Dziś objechałem całą wyspę Chrząszczewską. Więcej nagrywałem niż robiłem fot. I w końcu dotarłem nad właściwe morze. Jestem na Wolonie. Znalazłem schody w środku lasu, zjadłem rybę i kupiłem piwo, które miało wzruszającą nazwę. Biorąc je do ręki w Dino, pomyślałem, że musi być podłe. I jest podłe (° ͜ʖ °) a zaraz czas spać
#klamrawpodrozy #podroze #ciekawostki #biwakowanie #morzebaltyckie
Dzisiaj dwie miejscówki odbyt-e. Hydrierwerke i #wrosty ale to statek. Teraz dla odmiany przed chwilą lało jak skurwisyn. Jestem cały mokry, bo w największą ulewę się rozkładałem z majdanem :/
#klamrawpodrozy #ciekawostki #urbex #statki
Na popularnej plaży Pensacola Beach na Florydzie, podczas dorocznych przygotowań do pokazów lotniczych „Breakfast with the Blues, pilot myśliwca F/A-18 Super Hornet z elitarnego zespołu akrobacyjnego Blue Angels wykonał tzw. sneak pass. Zszedł drastycznie nisko nad linię brzegu.
Efekt był natychmiastowy.
Pęd powietrza wbił w niebo i rozrzucił dziesiątki prywatnych namiotów, ręczników, leżaków oraz plażowych parasoli.
Pokaz był częścią programu akrobatycznego w mieście, gdzie zespół ma swoją siedzibę. Wydarzenie zorganizowano z okazji 80-lecia istnienia grupy oraz 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Dowództwo marynarki wojennej USA wszczęło oficjalne dochodzenie. Przepisy bezpieczeństwa zabraniają wykonywania takich manewrów bliżej niż ok. 150 metrów (500 stóp) od zgromadzonego tłumu, a pilot ewidentnie złamał ten limit.
Amerykański Sekretarz obrony USA, Pete Hegseth, jednoznacznie poparł pilotów Blue Angels i zlekceważył krytykę dotyczącą zbyt niskiego przelotu nad plażą w Pensacola. W opublikowanym na platformie X wpisie stwierdził ironicznie: „Przeloty będą kontynuowane, dopóki morale się nie poprawi” („The flyovers will continue until morale improves”)
To kolejny raz, kiedy Hegseth osobiście interweniuje i cofa zawieszenia lub dochodzenia wobec załóg wojskowych wykonujących widowiskowe, ale kontrowersyjne przeloty niskogwarancyjne (wcześniej dotyczyło to m.in. pilotów śmigłowców Apache).
Pieniądze płyną tak, że mamy sklep i dalej Żabka Polska i Zabka Group S.A. z siedzibą w... Luksemburgu i dalej kasa głównie płynie do dwóch właścicieli-funduszy, oczywiście nie z Polski ;)
CVC Capital Partners (~37,6%, siedziba na Jersey w UK) i Partners Group w Szwajcarii (~10%).
CVC kupiło Żabkę w 2017 za ~1 mld €. Dziś wyceniana jest na ~8 mld $.
Na szczycie łańcucha są konkretni ludzie, miliarderzy o nazwiskach Rolly van Rappard i Rob Lucas (CVC) oraz Alfred Gantner, Urs Wietlisbach i Marcel Erni (Partners Group) , a także reszta inwestorów tych funduszy.
Operacyjnie Żabka jest polska, ale kapitał i lwią część zysku ma zagranica.
Żabka była polska między 1998 a 2007 rokiem, kiedy pan Mariusz Świtalski zdecydował o sprzedaży do funduszu Penta Investments. Pan Świtalski nie ma dziś żadnych udziałów w Żabce. Wyszedł z niej całkowicie w 2007 i nigdy nie wrócił do akcjonariatu. Wtedy wartość transakcji wynosiła 500 mln zł.
Pan Mariusz to seryjny twórca marek, który budował biznesy po to, żeby je sprzedawać, a nie trzymać. Jego CV mówi samo za siebie. Stworzył Elektromis, potem Eurocash (sprzedany portugalskiej Jerónimo Martins w 1995), potem Biedronkę (sprzedana tej samej Jerónimo Martins w 1998), potem Żabkę (sprzedana Pencie w 2007), a jeszcze później Małpkę Express (sprzedana funduszowi Forteam w 2015).
Czyli jesteśmy dobrzy w wymyślaniu super biznesów i oddawaniu ich zagranicy ;). Brawo My! Polska gurom!
i jeszcze taka ciekawostka, że m. in. UBO #ŻABKA są także... przyszli kalifornijscy emeryci ;). Jak?
Największy publiczny fundusz emerytalny w USA, kalifornijski CalPERS, który odkłada pieniądze na świadczenia dla ponad dwóch milionów urzędników i pracowników publicznych, powierzył około 440 mln dolarów funduszowi CVC, temu samemu, który w 2017 kupił Żabkę.
Gdy CVC zarobiło na rozwoju i giełdowym debiucie sieci, część tego zysku wróciła do CalPERS (zwrot z całego funduszu to około 2,1x). W praktyce oznacza to, że zysk z parówek, kawy itp w Żabce zasila kapitał, z którego kiedyś zostaną wypłacone emerytury pracownikom publicznym w Kalifornii
@Half_NEET_Half_Amazing w Polsce nie masz ludzi dysponujących takim kapitałem, żeby móc być samodzielnym właścicielem takich dużych firm, po prostu. A nasza giełda jest zbyt mała by duże firmy mogły pozyskiwać tu swój kapitał do rozwoju, więc idą na rynki zagraniczne
Ktoś dzisiaj wrzucił zdjęcie AI z młodym Messim trzymającym noworodka Yamala i zacząłem się zastanawiać, kto faktycznie był najstarszy i najmłodszy na tym Mundialu.
Najstarszym zawodnikiem powołanym na ten turniej był szkocki bramkarz Craig Gordon (urodzony w moim mieście, grający dla mojego lokalnego Heart of Midlothian). W momencie rozpoczęcia mistrzostw miał 43 lata i 162 dni.
Najmłodszym zawodnikiem na turnieju w Ameryce Północnej jest meksykański pomocnik Gilberto Mora. W dniu meczu otwarcia (11 czerwca) miał zaledwie 17 lat i 240 dni, stając się jednocześnie najmłodszym reprezentantem gospodarzy w historii mundiali.
Podczas meczu fazy grupowej w Houston 41-letni Cristiano Ronaldo z Portugalii i 18-letni Bekhruz Karimov z Uzbekistanu zagrali przeciwko sobie, ustanawiając rekord największej różnicy wieku między rywalami w historii Mistrzostw Świata, wynoszący dokładnie 22 lata i 183 dni.
Wszyscy gracze, którzy mogą dołączyć do #hejto40plus
Craig Gordon, Szkocja, 43 lata, Bramkarz.
Cristiano Ronaldo, Portugalia, 41 lat, Napastnik.
Guillermo Ochoa, Meksyk, 40 lat, Bramkarz.
Luka Modrić, Chorwacja, 40 lat, Pomocnik.
Edin Džeko, Bośnia i Herc., 40 lat, Napastnik.
Manuel Neuer, Niemcy 40 lat, Bramkarz.
Wracając do powodu tego wpisu, w niedzielnym finale Mistrzostw Świata 2026 naprzeciw siebie staną 39-letni Lionel Messi (urodzony 24 czerwca 1987 r. – dokładnie 39 lat i 25 dni w dniu finału) oraz 19-letni Lamine Yamal z Hiszpanii (urodzony 13 lipca 2007 r. – dokładnie 19 lat i 6 dni w dniu finału), co oznacza, że obu graczy dzieli różnica równych 20 lat i 19 dni (w dniu finału:).
Najlepszego dla obu panów bo obchodzili urodziny na turnieju