Czy płot na granicy zmienia definicję samej granicy? Z tego co kojarzę, to płot jest cofnięty do naszej strony jakiś metr, półtora, więc ta śniada elita jest de facto na naszym terytorium, nawet widać słupek graniczny. #granica #bialorus #nachodzcy #pytanie
Nasi rozmówcy w koalicji, a konkretniej ze strony Trzeciej Drogi bardzo nieoficjalnie sugerują, że temat nie pojawił się przypadkowo – że został wygenerowany po to, by uderzyć właśnie w Trzecia Drogę na finiszu kampanii. A uderzenie miało pójść z okolic Koalicji Obywatelskiej. To najlepiej pokazuje nastroje w tejże koalicji rządzącej w trzeciej kampanii z rzędu
Daj pioruna jeżeli chcesz oczyścić polskich żołnierzy z zarzutów!!!
Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze w kierunku napierających uchodźców.
Prokuratura oskarżyła dwóch o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób. W wojsku wrze. Oficerowie mówią o zhańbieniu munduru i poniżeniu godności żołnierskiej.
To się stało w kwietniu!!!
Do dzisiaj ani Minister Kosiniak ani Minister Kamysz nawet palcem nie kiwnęli w tej sprawie, wspomnieć chociaż na konferencji. Ale zdjęcia sobie robić przy rosomakach to mieli czas.
Ponieważ Platforma Obłudników notorycznie kłamie w sprawie obrony granic, przypominam, że PO od początku kryzysu na granicy z Białorusią pomagało w zianiu nienawiścią do polskich żołnierzy broniących granic. Tutaj następny przykład...
Parę słów o Pograniczu bo państwo "w Polsce" nie macie pojęcia, co tu się dzieje, powielacie mity i bajki; jestem tu od początku non-stop, i sporo w lesie, więc spotykam uchodźców i nasze wojsko.
Granica powinna być szczelna, nikt nie twierdzi, że każdy powinien móc ją dowolnie przekraczać bez kontroli, szczególnie z tego kierunku. Nie ma tu różnicy zdań - wszyscy chcemy bezpieczeństwa PL.
Płot jest gigantyczny, ma 5m wysokości, ale przy pomocy samochodowego lewarka można rozgiąć sztachety i przejść do PL. Ciągła kontrola 190 km płotu nierealna, więc ludzie przechodzą.
Przerzut ludzi z Afryki/Azji organizuje BY. Uchodźcy z własnej naiwności lub cwaniactwa dali się nabrać na drogę do EU przez BY. Są więc często współwinni sytuacji, w której się znaleźli. Ale ponoć uciekają od przemocy, wojny i nędzy (dla mnie to okoliczność łagodząca).
Pod płotem na BY koczuje wielu ludzi potrzebujących pomocy, gł. kobiet i dzieci, nie są tam bezpieczni. W lesie są teraz komary, kleszcze, noce są zimne, pada deszcz, brakuje im wody/jedzenia. Co gorsze, są tam BY służby = przemoc, okradanie, wykorzystywanie.
Uchodźcy, kt. spotykam w PL są często w złym stanie. Ostatnio trójka z Somalii w bagiennym lesie - chłopak bez butów, z trudnym kontaktem (hipotermia?), siedzi w wodzie, mokry, dziewczyna z głęboką raną dłoni (koncertina), z bólem brzucha, prosi o szpital. Trzeci ok.
Poprzednio rodzina z Afganistanu: facet, kobieta i 2 dzieci (ok 1 i 3 l.). Ponoć był policjantem, uciekł przed talibami, bo chcieli go zabić. Błagają o pomoc, o jedzenie (miałem tylko kilka batonów), telefon mają rozładowany, nie wiedzą gdzie iść, chcą do EU.
Znajdowane są też zwłoki. Ostatnio: chłopak z cukrzycą zgubił się w lesie w nocy, zmarł w Białowieskim Parku, znalazł go mój kolega. Uchodźcy umierali głównie jesienią/zimą. Kilkukrotnie zwłoki znajdowali pracownicy naszego Instytutu.
Wojsko i Straż patrolują pas graniczny, organizują obławy, jeśli ktoś przejdzie. Najbardziej irytuje brak wiedzy żołnierzy dot. tego co im wolno. Zatrzymują, legitymują, robią zdjęcia dokumentów swoimi prywatnymi telefonami (RODO?), czasem nie przedstawiają się.
Wojsko często zakazuje nam wejścia lub wjazdu całkowicie bezprawnie, każą opuścić las. Nie znają przepisów, ale mają karabiny, zdarza się, że celują w nas z broni. Mają ciężką służbę, ale nie są odpowiednio przeszkoleni.
Wojsko jest słabo wyposażone - np. budują ze śmieci, palet, folii, kartonów budy, w których próbują przetrwać zimne noce i deszcz (fot autentyk - moja). To wygląda tragicznie, jak obozowiska bezdomnych. Od jakiegoś czasu są już tojtoje...
W okolicy było kilka samobójstw wśród żołnierzy, np. pod moim Instytutem (20 metrów od płotu) zastrzelił się chłopak poprzedniej zimy. Myślę, że to brak przeszkolenia, wyposażenia, stres, itp.
Strefa "no go" zapowiedziana przez Premiera nie poprawi bezpieczeństwa, wg mnie utrudni służbom pracę - będą nie tylko pilnować granicy, ale też pilnować ogromnej strefy, co w tak turystycznym regionie oznacza masę roboty. Nam też utrudni.
Podsumowując: brakuje profesjonalnego zarządzania tym kryzysem. Czasy są trudne, nie ma tu miejsca na improwizację i politykę, potrzeba profesjonalizacji, procedur, mądrej strategii działania.
@smierdakow związek Rosji i Białorusi nas rozgrywa, a my rozdarci wewnętrzną wzajemnie sprzeczną propagandą, słabością państwa, społeczeństwa i w końcu namiestników jak "frajerzy, kompletni frajerzy"
@smierdakow Zatrzymują, legitymują, robią zdjęcia dokumentów swoimi prywatnymi telefonami (RODO?)
Abstrachując od całego tematu posta, to ludzie kompletnie nie wiedzą co to jest rodo.
Po pierwsze to dotyczy tylko obywateli unii, więc afganiec z mniej lub bardziej legalnym dowodem tożsamości jest poza tematem.
W swoim życiu trochę poruszałem się w obszarach przygranicznych, mniej lub bardziej legalnie. Jak żołnierz sprawdzał mi dokumenty, to nie interesowałem się, czy robi to prywatnym, czy służbowym telefonem. Jeśli wszystko było w porządku, to moja fotka wędrowała do kolejnych posterunków, żeby nie powtarzać całej karkołomnej procedury sprawdzania dokumentów raz jeszcze.
Polscy żołnierze powinni zacząć używać ostrej amunicji. Niech Białorusini nagrają, niech Rosjanie to później kolportują na całą Afrykę i niech nielegalni migranci wiedzą co ich tu może spotkać. Taki impuls potrzebny jest całej Europie i w końcu ktoś będzie pierwszy. Nie my, to Włosi lub Hiszpanie zaczną ostrzeliwać te łódki.
Mieliśmy z mężem w domu czerwoną walizkę z podstawowymi rzeczami. Byliśmy umówieni, że jeśli ktoś z nas trafi do więzienia, to druga osoba od razu ją dostarczy za kraty – tak Olga Safronowa wspomina życie na Białorusi. Wyjechała z ojczyzny, by zbadać konia Sandro, i nie przypuszczała, że nie wróci, ale znajomi ostrzegli ją, że lepiej, by tego nie robiła. Teraz jest kandydatką do olimpijskiego występu w polskich barwach w Paryżu. Dla niej to nie jest ostatnia szansa na igrzyska, ale dla Sandro owszem. — Potem chciałabym mu dać spokój w życiu, by spędzał czas na zabawach, a nie zawodach – mówi specjalistka od ujeżdżenia.