Tytuł: Born a Crime: Stories from a South African Childhood
Autor: Trevor Noah
Kategoria: memoir
Wydawnictwo: Doubleday Canada
Format: e-book
Ocena: 8/10
Świetne wspomnienia jednego z moich ulubionych standuperów. Początkowo słuchałem jako audiobook (czytany przez samego autora), ale 2 3/4 spotify usunął pozycję ze swojego katalogu i kończyłem jako ebook.
Dokończyłem Berserka (Deluxe Vol 9 - 14). Najlepsza manga jaka powstała. Szkoda, że Miura już jej nie dokończy Kontynuatorzy bezczeszczą jego opus magnum. W temacie polecam esej Bez/Schematu https://www.youtube.com/watch?v=Z5zGydgBuDA
Liczyłem na bardziej ciekawą pozycję. Autorka miała jedną fajną myśl: ADHD przypomina światło. W zależności jak na nie spojrzymy, ma ono inną naturę (promieniowanie elektromagnetyczne, strumień fotonów). Podobnie możemy spoglądać na ADHD. Jest to zarówno niedobór dopaminy, zaburzenie charakterologiczne, dysfunkcja wykonawcza czy dar.
Tytuł: Droga przez mąkę, czyli literatura dla kucharek
Autor: Łukasz Modelski
Kategoria: publicystyka literacka
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324045549
Liczba stron: 573
Ocena: 7/10
Kolejna książka, którą czytałam bardzo długo, ze trzy razy prolongowałam w książnicy.
Zbiór fascynujących rozmów z literaturoznawcami, tłumaczami i innymi osobami związanymi z literaturą, które opowiadają o jedzeniu w książkach - brzmi to dziwacznie, ale czytało się to świetnie, szczególnie gdy jakiś autor czy książka była mi bliska.
Czy polecam? No tak nie do końca, chociaż mi się bardzo podobało.
Tytuł: 107 mitów o ADHD: czyli jak mierzyć się z niewiedzą
Autor: Jarosław Jóźwiak
Kategoria: inne
Wydawnictwo: Wydawnictwo Wiedza Współczesna
Format: e-book
Ocena: 7/10
Dużo lepsza pozycja niż "Z tego się nie wyrasta". Niestety, bardzo dużo powtórzeń. Wynika to z formy książki. Autor w każdym micie rozkłada go na części pierwsze, tak że nie trzeba czytać innych części książki.
Tytuł: The Notebook: A History of Thinking on Paper
Autor: Roland Allen
Kategoria: inne
Wydawnictwo: Profile Books
Format: e-book
Ocena: 7/10
Ciekawa pozycja o tym jak ludzie wykorzystywali notatniki. Od księgowości, po zibaldone, pamiętniki, dzienniki podróży itd. Wiele informacji, bardzo ciekawie przedstawionych.
Pozycja długa i przeładowana informacjami. Czasami gubiłem się kto jest kim, bo autor omawia czterech papieży i ich świtę, niezliczoną liczbę kardynałów, biskupów i księży.
Tłumacze: Danuta Górska, Lech Jęczmyk, Juliusz P. Szeniawski, Jacek Kozerski, Agnieszka Sylwanowicz, Łukasz Nicpan
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 9/10
Sześć książek upchali w jedną, więc ta moja hipsterska sekcja z tłumaczami trochę długa. xD
Dawno, dawno temu ludzie wywodzący się z planety Hain skolonizowali wiele światów, ale przez brak szybkiej komunikacji rozwinęły się tam bardzo różne społeczeństwa. No i ta książka to sześć opowieści z takich właśnie światów. Można je czytać w dowolnej kolejności i traktować jako osobne teksty.
Pani Le Guin miała i wspaniałą wyobraźnię i wspaniałe pióro. Zafascynowana antropologią porusza tu masę ciekawych i ważnych tematów dotyczących przeróżnych aspektów bycia człowiekiem, ale ani przez chwilę nie robi tego w nudny i smętny sposób. Wrzuca swoich bohaterów do fascynujących światów i okoliczności, miesza przeróżne klimaty i we wszystkich potrafi się odnaleźć.
Mamy tu i kosmicznego etnografa wykonującego questa z rycerstwem z epoki brązu na planecie zamieszkanej przez wiele inteligentnych gatunków i ciekawe zwierzęta, np. skrzydlate wielkie koty służące im za środek transportu. Psychodelę jak u Dicka o postapokaliptycznej Ziemi, gdzie ludzie żyją w małych społecznościach, planetą rządzą tajemniczy Shinga z kosmosu, a nasz główny bohater wychodzi z lasu z wymazaną tożsamością i pamięcią. Małych zielonych ludków z lasu walczących z kolonizatorami traktującymi ich jak zwierzęta (pan Cameron chyba sporo stąd zerżnął do swojej serii o dużych niebieskich ludkach xd). Planetę hermafrodytów będących aseksualistami poza okresem godowym, którą konserwa z Ziemi chce dołączyć do kosmicznej federacji, ale nie idzie mu to za dobrze z powodu różnic kulturowych. Mamy też system dwóch planet, gdzie jedna jest jak Ziemia - dużo zasobów, różne państwa, różne systemy, wojny, kapitalizm i socjalizm, a druga to anarchosyndykalistyczna utopia założona na jałowym księżycu 200 lat wcześniej. U pani Le Guin serduszko bije po tej drugiej stronie, ale zdecydowanie nie jest bezkrytyczna.
Podsumowując - bałem się że to będą nadęte pierdolety, a to jest tak napisane że się przez to płynie, nawet jak poruszane są ciężkie tematy. A o każdej książce można by napisać esej, a nie jedno czy dwa zdania. Do tego z powodu poruszanej tematyki teksty w ogóle się nie zestarzały, a niektóre nawet zyskały na aktualności.
Jeszcze jedno spojrzenie, a raczej kilka, na temat klątwy krwi (bo stricte stereotypowym wampiryzmem bym tego nie nazwał, choć wspólnych elementów jest dużo).
Pierwsze z nich, osadzone pod koniec i po Wojnie Secesyjnej, skupia się na przeżyciach studenta medycyny, zaciągniętego na czas konfliktu do woja jako medyk, po ostatniej potyczce naznaczonego rzeczoną klątwą przez szalonego starca. Obserwujemy jego (młodzieńca, nie starca) relacje z jedyną dwójką znajomych z czasów studiów - zamożnym rodzeństwem, dziewczyną i chłopakiem - te wcześniejsze w formie retrospekcji, a teraźniejsze na bieżąco. Właśnie wokół tego elementu kręci się pierwszy fragment, w którym nakreślona zostaje postać bohatera - biegłego umysłu, który zaprzęga go oraz wiedzę wyniesioną z uczelni do prób odkrycia właściwości nabytej dolegliwości.
Poznajemy jeszcze dwójkę innych postaci: młodą marksistkę, żyjącą w latach 20. XX wieku w Nowym Jorku oraz renowatora-artystę ze Strasburga końca XVIII wieku - jego można uznać za postać epizodyczną, której jednak nie sposób odmówić wagi dla fabuły. Losy całej trójki wiążą i mieszają się w sposób czasem bezpośredni, czasem nie, w stopniu większym lub mniejszym - zależy, gdzie spojrzeć. Więcej nie piszę, gdyż odkrywanie warstwa po warstwie tajemnicy oraz wzajemnej zależności stanowi jedną z zalet tej książki.
No właśnie: jednej z wielu. Kolejną z nich jest konfrontowanie postaci z rzeczami, które są sprzeczne z ich ideałami. Ponownie - nie zamierzam wchodzić w szczegóły, ale najbardziej pod tym względem podobała mi się przeprawa studenciaka - była po prostu różnorodna, a poza tym ścierała stare i nowe ze sobą.
Za kolejną zaletę należy uznać styl lub po prostu umiejętność kreowania sceny oraz tła pomiędzy istotniejszymi wydarzeniami. Do tego nie mogę powiedzieć, żebym uskarżał się na jakieś dłużyzny - jedynie ostatnie ok. 30 stron było ciężkostrawne i w większości niezrozumiałe.
Jest to kolejny w tym roku kontakt z Ucztą, który mogę zaliczyć do grona udanych: konkretne postacie, ciekawa fabuła i osadzenie jej w naszym świecie, sprawne pióro; najbardziej mógłbym się przyczepić do ostatnich stron, poza tym jest w porządku.
Jest to też jeden z tych przypadków, gdzie lekkie przyspoilerowanie znacznie ułatwiłoby mi robotę i uczyniło wpis odczuwalnie bardziej dynamicznym i interesującym. Nie zrobiłem jednak tego, gdyż książkę tę uważam za wartą przeczytania, ale tylko jeżeli macie ją już na półce (lub regale albo biblioteczce wstydu), bo w przeciwnym wypadku istnieje wiele innych rzeczy, na które lepiej przeznaczyć te niecałe 100zł.
Pisana ciętym językiem, z lekką domieszką czarnego humoru, długa historia ludzkich zboczeń. Można podrzucić komuś, kto twierdzi że kiedyś tego całego lgbt nie byo, facet to tylko z babom, i w ogóle kiedyś to było.
Autorka odważnie i mocno obrazowo przerabia wszystkie seksualne żądze i całą problematykę. Znajdziemy tu takie tematy jak kult fallusa, choroby weneryczne, homoseksualizm, zdrady oraz z mocniejszych, gwałty, nekrofilia, pedofilia, zoofilia i wiele innych. Jest tu też kawał historii i dosadne opisy różnych tortur.
Zdecydowanie nie polecam osobom wrażliwym, bo autorka nie bierze jeńców i pisze jak jest, bez cenzury.
Tytuł: Meshi. Kulinarny przewodnik po kulturze Japonii
Autor: Katherine Tamiko Arguile
Kategoria: inne
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-240-8685-6
Liczba stron: 410
Ocena: 7/10
Książkę otrzymałam jako nagrodę w hejtokonkursie na najlepiej ocenianą choinkę - pokazałam moją pracową choinkę, która może i była trochę specyficzna, ale się starała - co doceniliście, za co prześlicznie dziękuję :*
Autorka wraca myślami do swojego dzieciństwa, do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Tokio i odtwarzając smaki oraz przepisy zapamiętane z tamtego czasu, opowiada nam swoją historię.
Przechodząc przez wszystkie pory roku, mówi o sezonowych przysmakach, festiwalach i świętach, wrażeniach, fakturach, zapachach i tym co było dla niej najważniejsze - rodzinie.
Czytałam tę książkę bardzo długo - nie da się jej czytać bez czegoś pysznego do podjadania
@KatieWee mam cel na przyszły rok, trochę bardziej się w recenzjach rozpisywać. W tym roku się nie popisałem, a książki dodane dzisiaj to po bandzie pojechałem xD
Pierwsza część cyklu o archeolog sądowej Ruth Galloway. Ruth proszona jest o ekspertyzę znalezionych na bagnachzwłokach dziewczynki. Niedawno w okolicy zaginęła mała dziewczynka, której nie udało się odnaleźć ale znalezione ciało to sprawa dla archeologów a nie policji. Niemniej jednak wciąż nie odnaleziono zaginionej dziewczynki, parę lat wcześniej na tych teranach zaginęła jeszcze jedna dziewczynka, której również nigdy nie udało się odnaleźć a ktoś zabija kota Ruth i próbuje ją zastraszać.
Ten tom podobał mi się bardziej nawet niż kolejny, jest dosyć mrocznie, postacie są nieszablonowe. Ogólnie na plus
To jedna z tych niepozornych książek, które przypadkiem znajdujesz na półce, a które po otwarciu nie dają się odłożyć.
Szymon Kobyliński, w swoim cudownie gawędziarskim stylu, opowiada tysiące anegdot z życia swojego i innych - tych mniej i bardziej znanych - pisarzy, malarzy, naukowców, aktorów - pojawiają się na przykład pan Tuwim czy też pan Gałczyński. Opowiada o życiu w małych przedwojennych dworkach, o Kazimierzu nad Wisłą, o swoim ojcu - bardzo kochanym i wydaje się, że zbyt mało docenianym, o swoich podróżach, pasjach, synu, psach i wielu, wielu innych sprawach, a każda nowa historia wypływa płynnie z poprzedniej.
Sprawiła mi ta książka wiele radości, więc szczerze polecam!