Nieznośną lekkość bytu czytałem dawno i niewiele pamiętałem, poza tym, że mi się bardzo podobała, że o seksie, miłości. Kiedyś pożyczyłem ją komuś mało oczytanemu, że fajna.
Czytam znowu, a tam parę rozdziałów o tym czy Jezus srał i czy temat gówna jest metafizyczny.
Ciężko być bezkrytycznym wobec Kundery, ale czego nie można mu odebrać to świeżości formy i lekkiego pióra. Z tego co pamiętam to PL mijali się na przestrzeni dekad, któreś nie chciało dziecka, raz on był z inną, raz ona z innym - nieszczęśliwa niedbała miłość wciąż podbijana niesamowitymi zabiegami. Stanowiąca jedynie chwytliwe tło mające porwać do poznawania zmian kulturowych, ideologicznych i społecznych jakie zaszły w pewnym polwieczu na terenach byłej Czechosłowacji .
Bardzo mi się podobało, i że Tło potrafiło wzruszać - tak to zapamiętałem.
@Heheszki no to nie jest krytyka, mi się ta książka bardzo podoba, za drugim razem nawet bardziej, no ale jest to takie prowokacyjne momentami, że może odrzucić niejednego czytelnika
Do przeczytania zachęcił mnie @TyGrySSek swoim wpisem o ostatnim tomie trylogii.
Powrót do "Dzieci kapitana Granta" okazał się przede wszystkim podróżą w czasie - nie tyle przez oceany i kontynenty, ile do mojego dzieciństwa. To jedna z tych książek, które pamiętam niekoniecznie za fabułę, ale za emocje: wspólne czytanie, ekscytację kolejną przygodą, poczucie, że świat jest ogromny i pełen białych plam do odkrycia. W moim przypadku to także bardzo osobiste skojarzenie z lekturą czytaną razem z dziadkiem, co automatycznie ustawia odbiór tej historii w cieplejszym świetle.
Fabularnie Verne robi dokładnie to, z czego był znany: bierze prosty punkt wyjścia - tajemniczą wiadomość SOS w butelce - i buduje na nim wielką, epizodową opowieść o wyprawie przez pół świata. Bohaterowie, w tym córka i syn zaginionego, przemierzają kolejne kontynenty w poszukiwaniu kapitana Granta, a przy okazji czytelnik dostaje solidną porcję geografii, przyrody, historii i XIX-wiecznej wiary w potęgę wiedzy.
Dziś tempo tej narracji bywa nierówne, a niektóre fragmenty są wyraźnie rozwleczone, ale nadal czuć przygodowy nerw. Z perspektywy dorosłego czytelnika widać też ograniczenia epoki: postacie są dość jednowymiarowe, dialogi chwilami brzmią archaicznie, a cudowne zbiegi okoliczności pojawiają się częściej, niż byśmy dziś zaakceptowali. Jednocześnie trudno mieć do tej książki pretensje - jej siła leży w prostocie i szczerej radości opowiadania historii. A targetem książki są oczywiście dzieci.
Solidna przygoda i piękny, sentymentalny powrót do czasów, gdy sama lektura była wydarzeniem, a książki czytało się wspólnie, nie dla ocen, tylko dla czystej frajdy odkrywania światów, o których nie było jak przeczytać/usłyszeć inaczej.
Na prawdę mocna i dosadna powieść o człowieku, który trafił do więzienia i na swój sposób stara się poradzić sobie z nadmiarem czasu.
Największą część książki zajmuje monolog współosadzonego, opowiadający o jego odsiadkach, kradzieżach oraz o wielu rzeczach, które są mocno ciężko strawne.
Niemiłe było odkrycie, że autor pisał książkę bazując na własnych doświadczeniach z więzienia.
Lektura do bólu autentyczna, brutalna i cholernie smutna.
@Shivaa Ależ pamiętam tę książkę! I pamiętam, że znalazłem w niej definicję słowa "zły", i że tak bardzo mi przedstawiony w niej sposób myślenia przypominał takiego jednego chłopaka z mojej klasy!
@WujekAlien Kiedy ty miałeś fazę na pana Stasiuka? Wydaje mi się, że o tego autora na portalu na W to kiedyś żeśmy się spierali.
@George_Stark Goodreads mówi, że to było jakoś w połowie 2021 roku, więc na pewno jeszcze za czasów portalu na W i też kojarzę, że mieliśmy lekko odmienne zdanie, co do jego twórczości;)
Trafiłem w nocy na reklamę konkursu zorganizowanego przez wydawnictwo Next Chapter (ktokolwiek słyszał?), którego założycielką jest Roksana Krzemińska-Samagalska (ktoś słyszał? x2).
Jednym z warunków wzięcia udziału jest opłacenia wpisowego w wysokości 50 złotych na „prace organizacyjne związane z konkursem”.
X k⁎⁎wa D.
Żadne, podkreślam, ŻADEN konkurs na opowiadania fantastyczne, o których do tej pory słyszałem, nie wymagał wpłacenia jakichkolwiek pieniędzy, żeby wziąć w nim udział. Nawet jeśli był organizowany przez „Nową Fantastykę” (otrzymali lekko ponad tysiąc tekstów) czy Fabrykę Słów.
To żerowanie na nieświadomych i pewnie trochę naiwnych autorów, chociaż mam nadzieję, że wspomniana opłata powstrzyma ich przed wysłaniem tekstu na ten konkurs.
Równie szkodliwe, jak panujące wśród początkujących fałszywe przeświadczenie, że wydawnictwom trzeba zapłacić za wydanie książki, że to normalna praktyka et cetera. Wszystko dlatego, że różne wydawnictwa vanity typu Novae Res wykorzystują brak wiedzy.
Wszystkie koszty produkcyjne i marketingowe bierzemy na siebie ( są zdecydowanie wyższe niż 50 PLN ) a zarobkiem dzielimy się z autorem.
xD
Czyli warto wziac udzial, bo jakbys chcial sam wydac ksiazke to wyjdzie Cie wiecej niz te 50zl xD
Pod innym komentarzem pisza:
Ta kwota jest na cele organizacyjne.
Chca zrobic konkurs i nie poniesc przy tym ani grosza kosztu. Problem polega na tym ze w promocje ksiazki tez trzeba najpierw poniesc koszt by potem czerpac profity - skad pewnosc ze w stosunku do promocji beda mieli inne podejscie?
Jak na ten moment audiobooki naszych laureatów są w TOPKACH Empika.
Państwowy Instytut Wydawniczy zapowiada wznowienie i nowość w serii Rodowody Cywilizacji. "Łowcy przygód w dalekich krainach" Raimunda Schulza ponownie w księgarniach od 15 lutego, a "PAX. Wojna i pokój w złotej epoce Rzymu" Tom Holland 25 marca 2026 roku. Wydania w twardej oprawie liczą kolejno 696 i 376 stron, w cenach detalicznych 95 i 75 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Łowcy przygód w dalekich krainach"
Podróże antycznych bohaterów od razu kojarzymy z Odyseuszem. Tymczasem Raimund Schulz pokazuje, że prawdziwych Odyseuszy było całkiem wielu. Na wyprawy w nieznane, na odkrywcze przygody, na przecieranie nowych szlaków kupieckich decydowali się śmiałkowie greccy, feniccy, chińscy, indyjscy czy wreszcie Rzymianie. Ich dokonania autor starannie zebrał śledząc przekazy ze wszystkich bez mała kultur starożytnych. Zdumiewa rozmach tych wypraw i ich opisów – od koła podbiegunowego na północy do południowych krańców Afryki, od wysp atlantyckich do dalekich Chin. Rzecz opisana barwnie i wciągająco by czytelnik też mógł zakosztować smaku antycznych przygód w podróży i poczuł się odkrywcą.
"PAX. Wojna i pokój w złotej epoce Rzymu"
Książka Toma Hollanda, znanego brytyjskiego pisarza, tłumacza, autora książek popularnonaukowych, stanowi trzecią część jego tzw. rzymskiej trylogii. Tym razem Holland przenosi czytelnika w czasy cesarstwa w epoce pryncypatu, w okres triumfu pokoju (łac. pax), który nastąpił po serii trudnych i wyniszczających wojen. Autor opisuje zawiłe i nie tak pokojowe, jak wskazywałby tytuł książki, dzieje Rzymu od wojny o władzę w 68 r., przez rządy Flawiuszy (Wespazjana i jego dwóch synów, Tytusa i Domicjana), którzy doszli do władzy po kryzysie czterech cesarzy, czasy Trajana, kiedy cesarstwo osiągnęło najszerszy zasięg swoich granic, po rządy Hadriana, kiedy przypadł okres prosperity w państwie, a tym samym upragniony pokój. Zmienne losy cesarzy i cesarstwa, tudzież postaci drugorzędnych, które Holland przywołuje na kartach książki, zostały ukazane w taki sposób, że nawet nieprzygotowany odbiorca z łatwością dostrzeże, jak niebywale złożona była cywilizacja rzymska w każdym aspekcie jej funkcjonowania, od polityki poczynając, na religii kończąc. Relacjonując dzieje wojen i czasy apogeum cesarstwa rzymskiego Holland prowokuje do refleksji nad dziejami wielkich imperiów.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
To jedna z naszych pierwszych tak obszernych książek z jednym wątkiem, a nie krótkimi przygodami.
Osobiście chyba nigdy nie czytałem w młodości 'bo to dla dziewuch', ale film kilka razy widziałem, chyba nawet ze szkoły byliśmy w kinie (1993 reż. Agnieszka Holland) i nawet nie był taki zły ;)
Po latach uważam za świetną lekturę, córka zachwycona opisami ogrodu i przyrody, drobnymi tajemnicami i magią życia. Co wieczór nie mogła się doczekać, a na koniec niemal każdego rozdziału pytała "Taki krótki!?"
Świetny rozwój fabuły i budowanie napięcia, pozytywne postacie i ich rozwój - no po prostu świetna dziecięca lektura, a i mi te stare wydanie czytało się z przyjemnością i fajnym 'flow'.
Fabuły nie przytaczam bo myślę, że każdy ją zna.
Teraz czas na film i bardzo jestem ciekawy reakcji córki czy będzie pokrywał się z jej wyobrażeniami (moim zdaniem to również bardzo dobra adaptacja filmowa, ja czytając miałem w głowie sceny z filmu) :D
@radziol 10letnia Mary z zamożnej rodziny mieszkającej w Indiach, zostaje osierocona i trafia do pałacyku wuja na angielskim wrzosowisku. Wuja przez cały czas nie ma bo chyba trochę sfiksował po śmierci żony i rozpieszczona dziewczyna spędza czas tylko ze służbą. Po czasie odkrywa ogród zmarłej ciotki, który zamknięto po jej śmierci i zaraz potem odkrywa, że w posiadłości mieszka też jej „kaleki” jeszcze bardziej rozpieszczony kuzyn Colin. Colin uznawany za niepełnosprawnego ruchowo całe życie spędza w łóżku. Mary wyciąga go do ogrodu, o który wspólnie i jeszcze z pomocą wiejskiego chłopca Dicka dbają. Zakończenia nie będę zdradzał ;p
@zuchtomek Piąteczka! Właśnie zacząłem kilka dni temu czytać córce, 9 lat. Książkę czytałem wiele lat temu, chyba jeszcze na studiach, i dobrze wspominam. Córce też bardzo się podoba.
@enkamayo Aż tak to nie pamiętam, ale w sobotę sobie odświeżę ;)
Ale widzę, że odpowiada za nią Pan Preisner.
Powiem szczerze, że w życiu bym nie pomyślał, że Polacy maczali w tym palce, jako dziecko nie miało to znaczenia, jako dorosły już do filmu nie wracałem :v
"Jonathan Rosenbaum pisał, iż Holland oraz partnerująca jej scenarzystka Caroline Thompson stworzyły „pięknie zrealizowany film”, który „bije na głowę typowe disnejowskie śmietnisko”"
Ehh chcialem zamowic ksiazke z 97 ale lipa film nakrecili i niema teraz normalnego wydania bez gowno okladki, wiec albo nie przeczytam po eng ( czyli w oryginale) albo bede rok czekal az sie pojawi cos starszego z 2giej reki.
@ErwinoRommelo ehhh Erwinek chyba umieram, nie chce mieć niezałatwionych spraw zanim pójdę do piachu więc napiszę tylko, że wybaczam Ci ten nóż wbity w moje plecy.
Także możliwe, że nie będziesz musiał jechać na to podparyskie ciapatowo robić tych zdjęć.
Książka, która na pewno łapie się pod kategorię postapo, ale wielbiciele gatunku mogą być bardzo zawiedzeni. Fabuła jest skromna, pytań powstaje mnóstwo, odpowiedzi nie ma żadnych, historia donikąd nie zmierza. Odczuwamy irytację i bezsilność wspólnie z główną bohaterką.
No i o tej głównej bohaterce jest ta powieść. Próbuje poznać ona pusty, tajemniczy świat i bezsensowne życie, a my męczymy się razem z nią. Ma to urok, a książka jest na tyle krótka, że nie zdąża zanudzić.
Ale skąd fenomen tej książki na tiktoku, to nie wiem. Chyba sam tytuł budzi takie zainteresowanie.
Akurat tak się złożyło, że natrafiłem na artykuł o growym „Niezwyciężonym” Lema, gdy w niego grałem. Autor tekstu zastanawia się, czy twórczość pisarza jest wdzięcznym tematem dla współczesnych twórców. Obok tego jest także krótki wywiad ze scenarzystką gry.
Lubię też cykl tekstów „Lamus”. Duet Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza często wraca do fantastyki z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Ostatnie dwa poruszały tematykę promieni śmierci, które pobudzały wyobraźnię wielu autorów.
Ponarzekam sobie za to na „Cyberpunkową femme fatale”. Słaby tekst, w nieco agresywnym tonie. Agresja ta z kolei jest skierowana w stronę mężczyzn, w to, jak tworzone były różne postacie, by cieszyły męskie oko i ego. Uważam, że współczesny feminizm niestety bardziej szkodzi kobietom niż im pomaga, podobnie jak tekst Pauliny Jasik.
Za to rewelacyjny był tekst Joanny Kułakowskiej o „Jezuitkach Diuny”, w którym autorka pochyliła się nad zgromadzeniem Bene Gesserit. Nie będę streszczał jego treści, za to podzielę się przemyśleniami - Bene Gesserit dobrze pokazuje, w jaki sposób potrafią działać kobiety. Zważywszy na odmienne od mężczyzn warunki fizyczne, kobiety raczej skłaniają się ku wykorzystywaniu swoich wdzięków, snuciu intryg et cetera. Raczej do subtelnych działań niż do walenia prosto w ryj. Członkinie Bene Gesserit poświęciły wiele pokoleń, by doprowadzić do narodzin Kwisatz Haderacha.
Z opowiadań największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie mojej rówieśniczki, Ai Jiang. „Dajcie angielskiego” to coś, co bardzo lubię, czyli oryginalny sposób dociskania twarzy społeczeństwa przyszłości w błoto, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał o podniesieniu jej zbyt wysoko. W tym przypadku ludzie płacą... słowami. Czy to ma sens? Niekoniecznie, ale spodobał mi się zabieg kropkowania słów, których główna bohaterka już nie zna.
Wydawnictwo Powergraph ogłasza wznowienie. "Opowieści z Meekhanśkiego Pogranicza.Wschód–Zachód" Roberta M. Wegnera w księgarniach od 13 lutego 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmuje 688 stron, w cenie detalicznej 74 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Agonia Ojca Wojny, Yawenyra, rozpoczyna walki o władzę wśród koczowniczych Se-kohlandczyków ze Wschodu. Młoda wojowniczka, Kailean, musi się zmierzyć z pytaniem, kim naprawdę jest i komu powinna służyć. Na Zachodzie, w portowym mieście Ponkee-Laa, złodziej Altsin pragnie honorowej zemsty za śmierć przyjaciela. Bez wiedzy o tym kto z kim sypia, staje się pionkiem w intrygach arystokratów.
Przygotuj się na epicką opowieść zanurzoną w świecie o monumentalnym rozmachu. Poznaj dziesiątki egzotycznych rodów, na zawsze podzielonych przez język, krwawą historię i boskie wyroki. Weź udział w pojedynkach magów, apokaliptycznych starciach wielkich armii i dyplomatycznych intrygach. Milczących mężczyzn i odważne kobiety połączą więzi fatalistycznego uczucia. A potem rozdzieli śmierć.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Książka trafiła do mnie w paczce z reportażami i za reportaż ją początkowo uważałam. Nawet na lubimyczytac jest w w powyższej kategorii.
Ale z każdą kolejną stroną czułam, że to jeden wielki bullshit. Faktycznie napisana jest w stylu reportażowym, wulgarny język i wkurwienie na pacjentów nie są dla mnie nowością, bo książek w medycznych klimatach trochę ostatnio przeczytałam. Natomiast opis swoich niesmacznych seksualnych przygód, celowe ryzykowanie życia pacjentów oraz kolesiostwo z narkotykowymi dilerami to nie jest coś do czego warto się otwarcie przyznawać pisząc o tym książkę. Szczególnie, że opisane sytuacje i osoby łatwo można by rozpoznać. Nawet użycie pseudonimu do podpisania tej książki nie czyni z niej reportażu. Chyba że pisanego przez idiotę.
Ale na plusik, sporo się uśmiałam i nie czytało się aż tak źle.
Dziewiąty i ostatni tom cyklu Expanse jest bezpośrednią kontynuacją Wzlotu Persepolis i Gniewu Tiamat oraz stanowi zakończenie linii fabularnej całej opowieści.
Podsumowując cykl: mimo lepszych i słabszych fragmentów to ogólnie bardzo mi się podobało, to była niezwykła przygoda, zżyłem się z bohaterami i czuję taką samą pustkę jak kiedyś po ukończeniu 5 sezonów The Wire czy ograniu trylogii Mass Effect.
Książka która dostała trzy najważniejsze nagrody w gatunku fantastyki: Hugo, Nebulę i Locusa. I c⁎⁎j wie za co.
Lekkie spoilery
Książka ma bardzo obiecujący premis. Poznajemy człowieka - Louisa Wu - którego w jego dwusetne urodziny odwiedza Nessus - osobnik gatunku laleczników - obcych których ludzkość już od dawna nie widziała bo opuścili te regiony kosmosu. Werbuje go do wyprawy kosmicznej w której mieliby zbadać tajemniczy pierścień zbudowany przez nieznaną rasę obcych wokół jednej z gwiazd. To sztuczna "planeta" o powierzchni chyba 3 miliony razy większej od Ziemi. Mimo zaawansowania technicznego laleczników są oni przerażeni potęgą kogoś kto potrafiłby czegoś takiego dokonać. Razem do ekipy werbują jeszcze kzina - Mówiącego-do-zwierząt, a załogę dopełnia kolejny człowiek - kobieta, Teela Brown.
No i w sumie na tej tajemnicy pierścienia kończy się to co ciekawe, bo potem okazuje się, że postacie są kompletnie płaskie - Louis jest nijaki, lalecznik jest mądry ale tchórzliwy, kzin silny i groźny, a Teela głupia, naiwna i służy jako "talizman szczęścia" dla załogi i seks zabawka dla Louisa (yep). Później pojawia się jeszcze jedna kobieta która dla odmainy jest kosmiczną prostytutką boginią seksu.
Historia się wlecze, nic ciekawego się tam nie dzieje, w połowie pojawia się nawet ciekawy plot twist z którego ostatecznie nic nie wynika, rozwiązanie historii nie porywa. Jedyne co ciekawe w tej książce to kilka idei które nie są w ogóle rozwinięte. Nie polecam, chyba że ktoś bardzo chcę sie zapoznać z "klasykiem".
@WujekAlien średnie ocen Pierścienia są sporo wyższe niż to co wystawiłem, nie bardzo rozumiem czemu, ale może po prostu mnie nie podeszło. Chociaż opinii zbieżnych z moją też trochę jest.
Ciekawie napisana historia wzlotu i upadku Mussoliniego. Oraz historia jego wrzodów, które wiernie przy nim trwały i wracały, gdy stres przekraczał normy wytrzymałości.
Hitler ze Stalinem trochę Mussoliniego przyćmili, ale okazuje się, że Duce miał ogromny wpływ w inspirowaniu wielkich dyktatorów. Cwaniactwo i instynkt zaprowadziły go bardzo wysoko i zapewniły wiele sukcesów, ale gdy instynkt nagle się posypał, to posypało się wszystko.
@lechaim ówczesny ambasador RP we Włoszech, a były adiutant Piłsudskiego - Wieniawa Długoszowski, prowadził rozmowy, by polscy żołnierze mogli przejechać przez Włochy do Francji i Ciano na tranzyt zezwolił.
@JapyczStasiek no debil, w dupach się poprzewracało od dobrobytu i robią jakieś spierdolone filmiki. Pocieszam się, że zrobił to z mierną książką, a nie np. Tolkienem.
Wydawnictwo Literackie zapowiada nowe wydanie książki Stanisława Lema. "Powrót" w księgarniach od 18 lutego 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie ma 440 stron, w cenie detalicznej 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pierwsze od lat 60. XX wieku wydanie Powrotu – wczesnej powieści Stanisława Lema domykającej autobiograficzną trylogię Czas nieutracony, na którą składają się również Szpital Przemienienia oraz Wśród umarłych.
Powieść rozpoczyna wstrząsający opis zniszczonej Warszawy, a dalej bohaterowie, w tym znany z poprzednich tomów lekarz Stefan Trzyniecki, próbują poskładać swoje tożsamości oraz szukają sposobów opowiadania własnych biografii tak, aby uniknąć kłopotów w przesyconej nieufnością nowej Polsce. Tak skonstruowany świat był pisarzowi potrzebny, by zilustrować status egzystencjalny ocalonych, starających się ułożyć sobie życie na nowo, z pełną świadomością o tym, jak okrutny potrafi być drugi człowiek.
„Powrót to ważne ogniwo twórczości Lema nie tylko ze względu na wątki biograficzne, ale także dlatego, że ukazuje jego zmagania z polityką stalinowską. Dodatkowo to ostatni utwór napisany przed Astronautami, powieścią, która zyskała uznanie zarówno cenzury, jak i czytelników oraz czytelniczek. (…) Tym ciekawszy jest powrót do jego wczesnych utworów, pisanych, gdy zbliżał się do trzydziestki, kiedy formował się jego naukoznawczy światopogląd i filozofia przypadku” – pisze w posłowiu prof. Agnieszka Gajewska.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Gratka dla fanów audiobooków. W serwisie lubimyczytac.pl trwa aktualnie plebiscyt na "Książkę Roku 2025", gdzie każdy kto odda swoje głosy otrzyma prezent: 21 dni darmowego dostępu do audiobooków na Audiotece. Myślę, że za darmo to uczciwa cena
Tak się zastanawiam, czy Bookmeter to dobre miejsce żeby dodawać wrażenia z podręczników do papierowych RPG?
Niby zdecydowanie są to książki, ale jednak czytanie ich nie jest rozrywką samą w sobie, a raczej wstępem do bardziej gamingowej zabawy. (Choć zdarzało i zdarza mi się czytać poderki od deski do deski dla rozrywki, ale ja to jestem porąbany )
@Aramil jak to mawiał klasyk "sztuka jest sztuka" Kojarzę, że przez Bookmeter przewijały się książki stricte techniczne (elektryka?), więc czemu nie W każdym razie ma to więcej sensu niż tag rpg, bo tam praktycznie tylko spam sklepu z chińskimi kostkami PS: wypaliłeś mi dziurę w ekranie, bandyto!
@aerthevist Tia, niszowe hobby na niszowym portalu raczej nie kończy się dużą aktywnością... Tak czy owak, w takim razie warto coś naskrobać. Choćby zareklamować Daggerhearta który jak na razie skutecznie obniża moje chęci grania w D&D 5e
@Aramil po przeczytaniu notki Ifryta sugerującego, że Daggerheart = PbtA with extra steps oraz w kontekście objętości podręcznika to obawiam się czy to nie jest jakaś aberracja. Z ciekawości chętnie poznam inny punkt widzenia