Myślę, że obecny kult influencerów i celebrytów stanowi jednak pewną namiastkę czegoś religijnego. Wcześniej doświadczaliśmy tego w kontekście różnych postaci politycznych, które kreowały w okół swojej osoby swoisty kult jednostki. Przykładów nie potrzeba długo szukać. Hitler czy Stalin wyraźnie tworzyli sobie wizerunek półbogów, poprzez propagandę. Upadek totalitaryzmów jednak podkopał zaufanie do polityków dlatego ludzie zaczęli idealizować gwiazdy popkultury i w nich szukać dla siebie autorytetów. Myślę, że to dlatego wśród niektórych zapanowało takie oburzenie w stosunku do tego co robi obecnie Anka na swoim instagramie. Jej potencjalna zdrada całkowicie podważa pewną iluzje szczęśliwego małżeństwa co bezpośrednio uderza również w wizerunek samego Lewandowskiego. Celebryci zwykle dbają o to by udawać, że ich życie jest w pełni idealne choć często mają problemy z narkotykami i zdradzają się wzajemnie. Przykład Amber i Deppa jest tego dobrym przykładem. Końcowo to dalej są zwykli ludzie, ale wiele zapatrzonych w nich osób wydaje się temu zaprzeczać. Najmocniej to widać chyba w Japonii gdzie panuje kult tak zwanych idoli i idolek czyli postaci medialnych które nie tyle są utalentowane, co przyciągają masy uroczą osobowością. Ich przeznaczeniem jest natomiast bycie dosłownie idealnym obiektem adoracji fanów.
Wszystko to dość dobrze oddaje serial The boys opowiadający o świecie gdzie superbohaterowie istnieją naprawdę i są traktowani jako właśnie tradycyjne gwiazdy. Pracują dla wielkiej korporacji, występują w filmach, udzielają wywiadów, prowadzą własne talk showy, a za ich wizerunkiem stoi sztab specjalistów. Na zewnątrz wydają się być perfekcyjnymi nadludźmi, ale w istocie są zepsutymi i zdemoralizowanymi egocentrykami, którzy mają gdzieś innych i wszystko robią wyłącznie pod publiczkę. To samo może być w przypadku Lewandowskich. Starają się oni kreować na szczęśliwą rodzinę bo zwyczajnie im się to opłaca. Kapitaliści z kolei chcą nas mamić tym, że pieniądze i sława jednak dają rzekomo szczęście bo to właśnie to kłamstwo napędza cały system. My natomiast chcemy mieć swoich idealnych półbogów i bohaterów narodowych, którzy są kimś więcej niż zwykłymi zjadaczami chleba.
Panie, są influencerzy i influencerzy. Jest wielu posiadających dużą wiedzę w wąskiej dziedzinie i wielu nie posiadających wiedzy w żadnej dziedzinie (może poza próbowaniem siebie). Mocno Pan uogólnieniasz.
No właśnie nie jesteśmy na 18 miejscu w rankingu najbiedniejszych, tylko jest u nas duuuuużo duuuuuże lepiej pod względem PKB per capita (2018), 145 miejsce na 190 państw licząc od najbiedniejszych:
Wniosek taki że pracujemy bardzo dużo nawet jak na nasz poziom rozwoju gospodarki.
"ale ja tak mało zarabiam, że jak będę mniej zarabiał to niewydoję"
Zarabiasz mało bo w Polsce stosunkowo mało wynagradzana jest praca, a dużo posiadanie kapitału. To znaczy pracodawcy (kapitaliści, akcjonariusze, landlordzi itp) zgarniają więcej z niekorzyścią dla pracowników:
stąd niskie zarobki mimo całkiem w porządku PKB per capita.
"Ludzie w Polsce nie chcą krócej pracować" - mówi Szymon Hujownia dokonując typowej libkowej (propracodawczej) fabrykacji zgody klasy pracującej.
A więc, w Polsce, w kraju gdzie propaganda kapitalistów leje się rzewnym strumieniem niemal zewsząd, ludzie i tak chcą krócej pracować, dane przedstawione przez prawicową skądinąd "Rzeczpospolitą":
Znalazłem jeszcze parę takich sondaży, z mediów probizensowych, ale dziwnym trafem nie mówią dokładnie jak zostało zadane pytanie i jakie były możliwe odpowiedzi. Nie drążyłem więcej, przyjmuję że ludzie raczej chcą w Polsce krócej pracować, a już z pewnością sami pracownicy (podobnie jak to było w przypadku sprzedawców i zakazu handlu w niedzielę).
Bo gdyby zapytać pracodawców to oni nie chcą żadnego skrócenia czasu pracy. Im więcej pracownicy zapierdalają tym większy hajs dla nich. Sami i tak nie pracują, te przepisy ich nie dotyczą, nikt nie kontroluje ich "pracy" a tym samem czasu pracy, który nie jest nigdzie i przez nikogo i w żaden sposób udokumentowany.
Najbardziej aktualne dane, rok 2022, jesteśmy na piątym miejscu w rankingu krajów OECD pod względem ilości zapierdolu (na 43 kraje).
Pytanie w ankiecie dotyczy wzrostu technologicznego i oczywiście wzrostu PKB, natomiast możliwym benefitem jest tutaj krótszy czas pracy. Pytanie czy chcecie nadal pracować tak dużo, po to żeby kapitaliści mieli większe zyski, bo to jest efekt nieskracania czasu pracy.
@Matkojebca_Jones A jest sporo zawodów gdzie są wymuszane nadgodziny na pracownikach i zmiana pracodawcy gówno da bo państwo nie radzi sobie żeby to upilnować i są to problemy całych branż.
Większość firm nawet nie prowadzi realnej ewidencji przepracowanych godzin mimo że na umowie wpisany jest 1 etat to robi się kilkanaście/kilkadziesiąt h nadgodzin.
Ogólnie państwowa inspekcja pracy w Polsce to porażka, zapowiadają pracodawcom swoje wizyty gdy dostaną zgłoszenie od pracownika o łamaniu praw pracowniczych.
Bardzo lubię gdy kuce i prawaki stoją pewną fałszywą dychotomie, która polega na tym, że dzieli się społeczeństwo na wolnorynkowców i komunistów i nie ma praktycznie nic pomiędzy. Bardzo często spotykam się z sytuacją gdzie samo krytykowanie nawet jakieś patologi kapitalizmu jest w ich oczach równoznaczne z wspieraniem Korei Północnej. Ktoś mógłby uznać to za żart, ale nie. Dla nich jeśli ktoś wytyka wady wolnego rynku to od razu jest w oczach komunistą który wspiera jakieś totalitarne ustroje. Idea bycia centrystą, wyznawcą trzeciej drogi czy nawet umiarkowanym libkiem zwyczajnie wykracza poza ich rozumienie rzeczywistości. To jest tak absurdalne, że to się w głowie nie mieści, ale bardzo często przez nich stosowane. To też dowodzi jak bardzo głupi są ci ludzie.
@Al-3_x dla prawaków często czysty kapitalizm to komunis xD porażką lewicy jest np. kryzys mieszkaniowy w San Francisco (który to jest idealnym przykładem chciwości kapitalistów).
Szkoła nie powinna przygotowywać do pracy, ale do tego kim się jest poza nią
Istnieje mroczna strona filozofii czy sztuki. Na wszystkich wybitnych twórców i myślicieli ktoś musiał pracować.
Kiedy myślimy na przykład o antycznej Grecji wyobrażamy sobie Platona, Fidiasza czy Peryklesa.
Zapominamy jednak o tym, że zdecydowana większość mieszkańców np. Aten nie miała publicznie nic do gadania. Oprócz kobiet stanu wszelkiego była też rzesza niewolników (choć nie tak liczna jak w Imperium Rzymskim).
Lubimy myśleć o sobie jako o potomkach szlachty, tymczasem jednak prawie 90% mieszkańców I RP stanowili chłopi pańszczyźniani pozbawieni niemal wszelkich praw. Bez ich wysiłków żaden pałac czy dworek by nie powstał.
Stan ten trwał przez całe tysiąclecia. Jednak gdy w XVIII wieku wybuchła rewolucja przemysłowa sprawy zaczęły się zmieniać.
Coraz więcej rzeczy można było zrobić przy użyciu maszyn i energii innej niż siła mięśni ludzkich. Od razu też pojawiły się pomysły, że postęp nauki i techniki rychło wyprowadzi ludzkość z krzywd czynionych przez ciemnotę i niemożliwą do opanowania naturę.
I co się okazało? Że po części Ci wszyscy optymiści mieli rację.
Dzięki postępowi medycyny dzieci przy porodzie przestały padać jak muchy. Wydłużyła się też o kilkadziesiąt lat oczekiwana długość życia. Dziura w zębie czy zapalenie wyrostka przestały być śmiertelnym zagrożeniem. Ale to jedna strona medalu. Druga jest taka, że pojawił się czas wolny.
Przeciętny człowiek AD 2023 pracuje na chleb zdecydowanie mniej nie tylko niż jego chłopski przodek w 1723.
Jak byłem mały to moja mama miała jeszcze „pracujące soboty”. Obecnie coraz więcej mówi się o dalszym skróceniu tygodnia pracy, dołożenia kolejnych dni urlopu a nawet wprowadzenia UBI – bezwarunkowego dochodu podstawowego, wypłacanego bezwzględnie każdemu obywatelowi w wysokości takiej, że bez kiwnięcia palcem jest w stanie przeżyć.
Wizja? Pierwsza jest wspaniała.
Starożytne Ateny w XXI wieku, ale bez niewolników, bez zamykania kobiet w domu a nawet bez wykorzystywania zwierząt. Każdy mając zapewnioną pełną lodówkę i ciepłą wodą w kranie będzie mógł poświęcić się autentycznej samorealizacji. Bycie filozofem, wynalazcą czy artystą nie będzie zastrzeżone dla „klasy próżniaczej” lub tych, którzy będą potrafili swój talent spieniężyć.
Ale druga wersja jest zdecydowanie mniej fajna
Tłumy pozbawionych własnej tożsamości konsumentów, łykających coraz bardziej żałosną papkę dostarczaną przez wielkie koncerny. I dotyczy to zarówno przedmiotów materialnych jak i tworów kultury duchowej. Pogoń za płytkim acz intensywnymi emocjami dostarczany zarówno przez coraz bardziej zaawansowane technologie medialne jak i przez różne substancje chemiczne. Wszystko to po to, by zabić poczucie wielkiej, życiowej pustki.
Co zdecyduje o tym jaka przyszłość nas czeka? W dużej mierze to o czym zawsze rozmawia się na początku września: edukacja.
W XIX wieku przymus szkolny stał się powszechny w różnych krajach Europy. Ktoś może powiedzieć, że jest to bezwzględnie pozytywne zjawisko i tylko szaleniec mógłby się do niego przyczepić. A jednak tacy szaleńcy się znaleźli.
W głośnej książce „Schooling in capitalist America” wywodzący się z marksistowskich tradycji autorzy zaznaczają, że za upowszechnieniem obowiązku szkolnego nie stała bynajmniej idea niesienia kaganka wiedzy wśród ciemnej ludności, lecz zdecydowanie bardziej prozaiczny fakt: potrzeba odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Kapitalistyczny system produkcji potrzebował ludzi którzy mają szereg umiejętności (przede wszystkim czytania i pisania) bo to usprawniało pracę, a co za tym idzie redukowało koszty. Krótko mówiąc – szkoła miała być „fabryką” pracowników dla innych fabryk.
Do podobnych wniosków, choć z zupełnie innej strony doszedł konserwatywny filozof edukacji i rektor Uniwersytetu Chicagowskiego w latach 40-tych Robert Hutchins.
Hutchins był zdecydowanym przeciwnikiem edukacji zawodowej. Po pierwsze – argumentował – najlepszym sposobem nauki zawodu jest rzeczywista praca w tym zawodzie, a nie uczenie się teorii. Nb przypomina się tu Kant który wskazywał, że stosowanie teorii w praktyce (jak i budowanie teorii na bazie praktyki) jest możliwe dzięki władzy sądzenia, która się wyrabia wraz z jej stosowaniem. Po drugie zaś, szkoła nie nauczy kogoś umiejętności zawodowych na całe życie, bo w międzyczasie technologia i gospodarka znacznie się zmienią. Hutchins uważał, że szkoła powinna dać człowiekowi przede wszystkim umiejętności uniwersalne, takie które są potrzebne w każdej roli w jakiej w życiu występujemy.
Dziś zdecydowanie bardziej niż kilkadziesiąt lat temu widzimy, że wyalienowana praca zawodowa nastawiona tylko i wyłącznie na zdobycie środków do życia będzie przechodzić do historii. Zyskana w to miejsce wolność jest błogosławieństwem, ale i wyzwaniem. Aby mu sprostać, trzeba się dobrze przygotować.
PS: Jeżeli chcesz mieć pewność, że dostaniesz moje treści (także wpisy na IG i YouTube) to wejdź w link poniżej i w okienku na dole podaj swój adres e-mail. Regularnie otrzymasz ode mnie newsletter zawierający przegląd moich materiałów + kilka drobnych bonusów (poprzedni wstępniak liczył prawie 4000 znaków, to już całkiem niezły wpis!)
Miałem kilka miesięcy całkowitego wolnego i nie polecam nikomu, kto potrzebuje do rozrywki więcej niż butelka i telewizor. Po tym czasie musiałem się na nowo rozpędzić, bo chęci opadły, pamięć nie była aż tak potrzebna, wyczucie czasu zniknęło, a przede wszystkim miałem zamułę. W takim stadium każdy dzień wygląda niemal identycznie, nie ma wyzwań, wszystko można zrobić "jutro". Idzie depresji dostać jak się nie ma jakiejkolwiek odskoczni.
Bardzo ciekawy temat, będziesz jeszcze o nim pisać? A może polecisz jakieś dobre książki?
Zapisałbym się na newsletter, gdybym nie ograniczał skrzynki mailowej do spraw związanych, tak a propos, z moją pracą. No ale będę obserwować cię tutaj i na FB!
@loginnahejto.pl Myślę, że głównym problemem jest fakt, że my jako ludzie nie jesteśmy z samej naszej natury w ogóle przystosowani do obecnego środowiska którego sami jesteśmy twórcami.
Progresywny podatek katastralny zamiast dochodowego, progresywny podatek spadkowy - to moje poglądy.
"ale takim radykalizmem nie uda ci się przekonać ludzi" - komentują mi pół-kuce.
Co ja na to?
W polskim sejmie jest poseł który nazywa wyborców motłochem, Putina "Jego Ekscelencją", popiera podatek pogłówny, wyzysk, wojskowy zamach stanu, dyktaturę, politykę darwinizmu społecznego i mówi że "wojna jest rzeczą dobrą".
Więc nie uważamK⁎⁎WA ŻE MOJE POGLĄDY SĄ ZBYT RADYKALNE !.
Dobra, a co z pensjonatami nadmorskimi? Ruch jest przez 2 miesiące, podatek katastralny od bogactwa przez cały rok... W górach niewiele lepiej - ruch latem i zimą, czyli maks. pół roku. No ale wiadomix - turystyka tylko w PTTK, resztę zaorać, po co to człowiekowi w państwie radzieckim.
@Matkojebca_Jones z tego co mi wiadomo to w Polsce nie płaci się podatku od spadku od najbliższej rodziny co jest po prostu śmieszne. Dochód osoby pracującej jest opodatkowany na poziomie 12 % (chyba, nie pracuję na umowie o pracę więc nie wiem) realnie dużo więcej doliczając wszystkie inne składki i podatki. A potem ktoś sobie dziedziczy cały majątek nie płaci podatku albo płaci te 12 % i żyje sobie z odziedziczonego majątku na przykład wynajmując mieszkania gdzie notabene płaci podatek w wysokości 8.5% nadal dużo mniej niż osoba pracująca na uop co jest kolejną dziwną patologią. Podatki od spadku, nieruchomości (więcej niż jedna) oraz z wynajmu powinny być mocno zwiększone i to jest fakt tak samo powinien być również podatek katastralny. Nie trzeba być nawet lewakiem żeby popierać zwiększenie podatków bo te mają przede wszystkim służyć regulacji rynku i wspierać ludzi pracujących bo to oni generują najwięcej fizycznych rzeczy i oni są siłą napędową gospodarki a nie Maciek który odziedziczył 3 mieszkania i żyje z wynajmu. Amen
To nie prawda że lewicowcy chcą skomplikowanych podatków.
Ja np. uprościłbym przedsiębiorcom likwidując im wszystkie ulgi.
Ale lepiej jeszcze bardziej uprościć i w ogóle to mocno obniżyć żeby nie bazować na czymś tak niesprawdzalnym jak dochód, a po prostu bazować na podatkach od kapitału i konsumpcji, z podatkiem katastralnym na czele.
Samych tylko mieszkań jest w Polsce 14,5 mln. Jeśli by z jednej trzeciej ściągać średnio po tysiaka podatku miesięcznie to mamy 60 mld rocznie. Dla porównania wpływy z PIT to było 68 mld w 2022 roku. Czyli katastralny może spokojnie to zastąpić (co w sumie jest logiczne i bez liczenia).
Podatki z budynków innych niż mieszkalne oraz z gruntów pokryłyby wpływy z CIT (tutaj byłoby z duuużą nawiązką na naszą korzyść) - żadnego oszukiwania, zamiast wciskania kitu że "zysków nie było", albo zaniżania go.
Proste uczciwe podatki, bez konieczności skomplikowanego oszukiwania. Takie turbo łatwo sprawdzalne (państwo już dokładnie wie co do metra o stanie nieruchomości, sprawa się nie zmienia, oraz nie da się tego ukryć).
I tacy jak #mentzen i jego gówniana kancelaria, zajęłaby się normalną pożyteczną uczciwą pracą, bo w tej chwili to takie ukryte kapitalistyczne bezrobocie, nieproduktywne kapitalistyczne bzdety tam robią zamiast pracować. No i oczywiście ogromną redukcję urzędników państwowych by to przyniosło.
No, rozsądnie byłoby zostawić jakiś CIT na jakimś minimalnym poziomie, typu 10% bez jakichkolwiek ulg. Firmy z za granicy by się u nas rejestrowały i płaciły. Czemu by nie skorzystać?
Dochodowego za pracownika w ogóle nie musieliby odprowadzać.
@Matkojebca_Jones ale wiesz że podatek od gruntów i stojących na nich budynków już teraz się płaci i jest to jedno z podstawowych źródeł dochodów Polski gminnej?
@Matkojebca_Jones Twoje opcje bazujesz na błędnym przekonaniu, że jak zwiększa się podaż, to cena produktu spada, zawsze i wszędzie. Co w przypadku gdy po zwiększeniu podaży zwiększy się też popyt?
Popularna jest na hejto korwinistyczna brednia że PiS jest partią lewicową czy socjalistyczną.
(używam określania "korwinistyczna" jako zmiennik obelgi, od nazwiska tego skompromitowanego pajaca który takie coś głosi).
Skupię się wyłącznie na kwestii ekonomii, bo w tej kwestii PiS częściej (błędnie) uważany jest za lewicę.
Deklaracje i nazewnictwo. PiS sam siebie określa jako prawica w najbardziej oficjalnym wydaniu jakie jest, czyli sztandarowej nazwie. Są "Zjednoczoną Prawicą". https://pis.org.pl/aktualnosci/jestesmy-zjednoczeni-razem-idziemy-po-trzecie-zwyciestwo Przykładowa wypowiedź największej postaci PiS, Kaczyńskiego: "Nasze propozycje, to nie jest żaden powrót do socjalizmu, to nie jest żadna etatyzacja". TVP będący tubą propagandową PiS, z okazji rocznicy urodzin Marksa napisało już w nagłówku "Zbrodnicze Idee Karola Marksa". Linku nie znajdę, ale podam inny paszkwil na Marksa z tvpinfo: https://www.tvp.info/37122587/ponura-historia-karola-marksa Jednak PiS rządzi już 8 lat i mamy ten komfort (oraz jednocześnie obowiązek) że możemy ocenić PiS po czynach, a nie po gadkach czy deklaracjach, które w przypadku polityków są w 1/3 bełkotem. Nie będę więc tego kontynuował bo ma to małą wartość merytoryczną.
A może interwencjonistyczna polityka gospodarcza, która de facto skupia się na pracownikach, a właścicieli stawia jako tylko pionków kontrolowanych przez demokratyczne, socjalistyczne państwo? Też nie. Udział płac w PKB jest drugie najniższe w UE. Za nami tylko Irlandia (kraj który kocha Tusk, skrajny ekonomicznie prawicowiec): https://twitter.com/MarekJozefiak/status/1471781282367643651
"ale Polska ma niższe PKB od średniej UE więc twoje dane nie są porównywalne". Po pierwsze dane jakie przedstawiam nie są podawane kwotowo a stanowią procent PKB, po drugie, znalazłem takie info, o tym że np. progresja podatkowa nie przeszkadza w rozwoju. Szwecja osiągnęła nasz poziom gospdarczy w 2006 roku i już wtedy górna stawka podatkowa wynosiła 57%: Z kolei poziom Szwecji z lat 90-siątcyh Polska osiągnęła w 2014 roku i wtedy dla Szwecja górna stawka to było ponad 60% podatku, a w Polsce 32%. https://youtu.be/hzjvJnYh5LE?si=5_df9j95QcZ5PhiA&t=2927 Z kolei ekonomista Zbigniew Dylewski pokazywał w jednym z materiałó że Skandynawia od zawsze była opiekuńcza,
"ale w Polsce nie ma bardziej socjalistycznej partii niż PiS" - otóż są nimi: Lewica (część Razemkowa to czyni), Lewica Demokratyczna, RSS Piotra Ikonowicza oraz Komunistyczna Partia Polski.
"Ale cała UE jest socjalistyczna" - mówią kuce. I tutaj wchodzimy już zupełnie na poziom szurski, odklejenia, tworzenia kolejnych nieuzasadnionych bredni żeby łatać nimi poprzednie.... Naprawdę nie ma różnicy pomiędzy państwami Skandynawskimi a Irlandią czy Polską? Hmm.. Skoro nie ma...skoro cała UE albo i Europa jest socjalistyczna... To jaki był PRL? Jaka jest Kuba? Gdzie jest ten kapitalizm w takim razie i czym się objawia? W Chinach jest gdzie rządzi komunistyczna Partia Chin? W Rosji na 30 lat po upadku ZSRR? W USA które wg wskaźników jest raczej na poziomie Polski pod tym względem i aktywnie zwalczało i zwalcza ruchy lewicowe na całym świecie? Hmm... zagłębianie się w poglądy szurów nie jest zdrowe ani korzystne. Dla reszty jest mój wpis. Komentarze otwarte w których możecie się zesrać jaki ze mnie komuch ect lub zwyczajnie zignorować, pobiec do memów i napisać że lewacy nie mają argumentów, nie znają się na ekonomii i coś o mleku sojowym.
@Matkojebca_Jones Misiu, ale tu nie liczą się fakty zastane, a to co oni CHCĄ robić. A dążą do monopolizacji i upaństwowienia firm i spółek. To nie jest ich zasługa, że 80% w PL to sektor prywatny. Ważne jest to, że chcą to zmienić. Masz wielkie państwowe programy: budownictwo mieszkań, samochody elektryczne, polskie holdingi spożywcze, hotelowe itd. To jest ich cel i widać jest wielkie pole do popisu.
Natomiast udział socjalu w wydatkach rządowych rośnie, a jest obiecywane coraz więcej rozdawnictwa - to jest czysty socjalizm. Nie interesuje mnie, czy oni się nazywają partią prawicową, czy międzygalaktyczną - ważne są fakty.
Komuchem to akurat jesteś ale tym razem udało Ci się napisać coś sensownego.
PiS to nie jest żaden socjalizm tylko zwykły prawicowy populizm. A jakby się trzymać ściśle definicji to najlepsza kategoria dla tej partii to narodowy-socjalizm (czyli wiadomo co)
Nie licząc @Basement-Chad i paru komentarzy, większość z was pi⁎⁎⁎⁎li jak potłuczona, byleby cokolwiek napisać, OP wstawił świetny wpis który co mądrzejego powinien skłonić do przemyśleń, ale wg większości komentujących najważniejsze jest to jakim słowem kogos określić nie rozumiejąc najwyraźniej co te słowa oznaczają. Jak ja nie rozumiem co dane słowo oznacza to go nie używam.
No właśnie doprowadzili do takiej sytuacji, że bardziej sie opłaca zainwestować w dom/mieszkanie, które sobie można sprzedać za kilka lat niż w dziecko, które kosztować bedzie tyle co rata miesięcznie, a nie jest tak pewną inwestycją na starość.
Na listach "Trzeciej Drogi" obok Dziambora znalazł się też Rysiek Petru. Mamy więc zbieranie radykalnych liberałów.
I tak jak "antysystemowy" Kukiz 15 okazał się prawicową partią współpracującą z k0nfederatami, tak prawicą jest też "Trzecia Droga". Jest nią też oczywiście k0nfederacja no i PSL ostatnio.
#antykapitalizm #polityka
Jaką drogą powinna pójść Polska? (przykłady obejmują ugrupowania sejmowe)
xD PiS to najbardziej socjalistyczna partia w Polsce. Rozumiem, że można ich traktować jako prawicę, bo kościół i nacjololo, ale żeby kapitalizm? To trzeba chyba mocno rzeczywistości nie ogarniać.
Nie tylko wRealu24 (obecnie BanBay) zajęte jest promowaniem skrajnej prawicy w Polsce, a konkretnie Konfederacji. Tego gówna jest w Polsce pełno. Robi to też Szymon Pękala, Jeden z Wielu....
Robi to też (uznana za faszyzującą przez organizację antyfaszystowską) Monika Jaruzelska. Prawaczka ta zajęta platformowaniem ich i ocieplaniem ich wizerunku, ze wszystkich partii zaprosiła do siebie najwięcej członków właśnie k0nfederosji. Byli już u niej:
Korwin Mikke
Grzegorz Braun
Sławomir Mentzen
Krzysztof Bosak
Dobromir Sośnierz
Artur Dziambor
Jacek Wilk
Ale jeszcze jej mało. Następny w kolejce jest Przemysław Wipler, z którego jak zwykle będzie robić spoko człowieka ku uciesze kucfiarzy.
Ma ktoś pomysł jak zwalczać tą prawacką zarazę która trawi nasz kraj? Naprawdę dla prawicy jedyną alternatywą musi być inna prawica, a kolejną skrajna prawica?
Czy ludzie kiedyś wpadną na pomysł żeby zacząć jakąś inną politykę prowadzić zamiast radykalizować tę poprzednią gdy jest nieskuteczna?
Czy internetowa gawiedź w Polsce do końca świata będzie kochać skrajną prawicę?
Czy to jest kulturowo wpisane i ludzie nawzajem będą u siebie kultywować te poglądy, kreowane z resztą przez brżujów?
Pewnie wiele razy już o tym mówiliśmy: taki mamy kraj, że partia o umiarkowanym profilu społecznym (PiS) jest uznawana za socjalistów, bo socjal i socjalizm to dosłownie to samo. W szkołach powiedzieli, że komunizmu próbowano, a Marks zjadł 100 mln chińczyków na Ukrainie, a Mao zębów nie mył. W gazetach i mediach pluto pracownikom w twarz, mówiono że podatki Morawieckiego złe, powyżanie minimalnej też złe. To i ludzie widząc taką skrają prawicę w postaci Konfy będą mówili: "o, wreszcie nareszcie rozsądna partia"
Najwięcej dla ruchu pracowniczego w Polsce byłyby nieironicznie rządy Konfederacji. Może wtedy by ludzie przejrzeli na oczy jak zrobi się u nas januszowa oligarchia, a z dwóch domów obiecanych przez Mentzena młodym, zdolnym polakom będzie chlew 8m2 i wychodek.
"Trzecia Droga" pozwoliła ze swojej listy kandydować skrajnie prawicowemu politykowi Arturowi Dziamborowi, byłemu członkowi Konfederacji a także poprzednich partii Korwina.
Tylko ta jedna decyzja zamyka dyskusję na temat charakteru tej partii. Jest prawicowa. Czyli "Polska 2050" to nadal pierwsza droga, czyli dziki kapitalizm, którym to idziemy od trzydziestu lat. Tyle że w odrobinę innej wersji estetycznej i personalnej prezentując się w TV, ale sprowadza się do tego samego.
Wypadałoby poruszyć też jakąś kwestię programową. Otóż lider Szymon "płaczek" Hujowania sprzeciwia się waloryzacji (czyli de facto podtrzymaniu) 500+. Czyli ta łajza jest na prawo od PiS.
Co do świadczeń socjalnych, żeby to zobrazować to najlepiej danymi przepandemicznymi, świeżo po wprowadzeniu 500+, czyli z roku 2017. Wydatki socjalne w Polsce wynosiły wtedy 16,4% PKB a średnia UE to było to 19% PKB.
Wydawaliśmy i wydajemy mało nawet za "rozdawniczego" PiSu (naprawdę to zwykłej prawicy kapitalistycznego kraju).
Mamy też jedne z największych nierówności, pod względem których przez parę lat po wprowadzeniu 500+ się poprawiało, aż do czasu masowego rozdawnictwa pieniędzy przedsiębiorcom i topnienia 500+ przez inflację decyzją rządu i kiedy to np. udział płac w PKB znowu zaczął się pogarszać i jesteśmy w tym już czwarci od końca w Europie.
Działania USA doprowadziły do uniemożliwiania powstania socjalizmu w Ameryce Południowej, a jedyny socjalistyczny kraj Kuba, płaci dużą ceną za swoją rewolucję - izolacja ekonomiczna, wcześniej również zamachy terrorystyczne na ich obiekty gospodarcze, co jest faktem historycznym.
Zamarzyła im się wolność, równość, lepszy poziom życia? Karani są biedą, uniemożliwieniem im rozwoju. Kara idzie z USA. Tak żeby było wiadomo komu należy podlegać. Interesom amerykańskich korpo i nie próbować inaczej.
Ameryka Południowa pogrążona jest w nierównościach, biedzie, jest drenowana finansowo przez USA i jeszcze czasem bezczelne gnoje typu Szymon Pękala czy inne kuce mówią że to jest dowód na to że system USA jest lepszy bo tam się lepiej żyje.
USA jest w Ameryce Południowej mocno nienawidzony. Coś jak u nas Rosja u nas od czasu wojny z Ukrainą.
Tylko mocniej, bo ty czy ja obecnie nie odczuwamy specjalnie działań Rosji, poza lekką inflacją, do której wojna też się przyczyniła.
To też wyjaśnia czemu wiele państw i ludzi na świecie błędnie staje po stronie Rosji w konflikcie z Ukrainą. USA jest naprawdę znienawidzone, jest też silniejsze od Rosji.
USA wyrządziło i nadal wyrządza Ameryce Południowej nieporównywalnie, niebotycznie wręcz więcej krzywdy niż nam Rosja w okresie PRL.
Takie są fakty.
Czy państwa kiedyś się odwrócą od USA? Ja bym ich wy⁎⁎⁎ał z NATO i masowo potępił.
Idiota Cejrowski mówił że cieszy się że "jest taki światowy policjant jak USA".
Ekonomista Zbigniew Dylewski, najnowszy jego film, cytaty:
Dane Harvard Reveu Latin Amerika … dane obejmują zestawienie 41 oczywistych przypadków obalenia legalnych rządów w państwach Ameryki Łacińskiej …
Lista nie obejmuje przypadków w których USA próbowały obalić rząd Ameryki Łacińskiej, ale próba ta zakończyła się niepowodzeniem. Niepowodzeń nie zamieszczamy, pokazujemy tylko sukcesy. Najbardziej znanym przypadkiem niepowodzenia była nieudana inwazja w Zatoce Świń w kwietniu 1961 roku
Najczęściej amerykańscy urzędnicy nakazywali interwencje w celu ochrony amerykańskich korporacji. amerykańskich korporacji, korporacji a nie interesu narodowego, nie bezpieczeństwa narodowego, tylko amerykańskich korporacji.
Jak to się stało że Aregentyna z najbogatszego kraju stała się na samo dno. (....) Ale tak naprawdę, na to pytanie, co było powodem, nikt nie udzielił wyczerpującej odpowiedzi. A przynajmniej ja jej nie znalazłem.
Sytuacja od lat wydawała się pogarszająca i patowa. Tyle że na horyzoncie pojawiły się Chiny. Nowa wschodząca siła światowa. A lewicowe partie już rządzą w Argentynie, Brazylii, Chile, Kolumbii, Meksyku. Lewicowe, znienawidzone przez Stany Zjednoczone. Znienawidzony socjalizm wraca do Ameryki Łacińskiej. Ameryka Łacińska genialnie wstępuje do chińskiej inicjatywy...
@Matkojebca_Jones Nie zamierzam tracić więcej czasu na czytanie twoich debilizmów. Kiedyś dorośniesz, pójdziesz do pracy i zrozumiesz swoją własną głupotę.
Libki mówią że państwo marnuje pieniądze obywateli bo kradnie, że ludzie powinni sami wydawać swoje pieniądze.
I ja się z tym zgadzam. Przetargi, kolesiostwo.... ciągle dostajemy info o ekstremalnie drogich inwestycjach państwowych. Trochę droższych niż normalnie.
Dlatego zamiast państwowego budownictwa mieszkaniowego, wolałbym żeby państwo po prostu dawało po 150 tys złotych na 18-urodziny. Na zakup mieszkania. Co zrobi z tym człowiek jego sprawa. Resztę może dostanie od rodziców, może sobie ze dwa lata popracuje i kupi sobie mieszkanie. A może reszta na kredyt który w takiej opcji szybko spłaci, bo będzie niższy. A może w ogóle zostanie ze starymi. Jego sprawa.
Byłby mniejszy popyt na wynajem mieszkań więc te mieszkania zostałyby wystawione na sprzedaż. Jednocześnie budowałoby się te mieszkania, popyt coś by tam stymulował.
Koszt dla państwa to około 75 miliardów rocznie. Niewiele. Cały budżet wynosi teraz 600 mld.
To byłby koszt porównywalny do 500+/800+, żeby tak jakoś to zobrazować.
Po wprowadzeniu tego i tak mielibyśmy niższe podatki niż w krajach Skandynawskich.
#antykapitalizm
PS. Co nie znaczy że obok tego nie powinno istnieć żadne państwowe budownictwo socjalne. Powinno. Ale nie musi być bazą. Starczyłoby je jedynie tak zwiększyć ze sto razy bardziej względem obecnej sytuacji w Polsce.
Takie wybudowanie od podstaw całej jakiejś miejscowości jak Chinach, pełen plan osiedla, wraz z obiektami, aptekami, sklepami, zakładami pracy itd. Barów oczywiście bym nie przewidział. Chyba że z koktajlami owocowymi.
@Legitymacja-Szkolna Nie podajesz żadnego argumentu dlaczego to jest lepsze rozwiązanie.
Ale ja ci podam dlaczego to jest gorsze.
zakłada pętlę na szyję człowiekowi, tzn może stracić mieszkanie (co jest nie do przyjęcia). Nie tylko on może na tym stracić ale jego dzieci. Zawsze taki człowiek czuje się gorzej, niż w przypadku mojego rozwiązania, które jest lepsze i nominalnie dla niego (kwotowo) i psychicznie. Wiele rzeczy może się zdarzyć po drodze, np. inna partia dojdzie do władzy i podniesie stopy procentowe. Z mieszkaniem od razu na własność bez kredytu jest bezpieczniej.
Pogarsza też jego zdolności negocjacyjne z pracodawcą. Życie na kredycie powoduje nadmierny strach przed zwolnieniem, nadmierną rywalizację między pracownikami, brak asertywności w rozmowach z szefem/pracodawcą. Konsekwencje zwolnienia są wtedy nadmiernie dotkliwe. Człowiek powinien posiadać mieszkanie w pełni na własność, a nie żyć w mieszkaniu właściwie to banku.
Uniemożliwia kupienie sobie mieszkania studentowi studiów dziennych chcącemu naprawdę skupić się na studiach, bez obciążenia pracą. A to musimy umożliwić jeśli chcemy mieć więcej wysokiej klasy wykwalifikowanych ludzi w przyszłości, typu lekarze, inżynierowie zaawansowanych technologii, a to jest bardzo ważne dla rozwoju gospodarczego.
Dopłaty do kredytów to właściwie wymuszenie że pośrednikiem musi być bank który musi swoje zarobić. To niepotrzebny prezent dla banków, dopłacanie do nich. Takie pojebane pomysły ma nasza proburżuazyjna (prawicowa) klasa polityczna. Łykają to kuce. Najnormalniejszą opcję ja podałem. Po prostu wręczenie gotówki takiemu młodemu. To jest dla niego najbardziej korzystne. Każde inne jest kłamstwem, jest próbą nachapania się przez inne grupy na rzekomo spełnianiu jego potrzeb. A że bankierzy są nadreprezentrowywani w polityce (mają wpływy w rządzie i opozycji) to mamy co mamy.
to już lepszym rozwiązaniem jest ten cały kredyt 0% przynajmniej koszty są bardziej rozłożone w czasie.
Jeśli dochodzi do natychmiastowej konsumpcji to koszt zawsze jest natychmiastowy. Nie ma darmowych obiadów.
Tylko że w twoim rozwiązaniu ten koszt ostateczny będzie wyższy bo po drodze jeszcze bank się nachapie. Oznaczać to będzie albo większe zyski bankierów, albo konieczność większego zatrudnienia pracowników w bankach które będą to obsługiwać. Tak czy siak, niepotrzebny koszt.
Za sto, dwieście lat, historycy będą pokazywać XXI masowe życie na kredycie ludzi jako kolejna odmianę niewolnictwa,
którą ludzie masowo akceptowali z przekonań, z panującej ideologii. Tak jak kiedyś feudalizm i jego po⁎⁎⁎⁎ne zasady, z dzisiejszej perspektywy oceniany jako kolejna odmiana niewolnictwa.
W każdym ustroju ci wyżej nawijają makaron na uszy tym niżej, że tak ma być, że te nierówności muszą być, inaczej się nie da, że tak jest dobrze, tak jest sprawiedliwie, że ci wyżej są lepsi, że tak jest lepiej dla kredytobiorcy, a obalenie systemu rodzi przemoc i rozlew krwi, bla bla bla
@John_polack Wzrost gospodarczy nie jest uzasadnieniem dla niewolnictwa, nawet gdyby był uzyskiwany dzięki niemu. A w rzeczywistości wzrost gospodarczy nie jest uzyskiwany dzięki kredytom hipotecznym na mieszkanie i próżniaczej konsumpcji burżujów. Tylko przez technologię itd.
Czy wzrost gospodarczy uzasadnia system? Odpowiada Noam Chomsky:
W historii świata tak wykładniczy wzrost rozwoju/PKB poprzez kreacje pieniądza nigdy nie miał miejsca
Ale ja nie mówię po prostu o kreacji pieniądza, a o "życiu na kredycie". Nie każda kreacja pieniądza musi oznaczać życie na kredycie, może np. oznaczać państwowe inwestycje.
Wykrzywiasz mój wpis do chochoła.
Jeśli potrzebujesz, to ci wytłumaczę co rozumiem pod pojęciem "życie na kredycie". Otóż nie gospodarkę na kredyt, ale to że zwykły człowiek ma pętlę na szyi w postaci kredytu hipotecznego, nazywam to pętlą na szyi, gdyż sprowadza się po pierwsze do możliwej ogromnej kary dla niego jeśli przestanie być produktywny (eksmisja z mieszkania). Człowiek taki musi być bardziej spolegliwy dla szefa w pracy, bo bardziej boi się zwolnienia od takiego mnie gdzie ja nie mam kredytu (ani nawet dzieci to tym bardziej) oraz mam dość oszczędności żeby trzy lata żyć bez pracy. Mogę być bardziej asertywny, on musi być uległy. Musi też przez ogromną część życia, np. 30 lat płacić komuś, wytwarzając zyski bakierów którzy są milionerami na tym interesie jak Morawiecki, a więc znacznie lepiej sytuowanie.
Mamy więc
wykonywanie pracy dla klas wyższych
strach przed mocną karą
masowość i długotrwałość tego procederu (kredtyty po 30lat)
uległość i dominację
wpisanie tego w system (praktycznie nie ma opcji dla większości ludzi, mają tylko ten zły wybór lub jeszcze gorszy) prawne usankcjonowanie kto jest w praktyce niewolnikiem (umowa kredytu), wraz z państwowym wsparciem (wykonaniem kary, zapewnieniem strachu)
niewolnik zaledwie dzięki temu otrzymuje mieszkanie, czyli dobra podstawowe które zapewniają mu dalszą pracę, odtworzenie swojej siły roboczej, sen, żywność, zrobienie kolejnych dzieci... Bo o takich kredytach mówię, a nie inwestycyjnych czy na rozpasaną konsumpcję.
trzymanie sztamy przez kapitalistów z państwem. Zwykłe szaraczki mają gówno do gadania.
Podsumowując. Są to ciężko niekorzystne warunki dla kredytobiorcy, z których ten nijak może się wymiksować, bo tak jest stworzony ten system. A jest on podtrzymywany w tek formie właśnie po to żeby drenować kredytobiorców, żeby z ich pracy wydrenować jak najwięcej korzyści dla siebie a mu możliwie mało.
Twój wpis "bo wzrost gospodarczy" wpisuje się w napomnienie przeze mnie "bo tak jest lepiej dla kredytobiorcy". No właśnie nie jest lepiej.
Może niewolnicy gdzieś przez morderczą pracą wypracowują dla panów więcej, gdzie tyle by nie pracowali gdyby niewolnictwa nie było. Ale to panowie go konsumują. To nie jest lepiej dla niewolnika, tylko gorzej.
Może wzrost gospodarczy nie powinien być tak wysoki, może powinno się powiedzieć już dość pracy, teraz odpoczywamy. Nie wiadomo, bo konsumenci systemu - beneficjenci czyli kapitaliści nigdy nie mają dość konsumpcji z pracy niewolników.
Oczywiście niektóre niehumanitarne praktyki, typu zabijanie chorych, starych (albo po prostu zaniechanie ich leczenia) spowodują większy wzrost gospodarczy, gdyż chorzy nie są produktywni, więc są zupełnie "niepotrzebni" i "marnujemy" na nich zasoby.
Ale wzrost gospodarczy ma być dla ludzi, a nie ludzie dla wzrostu gospodarczego.
Wszystkich ludzi, a nie jakiś elit drenujących kredytobiorców z pętlą na szyi.
Rozwala mnie jak kuce czyli libki (no wiecie "niskie podatki, mniej socjalu" ect.) podają mi lewakowi za pozytywny przykład Szwecję. Tak żebym się douczył jak funkcjonuje właściwy system. Absurd tego zdarzenia jest niesamowity, ale się zdarza.
Żeby nie być gołosłownym, właśnie jeden prawak pokazał mi że w Szwecji jest dobrze a w Polsce źle i zasugerował że ja tego nie rozumiem jak to się dzieje, a działo się to w tym wątku:
Jeśli chodzi o płacę minimalną to jest ona w Szwecji ustanawiana przez związki zawodowe, które mają olbrzymie uprawnienia w porównaniu z polskimi. Mogą nawet karać bezpośrednio pracodawcę! To tak jakby miały uprawnienia PiPu. Szwecja, kraj socjaldemokratyczny to inny świat niż Polska, kraj dzikiego kapitalizmu w którym idiota Korwin czy Berkowicz panoszą się po sejmie.
W efekcie USTAWOWYCH praw związkowych w Szwecji opłaca się zakładać związki, należeć do nich i mają one większe osiągnięcia. Uzwiąskowienie w Szwecji jest drugie najwyższe w Europie, a Polska ma czwarte od końca:
A jak się nazywa partia jaka w Szwecji uczyniła taką jaka jest? Ano "Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza", która to przez dziesięciolecia miała największy wpływ na Szwecję, zdecydowanie dominowała w okresie powojennym aż do dziś, chociaż w tym akurat momencie to nie ona rządzi. Wrzucam logo żebyście zwrócili uwagę na jego nieprzypadkowy kolor.
Link do strony dla zainteresowanych bardziej, polecam, dominująca partia może być zupełnie inna niż PiS czy PO:
Użytkownik hejto mieszkający w szwecji: @maximilianan
Pytanie do was. Dawajcie swoje typy w komentarzach
Jaka polska partia przybliżyłaby Polskę do modelu szwedzkiego?
Jaka partia/lider partii ma postulaty prowadzące w tym kierunku?
Jaka polska partia najbardziej przypomina Szwedzką Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą?
Jak się nazywa ideologia która by nas przyciągała w tym kierunku?
Podpowiem że jej nazwa zaczyna się na "l" a kończy na "ewica".
To rysuje się z ogólnego obrazu danych ekonomicznych jakie podałem.
Chociaż w kwestii imigrantów, praw LGBT, integracji europejskiej a nawet pozaeuropejskiej, tutaj nie jest inaczej.
Zdarzało mi się jeszcze że kuce (nawet takie od Menztena) mi pokazywały Danię i że Polska ma z niej wreszcie wziąć przykład xD
Kraj z którego pochodzi Zandberg i na którym oficjalnie się wzoruje.
Tak wyglądają kraje skandynawskie, kraje znacznie bardziej lewicowo zarządzane od Polski. Najlepsze kraje do życia na świecie, mimo (chociaż wysokiego) wcale nie najwyższego PKB:
Ranking ten wskazuje że statystycznie poziom lewicowości zarządzania krajem winduje w górę szczęśliwość życia w tym kraju. Tzn wszelkie minima są ważniejsze niż maksima.
Kraje o większej równości są wyżej w rankingu niż kraje o takim samym PKB, ale mniejszej równości i lewicowej polityce.
Dodam że taka Szwecja prowadziła bardziej socjalną politykę od Polski już gdy miała PKB na poziomie obecnej Polski.
A żeby nie było tak socjaldemokratycznie i umiarkowanie (chociaż jak na Polskę to postulaty szwedzkie to już jakiś skrajnie komunistyczny radykalizm lub niemożliwa utopijność) to napomnę jeszcze o dwóch ostatnich iście socjalistycznych miejscach na mapie świata: Rożawa i Kuba. O pierwszym niewiele wiadomo poza tym że to istna komuna, a to drugie ma niezwykle imponującą służbę zdrowia. Ale Kuba to już zupełnie inna opowieść...
@tymon To jak, zwiększamy radykalnie wydatki socjalne żeby było jak w Norwegii?
Wyłaniamy do władzy jakąś Partię Pracy jak w Norwegii?
W kolicjii z Partią Centrum i Socjalistyczną Partią Lewicy - żeby było jak tam.
Nie zapomnijmy o kilku mandatach poselskich dla marksistów, trockistów i maoistów, takich prawdziwych, rewolucjonistów, na lewo od socjaldemokratów i obecnej Norwegii.
Zgodzę się nawet na tego króla za to. Tylko za chuja nie wiem do czego on ci potrzebny, ale ok, będę twoim królem. Wszyscy zadowoleni.
Oburzacie się, że chcemy znieść własność prywatną. Ale w waszym dzisiejszym społeczeństwie własność prywatna jest zniesiona dla dziewięciu dziesiątych jego członków.
Obecna rzeczywistość:
Majątek zgromadzony przez połowę polaków ma wartość ujemną