Była to nowiutka lokomotywa ST44 -485, dostarczona do żagańskiej lokomotywowni PKP w czerwcu 1976 r. Wyprodukowano ją w 1975 r. w fabryce w Ługańsku w ówczesnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej.
Lokomotywa jechała ze składem towarowym 14 października 1976 r. z Tuplic do Żar. Mechanicy przysnęli i przegapili znak stój podawany na semaforze i wjechali na tor 3. Przepchnęli następnie kozioł oporowy na jego końcu.
Gagarin spadł z nasypu na ulicę Tunelową. Na szczęście była noc, więc żadnemu pieszemu nic się nie stało. Drużyna też wyszła z tego bez szwanku na zdrowiu, a jedynie z ujmą na honorze i problemami w pracy.
Zanim zjawiły się służby, ludzie przechodzili sobie rano do pracy pod lokomotywą.
Następnie Milicja Obywatelska zablokowała przejście. Lokomotywę ostatecznie udało się uwolnić z tej kompromitującej pozycji.
Została wyremontowana, ale w 1995 r. zostanie skreślona ze stanu i pocięta na złom w Żaganiu.
A gdy znów nadchodzi i woła nas śmierć, to choćby była przedwczesna, choćby odcięła nam połowę życia, jednak zebraliśmy już płody równe płodom najdłuższego żywota. (...) tym jedynie musi wydawać się zbyt krótkie każde życie, którzy mierzą je bezowocnymi i w związku z tym nie znającymi kresu rozkoszami. (...) Albowiem — jak mówi Pozydoniusz — «jeden dzień daje ludziom mającym wiedzę możliwości większe niż nieukom najdłuższe życie» .
Dla mnie top 3, a nawet numer jeden, polskich ballad wszechczasów. Pewnie dlatego, że dobrze mi się kojarzy z wolnych tańców na szkolnych przytupajach.
...bo jak sie duzo pracuje to sie ma duzo pieniedzy. Chce miec duzopieniedzybo mam malo rzeczy i koledzy sie ze mnie smieja. A tak bede mogl kupic duzo...
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. "Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich". Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Mark 6:7-13
Calling the Twelve to him, he began to send them out two by two and gave them authority over impure spirits. These were his instructions: “Take nothing for the journey except a staff—no bread, no bag, no money in your belts. Wear sandals but not an extra shirt. Whenever you enter a house, stay there until you leave that town. And if any place will not welcome you or listen to you, leave that place and shake the dust off your feet as a testimony against them.” They went out and preached that people should repent. They drove out many demons and anointed many sick people with oil and healed them.
«Odczuwam ciężki ból». Więc cóż stąd? Czy nie będziesz odczuwał, jeśli zechcesz go znosić małodusznie? Jak nieprzyjaciel więcej się daje we znaki uciekającym, tak też wszelkie przypadkowe nieszczęście silniej nastaje na cofającego się i odwróconego plecami. «Jest mi jednak ciężko». Cóż?
Czyż mamy siłę na to, by znosić tylko rzeczy lekkie?
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: "Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?" I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony". I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Mark 6:1-6
At that time: Jesus came to his home town, and his disciples followed him. And on the Sabbath he began to teach in the synagogue, and many who heard him were astonished, saying, ‘Where did this man get these things? What is the wisdom given to him? How are such mighty works done by his hands? Is not this the carpenter, the son of Mary and brother of James and Joses and Judas and Simon? And are not his sisters here with us?’ And they took offence at him. And Jesus said to them, ‘A prophet is not without honour, except in his home town and among his relatives and in his own household.’ And he could do no mighty work there, except that he laid his hands on a few sick people and healed them. And he marvelled because of their unbelief. And he went about among the villages teaching.