Wieś:Boria – wieś w Polsce, położona w województwie świętokrzyskim, w powiecie ostrowieckim, w gminie Ćmielów. Ma status sołectwa. w 2024 wieś liczyła 190 mieszkańców. Pochodzenie nazwy nie jest jednoznaczne. Zdaniem autorów Nazw miejscowych Polski pod red. prof Rymuta niewykluczone, że jest to nazwa równa nazwie osobowej Boruja lub pochodząca od imienia typu Borzygniew, Borzyslaw. Zmiana w Boria niejasna. Boria – w dokumentach źródłowych występuje jako „Borznia”(!) – 1426 ,„ Bonya” – 1508, „Borvya”, „Bvria” – 1529 (Liber Retaxationum 27, 448), „Bomya” (!) 1564–65 „Boruya”, „Borya” – 1787, „Borya” 1880. W wieku XIX wieś i folwark nad rzeką Kamienną w powiecie opatowskim, gminie Ruda Kościelna parafia Bałtów . Aktualnie wierni Kościoła rzymskokatolickiego należą do parafii św. Rozalii w Podgórzu .
Data wykonania zdjęcia: 26 czerwca 2019
Opis zdjęcia: Widok kapliczki od strony drogi. Źródło
Zwycięzca losowania: @mannoroth
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Spacer na dwóch łapach. W 2018 roku w Jukonie, nieopodal wodospadu Million Dollar Falls, fotograf Ernst Weiss zaobserwował i uwiecznił na zdjęciu ursona poruszającego się wzdłuż Haines Road w pozycji wyprostowanej. Wiele gryzoni przysiada od czasu do czasu na tylnych łapach, żeby rozejrzeć się, powęszyć dookoła i zbadać otoczenie - jednak wygląda na to, że przynajmniej niektóre jeżozwierze potrafią też chodzić w takiej pozycji .
To zachowanie jest obserwowane dość rzadko i jeszcze rzadziej udaje się je uchwycić na zdjęciu lub na filmie. Wciąż nie bardzo wiadomo, dlaczego niektóre jeżozwierze postanawiają od czasu do czasu pospacerować na dwóch łapach, choć prawdopodobnie jest to w jakimś stopniu powiązane z obserwowaniem i badaniem otoczenia. Chód jeżozwierza jest dość powolny i lekko kołyszący nawet kiedy zwierzę przemieszcza się na czterech łapach. W pozycji wyprostowanej jeżozwierz porusza się jeszcze wolniej.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
Forum, teatr i świątynia - serce życia publicznego rzymskiej Salony
W południowo-wschodniej części antycznej Salony (Chorwacja), stolicy rzymskiej prowincji Dalmacji, znajdowało się najważniejsze centrum życia politycznego, religijnego i kulturalnego miasta. To właśnie tutaj koncentrowały się najważniejsze budowle publiczne: forum, monumentalny teatr oraz świątynie poświęcone rzymskim bogom.
Forum Salony miało kształt wydłużonego prostokąta o wymiarach około 45 × 70 metrów. Ukształtowane zostało na naturalnym tarasie, a jego ostateczny wygląd nadano za panowania cesarza Augusta (27 p.n.e.–14 n.e.). Był to centralny plac miasta, otoczony portykami i najważniejszymi budynkami administracyjnymi.
Dominującym elementem forum był Kapitol - kompleks świątynny poświęcony triadzie kapitolińskiej: Jowiszowi, Junonie i Minerwie. Składał się z trzech oddzielnych świątyń, ustawionych na wspólnym podium. Tego typu rozwiązanie architektoniczne podkreślało znaczenie kultu państwowego w życiu mieszkańców rzymskiej Salony.
Po północnej stronie forum archeolodzy odkryli pozostałości term miejskich z I wieku n.e. oraz budynku kurii, w którym obradowała lokalna rada miejska.
W drugiej połowie I wieku n.e., w bezpośrednim sąsiedztwie forum, wzniesiono teatr o wymiarach około 65 × 58 metrów. Mógł pomieścić około 3500 widzów, co czyniło go jednym z największych tego typu obiektów w regionie. Odbywały się tu przedstawienia teatralne, uroczystości publiczne oraz wydarzenia o charakterze religijnym.
Na południe od teatru znajdowała się świątynia poświęcona Dionizosowi (Bachusowi) i Liberowi - bóstwom związanym z winem, płodnością i teatrem. Budowla ta była ozdobiona kolumnami w porządku korynckim i stanowiła ważne uzupełnienie kompleksu teatralnego.
W II i III wieku n.e. forum zostało rozbudowane, a za panowania cesarza Dioklecjana (284–305 n.e.), który pochodził z pobliskiej Dalmacji, przeprowadzono kolejne prace modernizacyjne. W IV wieku, wraz z rozwojem chrześcijaństwa, znaczenie dawnego forum zaczęło stopniowo maleć.
Dziś pozostałości forum, teatru i świątyń należą do najcenniejszych zabytków archeologicznych Salony, co pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie jednego z najważniejszych miast rzymskiego Adriatyku.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jak zapewnić samolotom bombowym dalekiego zasięgu osłonę na trasie lotu, daleko od własnych baz i poza zasięgiem myśliwców? Jednym z pomysłów były tzw. myśliwce pasożytujące — niewielkie samoloty przenoszone przez większy bombowiec. Po dotarciu w rejon celu odczepiały się, eskortowały bombowce albo same wykonywały atak, a następnie wracały do bazy lub próbowały ponownie zadokować do nosiciela.
Najbardziej znanym radzieckim projektem tego typu było Zweno, opracowane przez konstruktora Władimir Wachmistrow. W różnych wersjach ciężki bombowiec Tupolew TB-1 lub TB-3 przenosił kilka myśliwców mocowanych nad skrzydłami, pod nimi albo na kadłubie.
Jedyną bojowo używaną wersją systemu było Zweno-SPB (na zdjęciu). Powstało w 1937 roku i składało się z TB-3 niosącego pod skrzydłami dwa I-16 uzbrojone w bomby po 250 kg. W tym wariancie myśliwce nie pełniły roli eskorty, lecz lekkich bombowców nurkujących. W 1941 roku zestawy Zweno-SPB wykorzystano bojowo między innymi podczas ataku na składy ropy w Konstanca. System okazał się jednak skomplikowany i szybko stracił znaczenie wraz z pojawieniem się nowocześniejszych samolotów o większym zasięgu.
@bartek555 No patrz pan jakie to przemyślane. Prysznic od razu załatwia sprawę spłukiwania resztek, z takiej niepraktycznej w utrzymywaniu czystości formy ubikacji.
Wszystko inżynierowie projektowali. A że trochę groteskowe i upokarzające w sposobie realizacji czynności fizjologicznych...
Wieś:Budniki – dawna osada w Karkonoszach , na północnym zboczu Kowarskiego Grzbietu , w środku czworokąta utworzonego przez Skalny Stół (1281 m n.p.m. ) na południowy zachód, Czoło (1266 m) na południowy wschód, Wołową Górę (1033 m) na północny wschód i Izbicę (856 m) na północny zachód. Obecnie administracyjnie Budniki leżą na terenie Karpacza oraz Kowar . Poza wiatą turystyczną przy węźle szlaków nie ma tu zabudowy. Powstanie tej górskiej osady wiąże się z wojną trzydziestoletnią (1618–1648). Uciekając przed jej skutkami, a więc ratując swoje życie i część dobytku, ludność Kotliny Jeleniogórskiej, przede wszystkim Kowar, skryła się wysoko w karkonoskich lasach. Ponieważ działania zbrojne trwały całe lata, uciekinierzy założyli w górach tymczasowe osady. Część z nich przekształciła się z czasem stałe siedziby ludzkie. W przyszłych Budnikach ludzie mieszkali początkowo w ziemiankach, z czasem wznosząc tu prawie 100 domów, z których na stałe ostało się 13 (w 1900 r.). O niegdysiejszej rozległej miejscowości, której zabudowania były rozproszone po stokach Góry Wołowej, przypominają stare nazwy: Oberstädtel (Górne Miasto), Niederstädtel (Dolne Miasto), Baudenbusch (Zarośla Budziarskie), Wochenbett (Połóg), Kirchplan (Kościelna Płaszczyzna), w których niegdyś znajdowały się ludzkie siedliska. Ludność utrzymywała się przez wieki z hodowli bydła i prac leśnych, wyrobu serów i innych przetworów mlecznych. Część była drwalami. Nie obce im było też kłusownictwo, jak również przemyt. Ten ostatni rozwinął się tutaj dopiero w drugiej połowie XVIII w., po tym jak Prusy zbrojnie zagarnęły Śląsk od Austrii, wyznaczając wzdłuż grzbietów sudeckich nową granicę państwową. Przemyt na wielką skalę rozwinął się jednak dopiero na początku XIX stulecia. O jego uprawianiu świadczy choćby nazwa przebiegającej przez Budniki drogi, nie bez powodu zwanej Tabaczaną Ścieżką. Właśnie bowiem tabaka i tytoń były najpowszechniejszym, a więc i najzyskowniejszym towarem, który szmuglowano przez Karkonosze z Austrii do Prus. Po wojnie dzieje osady nie były zbyt długie. Najpierw szukały tu schronienia bandy maruderów wojennych, jak również niemiecki Wehrwolf. Lokując tu jedną ze swych baz. Następnie przyszli w góry szabrownicy, rabując co się dało. W końcu przybyli tu również osadnicy. Początkowo, na co wskazuje jedna z ówczesnych nazw osady, zamieszkali tu głównie drwale. W księdze meldunkowej gminy Karpacz wpisano 25 sierpnia 1947 r. przybycie tu 5 osób, w tym czterech kobiet. W 1948 r. Księga podatkowa odnotowuje w Zaciszu 22 stałych mieszkańców zajmujących 12 domostw. Osiem z tych obiektów należało do studenckiej organizacji „Bratnia Pomoc”. Kierowano tu głównie studentów, którzy przeżywszy obóz koncentracyjny bądź obóz pracy lub doświadczywszy głodu w czasie wojny, mieli w górskich lasach poprawić kondycję zdrowotną. Według zachowanych świadectw, ta rekonwalescencja przynosiła dość dobre rezultaty. W roku 1950 rozpoczęto w Budnikach poszukiwanie rud uranu. Zapewne z tego powodu zamknięto ośrodek studencki, a wkrótce cała miejscowość „wymarła” i zniknęła z mapy. Dziś trudno w tym miejscu odnaleźć nawet fundamenty budynków.
Data wykonania zdjęcia: Lata 1930-1935
Opis zdjęcia: Schronisko Forstbaude na zimowej panoramie. Źródło
Zwycięzca losowania: @Konto_serwisowe
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
@Ten_koles_od_bialego_psa Dorzucę jeszcze jedną:
Przez 113 dni (od 26 listopada do 19 marca) do tej górskiej miejscowości nie docierały promienie słoneczne. Współcześnie miłośnicy Budnik kultywują tę tradycję, organizując uroczyste pożegnanie (listopad) i przywitanie słońca (marzec).
Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.
Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.
O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez hejto los.
Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.
Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.
Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.
Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.
Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość.
Mury miejskie Salony - potężne fortyfikacje stolicy rzymskiej Dalmacji
Mury obronne Salony, stolicy rzymskiej prowincji Dalmacji, były jednym z najważniejszych elementów infrastruktury tego miasta. Ich budowę rozpoczęto już w II wieku p.n.e., gdy powstało najstarsze centrum miejskie (urbs vetus). W tym okresie obwarowania miały kształt trapezu i otaczały obszar o powierzchni około 16 hektarów. Do dziś najlepiej zachowanym fragmentem tych najstarszych fortyfikacji jest okolica Porta Caesarea, monumentalnej bramy miejskiej z wewnętrznym i zewnętrznym dziedzińcem.
Po podboju Ilirów przez Rzymian, a szczególnie w czasach panowania Oktawiana Augusta, Salona zaczęła dynamicznie się rozwijać. Miasto stopniowo rozszerzało się poza pierwotny obszar, a nowe dzielnice otaczano kolejnymi odcinkami murów. W latach 170-180 n.e., w obliczu zagrożenia najazdami Markomanów i Kwadów, cesarz Marek Aureliusz nakazał wzmocnienie obrony miasta. Do prac budowlanych skierowano żołnierzy legionów oraz oddziałów pomocniczych, o czym świadczą odkryte inskrypcje.
W tym okresie w mury włączono istniejące już budowle, między innymi akwedukt oraz amfiteatr. Dzięki temu Salona uzyskała wydłużony, eliptyczny kształt. Miasto miało około 1600 metrów długości ze wschodu na zachód i około 700 metrów szerokości z północy na południe. Obwód murów wynosił około 4080 metrów, a ich grubość wahała się od 1,9 do 2,5 metra.
Fortyfikacje wzmocniono licznymi wieżami - archeolodzy odkryli ich ponad 90. Część z nich miała plan kwadratowy, inne półkolisty lub wieloboczny. Szczególną rolę odgrywały główne bramy miejskie, takie jak Porta Caesarea oraz Porta Andetria.
Po zdobyciu Salony przez Bizantyńczyków w VI wieku n.e. mury zostały częściowo naprawione i dostosowane do nowych potrzeb obronnych. Dodano wówczas m.in . trójkątne zakończenia niektórych baszt.
Pozostałości murów miejskich Salony do dziś robią ogromne wrażenie i przypominają o znaczeniu tego miasta, które przez stulecia było politycznym, administracyjnym i gospodarczym centrum rzymskiej Dalmacji.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
@Klamra mam nadzieję, że w tym roku w końcu zrobię prawko na motor. Testy zdałem, kurs opłaciłem, teraz tylko jeździć, ale jeszcze spodni nie kupiłem, a jakieś jeansy z ochraniaczami by się przydały na kurs.
@aarahon na aliexpres kup, zajebiste są, jeżdze w nich po mieście. Wzmacniany jeans, ochraniacze na biodra i kolana, kieszenie na nogawkach, elastan (rozciągają się nieco na nodze). Mi siadły fajnie.
Ziemniaczane pyszczki Koendu (Coendou) występują w Ameryce Południowej i Środkowej – w języku polskim są znane także jako igłozwierze lub jeżownice, a w języku angielskim są określane jako „jeżozwierze o chwytnych ogonach” (ang. prehensile-tailed porcupines). Znakomicie zaadaptowały się do życia na drzewach i wyróżniają się spośród pozostałych jeżozwierzy długimi, chwytnymi ogonami, a także łapami dobrze przystosowanymi do chwytania gałęzi. Z wyglądu przypominają trochę krzyżówkę jeżozwierza i lemura.
Koendu poruszają się dość powoli, w przypadku zagrożenia zwijają się w kulkę i stroszą kolce, a podekscytowane lub podenerwowane – tupią. Są dość łagodne i łatwe do oswojenia, wydają też urocze odgłosy, podobnie jak inne jeżozwierze. Ich pożywienie składa się głównie z liści, pędów, pąków, owoców i innych części roślin. Zdarza im się odwiedzać uprawy, między innymi plantacje bananów i pola kukurydzy, przez co bywają postrzegane jako szkodniki.
W Polsce koendu można zobaczyć w łódzkim ogrodzie zoologicznym. Mieszkają tam dwa koendu brazylijskie (Coendou prehensilis), które z uwagi na charakterystyczne dla tego gatunku „ziemniaczane” pyszczki otrzymały imiona Ziemniak i Kartofel: https://www.youtube.com/watch?v=UhEe3Ai74yA
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Dobra, słuchajcie, przypomniało mi się ostatnio, jak kilka lat temu był skandal w Japonii, bo typiara zdjęła żakiet na wizji.
Pani na zdjęciu to jest pani Airi Uchino, obecnie znana głównie z tego, że - odrobinę szumnie mówiąc - wzięła i się rozebrała na wizji, podczas programu, hehe, elekcyjnego, nadawanego w ogólnokrajowej telewizji z tego względu, iż w toku były wówczas wybory na burmistrza Tokyo. No i afera była, bo sprawa wygląda tak, że telewizja NHK, czyli takie japońskie TVP, tylko bez Sylwestra z Jedynką, ma obowiązek dać czas antenowy każdemu z kandydatów, niezależnie od tego, co oni tam chcą pokazać, czy powiedzieć. No i pani Uchino doszła do wniosku, że ona to by chciała pokazać cy*ki i powiedzieć, żeby do niej pisać, jeśli ktoś uważa, że jest s*xy, a dla wzmocnienia efektu zrzuciła żakiet, odsłaniając tym samym ramiona, co w Japonii jest już negliżem dosyć niesłychanym w przestrzeni publicznej, a potem jeszcze dała popis brawurowego pochylenia się pod kątem widocznym na zdjęciu, poczyniając tym samym klikający się thumbnail w newsach na całym świecie.
No i tam wiadomo, trochę się zrobiła chryja, no bo tak - zdjąć tego z wizji nie mogą, przerwać też nie, a niektórzy przed telewizorami to wręcz oczekują wrażeń o podobnej naturze, bo lokalne wybory w Japonii to jest zawsze trochę kabaret i nieraz z kilkudziesięciu stających do walki o stołek, tylko kilku jest w posiadaniu rzeczywistych ambicji politycznych, a reszta sobie na legalu robi jaja, więc zawsze się pojawi jakaś bonanza. Oprócz pani Airi, w tamtym roku zabłysnął również inny typ, co przyszedł w przebraniu Jokera, a swoje plakaty wyborcze przyozdobił wizerunkami nagich typiar. I zaraz ktoś powie - że halo, jak to, jak to tak d*pą na plakacie świecić, a odpowiedź brzmi - a tak to; przepisy to w Japonii rzecz przenajświętsza, jednak przeważnie pojawiają się one w reakcji na zdarzenie, a wśród zasad projektowania plakatów wyborczych próżno szukać zakazu reklamowania się czyjąś klatką piersiową, bo i pewnie zwyczajni nikt nie wpadł na to, że kogoś może tak zdrowo popi*rdolić, toteż nic nie można z tym było zrobić. Spodziewam się, że coś będzie w tej kwestii podłubane w regulaminie następnej kadencji, jednak póki co - jeśli nie ma na to przepisu, to nie można tego zabronić i rzeczywiście, gołe baby bez spiny reklamowały kandydaturę pana Yusuke Kawai i ściągnięte zostały dopiero, jak ktoś przytomnie wyciągnął na stół inny zestaw regulacji, dotyczących dozowania treści o podtekście s*ksualnym w przestrzeni publicznej.
Kiedyś też miało miejsce wystąpienie partii, której centralnym punktem programowym jest zniszczenie telewizji NHK, transmitującej przecież całe wydarzenie, więc tam cały zarząd stacji z zaciśniętymi zębami musiał patrzeć, jak typy mówią, że ta cała telewizja to jest jakieś gó*no i to trzeba zniszczyć w cholerę. I ja na przykład uważam, że to jest całkiem fajne podejście do wolności słowa, nawet jeśli czasami odbija się komicznym echem. Wyobraźcie sobie, że TVP ma prawny obowiązek na pełnym legalu i bez ingerencji w materiał transmitować program wyobrczy i wypowiedzi opozycyjnego reżimu.
Ja to uważam, że prawdziwą bohaterką jest jednak przede wszystkim pani, co tam stoi z tyłu i z kamienną twarzą przekłada wszystko na język migowy, niezależnie od tego, co tam się odpi*rdala, no przecież to jest poezja najczystsza. Spodziewam się, że jak idą wybory, to tam się cała redakcja zaczynają pocić, zwłaszcza ta część operująca tym językiem migowym właśnie i zapewne chodzą struci wszyscy przez tydzień, że KUUUUUUU*WA, NIE, ZNOWU BĘDĄ JAKIEŚ INBY SIĘ DZIAĆ i nie wykorzystują masowo zwolnień chorobowych tylko dlatego, że zwolnienie chorobowe w Japonii to przeważnie potwarz i dyshonor do siódmego pokolenia.