Dzisiaj wpadła zabawa biegowa na bieżni. Pięć powtórzeń 4 min w progu na tętnie 181bpm i cztery powtórzenia 1 minuty biegu przy prędkości bieżni chyba bliskiej maksymalnej ~20km/h. Bałem się mocniej ją podkręcać bo już się cała trzęsła xd
A po biegu zrobiłem se gym boży. ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
Rano zawody na 10km bez żadnych założeń czasowych - poleciałem w 36:30.
Wróciłem do domu, zjadłem, odpocząłem chwilę i wybrałem się na leśne wybieganko z 500m przewyższenia. Wyszedł z tego fajny papaton / symulator pracy na zmęczonych nogach, przygotowania do ultra w toku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Przebiegłem se maraton w Lizbonie. Nie wiedziałem kompletnie czego się spodziewać, bo w zasadzie to się w ogóle nie przygotowywałem do tego biegu. Wiedziałem że na życiówkę nie mam szans, chciałem się po prostu zakręcić w okolicy 259. No i życie zweryfikowało, o ile pierwsza połowa weszła fajnie w 1:27 to od 24 kilometra zaczęło mnie już lekko ścinać z nóg. Stopniowo zwalniałem i jakoś przy 32km już totalna ściana. Nogi mi odjęło całkowicie i musiałem się co jakiś czas zatrzymywać. No i finalnie jakoś się doturlałem do mety (✌ ゚ ∀ ゚)☞
Ogólnie to nic nie poszło dobrze dzisiaj xd słabo spałem, byłem zmęczony, bieg zaczynałem z negatywnym nastawieniem i myślami że mi się nie chce xd miałem pełen pakiet doznań dzisiaj bo były też i wzdęcia oraz kolka. A, i raz sikałem podczas biegu.
Warunki do biegania nawet nawet bo było deszczowo. Jak przestawał padać deszcz to momentalnie robił się zaduch, a sporo dziś popadało.
Cieszę się że mam ten maraton za sobą, bardzo mi ciążył ze względu na to że przez chorobę poleciał mi cały plan treningowy i nie miałem jak się przygotować dobrze do tego biegu. A przynajmniej tak to sobie tłumacze.. xd Teraz se trochę pobiegam bez większych założeń, będą wpadać częściej jakieś wariaciki. Moja głowa musi odpocząć.
Babeczka @Trypsyna (。◕‿‿◕。) dała mi do zrobienia dzisiaj mocniejszego bydlaczka 1,6km BS + 2x(2 mile w progu na 2 minuty przerwy w truchcie) + 60' BS.
Próg wszedł w tempie 3:54/km na tętnie 178bpm.
Było fajnie elegancko ogółem. Pod koniec miałem jeszcze bardzo dużo paliwa no i nie byłbym sobą jakbym czegoś nie odiebał i podczas 60' BS zrobiłem sobie dodatkowo kilka rytmów 100/100.
Dzisiejsza orka, po skończonym treningu i powrocie do mieszkania skończyłem leżąc na podłodze - znaczy to że było mocno! ( ゚ ∀ ゚)☞
Ogólnie to na wariata ten trening, w sensie nie jestem dzisiaj wyspany, za mało zjadłem w ciągu dnia i podczas biegu byłem ospały i głodny. W dodatku wchodzę na wyższy stopień obciążeń treningowych bo dorzucam także treningi siłowe i czuję się po prostu przemęczony xd Sam trening był o tyle ciężki że wiele razy chciałem go przerwać w trakcie, finalnie się nie poddałem i coś tam dociągnąłem do końca.
Dzisiaj poleciałem sobie w półmaratonie w Gdańsku. Jazda w trupa bez większych przygotowań, chciałem zobaczyć gdzie +- jestem z formą i pozytywnie się zaskoczyłem. Raczej spodziewałem się okolic 1:30.