Elaina naczytała się za młodu książek o wiedźmie która podróżowała po świecie i przeżywała różne przygody i sama zapragnęła takiego życia. Zaczęła się uczyć magii i jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności uzyskała tytuł Wiedźmy a następnie na latającej miotle wyruszyła spełnić swoje marzenie. To anime opowiada o przygodach które przytrafiły się jej podczas podróżowania.
Dawno się tak srogo nie zawiodłem. Zaczęło się obiecująco ale im dłużej oglądałem tym bardziej bezsensowne się to wszystko wydawało. Zacznijmy od tego, że jest to adaptacja książki której przestawienie w obecnej formie za pomocą odcinkowego anime nie ma większego sensu. Rozdział w książce nie ma limitu długości, odcinek ma. Autorzy się uparli aby historie mieściły się w jednym odcinku. Przez to większość wątków musiała być uproszczona lub pomijać wiele szczegółów aby zmieścić się w limicie czasowym. Sprawiło to, że te przygody są jakieś takie niewypieczone, prostoliniowe i ogólnie mają zmarnowany potencjał. Brak tu jakiejkolwiek głębi, w połowie odcinka idzie przewidzieć jak się skończy. Główna bohaterka ma beznadziejny charakter chociaż bardziej powinienem napisać, że nie ma go wcale. Jest mega nijaka (ponoć problem słabej adaptacji i w książce jakiś charakter ma).
I teraz możecie powiedzieć, że narzekam na bajeczkę dla dzieci o magicznej dziewczynce że nie ma głębi. Taki wał, to ma R - 17+ czyli to jest anime przeznaczone dla dorosłych. Dlatego właśnie czuje zawód bo liczyłem na coś więcej. W recenzjach czytałem coś o jakimś drugim dnie i dość poważnym anime z ciekawymi wątkami. Owszem, zdarzyło się parę fajnych wątków ale jako całość to było mega średnie.
To są chyba jakieś jaja gostek chciał się dowiedzieć co prokuratura ma na niego xD
Były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński stawił się w piątek w prokuraturze w Katowicach. Na mężczyźnie nie ciążą żadne zarzuty, ale, jak przekazał jego adwokat, "chciał ustalić, czego prokuratura chce, biorąc pod uwagę informacje w mediach". Jak powiedział w piątek po wyjściu z rozmowie z Telewizją Republika, złożenie wyjaśnień bądź zeznań "nie było możliwe".
@tomek-kowalski Chodziński to taki typ, który myśli, że jest najbystrzejszy i najmądrzejszy w każdej sytuacji, a jak przychodzi co do czego to się wypiera czegokolwiek XDDDD
Nasiedziałem się blisko 18 godzin, z czego 6 z przerwami na podkładanie do ognia drzemałem. Nic kuwa nie brało, cos pykło raz na godzinę, ale to raczej był wplyw porywów wiatru na żyłkę. Kiedy już miałem połowę szpeju zwiniętego do samochodu w tym siatkę i podbierak, odezwała się jedna z wędek, w sensie sygnalizator brań. No było to typowe leszczowe branie, po przyholowaniu okazała mi się jedna, jedyna ryba, którą złowilem podczas tego wędkowania. Nawet się ucieszyłem, zawsze to jest się czym pochwalić po zmierzeniu leszczyk wrócił caly i zdrowy do wody.
Ostatnio w #pracbaza góra postanowiła zbadać na ile #ai podniosło naszą wydajność. Zaczęli zadawać głupie pytania i jakoś tak się okazało, że nie stosujemy się do korporacyjnych wytycznych. Plan jest taki, żeby się dopasować.
Jak się dostosujemy to nasza wydajność najpewniej trochę spadnie.
K⁎⁎wa mac. Wstaję rano siku, bo sikać przecież się chce. Sikam, spuszczam i wuj. Zapchane. Babe udaje niewiniątko (ma rację- nie jej wina), to zasrany kołnierz! O jprl, krecik puka mi w taborecik (no rano zdrowo!). Zwątpiłem. Poszło w orlen. Teraz żmijją trochę odetkałem, czekam na babe, bo nie ma mi kto kręcić ;(
Chyba wygrałem, więc na początek weekendu i odskocznie od utartych schematów:
Osiągnięcie lub dziedzina, za które przyznano Nobla, a których zupełnie się nie spodziewasz.
Edit: nie spodziewałem się że będą z tym problemy. A więc w whose line chodzi o to żeby wymyślać niestworzone rzeczy a niekoniecznie szukać prawdziwych wynalazków.
@Eruanno Historia prawdziwa: W 1918 roku niemiecki żyd Fritz Haber dostaje nagrodę nobla. Około 1920 opracowuję nowy insektycyd który w 1922 dostaję nazwę Cyklon B. Reszty chyba nie muszę pisać.
Ciekawostka. Środek wciąż jest w sprzedaży pod nazwą Uragan D2 i jest produkowany w Czechach.
Czasem jak patrzę na moich rodziców, to dochodzę do wniosku, że to są ludzie, którzy po prostu lubią cierpieć. Przykłady ich zachowań:
Kiedy byłem młodszy i wychodziłem w nocy ze znajomymi, to oni NOTORYCZNIE zamykali drzwi na klucz i nie wyjmowali klucza z zamka. Więc kiedy oni spali, to o godzinie 330 nagle musieli wstać i otworzyć mi drzwi, bo nie mogłem wejść do mieszkania.
Kiedy wprowadzono przymusową segregację, moi rodzice wydzielili 3 zbiorniki na odpady: mały pojemnik na bio, kubeł na ogólne i worek na recykling. Ten worek wala się od lat obok kubła i trzeba go poprawiać, w dodatku jest w bardzo niewygodnym miejscu. Schylenie się tam nad zlewem, złapanie tego worka i włożenie tam śmiecia to praktyka od lat. Nigdy nie kupili drugiego kubła, mimo że jest na to miejsce.
Odnośnie segregacji - być może zdziwiło was to, że mamy jeden worek do segregacji. Jeden, bo mój ojciec kiedy idzie wywalić śmieci, to bierze ten jeden worek i każdego śmiecia wrzuca po kolei do odpowiedniego kontenera. Ostatnio mu zwróciłem uwagę, że to nie powinno tak być, że papier miesza się z kubkami po śmietanie, a on wzruszył ramionami. Powiedziałem mu też, że przecież można zrobić osobne worki na każdą kategorię segregowanych odpadów, a on mi odpowiedział, że on lubi sobie poukładać.
Są tak uzależnieni od nikotyny, że co noc się budzą, żeby zapalić. Po zakończeniu tego procesu idą do kuchni coś przegryźć. Prawie za każdym razem wyciągają z szafki cały bochenek chleba, wyjmują z folii i robią sobie kanapki z np. serem. Po zjedzeniu dwóch kanapek zostawiają ten bochenek i opakowanie sera na środku blatu i wszystko usycha. Potem żrą twardy chleb i suchy ser.
Dzisiaj jak gotowałem, to chciałem użyć papryki słodkiej, w proszku. Sięgnąłem do szafki z przyprawami, wziąłem opakowanie i zacząłem sypać. Od razu po kolorze zczaiłem, że to nie jest papryka słodka, założyłem pieprz kajenski. I to był pieprz kajenski. Dla mnie to jest najmniejszy problem, bo mam największą tolerancję na kapsaicynę w rodzinie, ale oni... Mogę sobie wyobrazić, jak jednego dnia ich popierdoli po skosztowaniu dania do którego wsypali łyżeczkę tego specyfiku zamiast słodkiej papryki.
Dziwnie się na to patrzy. Tyle mnie nie było, że aż zapomniałem o tych rewelacjach. Dobrze dla mnie, że rzadko tu jestem.
Karol Nawrocki wetuje nowelizację prawa oświatowego wprowadzającą eDziennik
Prezydent Karol Nawrocki dzisiaj podpisał cztery ustawy, a trzy zawetował. Wśród zawetowanych znajduje się nowelizacja prawa oświatowego, która miała na celu wprowadzenie rządowego dziennika elektronicznego. – Jeżeli tworzymy tak ogromną bazę danych, jej bezpieczeństwo musi być absolutnym priorytetem. Tymczasem ustawa nie daje wystarczających gwarancji dotyczących zabezpieczenia tych informacji i dostępu do nich – tłumaczyła odrzucenie […]
Jak dobrze mieszkać w bloku. Nikt mnie nie wkręci w mycie grzejników w taki sposób...
Btw, skoro już są wyprute zdemontowane i stoją na zewnątrz - nie wchodzi w gre np. myjka ciśnieniowa? Wiadro i szczotka to trochę masochizm w takich warunkach.
Cześć wszystkim! Przygotowałem kolejny materiał z cyklu historii gospodarczej, tym razem dotykający tematu, który dotyczy każdego z nas — emerytur.
Czy wiedzieliście, że aż do lat 30. XX wieku w USA w ogóle nie istniał powszechny system emerytalny?
Przez ponad stulecie Amerykanie wierzyli, że zabezpieczenie starości to wyłączna sprawa jednostki i rodziny. Państwo nie wypłacało ani centa, z jednym wyjątkiem — świadczeń dla weteranów wojennych (zwłaszcza po Wojnie Secesyjnej), które z czasem stały się potężną machiną polityczną.
Dopiero gigantyczny wstrząs, jakim był Wielki Kryzys i katastrofalna sytuacja seniorów, zmusił administrację Franklina D. Roosevelta do podpisania w 1935 roku ustawy Social Security Act.
W filmie opowiadam m.in.: • Jak wyglądało życie na starość w Ameryce XIX wieku. • Jak renty weteranów stały się pierwowzorem współczesnego Social Security. • Dlaczego wprowadzenie emerytur budziło ogromny opór i oskarżenia o niszczenie „amerykańskiego ducha wolności”.
Rewelacyjnie przedstawiona historia ludzkości, opisująca chyba wszystkie z najważniejszych aspektów naszego istnienia.
Czytało się z przyjemnością, ponadto książka przedstawiła mi sporo tematów w całkiem nowy dla mnie sposób, pojawiło się sporo refleksji na temat tego kim jesteśmy i jak funkcjonuje nasze społeczeństwo oraz świat mocno nam podległy w ostatnim czasie.
Nie powiem, było też sporo tematów dość dobrze mi znanych, ale i tak czytało się je dobrze.
Książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu.
Musowo zerknij na resztę pozycji. Bodajże tom 3 - Jak wrogowie stają się nieprzyjaciółmi jest kierowany do młodszej części czytelników ale też warto przeczytać