Choć era serwisów streamingowych miała być końcem piractwa, zjawisko to przeżywa obecnie renesans. Rozdrobnienie rynku na kilkanaście różnych subskrypcji sprawiło, że użytkownicy coraz częściej wracają do nieoficjalnych źródeł, aby uzyskać dostęp do ulubionych treści w jednym miejscu. Dyskusja o piractwie nie jest już tylko czarno-biała i dotyka kwestii dostępności, cen oraz praw własności cyfrowej.


Argumenty „za” lub przyczyny zjawiska:


  • Dostępność treści: Piractwo często pozwala na obejrzenie produkcji, które nie są dostępne w danym regionie ze względu na licencje geograficzne.

  • Ochrona dziedzictwa: Wiele starych filmów i seriali znika z oficjalnych platform (tzw. content purge). Nieoficjalne archiwa bywają jedynym miejscem, gdzie można je jeszcze znaleźć.

  • Aspekt ekonomiczny: Przy rosnących cenach wielu subskrypcji (Netflix, Disney+, HBO itp.), piractwo staje się darmową alternatywą dla osób o niższych dochodach.

Zagrożenia i straty:

  • Straty dla twórców: Brak wpływów z biletów czy subskrypcji uderza nie tylko w wielkie studia, ale też w niszowych twórców i ekipy techniczne.

  • Bezpieczeństwo cyfrowe: Korzystanie z serwisów z torrentami lub nielegalnym streamingiem naraża użytkowników na złośliwe oprogramowanie (wirusy, ransomware).

  • Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.

#filmy #seriale #piractwo #torrenty #netflix #hbomax #disneyplus

dd1ccb00-077e-48f4-a2ab-c800dfb88a43

Jaki jest Twój stosunek do piractwa filmów i seriali?

536 Głosów

Komentarze (99)

@boogie jak się zastanowić to sporo czynników. Kto to robił, gdzie jest dostępne, ile kosztuje. Ostatnio nawet chciałem obejrzeć legalnie, ale nigdzie nie znalazłem poza torrentami. Z drugiej strony czasem niszowe filmy trudno gdzieś ściągnąć, ale da się wypożyczyć za parę ziko.

@sireplama tylko young sherlock? Ja tak robię od 2 lat ze wszystkim z Prime xdxd. Jedyne tak naprawdę do czego jest mi potrzebna ta subskrypcja to wysyłka darmowa z amazona

@boogie praca i to jak nie dostaliśmy z kolegami kasy za projekt, bo klient uznał, po podpisaniu umowy i rozpoczęciu realizacji, że znajdzie dokumentację za darmo w necie i zrobi to sam, bez naszej pomocy

@boogie Kiedyś piraciło się jak leci - wszystko co pojawiło się nowego.

Teraz to tylko jak czegoś starego nie mogę znaleźć nigdzie np. ostatnio "Tajemniczy Ogród" córce chciałem pokazać po lekturze książki, to w legalnych tylko ta nowsza wersja była ¯\_(ツ)_/¯

@boogie Nie piracę (nawet nie wiem, gdzie się teraz piraci), ale zaznaczyłam, że piracę.
Nie piracę z tego względu, że i tak nie mam zbytnio czasu na oglądanie, ale nie miałabym najmniejszych oporów, żeby to zrobić, gdyby nie było to dostępne w legalnej ofercie.

Ogólnie z subskrypcji porezygnowaliśmy, jest tylko Amazon Prime bo kosztuje grosze i jest w pakiecie z darmową dostawą na Amazonie. Ale na Prime i tak za filmy poza pakietem trzeba dopłacać. Osobiście uważam to za całkiem uczciwe rozwiązanie - nieduży abonament roczny za "utrzymanie infrastruktury w gotowości", w ramach którego jest sporo contentu, a płacenie za faktycznie obejrzane materiały - na plus dla nich, mają dużo starszych produkcji, kinowych hitów.

@boogie 

Jeśli piracę to przede wszystkim przy rozproszonej dostępności - parę razy zdarzyło się, że serial ma sezon 1 i 3 na x, a drugi na y. Poza Netflixem, którego przez rodzinę mam cały czas, co pewien czas kupuję miesiąc tu i tam żeby obejrzeć zebrane "zaległości".

  • Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.

Edit: dopiero po napisaniu dotarło do mnie, że w tym punkcie mowa o nieoficjalnych streamach. Tam rzeczywiście może i bywa czasem jeszcze gorzej, ja piszę o pobieraniu plików.

Odwrotnie, jednym z powodów piractwa jest spadająca jakość streamingu. Czasy rmvb już minęły, a serwisy zaczynają ciąć jakość. Ostatnio zdarzało mi się pobierać filmy z pirackich źródeł pomimo że mam je w subskrypcji. Gdyby nie wygoda (przy większości mi jednak nie zależy na dobrym obrazie) to już dawno bym zrezygnował ze streamingów

@boogie nie mogę się przyznać do piracenia, ale mam dość obszerne archiwum seriali i filmów które nie dostępne w strimingach. Jeśli nie mogę ich kupić to twórca nie dostanie swoich 0,009 $ tantiemow. Inna sprawa jest płynna dostępność seriali czy filmów które migrują pomiędzy platformami i dawno temu zdarzyło mi się zacząć oglądać serial na jednym strimngu a kończyć na drugim. Nie dla mnie taka zabawa. Szczególnie że można mieć Jellyfin czy plex które nie ustępują (a czasami przewyższają) funkcjonalność netflix/HBO (nie wiem czy oni się teraz max czy jescze jakoś nazywają), plus można mieć to wszystko w jednej aplikacji a nie skakać. Nie zaznaczę żadnej opcji bo na telefonie nie widzę pełnych odpowiedz.

@Astro skakanie seriali pomiędzy platformami to moja "wymówka". Ostatnio oglądałem The Nanny na Peacock i w połowie 2 sezonu serial zniknął.... Wg google pojawi się na Hulu / Disney, ale nie wiem kiedy ;/

@boogie mam wrażenie, że wielu ludzi nie postrzega używania portali typu cda czy innych viderów jako piracenie. piracenie ludziom kojarzy się z torrentami, zapisywaniem pliku na dysku (a nie tylko w pamięci przeglądarki).


wraz z wejściem Spotify do Polski przestałem piracić muzykę. gier też już nie piracę od lat (nie mam problemu z płaceniem za dobre gry, a nie widze powodu, aby grać w słabe gry). filmy rzadko oglądam, seriali w ogóle. mam amazon prime (z abonamentem z play), ale chyba nigdy tam niczego nie oglądałem.

@boogie Odpowiedź 3cia. Zarabiam odpowiednio, żeby nie kraść. A jakbym kradł to bym tego nie usprawiedliwiał przed sobą czy innymi. Kiedyś kradłem, fakt, i się do tego przyznaję. Teraz piractwo to najzwyklejsze dziadowanie. Nie stać kogoś na abonament, który jest równowartością pizzy, albo lepszego kebaba? Naprawdę?

@boogie Jest tyle rzeczy do obejrzenia, przeczytania i ogrania, że życia nie starczy. I nie mówię tu o jakiś padakach. Jeżeli chodzi o mnie to jak coś nie jest dostępne to trudno. Nie muszę tego mieć.

@Jim_Morrison Odpowiedziałem kulturalnie do @boogie, więc po co ten wpis? Mimo wszystko masz trochę racji. Bo istnieje zasada dozwolonego użytku osobistego, i tutaj można dyskutować. Każdy może sobie ocenić czy to jest uczciwe czy nie. Według prawa tak. Nie dotyczy to gier i programów. Nie muszę dodawać, że udostępnianie (torrenty) wszelkiego rodzaju treści chronionych prawem autorskim jest nielegalne.

@DKK o powstawaniu takich wpisów. Normalizacja (lub jej próba) piractwa jako czegoś społecznie akceptowalnego. W tym przypadku społecznością jest hejto. Nie pierwszy raz lądujemy w takim wpisie i nie ostatni.

@utede akurat z piraceniem to tez nie jest tak do konca,bo mozesz kupic w legalnym zrodle kradzione hasla do steam i wowczas deweloper jest bardziej na minusie niz na piraceniu. Niech dalej taki medieval 2 total war z 2006 na steamie kosztuje 100 zl,na pewno beda chetni. Gdyby gierka kosztowala 1-2 zl to nikomu by sie nie chcialo kombinowac,tak samo inne klasyki.

@jajkosadzone złotówka za grę? Trollujesz prawda? Można kupować gry w promce i wspomniana gra bywała po 17.90zl. Poza tym można grać na konsoli za parę groszy sprzedając gry, jeśli kogoś nie stać na wydanie kilkudziesięciu złotych

Ściganie treści jest legalne. Korzystam z nich jak przy wypożyczeniu książki z biblioteki, później oddaje a w tym wypadku - usuwam.

Piraty mają gorszą jakość obrazu? XD

Nie te czasy, dzisiaj są magicy co robią webdl streamingu day one i oglądasz w tej samej albo i lepszej jakości.

Piracę jak nie ma w ofercie (40% przypadków, bo oglądam dużo starych filmów i często mniej popularne) albo jak jest tylko VOD typu 45zł. W podatkach już mam zalegalizowane pobieranie treści i tak.


Ale wspieram artystów, jeżeli jest za co, zarówno niezależnych (którym płacę kilka razy więcej niż oczekują, np. za nową płytę) jak i dużych (którym płacę normalnie). Wspieram też projekty open source finansowo.

Wg mnie cała dyskusja jest postawiona na głowie: najpierw przez samo sformułowanie "piractwo", które sugeruje, że dochodzi do kradzieży.

A jak ma dochodzić do kradzieży jeżeli nic nie zostało ukradzione?

Wyobraźmy sobie że słucham radia, zapamiętuje piosenkę, śpiewam ją potem w pracy. czy ja ją ukradłem?

Albo idę do księgarni, czytam sobie jakiś tomik wierszy, zapamiętuje kilka z nich, a potem sobie zapisuję w domu do zeszytu. czy ja coś ukradłem?


Własność zachodzi jedynie tam gdzie jest dobro RZADKIE.

Masz milion długopisów - zabieram ci jeden - to żadne usprawiedliwianie nie pomogą żeby NIE NAZWAĆ tego kradzieżą.

To samo, nie wiem, z jedzeniem. żadna hora curka nie zmienia definicji własności, jeżeli okradam piekarnię z jeden małej bułeczki (mimo, że tych bułeczek pieką tam dziennie 500).

Własność dotyczy dóbr rzadkich, czyli takich, które można komuś realnie odebrać. Jak zabieram ci bułkę, długopis albo rower, to ty już tego nie masz - i to jest kradzież. nieważne, czy akurat tego używałeś, czy leżało odłogiem: dalej zostałeś czegoś pozbawiony. przy kopiowaniu pliku nic takiego nie zachodzi, bo właściciel niczego nie traci - dalej ma ten sam plik i dalej może z niego korzystać dokładnie tak jak wcześniej.


Dlatego nazywanie tego kradzieżą to zwykłe mieszanie pojęć. Nie ma tu żadnego "zaboru mienia", jest co najwyżej złamanie zakazu kopiowania (którego też w polskim prawie defacto nie ma).


A wszystkie osoby powyżej, które się tłumaczą jak dzieci przyłapane na zwędzeniu lizaka koledze w przedszkolu - zluzujcie majty.

Nic złego nie robicie. A jak dalej czujecie moralną potrzebę usprawiedliwiania się to sobie poczytajcie historię Jezusa, który "spiracił" setki jak nie tysiące chlebów i ryb. I jak w ten sposób "okradł" lewdo wiążących koniec z końcem pierwszowiecznych żydowskich rybaków i piekarzy XDD

zluzujcie majty.

Nic złego nie robicie.


@dolinah ok pociągnijmy to dalej podążając za twoja ligika:

  • Jazda pociągiem na gapę - nic zlego, bo nikomu nie ubywa, pociąg i tak by jechał

  • Wchodzenie na eventy bez placenia - wchodzisz na koncert przeskakując przez płot - wszysyko ok bo nikomu niczego nie ukradles, nikomu atrakcji nie ubylo, a ty po prostu jestes sprytniejszy

  • Niepłacenie za uslugi, np u fryzjera - nic fizycznie nie zniknęlo (ba, jeszcze zostawiles wlosy), wiec luzik arbuzik. Uslugodawca nie powinien wzywać policji

No chyba ze to chodzi tylko o uslugi, za ktory ktos inny juz placi, tylko ty nie? To jest wtedy ok, tak?

@boogie filmy/seriale kiedyś piracilem, bo pinoszków nie było. Teraz mam netflixa/prime na stałe i jak chce to “dokupuję” Disney+/HBO jak się nazbiera rzeczy do obejrzenia i po miesiącu/dwóch rezygnuje.

Książki - a to już jak mi wygodniej, ja znajdę na Anna’s Archive, to ściągnę, jak są jakieś nowości i/lub nigdzie nie znajdę, to kupuję.

@boogie oczywiście argumenty przeciw to jak zawsze brednie. Na torrentach masz dużo lepszą jakość niż w gównianym streamingu ze słabym bitrate i pikselozą, a oficjalne napisy to najczęściej kompletna kpina.

Tak samo bezpieczeństwo - od jakichś 20 lat piracenia nie udało mi się natknąć na wirusy, wystarczy mieć IQ większe niż rozmiar buta.

@utede muszę przyznać rację @Hilalum bo streaming nie będzie nigdy tak dobry jakościowo jak oglądanie filmów z płyt. Każdy Blu-ray rip o wadze 10-15GB jest lepszym jakościowo obrazem niż Netflix czy HBO. Jedynie Apply TV na poważnie podchodzi do jakości ich obrazu.

@boogie netflix 4K ma bardzo dobra jakość, HBO na Oled wygląd rowniez bardzo dobrze. Bluray jest super, ale nie usprawiedliwiajmy piractwa jakby to były lata 90 w PL

@utede jak nie widzisz różnicy szczególnie w ciemnych scenach między dyskiem/ripem a streamingiem to zalecam wizytę u okulisty. I wygodnie pominąłeś argument o jakości tłumaczeń, które są żenujące i często nijak mają się do tego co zostało powiedziane.

@Hilalum jest różnica między „nie widzę różnicy” a „pikseloza”. Poza tym jak wymagasz aż tak wysokiej jakości to kupuj BR płyty… no ale zakładam że fajniej prościć bo za darmo Tłumaczenia pominąłem bo nie wiem ogladasz z lektorem, bo ja tylko napisy i faktycznie bywa różnie z nimi, ale jak się zdążą słabe to głównie Netflix który oglądam najmniej

@boogie Wy wracacie do piractwa bo się daliście nabrać na streaming. Ja nigdy nie zdradziłem bittorrenta dla wątpliwej jakości jednorazowej przygody z Netflixem. Nie jesteśmy tacy sami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Zjedzon Ja tylko mam nadzieję, że kiedyś w końcu wyzbędziemy się wschodniej mentalności, i nieuczciwość nie będzie powodem do dumy.

@DKK kto to może wiedzieć... 35 lat minęło od upadku komuny, a niestety pokolenia urodzone po 85' (można powiedzieć, że byli za mali żeby doświadczyć na sobie PRLu i pamiętać to wszystko) jakoś dziedziczą te cechy kombinatorstwa itd. Poza tym torrenty to nie jest polski wynalazek i to nie jest tak, że z nich korzystają wyłącznie ludzie z terenów, które doświadczyły na sobie dyktatur niedorobionych filozofów (bo czym innym niby były rządy komunistycno-socjalistyczne przeróżnych Republik "Ludowych" 20 i 21 wieku?).

Piracenie to kradzież, a wszelkie argumenty na nie to wymówki. Nie stać mnie na coś to nie kupuje, nie ma w Polsce to nie okradam przypadkowego turysty który to ma.

@Jnanon dopóki takie platformy nie osiągną jakości usługi nie będą w stanie wygrać

Po co mam oglądać na Netflixie jak bez aplikacji dadzą 720p, z aplikacja 1080p w słabej kompresji. Brak wyboru jakości odtwarzania, brak edycji rozszerzonych filmów. Przy moim starym słabym necie zdążyłem ściągnąć film z torrentów szybciej niż Netflix mielił ekran żeby mi pokazać rozmazane gówno

@Brodimir ukradłeś film z torentow. To jest wymówka i usprawiedliwianie. Na ulicy dał byś komuś w mordę i zabrał telefon tylko dla tego że akurat jest niedostępny w sklepie albo jakoś tak?To ze pobierasz coś niefizycznego moim zdaniem niczego nie zmienia

@Jnanon to chyba nie ten sam poziom "występku". Opisujesz dwa zdarzenia: atak na osobę i kradzież. Ściąganie filmów nie jest nielegalne, tylko ich udostępniania bez licencji. Walenie komuś po ryju i zabranie telefonu to coś innego.

@JackDaniels @boogie dalej jest to korzystanie z czyjejś pracy bez płacenia za to wykonawcy lub właścicielowi.I nie sądzę że że ktoś pobierający blokuje udostępnienie co nie?

@Jnanon zdecydowanie można blokować wysyłanie. A w przypadkach takich jak CDA czy chomik to wysyłanie niegdy nie następuje.

@Jnanon Tak, to jest korzystanie z czyjejś pracy bez płacenia za to wykonawcy lub właścicielowi ale nie jest to to samo co kradzież, czyli zabranie komuś jakieś rzeczy materialnej. Stad inna nazwa - piractwo (niezbyt szczęśliwa nawiasem mówiąc, bo piractwo kojarzy się nie dość, że z kradzieżą to jeszcze paleniem, mordowaniem i gwałceniem), no ale chodziło o znalezienie jednego słowa bo pisanie za każdym razem "kopiowanie własności intelektualnej" czy tym podobne jest za długie i nie ma takiej siły przekazu. Usilne nazywanie tego kradzieżą ma jedynie na celu podniesienie "rangi" tego czynu, co jest całkowicie bez sensu, chociażby w kontekście szkodliwości w odniesieniu do pojedynczej osoby taki czyn popełniającej (zabranie komuś życzy vs kopia utworu, która generuje stratę nie wiadomo jaką, a może w ogóle żadnej nie generuje, bo ktoś co coś skopiował i tak by może tego nie kupił itd.). Z resztą tyle już było dyskusji, artykułów czy nawet badań na ten temat, że roztrząsanie tego na nowo to jak wyważanie otwartych drzwi.

A odnosząc się do wpisu OPa - streamingi miały być lekiem na piractwo oraz następcą nośników fizycznych. Miały wygrywać ceną (stała, niewielka opłata miesięczna za dostęp do całej biblioteki), łatwością dostępu do treści, szybkością dystrybucji itp. Ale oczywiście chciwość branży to wszystko zjebała. Bo owszem, piractwo możemy sobie nazywać kradzieżą, ale z drugiej strony kurtyny mam łase na kasę korpo, które coraz bardziej rozkręcają się na wyciskaniu ze streamingów jak najwięcej (rozdrobnienie platform, filmy zamiast w pakiecie to dostępne do wypożyczenia, filmy znikające z biblioteki lub dostępne tylko w jakimś regionie, zalew badziewia aby było wrażenie mnogości treści...). A gdzieś tam na zapleczu są z trzeciej strony artyści, którzy dostają z tego wszystkiego może kilka %... (pomijając największe gwiazdy, które zgarniają za występ w filmie parę baniek a co dalej to już mają to w dupie, bo prawa autorskie i tak ma wytwórnia)

@JackDaniels i się bardzo z tobą zgadzam, chociaż nie do końca w pewnych kwestiach. Dalej będę uważał że ściąganie bez płacenia jest to forma kradzieży/oszustwa, a korporacje, marne (ale zawsze)wynagrodzenie artystów, brak dostępności albo słaba jakoś są to tylko wymówki. Na taki świat się kiedyś umówiliśmy i tak to działa a czy mi się to podoba czy nie to zupełnie inna kwestia. Oczywiście nie jestem święty i kiedyś też uważałem podobnie do większości że piracenie jest w sumie ok.

Podoba mi sie opcja na ktora najwiecej glosow oddaliscie - pewnie na koncert albo na basen tez wchodzicie przez plot jak nikt nie patrzy, bo bilety za drogie xD PRZECIEZ TO NIE JEST KRADZIEŻ BO NIKOMU NIE UBYWA Xd

"Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu."
Nie licząc napisów(choć i tu bywa różnie- tłumaczenia grupy hatak są dwie klasy wyżej niż ta papka serwowana przez netflix). Filmy czy seriale ściąga się w jakości blu ray, natomiast skala kompresji jaka jest w serwisach streamingowych to jest jakiś ponury żart. No i stabilność? Jak (kolega) ściągnie film to stabilność ogranicza jedynie sprawność jego HDD a streaming? Niech będzie awaria serwerów.

@boogie wspieram niezależnych twórców, małe studia gier itd. Płacę za muzykę. Wielkie korporacje okradam piracąc. Nie jest mi ich szkoda.


Uważam, że informacja i kultura powinny być darmowe. Dzieciak z biednego kraju zasługuje na to, by słuchać tej samej muzyki, co banan z Wawy. Sztuka należy do ludzkości, a nie do akcjonariuszy.


#antykapitalizm

Obecna oferta streamingowa jest gówno wart, ciężko znaleść wartościowy film. Łatwo można to porównać biorąc nominowanych do złotych globów z ostatnich paru lat i to czy są w ogóle dostępne.

@boogie 

Straty dla twórców

To zawsze był w dużej części bullshit. To, że 100 osób pobierze film który na VOD kosztuje 15$, nie oznacza że firma jest stratna 1500$ bo gdyby nie dostęp piracki najpewniej większa ich część i tak by nie kupiła.

@boogie nie piracę muzyki - bo wszystko mam na spotify. Nie piracę gier - bo wszystko mogę kupić na steam. Czasem piracę książki (jeśli tylko ebook jest droższy od papieru to 0 wyrzutów sumienia).

Ostatnio piracę za to trochę filmów i seriali. Oplacam 4 streamingi a i tak 3/4 rzeczy, ktore mnie interesują nie jestem w stanie nigdzie obejrzeć.

Podoba mi się, że sporo filmów, nawet niszowych można obecnie wypożyczyć w serwisach vod. Natomiast jeśli cena jest przesadzona (>30pln) to pobieram z torrentów.

@Stashqo raz kupiłem jeden film na vod i ziemniaczane serwery nie były w stanie go wyświetlić. Wieczór filmowy ze znajomymi zjebany, bo chcieliśmy być fair xD

Trochę się nie zgadzam z tymi stratami i zagrożeniami:

  • Przy okazji gier wielokrotnie był analizowany temat strat finansowych i wychodziło na to, że ludzie którzy piracą treści i tak kupiliby jej legalnie, gdyby nie mogli jej piracić. Ludzie którzy nie idą do kina, tylko piracą film, i tak nie poszliby do kina gdyby stracili możliwość pobrania filmu. Straty finansowe są wyolbrzymiane przez twórców o całe rzędy wielkości, wbrew wynikom badań, po to żeby zyskiwać poparcie w walce z piractwem.

  • Jakość obrazu jest właśnie lepsza poza serwisami streamingowymi, bo nie jest skazana na agresywną kompresję żeby być przesyłana w czasie rzeczywistym. Można sobie wybrać jakość. Poza tym streamingi potrafią narzucać maksymalną jakość zależnie od wykrytego sprzętu czy rodzaju subskrypcji i nawet jeśli TV pozwala na oglądanie w 4K, to usługa może nie mieć urządzenia na liście, na której tę jakość udostępnia. Pirackie treści nie mają takich ograniczeń.

@DyG o to to. A do tego na netfluksie cześć starych filmów była dostępna w skandalicznej jakości 720p. Nawet nie full HD! Pamiętam, jak oglądnąć chciałem arcydzieło "Między piekłem a niebem" z Robinem Williamsem - aż oczy szło pokaleczyć o krawędzie pikseli. A film ten ma przepiękną warstwę wizualną, o której jako szczyl nawet oglądałem dokument "making of"

@Rafau Na Netflixie często też czernie mają taką chamską kompresję, że aż odpuszczałem oglądanie i pobierałem wersję piracką. Nie wiem jak to się nazywa, ale czerń jest rozbita na małą ilość kolorów i tworzą się takie szerokie łukowate obszary o jednolitych barwach oddzielone wyraźnie od sąsiednich.

Teraz już w ogóle zrezygnowałem z Netflixa.

@DyG oj tak, to się nazywa po prostu chujowa kompresja. Gdyby nie to, że mam to gunwo za darmo i trochę fajnych pozycji z seriali jest do oglądania, to też bym zrezygnował xD zresztą, już raz się pożegnałem, gdy miałem płacić z własnej kieszeni.

Brakuje "kiedyś piraciłem, potem przestałem a teraz znowu piracę". Serdecznie pi⁎⁎⁎⁎lę te streamingi, których się namnożyło jak karaluchów i jeszcze na każdym kroku traktują cię jak oszusta i złodzieja mimo że im płacisz.

Osobiście wolę serwisy strimingowe bo nie lubię się bawić w jakieś pobieranie i niską jakość Nie uważam że są za drogie, a fakt że jest ich tak dużo nic u mnie nie zmienia, zawsze mogę jeden miesiąc mieć disneya a drugi netflixa Ale ja jestem tylko weekendowym widzem, maksymalnie 3x w tygodniu coś oglądam

Dam wam protip:

mubi.com i karta wirtualna na konto

Potem 30 trial dla kolegi i ta sama karta i macie na 30 dni darmowe mubi.

Mozna powtarzać w nieskończoność.

Pozdrawiam.

@boogie Kiedyś wyłącznie piraciłem, ale było to w latach dziewięćdziesiątych, gdy jedynym źródłem oprogramowania była giełda na Grzybowskiej. Później coraz mniej. Teraz już wcale.
Nie wynika to jednak z żadnej zmiany moralnej względem piracenia, a z faktu, że nie potrzebuję - mało oglądam filmów, na jakiś streaming mnie stać. Niewiele gram i jak zachcę, to też sobie kupię.
Ale nie mam do piractwa stosunku negatywnego.
Nie przepadam również, za rozważaniami w tym temacie odnoszącymi się do regulacji prawnych - te bowiem są zwykle odzwierciedleniem tego, jak świat normików próbuje okiełznać nieznane, zwykle z żałosnym skutkiem.
Problemów z tym jak interpretować piractwo jest bowiem cała masa - i prawo dotyczące własności intelektualnej jest miernym odbiciem bardzo zróżnicowanych stosunków zależności.
Prywatnie uważam, że cokolwiek jest dostępne publicznie, za wiedzą i zgodą twórcy, przestaje być tego twórcy wyłączną własnością. I o ile powinien on mieć prawo dochodzenia pożytków tam, gdzie z jego twórczości ktoś odniósł korzyść, to penalizacja jest kwestią dyskusyjną. Polskie prawo jest tutaj dosyć rozsądne (szokujące), choć oczywiście przepisy penalizujące są rozpieprzone normalnym zwyczajem polskiego prawodawcy na dwa akty. Ale samo prawo podchodzi stopniująco do tego zjawiska i penalizuje przede wszystkim uzyskiwanie dochodu z czyjejś własności, szczególnie na masową skalę. I to ma jakiś sens. Dalej to proteza i niuanse umykają, ale zasada nie jest zła.
Własność intelektualna nie jest absolutną z samej swojej istoty - i tak powinno pozostać.

Zaloguj się aby komentować