#zalesie #depresja
K⁎⁎wa, nie chce mi się żyć, ale muszę, bo mam dzieci. Ale gdybym ich nie miał to pewnie by mi się chciało. I bądź pan tu mądry.
#zalesie #depresja
K⁎⁎wa, nie chce mi się żyć, ale muszę, bo mam dzieci. Ale gdybym ich nie miał to pewnie by mi się chciało. I bądź pan tu mądry.
Zaloguj się aby komentować
Przykro mi, że nie mogę być sobą.
Tutaj mi wszyscy piszą tylko jaki obrzydliwy, sfrustrowany jestem, diagnozują mi nowe choroby psychiczne, a na żywo tak nie mówię tylko tutaj chcę z siebie wyrzucić swoje trudności. Trzeb się słuchać bo tutaj sami dorośli ludzie sukcesu. Wszystko co robię jest k⁎⁎wa nudne i złe. Wszyscy chcą dla mnie dobrze tylko ja nie chcę sobie pomóc i się zmienić dla innych. Mam wrażenie, że staram się jak mogę a ciągle tylko jestem wyzywany, poza może 2 osobami, które napiszą mi coś miłego lub konstruktywnego zamiast ogólniki.
Psycholog(na NFZ) i psycholożka z tindera mówili mi, że przy nich normalnie się zachowuje.
Staram się jak mogę, czytam, próbuję nowych rzeczy, robię kursy, a czuję się jakbym się cofał w rozwoju.
Zaczynam się bać mówić o sobie, swoich pasjach by zaraz nie zostać zjechanym za bycie nudnym i spierdolonym.
Mam złe zainteresowana: gra na klawiszach, produkcja muzyki.
W złe miejsca podróżuję: Hiszpania i Mazury się nie liczą tylko trzeba rowerem.
Nie mogę lubić Taylor Swift nie wiem czemu, ale innych to odpycha.
Gdy inni ciągle gadają o siłowni to jest super jak ja ich o to zagadam to jest źle, nudno, chce się iść od razu.
#zalesie
Zaloguj się aby komentować
Mieszkam w bloku, wiem z jakimi wyrzeczeniami się to wiąże ale do kurny wędzy od kilku miesięcy nie ma dnia w tygodniu żeby ktoś coś nie wiercił (nawet w niedzielę). Aż tyle obrazków mają do powieszenia?
https://www.youtube.com/watch?v=b5FKnK7TaUc
#gownowpis #zalesie
Zaloguj się aby komentować
Tyle tego shitu jest odkad oznakowanie produktów wymaga flagi państwa pochodzenia na każdym warzywie.. wczesniej byla jedna rolka na wszystko i elo. Wkurza mnie to #zalesie


Zaloguj się aby komentować
Wczoraj miałam dzień gdzie emocje mogę pokroić nożykiem, rozdzielić na kilka dni i każdego z tych dni osobno sobie zwariować, mamy nowy dzień i zaczynamy chujni część x.
W sobotę w końcu przemogłam się od 20:00 do 21:00 wysyłałam oczywiście moje pięknie wypracowanie pod ofertę pracy - CV. I po kilku chwilach ktoś mi odpisuje że no spoko spoko ale w sumie to jest parę błędów I jak te błędy się poprawi to szef na nie spojrzy. Stwierdziłam że ja wiem kto wy są. Spierdzielac. Chcę startować z takiej pozycji jak wysłałam.
No i dalej, wieczorem informacja że jak wyślę wiadomość to będę szybciej zobaczona pod uwagę czy jakieś inne gówno - i dla spokoju ducha wpisałam że się zgadzam na to prxyspieszenie. Sami rozumiecie że w czasie poszukiwania pracy desperacja rośnie.
Rano otwieram jedno oko i na OLX jest wiadomość że moje CV zostało przeanalizowane i mam wiadomość na mailu. No i tam pełen roast który podniósł mi skutecznie ciśnienie. Ale jak już się porządnie wściekłam to dotarło do mnie że część z tych punktów to nie jest nawet moje CV, A poza tym prawdopodobnie jest to gówno wyciągnięte z czata GPT.
Ale co tu się stało? Ktoś zakłada oferty pracy i w ten sposób wyłudza dane aby pod płaszczykiem pomocy zarabiać sobie na robieniu CV. Problem polega na tym że po pierwsze dane zostały wykorzystane bez zgody, po drugie gość wrzuca być może nawet to CV w czata GPT z hasłem żeby to jak najmocniej skrytykować więc NIGDY twoje CV nie będzie dobre.
Oczywiście zgłosiłam dziada na OLX. Niech sczeźnie w piekle.
Trzymajcie kciuki za dzisiejszą rozmowę bo ja już ciśnienie mam podniesione.
#zycko #hejtożale #zalesie #oszustwo #wyłudzenie
Zaloguj się aby komentować
Miałem mieć jutro barbera odbytu, dostałem telefon, że barberka jest chora. Wiem zdarza się, niech zdrowieje. Ale kurna po jutrze lecę na urlop, jeszcze mnie za jakiegoś niespełnionego araba tam wezmą xD do tego czekam na okulary z nadzieją, że przed wyjazdem będą do odbioru. Godzina 18, poszedłem na piwo, 18:30 okulary do odbioru. Na szczęście oksy jutro ogarnę ale można się wkurwić
#zalesie ale w sumie j⁎⁎ać to bo jeszcze tylko 8 godzin pracy i #urlop
Zaloguj się aby komentować
Oj jak mi brakuje nabiału z Polski na tej całej Maderze. Znalazłem jakiś jogurt naturalny w pierwotnej biedronce a przykuł moją uwagę napis taki zbyt polsko brzmiący…. No i co? Ano jogurcik jest z Polski
#gownowpis #zalesie

Zaloguj się aby komentować
Muszę się wam pożalić. NIC ale to NIC mnie nie rozpierdala tak psychicznie jak szukanie pracy. Mam wszystkie możliwe emocje z przewagą tych niekorzystnych, budząc się codziennie i mając dość. Poprostu dość. Żyjąc w mieście gdzie bez układów to se możesz najwyżej ...no.
Odwaliłam 11 wzorów CV pod konkretny profil, każdy dopieszczony w niniejszym aspekcie, od tematu, po przecinki, detale i pojedyncze literki na końcu zdania. I co? I g.
Jutro mam rozmowę i czuję że ja położę bo mam dość i morale mi szorują po dnie.
Widzę że w tym domu nie tylko ja mam dość ale czasem czuję że stary ma dość mnie. No cóż.
Trzymajmy się ramy a się nie ...no.
Dobrze że przynajmniej sierściuch się uspokoił i pełni funkcję pocieszanki
#hejtożale #zycko #zalesie #morale #kiedysbedziedobrze
Zaloguj się aby komentować
Pierwszy raz #inpost tak leci w ciula, a najgorsze jest to, że jak jutro to nie przyjdzie to potem przez tydzień mnie nie ma (╯°□°)╯︵ ┻━┻
#zalesie

ja też miałem ostatnio pierwszą dziwną sytuację z InPostem. Sprzedaję czasem coś na OLX i wybieram opcję bez drukowanej etykiety tylko wypisuję kod nadania na paczce i elo.
W tamtym tygodniu kupujący otrzymał całkiem coś innego niż zamówił. Okazało się że są dwie paczki o tym samym numerze - kurier pomylił etykiety i chyba wydrukował dwa razy to samo. Już pogodziłem się z tym, że nie zobaczę pieniędzy ani paczki ale wykonałem telefon na infolinię i okazało się że sami wykryli że jest pomylona etykieta i po kilku dniach dostarczyli właściwą paczkę. Zaskoczyło mnie to pozytywnie.
Zaloguj się aby komentować
Ja to tak się pożale i zapytam - jak Wy lubicie koty?
Wszędzie słyszę zachwyt nad kotami. U mnie zawsze były psy, ale z narzeczonym stwierdziliśmy, że na psa opcji nie mamy, ale weźmiemy kota. I co? I jakoś wstyd mówić, ale żałuję. To co ludzie mówią, że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda. Najtrudniej mi zaakceptować te humory. Raz chce się przytulać, to wtedy wchodzi na kolana i mruczy, ociera się i wtedy mam go pieścić. Za chwilę cztery dni wjadą takie, że nie mogę go dotknąć, bo nawet jak go zawołam to już mu ogon gniewnie lata. Zapomnij, że pogłaszczesz, bo od razu łapami chwyta i uszy po sobie. W mieszkaniu dywan jest w jednym tylko miejscu - jak rzyga, to zawsze akurat na ten dywan. Mimo, że go ganimy od drapania, skakania po meblach to sofa odrapana, fotel odrapany, a pazury mu obcinam. I tak pozaciąga. Firany? Nie ma sensu kupować czegoś droższego niż 80zł na allegro, bo pozaciągane. Pranie? Tylko wyjdzie się z boku, wskakuje na suszarkę, zrzuca pranie. Kupiłam sobie nowy dres to mam już podrapany. Kwiatków nie ma sensu kupować, bo rozgrzebie ziemię. Dostanie zjebę raz, drugi, dziesiąty i nic to nie daje. Roślin posiadać się nie da, bo je gryzie. Odechciało mi się posiadać dywan, planować nową sofę czy kupować nowe ciuchy, bieliznę. Nieraz jak z kuwety wyjdzie to w tyłku ma jeszcze rysik z g*wna i robi nim ślady. Może przy człowieku nie wskoczy na stół, ale wyjdzie się z pokoju to zaraz jest gdzie chce. Później te rysiki i resztki po kuwecie też tam są. A w zamian? W zamian kupuję mu karmę, sprzątam kuwetę, wydaję na weta i żwir, żeby mieć stworzenie, które łaskawie 5 razy w tygodniu się połasi, bo akurat chciałby, żeby mu w kuchni coś spadło do jedzenia i raz w tygodniu życzy sobie miziania, to przyjdzie...
Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni, koty takie są, że wszystko niszczą". No ale wychodzi na to, że rzeczywiście tak jest. U was też to tak wygląda? Czy z czasem się zmienia? Kot ma 9 miesięcy, po kastracji.
#zalesie #koty #zwierzaczki
Zaloguj się aby komentować
#hejto #gownowpis #alawar #zalesie
Nota moderatora @bojowonastawionaowca : OP znowu sobie "żartował" o zrobieniu krzywdy zwierzęciu (w tym wypadku o strzelaniu do kota). To moje ostatnie ostrzeżenie, następny taki tekst skończy się permbanem

@Alawar człowieku, ja Ciebie najmocniej przepraszam z góry za to co ode mnie przeczytasz, ale uważam, że już przekraczasz granice, których przekraczać się nie powinno.
Twoja nocna aktywność robi się męcząca już nie tylko dla innych użytkowników i lurkujących, ale również dla moderacji. Co to ma być? W środku nocy testujesz @bojowonastawionaowca ? Ja bym Ci za to dał permbana od razu, bez ostrzeżeń, więc aktualnie powinieneś być wdzięczny za jego podejście, a nie tracić "morale". Ty już dawno nie pierdolisz głupot jak każdy tutaj, aktualnie jesteś jedynym w swoim rodzaju shitposterem, którego ciężko byłoby dogonić.
Kiedyś lubiłem czytać twoje wpisy o remoncie kotłowni, czasami się trochę udzielałem, kontent był dobry. Teraz mam wrażenie, że za każdym razem jak przeglądam sobie blog i widzę Twoje posty, to jest to shitposting w czystej postaci, albo przywalanie się do innych użytkowników bez podania kontekstu. Jeżeli sądzisz, że to jest w jakimkolwiek stopniu fajne, ciekawe albo chociaż przez kogoś tutaj pożądane, to jesteś w ogromnym błędzie.
Tutaj dochodzimy do Twojego problemu. Ja nie śledzę za dużo twojej twórczości, tylko to co się pojawi na polubionych tagach, lub to co w leci w najnowszych. Jestem prawie pewien, że masz problemy z alkoholem i nie jest to problem typy śmieszkowatego "nie mam, bo jest jego cała szafa". Weź się chłopie w garść i poproś o pomoc, a na pewno ją uzyskasz. Sam miałem niemałe problemy na przełomie roku, ale dobre mordki, a w tym @bojowonastawionaowca pomogli mi nie być z tym w samotności. Ja sam chętnie Ci pomogę, jeżeli pozwolisz. Nie mam pojęcia skąd jesteś, ale jak będzie taka potrzeba możemy się umówić na HERBATĘ i pogadać. Alkoholizm to nie jest droga, którą ktokolwiek z nas powinien wybierać. Tylko Ty musisz najpierw chcieć coś z tym zrobić.
@Alawar trzymaj się dobrze i w zdrowiu. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, ale musisz przestać odwalać szopkę na hejto, bo zaraz faktycznie się pożegnamy za sprawą naszego kochanego moderatora. Nie mam pojęcia jak możemy Ci pomóc, ale na pewno nie zostaniesz olany, jak napiszesz w końcu post z prośbą o pomoc. Hejto to jest portal dla starych ludzi, więc jest nawet szansa, że są wśród nas ludzie, którzy dawno przeszli to, co ty teraz przechodzisz. Napisz post, jeżeli ktoś nie będzie chciał robić typowego wyznania, to na PW też znajdą się mordki, które anonimowo pewnie pomogą.
Trzymaj się stary. Skończ chlać i pi⁎⁎⁎⁎lić głupoty po chlaniu, a na pewno będzie dobrze.
Zaloguj się aby komentować
Trudny wpis to będzie, przynajmniej z mojej perspektywy. W pewnym sensie taki osobisty coming out (no homo xD).
Mam depresję. Taką stwierdzoną przez psychiatrę, nie że jest mi trochę smutno. Z perspektywy czasu całe moje życie od dzieciństwa to epizody depresyjne. Najpierw przemoc fizyczna i psychiczna ze strony matki - skrzętnie ukrywana. Do tego ustawianie na każdym kroku, skrajne pilnowanie manier czy zachowania, warunkowanie miłości. Potem rozwód rodziców, nastawianie mnie przeciwko Tacie, manipulacje. W pewnym momencie (co uzmysłowiłem sobie dopiero w ostatnich tygodniach) utraciłem poczucie sprawczości. To czy będzie opierdol, czy nie było poza moją kontrolą. Nie było ważne czy wypełnie obowiązki domowe czy zapomnę. Ważne było to, czy matka wróci z pracy wkurwiona albo bardzo zmęczona. Często zrzucała na mnie odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Nie będę się specjalnie rozpisywał na temat poszczególnych sytuacji, pozwolę sobie na jedną.
>byń mną, lvl 4-5
>podobno byłeś niegrzeczny w kościele, choć teraz tego nie pamiętasz
>z kościoła jedziecie prosto na obiad do dziadków
>po wejściu do domu dostajesz wpierdol pasem - nie taki zwykły, w tyłek. Po całym ciele.
>leżysz, wijesz się z bólu i krzyczysz "mama nie bij, mama nie bij" - to nie pomaga.
>widzisz nienawiść w jej oczach, obok ktoś przechodzi jakby nic się nie działo.
>brak profitu, ale to nie patologia, bo przecież w domu nic nie brakowało.
Tato nic nie wiedział, tak dobrze to wszystko ukrywała, ja byłem na tyle mały że nie byłem w stanie tego zakomunikować. Pewnie powinien był wiedzieć, ale wyszło jak wyszło. Nie mam mu tego za złe, podczas którejś z rozmów powiedział że gdyby wiedział o tym wcześniej, to byłoby mu dużo łatwiej dojść do siebie po rozwodzie. Mamy świetny kontakt, Tato jest super.
Jestem w trakcie trzeciej terapii. Pierwsza była super, ta też jest bardzo obiecująca. Po sesjach chodzę w pewien sposób podkurwiony i roztrzęsiony jednocześnie - to dobrze. Kilka miesięcy temu odważyłem się iść do psychiatry - teraz biorę śmieszne cukiereczki. To była dobra decyzja - jeśli się nad tym zastanawiasz, nie zwlekaj. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Nie jest idealnie - raz lepiej, raz gorzej. Na pewno dużo łatwiej niż z samą terapią, łatwiej obserwować własne myśli i zachowania z boku.
Mam 30 lat i dopiero teraz zaczynam w pełni odkrywać jak bardzo wpłynęło na mnie w pewnym stopniu traumatyczne dzieciństwo. Wiele rzeczy, które robię jest automatyczne, takie zachowania obronne które mi się utrwaliły. Wiele sytuacji mnie stresuje, a nie wiem dlaczego. Nie pozwalam sobie na pewne emocje i często czuję się źle z tym, że coś robię lub że się zdenerwowałem. Sytuacji nie poprawia typowy gaslighting ze strony matki - "przecież to było tak dawno a ty to dalej roztrząsasz", "już cię za to przepraszałam", "zostaw to za sobą i skup się na relacji a nie rozgrzebywaniu przeszłości". Na ten moment odcinam się od niej na tyle na ile to możliwe. Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza, ale obiecałem że nie kiwnę już palcem żeby cokolwiek z tym zrobić. Wiele było prób z mojej strony, wiele rozmów i tłumaczenia na spokojnie - trafiało do niej na 2 tygodnie, czasem na miesiąc i wracało stare.
Na szczęście mam najwspanialszą żonę na świecie - rozumie mnie jak nikt inny, oboje jesteśmy dla siebie wsparciem. Zawsze. Syn zaczyna coraz więcej gadać i wchodzić w interakcje - to też bardzo, bardzo cieszy i daje nadzieję na lepsze jutro. Walczę przede wszystkim dla siebie, ale też dla nich - żeby nie musieli chociaż w ułamku przechodzić tego samego co ja.
Mam nadzieję, że ten wpis nie odbije się na mnie negatywnie. Dzięki @Fafalala - Twój wpis był dla mnie pewnego rodzaju inspiracją i pozwolił na dopuszczenie do siebie myśli, że opisanie swojej historii jest możliwe. To oczywiście nie ten sam kaliber - nie chcę żeby ktoś pomyślał, że chcę to jakkolwiek porównywać. (No kruwa, nawet tu wchodzi zastanawianie się czy dobrze robię...).
#depresja #zalesie
Edit: nie czytałem swoich wypocin po napisaniu, więc wybaczcie jeśli są nazbyt bełkotliwe.

@6502 dziękuje Ci za ten wpis - doceniam ile Cię musiało to kosztować, a jednak mimo wszystko zdecydowałeś się uzewnętrznić. Ja co prawda nie doświadczyłem żadnej krzywdy w dzieciństwie, ale takie wpisy, jak Twój i @Fafalala sprawiają, że staram się już w dorosłym życiu bardziej obserwować otoczenie, bo może ktoś obok potrzebuję pomocy
@6502
Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza
to błąd. popieram przedmówców - choć wiele osób tego na początku nie rozumie, całkowite odcięcie się od toksycznych ludzi to najlepsze, co można zrobić, bo to oni są podstawową blokadą i bagażem do normalnego funkcjonowania. tym bardziej, że tacy ludzie kompletnie nie rozumieją swoich błędów, co boli dodatkowo. "to było dawno, zostaw to za sobą, idź pobiegać"
moja różowa ma babcię, która ani zawodowo, ani moralnie nic w życiu nie osiągnęła, mimo to kręci całym domem jak cygan słońcem. Z zewnątrz najbardziej sympatyczna osoba jaką spotkasz w najbliższym tysiącleciu, w domu gdy nikt nie patrzy żmija wysysająca energię i chęć do życia z rodziców i z rodzeństwa różowej. przestaliśmy tam regularnie jeździć i się tym przejmować, a najlepszym uczuciem jest to, że nie ma na różową już żadnego wpływu.
niestety, to trudna decyzja, ale masz jedno życie i nie warto go marnować dla ludzi, którzy nie zasługują na Twoją uwagę i starania, tym bardziej, że ból psychiczny jest najgorszym i najbardziej wyniszczającym dla zdrowia.
I jeśli się na to zdecydujesz, to tak naprawdę już wygrałeś
Zaloguj się aby komentować
Pierwszy raz dotkliwie odczuwam skutki unijnych regulacji. Nie przeszkadzają mi zbytnio przymocowane nakrętki czy konieczność segregacji. Ale to?
Ze względu na zakaz stosowania cyklopentasiloksanu mój ulubiony, jedyny, niezastąpiony od 20 lat podkład do twarzy Estee Lauder przeszedł reformulację. I stał się bardzo przeciętnym produktem za wysoką cenę. Który w dodatku po godzinie robi się pomarańczowy, jak u Trumpa.
Po czterdziestce człowiek cieszy się, gdy nie musi na zakupach podejmować zbyt wielu decyzji, bo ma od lat sprawdzone produkty codzienne. Płyn Ludwik, podpaski Bella, odświeżacz do kibla, skarpetki Moraj, perfumy, kremy, majonez czy keczup. Każdy ma jakieś swoje pewniaki.
Kupiłam 2 sztuki na zapas, starczy na jakieś półtora roku. A co dalej? Ech, lęk i niepewność
https://share.google/uvy5MxRkQTUwiRnXu
#zalesie
Zaloguj się aby komentować
Mieć taką markę, tak wspaniały serial. I tak to spierdolić w czwartym sezonie. #seriale #zalesie #problemypierwszegoswiata


Zaloguj się aby komentować
Ale zasrane trawniki u mnie w mieście jak tylko śnieg zaczął topnieć #gownowpis #psy #pogoda #zalesie
Zaloguj się aby komentować
Syn nr.2 od jakiegoś tygodnia ma koszmary nocne. Przez ok 2godxiny płacze przesp sen ale nie chce się u udziec. 25 min płaczu, 20 min ciszy i powtórka. Uspokaja go, gdy położę się z nim a on może się wtulić we mnie ale on już sypiał sam:( ChatGpT twierdzi, że to może potrwać do 6 roku życia. O k⁎⁎wa. Ktoś miał podobny przypadek? Jakieś rady? #rodzicielstwo #zalesie
@Taxidriver tak czy faza regresu snu, czy faza koszmarów jest normalnym etapem rozwoju.
Czytać bajki, zamiast oglądać. Wyciszać, spokój i obecność. Dużo rozmów i nie bagatelizować. Na jakiś konkretny strach można coś zrobić co dziecko lubi. Na ciemność np światełko,.jak i tak mówił że się boi to na łóżeczko naklejony kotek, który go pilnuje jak śpi. Dużo kotków. I z codziennych koszmarów, z czasem przeszło się do sporadycznych wydarzeń.
Zaloguj się aby komentować
W Polsce nie ma kultury inwestowania, tylko jest kultura szukania jelenia.
Po ponad 10 latach jebania w sprintach znudziło mi się kodoklepstwo i chciałem wejść z keszem w jakiś istniejący lub powstający biznes. I co? I gówno. Każdy traktuje cię jak dawcę kapitału a) do realizacji swojego marzenia bez ponoszenia ryzyka b) ma swoją firemkę, która wykona zlecenie od nowo założonej spółki. O punkcie pierwszym nawet się nie rozwijam, bo to od razu widać w rozmowie, że koleś ma grejt ajdija i szuka frajera. Drugi przypadek jest trudniejszy, bo niby druga strona się dorzuca po równo do projektu, ale organizuje wykonawstwo. W efekcie nie masz kontroli nad wydatkami i wkład tego drugiego foundera bardzo łatwo można przetransferować z powrotem do jego kieszeni, nawet jeśli w tle dzieje się jakiś development.
Najśmieszniejsze, że takie próby wałów dzieją się przy kwotach z punktu widzenia biznesu w US po prostu śmiesznych, bo nikomu ponad 100k USD na MVP nawet wirtualnie na stół nie położyłem, a tu już się wazelina do ruchania lała prosto z cysterny. W cywilizowanym świecie masz rundy finansowania, a w kraju z kartonu founder chce na etapie seed sprzedać 50% swojego udziału za jakieś grosze zamiast zrobić to w formie wejścia na rozwój. No i jak tu ma się coś rozwijać? #zalesie
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj zakończył się mój "maraton" chodzenia do pracy na 7. Pewnie ktoś powie, że co on pi⁎⁎⁎⁎li, co to za problem wstać na 7. Otóż to nie jest problem, problemem jest to, że wtedy mam na głowie całą firmę. U nas największe dramy dzieją się między 6:50 a 8:00. Dlatego mamy sprawiedliwy podział z kumplem, że zmieniamy się co tydzień.
Czemu o tym piszę? Ogólnie jestem przed urlopem, już mam serdecznie dość chodzenia do pracy, zmieniać nie będę bo to dalej dobra fucha, ale k⁎⁎wa mać. Jeszcze do tego była nawiązała kontakt, l czym kiedyś pisałem, ale ciężko mi się z nią dogadać. Wszystko mnie wkurwia, ale wiem, że za tydzień odpocznę.
#zalesie
Zaloguj się aby komentować
Ale jestem zmęczony tą #zima ;(
No nic mi się nie chce, nic nie robię jeno praca i dom + staram się 12k kroków robić dziennie ale to wyzwanie bo taka ch⁎⁎⁎ia jest mroczna i zimna że nie daje to nic przyjemności. Nawet w lesie nie idzie łazić po tym śniegowo lodowym podłożu
Ech. Na strzelnicy nie byłem z miesiąc i #bron się kurzy ana zamkniętych nie lubię bo nie ma popperów ani gongów.
Gier też już mam dosyć. Filmów obejrzałem z 200 ostatnio.
Gorzej z książkami bo ino jedną i jeszcze nie skończyłem
#zalesie
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłem ryski na feldze przy krawężniku dzis #zalesie

Zaloguj się aby komentować