma mu go zanieść – atakują ich wrogie węgierskie wojska króla Zygmunta Luksemburskiego. Ojciec – który pobiegł na ratunek matki chłopca przed armią złożoną w głównej mierze z Kumanów.


Zamiast schować się w forcie – wbrew radom ojca – młody Henryk postanawia pójść pomóc rodzicom, jednak Ci: giną na jego oczach, szok paraliżuje naszego bohatera tak mocno, że ten nie zdąża się schronić – co tym samym natychmiastowo awansuje go do roli kuriera, a jego pierwsze zlecenie to dostarczenie wiadomości do pobliskiego Zamku Talmberk, co wcale nie jest łatwe – gdyż przypominam!: okolice wciąż atakowane są przez wrogie wojska.

Nie będzie wielkim zepsuciem wam historii powiedzenie, że udaje mu się to – jednak to tylko początek jego historii i po więcej będziecie musieli wgłębić się sami. Warto tu nadmienić, że historia tego dzieła ma podłoże mocno historyczne, a nasz „fikcyjny” bohater jest tutaj ich uczestnikiem i wcale nie jest powiedziane, że istnieć nie musiał – aczkolwiek nawet jeśli, to oczywiście jego historia jest mocno przekolorowana.


Jednak kolorów tutaj wiele nie ma – nasz protagonista został w końcu osierocony, jego wioska najechana i spalona, jego przyjaciele, znajomi i sąsiedzi albo przepędzeni, albo co gorsza – ukatrupieni. Bez domu, bez dobytku – za to z jasnym celem – zemsty na ludziach którzy tego dokonali.


I czy my w zestawieniu z takim człowiekiem mamy prawo narzekać jak to ciężko mamy w życiu? Oczywiście. Robi to też Henryk – jednak nie poddaje się on nigdy w walce o honor. Drugą rzeczą odbierającą kolory jest tak zwany klimat „brudnego średniowiecza” – tutaj jest wspaniała przestrzeń, łącząca i spinająca te poprzednie dzieła, w których miałem okazję się wżyć.


Nic nie jest piękne, wszędzie pełno śmierci, chorób, biedy. Bandyci napadają na traktach i bezlitośnie traktują wszystkich dookoła. Złodzieje grasujący na każdym kroku oraz oszuści chcący wykorzystać każdą słabość i naiwność ludzką.

Nie jest prosto żyć w takich czasach – brak zaufania to zdecydowanie olbrzymi problem powodujący biedę. Ale moment.. dlaczego brak honoru i zaufania powoduje biedę? Śpieszę z wyjaśnieniem, bo jest to niesamowicie istotne dla nauki jaką wyciągamy z takich dzieł. Jednak, jako iż jestem inżynierem, a nie artystą posłużę się nauką, otóż:

Zamiast poświęcać czas (to pieniądz) oraz energię (czyli moc – z podstaw fizyki E = U/L; czyli pieniądz) – na zdobywanie fortuny, musimy je wydać na zabezpieczenie naszego majątku, ciągłą obserwacje go i chronienie tegoż przed ludźmi, którzy tych zasad nie wyznają.

Jeśli musicie odżałować swoje zasoby na to, by choćby sprawdzać, że ktoś was nie oszuka, lub korzystać z pomocy ZAUFANYCH osób trzecich – to tracicie, natomiast osoby, które mają wysokie zaufanie, zyskują. Dobrym przykładem tego jest tutaj sama instytucja państwa, posiadająca większe zaufanie, ale również takie instytucje jak banki, PayPal czy kryptowaluty – ale te ostatnie chronią nas tylko tak dobrze, jak kruszec złota jest w stanie nas ochronić – czyli swoją fizyczną niepodjebywalnością.


Nadmieniałem już nie raz przykład państw z wysokim zaufaniem społecznym (takich jak np. Japonia) – że wysokie zaufanie ma bardzo wysoką korelacje bogactwa ludzi wraz z zaufaniem, ale takich przykładów w prawdziwym życiu można mnożyć – więc oszczędzę wam tego (tym razem) - i jednocześnie zachęcę do zgłębienia tematu dalej.

Wracając do naszego Henryka – jest on ofiarą bycia biednym – jednak nie tylko przez swoją głupotę (biednyś boś głupi, głupiś boś biedny), wynikającą bardziej z braku doświadczenia w życiu – ale przede wszystkim z braku pozycji społecznej, zapewniające wysokie zaufanie wśród innych.


I reputacja, jest w tej grze równie ważną walutą! Nie ważne ile pieniędzy mamy, najważniejsza jest zdecydowanie to, czy ktoś nam może zaufać, powierzyć zadanie i w końcu zapłacić – oraz czy my możemy ufać danej osobie, że da nam zapłatę za wykonanie zadania (czy to w formie pieniężnej, czy to do ofiarowania nam kawałka puzzla, który pozwoli nam złożyć układankę nad którą akurat pracujemy).


Zachowuj się dobrze, godnie, honorowo – ludzie to docenią i będą Ci bardziej ufać, płacić więcej, wymagać mniej, tym samym oszczędzając Twój czas i/lub/== pieniądze.


Wszystkie te RPGi charakteryzuje historia od zera do bohatera (lub anty-bohatera w zależności jak kto lubi). Z jakiegoś powodu w szczególności my, Słowianie, bardzo lubimy takie historie – ten archetyp jest w naszej kulturze szczególnie mocny i uwielbiany przez nas. Jednak poza tymi dziełami nie jestem w stanie wskazać powodów i dobrych przykładów w innych dziełach sztuki – przynajmniej nie oczywistych – uważam, iż jest to pewien XXI wieczny fenomen naszego kawałka świata, gdzie uwielbienie tego typu archetypów się samoistnie wyłoniło (z Ang. emergence) – i zanim zaczniecie – tak – Gothic pasuje tutaj bo był on zdecydowanie bardziej popularny właśnie u nas i na wschodzie od nas, niż gdzie indziej w świecie.


Tu poświęcę akapit dementujący oskarżenia tej gry o bycie nużącą (z Ang. tedious) – osobiście, mimo iż zauważyłem pewne powtarzające się czynności, przydługie fragmenty czy klasyczne zadania (z Ang. questy.. ok, ok już nie będę!) „Wiesz co księżniczki nie ma w tym zamku, jest w tym na drugim końcu mapy, jak znajdziesz to mi ją przynieś i skocz na trzeci koniec mapy po żołędzie po drodze” są obecne, jednak nie stanowią one większości.


Co więc stanowi większość zapytacie? Piękny świat, klimatyczna muzyka, wspaniałe nawiązania do słowiańskiej kultury i klasyczne, chociaż nie używane jako przecinek, słowo „kurva” (z Pol.. sami wiecie), będącym idiomatyczną wisienką na torcie – i to takim, który jest dobry, choć nie słodki, nie suchy i je się go przyjemnością garściami. Balans jest bardzo dobrze zachowany!


Niestety, nie sposób chwalić wszystkiego jak leci, bo widać: że młode studio i to ich pierwsza gra, a budżet wydaje mi się w 99% pochłonęła niesamowicie bajeczna choreografia, gra aktorska i ciekawie napisana historia wraz z konceptem świata. Tak więc takie rzeczy jak optymalizacja, czy też grafika (choć nadal piękna), odstają od czołówki studiów wydających tytuły AAA.


Co przewyższa te studia to, że we wszystko włożono naprawdę bardzo, ale to bardzo dużo pasji oraz miłości, i widać, że wszystkie ważne elementy zostały potraktowane z należytą dbałością i szczerością ich twórców. To jak obiad świąteczny zrobiony przez babcię – to nie może nie smakować, bo właśnie z taką życzliwością było to robione! Oczywiście, jak ktoś grzybów nie lubi, to tradycyjnego barszczu wigilijnego nie zje – ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził – więc chociaż mięsko zjedz ziemniaczki zostaw! O!


Na deser, zostawiłem rzeczy, które mnie rozbawiły i były niesamowicie ciekawe, a warto nadmienić, bo nie spotkałem się z tym wcześniej. Otóż: gra nie posiada normalnego systemu zapisu – gra zapisuje się na 3 sposoby: podczas ważnych wydarzeń, podczas snu (ale nie ze wszystkich łóżek – najpewniejsze to te, które mamy ofiarowane do spania przez kogoś lub za nie zapłacimy – np. w karczmie) oraz trzeci sposób – za pomocą specjalnego sznapsa zapisu.


Tak, w tej grze jest napój, który pozwoli Ci zapisać grę! Nie muszę nadmieniać, że jako napój – jest to zasób ograniczony (naszymi pieniędzmi==czasem etc. etc.). I o ile sam wielkim przeciwnikiem sztucznego utrudniania gier jestem (patrzę na was roguelike/soulslike), o tyle tutaj zauważyłem większy szacunek do tego, kiedy zapisywać, oraz niechęć do robienia ryzykownych rzeczy/wyborów dialogowych właśnie z tego powodu! Jest to niesamowicie ciekawe doświadczenie i z goła różne od Gothica, gdzie zapis co 5s jest rzeczą nie tyle wskazaną co wręcz wymaganą z powodu wiadomego silnika gry.. Ehh ta Niemiecka technologia!


Inną ciekawostką jest system walki – jest on ciężki i wymagający, ale bardzo uczciwy - to też jeden z fajniejszych systemów, gdzie jego skuteczność nie rozbija się tak mocno o to czym walczymy, czy umiejętności naszej postaci – ale naszych umiejętności. I tak, spędziłem trochę (za długo) czasu na walkach na miecze drewniane z kapitanem straży miejskiej – ale po jakimś czasie było to niesamowicie satysfakcjonujące, że w końcu mogłem się poczuć pewniej i nie uciekać od każdego napotkanego bandziora. Z tego co wiem nie tylko ja mam takie doświadczenia!


To jak rozwiązana została szybka podróż zasługuje na gromkie brawa! Żadna teleportacja, nic z tych rzeczy! Jeśli zapędzisz się w kozi róg albo utkniesz – nic Ci to nie da! Tutaj cały świat cały czas żyje swoim życiem – czy z kimś rozmawiasz, czy podróżujesz – ludzie mają swoje cele (ambicje i ideały..) czy też schematy, za którymi podążają i zrobią to co mają zrobić nie ważne jaki Ty masz na to pomysł! Bandyci mieliby Cię napaść podczas podróży? Zrobią to i tak podczas szybkiej podróży! Musisz jeść, musisz się wyspać, a podróż czy czekanie kosztuje obydwie te rzeczy. Życie się Ci nie odnowi ani sam się nie wyleczysz – tylko sen działa kojąco – no i nie zapomnij się umyć, bo ludzie będą się dziwnie patrzeć i zmienią do Ciebie podejście. Jak Cię widzą, tak Cię piszą!


Są też inne ciekawe rzeczy, o których chciałbym wspomnieć - ale zabawy zepsuć z odkrywania ich wam nie chcę, więc jedynie powiem, że przez ~60h (ale będzie więcej, bo do gry wrócę na pewno) napotkałem mnóstwo ciekawych i innowacyjnych rozwiązań, które z jednej strony sprawiły, że było ciężko – a z drugiej spowodowały, że moja mina była naprawdę roześmiana podczas pokonywania przeciwności. Klasztor – to majstersztyk!

O samej geopolityce i historii zacząłem czytać po przejściu gry – i okazuje się, że twórcy poszli do źródeł i wszystko bazowali na faktycznych historycznych rycinach – to jak wyglądał świat wtedy można przyrównać do tego jak wygląda dzisiaj i muszę przyznać, że oglądając zdjęcia porównujące wygląda to naprawdę zacnie! Muszę odwiedzić te rejony w Czechach podczas następnej przeprawy przez Europę.

Wracając do zaufania – była to jedna z gier, gdzie postacie nie są czarno białe i oczywiste – ale bardzo ludzkie. Kierują się różnymi emocjami, ale też się zmieniają i ewoluują. Też bardzo dobrze zostało przedstawione, dlaczego w przeszłości szlachcice nie byli zepsuci, mieli jakieś wartości oraz wspomniany wcześniej honor – i, że dzięki swojemu przemyślanemu zachowaniu byli w stanie zjednać w sobie ludzi.

Na koniec: bracia Pepiki (i mówię to życzliwie-pieszczotliwie) – dziękuję wam za tę wspaniała przygodę, nie zapomnę jej nigdy. Zróbmy więc honorową ugodę: Gdy wyjdzie Kingdom Come 2 – to ja z zasady nie kupię pre-ordera, ale jako iż jesteście honorowymi ludźmi – na pewno dowieziecie (z Ang. deliver) – a ja na pewno przetestuję grę po premierze samemu, nie psując sobie zabawy opiniami ludzi, którzy takimi elitami jak Wy nie są!


Dla mnie – jesteście prawdziwymi Szlachcicami! Z Bogiem!


#gry #filozofia #kingdomcomedeliverance

015b6054-bb35-42e0-960b-9cf7cca9bbb2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wstęp


Nie tak dawno wrzuciłem na hejto swój artykuł dotyczący dziwnej akceleracjonistycznej, neonazistowskiej sekty działającej w internecie, która nazywała się Kaliacc. Wspomniałem tam, że za całą tą grupą stała niejaka Miya, która wcześniej była częścią samobójczego kultu fanów anime Serial Experiments Lain, który z kolei powstał na 4chanie. Później pisałem, że Miya zmieniła swoją internetową tożsamość i obecnie jest znana jako Charlotte Fang. Stoi ona aktualnie za projektem artystycznym NFT "Miladys of Milady Maker". Stwierdziłem wtedy, że projekt ten nie jest czysto biznesowy i ma on również swoją warstwę ideologiczną, oraz, że promował go sam Elon Musk na swoim twitterze. Nie wiedziałem jednak wtedy o jaką konkretną ideologie wtedy chodziło choć miałem świadomość, że dotyczy to ponownie akceleracjonizmu i postaci Nick Landa. Niedawno jednak wgłębiłem się w to nieco bardziej i chciałem wam dziś o tym napisać.


Czym właściwie jest CUTE/ACC 


Kilka razy opisywałem wam już idee akceleracjonizmu którą zapoczątkował Nick Land i, że z czasem powstały różne jej odłamy. Jedną z nich jest tak zwany E/ACC i wydaje się ona być popularna w dolinie krzemowej. E/acc to skrót od "Effective Accelerationism". Ideologia ta zakłada, że sztuczna inteligencja i duże modele językowe (LLM) są w stanie stosunkowo szybko rozwiązać problemy ludzkości i należy jak najszybciej przyspieszyć ich rozwój. Podejście to reprezentuje chociażby Samuel Harris Altman, Współzałożyciel Loopt i do 2023 dyrektor generalny OpenAI. Został on zresztą zwolniony przez zarząd który uznał, że Altman za bardzo pragnie cały ten proces przyspieszać bez żadnych regulacji. Jest to z kolei stanowisko EA, "efektywnych altruistów", które zakłada konieczność spowalniania i kontroli rozwoju technologi nawet kosztem rosnącej koncentracji władzy (oczywiście w rękach korporacji) i spowolnienia technologicznego. Jest to też teoretycznie obecne stanowisko Elona Muska w sprawie sztucznej inteligencji (przynajmniej pozornie), który od jakiegoś czasu mówi dość często o problemach jakie ona może wywołać.


Ideologia CUTE/ACC z kolei uznaje stanowisko E/ACC i Altmana za zbyt mało radykalne. Chodzi mianowicie o założenie, że sztuczna inteligencja powinna służyć ludziom co jest tu krytykowane. Ich założeniem jest, żeby sztuczna inteligencja nie tylko rozwijała się w sposób nieograniczony, ale i żeby maszyny końcowo zastąpiły ludzkość zamiast jej pomagać. Wyznawcy CUTE/ACC wierzą, że rozwój technologiczny doprowadzi nas do punktu historycznej osobliwości po którym nic już nie będzie takie samo i nastanie epoka posthumanizmu. Jest to zresztą bardziej wierne pierwotnym założeniom Nick Landa i po części jego mistrza, filozofa postmodernistycznego Deleuzego, który znany był ze swojej krytyki humanizmu. Deleuze wprost pisał, że ludzie powinni wyzbyć się tego co uznają za człowieczeństwo wraz ze stałymi formami tożsamości typu naród, płęć czy rodzina i poddali się procesowi cyborgizacji. Nick Land wziął tą idee i doprowadził do pewnego rodzaju skrajności uznając, że technokapitał jest w pewnym sensie samoświadomy i celem jego rozwoju jest powstanie właśnie boskiej sztucznej inteligencji.


CUTE/ACC wydaje się być jednak póki co jedynie zjawiskiem internetowym, istniejącym głównie na twitterze jednak zdobywa tam na popularności (Co jak wcześniej pisałem, zawdzięczamy Elon Muskowi). Warto też wspomnieć, że zwolennicy CUTE/ACC mają jakąś dziwną fascynacje Chinami. Sam Nick Land ponoć dał temu błogosławieństwo, ale nie mam pojęcia do czego miałoby to doprowadzić w przyszłości. Nie mam też pojęcia na ile ten projekt jest oddolny i ma charakter wyłącznie artystyczny i czy powinienem już wchodzić na poziom jakiś teorii spiskowych. Wiem tylko, że ta ideologia jest w moim mniemaniu dość niebezpieczna. Tyle ode mnie.


#antykapitalizm #revoltagainstmodernworld #polityka #filozofia

6d0d573b-87ff-412c-af8d-645c261b5ac6

@Al-3_x od jakiegoś czasu mam wrażenie, że AI to będzie dotcom trzeciej dekady tego wieku. W sensie ekonomicznym, bo w sensie społecznym to będą patologie social media na sterydach. Można by powiedzieć, że mamy patomedialną rewolucję 4.0. 1.0 to było klasyczne radio i telewizja, 2.0 to było CNN, 3.0 robione przez ludzi social media, 4.0 social media robione przez boty

Zaloguj się aby komentować

"(...) jak w znanym powiedzeniu Heinricha Heinego (współczesnego Kierkegaardowi), że ponad wszystko należy cenić „wolność, równość i zupę krabową”. „Zupa krabowa” oznacza tu wszystkie drobne przyjemności, bez których stajemy się (mentalnymi, jeśli nie prawdziwymi) terrorystami." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

Zaloguj się aby komentować

@AmbrozyKalarepa  jest ogólnie dobrym przykładem modernisty który podpina się pod idee tradycjonalistyczne. Jest to powszechne u zwolenników Konfederacji, ale nie tylko. Wynika to prawdopodobnie z tego, że w czasach płynnej rzeczywistości opisanej przez Baumana zmiany zachodzą tak szybko, że wczorajszy postęp, dziś jest już przejawem reakcjonizmu. Ludzi którzy reprezentowali by rzeczywiście idee i sposób myślenia rodem ze średniowiecza i wcześniejszych okresów już praktycznie nie ma. Pewien wgląd na to może co prawda dać czytanie lektury stworzonej przez Junga i Mircea Eliade co sam osobiście robię. Natomiast już polski nacjonalista 20 wieku, Roman Dmowski zauważył, że tradycyjne wartości zostały w większości zapomniane. Pozostały co najwyżej symulakry tego co co uważamy za przejaw tradycjonalizmu. Dlatego mnie osobiście mało obchodzi cofanie czasu i przywracanie dawnej, mitycznej świetności bo uważam to za zwyczajnie niemożliwe. Za to idea narodzin nowego złotego wieku wydaje mi się już jak najbardziej ciekawa.


#revoltagainstmodernworld #filozofia #przemyslenia

3b6377bd-c5bb-4f98-9c39-b9afaf73a237

@Al-3_x Polska to w ogóle jest dziwna i te słowa jak progresywność czy konserwatyzm... One u nas za bardzo nie działają.


Możesz być hardkorowym komunistą co u nas byłoby w zasadzie podejściem konserwatywnym przecież ze względu na naszą historię.


Na pewno sam po sobie zauważyłem że wiele prostych, dawnych rad jest umniejszanych przez swój wiek chociaż generalnie są fenomenalne i mocno poprawiają jakość życia. Chociażby post. Ale kojarzy się mocno z religią i przez polski konserwatyzmo-progresywizm wszystko co przesadnie religijne źle się kojarzy nawet jeżeli akurat jest słuszne i zwyczajnie rozsądne.


Co rozumiesz przez rozumowanie rodem ze średniowiecza? Bo ja pod tym hasłem rozumiem krótkowzroczny oportunizm który był może nie reprezentowany w tekście ale na pewno był reprezentowany przez większość osób decyzyjnych w tamtym czasie. I pod tym względem to jest to wręcz dominujący nurt myślowy, myślenie długoterminowe - nawet wśród elit - jest na wymarciu.

Dlatego mnie osobiście mało obchodzi cofanie czasu i przywracanie dawnej, mitycznej świetności bo uważam to za zwyczajnie niemożliwe. Za to idea narodzin nowego złotego wieku wydaje mi się już jak najbardziej ciekawa.


@Al-3_x Jeszcze trochę w tą stronę, i wpadniesz w akceleracjonizm.


Wszystko się kręci wokół faktu, że człowiek jest istotą z natury podłą, a mózg małpy, który przez ponad milion lat ewoluował do zbierania jagód z krzaków i polowania na co popadnie, jest średnio dostosowany do życia w naszym coraz bardziej abstrakcyjnym świecie. Utopia nigdy nie nastanie, a wszystkie drogi prowadzą do takiej samej chujni, tylko w innych opakowaniach.

@Al-3_x >Jest to powszechne u zwolenników Konfederacji, ale nie tylko.

Nie nazwałbym się zwolennikiem konfederacji, zwłaszcza skrzydła korwinowskiego. Odrzuca mnie chociażby dogmatyczny stosunek do wyidealizowanego wolnego rynku, albowiem bliżej mi do dystrybucjonizmu. Co prawda jestem zdecydowanym wrogiem państwa opiekuńczego czy rozbudowanych mechanizmów redystrybucji, aczkolwiek nie jest to motywowane pobudkami neoliberalnymi.


>jest ogólnie dobrym przykładem modernisty

Ideologia na F też była modernistyczna

Zaloguj się aby komentować

"Liberalnych cyników i religijnych fundamentalistów łączy jedna wspólna cecha: jedni i drudzy utracili wiarę we właściwym sensie tego słowa. Symptomatyczne, że dla jednych i drugich twierdzenia dotyczące religii mają charakter quasi-empiryczny, pretendujący do bezpośredniej wiedzy." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

@rain Żiżek ma jakichkolwiek bliskich przyjaciół z takich kręgów tak, że ma dosyć pełną świadomość co jest grą na pokaz dla publiczności wśród tych ludzi a co jest ich wewnątrzną wiarą itp.


Z moich własnych doświadczeń i rozmów to gatunek człowieka o jakim tutaj pisze Żiżek gdzieś tam istnieje ale to jest drobny ułamek wśród większych grup.


Zresztą dosyć ironicznie można takie zdecydowane słowa odczytać jako Żiżkową quasi-empiryczną wiedzę na temat religii, jego wiarę na tematy wiary która tutaj przedstawiona jest jako w zasadzie fakt.

Zaloguj się aby komentować

"(...) gdy osoba pozostaje traumatycznie przywiązana do przeszłej relacji, idealizując ją, czyniąc z niej wzór, którego żadna późniejsza relacja nie może spełnić, można być całkowicie pewnym, że ta nadmierna idealizacja ma na celu ukrycie faktu, że w relacji tej działo się coś bardzo niedobrego." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

Zaloguj się aby komentować

Erich From to jest jednym z ważniejszych zachodnich myślicieli 20 wieku, który niestety padł ofiarą prawicowych oszołomów, będąc niesłusznie oskarżanym o bycie jakimś marksistą kulturowym (cokolwiek to znaczy), chcącym zniszczyć cywilizacje zachodu by wprowadzić komunizm. W istocie cała ta teoria opiera się na założeniu, że Fromm bazował na myśli Marksa i Freuda i dokonał syntezy ich założeń. W istocie Fromm odwoływał się do obu tych panów, ale daleko mu było do Wilhelma Reicha który faktycznie chciał dokonać seksualnej rewolucji społecznej. Fromm bowiem choć cenił dziedzictwo jakie po sobie pozostawiali to był też wobec nich krytyczny. Freudowi zarzucał właśnie, że sprowadzał wszystko do seksu i w książce "Ucieczka od wolności" bronił tezy, że sadyzm i masochizm mogą mieć również charakter aseksualny Za to był właściwie krytykowany przez Reicha, który był bardziej wierny pierwotnym założeniom psychoanalizy. Również jego teoria snów się różni od tego co głosił Freud.


W kontekście samego Marksa to choć miał dość lewicowe poglądy to odrzucał idee, bazy ekonomicznej jako głównego źródła przemian i nie opowiadał się za rewolucją czy nawet likwidacją kapitalizmu. Jeśli już do chciałby pracownicy mieli większą możliwość decyzyjną w przedsiębiorstwach.


Nie jest też prawdą, że krytykował radykalnie chrześcijaństwo, czy tradycyjne wartości. Owszem, nie lubił protestantyzmu, ale do katolicyzmu miał nawet pozytywny stosunek. Nie odrzucał religii samej w sobie. Raczej uważał, że religia może pełnić zarówno funkcje opresyjną jak i wyzwoleńczą. Bardzo duży wpływ miał na niego chrześcijański filozof,  Mistrz Eckhart. To czym naprawdę się zajmował to problemem alienacji w kapitalistycznym społeczeństwie, oraz zaburzeniom psychicznym, które z niej wynikają. Krytykował też nadmierny konsumpcjonizm i podejrzewam, że niejeden narodowiec o bardziej lewicowych ekonomicznie poglądach mógłby się pod tym podpisać gdyby nie fakt, że gość był żydem. Tak, czy inaczej, na mnie ten człowiek wywarł naprawdę pozytywne wrażenie i pozwolił mi się wyzwolić spod Karoniowych teorii, które miały na mnie wpływ przez krótki okres mojego życia.


#revoltagainstmodernworld #filozofia #antykapitalizm #socjologia #bekazprawakow

936bf2fd-3de3-459d-91fa-0e6967cdd32a

„W każdym razie uczucia miłosne kieruje się zazwyczaj jedynie ku takiemu ludzkiemu towarowi, który można zdobyć biorąc pod uwagę własne możliwości wymienne. Szukam korzystnego kupna; obiekt powinien być pożądany z punktu widzenia jego walorów społecznych, a równocześnie powinien chcieć mnie, ceniąc należycie moje widoczne i ukryte aktywa oraz możliwości. Tak więc dwie osoby zakochują się w sobie, kiedy czują, że znalazły najlepszy osiągalny na rynku obiekt, uwzględniając przy tym obustronne wartości wymienne.”


Fromm nie narzuca swoich poglądów zachęca do dyskusji z nim. Z powyższym cytatem możesz sie zgadać lub nie. Zostawia pole dla czytelnika by jakaś myśl zaistniała i została przemyślana. Bardzo polecam bo warto przeczytać i „podyskutować” ze sobą oraz autorem w trakcie lektury.


Fragment z „O sztuce miłości”

@Al-3_x jak ja pamiętam "ucieczkę od wolności", to tą ucieczką jest socjalizm, religia itd. Oddajesz swoją wolność, by nie musieć się przejmować, myśleć i ponosić konsekwencji.

Jak to jest pochwała marksizmu, to ja nie wiem. Jak dla mnie akap jak cholera.


Poza jednym rozdziałem o rysie historycznym bardzo strawna lektura.

@Al-3_x O, to to to. To jest problem widać nie tylko dzisiejszego dyskursu, wsadzanie ludzi w skrajność. Nie każdy kto ma poglądy antykapitalistyczne i krytykuje ten system od razu jest zamordystycznym komunistą i chce wprowadzić ustrój jak w ZSRR. W ostatnich latach ta lubość do skrajności chyba nawet się powiększyła.

Zaloguj się aby komentować

https://www.youtube.com/watch?v=vdDWsy5B97o


Mr freeman, to jeden z ciekawszych kanałów na youtubie z którym miałem okazje się zapoznać w ciągu ostatnich lat. Tutaj macie jedno z tłumaczeń jego odcinków. Kanał jest rosyjski, ale na szczęście widać, że osoby zanim stojące są krytyczne wobec swoich władz. Ogólnie poruszana jest często tematyka antysystemowa. Sporo jest mowy o metodach za pomocą których system tresuje społeczeństwo i które można odnieść nie tylko do rosji ale i też krajów zachodnich, jak i każdej władzy na świecie. Powiedziałbym, że jest to motyw przewodni, ale nie jedyny bo autorzy poruszają też inne kwestie o charakterze socjologicznym i trochę filozoficznym. Dla fanów teorii spiskowych powiem też, że animacja zawiera sporo ciekawej symboliki. Ogólnie mam wrażenie, że kiedyś było o nim bardziej głośno i obecnie jest to kanał nieco zapomniany, a szkoda.


#revoltagainstmodernworld #filozofia #socjologia

Dalej nadaje? Faktycznie jego filmiki dawały do myślenia, często nawiązywał do konsumpcjonizmu, kapitalizmu (oglądałem go jakoś na początku studiów, to kawał czasu temu). Z tego co pamiętam to Rosjanin i z jednej strony na sporo racji, z drugiej tezy zbieżne z tym czym ruscy chcą destabilizować zachód. Może to nie grało w algorytmach? Ciężko powiedzieć, ja się nie pokusze. Choć warto zobaczyć, i animacja ciekawa, i monolog

@Papa_gregorio Owszem, ale nie ma już polskich tłumaczeń jego nowszych filmów. Natomiast ma też kanał anglojęzyczny.

@Papa_gregorio na tym polega cały rosyjski trik: ich krytyka jest nawet niekiedy celna, ale we wszech miar cyniczna. sami postępują jeszcze gorzej i nie zamierzają tego zmieniać, ale na potrzeby propagandy, przyjmują rolę ostatniego sprawiedliwego

Zaloguj się aby komentować

"(...) Freud był sceptyczny wobec etycznego hasła "Czyń innym to, co chciałbyś, aby czynili tobie!". Problem nie polega na tym, że jest ono zbyt idealistyczne, zbyt wysoko ocenia etyczne możliwości człowieka; opinia Freuda jest raczej taka, że jeśli weźmie się pod uwagę podstawową "perwersyjność" ludzkiego pragnienia, zastosowanie tego hasła prowadzi do dziwnych rezultatów - z pewnością nie chcielibyśmy, aby "masochiści" kierowali się tym zaleceniem." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

@rain Dlatego bardziej filozoficznie spójne jest "Nie czyń komuś co Tobie nie miłe". Bo nie sugeruje aktywnego działania na bazie przyjemnych rzeczy tylko nie robieniu nieprzyjemnych. A nawet Masochista ma rzeczy, których nie chciałby mieć robionych jemu.


Oczywiście nie ma uniwersalnych stwierdzeń do każdego, ale to właśnie wyjątki potwierdzają regułę.

@rain ja z kolei pamiętam z wykładów z filozofii "rób tak jakby w przyszłości twoje czyny miały być prawem stanowione", co chyba rozwiązuje problem masochistów

@wonsz no to elegancko, mi wolno wszystko a inni powinni słuchać się mojej woli i postanowień, oczywiście ja sam jako moralnie wyższa jednostka jestem jedynym wyjątkiem od tej reguły.


Jakby egoizm nie istniał to spoko podejście xD

@DiscoKhan nie nie, tu chodziło o to że np. jeśli komuś zabijesz matkę, to ktoś może legalnie zabić matkę tobie, czyli nie rób takich rzeczy których nie chciałbyś żeby zrobiono tobie. Takie ładniejsze "nie rób drugiemu co tobie nie miłe" bo od razu wspomina niejawnie o ew. konsekwencjach.


Z egoizmem problem jest taki że każdy powinien być egoistą do pewnego stopnia żeby nie dawać się ruchać innym. Wielu natomiast przekracza tę granicę.

@rain jak byłem młodszy miałem podobne podejście ale teraz... To jest w sumie dobra zasada. Albo raczej, wystarczająco dobra. Intelektualiści mogą się wgłębiać w meandry różnych bardziej szczegółowych przypadków ale prosty chłop i baba też muszą mieć jakieś zasady do przestrzegania. Zaś jak się ich zasypie szczegółami to im się wszystko to tak jakoś rozwodni.


Wiadomo o co chodzi, nie ma zasad idealnych ale jeżeli zasada jest po prostu dobra a nie proponuje się w zamian innej, jeszcze lepszej to jest dosyć niskich lotów krytyka moim zdaniem.


Jakby tak wchodzić w szczegóły wszystkie to wszystkie te zasady moralne byłby znacznie grubsze od wszystkich kodeksów karnych razem wziętych.


Nie rób bliźniemu swemu co tobie nie miłe jest good enough.


Poza tym tutaj Żiżkowi trochę się źródło pomieszało z tym Frojdem, oryginał się powinno cytować a nie lekko zniekształconą wersję o którą większość nie dba.

Zaloguj się aby komentować

Mam trochę wrażenie, że optymistyczny nihilizm to jednak taka dalsza forma samooszukiwania samego siebie. Jakby organizm nie zezwolił na popełnienie samobójstwa więc trzeba było sobie znaleźć kolejną wymówkę by kontynuować egzystencje.


#nihlizm #filozofia

59e9d06d-b60a-4bcc-9988-85d6684bed97

@Al-3_x Masz pełną rację z tym, że optymistyczny nihilizm to oszukiwanie się. Jako kompletny nihilista egzystencjalny od wielu lat nie widzę sensu - natomiast biorę pod uwagę fakt, że to że ja tego sensu nie widzę, wcale nie oznacza, że sensu nie ma - po prostu być może jestem za głupi, aby go zobaczyć.


Ludzie tacy jak Hawking, Einstein czy Everett nie zdecydowali sami zakończyć swój żywot, a jest bardzo prawdopodobne, że oni dużo lepiej pojmowali świat niż ja.

@LondoMollari wychodzisz z nieracjonalnego założenia, że ludzkie motywacje są oddzielne od ludzkiej biologii. Jeżeli twój instynkt samozachowawczy ciebie powstrzymuje przed zakończeniem żywota albo ogólna satysfakcja z życia pomimo pewnych niedogodności to czemu ktoś miałby zakańczać swój żywot wbrew swoim naturalnym instynktom?


Poza tym z czysto racjonalnego punktu widzenia zarówno zakończenie swojego żywota jak i jego kontynuowanie są równie racjonalne.


Mi osobiście przesadny nihilizm nie podchodzi, bo ja jestem przyziemny aż do bólu a nihilizm przeważnie traktuje ludzki rozum zbyt spiritualnie jak na mój gust.

@DiscoKhan Nie będę Cię przekonywał do swoich poglądów, bo uważam je za szkodliwe, a moja wizja świata to trochę "wirus mentalny", którego sobie wyhodowałem rozważając działanie umysłu ludzkiego i świata (choć niektórzy filozofowie mogli mieć na to wpływ).


Chciałbym umieć dojść do innych przekonań, ale jakkolwiek nie próbuję do tego podejść, tak wszystkie drogi mnie doprowadzają do tego samego miejsca. Dlatego odwołuję się do ludzi którzy bezsprzecznie lepiej ode mnie rozumieli świat, bo być może oni potrafili przeskoczyć "próg rozumowy", którego ja nie umiem.


Poza tym z czysto racjonalnego punktu widzenia zarówno zakończenie swojego żywota jak i jego kontynuowanie są równie racjonalne.

Generalnie tak, ale ze względu na punkt, który opisałem powyżej, odrobinę bardziej bezsensownym jest jego przedwczesne kończenie. Innymi słowy, trwam, i zobaczymy co będzie dalej.

To się nazywa Optimism Bias i większość ludzi go ma niezależnie czy są nihilistami. Dwa odnośnie Nihilizmu egzystencjonalnego to dla mnie głównym jego błędnym założeniem jest, że życie nie posiada Obiektywnego sensu czy celu. Bo żeby odkryć czy nadać cel, sens nie wystarczy żyć ale świadomie doświadczać życia, które jest Subiektywnym doświadczeniem. Więc tutaj mamy sprzeczność. Bo dla każego ten sens, cel może oznaczać coś innego. Też ten cel może być uwarunkowany społecznie czy genetycznie.

@jimmy_gonzale No tak ale to nie jest cel, tylko proces, który był efektem sił we wrzechświecie i warunków, które na to pozwoliły. Właściwie dla drobnoustrojów to po prostu konsekwencja tych sił, że tak robią. To trochę jakby powiedzieć, że celem deszczu jest uformowanie kałuży. Część spadnie i uformuje, część nie spadnie i nie uformuje. Celem staje się kiedy świadoma istota widzi w tym korzyść dla siebie i staje się to jej subiektywnym przeświadczeniem.

@Al-3_x optymistyczny nihilizm to zdecydowanie lepsza opcja. Skoro nic nie ma sensu, to lepiej przynajmniej się tym nie męczyć!

A poważnie, to coś co łączy (albo miesza) myślenie o życiu z doświadczaniem życia, obraz (jako rekonstrukcję rzeczywistości) z jej zabarwieniem emocjonalnym, głęboką postawą. W pewnych sytuacjach odmówienie życiu sensu - lub podważenie wagi- umożliwia doświadczenie życia, usuwa ciężar decyzji, oczekiwań itd.

Jest w tym coś interesującego, bo bez pewnego dystansu wobec siebie, uznania własnej małości i małości osobistych spraw trudno o doświadczenia życia, lekkość, uznanie deficytów siebie i rzeczywiście, a nawet o samo spojrzenie z boku.


Z innej perspektywy, jeśli życie potrzebuje uzasadnienia, argumentacji "za", to może to być kwestią osobistego doświadczenia i myślenia, a może stanu znieksztalcajacego myślenie.

@Zlasu 

Skoro nic nie ma sensu, to lepiej przynajmniej się tym nie męczyć!


Znam dobry sposób by się nie męczyć życiem.

@Al-3_x istnieją różne strategie radzenia sobie z ciężarami życia/dbania o życiową satysfakcję. Z różnych względów wiele kultur, religii i filozofii uznaje, że życie ma sens i wartość. Większość porządków prawnych uznaje, że życie jednostki należy chronić, także przed daną jednostką, przyjmując że choroba zaburzać może osąd. W innych rozstanie się z życiem zinstytucjonalizowano tylko w określonych warunkach.


Pytania, które wydają mi się interesujące, to jak inni odnajdują i przeżywają sens życia? Jeśli sens ten kwestionują, to kiedy i dlaczego przestają kwestionować? Jaki jest w tym przypadku zwiazek między myśleniem a czuciem? Czy człowiek przeżywa i powiela w tym obszarze wcześniej ustalone wzorce, schematy? Jeśli tak, to na czym polega ten mechanizm? Jak uzyskać pewność, że doszedłem do racjonalnej - w jakimś zakresie - oceny, której można być pewnym? Jakie towarzyszą mi ciche założenia? Czy jestem ich świadomy? Czy się jakkolwiek bronią? Czy istnieją inne formy poznania, identyfikacji sensu? Jeśli tak, to czy są powszechnie dostępne?

Zaloguj się aby komentować

"Komunizmu nie da się obronić w żaden sposób. To była totalna porażka. Z kolei spóźnieni antykomuniści, których pełno w Polsce, na Węgrzech czy w Słowenii, na pytanie, dlaczego nasze życie bywa nadal tak podłe, skoro kapitalizm jest lepszy od socjalizmu, odpowiadają: „Ponieważ to jeszcze nie jest prawdziwy kapitalizm. Nadal rządzi nami wąska grupa komunistów. Dlatego potrzebujemy nowej czystki, musimy powtórzyć antykomunistyczną rewolucję”. To niezwykle zabawne, że dzisiejsi antykomuniści używają najbardziej zużytej goszystowskiej kliszy, zgodnie z którą demokracja w kapitalizmie to jedynie maska, skrywająca bezwzględną władzę wąskiej sekty bogaczy. Innymi słowy, ci spóźnieni neofici antykomunizmu nie dostrzegają, że to, co demaskują jako wypaczony pseudokapitalizm, jest w rzeczywistości kapitalizmem tout court." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

Zaloguj się aby komentować

"Obawiam się, że przepaść pomiędzy rzeczywistymi odczuciami społeczeństwa i niemożliwością ich wyrażenia za pomocą polityki może stać się czymś bardzo groźnym. Zwłaszcza jeśli z góry uznamy, że nie ma na to żadnej rady. Na tym polega mój problem z dzisiejszą demokracją, a nie na totalitarnym marzeniu, o które podejrzewają mnie strażnicy prawomyślności." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

@rain nie zgadzam się z jego tezą samą w sobie, ale też uważam, że demokracja już odjechała ludziom bezpowrotnie. Natomiast nie doprowadzi to do niczego groznego w moim odczuciu. Taka już ludzka natura

Zaloguj się aby komentować

#psychologia #trauma #filozofia #ciekawostki

Często w internecie przewija mi się takie powiedzonko: „Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi i słabi ludzie tworzą trudne czasy”, ale im dłużej zagłębiam się w takie tematy jak przywiązanie, trauma, emocje, praca mózgu, tym bardziej nie mogę znaleźć potwierdzenia dla tych słów. Właściwie to nigdy nie trafiłam na jakikolwiek trop potwierdzający te słowa (choć nie twierdzę, że jestem alfą i omegą i wiem wszystko). Wszystko wskazuje na to, że jest zupełnie odwrotnie - trudne czasy tworzą słabych ludzi, a dobre czasy tworzą silnych ludzi. Poniżej zamieszczam ciekawy fragment książki Gabora i Daniela Maté „Mit normalności. Trauma, choroba i zdrowienie w toksycznej kulturze”


Doktor Szyf wraz ze swoim montrealskim zespołem przeprowadził jedno z najczęściej cytowanych badań epigenetycznych, które ma znaczące implikacje dla naszego postrzegania rozwoju, zachowania i zdrowia. Pracując ze szczurami laboratoryjnymi, naukowcy analizowali wpływ interakcji matki z młodymi w pierwszych dniach po urodzeniu na reakcje na stres potomstwa przez resztę jego życia – czy jest ona adekwatna i pewna, czy nadmierna i podszyta lękiem. Skupiono się na osi HPA, regulującej stres pętli sprzężenia zwrotnego obejmującej podwzgórze, przysadkę mózgową i nadnercza. W szczególności badacze przyjrzeli się tym molekułom receptorów w mózgu, których zadaniem jest modulowanie stresu, czyli wywoływanie odpowiedniego zachowania w sytuacji stresowej. Stworzenia, u których reakcje stresowe są słabo regulowane, będą bardziej niespokojne i mniej zdolne do stawiania czoła nawet zwykłym wyzwaniom środowiskowym, a przy tym nadmiernie zestresowane nawet w normalnych warunkach.

Badanie pokazało, że jakość wczesnej opieki matczynej ma wpływ na biochemiczną zdolność mózgu potomstwa do zdrowego reagowania na stres w dorosłości. Decydujące markery epigenetyczne – sposób ekspresji pewnych genów – w mózgach szczurów różniły się w zależności od ilości opiekuńczego kontaktu z matkami1. Co zdumiewające, potomstwo przeniosło na własne niemowlęta rodzaj macierzyństwa, jakim samo zostało otoczone. Szyf i jego współpracownicy wykazali również, że jakość opieki matczynej wpływa na aktywność receptora estrogenu – podstawowego hormonu żeńskiego – u szczurzyc, co rzutuje na wzorce macierzyństwa w następnych pokoleniach2. Dzięki niezwykle pomysłowym manipulacjom badanej populacji szczurów – zabiegom nie do pomyślenia w przypadku badań na ludziach – stwierdzono, że zarówno fizjologiczne, jak i behawioralne następstwa wczesnych wzorców opiekuńczych mają charakter niegenetyczny, czyli nie są przekazywane poprzez tak zwany kod genetyczny, który pozostał niezmieniony. Były one raczej epigenetyczne – innymi słowy, zdeterminowane przez wpływ różnych rodzajów matczynej opieki na aktywność genów w mózgach potomstwa. (Badacze przyglądali się konkretnie temu, z jaką „czułością” szczurze matki „myły” czy też lizały swe młode).

„Rozumiem, ale mówimy o gryzoniach laboratoryjnych – powiesz być może. – Co te odkrycia oznaczają dla ludzi żyjących w prawdziwym świecie?” Słuszne pytanie, na które natura udzieliła wymownej odpowiedzi w postaci niszczycielskiej burzy lodowej, która w styczniu 1998 roku nawiedziła prowincję, gdzie dr Szyf i jego zespół prowadzili badania3. Uznana za jedną z najtragiczniejszych w historii Kanady klęsk żywiołowych, burza pozostawiła wielu mieszkańców Quebecu bez ciepła i elektryczności. Na im więcej „obiektywnych stresów” narażone były ciężarne kobiety w ciągu tych trudnych dni – na przykład w postaci konkretnych, mierzalnych czynników, takich jak ciemność, zimno i szkody w gospodarstwie domowym – tym mocniej fizjologia ich dzieci była naznaczona skutkami tych przeciwności losu nawet w okresie dojrzewania. (Uczestniczki badania wywodziły się z podobnych środowisk społeczno-ekonomicznych, kulturowych i etnicznych i mieszkały w tym samym podmiejskim obszarze). „Obserwując dzieci na przestrzeni lat – powiedziała Suzanne King, profesor psychiatrii na Uniwersytecie McGilla – odkryliśmy, że ten obiektywny stres tłumaczy wiele dzielących je różnic: słownictwo, BMI [wskaźnik masy ciała] i otyłość, wydzielanie insuliny i działanie układu odpornościowego”4. Zmiany dotknęły nawet IQ. „Zaobserwowaliśmy też zwiększoną częstotliwość występowania astmy – dodał dr Szyf – a także wzrost liczby genów zapalnych i odpornościowych mających związek z autoimmunizacją”.

Powinienem podkreślić, że nie tylko matki przenoszą na potomstwo przewlekłe zaburzenia w działaniu mechanizmów stresu. W jednym z eksperymentów zdrowe samce myszy były drażnione różnymi stresorami: częstymi zmianami klatek, ciągłą ekspozycją na światło lub biały szum, zapachem lisa, trzymaniem w ciasnej rurce, i tak dalej. Następnie połączono je w pary z niezestresowanymi samicami, które otaczały młode znakomitą opieką. Mimo to ich potomstwo wykazywało zaburzone reakcje na stres i wzorce hormonów stresu. Innymi słowy, mimo najlepszych starań matek ojcowie niejako przenieśli niepokojące nieprawidłowości przez plemniki5. U ludzi stres ojcowski na wczesnym etapie życia dziecka również może mieć długofalowe następstwa, sięgające co najmniej wieku dojrzewania. Grupa badaczy stwierdziła, że przeciwności losu dotykające zarówno matki, jak i ojców mają „miarodajne powiązania” z epigenetycznymi profilami dzieci6.


Drugi cytat z książki Daniela Żyżniewskiego „Emocje i nastrój. Jak je zrozumieć i kształtować” - (wrzucam tu tylko cytaty, na które natrafiłam ostatnio, lecz to tylko wycinek, a nie całość literatury).


Neurony pod wpływem większej siły bodźców nie stają się bardziej wydolne. Jest dokładnie odwrotnie, tzn. im silniejszy bodziec, tym większe ryzyko śmierci komórki neuronalnej z tzw. przestymulowania. To jeden z powodów, dla których człowiek wychowywany w rodzinie, w której panuje przemoc słowna i fizyczna,ma istotnie mniej neuronów i mniej połączeń między nimi w całej korze mózgowej w porównaniu z człowiekiem wychowywanym w rodzinie bez przemocy. W rezultacie osoby, których emocjonalność kształtowała się w takich warunkach, mają większe trudności w panowaniu nad pobudzeniem i mniejsze poczucie wpływu na jakość swojego stanu psychicznego, więc i mniejszą odporność psychiczną w dorosłości. Uwidacznia się to w warunkach kłopotów życiowych a nie podczas względnie bezpiecznej rutyny dnia codziennego. A zatem ogólny potencjał sieci neuronalnych pozwalają zwiększyć nie coraz silniejsze bodźce, lecz coraz bardziej zróżnicowane.


[1] Moshe Szyf i in., Maternal Programming of Steroid Receptor Expression and Phenotype Through DNA Methylation in the Rat, „Frontiers in Neuroendocrinology 26”, nr 3–4 (październik–grudzień 2005), s. 139–162.

[2] Frances A. Champagne i in., Maternal Care Associated with Methylation of the Estrogen Receptor-1b Promoter and Estrogen Receptor-Alpha Expression in the Medial Preoptic Area of Female Offspring, „Endocrinology 147”, nr 6 (czerwiec 2006), s. 2909–2915.

[3]Lei Cao-Lei i in., DNA Methylation Signatures Triggered by Prenatal Maternal Stress Exposure to a Natural Disaster: Project Ice Storm, „PLoS ONE 9”, nr 9 (19 września 2014), https://doi.org/10.1371/journal.pone.0107653 .

[4]Wendy Leung, Pregnancy Stress During 1998 Ice Storm Linked to Genetic Changes in Children After Birth, Study Suggests, „Globe and Mail”, 30 września 2014.

[5]Ali B. Rodgers i in., Paternal Stress Exposure Alters Sperm MicroRNA Content and Reprograms Offspring HPA Stress Axis Regulation, „Journal of Neuroscience 33”, nr 21 (maj 2013), s. 9003–9012.

[6]Marilyn J. Essex i in., Epigenetic Vestiges of Developmental Adversity: Childhood Stress Exposure and DNA Methylation in Adolescence, „Childhood Development 84”, nr 1 (styczeń 2013), s. 58–57.

DNA Methylation Signatures Triggered by Prenatal Maternal Stress Exposure to a Natural Disaster: Project Ice Storm

DNA Methylation Signatures Triggered by Prenatal Maternal Stress Exposure to a Natural Disaster: Project Ice Storm

Background Prenatal maternal stress (PNMS) predicts a wide variety of behavioral and physical outcomes in the offspring. Although epigenetic processes may be responsible for PNMS effects, human research is hampered by the lack of experimental methods that parallel controlled animal studies. Disasters, however, provide natural experiments that can provide models of prenatal stress. Methods Five months after the 1998 Quebec ice storm we recruited women who had been pregnant during the disaster and assessed their degrees of objective hardship and subjective distress. Thirteen years later, we investigated DNA methylation profiling in T cells obtained from 36 of the children, and compared selected results with those from saliva samples obtained from the same children at age 8. Results Prenatal maternal objective hardship was correlated with DNA methylation levels in 1675 CGs affiliated with 957 genes predominantly related to immune function; maternal subjective distress was uncorrelated. DNA methylation changes in SCG5 and LTA, both highly correlated with maternal objective stress, were comparable in T cells, peripheral blood mononuclear cells (PBMCs) and saliva cells. Conclusions These data provide first evidence in humans supporting the conclusion that PNMS results in a lasting, broad, and functionally organized DNA methylation signature in several tissues in offspring. By using a natural disaster model, we can infer that the epigenetic effects found in Project Ice Storm are due to objective levels of hardship experienced by the pregnant woman rather than to her level of sustained distress.

Plos

@koniecswiata zgodze się z tym, wystarczy popatrzeć na np. żony milionerów, one są wszystkie szczuplutkie i seksi. Czemu? Bo nie mają zmartwień, stary placi za zabiegi, za zdrowe jedzenie, za trenera personalnego. Zawsze najlepiej wyglądają ludzie, co mają nieograniczone zasoby życiowe i nie muszą ich sami zdobywać

@ramzes tak, ale kortyzol też sprawia, że puchniesz/żresz więcej. Słynny przykład z obozów koncentracyjnych - zawsze się pisze, że tam grubych nie było, ale nikt nie mówi o tym, że jak tych ludzi wypuszczali i dawali jedzenie, to ci ludzie się tak łapczywie na to jedzenie rzucali, że umierali z przejedzenia, bo nagle dostarczyli ogromną ilość jedzenia, a ogranizm odwykły od trawienia.

Co do milionerów to oglądałam ostatnio jakiś program o USA i pokazywali ceny - jakieś czipsy czy inne syfy - 90 centów, opakowanie papryki? 10 dolarów. W takich warunkach nie będziesz szczupły, chyba, że jesteś bogaty.

@koniecswiata to jest tak że kiedy przychodzi wojna to często najsilniejsi przeżywają. Potem Ci wszyscy ludzie po traumach mają po prostu przesunięty środek percepcji na ból. Z boku wygląda to tak jak by byli twardzi. Żeby nie być gołosłownym, przykład dziadka mojej żony który przeżył Auschwitz. Człowiek zamknięty w sobie do ostatniego dnia. Nigdy nie opowiadał co tam widział. Miał swojego przyjaciela z którym to przeżył. Siadali przy stole i w milczeniu spędzali czas. Patrząc z boku ktoś mógł pomyśleć że to oznaka siły tak milczeć i nie narzekać na nic. Ale gdyby zajrzeć w głąb jego umysłu to było tam cierpienie i rany tak głębokie że zwykłe problemy dnia codziennego bledły przy tym i wydawały się blachostką. To nie siła była w tych ludziach, to rany były zbyt głębokie, i nie było już łez które można było by wypłakać bo już wszystkie zostały wypłakane.

Zaloguj się aby komentować

"I nawet jeżeli nasi premierzy czy prezydenci bywają błaznami, nie powinniśmy się śmiać z nich zbyt głośno. Jest taki dowcip braci Marx: „Ten człowiek wygląda jak skorumpowany kretyn i zachowuje się jak skorumpowany kretyn – ale to nie powinno nikogo mylić. On naprawdę jest skorumpowanym kretynem”. To samo można powiedzieć o teflonowych politykach-klaunach: mimo że są tym, kim wydają się być, ich wygląd i tak kompletnie nas myli.

Mamy do czynienia z postmodernistycznymi politykami, od których nikt nie oczekuje, że zrealizują swój wyborczy program. To czyni ich odpornymi na wszelką sensowną krytykę: bo skoro ich słowa i tak nic nie znaczą, to co w ogóle można im zarzucić. To się zaczęło jeszcze za Reagana (nic dziwnego, że pionier tego trendu był aktorem): jego popularność szła do góry właśnie wtedy, gdy dziennikarze wytykali mu kłamstwa lub błędy." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

@rain ludziom sprawia dziwną satysfakcję nazywania idiotami gdy są poddawani gwałtowi finansowemu I korupcyjnemu. Jakby nazwanie polityka idiotą cokolwiek w tej kwestii zmieniało.


Zresztą zazwyczaj idioci biednieją podczas gdy elity na świecie wyraźnie się bogacą, osobliwy typ głupoty która bardzo skutecznie przemnaża bogactwa.

Zaloguj się aby komentować

"Zatem narzucenie czystej gospodarki rynkowej jest o wiele prostsze, jeśli wcześniej ścieżki przetrze się za pomocą jakiejś katastrofy (naturalnej, militarnej, gospodarczej), która, jak się okazało, zmusza ludzi, by pozbyli się swoich „starych zwyczajów”, zmienia ich w ideologiczną tabula rasa, w tych, którzy przeżyli własną śmierć symboliczną, gotowych zaakceptować nowy porządek teraz, kiedy usunięto wszystkie przeszkody." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

@rain kiedy jakaś katastrofa naturalna została użyta do narzucenia gospodarki rynkowej? Próbuje znaleźć chociaż jeden, kilka, przykładów z historii świata. Bezskutecznie.

@nyszom po covidzie całkiem sporo mówiono o "nowej normalności". Zdaje się, że właśnie o coś takiego chodziło Zizkowi. Dla niego, jako marksisty, tzw. "gospodarka rynkowa" to nie jest jakiś ideał bez skazy. Dla nas też nie powinna być.

Zaloguj się aby komentować

"Czujemy się wolni, ponieważ bardzo brakuje nam języka, by wyartykułować nasze zniewolenie." - Slavoj Žižek

#dailyzizek #filozofia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować