Razem z @George_Stark mówimy co następuje:
Temat: biskupi róż
Rymy: d⁎⁎a - biskupa - dzieci - śmieci
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Społeczność
"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy
Razem z @George_Stark mówimy co następuje:
Temat: biskupi róż
Rymy: d⁎⁎a - biskupa - dzieci - śmieci
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Na każdej parafii d⁎⁎a
I to wcale nie buskupa.
Co to? Wiedzą nawet dzieci -
Bioodpadowy kosz na śmieci.
W seminarium interesuje go każda d⁎⁎a —
łakomy kąsek nie umknie oku biskupa.
Kiedyś ślinił się na widok dzieci,
dopóki nie obcięli mu c⁎⁎ja,
by potem porzucić ciało wśród śmieci.
Zaloguj się aby komentować
Taki sobie napisałem
#zafirewallem #nasonety #diriposta #tworczoscwlasna
Praca nad sobą
Sam na sam, ja i obfita pustych ścian alkowa.
Powtórne wspomnienie obowiązków memorandum,
Dziegciu przytłoczenia - cała łyżka stołowa,
Czeka do przełknięcia z surową reprymendą.
Odór snutych winnych myśli nie wywietrzał,
A natura każe brnąć, nie bajdurzyć o ugodzie.
Trzymaj! Nie puszczaj! Przeczekaj ostrzał!
Zemglij oczy, odurz pędy! Gnaj o wschodzie!
W porannym mleku sufitu i zwątpień przetrwanych,
Rozczytuję ostatnie nocnych słów ekwiwokacje.
Kolejny dzień przeszłych demonów zarzynanych,
Ekscytacje ze zwycięstw, przez ich dekapitacje.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Niby człowiek na urlopie a z każdej strony różne obowiązki go dopadają. Jak nie żona, która zarządza obowiązkowe plażowanie to @George_Stark przypomina, że kawiarnia sama się nie poprowadzi. No dobrze, miało być podobno o pracy, a że urlop zdecydowanie jest tejże pochodną to śmiem twierdzić, że poniższy wytwór, do którego lektury Państwa serdecznie zapraszam, w konwencji się mieści. W jakiejś na pewno.
Lubieżne atrakcje
Żeby przypadkiem się nie przepracował,
Troskliwa żona wydała komendę:
Nad morze mnie zabierz, do Jelitkowa,
Albo Jastarni - no niech ci już będzie.
I chociaż miał już ochotę mitrężyć,
To żona rzekła jak mogła najsłodziej:
Nie masz się luby do mnie co szczerzyć,
Nad morzem - może. Jak nie, to rozchodzisz.
Nie myśląc wiele (lub nie tym organem),
Malując w myślach lubieżne atrakcje,
Zebrał się fonfi, popędem swym gnany,
Na plażę pojechał spędzać wakacje.
Lecz kiedy przyssał swój otwór gębowy,
Do żony, co słońcem leżała okryta,
To humor go dopadł iście hiobowy,
Gdy z żony piasek mu w zębach jął zgrzytać.
_#zafirewallem #nasonety #diriposta _
PS
Zdjęcie z dedykacją dla @ErwinoRommelo 😘

Zaloguj się aby komentować
Wyszło, jak wyszło, ale od serca.
WYPALONY
Siedzę w zadumie, patrząc gdzieś w przestworza.
Myśli mym potokiem rwącego ad absurdum.
Ciemna pustka przyszłość przede mną głęboko chowa.
Cholerna mapa z wymazaną legendą.
Gdybym z uporem maniaka powtarzał,
że znam już kierunek, że znów jestem w oazie?
Prawda dogoni, choćbym w kłamstwie wieczność trwał.
Czy stare, nowym jeszcze kiedyś na chwilę pobędzie?
Dźwigasz swe brzemię, chodzisz po wodach wezbranych.
Pytasz, czy ktoś pomoże, wejdzie w interakcje.
I bez sił wiem - swoich nie zostawia się samych!
Pokażmy, że kawiarenka to nie skansen!
Odpowiem na wezwanie, koniec słów jałowych.
Owcen jak to czytasz, to wiem, że laga dyga!
Przytłoczyć potrafi przeklęty trend zniżkowy.
@George_Stark , póki ty tu jesteś - kawiarenka jest żywa!
#zafirewallem #nasonety #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Jes jak jes
Czasem tak bywa, że jaka zmowa
milczenia zapadnie, z łaciny to omertum
Rozglądasz się i tylko twoja głowa
wystaje i twa grzęda ostatnią grzędą
Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał
Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie
Czasem we kogoś wena nie wejszła
I nie chciał kawiarni pogrążać w grozie
Być może ktoś utonął w oczach maślanych
Jak nie od miłości - to od czego wakacje?
Czasem ktoś zrobi ruch zakazany
I potem konsekwencje i perturbacje
Dlatego ja rzucam porcję wersów śmieciowych
Choć w głowie chaos i mamałyga
Co by zaognić twój nastrój morowy
Gdyż poetą jestem jak ucho ma ryba
#nasonety #diriposta #zafirewallem
Poeto, litości - pamiętaj o społeczności!
Zaloguj się aby komentować
Wytwór poniższy nie ma na celu wzbudzania w nikim poczucia winy, a jedynie zachętę do podjęcia aktywności. Również przez tych, którzy w wytworze (wyłącznie ze względów rytmiczno-rymowo-metrycznych!) nie zostali wymienieni. No, oprócz Splasza, bo on akurat napisał.
EDIT: Ale jakby chciał napisać jeszcze jeden, to nie mam nic przeciwko.
Za odzew zaś z góry dziękuję.
***
O obowiązkach, ale krótko
Był z nami Mongoł i Dziwna Sowa.
I Łoś też bywał, i Smok z legendów.
Ptaszyna była! – pisała o rybach!
Ech! – byli z nami. Ale czy będą?
Bo choćbym nie wiem jak się wytężał
i żył z poezji (o chlebie i wodzie),
to nie udźwignę – taki to ciężar:
wiersze mam pisać samemu sobie?
Toż skończyć można w toniach wiślanych! –
takie już w głowie mam desperacje!
I tak spoglądam ku naczyniom szklanym,
bo nam z kawiarni robi się skansen.
I tęsknię do waszych sonetów śmiechowych,
a i zachęcam żeby rym dźwigać,
bo takie pytanie przychodzi do głowy:
jest się poetą? Czy się nim bywa?
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
DLXXXVIII wydanie na4rymy.
U mnie wszystko dobrze, jakby kto pytał.
Przychodzę do Was z nowym zadaniem.
A zatem, bierzcie i piszcie z tego wszyscy
Temat: król popkultury
Rymy: gniew - zlew - włosy - naczosy (czy jak tam się to pisze, takie czipsy o smaku papieru)
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Ps. Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.
Po co komu kultura.
Usta wypełnia gniew,
Naczyń pełny zlew.
Na rowie jeżą się włosy –
Znowu podrożały naczosy.
W rodzicach wywoływał gniew
Najchętniej by nim przetkali zlew.
Jeszcze nosił długie włosy
I promował z lidla naczosy.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
No nie dadzą człowiekowi w spokoju się pourlopować się. Ale niech już Wam będzie. W takim razie dzisiaj leniwie, słonecznie, plażowo…
Temat: Takie tam z rodziną na plaży…
Rymy: ciało - piachu - mało - obciachu
Miłej zabawy i udanego rymowania
#zafirewallem #naczteryrymy


Wspaniałe, dostojne me ciało
zasiadło powabnie na piachu
napatrzeć się na nie to mało
pobieram opłaty bez obciachu
Synek na plaży wykopał dzisiaj ciało,
natrafił swą łopatką, gdy grzebał w piachu
lecz trupie lico opalone zbyt mało,
zakopał ponownie, by nie robić mu obciachu
PUSTA PLAŻA W WICKU MORSKIM.
Cóż, nie lada problem to ciało —
Szast, prast — dziura w ziemi i do piachu.
Straszna to zabawa, a mi wciąż mało.
Zwłoki są fajne — nie marudzą, nie ma obciachu.
Zaloguj się aby komentować
#naopowiesci #tworczoscwlasna #zafirewallem
Cicho, bo "Sławosz" mówi
Był czwartkowy wieczór, pub „Pod Lewitującym Kurczakiem” pękał w szwach. Nad barem wisiała stara plazma pokazująca mecz Ekstraklasy, Radomiaka z Pogonią, gdzie debiutował H⁎⁎a, mimo to nikt nie oglądał. Wszyscy siedzieli przy stoliku pod ścianą, gdzie Sławosz Uznański – astronauta, bohater narodowy i człowiek, który „przeżył stację kosmiczną” – właśnie kończył drugie piwo i zaczynał trzecią historię.
– No i wtedy mówię do Władimira: „To nie może być guzik do ekspresu! Ma naklejkę: 'Nie dotykać – tunel czasoprzestrzenny'!”
– I co zrobił? – zapytał Mirek, inżynier od klimatyzacji, który najdalej udał się w podróż z Wrocławia do Włocławka i to przez pomyłkę.
– No jak to co? Nacisnął! Głupi rusek myślał, że to żart. Co też wygaduję "Rusek myślał"... dobre sobie. A ja? A ja zrobiłem krok w bok, bo wiesz… mam refleks. Trochę jak Bruce Lee, tylko lewitujący.
Sławosz zrobił dramatyczną pauzę i upił łyk piwa, niczym z kosmicznej karafki.
– I co, teleportował się? – zapytał Paweł, który raz pracował przy kablu światłowodowym i teraz uważał się za eksperta od wszystkiego, co zawiera słowo „kwantowy”.
– Nie teleportował. On… się odwrócił i powiedział: „O, chyba działa”, po czym cała stacja się zawinęła. Dosłownie. Takie fiuuuu, jakbyś próbował złożyć Ikea Pax bez instrukcji i wszystko się nagle samo poskładało.
– A ty?
– Ja zostałem. Bo byłem akurat w tej jednej części, która – uwaga – została wyjęta z czasoprzestrzeni. Później dowiedziałem się, że to specjalnie wytworzona "komora idiotyzmu", która ma chronić wszechświat przed rozpadem.
– Czyli… wszyscy zginęli?
– W cudzysłowie: „zniknęli z naszej rzeczywistości”. W praktyce: zginęli jak muchy w mikrofali. Ale ja przeżyłem, bo – i to jest kluczowe – byłem zajęty robieniem selfie z konserwą gulaszową. Specjalne wyzwanie na hejto.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Tylko Grzesiek, lokalny filozof i kierowca Ubera, zmarszczył czoło.
– Ale czekaj. Tunel czasoprzestrzenny? Co to w ogóle znaczy?
– To znaczy, Grzesiu, że jak naciśniesz guzik, który wygląda jak coś z filmu „Odyseja Kosmiczna”, to może ci się rozwarstwić istnienie. Prosta sprawa. Przenosisz się do innego wymiaru. Albo odpala ci się mikrofalówka. Różnie z tym bywa.
– I co zrobiłeś potem?
– Wyszedłem na zewnątrz. W sensie… na zewnątrz komory idiotyzmu. Nie była już na żadnej orbicie. Zamiast tego… unosiła się w czymś, co wyglądało jak basen z żelków Haribo i zniekształconych Chopinów. Grawitacji nie było, ale mózg próbował to zrozumieć jakby szukał puenty dowcipu w Familiadzie.
– I przetrwałeś?
– No właśnie. Oto najpiękniejsze: nic mi nie było, bo – tu się trzymajcie – Polak jest tylko szumem w kosmosie. Ja tam byłem tak nieistotny, że żadna siła nie chciała się mną zająć. Te wymiary, tunele, kwantowe bajery – one eliminowały tylko „poważne byty”. A ja byłem tylko gościem w skarpetkach z Batmanem, który gadał sam do siebie. Kosmos uznał: „eee, zostaw go, to tylko Sławosz”.
Piotrek, który jeszcze się nie odezwał, wyjąkał:
– Ale jak wróciłeś?
– A, no to jest najlepsze. Po trzech dniach w tej haribowej rzeczywistości – zjadłem wszystkie unoszące się konserwy, gadałem z przelatującym filtrem powietrza, którego nazwałem "Zenon" – pojawiła się sonda. Taka jak z filmów. Migająca, latająca, z dźwiękiem bziuuu. Przekazała mi wiadomość: „Gratulacje. Zdałeś test. Ludzkość gotowa na kontakt.”
– Czekaj… test?
– No! Cała stacja była symulacją! Eksperyment stworzony przez istoty wyższe. Sprawdzali, czy którykolwiek człowiek będzie na tyle bystry, żeby nie naciskać czerwonego guzika z napisem NIE NACISKAJ. A jak będzie – czy przynajmniej się uratuje. I wiecie co? Zostałem jedynym człowiekiem w historii, który przetrwał Kontakt z Głupotą w Warunkach Zerowej Grawitacji.
– I co się stało potem?
– Wysłali mnie na Ziemię. Przez inny tunel. Taki jak w pralce wirnikowej, tylko bardziej z duchowym wymiarem. I wylądowałem… w Częstochowie. Nago. Na wieży Jasnej Góry.
– A NASA, a ESA?
– Udają, że nic się nie stało. Wiecie… budżety, polityka, tajne sprawy. Ja im powiedziałem: „Nie ma sprawy, możecie zatuszować, ale przynajmniej nazwijcie cokolwiek moim imieniem.” I wiecie co? Teraz oficjalnie w planach ISS 2.0 jest „Stacja Uznańskiego – Strefa Przetrwania Idiotyzmu".
W pubie zapadła cisza.
– Ty, Sławosz… – odezwał się nagle Mirek – a może ty to wszystko wymyśliłeś, co?
Sławosz uśmiechnął się pod nosem, wyjął z kieszeni zdjęcie: selfie z kosmiczną konserwą, podpisane „Dla Zenona, najlepszego kompana oddychania – S.U.”
– Mirek, jakbyś przeżył rozmowę z filtrem powietrza przez trzy dni, też byś chciał, żeby ci ktoś wierzył.
I wziął kolejny łyk piwa, po czym wyjął broń i wymierzył w kompanów.
– Prawda była tylko częściowa. To co słyszeliście opowiedziałem Trumpowi. On jest głupi, podobnie jak wy i uwierzył. Prawda jest taka, że tunel czasoprzestrzenny pozwolił zmienić bieg historii. Sławosza z nami nie ma, siedzi w więzieniu
Zapadła grobowa cisza.
Piotrek zagaił ponownie, tym razem jąkając się już nie bez przyczyny:
- To kim do cholery jesteś?
– Jestem Kajetan, Kajetan Poznański i wróciłem by zabijać.
Po czym rozpoczęła się masakra.
Kiedy kawiarenkowicz nie napisał przez całe 2 tygodnie u Ciebie opowieści, a inną napisał po 6h od ogłoszenia:

@onpanopticon a mama wie, że ćpiesz? 🤣 A tak serio niezły minduck. Podoba mi się. Sławosz vel Kajetan powinien jeszcze mieć ręcznik przewieszony przez szyję. 😜
Zaloguj się aby komentować
Mam zaszczyt zainicjować kolejną edycję konkursu #naopowiesci
Temat: Sławosz Uznański-Wiśniewski opowiada znajomym w pubie jak było na stacji ISS.
Warunek konieczny: elementy komediowe w historii
Pozostałe fabuły dowolne - mogą być pierwiastki fantastyczne, sci-fi, polityczne, horroru lub romansu. Historia nie musi nawet stricte opisywać tego co się działo faktycznie na stacji, może być tak, że główny bohater chciał opowiedzieć o pobycie w kosmosie, ale nieumyślnie zszedł na inny temat i zaczął gadać o czymś zupełnie niepowiązanym. Daję tutaj swobodę.
Długość - max. 1000 słów
Termin umieszczania prac: do 11 lipca 20:00
Kryteria oceny: liczba piorunów będzie stanowiła 50% wagi oceny, drugi komponent, równie "ciężki" to moja subiektywna opinia w obrębie której spróbuję ocenić to czy historia mi się podoba czy nie. Przykład: trzy prace, otrzymują kolejno 5 / 16 / 23 pioruny. Przyjmuję zatem, że przyznaję tyle punktów oraz każdej pracy mogę dorzucić drugie tyle od siebie. Jak widać praca z 5 piorunami nie jest w stanie zmienić swojej pozycji na liście i będzie miała zawsze ostatnie miejsce. Za to praca z 16 piorunami może wygrać, jeśli zdecydowałbym się przyznać jej drugie 16 piorunów, a tej z 23 piorunami, zero. Chyba wiadomo o co chodzi. Jeśli komuś się wydaje taki system niesprawiedliwy, to cóż, taki lajf.
Dodatkowa podpowiedź odnośnie moich subiektywnie dodawanych punktów - lubię plot twisty, czarny humor i lekkie pióro, takie trochę w stylu pasty (np. bardzo podobają wpisy o tym jak @knoor prowadził foodtrucka i w tym momencie apeluję do autora tychże opowieści o więcej!)

Zaloguj się aby komentować
Zapraszam Panów i Panie na rymowanie
Temat: serwery
Rymy: ziemniaka - starzy - Polaka - usmaży
#zafirewallem #naczteryrymy
Ser Wery
To pasuje do ziemniaka,
Lubią młodzi - lubią starzy.
To domena jest Polaka,
Że se taki ser usmaży.
Magiczny wywar z ziemniaka
znają go wszyscy, młodzi i starzy
wypij go by zdać test na Polaka
Sarmata przeżyje, niewiernego usmaży
Placki robi się z ziemniaka
Wiedzą młodzi jak i starzy
Tylko czemu się je dla Polaka
W serwerze na procku smaży?
Zaloguj się aby komentować
Pora zakończyć i podsumować XVII edycję #naopowiesci
Przypominam, że opowiadania w tej edycji miały zacząć się zupełnie zwyczajnie, ale zakończyć kompletnym absurdem, a dodatkowo jedno ważne prawo natury, społeczeństwa lub technologii miało zostać odwrócone.
Użytkownik @Spleen napisał o firmie o jakże pięknie brzmiącej nazwie "NAGO - spółka z obnażoną godnością". Opowiadanie z humorem, gdzie niemożność założenia ubrań w pracy budzi kontrowersje, które to szef firmy próbuje wyjaśnić. Bardzo fajny pomysł na odwrócone prawo oraz śmieszne dialogi. No mam nadzieję, że jeśli dojdzie do takich czasów to będę jednak pracował zdalnie, bez kamerki. No albo chociaż w firmie z modelkami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Rowerowe opowiadanie @fonfi natomiast oparte zostało na faktach i liczyło aż 2817 słów! Opowieść jest nie tylko rowerową relacją z Mazowieckiego Gravelu, w którym to Fonfi jechał na dystansie 120km (co okazało się trochę jednak innym dystansem w rzeczywistości), ale też relacją ojciec-syn, bowiem nie była to samotna wyprawa! Syn maruda, niszczyciel motywacji i uśmiechów pań w sklepie nie przejechał tej wyprawy równie zadowolony co ojciec, ale po wszystkim stwierdził jednak "ja chce jeszcze raz!". Nie no, żartowałem. Tak naprawdę chciał, żeby zadzwonić po MamaUber, ale Fonfi i tak go zapisał na 2 razy dłuższą trasę na przyszły rok. Ciekawe kiedy młody się dowie. Może w połowie trasy? Zobaczymy za rok, ale już teraz z tego miejsca życzę powodzenia i gratuluję świetnej wyprawy jak i super opowiadania!
Zasady jednak są nieubłagalne (no chyba, że trzeba wrobić mnie w zwycięstwo. No to wtedy okazuje się, że są). A brzmiały one mniej więcej dokładnie tak: Co mnie najbardziej zaskoczy i/ lub rozbawi, więc liczę na kreatywność i dawkę humoru/ absurdu. Dodatkowo limit słów to 200-1000. Tak więc zwycięzcą tej edycji zostaje @Spleen! Gratuluję oczywiście wygranej i trochę współczuję, wiadomo.
Dodatkowe nagrody:
- Model polskiego niszczyciela ORP Błyskawica dla @fonfiego (a może nawet bardziej jego syna?) za błyskawiczne niszczenie dobrej zabawy i uśmiechów nie tylko dzieci
- Plaster z powertape'a dla @Spleen, aby można ukryć już na zawsze część ciała, której nie chcemy pokazywać szefowi
- Długa rolka papirusu dla @fonfi za bardzo długie opowiadanie. Teraz będzie miał na czym spisywać jeszcze dłuższe.
Nie opowiadań w tej edycji było mało, szczególnie, że temat raczej nie był trudny i pozwalał na sporo dowolności. Niemniej jednak powstałe opowiadania ratowały swoim poziomem tę edycję sonetów za co dziękuję całym 2 (słownie dwóm) uczestnikom. Jeszcze raz gratulację wygranej i mam nadzieję, że nagrody się spodobają!
#podsumowanienaopowieści #zafirewallem

@pingWIN przeczytałem sobie jeszcze raz. Fakt, niewiele, ale za to jak! Byle co to i ja mogę napisać. Na tę edycję się nie wyrobiłem czasowo, w następnej dołożę. To ilość kosztem jakości xd
A skoro ilość, to @fonfi teraz z 5 rzuci
@pingWIN Od syna: "Tato, tato!! Powiedz im, że ja taki zły to nie jestem, a opowiadanie było koloryzowane i dramatyzowane!"
Ale model niszczyciela przytulił. W każdym razie dziękujemy za nagrody i piękne podsumowanie.

Zaloguj się aby komentować
No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.
***
Kotlet w cebuli i w grzybach
– „Proszę państwa: oto krowa.
Nam, w wyniku referendum,
wyszło, że samica ta wołowa
spędzi semestr na stypendium.”
Na to byk ze złości stężał:
„ – Że jak Teksas takiej krowie?!
Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;
To nie wyjdzie jej na zdrowie!”
Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!
A takie stypendium? – to jak wakacje!
I redneck się marzy jej nieokrzesany,
i różne inne atrakcje.
I tyle było historii krowy,
bo – jak to z krowami bywa –
skończyła jako kotlet wołowy.
Kotlet w cebuli i w grzybach.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.
No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:
***
Doktor Frankenstein-Dolittle
W zasadzie to był to zwykły konował,
taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;
a nikt nie wiedział, że nocą klonował
kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.
Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,
co domem były tychże psów sforze,
i się przyglądał tym psom zza węgła
i plan układał – plan, że mój Boże!
Motyw to choćby z filmów nam znany,
że ład natury ma swoje racje
i lekarz-geniusz na śmierć skazany
stanowić będzie dla psów kolację:
gdy sukces odniósł już naukowy
kiedy głód Nobla się w nim odzywał,
ten jego sukces – cerber trzygłowy
na śmierć go właśnie zagryzał.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!
Dzisiaj rymujemy do słów poety nieco zapomnianego - Jalu Kurka. Jakoś ujął mnie dzisiaj pewnym wierszem, stąd też proponuję:
Temat: uśmiech
Rymy: zamknięte-teraz-uśmiechnięte-ocierasz
Instrukcja: stwórz czterowiersz, którego wersy kończyć się będą podanymi słowami. Ciesz się byciem częścią wspaniałej społeczności poetów i baw się dobrze.
#zafirewallem #naczteryrymy
Randka moli książkowych
Drzwi już zamknięte.
Co będzie teraz?
Oczy uśmiechnięte -
O książki się ocierasz.
Te etapy życia jak książki zamknięte
Wspomnieniem blakną, ważne tu i teraz
Czoło marsowe lecz oczy uśmiechnięte
Wczoraj się o rozpacz, dziś o szczęście ocierasz.
Gdy serce staje się zamkniete
Samą pustkie czujesz teraz
Oczy masz zawsze uśmiechnięte
A kiedy płaczesz to je ocierasz
Zaloguj się aby komentować
Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji #nasonety
SUFO
W mojej pracy jest umowa
Jest robotą całkiem pewną
I jest przy tym nawet zdrowa
W niej przechadzam się alejką
Jest tu spokój, żaden szał
Będąc czasem na obchodzie
Wypatruję w Wiśle ciał
Widzę nurt jej, ptaki, łodzie
Setki książek przeczytanych
Budowane też relacje
Wiele godzin w gry przegranych
Jakbym ciągle miał wakacje
Jest też trening bardzo zdrowy
Aż mnie kiedyś piekła łyda
Mnóstwo praktyk też duchowych
I pisana swa diatryba
#zafirewallem

@splash545
Czemu na tej butelce jest przetłumaczone Amigo na brytolski i to jeszcze większą czcionką?
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście Sznurek , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:
***
Chyba
A kiedy rano boli cię głowa
to skutek twoich wczorajszych błędów;
to jakby zawał tysiąca pował,
bo łeb pulsuje od skroni do zębów.
Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał
a była to (chyba) czysta na lodzie,
i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,
a później to żeś już przestał rachować.
A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,
za tydzień tę samą odstawisz akcję:
w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.
Sobota? Słuszną przydzieli ci rację
przeróżnych proszków od bólu głowy,
z ogórków kiszonych wodę ci wyda,
a łeb bolący pomysł nie-nowy
podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”
***
#nasonety
#zafirewallem
„Więcej nie piję. Chyba.”
Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.
A co do słów Bukowskiego
A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.
to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.
@splash545
natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie
Zgadzam się, że nałogi to ucieczka i głuszenie. Natomiast sposoby potrafię wyobrazić sobie głupsze: jakieś destrukcyjne związki albo oddanie się całkowicie pracy w taki sposób, że nie dość, że wykańcza się w niej siebie, to jeszcze i innych.
Zaloguj się aby komentować
Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:
***
O toposach (czy innych archetypach)
czyli: Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?
Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!
I myślał, że grotów uniknie zębów,
kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!
Ale spod wody wystawał piętą.
I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,
i z przerażeniem przyglądał się sobie,
bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza
skrytego w ciele o wielkiej urodzie.
I było wielu: znanych, nieznanych,
którzy przejazdem lub na wakacje
tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych
życia skończyli fabułę i akcję.
Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –
przestroga to jak najbardziej prawdziwa,
że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.
I będzie z ciebie topielec lub strzyga.
***
Dziękuję.
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
#nasonety to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy #nasonety , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.
Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni #zafirewallem kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:
***
Julian Tuwim
Do Marii Pawlikowskiej
O, staroświecka młoda pani z Krakowa!
Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!
Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.
Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał
W księżycowej, źródłosłowej wodzie?
Już w to pono synod krakowski wejrzał
I wieść gruchnęła w narodzie.
W fiołkowych olejkach i w różanych
Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,
W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych
Wyczytałaś owe inkantacje?
Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych,
Że się lud bogobojny wzdryga?
Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy,
Quia es venefica et striga!
Ćmy czartowskie, powiernice twoje,
Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,
A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje
W wierszach, jak w retortach szklanych.
***
Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców pogrubione i pochylone) wersów bierze udział w konkursie.
Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.
Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.
Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze.
#diproposta
Zaloguj się aby komentować
Łiiiiii.... No to teraz ja
Temat: lato
Rymy: leje - uczniom - dzieje - różom
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty xD
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Ps. Społeczność nie może być zapomniana!

W lato z nieba żar się leje
Da czerniaka kilku uczniom
Przypadkowa śmierć się dzieje
Żegnać ich będziemy różom
Choć słońce przypieka on na wszystko leje
Próbował dotrzymać kroku innym uczniom
Chcącemu, widać jednak , krzywda się dzieje
Więc jemu wyrosły kolce - nie różom
Jeszcze tylko ojciec tyłek zleje
mnie i innym w kraju uczniom
za jedynek grad tak się dzieje
potem cześć i chwała podróżom
Zaloguj się aby komentować