Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

80

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Ponieważ opowiadanie mi jakoś nie idzie, zajmuję się różnymi innymi pierdołami. W związku z tym, że zrobiłem już wszystko, co miałem do zrobienia i nawet trochę więcej, to z rozpaczy zacząłem w końcu przeglądać Facebooka. I być może była to zła decyzja, bo okazuje się, że rośnie mi konkurencja, całkiem nawet niezła. No a gdyby tam nie zajrzał, to bym się nie konkurencją martwił, no bo bym przecież o niej nie wiedział.


Co wrażliwszych przepraszam za dzisiejszy spam, tym bez Facebooka załączam screen.


#zafirewallem

#punktwymianypoezji

d505ba3a-e993-4929-a52f-c3898a96e053

Zaloguj się aby komentować

Chodzi za mną od jakiegoś czasu myśl z rozmowy z koleżanką @KatieWee, która to rozmowa odbyła się w Grudziądzu, i ta myśl niespodziewanie naszła mnie dzisiaj na spacerze i powstał z niej wiersz. Biały:


***


W naszym stowarzyszeniu poetyckim

nie ma żadnego Poety.


I może właśnie dlatego

jest tutaj tak miło?


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

To ja od razu skorzystam i bezczelnie podczepię się pod tag #wolnewiersze, który - dzięki uprzejmości pana @George_Stark - wziął się i dzisiaj narodził. Dlatego niezwłocznie się z Państwem takim właśnie wolnym wierszem podzielę. Tak trochę w ramach wytłumaczenia się z mojej mniejszej ostatnio aktywności. Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.


Uzależnienia


Dzisiaj w wyniku zdarzeń zawiłych,

Kolejne książki w me ręce trafiły,

Bo to jest nałóg, nic nie poradzę,

Że książki na półce licznie gromadzę,


Lecz zanim foliały staną w szeregu,

Przeczytać je muszę od brzegu do brzegu,

I jak mam pogodzić te wszystkie obsesje, 

Rower, pisanie i czytania sesje?


A mogłem mieć hobby jak inne chłopaki,

Palenie, alkohol czy choćby hazard jakiś.


#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna


PS

Wiersz powstał jakiś czas temu, ale idealnie pasuje do obecnej mojej sytuacji, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie w Kawiarnii dyskusji.

wziął się i dzisiaj narodził


To musiał być bardzo długi poród, skoro wpis dodałem wczoraj.


Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.


Jej, jak ja uwielbiam logikę i jej konsekwencje!


***


A wiersz wspaniały, samo życie można powiedzieć. Aż się nad swoimi hobby zastanowię.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Nadrabiam troszkę zaległości w tym co się dzieje dookoła ale chciałbym się odnieść do dyskusji na temat naszej Kawiarni #zafirewallem, która wywiązała się w komentarzach tutaj i tutaj. Zrobię to w tym miejscu, w osobnym wpisie, bo tak łatwiej mi będzie zebrać myśli do kupy.


Najpierw tak bardzo ogólnie. Faktycznie mniej się dzieje chwilowo (z naciskiem na "chwilowo", mam nadzieję) ale może to po prostu przez sezon ogórkowy. Jednak okres letni obfituje w różne inne aktywności o urlopach nie wspominając, na których to urlopach chcemy sobie zazwyczaj odpocząć od wszystkiego. Internetów również Dlatego nie przejmowałbym się tym, że jedna czy druga edycja #nasonety czy #naopowiesci nie siadła - ot życie.


Bardzo podobają mi się pomysły lekkiego motywowania przypomnieniami i wołaniami. Uważam, że jeśli organizatorowi danej edycji zależy na frekwencji, to nic nie stoi na przeszkodzie co jakiś czas szturchnąć nas pod danym tagiem. Tak samo obiema rękami podpisuję się pod pomysłem dołączenia informacji do hejtonews (celowo bez tagu, żeby nie zaśmiecać panu @bojowonastawionaowca ) o aktualnie trwających zabawach. Na pewno nie zaszkodzi.


I teraz bardziej o konkretnych tagach.


Jeśli chodzi o #nasonety to mam wrażenie, że tutaj jest trochę sinusoida. Raz więcej raz mniej. Osobiście na przykład mam trochę problem (mentalny) z edycjami, gdzie dawcą nie jest sonet tylko inny utwór (wiersz/piosenka) - ale to tylko i wyłącznie mój formalistyczny problem, przez który jest mi ciężej się zmotywować. Ale proszę tej mojej uwagi w ogóle nie brać swoją uwagę. Ja bym się nie przejmował tylko motywował, wołał, szturchał.


Padła kwestia podsumowań i tego, że uczestnicy się ich boją. Całkiem niepotrzebnie. Jak pan @splash545 czy @George_Stark nam nie raz pokazali podsumowanie można zawrzeć w jednym czy dwóch zdaniach. Nikt nikogo z tego nie rozlicza. Serio! To, że ja lubię sobie popłynąć, to tylko i wyłącznie dlatego, że mnie ogromną frajdę sprawia wielokrotne obcowanie z Waszymi utworami, wczytywanie się, szukanie rytmu, smaczków a na koniec pisanie totalnych głupot na ich temat. Grafomani tak mają :stuck_out_tongue_winking_eye:


Natomiast jeśli chodzi #naopowiesci, bo tutaj faktycznie dzieje się najmniej, to pan @onpanopticon troszkę mnie już ubiegł. Mam ze swojej strony taką propozycję, żeby Państwa troszkę zmotywować:


- W każdej edycji ufunduję nagrodę książkową dla zwycięzcy. Możemy tylko wspólnie ustalić, czy książka będzie odgórnie wybrana, żeby wiadomo było o co walczymy, czy zwycięzca będzie mógł sobie na koniec wskazać co chciałby dostać (w jakimś odgórnie ustalonym budżecie).


- Bardzo mnie cały czas boli, że te nasze wytwory wszelakie giną sobie w czeluściach internetów, więc chciałbym zaproponować, że pod koniec grudnia zbiorę opowiadania z całego roku (oczywiście tych autorów, którzy wyrażą zgodę) i wydam je w formie papierowej jako "Antologię Za Firewallem" - po jednym egzemplarzu dla każdego z uczestników. Żeby było jasne - nie do żadnej sprzedaży, takie wydanie limitowane tylko dla nas. Każdy z nas będzie mógł wtedy powiedzieć, że jest "autorem publikowanym". No i będziemy mieli pamiątkę. Co Państwo na to?


Tym postem, takim na szybko po śniadaniu, mam nadzieję otworzyć szerszą dyskusję.

Chyba się odniesę. Dużo spraw, to odniesę się nie do wszystkich, a tylko do tych, które mnie w jakiś tam sposób poruszyły, bo to bardzo miłe, że komuś zależy na tym naszym wspólnie budowanym przybytku chybotliwym.


***


Publikacja – jako piszący tutaj bodaj najwięcej, napiszę to raz i nie będę powtarzał, bo mi się powtarzać nie będzie chciało: moich opublikowanych tutaj wytworów można używać w dowolny sposób oprócz:

– przypisywania sobie ich autorstwa,

– zbijania na nich kokosów bez podzielenia się ze mną oraz

– celowego karmienia nimi wszelkiej maści modeli językowych/sztucznych inteligencji.


Co do ostatniego punktu, to nie jestem aż tak głupi, żeby nie wiedzieć, że skoro są opublikowane w Internecie, to pewnie i tak są tam zindeksowane (czy jak to się tam nazywa), ale nie chciałbym żeby ktoś tam to w jakimkolwiek celu wrzucał dodatkowo. W przypadku tego całego AI nie będę oczywiście nikogo ścigał i wyciągał konsekwencji, proszę tylko o uszanowanie mojej prośby. W przypadku dwóch pierwszych punktów, gdyby zdarzyło się ich złamanie, to pewnie najpierw bym się wkurwił, a później zastanowił co z tym fantem zrobić dalej. Mam jednak nadzieję, że się nie zdarzy, bo ani wkurwiać się, ani zastanawiać z musu nie bardzo lubię.


Jeśli zaś chodzi o samą publikację, to nie mam nic przeciwko, nawet mogę się do kosztów wydania dorzucić, niemniej nie mam zamiaru (ani czasu) w tym temacie zrobić niczego więcej.


No i to w zasadzie tyle, bo w pozostałych punktach raczej nie mam zdania. Można próbować i tej aktywizacji i nagród i zobaczyć jak to wyjdzie. Tak to zawsze przecież tutaj działało.


Dziękuję za wypowiedź.

@fonfi W mojej opinii i z mojej perspektywy akcja #naopowiesci ma trochę zbyt krótkie interwały czasowe, przez co zwłaszcza w sezonie wiosenno-letnim ciężko jest się nadążyć z pisaniem. A ja lubię czasem pomęczyć dane opowiadanie 2-3 tygodnie, dlatego przy ambitniejszych tematach nawet nie startuję bo boję się, że nie zdążę. Dlatego też uważam, że najlepszą opcją byłyby cykle miesięczne, przez co po pierwsze byłoby więcej czasu na napisanie utworu, a po drugie łatwiej byłoby zapamiętać do kiedy ma się czas.


Pomysł wydania na papierze jest świetny, będę kibicował. Podobnie pomysł z nagrodami książkowymi, też chętnie ufundowałby, zwycięzcy jakąś.

Zaloguj się aby komentować

A spośród wszystkich grudziądzkich znaków

dzisiaj opowiem Wam


***


O flisaku


Tam wieża zdobi zamkowe wzgórze,

tam burdel ormiański wnet otwierają,

tam we Francuzie lody podają

i mnóstwo innych tam wynaturzeń.


Tam woda ciała umarłe głaszcze,

w Wiśle wzdychają tam różne licha:

piranie, rekiny, mątwy, meduzy –

co to za miasto? Nawet nie pytaj!


Ci, co pytali, dawno zginęli.

Mówicie, że was to nie dotyka?

A więc słuchajcie, wy: odważniejsi!


Ci, którzy pod wodą znikacie:

gdybyście chwytać się chcieli gałęzi,

to flisak wiosłem przyłoży wam w ryja.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No dobry wieczór. Zaszczyt mam niemały, ale czy wielki? (owszem, wielki) rozpocząć kolejną już edycję, LXXXIV edycję, bitwy #nasonety Z racji tego, że to bitwa, to dzisiejszy dawca jest autorstwa bojowego nazwiska


Rilke


Pomników nie stawiajcie. Tylko róże

każdego roku niech mu rozkwitają.

Bo tym Orfeusz jest. I trwaniem i przemianą

raz w to, raz w to. Więc się nie troszczmy dłużej


o inne imię. Bo już raz na zawsze

Orfeusz jest, gdy śpiewa. Zjawia się i znika.

Czy to nie dosyć, gdy koronę róży

o parę dni przeżyje, kiedy ta usycha?


O jak on znikać musi, byście to pojęli!

Bo sam jest zatrwożony, że tak znika.

Gdy jego słowo wznosi byt tutejszy,


on jest już tam, gdzie wy go nie spotkacie.

Już krata liry dłoni mu nie więzi.

I pilnie nasłuchuje, gdy granicę mija.


Zasady? Układamy sonet, w którym ostatnie wyrazy wersów rymują się z pogrubionymi wyrazami w dawcy.


Jeśli to bitwa, to niech będzie to bitwa. Ten, kto pisze ripostę, musi zrostować poprzedniego wierszokletę. Jak zrostować? Nie chcemy tu chyba wywoływać wojny, w tym światowej, więc rzucamy inwektywy wyłącznie wymyślone. Nie wiem, zacznijcie najlepiej od obrażenia czyjejś starej, w tym może pomóc zeszyt Manata. Powiedzcie, że kogoś nawet pies nie wącha. Dajcie se w fantazję.


Można też zignorować temat, wiadomix, mamy piątek, wolna wola.


Ja zaczynam, więc idę na pierwszy ogień. A właściwie chyba na pierwszą wodę, bo George wspominał o topieniu.


Pozdrawiam cieplutko.


#diproposta #zafirewallem

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

nie mam weny, ale do sonetu, w którym pierwszy wers kończy się wyrazem "róże" aż się prosi riposta zaczynająca od

"Twoja stara wciąż tańczy na rurze"

Zaloguj się aby komentować

@pingWIN

Opada w czekanie

Odświeżam ekran i pokój

Otwieram okno

Poświata blednie w zmroku

Przerwane konanie

Ping i trzask, spoko


Sam ze sobą na sam

Na szczyt i w detoks

Niesmak przedsmaku

Głód, pustka i RAM

Wybieraj robaku!

Zen, sen, czy koks

Zaloguj się aby komentować

Kolega @onpanopticon napisał wczoraj , że należy celebrować zdejmowanie zasłon. Chciałem spróbować, bo być może ma rację, ale niestety – w oknach mam roletki. Wobec powyższego postanowiłem sprawić sobie przyjemność na inny z dostępnych mi sposobów, który to sposób docenia się ponoć dopiero w życiu dorosłego człowieka:


***


Zmieniłem gąbkę


Zmieniłem gąbkę na nową w zlewie!

I dumny teraz czuję się z siebie,

bo w pewnym wieku to jest już dość

ażeby z życia poczuć radość:


bo nowej gąbki sztywna struktura…

no bo jest cała, a w starej dziura…

bo teraz nic już nie barwi mi wody

wczorajszym sosem pomidorowym.


Lecz, ciesząc się gąbką nieużywaną,

olśnienia doznałem patrząc tak na nią,

że – jeśli użyję jej w końcu do mycia –

będzie to koniec beztroski jej życia.


Ech! – mimo mojego ulitowania:

naczynia mam przecież do pozmywania!

A choćbym się nie wiem jak starał,

to nowa gąbka też stanie się stara:


sosem nasiąkną jej czyste pory,

później zaś spocznie na dnie komory

zlewowej – może do cna wyżęta?


Czy gąbka będzie wówczas pamiętać

ile radości sprawiła mi ona

zanim została rozdziewiczona?


***


#zafirewallem

#wolnewiersze – a taki tag sobie tutaj wpiszę, mając na uwadze naszą dzisiejszą dyskusję „co dalej?” ; zachęcam w ten sposób (a przynajmniej staram się zachęcić) do publikacji własnych wytworów niezwiązanych z naszymi zabawami – opatrzone takim tagiem, będą później łatwiejsze do znalezienia.

275219c2-20e1-4251-955f-06b9c8e4c4ad

Zaloguj się aby komentować

Zupowe Ratatouille


Był pewien pozornie spokojny - tak przynajmniej wydawało się Michałowi - sobotni poranek, gdy lodówkę wypełniły głosy zbuntowanych warzyw. Tak, nie przesłyszeliście się, warzyw! Myślał przecież gdy mama upominała go, że warzywa zaraz wyjdą z lodówki, że to zwykły żart. Otóż zapomniane warzywa - kupione pod wpływem natchnienia i próby zmiany odżywiania, by zmienić swe życie na lepsze, a zakończony wraz z włożeniem ich do lodówki - faktycznie prowadziły w lodówce całkiem bogate życie.


Różnorodność ich także była całkiem imponująca, bowiem mieszkał tam poeta Seleriusz Kochanowski, który jak się może domyślacie jest selerem. Ma on duszę romantyka i napisał takie wiersze jak "Zielone liście twe" czy "Krągłości mej miłości". Potajemnie podkochuje się w Kapustynie Podlowskiej, która to praktykuje ciałopozytywność i wrzuca swoje zdjęcia na platformę Kilogram, gdzie również promuje swój ruch społeczny, choć można by rzec, że to trochę jak świnka morska, bo ani się nie rusza, ani to zgodne ze społecznymi kanonami piękna. Oczywiście prawdziwe piękności również się znajdują w lodówce, a przedstawicielką jest Lady Karotka von Korzeń, która pochodzi ze szlacheckiego ogrodu. Długa, szczupła, z piękną fryzurą, prawdziwe piękności. Jak powszechnie wiadomo wraz z pięknością idzie zgniły charakter. Zasadę tę przełamuje tylko kapusta, która może i nie jest ładna, ale za to głowa też jest pusta. Marchewka jest ambitną, silną liderką buntu warzyw i uważa, że ludzie są niewdzięczni - najpierw kupują, potem zapominają, aż w końcu szuflada staje się grobem. To ona planuje operację Ratatouille, w której chce uciec z lodówki i przejąć kuchnię. Nie brakuje też prawdziwego konserwatysty - ziemniaka. Bulwosław Kartofelnik to prawdziwy zwolennik tradycyjnych wartości. Opowiada czasem straszne historie o piekarniku gazowym, posiada starą mapę kuchni. Niedaleko nich znajduje się również najstarszy z nich, więziony w słoiku, kiszony ogórek. Jest zbyt stary, żeby pamiętać większość rzeczy, mówią na niego ogór Rick. Ma silny rosyjski akcent, chyba kiszenie w słoiku tak na niego wpłynęło. Najwidoczniej siedzenie w zimnym więzieniu wpływa też na ogórki. Od czasu do czasu krzyknie nagle "Na rewolucję już czas!". Nie zapominajmy też o pomidorze, który był niegdyś kucharzem. Prowadził coś w rodzaju bloga kulinarnego, gdzie chwalił się przeróżnymi rzeczami - od domowych obiadów, przez pieczone ciasta, aż po wędzone kabanosy własnej roboty i różne innych pyszności. Do dziś w internecie żaden nie wie, że Giuseppe Compositone to faktycznie pomidor, a nie człowiek. 


Tygodniami opracowywany plan ucieczki na Warzywnym Kongresie prowadzonym przez Lady Karotkę nie mógł się nie udać. Początkowo było wiele konfliktów, ponieważ Bulwosław twierdził, że trzeba bronić granic, aby nowe warzywa nie dostawały się do lodówki, a następnie spróbować zaatakować siłą Michała. Seleriusz preferuje raczej ugodowe sposób rozwiązania konfliktu poprzez napisanie powieści do Michała, aby zobaczył jak żyje im się źle. Ogór Rick w głowie ma tylko rewolucję, natomiast Kapustynę nie interesuje to w ogóle. Plan Ratatouille miał się udać w niedzielę z racji, że Michał zazwyczaj śpi wtedy do południa, a jak wstanie z potężnym kacem to otwiera lodówkę półświadomy, by wyciągnąć tylko piwo - to był ten moment kiedy plan się zaczyna. Co mogło pójść nie tak, w końcu od tygodni siedzą w tej lodówce prawie niezauważeni obserwując nawyki właściciela.


Nagle otwiera się lodówka, światło oślepia wszystkie jeszcze pełne nadziei na ucieczkę warzywa. Michał uważnie przygląda się swoim produktom w lodówce, aż nagle lekko zrezygnowany spogląda na szuflady. Hasło "zupa" to ostatnie co chciały usłyszeć buntownicze warzywa. Michała wzięło na sobotnie sprzątanie, w tym lodówki. Akurat teraz, w dzień przed ucieczką. Czy to nie ironia? Jak to się mówi, złośliwość rzeczy żywych. Wyciąga warzywa na deskę i podpala wielki gar z wodą.


  • "Wszyscy tu zginiemy!" - krzyczy przerażona Karotka.

  • "Miałam plany, miałam wyjść za mąż za przystojnego bakłażana!" - krzyczy równie zrozpaczona Kapustyna.

  • "Tak, na pewno by Cię chciał ktokolwiek, a już na pewno przystojny bakłażan..." - dodał drwiąco Giuseppe.

  • "Ehhhh, to Ci feler, ja bym chciał taką Kapustynkę… Tyle ciała do kochania, tyle wierszy napisanych, tyle nocy przepłakanych..." - pomyślał Seleriusz, ale zachował to dla siebie, lecz smutek pojawił się na jego twarzy.

  • "Na rewolucję już czas!" - jak zawsze krzyczy Rick nie słuchając innych.


Woda zaczyna się gotować, Michał powoli zaczyna brać warzywa na osobności. Na pierwszy ogień idzie Bulwosław. Najtwardszy z twardych. Wydawałoby się, że będzie się bronił, będzie walczył. Niestety, owca co dużo beczy mało przyjemności z... a nie ważne, chyba mi się coś pomyliło. No więc ziemniak Bulwosław daje się obierać ze skóry i kroić bez walki, następnie wpadając do gara. Warzywa boją się kto pójdzie kolejny. Okazało się, że Lady Karotka von Korzeń stała się kolejną ofiarą. Wydawało jej się, że inni będą jej bronić, będą za nią płakać, bo jest popularna i lubiana, ale niestety. Myliła się przez cały ten czas. W międzyczasie Seleriusz Kochanowski spisuje "Dzienniczek warzywniczek - ostatnie tchnienie", w którym opisuje dziejące się w kuchni rzeczy.


- "Co za debil, pokroił za grubo marchewkę, nie dogotuje się na czas." - rzucił nagle Giuseppe Compositone, doświadczony w gotowaniu takich zup.


Inni popatrzyli na niego zdziwieni i lekko przestraszeni niczym na seryjnego zabójcę, którym w istocie był.


Kapustyna napisała pożegnalnego posta na Kilogram, gdzie otrzymała słowa wsparcia typu:


  • "To prawda, nie zasługują na Ciebie!",

  • "Jesteś za dobra dla nich, to dlatego chcą Cię zabić!",

  • "Gdybyś była chudsza to pewnie by Cię nie użyli, dyskryminacja!",

  • "Pamiętaj, że jesteś najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam!"


To ona trafiła do gara, ale wcale nie była smutna, wręcz szczęśliwa, bo dostała tyle słów wsparcia. Seleriusz uronił łzę, aż w końcu rzucił się za nią na ratunek.


- "Nieeeeeee, nie mogą Ci mnie odebrać, kocham Cię Kapustyno!" - krzyczał zrozpaczony sturlając się w stronę końca deski, aż prawie spadł, lecz Michał zauważył to i zabrał go również.


- "To Ty mnie kochasz? LOL, nie chcę takiego frajera za chłopaka XD stać mnie na więcej!" - skwitowała Kapustyna z pogardą.


Seleriusz wpadł do gara z rozpaczy krzycząc: "Seleronimo!". I tyle go widzieli. Dumna Kapustyna również chwilę później skończyła w garze, lecz czuła się jak męczennica, która zginęła za promowanie ciałopozytywności.


Zostały już tylko okrzyki o rewolucji ogóra Ricka i pomidora Giuseppe. Michał zdecydował się jednak nie użyć Ricka i schował go ponownie do lodówki. Compositone miał w planach usunąć konto, czyli popełnić samobójstwo, lecz nie zdążył przed kucharzem. Jego ostatnie słowa brzmiały "Passata la vista" i tak oto wszyscy lodówkowi bohaterowie wylądowali w zupie.


Myślicie pewnie, że chociaż tyle dobrego, że Michał się najadł zupy, otóż nie do końca. Zjadł jeden talerz, o reszcie zapomniał, a ta się zepsuła w garze. Podobno po tygodniu zaczęła żyć własnym życiem i planowała misję ucieczkową, lecz jej dalszej historii nie znamy, a "Na rewolucję już czas!" można usłyszeć z lodówki po dziś dzień.


#naopowiesci #zafirewallem  #tworczoscwlasna



#opowiesciwarzywne

Jej, zakochałem się w tytule Krągłości mej miłości! Chciałbym go przeczytać!


Urzekł mnie też szlachecki ogród i styl narracji. Świetnie się to czytało!

Zaloguj się aby komentować

My tu gadu, gadu, a tu najwyższa pora zrobić #podsumowanienasonety . W obecnej edycji udział wzięli:


@George_Stark , którego wiersz o krześle bardzo mnie urzekł


oraz


@RogerThat , który zwycięża obecną edycję, bo Miodowe lata! Dziękuję bardzo, gratuluję i zaganiam do obowiązków.


#nasonety #zafirewallem

fd2c23df-dd11-4fe6-9c1b-2ed84b9e7bd9

Koledze @splash545 za edycję dziękuję, koledze @RogerThat gratuluję i z niecierpliwością czekam na otwarcie edycji kolejnej, bo mam ogromną ochotę kogoś sobie dzisiaj utopić.


Jednocześnie cieszę się, że moje nowe (choć używane wcześniej przez inną d⁎⁎ę) nie tylko mnie sprawiło radość.

Zaloguj się aby komentować

Może to tematy nie siadają, może to wakacje, a może koniunkcja planet w magiczny sposób obniża motywację prozaików.


Faktem jest, że tag #naopowiesci ledwo podryguje, karmiony pojedynczymi wpisami. Niemniej jednak chciałbym przekazać gratulacje oraz wyrazy uznania użytkownikowi @onpanopticon, autorowi jedynej pracy, która została nadesłana w bieżącym rozdaniu. Otrzymuje on 21 punktów za plusy oraz ode mnie dodatkowe 21, co daje razem 42, zapewniając zaszczytne pierwsze miejsce oraz honor organizatora kolejnego wyzwania (czy jest jednak sens? ocenę pozostawiam Tobie).


Chwała literatom! Chwała tym, którym się chce! Chwała @onpanopticon !

#podsumowanienaopowieści

968458ca-5364-49cc-85b1-b06dba78b2a8

@Spleen faktycznie format #naopowiesci w obecnej formie widocznie się wyczerpał. @onpanopticon jeśli masz jakiś pomysł i chęć to możesz w sposób dowolny zmienić istniejące zasady, żeby spróbować reanimować tego trupa. Jeśli zaś nie, to możemy zakończyć tę zabawę w tym właśnie miejscu i używać tagu gdy ktoś będzie chciał wrzucić jakieś swoje spontanicznie napisane opowiadanie. A może kiedyś uda się wskrzesić tag w zupełnie innej formie. Piszę to jako jego założyciel.

Zaloguj się aby komentować

@pingWIN

Toga i młotek - na pokaz

Bez togi pycha baroku

Lufa i wystrzał - na rozkaz

Pod dymem echa wyroku

Gwizd w parę

Się wbił

I skisł

Zbrodnia udawać chce karę

Zaloguj się aby komentować

Dziś jest dziesiąty. A że, jak niektórym z Was wiadomo, poszedłem niedawno do pracy i jest to od jakiegoś czasu pierwszy dziesiąty, który nie tylko został przeze mnie zauważony, ale z którego wręcz się ucieszyłem, no to – stosując się do zasady pani Marilyn Monroe (Pieniądze nie dają szczęścia, dają je dopiero zakupy) – postanowiłem nabyć sobie artykuł pierwszej potrzeby (choć kupiłem używany):


***


Kupiłem krzesło


Kupiłem krzesło. Bo stać mnie na nie.

Bo takie miałem pleców bolanie,

że nawet moje liczne już roki

nie wytłumaczą – taki ból srogi!


Kupiłem krzesło. Kupiłem sobie.

Siedzę na krześle i wiersz sobie robię.

I tak na krześle wygodnie siedzę

i wierszem próbuję wyrazić siebie.


Kupiłem krzesło. I mam uciechę.

I wieczór szary witam z uśmiechem,

bo zadość dałem mojej tęsknocie

i plecom moim powód do pociech.


Kupiłem krzesło. Krzesło ma atut.

Bo nie dostanę od niego stygmatów:

nie odparzę dupska i nie będzie dramy –

krzesło poddupnik ma wentylowany!


Kupiłem krzesło. Aż żem się wzruszył.

I wiersz mi o nim udało się uszyć,

i może to krzesło życie mi zmieni

i zacznę pisać zamiast się lenić?


***


#nasonety

#zafirewallem


EDIT:


A na zakupy tak mnie coś zbiera

że jutro idę po air fryera!

470be9e1-c783-4a66-931d-f4b40c9b7e37

Na krześle George swoim zadem zasiędzie

Jak kura nioska w kurniku na grzędzie,

I zaraz po tym jak skończy kotleta,

To niczym kura zniesie... soneta.

Zaloguj się aby komentować

W postanowieniach wciąż jestem wytrwały

Myśli kręte i czarne nie stawią oporu

Choć dawne demony we mnie przetrwały

To słuchać się muszą, nie mają wyboru

Pogoda nam się coś zepsuła, wieczory jakieś takie szare i ponure, przenieśmy się więc do krainy fantazji. Tam zawsze jest pogoda jest ładna, no a Jerzemu wszystko się tam udaje:


Żeby dziewczęta czyste wytrwały,

by się nie bały stawiać oporu,

by obyczaje dobre przetrwały…

Lecz sprzeciw Jerzego – nie mają wyboru!

@pingWIN

Idź pod prąd tak by iskry sypały

Się falą, co pali i tnie

W rytmie wytrwałym

Kolejne linie

Oporu


Łam, burz i krusz góry i skały

Co burze we śnie

Wszystkie przetrwały

Na pył je zetrzesz

W buncie z wyboru

Zaloguj się aby komentować

Mieszam mąkę z wodą na zakwasy

Będę piekł pyszne chlebowe frykasy

Dorzucę lokalnej soli z dekagram

Wzorek będzie piękny, w pentagram

Dzień szeregowego diabła


Od mieszania w kotle potężne zakwasy

zasłużyłem na fajrant i jakieś frykasy

poproszę uprzejmie duszy dekagram

płacę i wychodzę z dyskontu "Pentagram"

Kurier to chyba ma bicków zakwasy

Znosi mi składniki, ja warzę frykasy

Ryż, indyk, warzywa i przypraw dekagram

Chilli co bramą do piekła jest jak pentagram.

Zaloguj się aby komentować

Jak to powiedział kiedyś @fonfi "Nie ma to jak wygrać we własnych rymach". Czy może jednak to słabo? Trzeba dobrze przemyśleć tę kwestię.


Temat: filozofia


Rymy: Platon - sens - Katon - stres


GL&HF : D


#zafirewallem #naczteryrymy

b66f3501-5f01-45e1-bb4e-f2b06fc49d6b

Na cienie się gapi w jaskini Platon,

Kierkegaard rozkminia, czy życie ma sens,

Kartaginę znów zniszczyć próbuje Katon,

Egzamin z filozofii to przez nich stres.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Urlop, urlop i po urlopie. No i wracamy pomału do obowiązków. Zarówno do tych mniej ale też i takich bardziej przyjemnych. Zdecydowanie do tej drugiej kategorii należą wizyty w #punktwymianypoezji. Szczególnie kiedy w trakcie takiej wizyty uda się coś pod ramką znaleźć. I nie są to tylko pety i potłuczone butelki, ale taki wiersz na przykład:


paradoks


gdy tylko mam czas dla siebie,

uciekam w wykreślanki

jakbym miała skreślić twoje imię

ty za to szukasz mojej duszy

jakbyś nie umiał jej przyjąć,

po co właściwie udawać,

skoro żyjemy w symbiozie?

wystarczy jeden pocałunek,

by to zrozumieć


Aleksandra Majka


——————————


I na deser wiersze z "centralnej dystrybucji":


——————————


W końcu

w kosmosie nic nie ginie,

więc może nasza miłość

tylko zmieniła planetę


——————————


d_nonomnismoriar_g


te ziarna, które eksplozja poniosła

te co potencjał swój cały wybebeszyły

te ziarna co pożeram jak światy całe

te ziarna już skończone

są jeszcze te na dnie czary, wyleżane

i mimo czasu, co przez palce leci i leci

one wciąż rozwój pod skorupą swą trzymają

te ziarna - smutne, drobne

te ziarna co wchodzić by się mogły

więc je chowam, pod ziemię

tak jak chowa się larwa muchy

oby wyrosły i mnie przerosły

tak jak przerasta mnie larwy mucha


——————————


Szczęście


Kiedy koszmar mi się śni,

myślę o szczęściu i znajduję do wyjścia drzwi.

Przechodząc przez nie,

pojawiam się w krainie zielonej - "zła" pozbawionej

tętniącej życiem, gdzie szczęście w każdej

formie objawia się.

Wtedy już wiem, że strach nie złapie mnie.

Bo szczęście przy mnie jest.


Antoni Roszyk, lat 14


——————————


"Między Larsem a mną"


Jutro wstanę. Może jutro pójdzie nam lepiej. A może

znowu pieczeń będzie smakować popiołem,

woda popłynie za mokra.

Za każdym razem nie wiem, czy starać się bardzo,

czy bardzo starać się pogodzić, że czasem po prostu

widzę mocniej. Że coraz bliżej mi do Justine,

coraz dalej do Claire. Kiedy w moją ziemię

uderza melancholia.


Beata Kołodziejczyk


——————————


#zafirewallem #punktwymianypoezji - tag do czarnolistowania

645f5a93-0daa-4192-a912-d93f76c63258
2936127d-0e23-42ff-a007-135cb2825af4
b2b66ec9-a949-4405-8b79-3bc710003132
6f09032c-b529-4998-b246-33845172b019

Zaloguj się aby komentować

Jak tu kazanie pisać gdy bierze mnie cholera

Gosposia w ciąży, wikary z ucha strzela

Myśliwska nie kościelna marzy się ambona

Chrzanić to, biorę flaszke i idę do diakona!

W kościele dym jak cholera,

Bo prałat z dwururki strzela.

W sumie po to jest ambona -

Dzik przed ołtarzem juz kona.


PS. Na urlopie człowiek czasu nie ogarnia; dobrze, że @splash545 czuwa

Zaloguj się aby komentować

"0,5 mg"


Kiedy Karol rymy kuje, to Alina wiesza pranie

Gdy jedni mają depresję, wtedy drudzy mają manię

Rzeka wpływa se do morza, morze składa się z zatoki

Zwłoki lecą razem z rzeką, dziś na obiad miałem gnocci


Dzisiaj miałem polowanie, uszczupliło się pogłowie

Jak w filmie "Noc oczyszczenia", ledwie zmieściłem się w dobie

Wszystkie swe sukcesy z nocy upłynniłem zaś przelewem

Wypłyną w Gdańsku, w Chałupach? Szczerze powiem - kurde, nie wiem.


Rozpaliłem se ognisko, pomagałem sobie miechem

Potem palnąłem se w glace, "może włożę w ogień dechę?!"

Jak zmyśliłem, tak zrobiłem, wsadziłem tam desek wiele

Pojawili się w tym ogniu wszyscy moi przyjaciele


Teraz cisza i atencja, bo nie chcę pomylić faktów

Jednego z moich przyjaciół przejechała rzesza statków

Rzecznych takich, jakieś barki czy inne katamarany

Mówi do mnie - "rany julek, to wogle nie było funny"


Raptem naraz słyszę/widzę kątem oka jakieś ruchy

Ledwo widzę, bo międzyczas przyniósł okres lekkiej pluchy

Budzę się, podnoszę głowę - nie wyszedłem ze swej sieni

Szałwia wieszcza nie jest dobrą drogą przeżycia jesieni


#diriposta #tworczoscwlasna #nasonety


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności!

Zaloguj się aby komentować

Witam serdecznie,


mam niewątpliwą przyjemność ogłosić rymy do dzisiejszego wydania #naczteryrymy w kawiarence #zafirewallem


Niniejszym ogłaszam:

temat: zakończenie wyjazdu wypoczynkowego, który stał pod znakiem kiepskiej pogody (do samodzielnej interpretacji co oznacza kiepska pogoda)

rymy: końcówka nazwy własnoręcznie wybranego miasta zamieszkałego przez 10-50 tys. mieszkańców, w którym można spędzić urlop - ta sama końcówka + te-te


Dobrej zabawy


#zafirewallem #poezja #naczteryrymy

@bojowonastawionaowca

Nie kasz miasta nad Krzeszowice

Tam pociąg jeździ w te i w te

Gdzie nie spojrzę wagony widzę

Węgiel wożą, nie muchy tse tse

Każdy kto będzie gościem Pułtuska

po rynku pochodzi, w Narwi się popluska

a gdy aktywności te zostaną odbyte

pozostaje odhaczyć "kolejne miasto zdobyte"

Zaloguj się aby komentować