@TyGrySSek oglądałem ten film za dzieciaka, za pierwszym razem śmiałem się z postaci Leo, później poznałem trochę bardziej świadomie sąsiada z porażeniem mózgowym i przy ponownym oglądaniu w wieku ok 10-12 lat byłem pod wrażeniem gry aktorskiej. W szczególności, że usłyszałem wtedy gdzieś w radiu w wywiadzie chyba Robina Wiliamsa, że najtrudniej zagrać wariata. Te dwie rzeczy wpłynęły na mnie,. że czuję wielką empatię do ludzi nie w pełni sprawnych.
@zjadacz_cebuli
Di Caprio to naprawde dobry aktor,ale oscara to dostal akurat za jedna z gorszych rol- chyba na sile mu ja dali,bo wczesniej kilka razy nie dostal,a powinien.
Powtórzę się, ale ostatnio mam pecha do filmów, w których pierwsza połowa bardzo, ale to bardzo mi się podoba, natomiast w drugiej następuje znaczny zjazd jakości. Nie inaczej jest w przypadku „28 lat później”.
Pierwsze około czterdzieści minut cechuje niesamowite uczucie zagrożenia związane z pierwszą wyprawą młodego chłopca z ojcem poza bezpieczne schronienie. Młodzik uczony jest przetrwania w dziczy, oswaja się z zabijaniem zombie i przekonuje się o różnych niebezpieczeństwach. Obaj ledwo uchodzą z życiem, ścigani przez überzombiaka aż do samej bramy wioski. I to oglądało się świetnie.
A potem czar pryska.
Dzieciak decyduje się uciec z wioski i wyruszyć na poszukiwanie lekarza, który wyleczyłby jego chorą matkę. Którą zabiera ze sobą. I co? Nagle świat, który wcześniej był cholernie niebezpieczny, staje się prawie że bezproblemowy dla zdeterminowanego chłopaka i wymagającej opieki kobiety. Jasne, wpadają w kłopoty, ale radzą sobie z nimi bez większego trudu. I oboje przeżywają tę podróż, co wydaje się bardzo nieprawdopodobne w porównaniu do pierwszej wyprawy z ojcem.
O ostatniej scenie filmu nawet nie chcę się rozpisywać, tak była tragiczna i niepasująca klimatem.
Dogma – amerykański film fabularny (połączenie komedii o tematach religijnych z filmem fantastycznym) z 1999 w reżyserii Kevina Smitha. Dogma jest czwartym filmem z serii filmów o New Jersey, które napisał reżyser i scenarzysta Kevin Smith. W każdym z nich bierze udział para bohaterów Jay i Cichy Bob (Silent Bob). Po raz pierwszy pojawili się w filmie Clerks – Sprzedawcy. Poprzez podejmowaną tematykę i humorystyczny sposób jej przedstawienia, w połączeniu z wulgaryzmami używanymi przez bohaterów, film Dogma wzbudził kontrowersje wśród konserwatywnej widowni katolickiej. Znalazł sięm.in. w pierwszej dziesiątce „Najbardziej antykatolickich filmów wszech czasów” (na pozycji 6.), według rankingu opublikowanego przez amerykańskie pismo katolickie „Faith & Family”[2].
Rewelacyjna rola młodego DiCaprio - zagrał tak przekonująco, że gdybym nie znał go z późniejszych filmów, byłbym przekonany, że rzeczywiście jest upośledzony intelektualnie. I choć zabrzmi to okropnie, nie dziwię się, że w pewnym momencie jego starszy brat stracił cierpliwość i uderzył Arniego.
Trudno sobie wyobrazić, jak sfrustrowany i zmęczony musiał być Gilbert, który w tak młodym wieku musiał wejść w rolę żywiciela rodziny. Nie dość, że opiekował się rodzeństwem (oprócz niepełnosprawnego brata były także dwie siostry), to jeszcze musiał zajmować się bardzo otyłą matką, która praktycznie nie ruszała się z kanapy w salonie. Dodatkowo zmagał się ze śmiercią ojca i niezdrowym romansem z mężatką i matką dwójki dzieci. To zdecydowanie zbyt duży ciężar na barkach dopiero co wchodzącego w dorosłość młodego mężczyzny.
Cieszyłem się, że w jego życiu pojawiła się rówieśniczka, która pozwoliła mu chociaż na chwilę zapomnieć o problemach, mimo że nie trwało to długo - dziewczyna miała ruszyć w dalszą drogę ze swoją babcią, gdy tej tylko uda się naprawić ich samochód.
Kolejny spoiler: przez cały film byłem przekonany, że coś naprawdę złego przydarzy się Arniemu i zostałem zaskoczony, że tak się nie stało.
Tym razem bez oceny - daję na razie 5/10 - neutralnie, pana lubię, ale myślałam, że dostanę jakieś widowisko albo faktycznie film, ani to musical, ani film, ino taki rozwleczony teledysk.
Borykający się z jąkaniem książę Yorku, drugi w kolejności do tronu królewskiego Wielkiej Brytanii, szuka pomocy u logopedy stosującego niekonwencjonalne metody leczenia, aby poprawić swoje zdolności do publicznych wystąpień.
Film dwóch aktorów, Colina Firtha i Geoffreya Rusha, ukazujący ludzką stronę monarchy władającego Wielką Brytanią w okresie II Wojny Światowej. Historia króla, który królem być nie miał, problemów, z którymi się zmagał, jego walki o własny głos i godność, ale przede wszystkim relacji z logopedą, który z czasem stał się jednym z bliższych przyjaciół. Niestety, pomimo dobrej gry aktorskiej film mnie zwyczajnie znudził i nie potrafił przykuć uwagi. Niektóre sceny wydawały mi się jakieś sztuczne, jakby nagrano je specjalnie z myślą o trailerze. Myślę, że to dobry film do puszczenia przed snem - jest całkiem możliwe, że zanim się skończy, widz będzie już słodko chrapać. Polecam osobom cierpliwym, lubiącym raczej powolne kino.
Wyścigowa legenda Sonny Hayes daje się namówić na powrót z emerytury, żeby poprowadzić zmagający się z problemami zespół Formuły 1 i zostać mentorem młodego mistrza kierownicy. Przy okazji dostaje szansę, by raz jeszcze stanąć na szczycie.
Filmowo nie wyróżnił się niczym nadzwyczajnym, ujęcia były fajne, montaż też niczego sobie, muzyka Hansa Zimmera świetna, aktorzy zagrali dobrze, ale oskarowych ról tutaj nie było. Zdecydowanie najgorzej wypadła tu fabuła, mocno naciągana i dość nonsensowna, ale trzeba brać pod uwagę to że oglądam F1 i mocno raziło mnie wiele absurdalnych wątków i zdziwiło mnie to, bo to film ze wsparciem Formuły 1 tzn. producenci mogli nagrywać ujęcia podczas weekendu wyścigowego, pokazano (epizodycznie) prawdziwych kierowców f1 czy dyrektorów zespołów, nawet Lewis Hamilton był jednym z producentów tego filmu, więc mylnie uznałem że ten film może być bardziej dla fanów F1.
Pewnie ocena byłaby trochę większa gdybym oglądanie F1 skończył na Kubicy w 2010r
Dla mnie też film super, dobre 8/10. Fanem F1 nie jestem, nie wiem nawet którzy to byli prawdziwi zawodnicy czy dyrektorzy zespołów a jeśli były jakieś głupoty techniczne to dawno w kinie przestałem oceniać po tym kino rozrywkowe.
juz przed premierą było wiadome, ze to nie jest film dla fanatyków f1 tylko niedzielnych widzów. Standardowy film sportowy z motywem od zera do bohatera i jako taki zasluguje minimum na 7.
Jestem spokojny, ale i zrezygnowany. Gówno nie żyje. Próbowałem 3 różnych przeglądarek, wszędzie to samo. Jakieś ustawienia treści chronionych mam ustawione tak, że treści chronione mogą być wyświetlane. Gówno nie działa.
Co ciekawe, na telefonie udało się odtworzyć. Komputer bierze internet przez hotspot z telefonu.
Zawodzenie jak z innego świata W wielu filmach, serialach czy nawet w utworach muzycznych wykorzystuje się niektóre charakterystyczne odgłosy ptaków dla stworzenia niepokojącej atmosfery. Zdaje się, że najbardziej znanym odgłosem tego typu, zestawianym najczęściej ze sceneriami mrocznych, leśnych ostępów i bagien, jest przeciągły głos nura lodowca (Gavia immer).
Nury z tego gatunku zamieszkują północne i centralne regiony Ameryki Północnej, południowe części archipelagu Svalbard i Islandii, a zimą są spotykane także u wybrzeży Europy. Jak widać, są w dużej mierze gatunkiem arktycznym, sezonowo migrującym do strefy umiarkowanej - jednak w realizacjach filmowych ich odgłosy bywają często wykorzystywane w scenach ukazujących także środowiska tropikalne czy nawet pustynne.
Nur lodowiec wydaje cztery podstawowe kategorie odgłosów, z których najbardziej charakterystyczna jest tak zwana skarga. To przeciągłe, dość ponure zawodzenie rozlegające się głównie wieczorami i nocą, które jest słyszalne z odległości nawet kilku kilometrów. To odgłos kontaktowy, dzięki któremu nury oznajmiają innym osobnikom przebywającym w okolicy, gdzie się znajdują. Inny charakterystyczny odgłos nura, również chętnie wykorzystywany w filmach, to tremolo lub tak zwany chichot - sygnalizuje on zwykle zaniepokojenie lub alarmuje o obecności drapieżnika, jest też wydawany podczas konfliktów terytorialnych i podczas lotu.
@suseu Z tymi czerwonymi oczami to kolejna ciekawostka: chyba wciąż nie do końca wiadomo, dlaczego nury lodowce mają taki kolor oczu. Z jednej strony, może to być element ich szaty godowej i może np. ułatwiać przyciągnięcie uwagi partnera. Z drugiej, podejrzewa się, że czerwone oczy pomagają nurom podczas nurkowania i wypatrywania zdobyczy pod wodą.
Właśnie skończyłem oglądać. Film jest....ciężki? Bardzo długo sie rozkręca, ale myślę, ze warto pooglądać. Osobę odpowiedzialna za ścieżkę dźwiękowa powinni przybić za jaja do pieńka, położyć w pobliżu nóż i pozwolić zdecydować samemu czy chce sie uwolnić. Momentami sie k⁎⁎wa czułem jakbym słuchał 4 latka, ktory dostał zabawkowe pianino
Ogólnie 7/10 (byłoby 8 gdyby nie ta j⁎⁎⁎na muzyka)
Gówniany film o lewicowej grupie terrorystycznej, który zdobędzie kilka Oscarów, bo jest polityczny. Bardzo dobre role Penna i Del Toro, ale to nadal gówniany film o lewicowej grupie terrorystycznej.
Dzisiaj film, który miałem na liście od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogłem się do niego zabrać. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Иди и смотри (Idi i Smotri / Idź i Patrz)
Rok produkcji: 1985
Reżyseria: Elem Klimow
Kategoria: #dramat #wojenny
Czas trwania: 136 min
Moja ocena: 7/10
Młody chłopak, kierowany romantycznym wyobrażeniem walki, dołącza do ruchu powstańczego. Wkrótce zostaje świadkiem i doświadcza niewyobrażalnych okrucieństw wojny.
Bardzo naturalistyczny, trochę poetycki i boleśnie realistyczny obraz. Przez pierwszą jego połowę ciężko było mi zrozumieć, skąd te wszystkie wysokie oceny, jednak w drugiej połowie dzieją się rzeczy, których wcześniej nie widziałem na ekranie. Powiem tak: Amerykanie nigdy nie mieliby jaj, żeby nagrać coś takiego. Pacyfikacja wsi to jedne z najmocniejszych i prawdopodobnie najbardziej realistycznych pod względem ukazanej paniki scen, jakie zostały kiedykolwiek zrealizowane. Myślę, że warto przebrnąć przez początek i dość specyficzne dla kina ZSRR monologi i dialogi, bo koniec naprawdę zmusza do utwierdzenia się w jednej myśli - żeby coś podobnego nigdy nie stało się ponownie naszą rzeczywistością. Polecam ludziom o mocnych nerwach.
Jak doszło do wybuchu I wojny światowej? No i tyle. Dość wyczerpująca historia o tym jak doszło do Wielkiej Wojny.
I tyle! Macie spokój ode mnie na kilka dni - będę raczej wieczorami kończyć swoje seriale i książki, więc czasu na filmy zabraknie, przynajmniej na jakiś czas :)
Załóż swój tag z filmami i dodawaj do recenzji. Oglądasz nietuzinkowe i jednak mało popularne produkcje, wiesz o czym piszesz, masz konkretny gust - fajnie byłoby mieć natychmiastowy dostęp do wszystkich Twoich wpisów, żeby się czymś poczęstować
Fajne. Porządnie zrobione i wyczerpujące, ale w necie są tylko napisy w językach południowosłowiańskich i jak są wypowiedzi po niemiecku, czy francusku, to musiałem się domyślać z serb-chorwackiego.
Dokument o Aileen Wuornos , prostytutce która zabiła siedmiu mężczyzn na Florydzie. W sumie historia mi znana, i chyba włączyłam tylko by popatrzeć archiwalne zdjęcia morderczyni i urywki rozmów z nią oraz sceny z sądu.
Ale jednak dowiedziałam się z tego filmu czegoś nowego - że Wuornos mogła wywinąć się od kary śmierci. Jej pierwsze morderstwo było praktycznie samoobroną, brutalnie zgwałcona kobieta była przekonana, że niebawem zginie i wykorzystała fakt posiadania broni i udało jej się zabić sprawcę nim on zabił ją.
Prokurator (typowy republikański snajper na zdegenerowane baby) na rozprawie przedstawia pierwszą "ofiarę" Wuornos jako nieskazitelnego Amerykanina (pomijając fakt, że korzystał z usług prostytutek), nie zbaczając na to, co o samej sprawie opowiadała Wuornos - w sądzie opisała wstrząsającą scenę gwałtu.
Jedna z reporterek znajduje papiery, że ten "nieskazitelny" mężczyzna odsiedział chyba z 10 lat w oddziale zamkniętym za gwałt i agresywne zachowanie. Reporterka papiery znalazła na to w ciągu jednego dnia, co zresztą wypomina prokuratorowi, który udaje, że mu to nie wyskoczyło i ciężko było się tak daleko cofać w przeszłości zabitego mężczyzny. Na koniec uśmiecha i mówi, że i tak jeden uj, koleś był spoko, a baba na krzesło.
Wuornos była winna tych morderstw, ale paranoją jest to, że już za pierwsze morderstwo, które można by było spokojnie wybronić gdyby nie prokurator, została od razu skazana na karę śmierci!
W roli głównej piękna jak zawsze Ingrid Bergman w roli kobiety, która po wojnie szuka swojego miejsca na ziemi. W ostateczności postanawia wyjść za młodego włoskiego żołnierza, razem wracają na jego rodzinną wyspę Stromboli.
To kraina surowa, z wiecznie grożącym katastrofą wulkanem. Młoda Karin chyba myślała, że jej życie będzie wyglądać bardziej komfortowo, jest coraz bardziej rozczarowana i sfrustrowana. Pomiędzy jej emocjami wije się mąż, który próbuje z jednej strony dać wszystko pięknej żonie, a z drugiej strony staje się opresyjny i wprost jej każe przyzwyczaić się do nowego życia.
Mnie rozjebała scena łowienia tuńczyków. Ogólnie polecam, bo to Rossellini + Bergman.