Powiem wam, że fajne są te słuchawki dla #dzieci kurde jeszcze kilka lat temu będąc na weselu nie widziałem by jakieś dzieci miały takie ochronniki, teraz praktycznie 90% czy to takich małych czy już większych kilkulatków popylało w słuchawkach.
Drama za dramą. Bo on chce jechać drugi, bo ona go wyprzedza, bo on nie patrzy przed siebie i się z jakimś gościem zderzył (swoją drogą gościu też mógł mu zjechać zwłaszcza, że jechał pod prąd), potem drama bo on nie nadąża ale to nie jego wina, bo to nigdy nie jest jego wina bo on, bo on, bo on się na koło patrzył a nie przed siebie.
Na nagraniu z dzwonka do drzwi słychać, jak dorosła osoba pyta chłopca, co robi. Chłopiec przyznaje, że chciał zrobić "ding-dong-ditch", co jest żartem polegającym na dzwonieniu do drzwi i uciekaniu. Przeprasza i mówi, że jego tata wie o tym, a następnie jego tata, który woła "run!", biegnie w jego stronę. Słychać, jak dorosły w drzwiach mówi, że to nieprawdopodobne, by ojciec brał w tym udział. Chłopiec wyjaśnia, że dla jego taty to "podstawowe wspomnienie z dzieciństwa" i chce być jego częścią. Film kończy się, gdy obaj uciekają.
Trochę ciąg dalszy #spierdotrip Pamiętacie kasztelik Korona Podlasia? No to następnego dnia pojechaliśmy do Walimia (?), bo tam jest minizoo i minipark rozrywki, a wiadomo, że jak dzieci mają do wyboru zwierzęta, jakich nie zobaczą nigdzie poza zoo, a parkiem rozrywki, to wybiorą park... Więc oblecielismy na szybko zoo, a tam takie cuda jak kukabura. O tym ptaku usłyszałam pierwszy raz oglądając kreskówkę Bluey... No, ale człowiek uczy się całe życie. Widziałam także osła, którego mrówka nie niosła, ale był osobliwy i znów przeżyłam coś pierwszy raz, bo to był osioł poitou. Trochę mnie wystraszył, bo w pierwszej chwili przypomniał mi tego włochatego skurwola z widelcem z serialu Przyjaciele wesołego diabła, ale jak się zapoznaliśmy, dzięki miłości osiołka do marchewki, to okazał się bardzo przyjemnym stworem.
Więc jak macie bombelki, wybieracie się na Podlasie i będziecie w okolicach nadbużańskich to walcie do Walimia. Miejscowość w mianowniku to Walim
"Ty tato szukaj a my będziemy układać" - w skrócie historia odbudowania ostatniego z zestawów z tego zakupu .
Paru części jeszcze brakowało, a parę było za dużo, ale daliśmy radę. #dzieci niechętnie do tego podchodziły widząc górę klocków, ale gdy zacząłem sam układać przyleciały z tym hasłem. Przebrnęliśmy wczoraj przez dwa helikoptery i samochód. Klocków zrobiło się mniej i dziś już same odbudowały komisariat. Zabawy też było sporo. To tak wyjaśniając, dlaczego większość moich zestawów to bawialne sety a nie stacze półkowe wiecznie zakurzone.
@Opornik chciałbym czasami poleżeć trochę ale od 7.00 była już draka, a o 10.00 nie wytrzymałem i dzieciaki dostały zjebe- reprymendę, bo ile można znosić napierdalania się. Córa o 6.30 siedziała już na parapecie i czekała, aż pojedziemy do parku dinozaurów, otwarty od 11.00 xD Asperger mocno.
Najstarszy nic nie zjadł i robił się histeryczny więc dostał przykaz i ze łzami (luj wie czemu) zjadł parówkę i bułkę i humor elegancki rozpierdol w bani jak renkom odjoł (ADHD mocno). Najmłodszy zazdrosny bo za coś córkę pochwaliłem za⁎⁎⁎ał jej z całej siły słownikiem polsko angielskim (autyzm intensifies) za co nie dostał mini rożka loda o oczywiście draka ale nie popuszczę. A to dopiero 10.30 była. Teraz z pół godziny luzu bo zjeżdżają.
@AdelbertVonBimberstein Znam temat. Mam dwóch synów lvl 11 i 7. Oni są najlepszymi kumplami, ale też potrafią być swoimi zaciekłymi wrogami. Czasami tylko otworzą oczy i już jest jazda. Starszy ze spektrum autyzmu a młodszy ze zdiagnozowanym niedawno ADHD, więc bywa doprawdy wesoło. Starszy ostro trenuje piłkę, jest w szkółce itd. i jak sobie wkręci, że pójdzie grać w piłkę to nawet jakby był grad wielkości kurzych jaj, to on "zaplanował piłkę" i ch..j nie wytłumaczysz. Młodszy, jak nie wyjdzie na dwór cztery razy dziennie, to rozniesie dom.
Ściskam mocno i się utożsamiam z Twoimi problemami.