Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Siema,

Miało być wieczorem, ale raczej nie będę miał wtedy czasu, a dobrym kawiarenkowym obyczajem jest luźne trzymanie się ustalonych ram czasowych, także już teraz zapraszam na szybkie podsumowanie LXXXI edycji bitew #nasonety :


  • Utwór di proposta: Zdarzenie prawdziwe Tadeusza Boy-Żeleńskiego,

  • Zasady wygranej: wygrywa utwór o największej liczbie słów (bez uwzględnienia tytułu),

  • Liczba uczestników: 3,

  • Liczba napisanych utworów: 6,

  • Średnia sonetów na dzień: 1,2.


Serdecznie dziękuję uczestnikom, piorunującym oraz czytającym za udział i zaangażowanie. Poniżej lista utworów, autorów, piorunów oraz - najważniejsze - liczby użytych w utworach słów:


W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy: , @pingWIN , 24, liczba słów: 36

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka , @Wrzoo , 28, liczba słów: 80

Krzywa , @George_Stark , 15, liczba słów: 82

Sucho , @George_Stark , 12, liczba słów: 81

Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , @George_Stark , 15, liczba słów: 90

Kostka przeznaczenia , @George_Stark , 14, liczba słów: 81


Tym samym na mocy ustalonych zasad ogłaszam @George_Stark zwycięzcą LXXXI bitwy #nasonety ! Moje gratulacje, a także wyrazy współczucia


----------


Klasyczne nagrody dodatkowe:


@pingWIN otrzymuje nagrodę Szybkiego Strzała za napisanie pierwszego utworu o tytule, którego drugi raz nie powtórzę w niespełna 2 godziny od opublikowania di proposty.


@pingWIN otrzymuje nagrodę Krótko, zwięźle i o kupie za utwór o najmniejszej liczbie słów (36), który przy okazji poruszył nie tylko jeden z kluczowych tematów omawianych w kawiarnianej poezji, ale także moje jelita.


@Wrzoo otrzymuje nagrodę Kowal(ik)a Słowa za "wróblość mnożną" ze swojego ptasiarskiego utworu Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka .


@George_Stark otrzymuje nagrodę Sonetowca Stachanowca za nieustanne podtrzymywanie wysokiej liczby utworów oraz ich ponadprzeciętnej jakości ( Krzywa , Sucho , Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo , Kostka przeznaczenia ).


----------


#poezja i inna #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem , a konkretnie #nasonety i #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Wrogie przejęcie, firma sprzedana

Podobno szansą nie problemem jest zmiana,

Nowy pracodawca korporacja na zyski łasa

Pracownik nieważny, liczy się tylko kasa.

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie ten fantastyczny film? Mnie się właśnie przypomniał, więc napisałem:


***


Kostka przeznaczenia


Ten film wspaniały z tym Jackiem Blackiem!

Ja byłem wtedy młodym chłopakiem,

któremu diabeł filmowy rzekł: – Odnajdź

tę kostkę! – U diabła zawsze posługa groźna,


więc moja dusza się wtedy zlękła,

że trafi do siódmego kręgu piekła;

że ją głupota sprzedała Złemu.

Ale znalazłem kostkę. Na Temu.


Pan Chińczyk jednak fuszerę odwalił,

gdy grać zacząłem – gryf się zapalił,

a z pudła gitary lakier mi spływał.


Diabła zaś kara była dotkliwa:

za to, że misja skończyła się klęską,

to mnie pokarał muzyką anielską.


***


#nasonety

#zafirewallem

Było tak: przyszedł mi jakoś tak na początku tej edycji do głowy ten pierwszy wers i przypomniało mi się to zdjęcie, które jest do wpisu rel. No i męczył mnie ten wers i – pierwszy chyba raz w życiu – napisałem kilka wersji tego samego wytworu, bo chciałem żeby było ładnie. No i czas konkursowy powoli dobiega końca, więc zamieszczam co mam.


A ze zdjęciem to było tak, że rzeczywiście jechałem kiedyś w Holandii do pracy. Jechałem rowerem (i to nawet nie z powodu chęci „życia jak lokals”, ale zwyczajnie nie miałem wtedy samochodu) i mijałem taki piękny widok. I nawet się na chwilę zatrzymałem, i nawet się nim zachwyciłem, i nawet go wtedy sfotografowałem, na co dowód niżej. No a później jednak – nie wiedzieć czemu? – pojechałem dalej. Ciekawostka natomiast jest taka, że Holendrzy raczej nie używają ekranów akustycznych. Raczej usypują wały, a na tych wałach kwitną później maki albo pasą się owce (akurat nie mam zdjęcia, a nawet szukałem). Bo Holendrzy trawy też raczej nie koszą, a przynajmniej nie poza centrum miast.


***


Czerwone maki przy ścieżce rowerowej w Venlo


Kiedyś mnie wiosna witała makiem,

a ja popełniłem – niestety! – gafę,

bo choć urzekła mnie czerwień przydrożna

decyzja ma była, no cóż – nierozsądna:


czerwona fietspad* przez Venlo biegła,

ja spiąłem się w sobie (i w łydkach ścięgna)

i popędziłem – nie wiedzieć czemu? –

ku kołchozowi (wówczas mojemu).


A tak bym się tam w te maki uwalił! –

bym pojadł, bym popił i lulki palił,

i czułbym się niczym we wodzie ryba.


Lecz od leżenia euro nie wpływa.

Na szczęście Holandia to już jest przeszłość –

dziś bym tam został. Niech w pracy się pieprzą!


***


* – fietspad to w języku niderlandzkim ścieżka rowerowa


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

e8760b1a-07a9-4317-811b-b73d55e9c761

W Bangkoku przygoda, a to pech

Bo coś za dużo pod spódniczką było

Wieczorem drinki, taniec, śmiech

Rano się wstydem w hotelu skończyło.

@splash545

Miała halitozę, a to pech

Straszne przeżycie to dla mnie było

Z twarzy szybko zniknął mi uśmiech

Dobrze, że bełtem się nie skończyło

@splash545 w wielkim skrócie Kiedys pojechaliśmy z kumplami na panienki na wylotówkę Baba z podbitym okiem Ale uszła.. po wszystkim chciała aby ja kolega docholowal na stację bo Jej sie paliwo skończyło.. Po drodze go stukla i heh... no 350 zł kolega chcial za malowanie elementu a to ze baba miała tylko nasze 150 zł to powiedziała ze musi zarobić.. ale nasz trójka dostatecznie straszyła chetnych klientów i z zarobku nici.. Więc laska zgodziła sie żeby ja jeszcze raz przeleciec i pojechaliśmy... kiedys w chwili refleksji nawet bylo mi jej trochę szkoda ale to w końcu nie ja od niej chcialem siana za to malutkie zadrapanie Nawet nie bylo o czym gadać Cóż ja bym na to mchnal reka.. stare "nastoletnie czasy"

Zaloguj się aby komentować

Razem z kolegą @pingWIN , który (chwilowo mam nadzieję) zaginął w akcji wygraliśmy to rozdanie.

Przed nami kolejne:


Temat: poranny rytuał

Rymy: łoże - boże - dzień - cierń


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


Opis zasad od kolegi @plemnik_w_piwie (bo lubię tą formę)


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Polak


Z trudem opuścił zapadłe łoże,

Patrzy do lustra - o k⁎⁎wa, o Boże,

Czemu tak musi zaczynać się dzień?

Patrzeć w tą mordę, ewolucji cierń.

Co dzień rano nim opuszczę łoże

Modły wznoszę ku Tobie Boże

Żebyś mi dopomógł mieć udany dzień

A tej mendzie somsiadowi wraził w oko cierń.

Gwałtowne opuściłem swe łoże

aż w oczach pociemniało, o Boże!

od porannej kawki zacznę znowu dzień

wyrwę za jej pomocą niedospania cierń

Zaloguj się aby komentować

A wiecie, moi Drodzy, że w literaturze polskiej motyw topienia (choć niekoniecznie w Grudziądzu) był, niestety, już wcześniej obecny? Tutaj przykład topienia się z najniższych możliwych pobudek:


***


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ofelia


Ach, długo jeszcze poleżę

w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,

zanim nareszcie uwierzę,

że mnie nie kochano po prostu.


#zafirewallem

@George_Stark ten wiersz pochodzi z tomiku Pocałunki, jednego z moich ulubionych.

Lilka jest w nim rozchwiana, niepewna i zagubiona, a każdy wiersz aż krzyczy o tęsknocie za bliskością.


Wodne motywy przewijają się przez cały tomik:


Morze jest dzisiaj smutne. Westchnienia się żalą

przy brzegu porośniętym siwo-złotą sierścią.

Jak pierś wznosi się fala i ginie za falą.

Morze wzdycha falami. Ziemia — moją piersią.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Na dobry początek dnia (chociaż to już prawie południe), żebyście mogli umilić sobie nawodnianie organizmu pod czujnym okiem pani @Wrzoo , przynoszę Państwu garść poezji z #punktwymianypoezji przy Wrzeniu Świata w Warszawie.


Tym razem, poza karteczkami powieszonymi uprzednio przeze mnie (częścią się ktoś poczęstował, ale kilka jeszcze dyndało) czekał na mnie poniższy utwór. Nie dość, że uroczy, to na dodatek napisany na maszynie do pisania. Jak to by powiedziała moja córka - "lofciam". (tak serio, to jakbym tak powiedział, to stanęła by pewnie przynajmniej pięć metrów ode mnie)


Suchy sad


Codziennie dokonuję niemożliwego,

sadząc małe nasionko,

jedyne przywiane przez wiatr tego dnia,

w glebie bez wody.

Harda jest ziemia, sadzonkę chroni,

jednak zbyt sucha by trzymać się w jednym kawałku,

tak popękana, że jedna rysa więcej

rozpierzchnie skamieniałe płaty

i rozłoży niebiosom widok

na płomienne czeluście w środku -

najczulsze warstwy planety Ziemii.


Własnym potem i kroplą łzy

chronię grunt przed zapłonem,

pozwalam mu żyć

chociażby w kalectwie.

-

Mój cień podsuwa mi sen,

co karmi mnie, gdy plonów brak,

że z tych wątłych, brzydkich nasionek

wyrośnie przepiękny sad.

Znając moje szczęście

wykwitnie trochę kwiatów na ogród

strasznie niezwykły

i

niezwykle straszny.


(podpis nieczytelny)


——————————


Wiadomo, że przy okazji każdej wizyty muszę dorzucić też coś od siebie, więc tym razem powiesiłem się z jednym z moich #endorfiki


Tonacja O-dur


Mimo upału niczym w boilerze,

Ja będę tutaj bronił swych racji,

Że lepszy własny pot na rowerze,

Niż potu odór w komunikacji…


——————————


No i jeszcze wiersze z "centralnej dystrybucji":


——————————


Bywają myśli,

nie do odgadnienia

Bywają słowa,

nie do powiedzenia

Bywają sny,

nie do zapamiętania

Bywa nawyk,

trudny do złamania

Bywają wspomnienia,

nie do wspominania

i takie

nie do wymazania


J.


——————————


Brak prądu spowodował

snucie fantastycznych teorii

siedzimy razem w ciemności

milcząc na wiele sposobów

tam i z powrotem

wdech i wydech

cała subiektywna rzeczywistość

w jednym pomieszczeniu


——————————


A jak leci nade mną

to co za mną leciało

i tak tego nie złapię

bym tego nie złapała

mimo tego żeby się

łapać nie chciało


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

21078034-09f5-4064-b83b-86b6c601828c
1ccdfdcc-4f05-41f2-b284-12c2698dff42
c744b6fc-68ca-4e8c-9d69-2cf78410bcb7
4a0fbc94-1bcc-40c8-9a61-34bb21fa1e62

Zaloguj się aby komentować

Zasady i takie tam znacie.

Zostało mi polecone żeby nie mówić skąd rymy wzięte.

Może zgadnięcie.

Temat: niekoniecznie zdrowa fascynacja

Rymy: cannabis, gratis, dziurką, kółko


Miłej zabawy


#zafirewallem #naczteryrymy

@patryk-pis

O mój cannabisie

Rozwijaj się

Bo mam siura w zwisie

I stolec w gratisie

A jak mi odpowie

Swoją dziurką

Będę te dziurkę

pieprzył w kółko

Zaloguj się aby komentować

Podobno jest tak, że woda wysusza skórę. Stąd należy używać kremów nawilżających (lub myć się rzadziej, albo przynajmniej myć się w piasku). Kiedy połączyłem ten fakt z pogranicza biologii, kosmetologii i hydrologii z fantastycznymi pomysłami kolegi @splash545 wyszło mi coś takiego, choć wcale tego nie planowałem:


***


Sucho


Jerzy się schował na plaży za krzakiem

żeby zabawić się mógł z flisakiem.

Choć męska miłość nie jest mu zdrożna,

jednak w Grudziądzu nie bardzo tak można.


Nie żeby była jakaś tam grzeszna,

bywa po prostu ciut niebezpieczna

bowiem właściciel trupiego haremu

kupił ostatnio bejsbola na Temu:


– „Nie będą mi się tutaj pedalić!

Podbojem kobiet należy się chwalić,

kobiety mężczyzna powinien zdobywać!”


Cóż jednak, kiedy kobieta nieżywa

choć w Wiśle pływa, to jej się przeschło.

A kiedy sucho, to będzie piekło.


***


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta

Zaloguj się aby komentować

A, coś nie umiem napisać żadnego błyskotliwego wstępu. Dziś będzie więc po prostu o nieszczęśliwej miłości i o tym jak można się z niej wyleczyć. A wszystko to – jakże by inaczej! – w grudziądzkiej scenerii:


***


Krzywa


Na plaży grudziądzkiej się schował za krzakiem,

zabawiał się swoim fiflakiem (flakiem)

i marzył, że siostra miejscowa (położna)

powie mu kiedyś: „Tak, Jerzy. Można”.


Chodziły słuchy, że była uległa,

że ponoć już pod wieloma legła,

więc Jerzy myślał: „właściwie czemu

każdemu można, tylko nie jemu?”


I Jerzy tak się do siostry zapalił,

że z tego wszystkiego aż sobie zwalił

(choć w wyobraźni sobie używał).


Siostra natomiast (z łaciny krzywa)

do Wisły weszła, bo tak ją piekło.

Jerzego już jednak to nie obeszło.


***


#nasonety

#zafirewallem

#diriposta (pamiętałem!)

@George_Stark po wstępie bylem prawie, że pewien, że z miłości można się wyleczyć poprzez utopienie i uważam, że byłaby to trwalsza metoda niż ta opisana przez autora.

Poza tym po słowach: zabawiał się swoim - sądziłem, że będzie - flisakiem.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio spotkaliśmy w mieście puszczyka


Cieszę się małym nakrapianym szpakiem

Drozdem, co wydaje dźwięki wszelakie

I gdy w krzewie szczebiocze wróblość mnożna

A w katedrze wiruje jaskółka pobożna


Gdy sroka wrony odgania śmigła

Od gniazda, zaciekła i niedościgła

Pożyczę też dobrze kosowi śpiewnemu

I puchaczowi w koronie skrytemu


A kawce, co ze mną się spoufali

Sypnę ziarko tak, by nie podebrali

Go od niej łakomy gołąb i mewa


Przez okno słyszę — skowronek śpiewa

Z pobliskiego drzewa, bo słońce wzeszło

Echo dzięciołowych prac wnet się rozeszło


#nasonety #diriposta #zafirewallem

c2d1285e-5a6f-46dc-9f28-edab115dd4d1
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

W miarę minimalistyczny sonet, który nie ma zamiaru wygrać tej edycji o nieco przydługim tytule, bo podobno się nie liczy, a jak się nie liczy to wiadomo, że można nasrać. A skoro już przy tym jesteśmy:


Dzień zaczynam dźwiękiem

Pierd akompaniowany jękiem

Rura g(ł)ówna drożna

Zapełnić znów można


Sraczka ubiegła

Bielizna uległa

Majtki z Temu

Oddam bezdomnemu


Kapuchy nawalił

Twarogiem poprawił

Tron mnie wzywa


Z gówna grzywa

Minuty nie zeszło

Huraganem przeszło


-------------------------

Jak widać sonet szybki jak dwójka o... ojć, chyba nie zdążę dokończyć...

#zafirewallem #nasonety #diriposta #tworczoscwlasna

@pingWIN Schludnie, choć nasrane


Ogólnie widać, że pisane z pasją przez osobę z dużym doświadczeniem i obeznaniem w świecie fekaliów. Z angielska ten styl nieprzypadkowo odnosi się też do drugiej pasji autora, FAP - fecal adventures poetry. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Decyzją szanownego kolegi @fonfi niniejszym otwieram LXXXI edycję bitew #nasonety !

Bezpośrednio pod spodem znaleźć możecie #diproposta , natomiast na końcu znajdują się zasady dotyczące wygranej


-------------


Tadeusz Boy-Żeleński

Zdarzenie prawdziwe


Siedząc żałośnie nad bakiem

Dumałem o życiu takiem:

Żeby to tak było można,

By każda chęć płocha, zdrożna

Była ode mnie odległa,

By myśl moja zawsze biegła

Ku zacności, ku dobremu

I służyła tylko jemu.

I wciąż bym się doskonalił,

Tak żeby mnie każdy chwalił.

Ale, jak to zwykle bywa,

Że krótko trwa chęć poczciwa,

Jakoś mi to potem przeszło

I, co gorsza, się obeszło.


-------------


Zasady wygranej: W piątek, 27 czerwca 2025, w okolicach wieczornych będę robić podsumowanie, a wygra utwór o największej liczbie wyrazów (tytuły nie będą brane pod uwagę). W przypadku remisu o wygranej zdecyduje kolejno większa liczba piorunów, a następnie to, który sonet został dodany wcześniej.


Jak zawsze: powodzenia!


#zafirewallem #tworczoscwlasna

938b7d6e-1efc-4c00-92b2-09f5c12d4a1e

Zaloguj się aby komentować

Pąk róży


Ja temu oddam kwiat mojej cnoty,

Co mej różyczce dostarczy pieszczoty,

Jako ja sama ją sobie pieszczę.

I krokodyla chciałabym jeszcze.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Okazuje się, że ja Państwa perfidnie okłamałem. Co gorsza okłamałem Państwa nie raz - a dwa razy. W jednym wpisie. 


Otwierając bieżącą LXXX (słownie: 80) edycję #nasonety w Kawiarni #zafirewallem napisałem po pierwsze, że edycja kończy się w piątek 19 czerwca. Okazuje się, że ani 19 czerwca nie jest piątkiem, ani piątek nie jest 19 czerwca. Szybki rzut oka na kalendarz i od razu widać, że 19 czerwca jest (a nawet był) czwartkiem a piątek jest (a nawet był) 20 dniem czerwca. To po pierwsze.


A po drugie napisałem, że postaram się nasz sonetowy kalendarz, który był się ostatnio trochę rozjechał naprostować. A mamy już weekend po wspomnianym 19.06, który okazał się czwartkiem i piątku, co okazał się 20.06 a ja dopiero piszę podsumowanie. Za obydwa powyższe kłamstwa serdecznie Państwa przepraszam, chociaż zaznaczam -nie były one umyślne. Niemniej, przyznaję się do winy. Bez bicia. 


No dobrze, skoro drogą dedukcji wspólnie już ustaliśmy (przypominam, że największy w tym udział miał pan @onpanopticon ), że nie znam się na kalendarzu, to możemy spokojnie przejść do przeglądu prasy. Znaczy sonetów. Gdzie - jowialnie Państwa uprzedzam - również będę kłamał jak z nut, ale tym razem całkiem celowo i oficjalnie, zasłaniając się przy tym “licentią poeticą”.


A zatem zapraszam.


------------


Wycieczka Via Ferratą by @Statyczny_Stefek ️18


Jakież było moje zdziwienie, kiedy chwilę po otwarciu edycji pojawił się sonet, którego autorem nie był @George_Stark . Tym razem proszę Państwa pierwszy z bloków startowych wystrzelił pan @Statyczny_Stefek ze swoją “Wycieczką Via Ferratą”. Jako, że nie znam języka włoskiego, ale znam angielski, więc “ferrata” momentalnie mi się z fretką skojarzyła. Tylko jak bym nie próbował to z żadnej strony nie mogłem tej fretki do kontekstu chodzenia po górach (które to chodzenie - przypominam - jest tematem sonetu) dopasować. Aż musiałem odwołać się do źródła wiedzy zbiorowej i sprawdzić w czeluściach internetu. Okazuje się, proszę Państwa, że “via ferrata” to z włoskiego “droga okuta” u nas zwana czasami “żelazną percią” - szyli górski szlak wyposażony dla bezpieczeństwa w stalową linę. Hejto bawi, hejto uczy - i nagle wszystko nabrało sensu!


Morze daleko poza sezonem by @Statyczny_Stefek ️20 


Pan @Statyczny_Stefek chociaż twierdzi, że jest raczej koneserem górskich krajobrazów, to ewidentnie podświadomie odczuwa bezmierną tęsknotę za kojącą aurą polskiego morza. A raczej za atrakcjami jakie to polskie morze oferuje: zapachem zużytego oleju ze smażalni, podchmielonymi rodakami, wrzaskiem bombelków na plaży mieszających się z głośną muzyką przez małe “em”… Ta melancholia znajduje ujście we wspaniałej elegii “Morze daleko poza sezonem”, gdzie wspomniana tęsknota wylewa się jak pot spod pachy (nie mylić z @UmytaPacha ) na plaży już w pierwszych wersach:  

Muzyczka nie gra, nikt rybki nie smaży

_Nie czujesz z ogródków zapachu wódki…_”

Panie @Statyczny_Stefek już za tydzień ukoję pańską tęsknotę fotorelacją (na życzenie może być nawet udźwiękowioną) z samego centrum półwyspu Helskiego.


Stereotypem na Giewont! by @Statyczny_Stefek ️12


Żeby szybko przykryć to swoje wzruszenie i tęsknotę za polskim morzem, pan @Statyczny_Stefek znowu ucieka myślami w góry. Jak zdążyliśmy się już wszyscy zorientować jest on jednym z kilku hejto-specjalistów od wędrówek po wszelkiego rodzaju szczytach, graniach, kotlinach, szlakach i innych wyrazach bliskoznacznych związanych z górami, w związku z czym, idealnie przed wakacyjnym sezonem postanowił przygotować dla nas Poradnik Górołaza. I tak proszę Państwa, na wyprawę w góry zaleca się: 


  • klapeczki, najlepiej japonki, żeby łatwo piasek i kamyki można było wytrzepać

  • słodki, gazowany napój, wzmocniony rumem lub wódeczką (co kto lubi), wiadomo - na odwagę

  • minimum odzienia wierzchniego, żeby nam nie ciążyło przy wchodzeniu pod górę, bo nie ma nic gorszego niż się zmęczyć i spocić

  • najlepiej sprawdzają się krótkie spodnie, koszulka “żonobijka” i modne okulary przeciwsłoneczne, najlepiej zakupione od górala w ramach wspierania lokalnych biznesów na Krupówkach

  • a z osprzętu to zdecydowanie smartfon z dobrym aparatem do selfiaków, resztę w razie czego dostarczy GOPR


I tak przygotowani możemy spokojnie iść w kolejkę na Giewont, gdzie swoim profesjonalnym strojem i ekwipunkiem idealnie dopasujemy się do towarzystwa na szlaku. Aha, jeszcze głośnik bluetooth się przyda, bo akustyka w górach jest ponoć fenomenalna. Ja Stefkowi wierzę więc prosto z plaży w Jastarni jadę po selfie do Zakopca.


Do Korsarzy by @Piechur ️20


Hejto to nowoczesny portal dla starych ludzi. Fakt ten jest znany i jest niezaprzeczalny. Dlatego, co jakiś czas (nawet częściej niż rzadziej), za sprawą nas - leciwych użytkowników, pojawia się jakiś wpis nostalgiczny. Wspomnienie tych czasów co były, a co ich teraz nie ma. Takie wspomnienie, ba! nie bójmy się tego powiedzieć - westchnienie, zawarte jest w kolejnym sonecie, który został zgłoszony do konkursu przez pana @Piechur . Sonecie, którego sam tytuł - “Do Korsarzy” - przywołuje na kupki smakowe niewinną słodycz szkolnych lat. Dzisiejsza młodzież, przebierająca w Żabkach i Biedronkach w Snickersach, Marsach czy innych M&Msach, nie zna smaku Korsarzy. Ale nie tego oczywistego smaku. Tylko smaku draży zakupionych w lokalnym sklepie Społem za drobniaki uciułane na skupach butelek lub makulatury. Mówią, że to co dobre szybko się kończy. Jak dobrze, że producent draży Korsarzy nie zna tego powiedzenia przez co pan @Piechur mógł napisać o nich sonet, ja mogłem nostalgnąć, a społem (taka gra słów) mogliśmy po te “niebiańskie doznania” pobiec do Żabki.


Wódka by @George_Stark ️17


Cztery sonety wytrzymał pan @George_Stark , zanim pojawił się ze swoim wytworem. Cztery! Gratuluję wytrwałości, powściągliwości i samokontroli. Sonet “Wódka” opowiada nam o nieuniknionych konsekwencjach, które czekają na nas ze strony płci pięknej po spożyciu tego narodowego trunku. Takim spożyciu w towarzystwie kolegów oczywiście, bo samemu to - wiadomo - alkoholizm. I tak jak pani Szymborska wprowadziła do naszego języka kilka nazw własnych dla krótkich form rymowanych, jak “odwódki, “lepieje”, etc. tak pan @George_Stark wprowadza nam do języka nazwę na towarzyskie spożycie alkoholu właśnie. A więc, moi drodzy, spożycie takie nazywa się “barzeniem”.

Co mnie jednak bardziej zaskakuje, to skąd pan @George_Stark , pomimo bycia bezżonnym tak doskonale zna te konsekwencje, z tą najpoważniejszą “w razie czego przyjmie mnie mama” szczególnie. No nic, zapytam go na następnym #hejtopiwo , kiedy będziemy się wspólnie “barzyć”. Przez “b” oczywiście!


Regaty by @George_Stark ️16


Jak już się pan @George_Stark pojawił, to wiadomo - seryjnie. I nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił kolejnego wytworu do Cyklu Grudziądzkiego. I tak po uprzednim spożyciu “Wódki”, zabrał się za "Regaty". Wiadomo, że żeglarstwo i alkohol nie idą w parze. Nie inaczej jest tym razem, bo już w trzeciej zwrotce (a pierwszej tercynie) “do równowagi doszło zachwiania: wektory sił się stały niesforne” (piękne określenia na alkoholowe zaburzenia balansu) przez co teraz “zwłoki na plaży leżą dostojne”. Grudziądzkiej plaży. Chociaż jak wczoraj sprawdzaliśmy z panem @splash545 to już ich tam nie było. No ale może włodarze, ze względów estetycznych, postanowili je uprzątnąć przed koncertem Lady Pank. Wystarczy, że sam Borysewicz jest mało estetyczny. Choć śpiewa wybornie.


Do prezesów-kolejarzy by @George_Stark ️15


Do prezesów-kolejarzy to wytwór, w którym autor - @George_Stark w 14 wersach, zawarł w naszym imieniu wyraz społecznego sprzeciwu wobec sposobu w jaki traktuje nas kolejowy monopolista. Sprzeciwu wobec tego jak gardzi naszym czasem, szydzi z naszych planów, drwi z naszych ciężko zarobionych pieniędzy, za które z masochistycznym uporem wciąż kupujemy bilety. Bilety na podróż przez wszystkie odcienie frustracji, malowane przesiadkami, opóźnieniami i zmianami w i tak nieczytelnych i niezrozumiałych rozkładach. Myślę, że pani @KatieWee mogłaby coś więcej na ten temat powiedzieć. Ale @George_Stark zawarł też groźbę. Groźbę alternatywy. Tylko Panie @George_Stark dlaczego ta alternatywa - Tiguan - jest po niemiecku? Kiedy ja wiem, że Pan miłością darzy wytwór wschodniej myśli technologicznej - Ładę Nivę. No chyba, że o rym chodziło - to ok.  


Serca drgania by @fonfi ️13


Klasycznie na ostatnią chwilę, korzystając z okazji, że edycja się przedłuża, wpada pan @fonfi . Zamyślony i rozmarzony. I pisze nam w swoim wytworze “Serca drgania”, że chciałby, ale tak jakby nie może. Uzewnętrznia nam się ze swoim pragnieniem bycia kochanym, kiedy chłop ma żonę przypominam. Wychodzi na to, że on też kocha, ale się udręczać. A słowami “Aż serca bicia nie umilkną drgania” twierdzi, że będzie się tak udręczać, aż zadręczy się całkiem. No dekadentyzm pełną gębą. Tylko śmiem twierdzić, że mu z tą dekadencją zupełnie nie do twarzy - do wąsów panu, panie @fonfi , nie pasuje.


Jowej by @onpanopticon ️8


A na sam koniec, po tej całej poetyckiej uczcie - deser. Deser w postaci debiutu w sonetach. Pan @onpanopticon dołączył do naszych kawiarnianych zabaw już jakiś czas temu. I jest na szlaku, który przeszedł chyba każdy z nas. Zaczął w czterech rymach i teraz zjawił się z sonetem. Sonetem “Jowej”, co po polsku znaczy “Rower”. Muszę się przyznać, że podsumowując ten utwór jestem, proszę Państwa, daleki od obiektywizmu. Tak daleki jak długie są rowerowe wyprawy pana @onpanopticon a. Dlaczego - zapytacie? Dlatego, że moja cała przygoda z poezją (przez małe “pe”) również zaczęła się od roweru i pisania o nim, a miała swoje ujście w "endorfikach" (autoreklama). Dlatego ja w pełni rozumiem ten stan upojenia endorfinami, kiedy myśli szaleją a słowa i rymy same się cisną na usta. Albo na papier. Albo na ekran. Co kto woli. I całym sobą, każdym kawałkiem odbierałem i czułem te “gościńca grudki”, “rytm przerzutki”, “ślady kół w ziemi niezłomne” i coś co może Państwa zaskoczyć, a jest wspólne tak dla poezji, jak i jazdy na rowerze - “mego z sobą spotkania”. No wzruszyłem się, no. Cieszymy się Panie @onpanopticon z Pańskiego towarzystwa tutaj i proszę pamiętać, że czeka na Pana jeszcze tag #naopowiesci .


----------------


Otwierając edycją napisałem Państwu, że pomysł na wyłonienie zwycięzcy mam odważny i szalony. Jednak tak jak się obawiałem pomysł spalił na panewce i niestety pan profesor Ryszard Koziołek, polonista i rektor Uniwersytetu Śląskiego moją wiadomość-prośbę pozostawił bez odpowiedzi. Niektórzy powiedzą, że może to i dobrze. W każdym razie, Panie Profesorze, jeśli jednak jakimś zrządzeniem losu zawita Pan tutaj do naszej Kawiarni, to moja propozycja pozostaje aktualna. 


W związku z tym wygranego musimy wyłonić klasycznie. Na podstawie vox populi. Podliczając głosy, mam nadzieję, że zdecydowanie bardziej skrupulatnie niż komisje wyborcze, wyszło mi, że mamy remis pomiędzy panami @Statyczny_Stefek i @Piechur . W takiej sytuacji, pozostawiając decyzję ślepemu losowi, rzut monetą zadecydował, że laur zwycięzcy w LXXX (słownie: 80) edycji #nasonety trafia do pana @Piechur .


Państwu dziękuję za uwagę a zwycięzcy gratuluję. I klasycznie już współczuję.


EDYP:  


Wódka by @RogerThat ️11

Jak słusznie Pan @RogerThat był zauważył w komentarzu poniżej, został pominięty w podsumowaniu powyżej. Trochę z własnej winy, chociaż chyba jednak z mojej bardziej. A na pominięcie absolutnie nie zasługuje. Pan @RogerThat zdążył zgłosić się do konkursu nawet przede mną i przed każdym z dwóch możliwych terminów czyli przed piątkiem co miał być 19, a nawet przed czwartkiem co 19 faktycznie był.


W ten sposób okazuje się, że w edycji mamy dwa wytwory o tym samym tytule “Wódka”. Jednak “Wódka” pana @RogerThat smakuje zupełnie inaczej niż ta od @George_Stark . Jego wódka jest zdecydowanie bardziej gorzka, chociaż smak jej osładzają kobiece usta. Ale żeby tylko jedne usta. Autor oddaje się “barzeniu” w towarzystwie wielu - naliczyłem sześć (słownie: 6) - kobiet. W pewnym momencie upojenie alkoholowe na tyle go zamracza, że dla jednej z dam, decyduje zadłużyć. Dam - bo już Bułhakow w "Mistrzu i Małgorzacie" pisał, że tylko damy piją wódkę. A może to o spirytus chodziło? Ale odbiegam. W każdym razie, z powodu zadłużenia, a więc barku środków na kolejne “kolejki” autor popada w przygnębienia i powoli trzeźwieje przy stoliku w kącie.

Sam.

Bez dam.

Co tylko dowodzi, że damy (a przynajmniej barowa ich odmiana) to jednak tylko na kasę są łase. Wniosek gorzki, jak wódka.


#nasonety #podsumowanienasonety #zafirewallem

@fonfi ale tak merytorycznie: podsumowanie wspaniałe, jutro muszę przeczytać ponownie, bo dziś miałem ciężki dzień, a nie chciałbym ani słowa stracić.

Chyba w #naopowiesci się lepiej sprawdzę, bo nawet twoje opowiadanie o sonetach bardziej mi je rozjaśniło, niż one same Ja nie wiem jak ja przeglądam to hejto, ale nawet nie wiedziałem, że podsumowania są takie pełne pasji


"Zazdraszczam" talentu kawiarenkowiczom, bo się wprost wylewa z ekranu. Nieraz co drugą frazę się zatrzymuję i mówię "kurde, fajne". A ta jakże wykwintna myśl dobrze obrazuje jakimi słowami operuje moja głowa na co dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Gratulacje dla wszystkich, no ale jako się rzekło laury zbiera Pan @piechur

Zaloguj się aby komentować

Trochę ze względu na kronikarski obowiązek, trochę ze względu na konieczność dania ujścia wrażeniom, trochę z radości (to głównie ostatni wers, bo w sumie szkoda, że tak krótko i że już się skończyło), a też i trochę po to, żeby podziękować:





O Grudziądzu


Jedna linia tramwajowa

jednak o numerze dwa,

Kopernika tylko głowa,

no i rzeźba flisaka,

który w ręku dzierży kij.

Kijem tym dostaniesz w ryj

gdybyś z Wisły chciał uciec:

– „Ej! Pod wodę!” – <kijem w łeb>.


I jeszcze Trynka i Klasik Burger,

i wymarzony ormiański burdel,

oraz teoria kiełbasy pieczenia.

I towarzystwo! Bowiem znaczenia

miejsce nabiera dopiero przez ludzi.

I może więcej nie będę już nudził,

tylko: że też browarów* żem się opił.

I: dobrze, że nikt się nie utopił.





* – browary bezalkoholowe; tak wyjaśniam, gdyby ci, którzy pili alkoholowe z jakiegoś powodu coś źle zapamiętali


#zafirewallem

#hejtopiwo

#hejtopiwogrudziadz

Zaloguj się aby komentować

Znowu przede mną upokorzenia mikcja.

Co jeśli całe to leczenie to zwykła fikcja?

Co jeśli radością będzie prysznic lub defekacja?

Czy samolubna jest odejścia satysfakcja?

Zaloguj się aby komentować

Proszę mi wybaczyć. Jak się okazuje nie umiem pisać sonetów Niby człowiek wiedzioł, a jednak się trochę łudził.


Można się śmiać, bo wyszła mi bardziej praca domowa lat wczesnoszkolnych. Niemniej próbowałem. Zadeklarowałem się, że napiszę, więc po dużych męczarniach oto i moje wypociny. Za które siebie i Państwa przepraszam. Tematem oczywiście #rower bo ostatnio to mój główny sposób na złapanie wytchnienia i oddechu. Niemniej nie porzucam idei, w wielu rzeczach byłem beznadziejny i po wielu latach wytężonej pracy stałem się niezbyt dobry. A to już awans.


Jowej


Samotna droga, odarta z nędznych arbitraży,

Koła wścibsko przecinają gościńca grudki,

Sójka szczebiocze niby w rytm przerzutki,

kierując na manowce, chciwych dębu cykliniarzy.


Niezłomna natura z myślami mnie parzy,

Meandrycznym skinieniem dolewa odtrutki.

W milczeniu odrywa sędziwości skutki,

Na stół wykłada idee, mistrz kabalarzy.


Nie jadę naprzód – ja wracam - do zarania,

Do pierwszych pytań, do każdego wahania,

Do swoich starań, skutków owoce skromne.


Umysł mój błądzi, lecz ja go nie napomnę,

I tylko ślady kół w ziemi niezłomne,

Ulotnym świadectwem mego z sobą spotkania.


#zafirewallem #nasonety #tworczoscwlasna #diriposta

@onpanopticon Ja nie wiem skąd ta samokrytyka. Jest na prawdę super! Zwłaszcza, że napisałeś "Rower" więc podniecony dalej nie czytałem. Żartuję oczywiście! No i same smaczki: "chciwi dębu cykliniarze", "myślami mnie parzy", "meandryczne skinienie" - no piękne!

@onpanopticon aa tylko taguj #diriposta bo później łatwiej do podsumowania znaleźć. Gdybym nie wiedział, że na ten sonet czekam, to o mały włos by mi umknął :P.

Zaloguj się aby komentować

Dobra, bo pajonk niedostępny to wrzucam.


Temat: opowieść o twoim miejscu zamieszkania

Rymy: cwany mamy sterta omerta (zmowa milczenia)


Zasady

Układasz czterowiersz, czy jak to się nazywa, gdzie na końcu wersów są podane rymy.

Zbierasz pioruny.

Wygrywasz.

Dobrze się bawisz.


Pozdrawiam cieplutko.


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.


#zafirewallem #naczteryrymy

By zjeść pizzę nie muszę być cwany

w stolicy całkiem sporo tego mamy

w skrzynce na listy ulotek cała sterta

tym razem wybiorę pizzerię "Omerta"

@RogerThat


Pada pytanie: "Ej, takiś cwany?"

Takie ciekawe bramy tu mamy.

Odpowiedzi gromadzi się cała sterta,

Uzębienie jednak żąda omerta.

Zaloguj się aby komentować