Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

W seminarium interesuje go każda d⁎⁎a —

łakomy kąsek nie umknie oku biskupa.

Kiedyś ślinił się na widok dzieci,

dopóki nie obcięli mu c⁎⁎ja,

by potem porzucić ciało wśród śmieci.

Zaloguj się aby komentować

Taki sobie napisałem Postawię jak ze wszystkim na regularność, to z czasem powinno być znośniej.


#zafirewallem #nasonety #diriposta #tworczoscwlasna


Praca nad sobą


Sam na sam, ja i obfita pustych ścian alkowa.

Powtórne wspomnienie obowiązków memorandum,

Dziegciu przytłoczenia - cała łyżka stołowa,

Czeka do przełknięcia z surową reprymendą.


Odór snutych winnych myśli nie wywietrzał,

A natura każe brnąć, nie bajdurzyć o ugodzie.

Trzymaj! Nie puszczaj! Przeczekaj ostrzał!

Zemglij oczy, odurz pędy! Gnaj o wschodzie!


W porannym mleku sufitu i zwątpień przetrwanych,

Rozczytuję ostatnie nocnych słów ekwiwokacje.

Kolejny dzień przeszłych demonów zarzynanych, 

Ekscytacje ze zwycięstw, przez ich dekapitacje.

@onpanopticon Oho, przyszedł Pan elokwentny i prosty człowiek czyta i nie rozumie co czyta, bo nie zna słów xD


Bardzo ładny sonet, czy coś... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Niby człowiek na urlopie a z każdej strony różne obowiązki go dopadają. Jak nie żona, która zarządza obowiązkowe plażowanie to @George_Stark przypomina, że kawiarnia sama się nie poprowadzi. No dobrze, miało być podobno o pracy, a że urlop zdecydowanie jest tejże pochodną to śmiem twierdzić, że poniższy wytwór, do którego lektury Państwa serdecznie zapraszam, w konwencji się mieści. W jakiejś na pewno.


Lubieżne atrakcje


Żeby przypadkiem się nie przepracował,

Troskliwa żona wydała komendę:

Nad morze mnie zabierz, do Jelitkowa,

Albo Jastarni - no niech ci już będzie.


I chociaż miał już ochotę mitrężyć,

To żona rzekła jak mogła najsłodziej:

Nie masz się luby do mnie co szczerzyć,

Nad morzem - może. Jak nie, to rozchodzisz.


Nie myśląc wiele (lub nie tym organem),

Malując w myślach lubieżne atrakcje,

Zebrał się fonfi, popędem swym gnany,

Na plażę pojechał spędzać wakacje.


Lecz kiedy przyssał swój otwór gębowy,

Do żony, co słońcem leżała okryta,

To humor go dopadł iście hiobowy,

Gdy z żony piasek mu w zębach jął zgrzytać.


_#zafirewallem #nasonety #diriposta _


PS

Zdjęcie z dedykacją dla @ErwinoRommelo 😘

2f559b17-62aa-4d62-b8b9-28c586ae7e41

Ojej. Nie dość, że całość jest tak niesamowicie zgrabna, a pierwsza strofa szczególnie, to jeszcze jest to ten rodzaj humoru i świntuszenia wierszowego, który uwielbiam!

Zaloguj się aby komentować

Wyszło, jak wyszło, ale od serca.


WYPALONY


Siedzę w zadumie, patrząc gdzieś w przestworza.

Myśli mym potokiem rwącego ad absurdum.

Ciemna pustka przyszłość przede mną głęboko chowa.

Cholerna mapa z wymazaną legendą.


Gdybym z uporem maniaka powtarzał,

że znam już kierunek, że znów jestem w oazie?

Prawda dogoni, choćbym w kłamstwie wieczność trwał.

Czy stare, nowym jeszcze kiedyś na chwilę pobędzie?


Dźwigasz swe brzemię, chodzisz po wodach wezbranych.

Pytasz, czy ktoś pomoże, wejdzie w interakcje.

I bez sił wiem - swoich nie zostawia się samych!


Pokażmy, że kawiarenka to nie skansen!

Odpowiem na wezwanie, koniec słów jałowych.

Owcen jak to czytasz, to wiem, że laga dyga!


Przytłoczyć potrafi przeklęty trend zniżkowy.

@George_Stark , póki ty tu jesteś - kawiarenka jest żywa!


#zafirewallem #nasonety #tworczoscwlasna

2f3deef9-1f28-4fd7-a852-370b07dc3df1

Zaloguj się aby komentować

Jes jak jes


Czasem tak bywa, że jaka zmowa

milczenia zapadnie, z łaciny to omertum

Rozglądasz się i tylko twoja głowa

wystaje i twa grzęda ostatnią grzędą


Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał

Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie

Czasem we kogoś wena nie wejszła

I nie chciał kawiarni pogrążać w grozie


Być może ktoś utonął w oczach maślanych

Jak nie od miłości - to od czego wakacje?

Czasem ktoś zrobi ruch zakazany

I potem konsekwencje i perturbacje


Dlatego ja rzucam porcję wersów śmieciowych

Choć w głowie chaos i mamałyga

Co by zaognić twój nastrój morowy

Gdyż poetą jestem jak ucho ma ryba


#nasonety #diriposta #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności!

Czasem się zdarzy, że ktoś przemitrężał

Zasypiał we wtorek, zbudził się o sobocie


Aż mi się przypomniał pan Edward Stachura, który pisał o takich dniach, co to trwają kilka dni.

Zaloguj się aby komentować

Wytwór poniższy nie ma na celu wzbudzania w nikim poczucia winy, a jedynie zachętę do podjęcia aktywności. Również przez tych, którzy w wytworze (wyłącznie ze względów rytmiczno-rymowo-metrycznych!) nie zostali wymienieni. No, oprócz Splasza, bo on akurat napisał.


EDIT: Ale jakby chciał napisać jeszcze jeden, to nie mam nic przeciwko. KONIEC EDITA


Za odzew zaś z góry dziękuję.


***


O obowiązkach, ale krótko


Był z nami Mongoł i Dziwna Sowa.

I Łoś też bywał, i Smok z legendów.

Ptaszyna była! – pisała o rybach!

Ech! – byli z nami. Ale czy będą?


Bo choćbym nie wiem jak się wytężał

i żył z poezji (o chlebie i wodzie),

to nie udźwignę – taki to ciężar:

wiersze mam pisać samemu sobie?


Toż skończyć można w toniach wiślanych! –

takie już w głowie mam desperacje!

I tak spoglądam ku naczyniom szklanym,

bo nam z kawiarni robi się skansen.


I tęsknię do waszych sonetów śmiechowych,

a i zachęcam żeby rym dźwigać,

bo takie pytanie przychodzi do głowy:

jest się poetą? Czy się nim bywa?


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

DLXXXVIII wydanie na4rymy.

U mnie wszystko dobrze, jakby kto pytał.

Przychodzę do Was z nowym zadaniem.

A zatem, bierzcie i piszcie z tego wszyscy


Temat: król popkultury

Rymy: gniew - zlew - włosy - naczosy (czy jak tam się to pisze, takie czipsy o smaku papieru)


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem


Ps. Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

No nie dadzą człowiekowi w spokoju się pourlopować się. Ale niech już Wam będzie. W takim razie dzisiaj leniwie, słonecznie, plażowo…


Temat: Takie tam z rodziną na plaży…

Rymy: ciało - piachu - mało - obciachu


Miłej zabawy i udanego rymowania


#zafirewallem #naczteryrymy

f8885ebc-5178-4217-98a7-9539106fb955
ed243ee4-9dca-452c-84a4-e64d37e236f9

Synek na plaży wykopał dzisiaj ciało,

natrafił swą łopatką, gdy grzebał w piachu

lecz trupie lico opalone zbyt mało,

zakopał ponownie, by nie robić mu obciachu

PUSTA PLAŻA W WICKU MORSKIM.


Cóż, nie lada problem to ciało —

Szast, prast — dziura w ziemi i do piachu.

Straszna to zabawa, a mi wciąż mało.

Zwłoki są fajne — nie marudzą, nie ma obciachu.

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci #tworczoscwlasna #zafirewallem


Cicho, bo "Sławosz" mówi


Był czwartkowy wieczór, pub „Pod Lewitującym Kurczakiem” pękał w szwach. Nad barem wisiała stara plazma pokazująca mecz Ekstraklasy, Radomiaka z Pogonią, gdzie debiutował H⁎⁎a, mimo to nikt nie oglądał. Wszyscy siedzieli przy stoliku pod ścianą, gdzie Sławosz Uznański – astronauta, bohater narodowy i człowiek, który „przeżył stację kosmiczną” – właśnie kończył drugie piwo i zaczynał trzecią historię.


– No i wtedy mówię do Władimira: „To nie może być guzik do ekspresu! Ma naklejkę: 'Nie dotykać – tunel czasoprzestrzenny'!”


– I co zrobił? – zapytał Mirek, inżynier od klimatyzacji, który najdalej udał się w podróż z Wrocławia do Włocławka i to przez pomyłkę.


– No jak to co? Nacisnął! Głupi rusek myślał, że to żart. Co też wygaduję "Rusek myślał"... dobre sobie. A ja? A ja zrobiłem krok w bok, bo wiesz… mam refleks. Trochę jak Bruce Lee, tylko lewitujący.


Sławosz zrobił dramatyczną pauzę i upił łyk piwa, niczym z kosmicznej karafki.


– I co, teleportował się? – zapytał Paweł, który raz pracował przy kablu światłowodowym i teraz uważał się za eksperta od wszystkiego, co zawiera słowo „kwantowy”.


– Nie teleportował. On… się odwrócił i powiedział: „O, chyba działa”, po czym cała stacja się zawinęła. Dosłownie. Takie fiuuuu, jakbyś próbował złożyć Ikea Pax bez instrukcji i wszystko się nagle samo poskładało.


– A ty?


– Ja zostałem. Bo byłem akurat w tej jednej części, która – uwaga – została wyjęta z czasoprzestrzeni. Później dowiedziałem się, że to specjalnie wytworzona "komora idiotyzmu", która ma chronić wszechświat przed rozpadem.


– Czyli… wszyscy zginęli?


– W cudzysłowie: „zniknęli z naszej rzeczywistości”. W praktyce: zginęli jak muchy w mikrofali. Ale ja przeżyłem, bo – i to jest kluczowe – byłem zajęty robieniem selfie z konserwą gulaszową. Specjalne wyzwanie na hejto.


Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Tylko Grzesiek, lokalny filozof i kierowca Ubera, zmarszczył czoło.


– Ale czekaj. Tunel czasoprzestrzenny? Co to w ogóle znaczy?


– To znaczy, Grzesiu, że jak naciśniesz guzik, który wygląda jak coś z filmu „Odyseja Kosmiczna”, to może ci się rozwarstwić istnienie. Prosta sprawa. Przenosisz się do innego wymiaru. Albo odpala ci się mikrofalówka. Różnie z tym bywa.


– I co zrobiłeś potem?


– Wyszedłem na zewnątrz. W sensie… na zewnątrz komory idiotyzmu. Nie była już na żadnej orbicie. Zamiast tego… unosiła się w czymś, co wyglądało jak basen z żelków Haribo i zniekształconych Chopinów. Grawitacji nie było, ale mózg próbował to zrozumieć jakby szukał puenty dowcipu w Familiadzie.


– I przetrwałeś?


– No właśnie. Oto najpiękniejsze: nic mi nie było, bo – tu się trzymajcie – Polak jest tylko szumem w kosmosie. Ja tam byłem tak nieistotny, że żadna siła nie chciała się mną zająć. Te wymiary, tunele, kwantowe bajery – one eliminowały tylko „poważne byty”. A ja byłem tylko gościem w skarpetkach z Batmanem, który gadał sam do siebie. Kosmos uznał: „eee, zostaw go, to tylko Sławosz”.


Piotrek, który jeszcze się nie odezwał, wyjąkał:


– Ale jak wróciłeś?


– A, no to jest najlepsze. Po trzech dniach w tej haribowej rzeczywistości – zjadłem wszystkie unoszące się konserwy, gadałem z przelatującym filtrem powietrza, którego nazwałem "Zenon" – pojawiła się sonda. Taka jak z filmów. Migająca, latająca, z dźwiękiem bziuuu. Przekazała mi wiadomość: „Gratulacje. Zdałeś test. Ludzkość gotowa na kontakt.”


– Czekaj… test?


– No! Cała stacja była symulacją! Eksperyment stworzony przez istoty wyższe. Sprawdzali, czy którykolwiek człowiek będzie na tyle bystry, żeby nie naciskać czerwonego guzika z napisem NIE NACISKAJ. A jak będzie – czy przynajmniej się uratuje. I wiecie co? Zostałem jedynym człowiekiem w historii, który przetrwał Kontakt z Głupotą w Warunkach Zerowej Grawitacji.


– I co się stało potem?


– Wysłali mnie na Ziemię. Przez inny tunel. Taki jak w pralce wirnikowej, tylko bardziej z duchowym wymiarem. I wylądowałem… w Częstochowie. Nago. Na wieży Jasnej Góry.


– A NASA, a ESA?


– Udają, że nic się nie stało. Wiecie… budżety, polityka, tajne sprawy. Ja im powiedziałem: „Nie ma sprawy, możecie zatuszować, ale przynajmniej nazwijcie cokolwiek moim imieniem.” I wiecie co? Teraz oficjalnie w planach ISS 2.0 jest „Stacja Uznańskiego – Strefa Przetrwania Idiotyzmu".


W pubie zapadła cisza.


– Ty, Sławosz… – odezwał się nagle Mirek – a może ty to wszystko wymyśliłeś, co?


Sławosz uśmiechnął się pod nosem, wyjął z kieszeni zdjęcie: selfie z kosmiczną konserwą, podpisane „Dla Zenona, najlepszego kompana oddychania – S.U.”


– Mirek, jakbyś przeżył rozmowę z filtrem powietrza przez trzy dni, też byś chciał, żeby ci ktoś wierzył.


I wziął kolejny łyk piwa, po czym wyjął broń i wymierzył w kompanów.


– Prawda była tylko częściowa. To co słyszeliście opowiedziałem Trumpowi. On jest głupi, podobnie jak wy i uwierzył. Prawda jest taka, że tunel czasoprzestrzenny pozwolił zmienić bieg historii. Sławosza z nami nie ma, siedzi w więzieniu 


Zapadła grobowa cisza.


Piotrek zagaił ponownie, tym razem jąkając się już nie bez przyczyny:

- To kim do cholery jesteś?

– Jestem Kajetan, Kajetan Poznański i wróciłem by zabijać.

Po czym rozpoczęła się masakra.

@onpanopticon a mama wie, że ćpiesz? 🤣 A tak serio niezły minduck. Podoba mi się. Sławosz vel Kajetan powinien jeszcze mieć ręcznik przewieszony przez szyję. 😜

Zaloguj się aby komentować

Mam zaszczyt zainicjować kolejną edycję konkursu #naopowiesci


Temat: Sławosz Uznański-Wiśniewski opowiada znajomym w pubie jak było na stacji ISS.


  • Warunek konieczny: elementy komediowe w historii

  • Pozostałe fabuły dowolne - mogą być pierwiastki fantastyczne, sci-fi, polityczne, horroru lub romansu. Historia nie musi nawet stricte opisywać tego co się działo faktycznie na stacji, może być tak, że główny bohater chciał opowiedzieć o pobycie w kosmosie, ale nieumyślnie zszedł na inny temat i zaczął gadać o czymś zupełnie niepowiązanym. Daję tutaj swobodę.


  • Długość - max. 1000 słów

  • Termin umieszczania prac: do 11 lipca 20:00


  • Kryteria oceny: liczba piorunów będzie stanowiła 50% wagi oceny, drugi komponent, równie "ciężki" to moja subiektywna opinia w obrębie której spróbuję ocenić to czy historia mi się podoba czy nie. Przykład: trzy prace, otrzymują kolejno 5 / 16 / 23 pioruny. Przyjmuję zatem, że przyznaję tyle punktów oraz każdej pracy mogę dorzucić drugie tyle od siebie. Jak widać praca z 5 piorunami nie jest w stanie zmienić swojej pozycji na liście i będzie miała zawsze ostatnie miejsce. Za to praca z 16 piorunami może wygrać, jeśli zdecydowałbym się przyznać jej drugie 16 piorunów, a tej z 23 piorunami, zero. Chyba wiadomo o co chodzi. Jeśli komuś się wydaje taki system niesprawiedliwy, to cóż, taki lajf.

  • Dodatkowa podpowiedź odnośnie moich subiektywnie dodawanych punktów - lubię plot twisty, czarny humor i lekkie pióro, takie trochę w stylu pasty (np. bardzo podobają wpisy o tym jak @knoor prowadził foodtrucka i w tym momencie apeluję do autora tychże opowieści o więcej!)

52420f96-de53-4aa9-a049-38b3b24a8602

@Spleen Kurde, no muszę coś popisać a chłop nie ma kiedy, jak nie robota to harlejki a jak nie harlejki to rower a jak nie rower to jeszcze co innego -_-

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pora zakończyć i podsumować XVII edycję #naopowiesci


Przypominam, że opowiadania w tej edycji miały zacząć się zupełnie zwyczajnie, ale zakończyć kompletnym absurdem, a dodatkowo jedno ważne prawo natury, społeczeństwa lub technologii miało zostać odwrócone.


Użytkownik @Spleen napisał o firmie o jakże pięknie brzmiącej nazwie "NAGO - spółka z obnażoną godnością". Opowiadanie z humorem, gdzie niemożność założenia ubrań w pracy budzi kontrowersje, które to szef firmy próbuje wyjaśnić. Bardzo fajny pomysł na odwrócone prawo oraz śmieszne dialogi. No mam nadzieję, że jeśli dojdzie do takich czasów to będę jednak pracował zdalnie, bez kamerki. No albo chociaż w firmie z modelkami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Rowerowe opowiadanie @fonfi natomiast oparte zostało na faktach i liczyło aż 2817 słów! Opowieść jest nie tylko rowerową relacją z Mazowieckiego Gravelu, w którym to Fonfi jechał na dystansie 120km (co okazało się trochę jednak innym dystansem w rzeczywistości), ale też relacją ojciec-syn, bowiem nie była to samotna wyprawa! Syn maruda, niszczyciel motywacji i uśmiechów pań w sklepie nie przejechał tej wyprawy równie zadowolony co ojciec, ale po wszystkim stwierdził jednak "ja chce jeszcze raz!". Nie no, żartowałem. Tak naprawdę chciał, żeby zadzwonić po MamaUber, ale Fonfi i tak go zapisał na 2 razy dłuższą trasę na przyszły rok. Ciekawe kiedy młody się dowie. Może w połowie trasy? Zobaczymy za rok, ale już teraz z tego miejsca życzę powodzenia i gratuluję świetnej wyprawy jak i super opowiadania!


Zasady jednak są nieubłagalne (no chyba, że trzeba wrobić mnie w zwycięstwo. No to wtedy okazuje się, że są). A brzmiały one mniej więcej dokładnie tak: Co mnie najbardziej zaskoczy i/ lub rozbawi, więc liczę na kreatywność i dawkę humoru/ absurdu. Dodatkowo limit słów to 200-1000. Tak więc zwycięzcą tej edycji zostaje @Spleen! Gratuluję oczywiście wygranej i trochę współczuję, wiadomo.


Dodatkowe nagrody:

Model polskiego niszczyciela ORP Błyskawica dla @fonfiego (a może nawet bardziej jego syna?) za błyskawiczne niszczenie dobrej zabawy i uśmiechów nie tylko dzieci

Plaster z powertape'a dla @Spleen, aby można ukryć już na zawsze część ciała, której nie chcemy pokazywać szefowi

- Długa rolka papirusu dla @fonfi za bardzo długie opowiadanie. Teraz będzie miał na czym spisywać jeszcze dłuższe.


Nie opowiadań w tej edycji było mało, szczególnie, że temat raczej nie był trudny i pozwalał na sporo dowolności. Niemniej jednak powstałe opowiadania ratowały swoim poziomem tę edycję sonetów za co dziękuję całym 2 (słownie dwóm) uczestnikom. Jeszcze raz gratulację wygranej i mam nadzieję, że nagrody się spodobają!


#podsumowanienaopowieści #zafirewallem

111bfbe7-8cff-43b2-84a8-b5b330f7400a

@pingWIN przeczytałem sobie jeszcze raz. Fakt, niewiele, ale za to jak! Byle co to i ja mogę napisać. Na tę edycję się nie wyrobiłem czasowo, w następnej dołożę. To ilość kosztem jakości xd


A skoro ilość, to @fonfi teraz z 5 rzuci

@pingWIN Od syna: "Tato, tato!! Powiedz im, że ja taki zły to nie jestem, a opowiadanie było koloryzowane i dramatyzowane!"

Ale model niszczyciela przytulił. W każdym razie dziękujemy za nagrody i piękne podsumowanie.

a84ae604-4276-488a-a732-1560019bb997

Zaloguj się aby komentować

No to jeszcze jeden proszę, skoro już się z łóżka podniosłem i siadłem do komputera, a później idę się zająć czymś pożytecznym. A przynajmniej pójść spróbuję.


***


Kotlet w cebuli i w grzybach


– „Proszę państwa: oto krowa.

Nam, w wyniku referendum,

wyszło, że samica ta wołowa

spędzi semestr na stypendium.”


Na to byk ze złości stężał:

„ – Że jak Teksas takiej krowie?!

Kowboj będzie ją ujeżdżał?!;

To nie wyjdzie jej na zdrowie!”


Zaś krowa się cieszy – to jednak Stany!

A takie stypendium? – to jak wakacje!

I redneck się marzy jej nieokrzesany,

i różne inne atrakcje.


I tyle było historii krowy,

bo – jak to z krowami bywa –

skończyła jako kotlet wołowy.

Kotlet w cebuli i w grzybach.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Prowadzący edycję zadał nie dość że tekst bardzo ładny (no bo pana Tuwima), to jeszcze na dodatek łatwy i przyjemny do układania wytworów di risposta. W związku z tym mnie pisze się niemal samo (i to dość sporo), do czego (pisania) również i Państwa zachęcam.


No a wytwór poniższy inspirowany jest trochę historią doktora Frankensteina, która jednak nie bardzo pamiętam jak się skończyła, choć, na podstawie własnych doświadczeń z literaturą zakładam, że skończyła się nie za dobrze. Przynajmniej dla rzeczonego doktora:


***


Doktor Frankenstein-Dolittle


W zasadzie to był to zwykły konował,

taki tam lekarz – z trzeciego rzędu;

a nikt nie wiedział, że nocą klonował

kundle bezdomne. Z ichże psich swędów.


Do najpodlejszych dzielnic zajeżdżał,

co domem były tychże psów sforze,

i się przyglądał tym psom zza węgła

i plan układał – plan, że mój Boże!


Motyw to choćby z filmów nam znany,

że ład natury ma swoje racje

i lekarz-geniusz na śmierć skazany

stanowić będzie dla psów kolację:


gdy sukces odniósł już naukowy

kiedy głód Nobla się w nim odzywał,

ten jego sukces – cerber trzygłowy

na śmierć go właśnie zagryzał.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!


Dzisiaj rymujemy do słów poety nieco zapomnianego - Jalu Kurka. Jakoś ujął mnie dzisiaj pewnym wierszem, stąd też proponuję:


Temat: uśmiech

Rymy: zamknięte-teraz-uśmiechnięte-ocierasz


Instrukcja: stwórz czterowiersz, którego wersy kończyć się będą podanymi słowami. Ciesz się byciem częścią wspaniałej społeczności poetów i baw się dobrze.


#zafirewallem #naczteryrymy

Te etapy życia jak książki zamknięte

Wspomnieniem blakną, ważne tu i teraz

Czoło marsowe lecz oczy uśmiechnięte

Wczoraj się o rozpacz, dziś o szczęście ocierasz.

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z obowiązującym tematem obecnej edycji #nasonety


SUFO


W mojej pracy jest umowa

Jest robotą całkiem pewną 

I jest przy tym nawet zdrowa 

W niej przechadzam się alejką

Jest tu spokój, żaden szał

Będąc czasem na obchodzie 

Wypatruję w Wiśle ciał 

Widzę nurt jej, ptaki, łodzie


Setki książek przeczytanych 

Budowane też relacje 

Wiele godzin w gry przegranych

Jakbym ciągle miał wakacje

Jest też trening bardzo zdrowy 

Aż mnie kiedyś piekła łyda

Mnóstwo praktyk też duchowych 

I pisana swa diatryba


#zafirewallem

a08d20ab-5a4f-428c-a51f-10ed690f5015

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry Państwu! Kolejny wiersz przyniesłem, wiersz z rodzaju wierszy porannych, to znaczy takich, z którymi czasami się budzę i one już są – chcą być napisane i wystarczy je tylko lekko doszlifować. Wiersz ten jest o tym, o czym napisano już wiele innych wierszy (jak choćby ten pana Tadeusza Różewicza , który tak bardzo mi się podoba – wiersz, nie pan Różewicz), jak również eksploatowano go w prozie (jak choćby ta myśl pana Charlesa Bukowskiego, którą zapisał w powieści Kobiety: „Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”). Wiersz napisany trochę na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń co prawda z przeszłości (i to dość odległej), ale jednak własnych. Bo, jak to w tekście Sznurek , napisał pan Piotr Bukartyk: „dzisiaj tego już nie robię, ale lubię powspominać sobie”. No i faktycznie, lubię powspominać sobie, a wspominam jednakowo blaski i cienie opisanego tematu i na podstawie tych wspomnień dochodzę do wniosku, że lepiej jest się jednak budzić z wierszem niż z bólem w głowie. A więc – proszę bardzo:


***


Chyba


A kiedy rano boli cię głowa

to skutek twoich wczorajszych błędów;

to jakby zawał tysiąca pował,

bo łeb pulsuje od skroni do zębów.


Bo flaszka pękła nim żeś się obejrzał

a była to (chyba) czysta na lodzie,

i w denku drugiej wnet żeś się przejrzał,

a później to żeś już przestał rachować.


A mimo skutków, tak dobrze ci znanych,

za tydzień tę samą odstawisz akcję:

w piątek znów będziesz szczęśliwy – pijany.

Sobota? Słuszną przydzieli ci rację


przeróżnych proszków od bólu głowy,

z ogórków kiszonych wodę ci wyda,

a łeb bolący pomysł nie-nowy

podsunie: „Więcej nie piję. Chyba.”


***


#nasonety

#zafirewallem

„Więcej nie piję. Chyba.”

Takie proste, a tak trafne i prawdziwe.


A co do słów Bukowskiego

A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.

to naszła mnie pewna refleksja, która już chodzi za mną od pewnego czasu. Otóż, wychodząc z nałogów, doszedłem do wniosku, że uciekałem w nie przed własnymi stanami emocjonalnymi i to prawda. Lecz ostatnio uświadomiłem sobie, że różnego rodzaju traumy i lęki były małą częścią tychże stanów, natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie.

@splash545


natomiast ich lwią częścią było po prostu uczucie nudy i pustki z nią związanej, a zastosowanie używki jest najprostszym i nagłupszym sposobem na jej zabicie


Zgadzam się, że nałogi to ucieczka i głuszenie. Natomiast sposoby potrafię wyobrazić sobie głupsze: jakieś destrukcyjne związki albo oddanie się całkowicie pracy w taki sposób, że nie dość, że wykańcza się w niej siebie, to jeszcze i innych.

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ dziś zdrzemnąłem się popołudniem i nie mam jeszcze ochoty na szaleństwa piątkowej nocy w postaci wystawiania lewej nogi spod kołdry, to zaszalałem sobie pisząc kolejną odsłonę Cyklu Grudziądzkiego, proszę bardzo:


***


O toposach (czy innych archetypach)

czyli: Co łączy starożytną Grecję z województwem Kujawsko-Pomorskim?


Patrz go, cwaniaka! W rzece się schował!

I myślał, że grotów uniknie zębów,

kiedy tak w Wiśle będzie nurkował!

Ale spod wody wystawał piętą.


I Narcyz kiedyś w Wiśle się przejrzał,

i z przerażeniem przyglądał się sobie,

bo zajrzał do swego mrocznego wnętrza

skrytego w ciele o wielkiej urodzie.


I było wielu: znanych, nieznanych,

którzy przejazdem lub na wakacje

tam, na grudziądzkich błoniach wiślanych

życia skończyli fabułę i akcję.


Bo Wisła wszystkim uderza do głowy –

przestroga to jak najbardziej prawdziwa,

że tam, w Grudziądzu, pochłonie cię woda.

I będzie z ciebie topielec lub strzyga.


***


Dziękuję.


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

#nasonety to zabawa bardzo miła i przyjemna. Chyba, że zdarzy mi się ją wygrać, no to wtedy mniej. W każdym razie tym oto wpisem uroczyście otwieram już (ależ ten czas leci, kiedy się wierszydła kleci!) LXXXII edycję zabawy #nasonety , czyli zabawy miłej i przyjemnej (choć czasami mniej), wspomnianej w poprzednim zdaniu.


Ponieważ ostatnio wymieniliśmy w naszej wspaniałej kawiarni #zafirewallem kilka zdań o pani Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a nawet o jej twórczości!), w tym tygodniu weźmiemy na warsztat (albo na tapet; lub, jeśli ktoś woli na tapetę, to też można) wiersz pana Juliana Tuwima. Ale wiersz o tejże wspomnianej autorce właśnie:


***


Julian Tuwim

Do Marii Pawlikowskiej


O, staroświecka młoda pani z Krakowa!

Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!

Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,

Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.


Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał

W księżycowej, źródłosłowej wodzie?

Już w to pono synod krakowski wejrzał

I wieść gruchnęła w narodzie.


W fiołkowych olejkach i w różanych

Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,

W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych

Wyczytałaś owe inkantacje?


Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych,

Że się lud bogobojny wzdryga?

Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy,

Quia es venefica et striga!


Ćmy czartowskie, powiernice twoje,

Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,

A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje

W wierszach, jak w retortach szklanych.


***


Ładny, prawda? Tylko: ci poeci to byli jednak albo złośliwcy, albo lekkoduchy, ponieważ pisali te swoje wiersze w układzie rymów ABAB (na pewno mi na złość!) i teraz trudno zrobić z tego zgrabne czternaście wersów, które by się ładnie rymowały. W związku z tym, znów: albo dwanaście (końcówki pogrubione) albo szesnaście: (końcówki pogrubione oraz końców pogrubione i pochylone) wersów bierze udział w konkursie.


Zasady natomiast są takie, że piszemy przez tydzień, to jest do przyszłego piątku, 04.07.2025 do godziny, o której wrzucę podsumowanie, ale nie wiem o której to będzie nawet w przybliżeniu.


Zwycięzcę wyłonię natomiast bardzo subiektywnie, bo – w związku z tym, że popełniłem ostatnio błąd taktyczny i poszedłem do pracy – wygra osoba która napisze wiersz o pracy. Jeśli takich osób będzie więcej niż jedna, wówczas wygra ta, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej (nie mam pojęcia co się pod tym kryterium kryje, za tydzień będę się nad tym zastanawiał). Jeśli natomiast nikt nie napisze o pracy, to i tak wygra ta osoba, która (w mojej ocenie) napisze o pracy bardziej. Innymi słowy: wygra ten, który (w mojej ocenie) napisze o pracy najbardziej. Werdykt postaram się uzasadnić.


Dziękuję za wypowiedź, zapraszam do zabawy, proszę się bawić dobrze.


#diproposta

Zaloguj się aby komentować

Łiiiiii.... No to teraz ja


Temat: lato

Rymy: leje - uczniom - dzieje - różom


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty xD


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem


Ps. Społeczność nie może być zapomniana!

sireplama userbar

Choć słońce przypieka on na wszystko leje 

Próbował dotrzymać kroku innym uczniom 

Chcącemu, widać jednak , krzywda się dzieje 

Więc jemu wyrosły kolce - nie różom

Zaloguj się aby komentować