Bycie #tatacontent nie jest proste, ostatnio ślubna powiedziała abym wziął i poczytał coś normalnego młodemu. No ja mam trochę inną literaturę... I weź tą co leży na wierzchu. No dobra mówię, po szybkim kursie przypominającym literki biorę się za czytanie. Przynajmniej tak mi się wydawało.
I tak rozszyfrowałem pierwsze zdanie na głos, i nie zrozumiałem za wiele. Myślę przeczytam w głowie, powoli i ze zrozumieniem. No też nie poskładałem zbyt dobrze sylab. Przez chwilę myślałem, że mam wylew albo coś mi się przestawiło. Ale nie. To ta książka jest tak dziwnie napisana. I podkreślam to jest książka dla dzieci, którą się czyta takim jeszcze małym, co patrzą się na kółka i kwadraty.
A przez chwilę też myślałem że czytam jakieś dyktando z podstawówki
Pewnie, to co napisze nie będzie zbyt odkrywcze, aczkolwiek u mnie odblokowało, to pewne zrozumienie świata społecznego i zależności wobec których ludzie wykreowali kult i świetność.
Nigdy w zasadzie nie myślałam o tym dlaczego, tak ważna rolę w historii (następcy tronu) i religii (chrześcijanizm i nie tylko) pełni rolę syn pierworodny. Nie najmądrzejszy syn, nie najbardziej ogarnięta córką, a właśnie syn który urodził się jako pierwszy po zawarciu małżeństwa
Dla mnie w zasadzie zawsze to był jakiś element mocno religijny, sama nadawałam mu cechę niezrozumialwgo wyższego znaczenie ponad inne dzieci z małżeństwa, że coś może nadane przez Boga jest szczególne w takim dziecku. Później wyrosłam z religii i w zasadzie myśl o tym totalnie przepadła w moich rozważaniach.
Do momentu aż poznałam nowonarodzona córkę mojej koleżanki. Twarz dziecka była wręcz miniatura twarzy jej ojca, podobny przypadek jest u mojej siostry, jej pierwsza córką wygląda jak jej mąż kropka w kropke. Koleżanka powiedziała mi "jest taka legenda miejska, że dziecko jak jest nowonarodzone, bardziej przypomina ojca, żeby ten nie odrzucił dziecka".To mi nasunęło powort do myślenia o znaczeniu syna pierworodnego. Że w zasadzie taki syn (córka jako, że jest kobietą nigdy za bardzo znaczenia w historii i wladzy nie miała, więc to od razu ją skreśla z podstaw do bycia istotnym), który urodził się z zaliczonej dziewicy, był jedyną pewnością że jest on synem takiego króla czy innego ważniaka, potem on sobie wyjechał na wojnę czy do pracy xd i w zasadzie nie wiadomo czy żonka nie poszła w tango, skoro i tak takie małżeństwa najczęściej z żadnych uczuć nie były zawiązywane.
To mnie w jakiś sposób bawi, że ważność wychowywania i przekazania władzy swojemu potomkowi, a nie po "listonoszu* urosło do rangi świętości, a nawet kultu i gloryfikowania synków pierworodnych nawet zjebow ponad tych młodszych, ale bardziej ogarniętych. Zresztą w to samo można wpisać kult dziewictwa i wpędzanie ludzi, a zwłaszcza kobiet w poczucie winy jak im się nie uda ułożyć związku z typem którego zaliczyły jako pierwsze. Aktualnie mamy testy genetyczne więc ten strach przed wychowaniem nie swojego bąbla raczej nie powinien istnieć, a ważność pierworodnego też raczej nie ma już obecnie znaczenia, a przynajmniej w naszej kulturze, ale mimo wszystko jest to ciekawa zależność, którą po nitce do kłębka pokazuje, że najważniejsze jest po prostu dbanie o przekazanie swoich genów, a jako dziecko myślałam, że to ma jakiś wyższy sens, jakaś niezwykłość i szczególnie znaczenie dla świata, a na to wszystko jest prosta odpowiedź: BIOLOGIA 😅
To mnie w jakiś sposób bawi, że ważność wychowywania i przekazania władzy swojemu potomkowi, a nie po "listonoszu* urosło do rangi świętości, a nawet kultu i gloryfikowania synków pierworodnych nawet zjebow ponad tych młodszych, ale bardziej ogarniętych.
@Cori01 dziwne, ze Cię to bawi, skoro kawałek wcześniej wyjaśniłeś genezę takiego stanu rzeczy. Przekazanie własnych genów to instynkt pierwotny i motyw bardzo wielu naszych działań
@FriendGatherArena tak właśnie bawi, mnie że naturalne zjawiska, są przekształcane w religie. Nie bawi mnie to że ktoś wychowuje nie swoje dziecko, a to że często taka religia oparta na zwykłej biologii prowadzi do masy absurdów i wywoływania poczucia nieuzasadnionego poczucia winy czy kamieniowana w krajach arabskich. Po prostu taki czarny humor jak człowiek, zwykłej Biologii nadaje wyższy sens, a tym samym stawiając siebie wyżej ponad zwierząta, którymi sami jesteśmy.
@Cori01 naturalne zjawiska, potrzeby i pierwotne instynkty są przekuwane w naszym mózgu na wartości, wierzenia, filozofie. jesteśmy przede wszystkim organizmami żywymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami. naszymi najbliższymi krewnymi sa małpy. Różnimy się przerośniętym mózgiem, dzięki ktoremu możemy rozwiązywać skomplikowane problemy. ale równocześnie nadal podstawową funkcją tego mózgu jest zapewnienie przetrwania naszego genomu, z tym ze juz w warunkach poszerzonej świadomości. wymyśla więc te wszystkie rzeczy i uczucia, jak miłość, zeby nas motywować do realizacji określnonych zachowań
Dlatego na przykład u Żydów „żydowstwo” przechodzi po kądzieli, bo tylko kobieta może być pewna, że jest matką dziecka. Mężczyzna, że jest ojcem, już niekoniecznie.
Myślę, że testy na ojcostwo powinny być ustawowo obowiązkowe przy narodzinach dzieci. Wiadomo, przypadki anegdotyczne, że okazywało się po latach, że wychowywał albo płacił alimenty na nieswoje potomstwo, ale uważam, że to byłoby dobre rozwiązanie.
@PanNiepoprawny Zwykłe lego samochody samoloty u kolegi za gówniaka się bawiłem. Techniksem się nie bawiłem ba nawet na oczy nie widziałem. Ale jakieś konkretne budynki zamki to bym się pobawił.
@Chunx eeee. Jak dla ludziów, to zależy, jak daleko stoisz od zwierza....i czy masz pod ręką np. rower....bo przed miodożerem uciekniesz rowerem, a przed gepardem nie....widzę, że kolega musi jeszcze wiele nauczyć się o odpowiadaniu dzieciom na trudne pytania....
Człowiek wyjechał sobie na wakacje. Pełny chillout, same uśmiechnięte twarze. Dzieciaki obczaiły jakiś dach i zaczęły robić na nim "gwiazdy". Często je robią, wiec dosyć fajnie im to wychodzi. Co chwilę słyszałem od przechodniów w róznych jezykach: Łał, super, brawo. Oczywiście duma ojcostwa wystrzeliła po korek. Nagle przechodzi jakaś grupka z polski i pada: super, jakie wygimnastykowane, ale jedna stara prukwa oczywiście nie była by sobą jak by nie dziubneła i rzuca "teraz na jednej ręce". Pierwsza myśl w głowie: "Ty stara wredna prukwo" a że jestem na wakacjach to wołam do córki "Dawaj ... na jednej" Miło było poźniej słuchać jak stara usłyszała że dziecko jej pokazało jak to sie robi :)