TPN wydaje 30 mln na elektryki nad Morskie Oko, ale wyklucza polski projekt! Przetarg pod konkretną firmę?
Wygląda na to, że nad Morskim Okiem szykuje się niezły wałek, albo przynajmniej skrajna niegospodarność. Wszyscy chcemy, żeby konie w końcu odpoczęły, ale to, co robi TPN (Tatrzański Park Narodowy) i NFOŚiGW, śmierdzi na kilometr.
TL;DR: TPN chce kupić 16 elektryków za prawie 30 000 000 zł. Warunki przetargu są jednak wpisane tak, że polski producent "eFasiąg" (zaprojektowany specjalnie na tę trasę!) odpada na starcie, bo urzędnicy wymagają m.in. konkretnej większej wagi pojazdu i... wklejanych szyb.
O co dokładnie chodzi?
Wymogi z kosmosu zamiast efektów: Zamiast napisać, że pojazd ma być "bezpieczny, bezawaryjny i radzić sobie w zimie", TPN wymaga, żeby miał homologację M3, podwójne szyby wklejane i nadwozie ze stali nierdzewnej. Polski eFasiąg odpada przez papierologię, chociaż był tam fizycznie testowany i jeździł nawet zimą.
Przepalanie 30 mln zł: TPN chce KUPIĆ te autobusy na własność, a np. Innovation AG proponowało model usługowy czyli dostarczają sprzęt, biorą na siebie awarie, serwis, wymianę baterii.
TPN woli jednak wydać 30 mln z publicznej kasy i wziąć całe ryzyko na siebie.
TPN ma już 4 elektryki. W sezonie zimowym 2025/2026 w ogóle nie jeździły. Dlaczego? Nie wiadomo, nikt nie pokazał raportów awaryjności, zasięgu w mrozie ani kosztów, a już kupują 16 kolejnych. xD
Czy tak wygląda gospodarność za publiczne pieniądze? Uwalanie polskiej myśli technicznej na etapie wymogów o "wklejane szyby"?
Byłem na trasie i ten cały cyrk który dzieje się od kilku tygodni w tatrach przechodzi ludzkie pojecie, może ktoś był sam i widział jak to wszystko działa i ile kasy jest tam trzepane.
Polski eFasiąg odpada przez papierologię, chociaż był tam fizycznie testowany i jeździł nawet zimą.
Dla wszystkich powinien to być Red flag, gdy ktoś w artykule zaczyna manipulować mówiąc "nie spełniamy jakiśtam wymogów, ale jeździ".
Jeżeli jest to "jakaśtam papierologia" to uczciwy producent ją spełni, gdy jest to "istotna paierologia": sprawa atestów, homologacji i wymagań których nie jest w stanie spełnić, to znaczy że produkt jest do d⁎⁎y.
Brzmi jak skrajnie nierzetelny artykuł w którym autor liczy na manipulację grając na emocjach
Zresztą sama nazwa autobusu brzmi jak gówno a jeżeli jego plusem jest to że ma "grawerowane ozdoby" I "światła retro" to chwała urzędnikom że nie dopuszczają takiej szkarady do ruchu.
Zakopanie i tak jest okropnie brzydkie bez eFasiągów
TPN ma już 4 elektryki. W sezonie zimowym 2025/2026 w ogóle nie jeździły. Dlaczego? Nie wiadomo, nikt nie pokazał raportów awaryjności, zasięgu w mrozie ani kosztów, a już kupują 16 kolejnych. xD
Kolejne oszustwo polegające na wyciąganiu fałszywych wniosków:
"4 elektryki nie jeżdżą w zimie" nie oznacza że się psuły ("Nie wiadomo xd" nie oznacza ze się psuły, tylko ze nie było powodu do informowania o tym czemu nie jeździły) ani tymbardziej ze inne, nowe elektryki nie będą jeździć w zimie
W tym kraju wygrany przetargu jest zazwyczaj wytypowany przed jego ogłoszeniem. Przez kilka lat zawodowo przepatrzyłem setki przetargów. Zamawiający nie musi merytorycznie odpowiadać na pytania dotyczące konkretnych punktów swz od różnych firm chcących wystartować. Bardzo łatwo to sprawdzić gdyż wtedy zazwyczaj tylko jedna firma składa ofertę co znaczy że nie konkuruje ceną z innymi. Nie zawsze oznacza to korupcję, czasem instytucje chcą konkretny sprzęt a nie mogą go kupić bez postępowania.
Pani Kasia z Urzędu Wojewódzkiego: szpital zawieszał oddział, powołując się za każdym razem na "siłę wyższą"!!
Szpital: No tak odział był zamknięty...ale nie dla wszystkich😁
I cyk kolejne miliony na konta lekarzy...
A ty pacjencie czekaj cierpliwie w kolejce..
Szpital miejski w Miastku dziesięć razy zawieszał działanie oddziału chirurgii. Odsyłał swoich pacjentów, ale salę operacyjną zajmowali wtedy pacjenci neurochirurgów ze spółki Spine. Tylko w 2024 r. na zawieszonym oddziale wykonali oni co najmniej 458 zabiegów. Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że nic o zawieszonym oddziale nie wiedział.
Wzywam do masowego czarnolistowania użytkownika Dudleus.
Chłop albo ma niezłą Choroszcz w głowie albo jest żałosnym baiciarzem ale biorąc pod uwagę, że pyta się jak chodzić na siłownię mimo że chodził na nią kilka razy to jednak żałosny troll.
Czy Wirtualna Polska produkuje treści niskiej jakości?
Fabryka automatycznych portali produkuje treści zdrowotne, prawne i poradnikowe, a duży polski portal zapewnia im zasięg. Przynajmniej jest wiele poszlak wskazujących na to, że może tak to właśnie działać.
TL;DR: WP poprzez program „WP Kreator” masowo promuje treści od zewnętrznych „wydawców”, które wyglądają na w pełni generowane przez AI (niskiej jakości teksty, absurdalne zdjęcia, zmyśleni autorzy typu „Tomasz Kardiometaboliczny”). Wygląda to na zorganizowaną fabrykę treści pod SEO, która pod płaszczykiem dużego portalu karmi czytelników cyfrowym śmieciem – szczególnie niebezpiecznym w sekcjach zdrowotnych. Szukam wsparcia w weryfikacji tego mechanizmu.
Jako czytelnik WP, od jakiegoś czasu zacząłem zauważać, że Wirtualna Polska promuje treści w ramach współpracy syndykacyjnej. Niektóre redakcje-partnerzy trzymają wysoki poziom piśmienniczy i merytoryczny. Jako osoba zainteresowana motoryzacją, zauważyłem ostatnio zalew treści od partnera, którego usytuowałbym na drugiej stronie skali. A właściwie to bym stwierdził, że jakościowo puka od dołu do dna.
Zaintrygowany tym, co się wyprawia, zainteresowałem się samym programem o nazwie WP Kreator. Można o nim poczytać na dedykowanej stronie https://kreator.wp.pl/. W dalszej kolejności sprawdziłem portal drugibieg.pl . Domena liczy sobie rok i nieco ponad miesiąc. Wszystkie zdjęcia wyróżniające - przynajmniej te świeższe - to ordynarny AI. Można zobaczyć choćby to, jak końcówka pompy paliwowej (pozbawiona węża) wystaje z maski jednego samochodu, jest trzymana przez faceta, który napełnia zbiornik paliwowy w drugim wozie. "Benzyna premium w aucie używanym. Czy warto przepłacać, czy można oszczędzić?".
Same teksty w mojej ocenie są pisane na siłę i mocno rozwleczone, nie ma żadnej narracji, gdzie czytelnik byłby przeprowadzany od ogółu do szczegółu. Bardziej dostrzegam w tym ogólnikowe "lanie wody". Można też poczytać liczne komentarze pod artykułami opublikowanymi na WP, gdzie wiele osób nie szczędzi słów krytyki. I słusznie. Tutaj przykład pierwszy z brzegu z 18 lipca 2026: https://informacje.wp.pl/motoryzacja/kia-ev3-w-usa-za-okolo-35-000-dolarow-czy-trafi-do-europy-7308590797559808a
Po nitce do kłębka doszedłem do "wydawcy": https://sfat.pl/ - chełpi się 26 lub 27 redakcjami. W dniu dzisiejszym ta liczba chyba uległa zmianie Spośród nich aż 20 ma przygotowanego feeda pod współpracę z WP. Udało mi się ustalić stały adres dla domen współpracujących - /rss-wpkreator:
Obrazu całego dopełnia ostatnia 3-letnia domena o nazwie promptowy.com , prawdopodobnie "matczyna", od której wszystko się zaczęło. Sama nazwa jest wymowna.
Na stronie drugibieg.pl na próżno szukać informacji o redakcji lub indywidualnych autorach. Ustaliłem, że autorów jest co najmniej 6. W Google można wpisać takie frazy, aby sprawdzić, ile stron zostało zaindeksowanych per autor:
W redakcji diamedik znalazłem jeszcze: Ewę Przewlekłą, Natalię Psychikę, Annę Profilaktykę, Martę Pacjentkę, Tomasza Kardiometabolicznego, Piotra Farmację.
O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś chce zarabiać na reklamach produkując niskiej jakości treści prawdopodobnie tworzone w pełni przez AI, bez nadzoru - lub z minimalnym nadzorem - człowieka, o tyle... dopuszczenie takich treści z takimi zdjęciami wyróżniającymi, to dla mnie ogromne nieporozumienie wizerunkowe. Nie jestem w stanie zrozumieć logiki po stronie Wirtualnej Polski.
Takie działanie to nie tylko kwestia obniżenia standardów. To aktywne karmienie czytelnika cyfrowym śmieciem, który w dłuższej perspektywie zatruwa przestrzeń informacyjną. Gdy gigant medialny użycza swojej ogromnej wiarygodności bytom tworzonym masowo przez algorytmy, dochodzi do erozji zaufania, która przypomina wycinanie fundamentów pod własnym domem. Czytelnik przestaje rozróżniać rzetelne dziennikarstwo od "halucynacji" maszyny, co sprawia, że każda kolejna treść – nawet ta prawdziwa – traci na wartości, bo śmierdzi podejrzeniem manipulacji.
Co gorsza, w obszarach takich jak zdrowie, ta automatyzacja staje się groźna. Wypuszczanie w obieg tekstów pisanych przez "Ewę Przewlekłą" czy "Natalię Psychikę" to igranie z bezpieczeństwem ludzi w imię optymalizacji kliknięć. To traktowanie odbiorcy nie jak człowieka szukającego wiedzy, ale jak zbiór danych, który trzeba „nakarmić” reklamami. Jeśli pozwolimy, by algorytmiczny szum zastąpił dziennikarską odpowiedzialność, szybko obudzimy się w rzeczywistości, w której prawda stanie się tylko jednym z wielu niezweryfikowanych "contentów" w morzu syntetycznych bzdur. To prosta droga do cyfrowego nihilizmu, gdzie informacja przestaje cokolwiek znaczyć, a liczy się jedynie głośny szum, który generuje wyświetlenia.
Wiadomo, że etyka dziennikarska to co najwyżej jakiś relikt przeszłości, ale... przydałoby się choć odrobinę szacunku do czytelników.
Zaznaczam, że to moje domysły. Może przesadzam? Prośba o weryfikację, może coś ciekawego sami znajdziecie. Może znacie tych redaktorów i to ja halucynuję. Może faktycznie istnieje Tomasz Kardiometaboliczny? Może to jakieś tuzy dziennikarstwa i wszyscy ich znają? A może to algorytmiczny bełkot?
//ps. Nie mój tekst. Ale tradycyjnie, nie powiem skąd.