Chyba jestem złym ojcem, a może to taki etap w życiu? #hejto40plus #rodzicielstwo


W dużym skrócie, wkurza mnie moja córka i najchętniej bym jak najszybciej pozbył się jej z domu, ale musimy dopilnować żeby przynajmniej mature zdała. Za 3 miesiące będzie miała 18, ale matura dopiero za rok, jeśli w ogóle zda, do czego mamy wątpliwości...


Inni rodzice to mają jakieś takie kochansze dzieci, a moja to jest złośliwa, niewdzięczna, leniwa, wymagająca bałaganiara i rozpieszczony banan.


Jak dzwoni to odbieram pół na pół bo ciągle tylko daj blika daj blika, jedynie się boje ze przez to kiedyś nie odbiorę jakby coś się stalo.


W pokoju taki pierdolnik, tyle śmieci leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.


Ciągle tylko zawiez mnie tu, zawiez mnie tam, jakbym jakaś darmowym uberem był.


Ale jak do liceum rano jej nie zawieziesz to dotrze w połowie lekcji albo w ogóle. Oczywiście liceum prywatne pełne takich bananów.


Uczyć się nie chce, tylko ciągle się wykłóca o wszystko. Już obiecywałem prawo jazdy i samochód na 18tke, ale nic nie pomogło. Dalej się nie uczyła więc na naukę jazdy nie poszła.


Jak marchewka nie pomogła i zacząłem używać kija i np ograniczać jazdy konne, to siedziała całe dnie w pokoju, nic nie robiła i tylko twierdziła że ma depresje i się zabije.


W końcu zaczęliśmy ja wysłać do psychologa, nawet byliśmy rodzinnie wszyscy na spotkaniu. Żona to się tak wkurzyła że po 5 minutach się popłakała i wyszła. Że to niewdzięczny bachor ktory ma tylko wymagania i pretensje. Generalnie to często żona z płaczem do mnie dzwoni ..


Oczywiście przemądrzała, wszystko wie lepiej, o wszystko się wykłóca, jak się coś z nią umówi to wyszukuje kruczki albo niedopowiedziane kwestie które wykorzystuje na swoją korzyść. No masakra.


Nie wiem po kim to ma ale najgorzej że wszyscy mówią że ja byłem identyczny w tym wieku, bardzo możliwe bo pamiętam że po rozmowach ze mną to mój ojciec wkurzony wychodził z domu na długie spacery zanim się uspokoił.


Co nie zmienia faktu że już tylko czekam żeby jak najszybciej się wyprowadziła, będzie więcej spokoju, mniej nerwów i mniej wydatków. Niech się bachor sam zacznie utrzymywać, może wreszcie doceni rodziców...


Tak w ogóle to jeszcze podejrzewamy że jest lesbijka (ta męska), ale w sumie to dla mnie żaden problem.

Komentarze (166)

@NatenczasWojski najszczersze wyrazy współczucia od bezdzietnego obywatela, ale żeby nie było, próbuję znaleźć partnerkę niestety trafiam na same niechcące dzieci...

@Mila my to już się cieszymy że juz prawie na mecie... Jak widzę naszych rówieśników którzy dopiero mają niemowlaki to z całego serca współczujemy.

@NatenczasWojski coś w tym jest, jak mój potencjalny potomek będzie w wieku 19/2x lat, po maturze lub po studiach to ja będę w wieku, takim koło emerytalnym, trochę kiepsko...

@NatenczasWojski Dzieciak w fazie buntu młodzieńczego, przerabialiśmy to dwa razy. Z jednej strony zacisnęliśmy zęby żeby nie eskalować, z drugiej postawlilśmy jasno określone zasady.

Najlepiej jak princzessa pozna "uroki" ciężkiej, fizycznej pracy. U nas pomiędzy "macie ten wasz dyplom" a " przepraszam mieliście rację" minęły jakieś 4 lata.

@UncleFester rok temu nawet sama z własnej woli i inspiracji poszła do pracy w bubble tea, ale to były wieczorne zmiany w centrum Warszawy, musieliśmy po nią jeździć spod miasta, bo to nie była okolica gdzie bym chciał aby 16latka kręciła się po 22 sama... Więc ucieszylem się jak ja zwolnili nic nie zrobiła złego, stwierdzili że potrzebują kogoś bardziej dyspozycyjnego.


Teraz na weekendy chcemy żeby w stajni pracowała na swoje wydatki.

@NatenczasWojski Dobry pomysł, pomacha widłami, powywozi gnój, czesanie, pojenie, karmienie, maneż, łapki zabolą, a pieniążki niewielkie. Proces przecinania pępowiny bywa bolesny, dla obu stron.

@NatenczasWojski Trochę za późno juz na wychowywanie, z drugiej strony taki wiek też, może minie. Gdzieś czytałam ze to naturalny mechanizm, zeby dzieci się w koncu od starych wyprowadzały i zakładały własne rodziny. Moze po prostu tak jak wszyscy starzy do tej pory, powiedz jej niech sobie znajdzie robotę, wyprowadzi na swoje to sobie będzie mogła robić co chce XD

@GazelkaFarelka dokładnie tak właśnie mówię


Dziś rano, miałem ja zawieźć do stajni, oczywiście wstała o 11 dopiero


Jadłaś śniadanie?

Nie, chce tosta z zabki

Jest w domu śniadanie, możesz zjeść

Nie mam ochoty, chce tosta z zabki

Ok, jak masz pieniądze to możesz sobie kupić

Nie kupisz mi tosta za 10zl??

Nie, w domu jest śniadanie

Ok to nie jem w ogóle

Ok


I pojechała bez śniadania

@NatenczasWojski to jest to dziwne pokolenie Żabki którego nie rozumiem. Ale, niestety, to chyba urok dorastania w dostatku. Po sobie, żonie czy znajomych którzy dorastali w domach gdzie czasem brakowało, widzę że doceniamy to co mamy teraz.

@NatenczasWojski Sorry po raz drugi, ale ile twoja córka ma lat? Prawie 18? A ta rozmowa to jak z 12 latką. A co do śniadania to od czasu do czasu któraś mi zrobi, a nie żebym jeszcze pytał czy nie są głodne. Same to ogarniają we własnym zakresie. Przecież to prawie dorosłe osoby. Niestety chyba tutaj doszło do sporych zaniedbań w wychowaniu lub jak ktoś wspomniał jest problem psychologiczny. A wtedy to już nic nie zrobisz poza próbą przekonania i znalezienia odpowiedniej pomocy lekarskiej.

@DKK przecież op napisał, że chyba jest złym ojcem Niestety nie ma na to obowiązkowych kursów zakończonych egzaminem. Z drugiej strony czasami choćbyś się starał jak nie wiem co i tak gówno wyjdzie z tego, bo dochodzą do tego różnice charakterów, predyspozycje psychiczne itp. Zawsze nabijam się z kumpla, który najpierw miał syna - złoty chłopak, nie rozrabiał, jak poszedł do podbazy to dobrze się uczył, żadnych problemów z nim nie było. Kumpel jak widział gdześ jakieś rozwydrzone dzieciaki to nie mógł się nadziwić jak można tak bachora rozpuścić, bo jego synek taki grzeczny. No i wtedy trafiła im się córka... To był diabeł już od dziecka. Nie wysiedziała 3 minut w jednym miejscu, inne dzieciaki to jej się zwyczajnie bały. W wieku nastoletnim było jeszcze gorzej, doszły używki, jakaś tam późnej ucieczka z domu i inne cyrki. Jak się z kumplem spotykaliśmy to wprost pytałem jak tak można bachora rozpuścić, wiedział do czego piję. Ci sami rodzice, podobno też to samo podejście do wychowania i co? I gówno bo to do każdego gnoja trzeba dostosować metody wychowawcze. Wiec jak ktoś pisze, że np. ma dobrze wychowane dziecko/dzieci to owszem, może to i jego zasługa. A może też miał zajebiste szczęście

@JackDaniels to juz od dziecinstwa widac. Jedno sie urodzi, spi 90% dnia, zero problemow, a drugie daje do wiwatu i 3 miesiace dyzurów w nocy z dzieciakiem.


Dlatego jak nasze bylo idealne za niemowlecia to nie chcielismy juz drugiego, bo wiadomo ze bedzie gorsze

@PlatynowyBazant najgorzej jak w zle towarzystwo wpadnie. W tym wieku rodzice mają blisko zera wpływ na dziecko, a ogromny rówieśnicy.


Więc narzekam, ale też się cieszę że nie ma jakiś nienormalnych znajomych...

@NatenczasWojski Tak, w tym wieku to już za późno na wychowanie. Dlatego dziecko trzeba przygotować wcześniej, żeby w takie towarzystwo nie wpadło w przyszłości. To jest jej wybór, a nie że ktoś ją do takiego towarzystwa na siłę wprowadza.

@Weathervax jak była mała...


Kiedyś przy rodzinnym obiadku babcia zaczęła swój wywód:

  • Wy młodzi to nigdy od życia po tyłku nie dostaliście

A moja 4 letnia wówczas córka:

  • Ja dwa razy dostałam...

@Weathervax Lanie to jest porażka rodzica. Mnie ojciec lał w młodości, a wolałbym, żeby normalnie ze mną kurwa pogadał.

@NatenczasWojski chyba po prostu przyzwyczailiście ją od początku do braku konsekwencji jak tak patrzę z boku. Ergo teraz zbieracie plon. Wiem,że będąc w jej wieku każdy jest najmądrzejszy i cwany ale pokory się nie da nauczyć z tiktoka…trzeba przeżyć swoje ciężkie momenty i ciężką pracę. Jak ma docenić pieniądze skoro przychodzą jej tak łatwo ? Jak ma docenić pracę ? Moja żona ma pracownicę niewiele starszą bo 21 letnią…ale mentalnie ten sam poziom. Za niedługo dowie się,że za swoje olewające podejście do obowiązków straci pracę.Cieżko doceniać coś co przychodzi łatwo i być za to wdzięcznym

@Belzebub też tak uważam. Wina matki która zawsze jej odpuszczala. Ja starałem się być konsekwentny ale zawsze mnie żona zmiękczala i wszystko córce "załatwiała". A że młoda ma charakter po mnie to nauczyla się to wykorzystywac i bronić...

@NatenczasWojski no cóż. Możesz być cudownym ojcem i prawdopodobnie jesteś ale nic ci po tym skoro córka tak nie myśli. Bo nie potrafi obiektywnie spojrzeć i docenić tego co ma… gdyby się zamieniła tylko na tydzień z jakąś biedną koleżanką której w domu się nie przelewa a oprócz nauki dorabia sobie i pomaga w domu wychowywać młodsze rodzeństwo i czasami musi ugotować obiad bo matka i ojciec kończą późno pracę to by zrozumiała jak dobrze ma

@Belzebub nie wiem jak to było w przypadku opa, ale u mnie rezultat jest taki sam, a “konsekwencje” zawsze były i nadal są. Tysiące godzin poświęcone na rozmowy, tłumaczenia, pilnowanie przestrzegania kar, blokady mediów społecznościowych… kasy u nas aż tak dużo nie ma więc banana nie mam. Szacunek do pieniądza i ludzkiej pracy wpajany od małego. Podstawy edukacji ekonomicznej tak samo. Wszystko na nic.

To zawsze zależy od charakteru, ale też i środowiska, które w tym wieku pełni rolę autorytetu, w przeciwieństwie do rodziców, którzy nic nie wiedzą.

@Danton w pewnym momencie dziecko zawsze bardziej wierzy rówieśnikom i kolegom niż rodzicom. Nawet jeśli mówią totalne brednie. No i tu jest kwestia kim ci koledzy są i co sobą reprezentują

@NatenczasWojski 

też tak uważam. Wina matki która zawsze jej odpuszczala. Ja starałem się być konsekwentny ale zawsze mnie żona zmiękczala i wszystko córce "załatwiała". A że młoda ma charakter po mnie to nauczyla się to wykorzystywac i bronić...

Tak ją oboje nauczyliście i po tym komentarzu widać, że nie dotarło do Ciebie co robisz i co robi Twoja żona. Jest późno, ale nie za późno, żeby sytuację naprawić, ale to wymaga zmiany Waszego myślenia i działania. Próbowałeś wysłać córkę na terapię, a tak naprawdę, to wszyscy powinniście pójść (żebyś nie zrozumiał mnie źle: to nie jest moja złośliwość, tylko dobra rada!). Trzymam za Was kciuki!

@RogerThat “nie wiem”, “cokolwiek”, “nie chce mi się mówić”, “jestem taka przez was/to wasza wina” - znam to

@NatenczasWojski ale daj znak, że chcesz prawdziwej odpowiedzi. Niech się zastanowi jakiś czas. Jedna odpowiedź to chyba nie tak dużo.

@NatenczasWojski


Dziewczyna nie czuje więzi. Ze swoim pokojem, ze swoją szkoła, ze swoim życiem. To prowadzi do opisanych konsekwencji. Dodatkowo jest w fazie buntu i łatwo podejmuje niewłaściwe wzorce zachowań. Osoby tak się zachowujące mogą mieć też zaniżone poczucie własnej wartości.


To czego potrzebuje, to docenić siebie, i doceniać swój wysiłek. Potem dopiero inne rzeczy.


Nie jestem terapeuta. Więc poniższa garść złotych rad należy przyjąć z pewną ostrożnością.


Oto co bym zrobił:

  • Założył jej konto w banku, ustalił cotygodniowy przelew na pewną kwotę i odciął od blika. Przestajesz być dojna krowa. Ustalasz zasady współpracy i trzymasz się ich.

  • Za jej jazdy konne płacisz, ale bezpośrednio - bez jej udziału.

  • Przestajesz świadczyć usługi transportowe. I nie ma znaczenia czy się spozni czy nie. To jest jej życie, ona ma o nie dbac.

  • Włącz ja w przygotowywanie posiłku i zakupy. Nie chce? To nie je. Uwaga! Włączenie oznacza, że to z nią robisz.

  • Włącz ja w sprzątanie. Nie chce? Ostrzez, że wszystko co dotyka nieprawnie podłogi zostanie wyrzucone na smietnik. Uwaga! Włączenie w sprzątanie oznacza, że robisz to razem z nią.

Tyle. To działa. Tak np. właśnie uczy się autystykow prac domowych.


I nie. Nie będzie łatwo.

@Dzemik_Skrytozerca nie czuje więzi bo wszystko za łatwo jej przychodziło. Docenia się to na co trzeba zapracować a nie co spada z nieba bo rodzice kupią/załatwia/zrobia

Ale gałganiara. Wychodzi na to, że nie postawiliście jej zbyt wielu granic i tak się to mści. Niemniej może chociaż będzie uparta w życiu, co raczej wyjdzie jej na dobre. Niech skończy szkołę i machaj jej papieżu.

@dradrian_zwierachs ma to swoje plusy bo cwaniara jest straszna i bardzo wiele rzeczy sobie załatwia, np potrafi wbić się w hotelu na darmowe śniadanie udając że tam nocowała....


Z drugiej strony boje się że za bardzo się rozkręci i przez to cwaniactwo narobi sobie kiedyś dużo kłopotów z prawem lub ludźmi.


No i jej ewentualnemu facetowi współczuję. Chyba że naprawdę jest lesbijka

@NatenczasWojski 

potrafi wbić się w hotelu na darmowe śniadanie udając że tam nocowała....

Generalnie to nie jest "załatwić". To najgorszy rodzaj cwaniactwa, który należy wyjątkowo mocno tępić.

Jakby jebła tego tosta z żabki też byś powiedział, że sobie rzeczy załatwia?

@Dzemik_Skrytozerca tak, powiedziałem że może sobie tym narobić kłopotów. Z jednej strony uważam że należy być odważnym i łamać pewne konwenanse i utarte schematy myślowe, z drugiej jestem przeciwny łamaniu prawa. Mam nadzieję że ona to rozumie

@Precell totalnie absolutnie i całkowicie patolska. Kradniemy pijemy i ruchamy się wszyscy ze wszystkimi. Cale szczęście że twoja jest idealna i nigdy nikt nie robi nic niewłaściwego.

Widze,ze wreszcie ktos powiedzial prawde,a nie udawal,ze z dziecmi to jest idealnie,wspaniale i inne kocopoly jak z sekty. Z dziecmi to jest orka na ugorze,a im starsze tym gorzej.

I wcale nie ma pewnosci czy oddajac cale swoje serce wychowasz porzadnego czlowieka...

@NatenczasWojski 

leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.

u mnie to samo. Ale forsujemy, żeby miała obowiązki domowe. Pomogło trochę. Psycholog po naszej stronie, ba, nawet mówi, że młoda ma za mało obowiązków. Rozmawiać, forsować obowiązki domowe.

Skoro już to napisałeś: to twoje słowa "rozpieszczony banan". Sorry, ale znikąd się to nie wzięło. Obiecywanie samochodu na 18? Przy takim zachowaniu? Mi by to głowy nie przyszło. Żeby nie było, mam 2 córki w podobnym wieku. Nie było prosto, ale wychowanie to ciągła walka/praca z nimi przez całe ich dotychczasowe życie.

@DKK "chuja dostaniesz a nie samochód". Co więcej dałbym ultimatum- masz 3 dni na posprzątanie pokoju albo sprzedaje twojego konia, komputer konsole whatever.

I trzeciego dnia to by zniknęło jeżeli nie zrobione. Tylko do tego trzeba mieć jaja a nie narzekać.

@AdelbertVonBimberstein 

"chuja dostaniesz a nie samochód". Co więcej dałbym ultimatum- masz 3 dni na posprzątanie pokoju albo sprzedaje twojego konia, komputer konsole whatever.

I trzeciego dnia to by zniknęło jeżeli nie zrobione. Tylko do tego trzeba mieć jaja a nie narzekać.

Tylko też pytanie z czego się bierze to niesprzątanie. Bo jak jest jakieś grubsze podłoże, to takie ultimatum może nie zadziałać.


Bo co właściwie na to psycholog, terapeuta itd @NatenczasWojski ?

"Zwykły" bunt, czy może jednak jakieś zaburzenie?


Bo problemy w szkole, ciągłe spóźnianie się, zaburzenia emocjonalne, niemożność posprzątania pokoju, a pewnie gdybym przeczytał jeszcze raz, to może i więcej objawów.


Nie mówię, że nie było błędów wychowawczych. Ale czasem też trudne się wylosuje i komuś bez szerokiej wiedzy pedagogicznej i psychiatrycznej trudno jest podejmować właściwe zadania.

Dlatego jestem ciekawy jak temat terapii poszedł dalej, o ile na to była siła.

@AdelbertVonBimberstein tak znajomy robił.


Dwie przysposobione córki, 12 lat je wychowywal. Obiecał kupić po kawalerce w Warszawie jak skończą studia. Ale coś w średniej zaczęło im kiepsko iść z frekwencja, więc zamiast marchewki wziął kija.


Najpierw zakazy wychodzenia z domów, potem nocowanie w piwnicy, potem wyrzucanie kosmetyków, cięcie ubrań, aż w końcu jak nie pomogło zagroził że zgoli głowy na zero.


Dziewczyny sie wtedy spakowały, uciekły z domu i już do niego nie wróciły. Obecnie są w wojsku jako działonowe, na kursie na Ambramsach pod Poznaniem.

@NatenczasWojski Współczuje, ja mam dużo młodsze berbecie więc mądrzył się nie będę.

Chciałbym coś dopowiedzieć, ale nawet nie bardzo wiem co.


Jeśli Cię mogę pocieszyć w co wątpię to wiem, że naukowcy znaleźli przyczynę buntu nastolatków jako mechanizm DNA na unikanie chowu wsobnego xD
Dzieciaki wkurwiają do granic rodziców żeby nie powtórzyć tego co robili Habsburgowie

Jak ma syf w pokoju to powiedz że tylko kloca na środku brakuje a potem serio jej strzel. Może szok by jej pomógł się ogarnąć.

A tak poważnie, jak wychowaliście tak macie niestety. Już za późno na zmiany.

@Hasti kiedyś jej pies nasral w pokoju i zorientowala się dopiero kolejnego dnia.


A zgniłego banana trzy razy wrzucałem z biurka do łóżka i dopiero po trzecim razie zamiast odkładać na biurko z powrotem to wrzuciła do śmieci...

@NatenczasWojski nieźle, już nie ma ratunku moja żona jak miała bałagan w pokoju to jej matka wywalała dosłownie wszystko na środek i kazała sprzątać.

@Hasti u mojej już wszystko jest na środku pokoju na podłodze. Musiałbym za okno wywalać. A potem trauma że ojciec przemocowy, furiat, dziecko się go bało....

@NatenczasWojski brzmi jak przekopiowanie swoich zachowań na dziecko (w sensie sam to potwierdziłes)


Dużo ludzi, szczególnie jak mieli kiepskie relacje z rodziną zapiera się, że "nie są tacy jak oni i swoje dzieci wychowają lepiej", a potem widzę jak kopiują zachowania swoich rodziców w wychowaniu swoich dzieci


Co radzić, nie wiem. Jeszcze jakby dążyła do niezależności to by było prościej, po osiemnastcr "pa, radź sobie" i czekasz aż spokornieje

@dzek wzorce wyniesione z domu albo się neguje albo kopiuje, ciężko jest wyważyć wszystkie elementy. Dlatego zaniedbywane dzieci później są nadopiekuńczymi rodzicami albo dzieci ofiary przemocy stają się oprawcami swoich dzieci.


Każdy rodzic ma nie tylko swoje traumy ale także jakieś swoje przekonania, predyspozycje i umiejętności ale także dziecko ma inne potrzeby i oczekiwania.


Nie da się tego zrobić dobrze

@NatenczasWojski 

Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.

Próbowałeś bicie?

Ten wiek jeszcze przede mną ale bycie fleją przerabiałem i został ogarnięty. (nie przemocą fizyczną, żartuję).


Na złego ojca to ty mi nie wyglądasz.

@Opornik moje jak miały tak 4-6 lat to dostały ultimatum: sprzątanie pokoju (tylko wrzucić zabawki w skrzynie) albo ja sprzątam w worek śmietnikowy: macie 10 minut.

Nie uwierzyły. Po 10 minutach ścigali się ze mną a z czym nie zdążyli wylądowało na śmietniku.

Do dzisiaj groźba worka na śmieci działa.

@AdelbertVonBimberstein Twoje bomble są jeszcze małe, przygoda zaczyna się po 11. Ja sam nie poznaję dziewczynek które znam od przedszkola.

@AdelbertVonBimberstein Konsekwencja i nie rzucanie słów na wiatr. To działa, ale jak raz nie dotrzymasz powiedzianego słowa i już po tobie;)

@AdelbertVonBimberstein @Opornik No nie wiem. Każdy wiek ma swoje "uroki". Jak powiedziałem, że po remoncie któraś mi trzaśnie nowymi drzwiami to biorę wkrętarkę i wykręcam i opieram o ścianę. Dwa ostrzeżenia poszły, za trzecim razem wkrętarka poszła w ruch. Czy mi się chciało wykręcać te pieprzone drzwi? Jasne, że nie. Postały tak z miesiąc i jak przykręciłem z powrotem to od tej pory nie słyszałem ani jednego trzaśnięcia.

@DKK poczekaj jak będą wspominać swoje dzieciństwo i nagle się dowiesz że byłeś przemocowym ojcem którego dzieci się baly i mają traumę. Pójdą do psychologa i powiedzą mu że ojciec wyrzucał zabawki i wykręcał drzwi, a psycholog im powie że są ofiarami przemocy...

@NatenczasWojski Wydaje mi się, że mam bardzo dobry kontakt z moimi dziećmi, więc taki scenariusz raczej odpada. Konsekwencja i jasne zasady/granice to nie przemocowe wychowanie.

@NatenczasWojski po przemyśleniu, przypomniałeś mi znajomego który chyba tak będzie miał podobne problemy za kilka lat.

@NatenczasWojski Dzięki za wpis. Też kiedyś mnie korciło żeby poruszyć ten temat. Mam te same odczucia. Albo jestem złym ojcem, albo nie powinienem mieć dzieci. Wszystko, dosłownie jak krew w piach. Ech szkoda strzęp ryja...

@RACO nie no nie będę bił prawie dorosłej kobiety. Zresztą oprócz raz czy dwa klapa jak miała z 3-4 lata to nigdy jej więcej nie uderzyłem. czuje że mnie by to uwłaczało.

Dzieci nie mam, ale to co mnie w życiu nauczyło porządku to bałagan starego w garażu. Odpowiedzialności to to że rodziców nie było więc musiałem brać wszystko na siebie, a pracy i szacunku do pieniędzy to brak hajsu od rodziców. A co do śniadań i generalnego gotowania - moja babka i matka strasznie słabo gotują, jak chciałem zjeść coś dobrego to sam musiałem zrobić.

@Felonious_Gru 

co to znaczy męska lesbijka?

U gejów i lesbijek zazwyczaj jest podział na role i zazwyczaj też ktoś skłania się bardziej w jednym kierunku i na stałe.


Więc u lesbijek są chłopczyce/justiny bibery oraz te bardziej kobiece. A u gejów pasywni i aktywni.

@NatenczasWojski a ja bym chyba zaryzykował. To znaczy nie obiecywał takich rzeczy jak samochód, bo to jest rozpieszczanie i kropka. Straszy depresją? Proszę bardzo. Samobójstwem? Proszę bardzo. Może jak się przekona że wcale nie jest łatwo podjąć taką decyzję, w sensie zdecydować się na ten krok to coś dotrze.

@jedzczarnekoty nocka w psychiatryku to mogłoby być w sumie orzeźwiające doświadczenie, może odechciałoby się gówniarze robienie taniej dramy

@jedzczarnekoty @Wiertaliot

Jakąś historię słyszałem od żony że niby jej znajomych syn lat 17 straszył samobojstwem, rodzice powiadomili służby, zabrali go do psychiatryka, sąd odebrał im prawa decydowania (opieki?rodzicielskie?) że niby on chce się zabić przez rodzicow, a syna zatrzymali w szpitalu i nie chcieli go wypuścić. Rodzice nie mogli nic zrobić a sąd przychylał się do zdania lekarzy. Kilka miesięcy tak siedział wbrew swojej woli aż skończył 18 i go wypuścili z dziecięcego.

@jedzczarnekoty 

Straszy depresją? Proszę bardzo. Samobójstwem? Proszę bardzo

Nie tędy droga, bo trzeba założyć, że może mówić poważnie. Ja bym z nią pogadał o psychologu lub psychiatrze.

@DKK a jaki był kontekst:

Jak marchewka nie pomogła i zacząłem używać kija i np ograniczać jazdy konne, to siedziała całe dnie w pokoju, nic nie robiła i tylko twierdziła że ma depresje i się zabije.

Jak dla mnie to wygląda na typową depresję w wersji szantaż, żadne problemy które wymagają fachowca

@NatenczasWojski warto przyswoić sobie, że samobójstwo to nie żarty i mówienie o tym wiąże się z dużymi konsekwencjami. Mój 18 letni kolega groził swojej dziewczynie że sie powiesi, ta mu powiedziała że tego nie zrobi bo nie ma jaj i chłop wygrał. Nie żyje.


Dlatego, jeżeli wasze dzieci, przyjaciele czy dziewczyny(oj zdarzało się) warto powiedzieć że samobójstwo to poważna sprawa i jeżeli jeszcze raz o tym będą wspominać to zostanie wezwana karetka

Pocieszę Cię może. Moja była identyczna (tylko zdecydowanie nie banan), wyprowadziła się dzień po odebraniu świadectwa. Minęły 4 lata i życie ja wychowało. Studiuje, pracuje, kochane dziecko.

@NatenczasWojski kurde, nie wiem jak mogła się nauczyć takiego zachowania


Jak dzwoni to odbieram pół na pół bo ciągle tylko daj blika daj blika, jedynie się boje ze przez to kiedyś nie odbiorę jakby coś się stalo.


W pokoju taki pierdolnik, tyle śmieci leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.


Może zacząć od „nie ma blika jak nie ma w pokoju porzadku”?

@NatenczasWojski U mnie w chacie zawsze nie było kasy, wszystko szło na kredyt hipoteczny, budowę domu, remonty i bieżące wydatki. Zawsze więc wiedziałem że nikt mi na nic pieniędzy nie da i będę musiał sam ogarnąć pieniądze na życie. Do pierwszej pracy na umowę zlecenie poszedłem przed skończeniem szkoły średniej. Potem po maturze dostałem robotę na UoP, płaciłem rodzicom rachunki i na swoje studia zaoczne. Po inżynierce zmieniłem robotę na lepiej płatną i poszedłem na magisterkę. W nowej pracy co roku wnioskowałem o podwyżki. Dziś ja jeden zarabiam 3x tyle ile oni we dwójkę. Mam nadzieję że moja historia Cię natchnęła.

@chess_peppe tak to i u mnie było, wieczne długi i wynajmowane mieszkanie z zadłużeniem na kilka miesięcy najmu i czynszu. Z długo wyszliśmy jak odrzuciliśmy spadek po ojcu a ja poszedłem do pracy.


I co mam zrobić? Umrzeć żeby córka dostała w dupę i sobie lepiej poradziła?

@NatenczasWojski Musi czuć że nie dostanie od Ciebie pomocy bo sam jej potrzebujesz. Najlepiej jakby coś Ci się "zjebało" w robocie i musiałbyś zapłacić ogromną karę, przez co musielibyście żyć skromniej. Życie to nie bajka, wypadki się zdarzają a wspólna niedola jednoczy. Od Ciebie zależy jak daleko będziesz w stanie w to zabrnąć. Ograniczyć zakupy do minimum i jeść tylko w domu, zrezygnować z wakacji, a nawet wymienić samochód na starszy.

@NatenczasWojski "zawiez mnie tam zawiez mnie tu" moze być wymówką do kontaktu. Moze tez być oznaką parasolowego wychowania, a i może braku emocjonalnej bliskości.

@b905 za dobrze ja znam. Jest za leniwa żeby samemu jeździć jak może nas namówić. Jak chce sama dla siebie gdzieś jechać to nie ma problemu żeby pojechała nawet nam nie mówiąc do centrum miasta.

@NatenczasWojski 

Inni rodzice to mają jakieś takie kochansze dzieci, a moja to jest złośliwa, niewdzięczna, leniwa, wymagająca bałaganiara i rozpieszczony banan.

C⁎⁎ja prawda. "Syndrom syna koleżanki twoje starej".

Kochaj, dbaj, wybaczaj, staraj się zrozumieć. Taka rola rodzica.

"Już obiecywałem prawo jazdy i samochód na 18tke, ale nic nie pomogło. Dalej się nie uczyła więc na naukę jazdy nie poszła." to musi być zarzutka...

@Legendary_Weaponsmith ona ma swoją ulubioną psycholożkę do ktorej sama chce chodzić.


Zaczęła 3 lata temu jak były akcje z nerwami przy zmianie szkoły jak szła do liceum, potem długa przerwa i teraz wróciliśmy do spotkań.


Nie wiem czy coś dają, może wystarczy że ma komu się wygadać, nie wszystko można mówić koleżankom.


Nie lubię dawać kasy na głupoty ale mam nadzieję że te spotkania jej pomagają.

@PomagamyRosnac to jest najgorsze w tych gnojach że nigdy nie robią co mówimy a za to robią to co robimy. Niewdzięczne i odporne na mądrości życiowe bachory.

Przepraszam, że to napiszę, ale czemu pozwoliłeś na doprowadzenie do takiego stanu ? Dziecko potrzebuje dwóch rodziców, matki i ojca. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Jako ojciec musisz stawiać granicę i być odporny na fochy dziecka. Stawiasz logiczne warunki do uzyskania pewnych zachcianek dziecka lub tłumaczysz, że coś jest dla niej nie dostępne. Gdyby mi dziecko pyskowało i dzwoniło o blika, to szybko by przestało, bo za każdym razem byłaby odpowiedż: "zmienisz swoje postępowania to pogadamy".

Przez takie odpuszczenie i rozpuszczone podejście do dziecka, ja potem muszę dziecku tlumaczyć dlaczego Jesika dostała ajfona 19, a ja dalej mam siaomi. A jeżeli jest u Was tak, że jak Ty tego nie zrobisz, a zrobi to żona, to już macie temat do przeglądania ze sobą, bo z dzieciakiem trzeba być konsekwentnym i musi wiedzieć, że rodzice są w jednym team i nie przebije się idąc do drugiego.

Sami sobie utrudniamy życie, a potem mamy pretensje dlaczego dzieciaki są roszczeniowe.

Granice, postawienie warunków, egzekwowanie ustaleń i tłumaczenie jak wygląda świat po za wirtualnym, to według mojej opinii powinny być podstawy wychowania nastoletniego dziecka. Jak pozwolisz dla okrętu płynąć bez kapitana, to nigdy to się dobrze nie skończy.

@Feniks_rf na fochy dziecka jestem odporny, ale moja pieta achillesowa to moja zona, ktora zawsze mnie namowi, czasami musi dluzej sie postarac jedynie... Ja zawsze stawialem warunki, a potem przychodzila zona i zalatwiala ta rzecz bez warunkow..

@NatenczasWojski Spójrz na to wszystko jej oczami.


  1. Kasa zawsze była, więc to dla niej naturalne zachowanie. Czyli tak się robi jak się ma kasę. Skąd to przekonanie? Dzieci są odbiciem lustrzanym rodziców. Nawet jak nie widzisz podobieństw, to wiedz że to są schematy, które podpatrzyła od was, a teraz na swój sposób, indywidualnie je wykonuje.

  2. Jesteś jej bankomatem i uberem no bo nigdy nie pokazałeś jej, że zamiast samochodu równorzędnie korzystasz ze zbiorkomu. Dajesz kasę, zamiast dawać zarobić kasę.

  3. Sprzątanie - zawsze sprzątaliście za nią zamiast angażować we wspólne sprzątanie. Dziecko urosło i nie wie, że trzeba sprzątać.

  4. Wykłócanie się, chodzenie na skróty, kombinowanie - to akurat cecha charakteru. Można jedynie to zaakceptować.

Cóż. Na rewolucje już za późno. Przestrzań się oszukiwać, że możesz coś jeszcze zmienić. Sprobuj poznać aktualne własne dziecko. Zaproponuj spędzanie czasu - w jej stylu. Wspólny wypad do żabki po tosty, potem galeria kino i lody, potem zarcie na mieście. I ustalcie 1 zasade. Żadne nie gapi się w telefon.


Spróbuj raz-dwa w miesiącu, a zobaczysz jak zaczniesz łapać kontakt z dzieckiem. Wtedy Twój punkt widzenia zacznie mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie.

@tosiu 1. sie zgadza. Ja jestem z biednej rodziny i nigdy nie mialem tak jak moja corka i wkurza mnie ze ona tego nie docenia, ale nigdy nie miala inaczej

  1. jw. Ja jezdzilem wszedzie autobusem z patologia, a na prawko i pierwszy samochod musialem sam zarobic. Ona to wszystko ma od urodzenia w gratisie, bez starania sie.

  2. a tu akurat nikt jej nie sprzata, latami zyje w burdelu i sprzata tylko jak ma przyjsc koleznka na nocowanie, czyli rzadko

Tez mysle ze na zmiane juz za pozno, jedynie licze ze za jakis czas pewne rzeczy same sie unormuja, jak bedzie musiala na siebie zarobic. Ale oczywiscie ja musialem wynajmowac, ona bedzie mieszkac w mieszkaniu od rodziny, za same tylko oplaty... Co znowu bedzie uwazala za oczywiste...

Mam taki przypadek w rodzinie, że sż się zastanawism, czy nie jesteś moim wujem W zimę muszą ją wozić do szkoły, bo ona nie założy kurtki, a bez nie pójdzie xD Na nieszczęście pewnie zda maturę na 30%, pójdzie na jakiś gównokierunek i wujowsto będzie się z nią bujać jeszcze do końca studiów

@NatenczasWojski szkoła prywatna, jazda konna, syf w pokoju, itd.... stworzyliście sobie problem.

Coś czuję że byliście dużo za dobrzy i teraz ona myśli że wszystko jej się należy.

Niestety co byście nie zrobili wyjdzie źle.

Ale ci się źle wychowane dziecko trafiło, widocznie słaba wychowalnia była, jak się nie zmieni, to oddaj do sklepu z reklamacją ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Niewatpliwie potrzebna tutaj jest terapia szokowa - pytanie tylko, co zadziala najlepiej. Wiele osob mowi o odcieciu kasy albo biciu, a ja bym poszedl w druga strone; wez ja na wycieczke do jakiejs Afryki, albo na Bliski Wschod, gdzie w barbarzynski sposob tepieni sa normalni ludzie. Niech popracuje chwila nad zapewnieniem posilku albo odbudowa dachu nad glowa takiej osoby jak ona, to moze nabierze nowej perspektywy.

Znam osobicie prezesow 2 organizacji, ktore sie takimi rzeczami zajmuja. Jezeli chcesz, to moge Cie skontaktowac. Zreszta mozesz do nich zagadac sam - kontakt ponizej.

  1. Gathimba Edwards Foundation - organizuja wyjazdy do Kenii, gdzie w bardzo przyjemnej atmosferze ludzie z Europy pomagaja budowac chalupy dla Kenijczykow. gathimbaedwardsfoundation.org

  2. Orla Straz - opcja hardkorowa. Nie organizuja zadnych wycieczek bo jezdza w zbyt niebezpieczne miejsca, ale jak do nich zagadasz i powiesz, jaka jest sprawa, to mysle ze cos Ci doradza. Poszukaj sobie wywiadow z ich szefem - nazywa sie Bartosz Rutkowski. orlastraz.org

@Rotszyld bardzo dobry pomysl, napisalem do GEF, szczegolnie że jestem elektrykiem i mam konkretne umiejętności z budowlanki ciekawe czy maja miejsca na ten wyjazd.

@NatenczasWojski pieknie. Ciesze sie, ze moglem pomoc. Przekaz im pozdrowienia od czlowieka, ktory robil dla nich za maskotke malpy :)
Gdyby byl problem z miejscami to serio daj znac. Bede za tydzien w Szkocji, to moge zagadac z Mylesem.

@NatenczasWojski kto ma pszczoły, ten ma miód. Kto ma dzieci ten ma smród ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Jestem dzieciakiem u którego było więcej zakazów niż swobód. Nie powiem, o kasę od rodziców nie prosiłem po 15 roku życia jak zacząłem zarabiać (ciężka sytuacja w domu, trzeba było iść do pracy, nikomu nie polecam). Skończyłem szkołe jednocześnie pracując (ledwo), pomieszkałem z rodzicami i dostałem piękny prezent od swojej matki w postaci słów „Masz wypierdalać z mojego domu”. W międzyczasie spłaciłem telefon, miałem zapłacone już za miesiąc pokój (wcześniej dostałem ultimatum, że albo przelewam kasę na ich konto albo w ciągu miesiąca eksmisja). Miałem 200zł na cały miesiąc i weź za to się ubierz i zjedz (2018 rok). Nie prosiłem rodziców o kasę ani o nic, bo za bardzo byłem dumny a za razem miałem z nimi kose.

Podsumowując. Pamiętaj, że to twoje dziecko. Może być wrzodem na d⁎⁎ie, ale jednak trzeba popatrzeć trochę z innej perspektywy. Spróbuj może z nią trochę czasu spędzić i zobaczyć jak wygląda jej dzień (nie wiem jak u ciebie to wygląda). Bądź trochę bardziej wyrozumiały i przedewszystkim zostawić drzwi otwarte jak będzie potrzebować pomocy. Ja tego nie miałem

@NatenczasWojski a kto uczy ludzi bycia rodzicami? Złych intencji raczej nie miałeś, a najwyraźniej nie byłeś w stanie przewidzieć konsekwencji dotychczasowego sposobu wychowania.


poszukajcie jakiegoś psychologa siedzącego mocno w rozwojówce. nie dla dziecka, ale dla Ciebie i żony. może pomoże wam zrozumieć, co się właśnie dzieje w waszym życiu i zaproponuje jakieś techniki wychodzenia z szamba.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta no wlasnie jak chcesz adoptowac psa ze schroniska, to wywiady i pouczenia. Jak chcesz zrobic sobie dziecko to dawaj! nie trzeba zadnych kwalifikacji


I tak lepiej niż kiedys bo jednak dostep do jakiejs wiedzy jest jak ktos szuka

Mnie możesz adoptować :) kurcze ile dzieciaków by zrobiło wszystko żeby mieć takie warunki życia, ale z drugiej strony ona się na świat nie prosiła więc teraz się męczcie

To jest cholernie przykre.
Przykre jak się wypowiadasz o swojej córce. Ona kiedyś dorośnie i dojrzeje, ale potem się nie dziw, że ta kobieta nie będzie chciała mieć kontaktu z ojcem, pamiętając tego "kija" o którym regularnie wspominasz. I nie chodzi też o pamiętanie marchewki, bo będzie pamiętała, że bogaci rodzice dali jej bogate w dobra materialne dzieciństwo. Bananowe dzieci nie nabywają bananowości w szkole, tylko jak już wiele osób wspomniało, ze domu.
Jak @Feniks_rf i @tosiu ładnie ci rozpisali, że wina może leżeć po środku i też zawiniłeś próbując wychowywać tylko pieniędzmi, to nawet im nie odpisałeś.
Jak ktoś przyszedł cię poklepać po plecach "tak, no guwniara, masz totalnie racje stary" to od razu przybita piąteczka w internecie.
A czytając komentarze o "męskich lesbijkach" to tylko mogę zakładać, że lesbijki znacie z popkultury albo ślizgaczy.


TLDR: Tak, brzmi jak zły ojciec.

@Rysia nie odpisalem, bo to sa dluzsze i glebsze problemy, ktorych nie moge zbyc szybkim zartem pisanym na telefonie przy okazji robienia czegos innego.


Generalnie to nie wydaje mi się abym gdziekolwiek w moich wypowiedziach unikal odpowiedzialnosci za ten stan, chyba ze w ironicznych zartach jak to niewdzieczne gnojki biora z nas przyklad zamiast sie sluchac co im kazemy robic.


Tego kija to ja uwazam ze ona w ogole nie ma, nie ma zadnych obowiazkow a same przyjemnosci. I ja akurat pieniedzy nigdy za duzo dawac nie chcialem, ale moja zona zawsze to rozmiekczala. No coz, na prosby corki jestem twardy, ale zona zawsze mnie po swojemu zmiekczy i i tak bedzie na jej. Teraz ona dostaje za to najwiecej po tylku bo "ja sie tak poswiecalam, a ona jest taka niewdzieczna". I ja tlumacze "jest niewdzieczna bo wszystko co dostawala bylo bez pracy i wysilku, a wiec spadalo z nieba i jej sie nalezalo w jej opini".

@Rysia a co do lesbijek to akurat mieszkalem z dwoma i wlasnie idealnie sie w ten schemat wpisywaly: jedna byla ochroniarzem i kosila ogrodek, a druga pielegniarka i gotowala


Zreszta zartuje z corka ze z ta jej przyjaciolka to wlasnie tak wyglada i sama przyznala mi racje, co wiecej powiedziala to swojej przyjaciolce i tamta tez sie smiala i przyznala racje.


Np. ostatnio jak pojechaly we dwie do energylandii moim samochodem, ktory rozwalily po drodze to moja corka 17 lat zagladala do samochodu co sie zepsulo i potem zalatwiala naprawe u mechanika, a tamta tylko stala i nie wiedziala co powiedziec mimo ze ma 23 lata


wiec jakby teraz przyszla i powiedziala ze jest z tamta w zwiazku, to wszyscy bysmy wzruszyli ramionami "przeciez od dawna to wiedzielismy". A jak powie ze jednak ma chlopaka to i tak to byly takie zarty.

@NatenczasWojski No to też było mówione, że przede wszystkim ze sobą musicie popracować a nie przerzucać winę "ja byłem dobry, ale żona nie" albo "ja tyle zrobiłam a mąż nic nie pomagał"
Pamiętaj że dobrobyt to nie jest wychowanie a to wszystko brzmi po prostu jak zaniedbanie emocjonalne.
I mówię to z perspektywy dziecka, którego potrzeby EMOCJONALNE nie były zaspokojone. Miałam dach nad głową, miałam troche obowiązków, ale moja rodzina nigdy nie była moimi przyjaciółmi i w kwestiach psychicznych nie mogłam liczyć na takie wsparcie.
Teraz się z rodziną widzę bardziej by odbębnić na święta, utrzymywać relacje jako taką i tyle.

@Rysia każde dziecko ma jakieś pretensje do rodziców. Za dużo opieki, za mało opieki, za bardzo rozpieszczali, za surowo wychowywali, nie interesowali się, ciągle się wtrącali a tak w ogóle to nie kupili tego szczeniaczka ktorego tak bardzo chciałam.


W mojej opinii niezależnie co zrobią rodzice to i tak dziecko będzie uważało że źle wychowywali i będzie miało o cos zal. A proces radzenia sobie z tym to część stawania się dorosłym a potem nowym rodzicem.


Narzekasz że miałaś za mało wsparcia emocjonalnego. A skąd pomysł że rodzice zdawali sobie z tego sprawę i co więcej, nawet jeśli zdawali sobie sprawę to potrafili dawać takie wsparcie.


Moi rodzice byli okropni bo nie wspierali mnie w mojej pasji muzycznej. Byli głusi od urodzenia ale to ich nie tłumaczy.


Ja nie jestem dobry w nawiązywaniu trwałych relacji emocjonalnych bo oprócz żony to nie potrzebuje nikogo innego. Moglbym z nikim więcej nie utrzymywać kontaktu. Tak z córką też. Może mi się kiedyś zmieni ale jakoś nie żałuję że minął czas jak była małym dzieckiem i nie gadam "ojejku jak to szybko zleciało, szkoda że więcej czasu z nią nie spędzałem". Po prostu tego nie czuje.


I co teraz zrobić? Udawać? Robić wbrew sobie?


Jak byłem dzieckiem żyłem swoim życiem i żadnej bliskości emocjonalnej z rodzicami nie miałem i nie chciałem mieć. I nie jestem w stanie teraz tego dawać.


Mam nadzieję że moja córka jest w tym do mnie podobna i też tego nie potrzebuje.

@Rysia to nie do końca tak. Mój kuzyn ma 2 córki i wychowywane są tak samo. Mają jak paczki w maśle. Jedna jest dokładnie taka jak kolega opisał druga totalne przeciwieństwo.


Niby to kwestia wychowania ale jednak no kuźwa nie zawsze.


Haaa znam nawet przypadek bliźniaczek gdzie jednak układa sobie normalne życie a druga uciekła z domu z jakims staruchem policjantem

@kodyak i nie jest powiedziane że ta grzeczna potem nie będzie miała więcej pretensji że np ja stlamsili, zablokowali rozwój i indywidualizm. Bo to że rodzice są zadowoleni z dziecka i tego jak je wychowali, nie znaczy że potem dorosłe dziecko stwierdzi tak samo...

@NatenczasWojski zgadza się ale ta druga wydaje się poukładana. Interesuje się historią ma swoje zainteresowania artystyczne, w pokoju porządek większy niż w domu itd a ta druga daj daj daj, zrobiłas lekcje? Tak. To pokaż. Dobra nie zrobiłam, ciągła męka, nie można jej zostawić na krok itd itp

@NatenczasWojski "Jak byłem dzieckiem żyłem swoim życiem i żadnej bliskości emocjonalnej z rodzicami nie miałem i nie chciałem mieć. I nie jestem w stanie teraz tego dawać." - wydaje mi się, że to może być pokoleniowe zaniedbanie. Przyzwyczaiłeś się i uważasz, że to było ok, ale dla dziecka niekoniecznie.
"A skąd pomysł że rodzice zdawali sobie z tego sprawę i co więcej, nawet jeśli zdawali sobie sprawę to potrafili dawać takie wsparcie." Najpewniej sobie nie zdawali, zrobili dziecko, dziecko było wychowywane i tyle. Obowiązek spełniony. Ale to nie kwestia dziecka, które po prostu nie zna lepiej, żeby mobilizowało rodziców do bycia emocjonalnymi.
Mam nadzieję, że twoja córka nie jest do ciebie podobno w tej kwestii, to nic dobrego i w przyszłości będzie skutkowało patologiami w nawiązywaniu relacje, zarówno przyjacielskich jak i romantycznych. Człowiek to zwierze stadne.
Nie piszę tego złośliwie, żeby dosrać komuś w internecie, tylko z perspektywy takiego dziecka, które teraz jest osobą dorosłą. Jako jedyna w rodzinie przepracowałam się z psychologiem na terapii.

@Rysia tylko to kolejne obciążenie i obowiązek dla rodziców.


Nie kończymy żadnej szkoły z egzaminem z bycia rodzicem, wszystko idzie na żywioł, jak nam się wydaje. A zresztą znam panią psycholog która nie tylko nie ogarnia siebie (chorobliwa ogromną otyłość), swego małżeństwa (po rozwodzie) ale i wychowania swego syna (skrajna nadopiekuńczosc i przywiązanie do siebie nastolatka).


A potem zdziwienie że ludzie nie chcą dzieci, jak mamy same oczekiwania i obowiązki, nie tylko zapewnić coraz wyższy standard życia, ale też wsparcie, wykształcenie, miłość, czas, zainteresowanie itp itd. A potem pretensje że jednak coś nie tak było.


A alternatywa to podróżowanie po całym świecie i wyjebane.

obserwując z boku, wychowanie dzieci to loteria, możesz być najlepszym rodzicem na świecie, a kończy sie na tym, że dziecko kształtuje towarzystwo w jakie wpada. a przecież nie zabronisz się spotykać z określonymi ludźmi, bo to boomerskie i "weź sie tato"


standard życia i fakt że dziecko nie musiało się nigdy o nic martwić i na nic zarobić pewnie też ma na to jakiś wpływ, ale z moich obserwacji towarzystwo i tiktok to 90% problemu

@festiwal_otwartego_parasola więc może trzeba mieć wyjebane i wyjdzie jak wyjdzie. Jakoś ludzie wychowywali dzieci w średniowieczu, więc co byśmy teraz nie zrobili to i tak gorzej nie będzie

@NatenczasWojski o to ci powiem że moja ma 7 lat o może być kiedyś podobnie to nie będę się wymądrzał. Ale powiem tak, twoja już dorosła... To już nie jest dziecko którym musisz się opiekować, moim zdaniem, jeśli nie chce się dalej uczuć to do pracy i powoli na swoje. A jeśli nie stać jej na mieszkanie to może mieszkać z wami ale na waszych zasadach. Jeśli nie trzyma porządku i się rządzi to musi zrozumieć że nie ma dla niej miejsca pod waszym dachem bezwarunkowo. Ale to łatwo powiedzieć.

Zaloguj się aby komentować