Dla fanów rodzeństwa Shelby ten film miał być ostatecznym domknięciem sagi, która przez lata elektryzowała widzów na całym świecie. Czy Peaky Blinders: Nieśmiertelny spełnia te oczekiwania? I tak, i nie. Choć produkcja ma swoje momenty, pozostawia widza z mocno mieszanymi uczuciami.
Największym plusem filmu jest bez wątpienia kapitalna ścieżka dźwiękowa, która od lat stanowi znak rozpoznawczy całej franczyzy. Muzyka buduje klimat tam, gdzie scenariusz zaczyna łapać zadyszkę.
Warto jednak zaznaczyć, że w całym filmie była właściwie tylko jedna scena, w której można z czystym sumieniem powiedzieć: Tommy is back! Chodzi o moment, gdy Shelby wchodzi do swojego dawnego baru, ucisza grającą muzykę i prosi o rozmowę z nowym właścicielem – swoim synem. Kiedy jeden z młodych, wojaków zaczyna do niego fikać, Tommy bez mrugnięcia okiem wsadza mu granat za koszulę. Przerażony chłopak wybiega na zewnątrz i po chwili słyszymy wybuch, a na domiar złego Tommy bezwzględnie rozstrzeliwuje sam gramofon. To była bezkompromisowa sekwencja, nakręcona w stylu pierwszych sezonów Peaky Blinders, której bardzo brakowało w reszcie filmu.
Ogromny plus należy się twórcom za świetne wplecenie w fabułę prawdziwych wątków historycznych. Początkowe, widowiskowe zbombardowanie fabryki broni w Birmingham oraz motyw z niemieckim spiskiem mającym na celu zalanie Wielkiej Brytanii fałszywymi banknotami nadają całości szpiegowskiego ciężaru.
Na pochwałę zasługuje też sam finał. Tommy Shelby kończy dokładnie tak, jak powinien skończyć gangster jego pokroju – bez zbędnego hollywoodzkiego patosu, w sposób surowy i powiedzmy satysfakcjonujący. Nabój podpisany "Tommy" w końcu trafił tam, gdzie powinien.
Czy film musiał powstać? To dyskusyjne. Z jednej strony dostajemy domknięcie historii braci Shelby, które wypada zauważalnie lepiej niż nieszczęsny, powolny ostatni sezon serialu. Z drugiej – pozostaje lekki niedosyt i poczucie zmarnowanego potencjału na coś naprawdę spektakularnego.
Mam wrażenie, że zamierzali zrobić z tego co najmniej jeszcze jeden sezon albo i trzy, ale potem zmienili zdanie albo budżet się skurczył i pościnali większość scenariusza tak, żeby upchać w typowym formacie półtoragodzinnego filmu.
Marzy nam się z żoną camper/motorhome (nie wiem jaki jest Polski odpowiednik słowa motorhome)
Ogólnie wiemy gdzie chcielibyśmy pojechać, wiemy co chcielibyśmy aby było w środku, wiem, że żonie podoba się kamper z “tymi ładnymi światłami z przodu”
Jedyny szkopuł, to to, że brakuje nam jakichś £30000.
Wymyśliłem, że możemy takiego kampera kupić na raty i wypożyczać go tym, co mają więcej czasu niż pieniędzy.
Zaskakująco, żona stwierdziłam że to za⁎⁎⁎⁎sty pomysł.
@jakub-krol o kurde. To tutaj 2025 jakaś profesjonalna konwersja transita. 6lozek, piękne wyposażenie wliczając w to dżemiki, środki czystości, kawę itp.
Limit 1500mil (2500km) tygodniowo, i to za £200/dzien.
@Taxidriver Pamiętam pewnego Francuza w Brighton, który mieszkał w kamperze, także zimą. Wstawił tam jakiś piecyk i podczas kiedy ja co miesiąc płaciłem 475 funtów za wynajem pokoju, on nie płacił nic. Co więcej, z jakiegoś powodu dziewczyny uważały jego pomysł na życie za niesamowicie ekscytujący i codziennie nocowała u niego inna kochanka.
Nie wiem, być może już opowiadałem tę historię. Ale zawsze mi się przypomina, kiedy ktoś mówi o kamperach.
Znalazłem takie oto coś przy rdzeniu w starej kantowce 12x12cm z więźby dachowej. Co to jest? Bursztyn? Twarde to jak gwóźdź #kiciochpyta #diy #gownowpis
Darowizna jednego z prezesów Mullvada dla szwedzkiej partii Örebro wywołała falę zapowiedzi rezygnacji z usługi VPN
W 2025 roku, według portalu Flamman, szwedzka partia Örebro otrzymała 5 milionów koron szwedzkich (ok. 1,94 mln złotych) od Daniela Berntssona, jednego z prezesów Mullvada – szwedzkiej firmy znanej głównie z usługi VPN pod tą samą nazwą. W oświadczeniu przesłanym szwedzkiej redakcji, darowizna „była osobista i niezależna od misji firmy Mullvad”. Podobne wpisy pojawiły się […]
Herkules przedstawiony na hermie odnalezionej podczas badań archeologicznych na terenie starożytnego teatru w Koryncie. Rzeźba przedstawia jednego z najsłynniejszych bohaterów mitologii greckiej, którego kult był rozpowszechniony także w świecie rzymskim. Zabytek jest obecnie eksponowany w Muzeum Archeologicznym w Koryncie w Grecji i stanowi cenne świadectwo sztuki antycznej oraz dziedzictwa starożytnego Koryntu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
No oglądam te Kanada-RPA 1/16 finału.
Mecz idzie jak po grudzie, ale cały czas mam hehe, optyczny dysonans poznawczy
pewnie temat był wałkowany, ale Kanada, to te koszulki (i spodenki) ma no kurczę.... no takie jakby utytłane farbą akrylową.... mam pare ciuchów z prac remontowych i wyglądają podobnie... serio. To tak trochę wygląda, jakby tych Kanadyjczyków z robót wykończeniowych wzięli....