Ja to tak się pożale i zapytam - jak Wy lubicie koty?

Wszędzie słyszę zachwyt nad kotami. U mnie zawsze były psy, ale z narzeczonym stwierdziliśmy, że na psa opcji nie mamy, ale weźmiemy kota. I co? I jakoś wstyd mówić, ale żałuję. To co ludzie mówią, że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda. Najtrudniej mi zaakceptować te humory. Raz chce się przytulać, to wtedy wchodzi na kolana i mruczy, ociera się i wtedy mam go pieścić. Za chwilę cztery dni wjadą takie, że nie mogę go dotknąć, bo nawet jak go zawołam to już mu ogon gniewnie lata. Zapomnij, że pogłaszczesz, bo od razu łapami chwyta i uszy po sobie. W mieszkaniu dywan jest w jednym tylko miejscu - jak rzyga, to zawsze akurat na ten dywan. Mimo, że go ganimy od drapania, skakania po meblach to sofa odrapana, fotel odrapany, a pazury mu obcinam. I tak pozaciąga. Firany? Nie ma sensu kupować czegoś droższego niż 80zł na allegro, bo pozaciągane. Pranie? Tylko wyjdzie się z boku, wskakuje na suszarkę, zrzuca pranie. Kupiłam sobie nowy dres to mam już podrapany. Kwiatków nie ma sensu kupować, bo rozgrzebie ziemię. Dostanie zjebę raz, drugi, dziesiąty i nic to nie daje. Roślin posiadać się nie da, bo je gryzie. Odechciało mi się posiadać dywan, planować nową sofę czy kupować nowe ciuchy, bieliznę. Nieraz jak z kuwety wyjdzie to w tyłku ma jeszcze rysik z g*wna i robi nim ślady. Może przy człowieku nie wskoczy na stół, ale wyjdzie się z pokoju to zaraz jest gdzie chce. Później te rysiki i resztki po kuwecie też tam są. A w zamian? W zamian kupuję mu karmę, sprzątam kuwetę, wydaję na weta i żwir, żeby mieć stworzenie, które łaskawie 5 razy w tygodniu się połasi, bo akurat chciałby, żeby mu w kuchni coś spadło do jedzenia i raz w tygodniu życzy sobie miziania, to przyjdzie...

Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni, koty takie są, że wszystko niszczą". No ale wychodzi na to, że rzeczywiście tak jest. U was też to tak wygląda? Czy z czasem się zmienia? Kot ma 9 miesięcy, po kastracji.

#zalesie #koty #zwierzaczki

Komentarze (74)

@TyGrySSek całe życie miałam psy i nigdy nie były problematyczne. Nie zdarzyły się nawet te mistyczne epizody ze zjadaniem butów. Najgorsze co się stało to jak mi szczeciak porwał kulkę wełny i wymemlał. Zawsze szczęśliwe na kontakt z człowiekiem i wspólne spędzanie czasu. Teraz zonk.

Nie mam i nie chcę mieć, chociaż żona i dziecko chce. Konsultowałem się ze znajomą, która ma Maine Coona i powiedziała, że mimo całej swojej cierpliwości to jednak drugi raz by nie wzięła. Jak tylko coś idzie nie po myśli kota, to wali na złość obok kuwety. Takie to stworzenie.

@ImTheOne jak kot wali obok kuwety, to ma problem zdrowotny. Kot nie jest człowiekiem u niego nie ma czegoś takiego jak na złość xD

@ImTheOne warto sie zastanowić nad zmianą żwirku. Powody często są dość proste. Zasada jest taka, że powinniśmy miec jedna więcej kuwete.

@Mycha z tą jedną więcej kuwetą to bym nie przesadzała, ja bym nie miała gdzie mieszkać jakbym miała tyle kuwet co kotów. Ważne żeby było w nich zawsze czysto. Ale rodzaj żwirku nieraz potrafi zrobić całą robotę. Nieraz wystarczy zmienić żwierek żeby pozbyć się tego problemu.

@Mycha przy jednym kocie to tak ale nie przy 22. Mam 12 swoich i 10 mojej siostry. Ale moje tez czesto tak robia ze jedna jest na siku a inna na kupę. Nie wszystkie się stosują ale zazwyczaj widac ze w jednych kuwetach jest przewaga jedynek a w innych dwojek ;)

@Minoretta generalnie psiarstwo i kociarstwo to trochę stan umysłu. Ja tego nie ogarniam. Do tego trzeba mieć psychikę i to lubić. Koty są fajne, lubię je... ale w domu bym nie chciał. Mogę pomiziać, mogę dać jakiś smakołyk, ale niech to będzie kot kogoś ze znajomych albo rodziny. Generalnie zwierzak w domu to syf i sierść. Koty poza tym są wredne. Moja babcia miała kota, moi rodzice, wszystkie ciotki itd. Kotka rodziców, jak ich nie było w domu dłużej niż zwykle, to zawsze sikała na dywan w przedpokoju. Jak wracali o standardowej porze to tego problemu nie było. Jak miała dość głaskania to zamiast odejść po prostu gryzła w dłoń i to solidnie. Mój ojciec był cały pogryziony. Jak została za coś skarcona, to później szła i wysypywała żwirek z kuwety na całą łazienkę. Było przy niej więcej sprzątania niż przy dwójce dzieci. W życiu nie chciałbym kota w domu.

@WatluszPierwszy na grupie kociarzy do której robiłam podejście dostałbyś manto. Bo koty nie są wredne. koty przeżywają lęk separacyjny, albo mają problemy ze zdrowiem i trzeba iść do szarlatana wydać 5000zł, albo oddaj kotu komuś bardziej odpowiedzialnemu xD. Ale to tak jak napisałeś na początku - stan umysłu.

@Minoretta bo jest różnica między właścicielem kota a kociarzem, tak jak między właścicielem psa a psiarzem. Właściciel to inaczej opiekun, który zwierzę ma, zajmuje się nim i wychowuje a psiarz czy kociarz, to taki który kupuje psu legowisko droższe niż fotel w salonie i bardziej się martwi stanem zębów kota niż próchnicą swojego dziecka.

@Minoretta grupy kociarzy to rak, jak czytam o czym pierdolą te baby (99% piszących to kobiety) to bym im zabierał te zwierzęta

oddaj kotu komuś bardziej odpowiedzialnemu xD


@Minoretta Z twojego posta wynika, że ty się męczysz z kotem, a kot z tobą - według mnie to brzmi jak dobra rada, a nie coś co zasługuje na "xD". Nic na siłę, posiadanie zwierząt w domu nie jest obowiązkowe.

@Minoretta Moje mruczniki naprawdę potrafią być bardzo kochane. Np. mój rudy skurwiel jest bardzo do mnie przywiązany, opiekuńczy, "broni" domu i działki, ale dziś o 4 miałem ochotę go zatłuc i ganiałem z kijem po domu.
Myślę że dużo zależy od egzemplarza. Niektóre nic z siebie nie dają, inne są kochanymi kompanami.

No i kota trzeba niestety wychować. Ja mam politykę 0 tolerancji dla fochów, spróbuje mi któreś prychnąć jak głaskam, to od razu szmata idzie w ruch. Podobnie z niszczeniem mebli.

>że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda.

Absolutnie się z tym nie zgadzam.


>Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni,

IMHO straszne brednie i pierdololo

@WatluszPierwszy Tyle dobrego że psy są dużo mądrzejsze. Ja miło wspominam bo to cholernie mądra psina była która się mną opiekowała jak byłem dzieckiem, często uprawialiśmy dalekie wędrówki. Ale to były inne czasy, człowiek był młody i miał czas, teraz już nie wolno psa puszczać luzem. I nie wyobrażam sobie zbierania ciepłego gówna z ziemi.

@Opornik tylko że teraz to wygląda tak, że jak tego kota gonisz z kijem i strzelasz mu ze szmaty, a ktoś by Cię nagrał przez okno, to zaraz masz wjazd DIOZu, TOZu i innych + szyby wybite przez popularność video na mediach społecznościowych xD to sie lepiej nie przyznawać, że zwierza czasem trzeba przywołać do porządku, bo jedyną słuszną aktualnie metodą jest akceptacja całego szitu i nagradzanie pozytywnych zachowań.

@Opornik

Ja mam politykę 0 tolerancji dla fochów, spróbuje mi któreś prychnąć jak głaskam, to od razu szmata idzie w ruch. Podobnie z niszczeniem mebli.

I mnie latał klapek xD i też syczałem i fukałem na kota. Pomogło, mnie się słucha, do mnie się łasi, a do żony niekoniecznie xD

@Minoretta Ja miałem kota z wioski uratowany z worka wrzuconego w potok, bardzo wdzięczne zwierze, nigdy nic nie zniszczył, nie drapał, łasił się, wychodził na całe dnie i wracał niczym cień. Dostojnie szedł przez życie i widać że kochał. Potem jak odszedł w wieku bodajże 19 lat stwierdziłem a kupię sobie rasowego brytyjskiego.

Pieprzony potwór, niszczył wszystko, darł się, srał do kuwety tak że było zawsze poza a nigdy w środku, gonił się jak po⁎⁎⁎⁎ny z własnym cieniem o 3 w nocy, ale nie powiem jak chciał to przychodził też siadał na kolanach i mruczał. Jednakże przeważyło wpieprzanie się na meble i zrzucanie rzeczy z półek oraz próby szczania na tapicerkę. Po 3 latach dokonałem eksmisji do kuzynki na wieś bo była zachwycona że taki piękny i rasowy, wytrzymała z nim sezon jak rozwalił jej meble tapicerowane i wy⁎⁎⁎⁎ła do stodoły gdzie sobie żyje menda do tej pory jak typowy "wsiowy polski"

@Ten_koles_od_bialego_psa

>i wyjebała do stodoły

HEHEHEHEHE
Ja kiedyś na wsi spotkałem pięknego syjama, i się zastanawiałem co taka ślicznota robi na zadupiu w towarzystwie burasów. No to już wiem.


Nie wiem może to moja schiza, ale mam wrażenie że koty po przejściach bardziej doceniają człowieka

@Ten_koles_od_bialego_psa "srał do kuwety tak że było zawsze poza a nigdy w środku". To robił kocur mojej babci tylko z sikaniem. Skubany nigdy nie nasikał do kuwety tylko zawsze poza. Nieważne czy kuweta otwarta czy zamykana. Zawsze dupę na zewnątrz wystawił i nasikał na podłogę.

@Minoretta Jeszcze tylko dodam że u mnie jest polityka "masz zarabiać na michę". Nie chcesz na kolanka, nie chcesz się przytulić? Wali mnie to, masz cierpliwie znosić "pieszczoty", a spróbuj tylko prychnąć.

Potomstwo też jest tego nauczone, dzieciaki chcą to biorą kota, nieważne że ma minę kill_me.jpg

b309375d-3beb-4f40-9e7c-c9e26ec46d73

Młody to i głupi. Trzeba go karcić do skutku. Z czasem trochę się uspokaja. Drapak jednak trzeba kupić choć nie gwarantuje że tylko tego będzie używał. Ja stwierdziłem że sofę juz pozostawiam na pożarcie ale tylko sofe. Z wiekiem nie jest już takim gapciem. Nie zrzuca. Lepiej wymierza działania na zamiary

@madhouze plot twist jest taki, że mam kota po matce ragdolce. Ragdolka uciekła, puściła się z jakimś wioskowym amantem. Tylko, że ja mam powoli wątpliwości czy on coś z tego ragdolla genami ma w ogóle. Bo w wygląda jak zwykły kot z pola. Ani futra dłuższego, ani puszystego, ani koloru. Już się momentami zastanawiam czy kobieta jakiś scam uprawiała, że brała kocięta z piwnicy na wsi i sprzedawała po 200zł jako "po ragdolce" xD ale matka broniła młodych, więc nie wiem.

@Opornik jest bardzo czysty, niegdy nie ruszy innego jedzenia niż swoje i przesypia całą noc z nami. Pierwszy kot, który się dostosował do naszego rytmu życia, a nie odwrotnie, jak to zazwyczaj z tymi bestiami bywa

Jako kociarz od 15 lat powiem tylko, że to kot jest dla Ciebie a nie odwrotnie. Dlatego kota trzeba tarmosić, głaskać, przytulać jak się chce a nie jak on chce. Będzie robił dramę ale nic mu się nie dzieje i nie wyrasta wtedy na niedotykalskiego. Wskakiwania na blaty i łażenia wszędzie nie udało mi się go odzwyczaić. Drapaki w dobrych miejscach pomagają na niszczenie sprzętów.

@Minoretta mam rasowego, ale chwilę się zastanawiałem nad rasą i wybrałem w miarę łagodną. Nic nie niszczy, daje się wozić. Nie drżę mordy zbyt często po nocach. Incydenty się zdarzają, w końcu to kot. Sąsiedzi mają inne rasy czy też dachowce i nie mają problemów. Za to inni znajomi z tą samą rasą co moja, najpierw wzięli jednego a potem drugiego z tej samej hodowli. Młodszy mało domu nie rozniesie, pewnie w końcu dostanie wilczy bilet. Także wszystko zależy od egzemplarza.

@Jim_Morrison wystarczyłby jakiś średnio przyjemny kot z którego ma się chociaż tyle, że można coś pomiąchać wieczorem jak leży na kolanach. No ale nie. Mam się cieszyć, bo mam w domu małego niszczyciela z którego jako właściciel nie mam nawet śladowej przyjemności pogłaskania xD a to oczywiście czyni ze mnie potwora, który oczekiwałby niewolnika. To trochę jakby za żonę trafiła Ci się baba, która nie robi nic co robią żony, jedynie trwoni Twoją kasę, a ktoś by Ci cisnął, że nie masz niewolnika jakiego oczekiwałeś i Ci źle. Sorry, ale zwierzę ma się po coś, mimo że liczy się ze szkodami i wydatkami, to jednak to zwierzę powinno jakkolwiek zwierzować i być chociaż głaskalnym elementem.

@Minoretta Po pierwsze twój kot to jeszcze dziecko, które nie ma gdzie wyładować swojej energii. Według mnie posiadanie jednego kota to trochę męczarnia dla zwierzaka i dla właściciela chyba że chce poświęcać kotu dużo czasu. Najlepiej brać od razu dwa małe kociaki, są się w stanie lepiej razem wybawić i zmęczyć niż jest to w stanie zrobić właściciel. Jak sprawiasz sobsie dziecko to też nie oczekujesz że w domu będziesz mieć czysto i pięknie a dziecko pięknie ubrane w czyste ubranko będzie siedzieć jak lalka na kanapie i się ładnie uśmiechać. To jest żywa istota, która też ma swoje potrzeby, tak samo jak szczeniak (szczeniaki są w stanie dużo więcej zniszczyć).

Po drugie - sama mam 12 kotów i powiem ci że tak, po pewnym czasie przestają brykać i niszczyć co popadnie ale do tego kot musi dorosnać z dziecka do dorosłego osobnika. Owszem, żeby wiedział co mu wolno a czego nie musisz go tego nauczyć. Kot nie rodzi się geniuszem z wpojonymi zasadami życia w mieszkaniu a jego kierunkowskazem jest instynkt, który jest wrodzony i kot go sobie nie wybiera jak ludzie kodeksu moralnego. Musi ostrzyć pazury na czymś pionowym, musi ugniatać jak siedzi u ciebie na kolanach nawet jak przy tym wbija pazuru w twoje ciało więc jedyną radą jest obcinanie pazurów bo ugniatania kota nie oduczysz. Oduczanie zwierzęcia rzeczy które są dla niech instynktowne to trochę już znęcanie, wyobraź sobie że ktoś zabrania ci podrapać się gdy cię swędzi. Dlatego trzeba przystosować kocie instynkty do życia w naszej przestrzeni. Stawiamy im kuwety żeby nie srały do kwiatków, kupujemy drapaki, żeby nie niszczyły mebli (co się nie zawsze sprawdza), robimy specjalne półki na ścianach żeby nie chodziły po meblach, siejemy w doniczkach jakiś owies, żeby nie obgryzały kwiatków.

Po trzecie nie prawda że nie można kota karcić - niekiedy nie ma innego wyjścia (ja przy swojej ilości kotów nie widzę ) ale karcenie nie może podchodzić pod znęcanie, Koty będą uciekały przed ścierą, przed spryskiwaczem i nie prawda że się z tego powodu nabawią nerwicy i będą bały właściciela. Ścierka czy spryskiwacz to nie jest żaden stres dla kota a jest to dostatecznie nieprzyjemne żeby kot przerwał robienie tego co mu nie wolno. To że się ludzie dopatrują w tym czegoś złego to nie psiarstwo czy kociarstwo czy bezstresowe wychowanie tylko przypadłość naszych czasów - uważanie że trzeba unikać za wszelką cenę wszelkich nieprzyjemnych sytuacji. Każdy dyskomfort odbiera się jako naruszenia wolności osobistej i krzywdę zadaną szczęściu jednostki. Dlatego niektórzy uważają że jak sąsiad spuszcza wodę po 22 to zamach na spokój sąsiadów, jak ktoś rozmawia w autobusie to narusza normy bo wszyscy mają prawo do ciszy, jak rolnik nawozi pole gnojówką to godzi w sąsiadów którzy nie chcą żyć w smrodzie, a jak ktoś machnie na kota ścierą to znęca się nad zwierzęciem. Tak jak człowiek jest w stanie znieść spuszczanie wody przez sąsiada i nie zabiorą go po tym w kaftanie do szpitala tak i kot nie nabawi się PTSD od machnięcia ścierą. W dłuższej perspektywie to po nim spłynie. Oczywiście do karcernia nie zaliczałabym żadnego kopania, czy rzucania kotem. To już zwyrolstwo. Natomiast sama wrzeszczę na swoje koty, nie jestem z tego dumna ale na swoje usprawiedliwienie mam to że mają na to wyjebane.

@Minoretta c.d
Po czwarte - jak chcesz mieć kota niegryzącego i niedrapiącego to uszanuj jego przestrzeń osobistą. Większość ludzi robi podstawowy błąd i bawi się z kotem tak jak ze szczeniakiem w przepychanki własnymi rękami. Kotu się taka zabawa podoba ale do czasu. Kto zna koty wie jakie są sygnały że zabawa przestała być zabawą i kot już nie chce ale jako że człowiek kontynuuje to zabawa przeradza się w walkę. Koty jak same się bawią też przekraczają tą granicę nieraz i wtedy zabawa przeradza się w przepychanki, które nieraz kończą się spiną ale hej - to są dwa koty, pogrzyzą się podrapią i za chwilę o tym zapominają. Taki jest ich behawior. A człowiek po takiej spinie raczej ma żal do kota o podrapane czy pogryzione ręce czy nogi. Więc nie, w taki sposób z kotami się nie bawimy, ewentualnie przerywamy zabawę natychmiast jak kot zacznie machać ogonem czy kładzie po sobie uszy. Jak w takmi stanie go skarcisz to on ci odda tylko mocniej bo taki jest jego behawior. Z dwojga istot niby człowiek jest tą mądrzejszą więc to na nim leży obowiązek odczytać sygnały dawane przez kota i przerwać zabawę w odpowiednim momencie. Najlepiej zmęczyć kota zabawą za pomocą wędki, lasera, piłeczki, koty lubią aportować papierki i nie trzeba ich uczyć aportowania w przecieieństwie do psów, większość kotów sama zaczyna aportować jak właściciel rzuca im drobną zabawkę, to u nich instynktowne. Więc jeśli zabawa to taka a nie w mocowanki się z kotem własnymi rękoma.
Po piąte - jak chcesz mieć kota który lubi być głaskany to go do głaskania nigdy nie zmuszaj i nie bierz go siłą na kolana. I tu kolega @Opornik mi baaardzo podpadł. Bo o ile nie uważam żeby robiło się kotu krzywdę karcąc go ścierką to branie kota na siłę na ręce to jak dla mnie znęcanie. Kot w kwestii przytulania nie ma innych odczuć niż pozostałe istoty żywe. I ma prawo tego nie chcieć. Przytulała byś na siłę małe dziecko, osobę z autyzmem, lubiłaś gdy rodzice kazali ci całować na powitanie ciocię która widziałaś raz na kilka lat i która była dla ciebie nie miła, a jak mąż chce się przytulić gdy jesteś na niego wkurwiona to ok? NIe można żadnej istoty zmuszać do kontaktu fizycznego, to bardziej stresujące niż karcenie gdy się robi coś niewłaściwego. Koty lubią kontakt fizyczny ale nie muszą mieć na niego ochoty w tej samej chwili co ty. Jak kot przekona się że nie nadużywasz jego zaufania w tej kwestii to sam będzie się pchał do przytulanek aż sama będziesz miała tego dosyć. U mnie problemem jest że nie mogę kotów głaskać tyle ile one by chciały bo mam ich za dużo. Wszystkie lubią żaden mnie za to nie ugryzie nawet jak nie chce bo wie że jak pokaże mi że nie chce to ja go zmuszać nie będę.
A @Opornik a proszę o zrewidowanie może swoich poglądów. Kot ma zapracować na opiekę pozwalając się miętosić każdemu człowiekowi który nagle ma na to ochotę. W dodatku uczysz tego dzieci?!! Że można z żywą istotą robić co im się podoba tylko dlatego że są właścicielami. A co to plantacja niewolnicza? Czy moze masz podpisaną z kotem umowę o pracę - jedzenie za przytulanie? Nie lepiej kupić pluszaka, przecież kot się do ciebie przemocą nie wprowadził. Nie spodziewałam się takich poglądów po koledze hejtowiczu...

@Minoretta Jako kociarz od lat dodam, że większość rzeczy w necie na temat kotów to bzdury. Kota trzeba ułożyć tak samo jak psa - tylko psy są bardziej ogarnięte i nawet jeśli ktoś nie zna się na tresurze to jest w stanie jako tako większość psów wychować.


Kociarzom z miękkimi serduszkami w dupach się poprzewracało z pozwalaniem kotom na wszystko. Mój jak mnie podrapie - wpindol. Drze jape w nocy bo chce jeść - wpindol + micha opóźniona o kilka godzin. Włazi na stół - wpindol. Chcę go głaskać - ma siedzieć obok mnie i tyle - niech zarobi na michę. Kilka miesięcy i KAŻDY kot jakiego miałem był grzeczny jak baranek i przytulaśny jak słodki kociaczek. Gdy kot zna swoje miejsce w grupie (czyli najniżej w hierarchii jak się da), to się uspokaja i akceptuje ograniczenia nałożone przez tych postawionych wyżej (czyli wszystkich).

@lipa13 Wiesz... jak powiedziałam znajomej, że kota karcę jak rozkopuje doniczki to spojrzała tak jakby miała zaraz wyjąć telefon i zadzwonić do towarzystwa opieki nad zwierzętami. Dla mnie to jest temat zagadka. Bo wiem, że i dziecko i zwierzę musi się czegoś bać, żeby dało się je ukształtować. Nikt nie mówi o znęcaniu się, ale jak takiemu 3 latkowi przekażesz, że jak Cię szarpie za włosy, to Cię boli? Też trzeba szarpnąć i pojmie. To samo ze zwierzętami. Ale teraz narracja większości społeczeństwa jest taka, że Ty masz się układać pod zwierzę i akceptować wszystko co robi - bo je wziąłeś. Karcenie jest niedopuszczalne, można jedynie wzmacniać pozytywne zachowania smaczkami i nagrodami. Więc mam zwarę, bo z tyłu głowy mam świadomość, że gdyby ktoś mnie nagrał jak sprzedaję laczka kotu, to mam problem. Szczerze? Strach mieć i dzieci i zwierzęta.

@lipa13 Dokładnie. muh_nigga.jpg

@Minoretta A znajoma ma męża/dzieci? Zastanawiam się czy to nie jest ta sama kategoria ludzi co ma "psiecko".


> można jedynie wzmacniać pozytywne zachowania smaczkam

Banda kretynów.

@Opornik ci od psiecka i bycia "mamą kotów", to jest zupełnie inny level. Ja kiedyś wyszedłem na okrutnego, bo... nie pozwalam naszemu psu leżeć na kanapie. No nie pozwalam, bo to nie jestem miejsce dla psa. Podobnie, jak jestem wstrętny, bo nie karmię psa resztkami przy stole, wymagam tego, by idąc na smyczy szedł tam, gdzie ja chcę a nie, gdzie on mnie akurat ciągnie itp.

@Minoretta Mam doskonały pomysł na rozwiązanie Twojego problemu z kotami: nie miej kota. Po pierwsze nie nadajesz się do tego zaś po drugie, nie nadajesz się do tego. Należy się 200 zł.

@Mordi też miałem takie wrażenie z posta, ale może to emanacja frustracji. I niezrozumienie. Dlatego naskrobałem osobną odpowiedź.

Może to tylko brak wiedzy, który można naprawić. Koty są bardziej wymagające od psów. Kot jest bardziej indywidualną istotą. Łatwiej popełnić błędy wychowawcze. No i wychwujesz nie tylko kota, ale przede wszystkim siebie.

@fisti NIe zgodzę się z tym że psa łatwiej wychować niż kota. Mam 12 swoich kotów i żaden z nich nie gryzie ludzi, lubią być głaskane, wszystkie są nakolankowe, chociaż wrzeszczę na nie regularnie bywa że machnę ścierą albo dam klapa. Ale nigdy, przenigdy nie biorę kota na ręce czy na kolana kiedy on tego nie chce. Tego nauczył mnie mój pierwszy kot, który był typowym kotem który czasem drapał, gryzł, rzucał się na nasze nogi itp aż zauważyłam że on nie narusza naszej przestrzeni osobistej kiedy my nie wpieprzemy się w jego przestrzeń osobistą. Wtedy zamienił się w miziaka i kiedyś jak go półtoraroczna dziewczynka złapała za ogon żeby wyciągnąć spod stołu i ja zamarłam że zaraz ją pogryzie i podrapie i nie wiem co jeszcze to on się tylko darł ale nawet łapą jej nie pacnął. Wszystkie moje koty przychodzą gdy je zawołam po imieniu, wszystkie mogę wygłaskać, wydrapać i wycałować po brzuchu nie ryzykując podrapania. W ogóle nie boję się zbliżać twarzy do moich kotów. Natomiast moja suczka nie lubi być dotykana, wtedy kiedy nie chce - zachowuje się jak te przysłowiowe koty, można ją głaskać wtedy gdy ona chce, tak długa jak ona chce i w tym miejscu gdzie chce . NIe pozwala dotykać swoich łap, a jak głaski jej się znudzą to szczerzy zęby i nieraz nimi kłapnie - nie tak żeby zrobić krzywdę ale żeby odstraszyć. O przytuleniu nawet nie ma mowy - ona odbiera to jako zagrożenie i nie da się jej tego oduczyć, zresztą nie widzę sensu po co - nie lubi to jej nie przytulamy. Na wołanie też prędzej przyjdzie zawołany po imieniui kot niż Zojka albo Maciek, ktoreg już z nami nie ma ale pod tym względem był do niej podobny. IMHO wychowanie kota nie jest wcale trudne gdy da się mu przestrzeń osobistą i nie traktuje jak przytulanki. No i nie ma co oczekiwać że kot dziewięciomiesięczny (wykastrowany czy nie) będzie spokojnie siedział i ładnie wyglądał - to dzieciak, który potrzebuje zabawy. I bada granice jak dziecko każdego innego gatunku. Z reguły po 3 latach koty się już wyciszają i nie zużywają tyle energii na rozrabianie a przez ten czas można je spokojnie nauczyć co im w domu wolno a czego nie. I tak jak pisałeś trzeba poznać ich behawior i potrzeby bo pewnych instynktownych zachowań się ich nie oduczy wiec trzeba wypracować pewne kompromisy.

@serotonin_enjoyer dobry komentarz :) Wycofuję się z mojego stwierdzenia.

Respektujmy zwierzęce potrzeby. Tak naprawdę, uczmy siebie, jak współegzystować z innymi gatunkami, a będzie nam się lepiej żyło.

@Minoretta Dobrze, że pytasz. Z Twojego opisu wyciągam wniosek, że jeszcze nie czytałaś książek o wychowaniu kotów, bo ich nie rozumiesz. Nie rozumiesz, skąd te zachowania się biorą i jak niektóre z nich ograniczyć, a które przestawić na znośne dla Ciebie.

Chodzenia po blatach, zrzucania i gryzienia kwiatków nie zakażesz, taka jest natura kota. Ściągania z suszarki całkowicie nie wyplenisz, ale stanowczo ograniczysz klamerkowaniem ubrań. Jak przez pół roku za każdym razem zaklamerkujesz dokładnie ciuchy, to w końcu ściąganie ubrań nie będzie dla niego satysfakcjonujące. On ma radochę z położenia się w tych ubraniach.

Drapie meble, bo wtedy reagujesz. Może 10 minut zabawy z nim wędką lub w aportowanie go trochę zmęczy, wybiega. A może tak wymusza smaczki? Może nadaje się na spacery w szelkach? U mnie, mimo wielu drapaków, wciąż drapią meble, bo reagujemy :( Gdybyśmy na początku wiedzieli, to nie mielibyśmy tego problemu, ale też nie mieliśmy książek o psychice kotów.

Z treści rozumiem, że jest sam, a ma mnóstwo energii jako nastolatek.

Z psem pójdziesz na spacer i podobnie, tylko inaczej, trzeba się zająć kotem.

Kupa wisi z tyłka? Pasta odkłaczająca. Mokra karma.

Poczytaj książki, pozwolą zrozumieć, co się dzieje u kota i co się dzieje u Ciebie, bo siebie też trzeba trochę zmienić pod tego mieszkańca.

Dobrze, że pytasz. Powodzenia :)

f583ba8a-a08a-4002-aacb-b9eacc87ca00

@fisti

> książek o wychowaniu kotów,

Przepraszam, czy to jakiś subtelny trolling, którego ja, dziad po 40 nie ogarniam?

94056b96-79c4-499b-9af4-3f9a054c0d93

@Opornik nie, każdy z nas ma mózg, pies też ma, i kot też ma. Ma nawet krowa, delfin, kura. I każde z tych zwierząt (wliczając człowieka, oczywiście) można wychować (możesz to nazwać tresurą). Przy czym, czytając książkę, sam uczysz się i poznajesz więcej i szybciej, niż ironizując, bazując na chłopskim rozumie i swoich doświadczeniach. Uwaga, wychowujesz też siebie, możesz zdecydować jak chcesz żyć i postępować podług swoich wartości.

Merytorycznie nie dało się przypieprzyć, to czepiłeś się słówka. Twoje zachowanie mówi więcej o Tobie, niż myślisz.

Też mam ponad 40 lat i nie pozwalam sobie na zatrzymanie swojej wiedzy w miejscu.

A Ty jak pomogłeś opce swoimi komentarzami?

@Opornik przepraszam, ziomuś. Byłem głodny i zareagowałem niewłaściwe. Nie powinienem się na Tobie wyżywać. Za dużo uszczypliwości.

Keep calm and drap mruczka po brzuszku

@Minoretta jeszcze wyczesywanie pomaga na ciągnące się kupy.

I na kłaki wszędzie osiadające, szczególnie podszerstek. Każdy kot trochę inaczej lubi być wyczesywany. Jeden podejdzie pod szczotkę, bo lubi w każdym momencie zarówno delikatnie, jak i intensywnie. Drugiego trzeba wziąć pod koniec snu. Obudziłem go delikatnie gładząc. Położył się na podłodze, rozciągał i dawał wyczesywać. On lubi delikatnie i powoli.

b592df0a-b366-4ebc-85a7-3842f63c0a8c
a172a935-9b28-401d-badc-a31100dac725
4b98fe7b-85a3-4b47-94ef-403f02101bcf
fd4ac338-24e7-4c6a-8f5f-2153a86989bd
cf28d391-7f06-431d-8bf1-47dfac999714

@fisti All is good bro, mnie łapa nakurwia i też nie jestem sobą.

Pieprzone rude klony. Pamiętasz jak mało komuś kota nie ukradłem?

a1893f1c-e2d7-4b7f-8475-a75a44879ab7

Jedzenie przez psy kup jest dla mnie absolutnym argumentem przeciwko posiadaniu psa. Mój pies wpierdziela gówna na spacerach jakby to były frykasy jakieś i potwornie mnie to od niego odrzuca, żałuję potwornie posiadania psa

@Maciek pomyśl o ludziach, którzy później pozwalają psom lizać się po twarzy. Ja mam psa a nie wyobrażam sobie żeby mnie lizał gdziekolwiek. Nie pozwalam i koniec.

@Maciek Jak to młody pies to mu przejdzie, jak starszy to może zwiastować chorobę, zapytaj weta o tabletki przeciwko zjadaniu kup ( to chyba jakieś witaminy czy probiotyki są) Z tego co zaobserwowałam to wszystki psy poniżej 1 roku życia jedzą kupy (szczególnie kocie) a potem im to mija. W kilku przypadkach spotkałam się że zjadnie kup przez starszego psa poprzedzało wykrycie jakiegoś nowotworu. Tak było z suczką mojej siostry (nowotwór pyszczka) i z suczką mojej kumpeli (nowotwór trzustki)

@serotonin_enjoyer 8 lat, kundel. miał badania robione co kwartał przez ostatnie dwa lata żeby sprawdzić pasożyty, do tego suple, specjalna karma i wszystko na nic. Miał behawiorystów dwóch którzy mieli mi pomóc go tego oduczyć, jakieś sposoby ze smaczkami w nagrodę, jedzeniem sera przed spacerem, wszystko w piach. Zdrowy i niereformowalny.

Zaloguj się aby komentować