#wolnewiersze #zafirewallem
przypomnienie o końcu czasu
odzyskamy wzrok i pamięć
o miejscach pierwszych
wrócimy do szans niewykorzystanych
spojrzymy sobie w oczy
zasadzimy drzewa
oddamy się wieczności
jak zwykle na ostatnią chwilę
#wolnewiersze #zafirewallem
przypomnienie o końcu czasu
odzyskamy wzrok i pamięć
o miejscach pierwszych
wrócimy do szans niewykorzystanych
spojrzymy sobie w oczy
zasadzimy drzewa
oddamy się wieczności
jak zwykle na ostatnią chwilę
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza wznowienie w serii Wehikuł Czasu. "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" Phillipa K. Dicka wyląduje na sklepowych półkach 16 czerwca 2026 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, ma 240 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Powieść, która zainspirowała kultowe arcydzieła kina: Blade runner oraz Blade runner 2049.
Trzecia wojna światowa zdewastowała Ziemię. Pozostali na niej nieliczni zdesperowani ludzie, którzy nie wyemigrowali na Marsa lub inne skolonizowane planety. W Los Angeles łowca nagród Rick Deckard marzy o posiadaniu żywego zwierzęcia, symbolu najwyższego statusu na niemal pozbawionej życia Ziemi. Dostaje lukratywne zlecenie – ma wytropić sześć zbiegłych z kolonii, zbuntowanych androidów typu Nexus-6. Empatyczny Test Voigta‑Kampffa pozwala łowcy demaskować zbiegów. Zadanie wydaje się dość proste do czasu, gdy przed jego aparaturą testową siada Rachael Rosen, pracownica wielkiej korporacji produkującej androidy… Likwidacja androidów niespodziewanie staje się dla Deckarda moralnym wyzwaniem, zmuszając go do rozważenia wraz z czytelnikiem: co czyni nas ludźmi?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #wehikulczasu #sciencefiction #scifi #philipkdick

Zaloguj się aby komentować
809 + 1 = 810
Tytuł: Prospero w płomieniach
Autor: Dan Abnett
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 470
Ocena: 7/10
“Opowieść jest lepsza od kamienia [...] Nadaje się lepiej dla upamiętnienia zmarłych” Varangr
XV część cyklu Herezja Horusa
Do 3. Kompanii VI Legionu, znanego jako Kosmiczne Wilki, dołącza Kasper Hawser - historyk, którego zadaniem jest odtworzenie i zachowanie utraconej wiedzy.
Dan Abnett znów bawi się formą, dostosowując styl do charakteru legionu. A ten jest specyficzny, bo Vlki Fenryka stanowią połączenie kosmicznych he-manów, wikingów i watahy dzikich wilków, uważani za dzikusów i barbarzyńców.
Opowieść jest w znakomitej większości raczej kameralna i ograniczona do zwykłego człowieka towarzyszącego grupie wojowników. Narracja składa się z krótkich, poszarpanych scen, lakonicznych dialogów wyrażających nieufność oraz licznych retrospekcji i przemyśleń.
Cała pierwsza część, stanowiąca 1/3 książki stworzona tylko po to, by nadać historii kontekst wydała mi się przez to chaotyczna i nudnawa. Prawdę mówiąc, ten początek trochę mnie zmęczył i gdybym na tym skończył, to byłoby 5/10.
Na szczęście później historia zaczyna wciągać. Konserwator towarzyszy Wilkom podczas codziennych zajęć, walk, w chwilach śmiechu i śmierci, stopniowo przestając być niechętnie tolerowanym ciężarem.
Koncepcja przypomina scenariusz “Trzynastego wojownika”, gdzie również postać z zewnątrz dołącza do grupy wojowniczych wikingów. Bardzo fajnie nakreślone zostały wzorowane kulturą wikingów pewne zwyczaje Legionu, czy charakterystyczne zwroty np. “Do zobaczenia następnej zimy”. Sam Kasper wprost nawiązuje do postaci historycznej Ahmada ibn Rustaha - arabskiego uczonego opisującego dzieje i geografię Europy. Historia Hawsera jednak skrywa jeszcze inną, mroczną tajemnicę.
Na Fenrisie nie ma wilków.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

@saradonin_redux tutaj w ludzkiej jakości
https://copcorp.pl/wp-content/uploads/2022/10/Mapa-Herezji-Horusa.png
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Czekały ich jednak rzeczy jeszcze gorsze. W kolejnej jamie kilkoro zakutych w łańcuch i jęczących głośno ludzi musiało oglądać serię obrazków. Stojący przed nimi demon czytał z kartki:
– ... a to jak byliśmy w Piątym Kręgu; nie widać, gdzie mieszkaliśmy, trochę na lewo stąd; a tutaj ta zabawna para, którą tam spotkaliśmy; nie uwierzycie, ale mieszkali na Lodowych Równinach Zguby, drzwi w drzwi...
Eryk spojrzał na Rincewinda.
– On im pokazuje swoje obrazki z wakacji? – zapytał zdumiony.
Obaj wzruszyli ramionami i odeszli, kręcąc głowami.
Terry Pratchett, ERYK
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Wygląda na to, że wygrałem...
Temat: Byt introwertyka na Hejto.pl
Rymy: nocne - ekstaza - mocne - odraza
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Niniejszym ogłaszam że ostatnią edycję #naczteryrymy wygrał @Endrevoir
Czyń Waść honory #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
808 + 1 = 809
Tytuł: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem
Autor: Oliver Sacks
Kategoria: nauki społeczne
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788375062717
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10
Ładnie podsumować to może tekst z odwrotu ksiązki "Są to baśnie tysiąca i jednej nocy opowiadające o chorobach". Spodziewałem się na początku dość suchych faktów i może nawet trudnego języka a dostałem książkę która pomogła mi spojrzeć na osoby "upośledzone" głębiej, pokazać, że ich świat ( i nasz mózg) jest fascynujący oraz zastanowić się nad tym czy to nie ja posiadam jakieś braki. Duże wrażenie zrobił na mnie sam autor i życzę każdemu lekarza z takim podejściem i otwartym umysłem.
#bookmeter #ksiazki

Liczba stron: 304
Jestem dokładnie w połowie Joe Abercrombie serii Epoka obłędu. Następna książka będzie cieńsza, ewidentnie! Najpierw trylogia - problem 3 ciał, tez niekrótkie, albo może - czasem się dłużące, zwłaszcza tom 2, którego finał... rozłożył mnie na łopatki, teraz to. Natępna moja lektura będzie miała max 300 stron i tylko jedną część, żadne trylogie
Zaloguj się aby komentować
807 + 1 = 808
Tytuł: Krew nie woda
Autor: J.D. Kirk
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: ebook
Liczba stron: 408
Ocena: 6/10
Drugi tom przygód Jacka Logana ponownie zabiera nas do mrocznej Szkocji, ale tym razem w rejony Loch Ness, gdzie brutalne śledztwo miesza się z prywatnymi problemami bohaterów. Tym razem Logan trafia do sprawy związanej z przemocą, zbrodnią rytualną, rodzinnymi tajemnicami i niejasną przeszłością. Autor próbuje mocniej rozbudować zarówno samą intrygę, jak i relacje między postaciami, dzięki czemu książka wypada trochę lepiej niż pierwszy tom.
I faktycznie jest progres. Historia jest bardziej spójna, tempo lepsze, a klimat szkockiego kryminału momentami naprawdę wgniata w fotel. Kirk potrafi budować atmosferę małych społeczności, gdzie wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie mówi wszystkiego wprost. To nadal dość klasyczny policyjny thriller, ale czyta się go znacznie płynniej niż poprzednią część.
Największy problem pozostaje jednak ten sam protagonista -Jack Logan. Naprawdę trudno go mi go jest polubić. Rozumiem zamysł autora - zmęczony życiem policjant zgred, w dodatku z problemami, ciętym językiem i trudnym charakterem - ale w moim odczuciu Logan bardzo często po prostu zachowuje się jak dupek. Nie jest charyzmatycznie trudny, tylko zwyczajnie męczący w obyciu. Ma poczucie humoru, ale nie do końca moje, choć biorę na klatę to, że to może być wina tłumaczenia szkockiego humoru na polski. Przez to trudno się z nim emocjonalnie związać, nawet jeśli jego historia momentami próbuje budzić współczucie.
Mam też wrażenie, że seria bardzo chce iść w stronę kryminałów z charakterem, trochę innych niż wszystkie, gdzie relacje w zespole i osobowość głównego bohatera są równie ważne, jak same śledztwo. Problem w tym, że kiedy główny bohater bardziej irytuje niż angażuje, część emocjonalnego ciężaru po prostu nie działa. Do tego, nie jest to innowacyjne podejście i wiele świeżych kryminałów zmierza tą samą drogą. Ale mam wrażenie, że robią to jednak lepiej.
Mimo tego "Krew nie woda" to krok w dobrą stronę względem pierwszego tomu. Nadal daleko mi do zachwytu nad tą serią, ale przynajmniej zaczynam widzieć, dlaczego część czytelników daje jej oceny 8 lub 9.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Nie wiem czemu, ale męczy mnie ten autor. Mam z nim taki problem, jak z filmem, który włączam o 23 i zasypiam po 15-30 minutach, albo oglądam go do końca i jestem wkurwiony, bo zamiast niego mogłem obejrzeć coś lepszego. A już na pewno nie mam ochoty czytać kolejnego tomu po angielsku, jeśli jest szansa, że na polskie tłumaczenie trzeba będzie czekać miesiącami.
Zaloguj się aby komentować
Na naszej łące wielka radość. @Dziwen poświęcił temu wydarzeniu rysunek, a ja ośmieliłam się napisać prostą bajeczkę do niego.
Ponieważ wiadomo, że tworzymy tu alternatywny świat naszych awatarów, więc krótka bajka o wielkiej miłości. @bojowonastawionaowca nie złość się
#heheszki #zafirewallem #perypetiedziwena #owcacontent #tworczoscwlasna
Oto bajeczka o wielkim uczuciu
Nie jakimś takim tam ot.
Bo przestał żyć w totalnym zepsuciu
Owcuś i luby mu Kot
Po latach życia w konkubinacie
Poszli i wzięli ślub
Teraz zamknięci w miłosnej kracie
Razem ze sobą po grób
Choć kot i owieczka dziwna to para
Nie dziwił się temu nikt
Nikomu też nie opadła kopara
Gdy kwiatek już w brzuszku kwitł
Wszyscy wiedzieli na hejtołące,
że Owca nie strzela w płot
Błyszczały tylko łzy nam płynące
Gdy zjawił się Barankot
Miał futro błyszczące od lanoliny
I głowę jak kot on miau
Trudno wyczytać coś z jego miny
Na pupie zbiornik na kał.
Do ojca się podał - każdy przytaknie
Więc czeka go podobny ból
Mina wskazuje, że władzy on łaknie
I moderacji będzie to król!
https://www.hejto.pl/wpis/troche-takie-perypetiedziwena-z-partyzanta-sponsorem-nasza-bojowonastawionaowca-
Zaloguj się aby komentować
#wolnewiersze #zafirewallem
Pismo mówi, że czas się skończy
rozkręcą się wtedy
wszystkie taśmy w budzikach
rozsypią trybiki
zatańczą cyfry z cyferblatu
nareszcie wolne
staniemy ogłupiali, niepewni
rozetrzemy nadgarstki
nowo nabytym gestem
na wieżach kościelnych
urządzimy place zabaw
a w jasnych fabrykach
miejsca ostatnie
nie będziemy się już spieszyć
nie będziemy się już spóźniać
nie będziemy
Zaloguj się aby komentować
806 + 1 = 807
Tytuł: Chrzciciel
Autor: Grzegorz Brudnik
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Filia
Format: audiobook
ISBN: 9788383577593
Liczba stron: 528
Ocena: 8/10
Mam olbrzymi problem z autorem. Jest mnóstwo rzeczy, które mi w jego książkach przeszkadzają. Epatowanie seksem - i podkreślanie jak 3/4 kobiet jest zjawiskowo pięknych z wielkimi cyckami. To, że każda akcja ksiązki dzieje się podczas jakiegoś pogodowego armagedonu, śnieżyc, powodzi, mrozów i padających żab. To, że jeden wątek kryminalny to za mało. Muszą być dwa, albo trzy. W przypadku tej książki były cztery. W tej książce dodatkowo wkurzał mnie niemal homoerotycznoanimalistyczny związek bohatera ze swoim psem. Kolejny dziwny tytuł ksiązki co nie rozumiem jaki ma związek z czymkolwiek.
Ale wciąż czyta (słucha się) to absolutnie za⁎⁎⁎⁎ście. Zasadniczo polubiłem dłuższe dojazdy do pracy, bo na odcinku szkoła-biuro-szkoła mogę włączyć audiobooka. Ta ksiązka ma ocenę +1 względem poprzedniej, bo wątek kryminalny naprawdę wciągał i nie był aż tak naciągnięty. Znaczy oczywiście trochę był, oczywiście główną ideę morderstwa można było sobie mniej więcej wyobrazić. Ale naprawdę solidnie się to czytało i to wymieszanie wątków czterech poważnych przestępstw (a jak się uprzeć to nawet pięciu) naprawdę działało.
#bookmeter #ksiazki #kryminal


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Replika ogłasza następny tom serii Wierzenia i zwyczaje. "Maui. Półbóg oceanów. Legendy polinezyjskie" Williama Drake'a Westervelta w księgarniach od 9 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 272 strony, w cenie detalicznej 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Maui – najsłynniejszy półbóg mitologii polinezyjskiej. To on wyciągnął z oceanu największe wyspy archipelagu i wraz ze swoją matką Hiną Stworzył ich kulturowe podwaliny.
Nadprzyrodzone zdolności pozwoliły Mauiemu wchodzić w interakcje z żywiołami i innymi bóstwami. Fantastyczne rozumienie zjawisk pogodowych oraz potężne moce umożliwiły mu okiełznanie oceanu i słońca dla własnych celów. Dysponując niezwykłą siłą, Maui potrafił unieść niebo i przepchnąć chmury. Łowił ryby magicznym hakiem i poszukiwał ognia. Legendy te wywodzą się w wprost z hawajskich wysp, w tym z tej, która nieprzypadkowo nosi również nazwę Maui…
Opracowanie zarysowuje ponadto miejsce legendarnego półboga w mitologii polinezyjskiej, ukazuje jego rodzinę i braci – wszyscy o tym samym imieniu – podkreśla wyjątkowe atrybuty i umiejętności, a wreszcie poddaje analizie różne warianty opowieści.
Legendy o Mauim to prawdopodobnie największy, połączony postacią jednego bohatera zbiór unikalnych starożytnych mitów opisujących kształtowanie świata.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #replika #wierzeniaizwyczaje #williamdrakewestervelt #historia #mitologia #hawaje #maui

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
– Wiesz, nie jestem wybredny – powiedział – Miałem tylko wrażenie, że obiecałeś zabrać nas z powrotem do Ankh. To nie jest Ankh. Poznaje po pewnych drobnych szczegółach, jak choćby migotanie czerwonych cieni na ścianach jaskini i daleki krzyki. W Ankh krzyki rozlegają się na ogół z bliższej odległości – dodał.
Terry Pratchett, ERYK
#uuk
Czyli jednak jest wybredny. Jaskinia nie pasuje, czerwone cienie nie pasują i krzyki też...
Zaloguj się aby komentować
Opowiadanie krótkie, jak się okazuje, trudniej jest napisać niż opowiadanie dłuższe, a już na pewno trudniej niż opowiadanie, które może być tak długie, jak samo tego chce. Zrobiłem sobie wyzwanie i te kilka elementów, które wymyśliłem, chciałem zawrzeć w jak najmniejszej liczbie znaków. Chyba się nawet udało, ja w każdym razie jestem zadowolony. Pewnie dałoby się to jeszcze jakoś skrócić, no ale już mi się nie chce.
Nie każdy bohater nosi pelerynę
W ciągu dnia było gorąco i duszno. W nocy było zresztą dokładnie tak samo, tylko na dodatek było jeszcze ciemno.
– Nie waż się nawet myśleć o żadnym ognisku! Rozmawialiśmy już o tym – powiedziała Klara.
Michał rozejrzał się dookoła. Bliżej lub dalej, w każdym kierunku pomiędzy gęsto rosnącymi pniami bez trudu można było dostrzec migające światełka małych ognisk. Małych, bo rozpalanych tylko po to żeby coś na nich ugotować albo żeby móc widzieć siebie nawzajem. Czasami tylko dlatego, że ogień dawał poczucie bezpieczeństwa.
– Ale… – zaczął Michał.
– Żadnego ale! Jeśli tak chcesz, to droga wolna. Dalej możesz iść sam. Ja tylko nie chcę żeby ktoś się dowiedział, że tutaj jesteśmy.
***
– Zbieraj się! Zachciało ci się tyle siedzieć w krzakach, to wyjdziesz dzisiaj bez śniadania. Myśmy już zjedli – powiedziała Klara do Marty. Podobnie zwracała się do niej każdego ranka. Zawsze coś było nie tak. A to Marta, zdaniem Klary, nabrała zbyt dużo („znowu będzie ci za ciężko i będziesz opóźniać marsz!”) lub zbyt mało wody („znowu będziesz umierać z pragnienia!”), a to zachowywała się zbyt nierozważnie („nie wychodź na ścieżkę, zostawiasz ślady!”), czy zbyt głośno sapała w czasie marszu („ciszej, bo ktoś nas może usłyszeć!”). Michałowi również zdarzało się oberwać od Klary. Trochę tylko rzadziej niż Marcie.
Marta nie odezwała się ani słowem. Nie było sensu tłumaczyć Klarze, że od niegotowanego jedzenia tego, co udawało im się znaleźć w lesie i picia nieprzegotowanej wody dostawała biegunki. Marta bez słowa założyła plecak. Wyruszyli dalej.
***
Ostrożność Klary w końcu jednak zawiodła. Co prawda to nie Hubert ich znalazł, ale to oni trafili na Huberta.
Zbliżał się wieczór i Marta była już zmęczona. Chciała zatrzymać się na polanie, Klara jednak stwierdziła, że polana jest zbyt duża i nazbyt na widoku.
– Chodźmy dalej – powiedziała. – Do całkowitej ciemności mamy jeszcze godzinę. Znajdziemy lepsze miejsce. Poszli.
Żadne z mijanych miejsc nie wydawało się Klarze odpowiednie. Słońce już dawno schowało się za horyzontem i w lesie zapadła całkowita ciemność. Zewsząd dało się dostrzec ogniska rozpalane przez tych, którzy, tak jak Klara, Michał i Marta, szli do morza.
Klara starała się omijać jak najszerszym łukiem miejsca obozowania innych wędrowców. Była zła. Była tak zła, że ani Marta, ani Michał nawet nie próbowali się odzywać. Marta i Michał w milczeniu szli za Klarą.
– Macie może zapałki?
Klarę aż zamurowało. Zatrzymała się nagle w miejscu, ciało jej się napięło i odruchowo przyjęło postawę gotowości do walki.
– Miałem zapalniczkę, ale gaz mi się skończył – kontynuował nieznajomy, który później przedstawił się jako Hubert. – Mam też trochę żywności. Złapałem dwie wiewiórki, tylko nie mam jak ich ugotować. Niedużo to, ale na dziś powinno nam wystarczyć. Jutro możemy poszukać czegoś razem.
***
Do granicy lasu dotarli we czwórkę. Marta miała nadzieję, że kiedy wyjdą wreszcie spomiędzy drzew powietrze stanie się rzadsze i łatwiej będzie oddychać. Myliła się. Na otwartej przestrzeni było tak samo duszno jak w lesie.
– Zaczekaj! – powiedziała do Marty Klara, która ciągle jeszcze stała kilka metrów od miejsca, gdzie las się urywał.
Tak jak w czasie wędrówki przez las niebo przesłaniały im gęste korony drzew, tak teraz nad rozległą przestrzenią łąki wisiały ciężkie chmury. Na otwartej przestrzeni łąki widać było ogrom ludzi. Niektórzy maszerowali, samotnie lub w grupach, niektórzy siedzieli przy ogniskach spożywając posiłki, niektórzy rozbijali namioty. Część z wędrowców, wzorem dawnych karawan, prowadziła ze sobą objuczone zwierzęta, część wędrowała, tak jak Klara, Michał, Marta i Hubert, dźwigając cały swój dobytek na własnych plecach.
– O co ci chodzi? – zwrócił się do Klary Hubert, a Klara nie zdążyła odpowiedzieć, bo w tamtej właśnie chwili niebo jakby się rozdarło i lunął straszny deszcz.
– Nie mam płaszcza! – znad rozgrzebanego plecaka wykrzyknęła Marta. – Musiał zostać w którymś z obozów! Używałam go jako poduszki.
– Z tobą zawsze tak samo… – zaczęła Klara.
– Cisza! – przerwał jej Hubert, po czym zdjął z ramion plecak, a następnie ściągnął pelerynę, którą wcześniej na siebie założył i podał ją Marcie.
– Weź. Ubierz się szybko i chodźmy. Chodźmy tam, gdzie stoi ten biały namiot. Może pozwolą nam się schronić? A może mają coś przeciwdeszczowego na zbyciu?
– A jeśli nie? – zapytał Michał.
– W najgorszym razie nas przegonią. Pójdziemy wtedy do następnych, a jeśli i tam nas przegonią, to będziemy próbować dalej. Aż do skutku. W końcu nam się uda.
Hubert podszedł do Marty, zapiął jej ostatni guzik pod szyją i pomógł założyć plecak.
– Chodźmy – powiedział.
I poszli
Po kilku krokach Hubert odwrócił się.
– Idziesz z nami? – zapytał Klary. – Jeśli nie chcesz, to droga wolna. Dalej możesz iść sama.
4724 znaki ze spacjami (bez tytułu, ale i z tytułem, a nawet i z tym moim pobocznym przynudzaniem nadal się mieści w żądanych ośmiu tysiącach).
#naopowiesci
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Bardzo nie chciałem wygrać tej edycji #naczteryrymy , ale stało się i teraz pomęczycie się trochę w tematyce sportowej
Temat : Ekstraklapa
Rymy: piłka - bicie - trawa - krycie
Powodzenia!
#zafirewallem


Zaloguj się aby komentować