W 1974 roku doszło do tureckiej inwazji na Cypr, gdzie grecka większość próbowała przyłączyć się do Grecji wbrew mniejszości tureckiej. W 1996 roku oba państwa stanęły na krawędzi wojny po serii przepychanek o niezamieszkaną wysepkę Imia (według Greków) albo Kardak (według Turków). Podczas kryzysu w morzu opodal rozbił się grecki śmigłowiec z trzyoosobową załogą, która cała zginęła. Grecy oskarżali Turków o atak i grozili odwetem, ale interwencja Waszyngtonu zatrzymała eskalację napięcia. Osiem miesięcy później, w innej części Morza Egejskiego, podczas agresywnych manewrów myśliwców obu państw Grecy "przypadkowo" zestrzelili maszynę turecką, zabijając członka jej załogi, kapitana Nail Erdogana. Oba państwa zatuszowały jednak incydent, aby nie zaognić na nowo sytuacji. Prawda o nim wyszła na jaw dopiero po 16 latach. W 2006 roku podczas starcia z tureckimi maszynami zginął natomiast grecki pilot. Nie doszło do użycia broni, ale podczas gwałtownych manewrów dwa F-16 zderzyły się. Turecki pilot miał szczęście i przeżył. Grecki kapitan Konstantinos Iliakis zginął na miejscu, kiedy turecki F-16 uderzył od góry w jego kokpit.
Uwaga nie jest to wpis mający na celu popieranie bądź negowanie ataku na Wenezuele. Chcę tylko zwrócić uwagę na zbieżność dat:
Sierpień '25 - administracja Trumpa wydała zakaz kontynuowania inwestycji Revolution Wind, którego głównym wykonawcą jest duńskie przedsiębiorstwo Orsted
Wrzesień '25 - sąd federalny nakazuje wznowienie prac nad Revolution Wind (pierwszy policzek w Trumpa).
12 grudnia - zostaje opublikowane NSS, między słowami można przeczytać iż Europa jest zagrożeniem dla USA, a Stany będą się skupiały głównie na zachodniej półkuli.
23 grudnia - opublikowane zostaje coraz więcej dokumentów z których wynika że Donald, niekoniecznie widział sie z Epsteinem tylko raz za czas. Ale okazuje się że mają trochę więcej wspólnego (drugi policzek w Trumpa)
1 styczeń - Gwardia narodowa na wniosek Sądu Najwyższego USA zostaje usunięta z ulic miast USA. (noi trzeci)
3 styczeń - porwanie Maduro
4 styczeń - ruchy wojsk amerykańskich nad UK oraz powrót haseł o aneksji Grenlandii.
Teraz spójrzmy na jedyny, słuszny portal społecznościowy truthsocial.com i wpisy pewnego prezydenta:
2 styczeń - wpis o zabijaniu orłów przez wiatraki (uwaga tutaj widzę że wpis został zmieniony, niestety nie zrobiłem zdjęcia, ale opis był mniej więcej: "Windmills are killing our white eagles", oraz zdjęcie było ciut większe i pokazywało hebrajski tekst na wiatraku, okazało się że zdjęcie pochodzi ze wzgórz Golan ad 2020) https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/115825927097030404
Wykorzystując moment pędu po ataku na Wenezuele oraz strategie NSS, Trump chce pokazać jak jest silnym przywódcą by w razie potencjalnego procesu związanego z aktami Epsteina zbudować wokół siebie tarczę w postaci odbudowy amerykańskiej dominacji.
Ogólnie tak, ale nie klei mi się żeby głównym powodem były taśmy Epsteina. Bo jeśli tak, to został prezydentem żeby robić sobie dupokrytkę na te taśmy - to, co robi od początku kadencji wpisuje się jakoś w tę narrację czynienia Ameryki wielką ponownie, a ta tarcza może być przy okazji do obrony przed zapisami w taśmach. Nie wiem jednak jakie są jego ogólne motywy, niewykluczone że po prostu ego
Współpraca szwedzkich, norweskich i duńskich hodowców z producentem środka Bovaer kończy się w atmosferze kompromitacji polityki klimatycznej. Projekt dodawania do paszy dodatku chemicznego mającego zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych sprawiał że bydło chorowało. Ale nie tylko.
@4pietrowydrapaczchmur Całe szczęście że zrezygnowali z tego środka. Niektórzy próbowali wmawiać że to nie jest szkodliwe, i że to dobre dla całej planety. Rolnicy i hodowcy od samego początku mówili, że stosowanie tego środka to jeden wielki szwindel.
Gdyby ktoś mi powiedział że pod koniec października wstanę o 6:30 przed pracą z domu, pojadę nad morze, rozbiorę się do naga, wskoczę do wody, do sauny, znowu do wody, znowu do sauny, znowu do wody, a potem będę stał nago na końcu pomostu schnąc na (w moim odczuciu) ciepłym październikowym wietrze, patrząc na pustą zatokę tuż po wschodzie słońca... To pewnie bym uwierzył w sumie, ale i tak śmiesznie, że to robię.
Nigdy wcześniej nie morsowałem, ale po dwóch latach na liście rezerwowej zostałem w tym sezonie przyjęty do największego w Danii klubu morsów - Vikingeklubben Jomsborg. I w sumie fajne to nawet. Drugi raz dzisiaj byłem.