Choć era serwisów streamingowych miała być końcem piractwa, zjawisko to przeżywa obecnie renesans. Rozdrobnienie rynku na kilkanaście różnych subskrypcji sprawiło, że użytkownicy coraz częściej wracają do nieoficjalnych źródeł, aby uzyskać dostęp do ulubionych treści w jednym miejscu. Dyskusja o piractwie nie jest już tylko czarno-biała i dotyka kwestii dostępności, cen oraz praw własności cyfrowej.


Argumenty „za” lub przyczyny zjawiska:


  • Dostępność treści: Piractwo często pozwala na obejrzenie produkcji, które nie są dostępne w danym regionie ze względu na licencje geograficzne.

  • Ochrona dziedzictwa: Wiele starych filmów i seriali znika z oficjalnych platform (tzw. content purge). Nieoficjalne archiwa bywają jedynym miejscem, gdzie można je jeszcze znaleźć.

  • Aspekt ekonomiczny: Przy rosnących cenach wielu subskrypcji (Netflix, Disney+, HBO itp.), piractwo staje się darmową alternatywą dla osób o niższych dochodach.

Zagrożenia i straty:

  • Straty dla twórców: Brak wpływów z biletów czy subskrypcji uderza nie tylko w wielkie studia, ale też w niszowych twórców i ekipy techniczne.

  • Bezpieczeństwo cyfrowe: Korzystanie z serwisów z torrentami lub nielegalnym streamingiem naraża użytkowników na złośliwe oprogramowanie (wirusy, ransomware).

  • Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.

#filmy #seriale #piractwo #torrenty #netflix #hbomax #disneyplus

dd1ccb00-077e-48f4-a2ab-c800dfb88a43

Jaki jest Twój stosunek do piractwa filmów i seriali?

298 Głosów

Komentarze (42)

@boogie jak się zastanowić to sporo czynników. Kto to robił, gdzie jest dostępne, ile kosztuje. Ostatnio nawet chciałem obejrzeć legalnie, ale nigdzie nie znalazłem poza torrentami. Z drugiej strony czasem niszowe filmy trudno gdzieś ściągnąć, ale da się wypożyczyć za parę ziko.

@sireplama tylko young sherlock? Ja tak robię od 2 lat ze wszystkim z Prime xdxd. Jedyne tak naprawdę do czego jest mi potrzebna ta subskrypcja to wysyłka darmowa z amazona

@boogie praca i to jak nie dostaliśmy z kolegami kasy za projekt, bo klient uznał, po podpisaniu umowy i rozpoczęciu realizacji, że znajdzie dokumentację za darmo w necie i zrobi to sam, bez naszej pomocy

@boogie Kiedyś piraciło się jak leci - wszystko co pojawiło się nowego.

Teraz to tylko jak czegoś starego nie mogę znaleźć nigdzie np. ostatnio "Tajemniczy Ogród" córce chciałem pokazać po lekturze książki, to w legalnych tylko ta nowsza wersja była ¯\_(ツ)_/¯

@boogie Nie piracę (nawet nie wiem, gdzie się teraz piraci), ale zaznaczyłam, że piracę.
Nie piracę z tego względu, że i tak nie mam zbytnio czasu na oglądanie, ale nie miałabym najmniejszych oporów, żeby to zrobić, gdyby nie było to dostępne w legalnej ofercie.

Ogólnie z subskrypcji porezygnowaliśmy, jest tylko Amazon Prime bo kosztuje grosze i jest w pakiecie z darmową dostawą na Amazonie. Ale na Prime i tak za filmy poza pakietem trzeba dopłacać. Osobiście uważam to za całkiem uczciwe rozwiązanie - nieduży abonament roczny za "utrzymanie infrastruktury w gotowości", w ramach którego jest sporo contentu, a płacenie za faktycznie obejrzane materiały - na plus dla nich, mają dużo starszych produkcji, kinowych hitów.

@boogie 

Jeśli piracę to przede wszystkim przy rozproszonej dostępności - parę razy zdarzyło się, że serial ma sezon 1 i 3 na x, a drugi na y. Poza Netflixem, którego przez rodzinę mam cały czas, co pewien czas kupuję miesiąc tu i tam żeby obejrzeć zebrane "zaległości".

  • Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.

Edit: dopiero po napisaniu dotarło do mnie, że w tym punkcie mowa o nieoficjalnych streamach. Tam rzeczywiście może i bywa czasem jeszcze gorzej, ja piszę o pobieraniu plików.

Odwrotnie, jednym z powodów piractwa jest spadająca jakość streamingu. Czasy rmvb już minęły, a serwisy zaczynają ciąć jakość. Ostatnio zdarzało mi się pobierać filmy z pirackich źródeł pomimo że mam je w subskrypcji. Gdyby nie wygoda (przy większości mi jednak nie zależy na dobrym obrazie) to już dawno bym zrezygnował ze streamingów

@boogie nie mogę się przyznać do piracenia, ale mam dość obszerne archiwum seriali i filmów które nie dostępne w strimingach. Jeśli nie mogę ich kupić to twórca nie dostanie swoich 0,009 $ tantiemow. Inna sprawa jest płynna dostępność seriali czy filmów które migrują pomiędzy platformami i dawno temu zdarzyło mi się zacząć oglądać serial na jednym strimngu a kończyć na drugim. Nie dla mnie taka zabawa. Szczególnie że można mieć Jellyfin czy plex które nie ustępują (a czasami przewyższają) funkcjonalność netflix/HBO (nie wiem czy oni się teraz max czy jescze jakoś nazywają), plus można mieć to wszystko w jednej aplikacji a nie skakać. Nie zaznaczę żadnej opcji bo na telefonie nie widzę pełnych odpowiedz.

@Astro skakanie seriali pomiędzy platformami to moja "wymówka". Ostatnio oglądałem The Nanny na Peacock i w połowie 2 sezonu serial zniknął.... Wg google pojawi się na Hulu / Disney, ale nie wiem kiedy ;/

@boogie mam wrażenie, że wielu ludzi nie postrzega używania portali typu cda czy innych viderów jako piracenie. piracenie ludziom kojarzy się z torrentami, zapisywaniem pliku na dysku (a nie tylko w pamięci przeglądarki).


wraz z wejściem Spotify do Polski przestałem piracić muzykę. gier też już nie piracę od lat (nie mam problemu z płaceniem za dobre gry, a nie widze powodu, aby grać w słabe gry). filmy rzadko oglądam, seriali w ogóle. mam amazon prime (z abonamentem z play), ale chyba nigdy tam niczego nie oglądałem.

@boogie Odpowiedź 3cia. Zarabiam odpowiednio, żeby nie kraść. A jakbym kradł to bym tego nie usprawiedliwiał przed sobą czy innymi. Kiedyś kradłem, fakt, i się do tego przyznaję. Teraz piractwo to najzwyklejsze dziadowanie. Nie stać kogoś na abonament, który jest równowartością pizzy, albo lepszego kebaba? Naprawdę?

@boogie Jest tyle rzeczy do obejrzenia, przeczytania i ogrania, że życia nie starczy. I nie mówię tu o jakiś padakach. Jeżeli chodzi o mnie to jak coś nie jest dostępne to trudno. Nie muszę tego mieć.

Ściganie treści jest legalne. Korzystam z nich jak przy wypożyczeniu książki z biblioteki, później oddaje a w tym wypadku - usuwam.

Piraty mają gorszą jakość obrazu? XD

Nie te czasy, dzisiaj są magicy co robią webdl streamingu day one i oglądasz w tej samej albo i lepszej jakości.

Piracę jak nie ma w ofercie (40% przypadków, bo oglądam dużo starych filmów i często mniej popularne) albo jak jest tylko VOD typu 45zł. W podatkach już mam zalegalizowane pobieranie treści i tak.


Ale wspieram artystów, jeżeli jest za co, zarówno niezależnych (którym płacę kilka razy więcej niż oczekują, np. za nową płytę) jak i dużych (którym płacę normalnie). Wspieram też projekty open source finansowo.

Wg mnie cała dyskusja jest postawiona na głowie: najpierw przez samo sformułowanie "piractwo", które sugeruje, że dochodzi do kradzieży.

A jak ma dochodzić do kradzieży jeżeli nic nie zostało ukradzione?

Wyobraźmy sobie że słucham radia, zapamiętuje piosenkę, śpiewam ją potem w pracy. czy ja ją ukradłem?

Albo idę do księgarni, czytam sobie jakiś tomik wierszy, zapamiętuje kilka z nich, a potem sobie zapisuję w domu do zeszytu. czy ja coś ukradłem?


Własność zachodzi jedynie tam gdzie jest dobro RZADKIE.

Masz milion długopisów - zabieram ci jeden - to żadne usprawiedliwianie nie pomogą żeby NIE NAZWAĆ tego kradzieżą.

To samo, nie wiem, z jedzeniem. żadna hora curka nie zmienia definicji własności, jeżeli okradam piekarnię z jeden małej bułeczki (mimo, że tych bułeczek pieką tam dziennie 500).

Własność dotyczy dóbr rzadkich, czyli takich, które można komuś realnie odebrać. Jak zabieram ci bułkę, długopis albo rower, to ty już tego nie masz - i to jest kradzież. nieważne, czy akurat tego używałeś, czy leżało odłogiem: dalej zostałeś czegoś pozbawiony. przy kopiowaniu pliku nic takiego nie zachodzi, bo właściciel niczego nie traci - dalej ma ten sam plik i dalej może z niego korzystać dokładnie tak jak wcześniej.


Dlatego nazywanie tego kradzieżą to zwykłe mieszanie pojęć. Nie ma tu żadnego "zaboru mienia", jest co najwyżej złamanie zakazu kopiowania (którego też w polskim prawie defacto nie ma).


A wszystkie osoby powyżej, które się tłumaczą jak dzieci przyłapane na zwędzeniu lizaka koledze w przedszkolu - zluzujcie majty.

Nic złego nie robicie. A jak dalej czujecie moralną potrzebę usprawiedliwiania się to sobie poczytajcie historię Jezusa, który "spiracił" setki jak nie tysiące chlebów i ryb. I jak w ten sposób "okradł" lewdo wiążących koniec z końcem pierwszowiecznych żydowskich rybaków i piekarzy XDD

@boogie filmy/seriale kiedyś piracilem, bo pinoszków nie było. Teraz mam netflixa/prime na stałe i jak chce to “dokupuję” Disney+/HBO jak się nazbiera rzeczy do obejrzenia i po miesiącu/dwóch rezygnuje.

Książki - a to już jak mi wygodniej, ja znajdę na Anna’s Archive, to ściągnę, jak są jakieś nowości i/lub nigdzie nie znajdę, to kupuję.

@boogie oczywiście argumenty przeciw to jak zawsze brednie. Na torrentach masz dużo lepszą jakość niż w gównianym streamingu ze słabym bitrate i pikselozą, a oficjalne napisy to najczęściej kompletna kpina.

Tak samo bezpieczeństwo - od jakichś 20 lat piracenia nie udało mi się natknąć na wirusy, wystarczy mieć IQ większe niż rozmiar buta.

@boogie Wy wracacie do piractwa bo się daliście nabrać na streaming. Ja nigdy nie zdradziłem bittorrenta dla wątpliwej jakości jednorazowej przygody z Netflixem. Nie jesteśmy tacy sami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować