Zdjęcie w tle

Społeczność

Motoryzacja

548

Co Hejto myśli o #samochodyelektryczne ? Doprecyzuję, że chodzi o BEV (Battery Electric Vehicle), czyli auta bez żadnego silnika spalinowego (MHEV, HEV, PHEV).


Piszcie w komentarzach co myślicie, chętnie poznam Wasze opinie, zwłaszcza sceptyków. Jak macie elektryki to dajcie znać jakie i jakie macie z nimi doświadczenia.


#ankieta #motoryzacja #samochody

Samochód elektryczny?

556 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie Żuka?


Jeśli tak, to zapewne z jego schyłkowego okresu, gdy był już mocno przestarzały i stał się obiektem szydery. Ale tak naprawdę to był udany i pracowity wóz, któremu mamy co zawdzięczać.


Historia Żuka zaczęła się w 1956, kiedy go opracowano. W 1958 go zaprezentowano i wypuszczono serię próbną, a w 1959 zaczęła się produkcja seryjna. Były to czasy poststalinowskie, gdy przyszła gomułkowska odwilż, poluzowano ucisk na społeczeństwo i okazało się, że w kraju, gdzie brakuje wszystkiego, pilnie potrzebny jest lekki wóz dostawczy, który pomoże wszystko wyprodukować i rozwieźć. Licencyjna lekka ciężarówka Lublin 51 (kopia radzieckiego GAZ-a 51) była przestarzała, toporna w obsłudze, paliwożerna, psuła się i brakowało części (bo zaopatrzeniowcy sowieccy mieli klientów z krajów satelickich w żopie). Stalina już nie było, więc wolno było Polsce opracować własne rozwiązanie.

Tak też zrobiono, a ponieważ brakowało pieniędzy, więc wzięto co było: podwozie i silnik od osobowej Warszawy. Opracowano nowe zawieszenie z tyłu na grubych resorach piórowych, przez co wprawdzie krawędź załadunku biegła wysoko, ale wóz brał znacznie więcej na plecy i nie klękał. A budę zrobiono z blachy falistej, żeby zużyć jak najmniej cennej stali i w ten sposób wzmocnić jej sztywność.

Samochód został przyjęty z otwartymi ramionami, bo mimo wad wrodzonych – niskiej mocy i małego rozstawu kół – był i tak znacznie lepszy od wszystkiego co było dostępne, a konstrukcja broniła się nawet na tle zagranicznej konkurencji. Sporo Żuków udało się wyeksportować, a w Egipcie nawet powstała miejscowa montownia, produkująca Żuki pod nazwą Eltramco Ramzes. Zapaleńcom z FSO, inspirującym się rozwiązaniami francuskimi, udało się tez po godzinach przerobić stary, dychawiczny, dolnozaworowy silnik M-20 na wersję górnozaworową, dzięki czemu zauważalnie wzrosła moc i poprawiła się łatwość obsługi i kultura pracy. Klienci wciąż czekali, więc produkcja szła pełną parą, a wóz nieustannie poprawiano i modernizowano, prezentowano też kolejne wersje nadwozia.

W latach 70. konstrukcja była już stara i myślano o następcy, opracowano nawet prototypy. Ale jak to w gospodarce socjalistycznej, na wszystko brakowało pieniędzy, a Żuk już przecież był i nadal działał, więc władza ludowa nie zdecydowała się na jego wdrożenie. Potem przyszły lata 80. i o ile Żuk przy starym zachodnioniemieckim Volkswagenie T1 dawał radę, to przy T3 wyglądał już jak zabytek. Potrzeba jego wymiany stała się paląca, jednak równie palący był brak pieniędzy w państwowej kasie.

A potem komuna upadła, przyszły lata 90. i czasy transformacji, otwarto granice na zachodnie towary i na rynku pojawiły się nowoczesne wozy dostawcze. Jednocześnie pojawiło się jednak wielu przedsiębiorczych Polaków, których na zachodnie auta po prostu nie było stać. Tłuczono więc Żuka aż do 1998 roku, bo po raz kolejny okazał się potrzebny – czymś trzeba było wozić pomidory na bazar i ekipy na budowę dróg i szklanych centrów handlowych. A na polskich drogach spotykało się je powszechnie jeszcze w latach 2000.


Można więc powiedzieć, że ten wyśmiewany samochód, którego kilka pokoleń Polaków katowało, przeładowywało i eksploatowało aż do kompletnego zajeżdżenia – zbudował dwie Polski: socjalistyczną i kapitalistyczną. A jeśli wierzyć Walaszkowi, to także Galaktykę Kurvix.


#polska #motoryzacja #klasycznamotoryzacja #historia #nostalgia #ciekawostki

1c4c09c9-929b-4ae3-b1c0-27207aca606c

Ten gownowoz to doskonale zobrazowanie wszystkiego czym byl PRL.

Ch⁎⁎⁎wy wyglad, gowniana jakosc wykonania , wysoka awaryjnosc, brak ergonomii, chore rozwiazania techniczne i braki materialowe.

Jelcze 310 i Star 266 to najlepsze jesli nie jedyne co tzw polska motoryzacja miala dobrego.

Reszta to beznadziejny szajs.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej Tomki, #kiciochpyta - ostatnie dwa uchwyty samochodowe na telefon, takie które montuje się na przedniej szybie przyssawką, okazało się że mają na tej przyssawce klej O_o. Nie mogłem tego później z szyby zdjąć, kupiłem drugie bo myślałem że to jednostkowy przypadek, ale nie, to drugie też miało klej. Spytałem w sklepie i tam też były z klejem.


Czy to ja zwariowałem? Po co przyssawka, skoro jest klej? Poza tym przyssawkę powinno dać się zdjąć pociągając za języczek przy przyssawce. One słabo trzymały, to prawda, ale to nie powód żeby montować je na stałe klejem.


Są jeszcze "zwykłe" uchwyty z przyssawką, a ja po prostu źle szukałem?


#motoryzacja #smartfony #android #iphone

7c1a709c-eb12-4795-ad22-7f760468c00c

@dahomej Te na przyssawce będą od czasu do czasu odpadać, osobiście używam takiego na kratkę, podobnie jak poleca @Odczuwam_Dysonans


A do usunięcia kleju polecam Starwax rozpuszczalnik-odplamiacz. Drogi, ale usuwa doskonale kleje rożnego rodzaju i ładnie pachnie pomarańczą.

85bae952-6e8d-4d86-92b8-f2c831e4dbde

Ja jeszcze wtrące jeden rodzaj uchwytu. Na aliexpres są uchwyty do wielu samochód integrowane w jakieś elementy. Na przykład do mojego auta zrobili taka rameczke między przyciski. Uchwyt na magnes z ładowarka indukcyjna do telefonu. Polecam, trzyma się, nie odpadł nigdy. Tyle, że do case'a lub telefonu trzeba kółko magnetyczne, które jest w zestawie zamontować. Montaż to zatrzask więc zajmuje 5 sekund.

4bbb5adc-9fe6-4e7c-b11c-89ca5d963d5c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@RzecznikHejto uwielbiam mechaników z Koziej D⁎⁎y którzy wiedzą lepiej "panie, 30 lat temu robili grube to czemu teraz robią cienkie? UE taka zła, nie znają się, ja bym zrobił porządnie bo robię na warsztacie"

@RzecznikHejto Patrząc na komenatrze powyżej, to autor osiągnął zamierzony cel. Jest gownoburza, bo „Niemce oszukujo”. Jednak to nic innego, jak triumf chłopskiego rozumu.

Ten „nowoczesny” wałek jest z silnika sprzed 10 lat około, więc żadna nowość. A te wspaniałe pancerne wałki 1.9 TDI wycierały się przy 300-400 tys. km regularnie. Miliona nie zrobią.

Wałek „cienki” jest dlatego cienki, że ma zupełnie inne popychacze zaworowe niż 1.9. Widać na załączonych obrazkach. Te „cienkie” dźwigienki stosowane są przez Mercedesa i BMW, ale też przez VW w silnikach 2.0 TDI, które kręcą po 500 tys. km i więcej.

Dodatkowo chłop pomylił „osiowanie” z pierścieniem oporowym, którym ma spowodować, żeby wałek się nie suwał lewo-prawo. Osiowanie odbywa się na wszystkich krzywkach.

Ogólnie, straszny bullshit ten „vlog”, ale grunt, że zasięgi są, c’nie?

2cd3753c-5a5c-4c0b-b436-832d741ec4eb
3e86af81-64f0-4506-ab84-3b67310a9b24

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Od kiedy Chińczycy ich kupili to jest zjazd jakościowy, jeździłem S60 i V90 ale w tym ostatnim miałem nieusuwalną usterkę systemu BLIS a potem zrobili kaganiec na 180 km/h i zaczęli sprzedawać tylko hybrydy i elektryki więc przesiadłem się na Skodę i jestem zadowolony.

Zaloguj się aby komentować