Oczywiście jak zawsze są jakieś kwiatki. Peszel na kabel jest, ale nie drożny. Więc trzeba zrobić to inaczej.
Trochę matematyki, metrówka i można wyjść w miejscu gdzie się planuje.
Brama sama w sobie też pozostawia sporo do życzenia. Profile zamknięte, ale tylko z jednej strony. Napadało wody lub się wykropliła. Zimą zamarzła i teraz prawie wszystkie są spuchnięte lub pęknięte.
Listwa zębata też zamocowana tak że jedna jest na maksa w górę, a kawałek dalej na maksa w dół. Dobrze że są jakieś fasolki i można co nieco wyregulować.
Kamery na dom wlasnie instaluję, przydalby mi sie taki magik z wiertlem co ma lasery w oczach i potrafi sie do chin do uprzednio sprecyzowanego lokalu przewiercic. A nie, te chuje wszystko ino korytka i korytka:/
Dzisiaj będzie coś na podniesienie ciśnienia. #konstruktorelektrykamator
Wolną chwilą w końcu zrobiłem sobie przetoczkę. Jest to proste narzędzie które łączy dwie butle, moim przypadku będą to butle z argonem.
Wykonanie dosyć proste, dwa stalowe wałki z kryzą, dwie nakrętki z porypanym gwintem W21,8x1/14, (czyli średnica gwintu to 21,8mm a skok gwintu to 1/14". No co za geniusz to wymyślił) i kawałka rurki miedzianej 1/4" od klimatyzacji. Liczyłem wytrzymałość takiej rurki i na spokojnie powinna wytrzymać te 150 atmosfer z nowej butli.
Przy lutowaniu cały czas w głowie miałem głos:
Tylko nie zapomnij o nakrętkach,
Tylko nie zapomnij o nakrętkach i dobrze je załóż.
Wkręciłem też zawór do małej 2 litrowej butli którą kupiłem na ulubionym złomie.
Żeby pozbyć się powietrza które można uznać za zanieczyszczenie podłączyłem pompę próżniowa i zrobiłem niską próżnię, w ten sposób pozbyłem się >99% powietrza. Po napełnieniu argonem ilość tlenu, azotu i wilgoci będzie marginalna.
Przy podłączaniu butli najpierw podłączyłem dużą (40dm³), małą przykreciłem tylko tylko. Dzięki temu mogłem przedmuchać przetoczkę argonem z dużej butli żeby nie wprowadzać powietrza do małej butli.
W czasie przetaczania gazu zawór na małej butli miałem odkręcony, a przepływ regulowałem na dużej. Gaz przelatujący przez zwężenie ze strefy wysokiego ciśnienia do niższego ulega procesowi Joula-Thompsona, czyli inaczej mówiąc oziębia się (to zależy od temperatury i konkretnego gazu, bo taki hel w temperaturze pokojowej przy rozprężaniu będzie się ogrzewał, no po⁎⁎⁎⁎ny, jak to szlachcic, on się tym nie przejmuje)
Rurka delikatnie się ochładza czyli pochłania ciepło z otoczenia. Gaz po trafieniu do małej butli ulega przemianie izochorycznej. Bo objętość mamy stałą czyli const, ciśnienie nam rośnie od zera do troche ponad 100 barów, co za tym też idzie wzrost temperatury gazu w małej butli, temperatura będzie ciut wyższa niż by to wynikało z obliczeń dla izolowanego układu. Bo tu mamy dodatkowy ładunek energii w postaci ciepła pochłoniętego przez rurkę czyli i gaz.
Po wyrównaniu się ciśnienia w obu butlach mała miała jakieś 50°C, i ciśnienie ok 130 barów, tak jak w dużej butli.
Taka mała butla przyda się na mobilne wypady #spawanie lub sprawdzanie szczelności klimatyzacji.
Np butle do aparatów tlenowych takich jak używają strażacy są pompowane do 300 barów. Proces napełniania specjalnie jest spowolniony i butle są chłodzone wiatrakami bo bez większego problemu mogłyby złapać 100°C. A dla kompozytowych konstrukcji byłoby to destrukcyjne. I na taki proces napełniania butli trzeba mieć uprawnienia z UDT.
Jeszcze na szybko zrobiłem rysunek adaptera do butli. Otwór fi7 ma jakieś 20mm głębokości, specjalnie jest większy od rurki 1/4" żeby lut kapilarnie wypełnił całą wolną przestrzeń.
Podniosles mi cisnienie, bo strazacy uzywaja aparatow powietrznych, a nie tlenowych ;) jestem pod wrazeniem twoich produkcji, prawdziwy pan inzynier majsterkowicz
Fabuła i akcja taka sama jak w II mimo okrojonego budżetu.
Aaaakkkkcjjjaaa, romans.....
Pisałem ostatnio o naprawie pompki hydraulicznej na 700 barów. Brakowało mi tylko kulki żeby zakończyć robotę. Kulki przyszły, więc można składać. Ale jaką kulkę wybrać? 8mm to na pewno za duża bo testowałem, dolny wymiar ogranicza nam średnica otworu, żeby kulka nie wpadła. Tylko jak zmierzyć średnicę otworu który jest 29mm w głębi innego otworu? Niby są takie małe średnicówki ale akurat takiego sprzętu nie posiadam. Są wałki testowe (tzw sprawdziany), każdy o innej średnicy i sprawdza się który wchodzi a który nie. Ale tego też nie mam, protezą mogą być wiertła. Wiertło 4,2mm nie wchodzi a 3mm gdzieś zgubiłem. No to trzeba inną metodą.
Z kawałka aluminiowej blaszki 0,8mm wyciąłem trójkącik (jak pizza). Wsadziłem go do otworu, zaznaczyłem gdzie jest powierzchnia elementu, zmierzyłem głębokość do pierwszego progu, o tyle przesunąłem marker i wyszło mi że szerokość drugiego markera to 4mm. Kuleczka 4,8mm akurat powinna pasować.
No i pasuje, nożyce tną drut jak parówki. Pompka jest ewidentnie dwustopniowa. Pierwszy stopień zapewnia szybki skok przy braku oporu a drugi stopień duże ciśnienie.
Jeszcze są rozpieraki do drzwi, muszę się nimi pobawić.
Dzisiaj będzie bez szału. Krótka notka z jednej awarii. #konstruktorelektrykamator
Dzwonią z tartaku że w czasie pracy piły zadziałał bezpiecznik nadprądowy, po włączeniu go silnik nie chce się uruchomić tak jakby dostawał tylko dwie fazy.
Skoro zadziałał ES, to sprawdźcie czy BMy są całe, bo może jednego wywaliło (choć nie powinno bo starałem się zachować selektywność).
BMy całe.
No cóż, rad, nie rad, trzeba jechać.
W takich sytuacjach naturalnym i oczywistym pomiarem jest sprawdzić czy faktycznie do maszyny dochodzą tylko dwie fazy. No i tak jest, w gnieździe normalne 3 fazy, a w maszynie już tylko dwie. Więc mamy problem w przewodzie zasilającym, przerwa w jednej żyle.
Lubię takie sytuacje, bo żeby zlokalizować taką przerwę trzeba mieć trochę wiedzy i sprytu. A tego brakuje wielu "fachofcom"
Standardowa moja metoda to pomiar pojemności między żyłami. Sprawne żyły miały ca. 5nF a uszkodzona koło 2,5nF. Hmmm, w połowie? Dziwne by to było. Pomiar od drugiej strony daje te same wyniki. Takie wątpliwości są czasami przydatne bo zapala się wtedy lampka że coś może być nie tak z pomiarem. Przykładowo jeśli między mierzonymi żyłami będzie nawet stosunkowo duża rezystancja pokroju kilkudziesięciu kΩ to miernik pokaże zawyżone wyniki. Bo czas ładowania kondensatora z równoległym rezystorem będzie dłuższy niż samego kondensatora. A to da fałszywy wynik wyższej pojemności.
Ale tutaj wyniki z obu stron i z każdą sprawną żyłą są takie same.
Mimo to nie ufałem swoim pomiarom i wyciągnąłem oscyloskop żeby zrobić badanie TDR. Impedancja zwykłego przewodu oscyluje w okolicach 100Ω, więc nawet kilka kΩ równoległej rezystancji nie wpłynie znacząco na pomiar.
No i TDR też pokazuje uszkodzenie gdzieś w połowie długości. Poprosiłem pracownika (tartaku, nie mojego, za biedny jestem na pracownika) żeby poprzeginał przewód na wskazanym odcinku. W pewnym momencie wykres na oscyloskopie zmienił się tak jakby żyła była cała. BINGO, TO TU!
Jedno cięcie nożem i usterka zlokalizowana co do centymetrów. Czas całej akcji? Jakieś 20 minut wraz ze zrobieniem mufy kablowej żeby maszyna mogła znów pracować.
Jest jeszcze kilka sposobów na lokalizacje takich usterek, można podpiąć uszkodzoną żyłę do fazy, pozostałe uziemić i szukać miernikiem na funkcji NCV gdzie kończy się faza, ale to wymaga rozbierania wtyczki i innych dodatkowych procesów. Są też lokalizatory takich uszkodzeń. Sam użyłem takiego do znalezienia uszkodzenia w pętli indukcyjnej od kosiarki.
Opis o tutaj
Składa się z nadajnika który generuje kilka lub kilkanaście kHz i odbiornika który w miejscu przerwy przestaje odbierać sygnał.
Można by też próbować z metodą dopalania żył, podpina się np spawarkę z HF i patrzy gdzie zaczyna się palić przewód.
@myoniwy wiesz jak się na kopalni szuka w kablach? Na małym przekroju puszczasz wielki prąd i zakładam że wiesz co się dzieje a na wielki przekrój np dla stacji 1kV jest maszynka co "strzela" a bardziej pstryka i wszyscy słuchają
-Dobra Cipek to powiedz mi teraz którą spawarką zespawasz cienką blachę : elektrodową czy migomatem ?
- yyyyyy ten , yhhhh o jezuuu…. Elektrodową
- DOBRZE
- Naprawdę ???
- Naprawdę to zaraz wezmę ten migomat i Ci tak przypierdolę nim w łeb, że się nauczysz do czego służy. Elektrodówą cieniutką blachę rzezać to tak jakby Zdupydomordyzaur pruł ludzką samicę. Na początku fajnie a potem … eeee żadna robota.
Chętni przeczytać kolejne perypetie z życia #konstruktorelektrykamator?
Nie? Trudno, będziesz żałować.
Tak? No to zapraszam.
Znajoma jednostka #OSP zleciła mi przywrócenie funkcji użyteczności ręcznej pompki do hydraulicznego rozpieraka oraz nożyc. Nie przeszkolony lub zestresowany strażak tak mocno i namiętnie kręcił pokrętłem upuszczania ciśnienia że dokonał małych zniszczeń. Począwszy od uszkodzonej śrubki blokady która miała uniemożliwić odkręcenie, przez pocięty oring, po uszkodzony gwint śruby i w samej pompce. Oring to najmniejszy problem, kupiłem za grosze, śrubki też kosztowały mnie 35gr za 2szt. Z gwintami już robi się trochę trudniej, ale też sobie poradziłem.
Gwint całe szczęście w normalnym wymiarze, czyli 10x1,5mm. Co to oznacza? Średnica śruby 10mm i 1,5mm skoku gwintu, robiąc 1 pełny obrót śruba w(y)kręci się o 1,5mm. Trudność polegała na tym że to początek gwintu został uszkodzony, więc chamskie użycie nażynki mogłoby wywołać jeszcze więcej szkód. Pierwszy pomysł to przecięcie jakiejś starej nażynki, założenie jej na gwint i nacięcie gwintu od sprawnej strony. Ale to wymagało by idealnego cięcia, dopasowania dwóch połówek tak żeby wyszło te 10mm średnicy. Stwierdziłem że pójdę inną drogą. Pilnikami iglakami podreperowałem gwint na tyle żeby nażynka złapała odpowiedni tor i po przekręceniu przez nażynkę gwint wygląda prawie jak nowy. Tylko lekka kosmetyka pilnikami oraz papierem 500, i jeden element mam z głowy. Gwint w pompce to trochę trudniejsza sprawa. Po pierwsze aluminium. Po drugie nie mogę wprowadzić opiłków do układu. A nie chciało mi się rozbierać całej pompki to zaślepiłem oba kanały, jeden przy pomocy śrubki M3 ze stożkowym łebkiem a drugi kawałkiem szmatki. Poprawa gwintu 3 gwintownikami i śruba wkręca się jak nowa. Opiłki zostały na zewnątrz, powinno działać.
Albo i nie. Ktoś kto rozbierał jakąkolwiek ręczną pompkę prawdopodobnie zauważył że brakuje tu jednego kluczowego elementu. W takich konstrukcjach jako zawory stosuje się stalowe kulki. Tu jak widać, kulki nie widać. Strażacy na pytanie czy wszystkie części mi dają stanowczo stwierdzili że tak. Czyli sami nie wiedzą że zgubili kulkę.
Mam na stanie kulki 8mm, ale są za duże. Zamówiłem z allegro zestaw kulek do łożysk, rozmiar 1/4 lub 5/32" powinien pasować. Kulka dociskana śrubą do otworu tworzy całkiem sczelne połączenie.
Jak będzie działało to się pobawię trochę. Będzie film.
Ta pompka pracuje do 70MPa, ten producent ma też wersję do 200MPa, tak, dwa tysiące atmosfer, to jest 2 tony nacisku na cm². Czyli podobnie jak by średniorosły mężczyzna stał na kwadraciku 2x2mm.
Dość o pracy, czas na rozrywkę.
Akurat tak się złożyło że byłem w pobliżu dwóch największych tworów w swojej grupie w Polsce. Czyli Wisła i elektrownia Kozienice. Jest to ogromny projekt inżynieryjny, aż ciężko sobie wyobrazić jak wielki bo nie ma punktów odniesienia. Chociaż są, widzicie ten blok na środku kadru trzeciego zdjęcia? Czwarte jest jego powiększeniem. Jest to ośmio piętrowy blok, prawdopodobnie biura lub inna obsługa techniczna. Teraz już jest jakiś punkt odniesienia dla reszty.
Pewnie jak ekipa na reperature rano wychodzi, to w połowie drogi zawraca wrotki żeby na kantynę na przerwę zdążyć
Robiłem kiedyś w Schelklingen Zementwerk, też duży kombinat. Dzień pracy wyglądał tak:
6:00 kawa
6:30 zebranie i przydział zadań
7:30 przygotowanie maneli do pracy
9:00 dostarczenie maneli na miejsce
9:30 powrót na kantynę na pierwszą przerwę
10:00 powrót na miejsce pracy
Praca
12:00 znowu na kantynę na drugą przerwę
13:00 powrót na miejsce pracy po manele
13:30 spakowanie maneli i powrót na bazę
14:00 fajrant
Robiliśmy przeglądy techniczne, wymiany filtrów, olejów do pomp, naprawy taśm transportowych i podajników, trochę spawania i montaż nowego lub modernizacja starego osprzętu.
@myoniwy panie, ja wiem, że my jesteśmy od kręcenia śrubek, a nie od poematów, ale narzynka ( ͡° ʖ̯ ͡°)
A co do zagubionej kulki to miałem taką sytuację na żurawiu na pociągu. Firma remontująca pociąg nic nie zgubiła, ba nic nie rozbierała! A po malowaniu pociągu żuraw się zepsuł. Sam z siebie. Jak wysuwało się teleskop inwysuw się skończył to żuraw sam się podnosił. No dziwnym trafem zawór przelewowy na jednej sekcji miał zgubioną kulkę.
Ja miałem o tyle lepszą sytuację, że mogłem kulkę ukraść z nieużywanej sekcji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzisiaj nawiedza was duch zaklęty w pomiocie szatana czyli włoska #motoryzacja
Pacjent to Aprilia sr50, ditech czyli ten wzmocniony, przy pomocy bezpośredniego wtrysku paliwa. A że Włosi mają dziwne pomysły to tu zastosowali wtrysk bezpośredni który wcale mnie jest bezpośredni. Fakt faktem że paliwo trafia do cylindra z pominięciem komory korbowej ale za to wtryskiwacz paliwowy wtryskuje paliwo do małej przestrzeni we wtryskiwaczu powietrza i dopiero ten wtryskiwacz wpuszcza mieszaninę paliwowo powietrzną do cylindra, w momencie gdy tłok już zamknie kanały dolotowe i wydechowe, dzięki temu zwiększa się sprawność i moc takiego dwusuwa.
Do poprawnej pracy tego systemu potrzebne jest sprężone powietrze, które generuje kompresor zainstalowany w karterze silnika. Napędzany jest bezpośrednio z wału korbowego, na jednej z przeciwwag zatoczono mimośrodową bieżnię która popycha tłoczek kompresora.
No i ten kompresor to zmora tych silników, na równi z wtryskiwaczami, sterownikami i całą elektroniką. Ogólnie cały skuter to zmora. Niedogodność działania tego egzemplarza to brak niskich obrotów, po odpaleniu jak nie zgasł to trzeba było trzymać go ponad 4kRPM bo inaczej gasł.
Wszelakie fora i filmy mówią że w teście 10s powinno nabić ok 110psi, czyli 7,5 bara. Test polega na podłączeniu manometru do wężyka z kompresora tak by go uszczelnić i kręcić rozrusznikiem przez 10s. U mnie nabiło szalone 3 bary.
Oryginalna rolka napędowa jest osadzona na wałku 5mm na łożysku igiełkowym, a luz boczny jest kompensowany dwoma podkładkami. Niestety nie jest to rozwiązanie idealne, jest tanie ale szybko ulega usterce. Tak duży luz powoduje uszkodzenie samej rolki, nie osiową pracę oraz przyspieszoną degradację powierzchni tłoczka z jednej strony.
Nowa rolka jest zrobiona z łożyska 6901 oraz specjalnej tulejki która niemal bez luzu pasuje się w nacięcie w tłoczku. To powinno skompensować luz do wartości jeszcze niższych niż na filmie. Bo film pokazuje luz walka w starej rolce z łożyskiem igiełkowym i luz w nowej tulejce. A sama tulejka będzie usztywniona razem z wałkiem więc łożysko względem tłoczka nie będzie miało prawie luzu, w jeśli to tak mały że ciężki do zmierzenia. A to powinno zapobiec przycieraniu się i blokowaniu tłoczka między wtryskami.
Znalazłem schemat i przekrój tego gówna.
Jedyna zaleta tego systemu to to że skuter pali 2l/100km.
Siema mordeczki, dawno nic nie wrzucałem na #konstruktorelektrykamator, mimo nawału pracy #elektryka nie było nic wartego uwiecznienia w postaci tekstu i zdjęć.
Aż do wczoraj, wyjeżdżam sobie rano z domu to pracy celem synchronizacji dwóch wyłączników na rzecz systemu ppoż.
Ale dostałem telefon że jestem potrzebny w garbarni. Gdyż z niezbyt dokładnie określonych powodów spaliła się rozdzielnica. Spaliła, za dużo powiedziane, spalił się kawałek izolacji przewodu ale okopciło całą rozdzielnicę. Informuje rozmówcę, że owszem, przyjadę, ale dopiero jak skończę robotę zaplanowaną dzień wcześniej.
Zostały przekazane mi informacje że zależy im na czasie bo w maszynach jest sporo skór, akurat są w trakcie namaczania ale jutro (czyli dzisiaj) rano muszą zostać przekazane na dalszy etap.
W myślach sobie odpowiadam:
Nie chcieliście podpisać umowy na dyspozycyjność, byście mieli priorytet, dzwonicie, ja pojawiam się w mniej niż 1h, a tak to teraz poczekacie na swoją kolej.
Po połączeniu wcześniej wspomnianych wyłączników, załatwieniu kilku prywatnych spraw trafiłem do garbarni.
Na miejscu ustaliliśmy co jest do wymiany (wszystko), jakie modernizacje i usprawnienia robimy. Spisałem listę i jadę po towar do hurtowni. Ale żeby nie było tak łatwo to droga jest zablokowana bo był wypadek. O godzinie 6 rano a ja jechałem o 12. 10 osób w busie, kilka trafiło do szpitala, a dwie miały kolejny wypadek w drodze do szpitala, osobówka uderzyła w kartkę.
Wracając z hurtowni wybrałem inną drogę, jak na złość tam były roboty drogowe i też był problem z przejazdem.
Po 7 godzinach uczciwej pracy nowa rozdzielnica prezentuje się tak. Muszę jeszcze wyciąć maskownice na główny wyłącznik, bo wczoraj mi się nie chciało, było późno. A jeszcze na fajrant musieliśmy posprawdzać kierunki wirowania faz na poszczególnych odbiornikach. Akurat ten na RBK musiałem zamienić.
Z ciekawostek jest nowy rozłącznik RBK typ 00 firmy ABB, nowy, zafoliowany, leżał w magazynie. A styki i tak pokryły się nalotem.
Przewód LgY25 w kłębku, po ucięciu ok 3m też był czarny w środku. Papier ścierny w tym miejscu to normalne narzędzie, każdy kabelek i styk trzeba szlifować.
Podziwiam polskich mechaników, dla nich nie ma rzeczy niemożliwych.
Np taka sytuacja, wąż układu chłodzenia silnika, mały obieg czyli nagrzewnica. W momencie podpinania parownika od LPG trzeba go przeciąć i wstawić trójnik lub wpiąć parownik szeregowo z nagrzewnicą.
Tu była opcja pierwsza. Co tu jest niemożliwego? A no że oryginalnie wąż jest fi20 a trójnik fi16. Dla normalnego człowieka niemożliwe jest spasowanie tego, ale monterzy LPG to nie są normalni ludzie. I oni potrafią tak skręcić opaskę że będzie to szczelne.
Ja to jestem totalny #konstruktorelektrykamator, bo jak nie mogłem dostać trójnika 20x16x20mm żeby wymienić sparciałe węże to zrobiłem sobie je z kawałków rurek.
8cm rurki fi20, 4cm rurki fi16, przy użyciu prasy hydraulicznej i nasadki E14 rozwalcowałem końce żeby wąż nie spadł.
Chwila #spawanie TIG i dwa trójniki gotowe. Przewiercania otworu zostawiłem na koniec, ułatwia to spawanie.
Układ zalałem płynem G12 rozrobionym z koncentratu. W sprawdzaniu stężenie przydatny jest refraktometr kupiony u Chińczyków za parę $.
Kiedyś wspominałem że będę chciał zrobić kij golfowy z żelaznymi opiłkami w środku.
Zrobiłem taki, i od razu mówię, wyszedł za ciężki. Trudno nim uderzać. Masa to jedna z wad, druga to błąd konstrukcyjny, planowo chciałem kąt natarcia 6°, ale w wyniku pomyłki wyszło niemal 0, przez co piłki latają strasznie nisko. Będę musiał to przerobić, opiłki już prawie wszystkie wysypałem. A opcja z pompowaniem argonem może być dobra, czoło główki zrobiłem z blachy o grubości 6mm. Po kilku ładnych uderzeniach już widać lekkie odkształcenia. Albo materiał tak plastyczny albo siły tak duże. Orginalne kije się tak nie wyginają.
A z kwestii #elektryka to składam taką szafę, ma zasilać plac budowy, a na nim między innymi żuraw dźwigowy.
Pomiar energii elektrycznej w układzie pół pośrednim, czyli napięcie mierzone bezpośrednio z szyn ale prąd za pomocą przekładników prądowych. To takie transformatorki z przekładnią prądową. Przekładnik np 200/5A da 5A na wyjściu gdy przez tor główny będzie płynęło 200A. Jest to charakterystyka w miarę liniowa. Uzwojenie wtórne musi pracować pod obciążeniem, jak nie ma np licznika to uzwojenie trzeba zewrzeć. Listwa pomiarowa ułatwia to, bo ma wbudowane zwory. Oczywiście ten czerwony przycisk będzie na zewnątrz. Główny wyłącznik widoczny w dolnej części po prawej ma wyzwalacz, taka cewka gdy ją zasilimy to spowoduje wyłączenie prądu.
@myoniwy jak na gaziarzy to jeszcze pół biedy, mają dużo gorsze rzeczy na sumieniu. I najlepsze że, swojego czasu, każdy k⁎⁎wa jeden robił drut z dekadę temu, jak się w to bawiłem, nie było chyba tygodnia żebym nie poprawiał w jakis sposób instalacji po druciarzach. Jak to się mówi, to nie było zainstalowane tylko wrzucone pod maskę xD
Bo #konstruktorelektrykamator jak zwykle pracująco. Znajomy podrzucił mi kosiarkę samojezdną, taki traktorek, z wieloma usterkami. Jak to mawiają w warsztacie u Kiviego:
Wielowadzie.
Cóż mu dolegało?
- uszkodzony system skrętu, oryginalnie była linka i kilka rolek, potem ktoś przerobił na łańcuchu ale nie działało to zbytnio.
- tłumik dziurawy, pierdzący.
- odpadająca pokrywa silnika
- brak paska napędu kosiska, a jest stosunkowo niestandardowy, bo w wykonaniu podwójnym. Czyli dwa paski scalone obok siebie. Coś jak pasek PK do napędu osprzętu w samochodzie ale z tylko dwoma rowkami.
- no i najciekawsze przy skręcaniu w jedną stronę silnik się zamulał i potrafił nawet zgasnąć. A wystarczyło jechać na wprost lub skręcić w drugą stronę i pracował normalnie.
Linkę skrętu dorobiłem nową, potem zobaczyłem że gotowa kosztuje 65zl plus przesyłka. Ale to i tak mogła by nie pasować bo brakowało oryginalnego kółka montowanego na kolumnie kierowniczej na którym nawija i rozwija się linka. Dotoczyłem drugie, z własnego projektu. Akurat tego elementu nie sfotografowałem. Ale system skrętu działa fajnie, nie wymaga zbyt dużo siły, jest szybki i responsywny. Potrzeba ok 3 obrotów od skrajnego lewego do skrajnego prawego położenia.
Wcześniejszy tłumik był przykręcony na tylko jedną śrubkę. Bo tylko do jednej mieli dostęp. Widać że był spawany tigiem, ale co z tego jak ktoś nie miał wyobraźni przestrzennej i uniemożliwił sobie przykręcenie drugiej śrubki bo rurka ją zasłaniała. Ja zrobiłem to trochę inaczej, w miejscu gdzie przechodzą śrubki wspawałem kawałki rurki 3/8", dzięki temu na spokojnie przykreciłem obie śrubki. Widziałem takie rozwiązania fabrycznie np w Renault, Mitsubishi, Oplu.
Aaa, i jako że jest to silnik Bringsa to oczywiście śrubki mają rozmiar calowy, te mają 5/16" 18G, o dziwo dostałem takie od ręki w pobliskim sklepie.
No i przy okazji dorobiłem uszczelkę, bo z wcześniejszej został tylko półksiężyc.
Kawałek blaszki aluminiowej, otwory na szybkości wiertarką kolumnową, przetłoczenie zrobiłem za pomocą dwóch kluczy nasadkowych, 27 i 24, jedno uderzenie młotka i proszę bardzo, powinno lepiej się uszczelnić.
Pokrywie brakowało tylko dwóch śrub, nic ciekawego. Paska do kosiska jeszcze nie mierzyłem więc nie wiem czy dostanę taki.
A co do ostatniego problemu. Wszystko pokazuje filmik. Jest to linka od ssania.
W momencie skręcania w jedną stronę cała linka się napina pociągając za dźwignię, w ten sposób zwiększa ilość paliwa jednocześnie zmniejsza ilość powietrza i silnik się dusi. Wystarczy wyprostować jazdę i wraca do normy. Rozwiązaniem problemu jest po prostu przymocowanie pancerza linki do silnika.
Piję kawę i choć średnio mnie interesuje grzebanie w mechanice to kurczę za Kiviego piorun.
Lubię oglądać takie warsztaty (spoko materiały wrzuca też Balkan czy łysy z Caroserii zaczął swój kanał) dla relaksu, ni chu chu nie kumam ale oglądam miłego dnia
Dzisiaj mieliśmy planowane wyłączenie linii SN, żeby podpiąć nowego odbiorcę.
Szybka robota, planowo mieliśmy 3h a uwinęliśmy się poniżej 1h. Trzeba było po prostu połączyć linie która jest na górze z rozłącznikiem na słupie.
Mostki robiliśmy przewodem który ma nazwę PAS, czyli pół izolowana linka, dlaczego pół? Bo w przypadku rozumienia (drzewo lub zerwana linia) nie powinno dojść do przebicia, ale już gdy zetkną się dwa kabelki to izolacja jest za słaba i dochodzi do zwarcia.
Za słupem widać wiszące kabelki, są to uziemiacze, założyła je ekipa z PGE, żebyśmy my mogli bezpiecznie działać.
Cała procedura przyłączenia odbiorcy trwała 3 lata. Takie wymysły miało PGE, a to źle, a to inaczej, a tu nie taki papierek.
Zdjęcia już po robocie nie mam, bo kto by chciał zostawać po godzinach w sobotę.
#konstruktorelektrykamator po raz drugi z tematem #elektryka
Z powodu wiatru wywaliło u mnie na linii jedną fazę. Gdzieś linie się styknęły i wywaliło BMa.
A że hydrofor mam 3f to nie mam bieżącej wody.
Ale nie po to człowiek przyswaja tyle wiedzy żeby siedzieć bez wody.
Odpiąłem jeden kabelek od silnika, zamiast niego podpiąłem jedną okładzinę kondensatora a drugą do sąsiedniej fazy.
Zamiast trzech faz co 120° mam teraz 120, 180, 90°. Dla silnika awaryjnie wystarczy.
Gdy podpina się silnik 3f 400C pod 1f 230V dobiera się kondensator 70μF/kW, mój hydrofor ma 1,5kW ale też kondesator jest wpięty między 400V więc 40μF które podpiąłem na dzisiaj wystarczy.
Chociaż z drugiej strony jak mi w kotle pompa obiegowa zdechła to pomiar wykazał 1% pojemności znamionowej, a wymieniłem na taki 400% pojemności znamionowej z bardzo oczywistego powodu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Fazy są teraz 120, 150 i 90°. Suma ma być 360. 120 to normalne przesunięcie faz, 90 to przesunięcie na kondensatorze, a 150 to wypadkowa z działania matematycznego.
Chcecie przeczytać coś ciekawego z rodziny #elektryka?
No to siadajcie i czytajcie.
Jest sobie instalacja nawodnienia, zbudowana przez kogoś nieudolnego.
Słaby projekt, cienkie rurki, skrzynka z elektrozaworami ciężka w serwisie bo jest ich 8 w jednej skrzynce gdzie 5 to już dużo.
Na trawniku żółte ślady, czyli miejsca gdzie woda nie dolatuje.
Pompa o mocy 1,5kW nie dawała rady zasilić jej w pełni. Jako rozwiązanie tego problemu wybrano dołożenie drugiej identycznej pompy oraz sterownika IBO IVR-02M
Jest to sterownik który ma wbudowane zabezpieczenie przed suchobiegiem, kontrolę ciśnienia poprzez zmianę częstotliwości zasilania jednej z pomp. Druga pompa jest załączana bezpośrednio do sieci przez przekaźnik.
Jak to działa? Ustawiamy ciśnienie np 4 bary i startujemy od 0, odpalają się obie pompy, w miarę zbliżania się do zadanego ciśnienia jedna z pomp zmniejsza obroty. Gdy zejdzie już do minimalnych to druga pompa jest wyłączana i działa tylko ta z regulowanymi obrotami. Gdy ciśnienie wzrośnie ponad próg wyłączenia to pompa się wyłączy. Regulacja częstotliwości jest od 25 do 50Hz.
W czasie kilku lat pracy tego układu były 3 sterowniki i dwie pompy. Dwa sterowniki faktycznie uszkodzone. Jeden przez wykroploną wode, drugi przez przepalenie się uzwojenia pierwotnego transformatora w przetwornicy. Trzeci działa, nie widać uszkodzeń.
Dlaczego uszkodziły się pompy?
Są to proste konstrukcje z kondensatorową fazą pomocniczą. Prąd płynący w tej fazie jest przesunięty o kąt między 0 a 90° względem prądu płynącego w głównym uzwojeniu, wynika to z tego że idealny kondensator przesuwa fazę sygnału AC o 90°. Jest taki prosty sposób żeby to zapamiętać.
CIUL, i nie jest to obrażanie kogokolwiek.
C to kondensator, I to prąd, U to napięcie, L to cewka. Odkodowanie polega na czytaniu po literkach, od przodu brzmi:
W kondensatorze prąd płynie przed napięciem.
Od tyłu:
W cewce napięcie płynie przed prądem.
Nie jest to idealny opis, ale ułatwia zapamiętanie. [Rys.1]
Teraz musimy poznać kolejny wzór, wzór na reaktancję, czyli odpowiednik rezystancji ale w elementach indukcyjnych i pojemnościowych. Oznacza się ją symbolem X, czasami XC lub XL. Wzór na reaktancję kondensatora to XC=1/(2πfC), jak widać im większa częstotliwość tym niższa reaktancja tego samego kondensatora. Czyli może płynąć przez niego większy prąd AC.
Jak widać na filmie na wyjściu z falownika nie mamy ładnego sinusa 25-50Hz, tylko niezłą sieczkę, serię impulsów o różnym czasie trwania. Częstotliwość nośna takiego sygnału to kilka(naście) kHz.
Teraz porównajcie sobie XC dla f=50Hz czyli takiej jak został zaprojektowany oraz dla np 5kHz. Wiadomo że XL uzwojenia nie pozwala na płynięcie prądu o pełnych wartościach bo XL ma wzór XL=2πfL, czyli reaktancja rośnie liniowo z częstotliwością (nie zagłębiamy się w pojemność własną i rezonanse).
Do czego nas to prowadzi? W momencie gdy pompa jest zasilana z falownika to prąd płynący przez część z kondensatorem [Rys.2] jest znacznie ponad to co przewiduje producent. To prowadzi do przegrzania się uzwojenia, straty w rdzeniu też są większe, jest też kolejna kwestia. Straty w dielektryku, czyli substancji oddzielającej dwie okładziny kondensatora, te straty też są zależne od częstotliwości. Im wyższa częstotliwość tym wyższe straty (bo zmiana ładunku na okładzinach jest częściej), im wyższe straty tym więcej ciepła, im więcej ciepła tym większe straty i koło się zamyka na takim poziomie na ile ciepła ucieka do otoczenia. Takie przegrzewanie kondensatora może prowadzić do dwóch opcji, okładziny ulegną uszkodzeniu, lub ich wyprowadzenia i pojemność znacząco spadnie. Lub druga opcja, chyba gorsza, czyli przegrzany dielektryk zmniejszy swoją grubość a to prowadzi do zwiększenia pojemności i większego prądu, a w skrajnych przypadkach może dojść do zwarcia wewnętrznego kondensatora, sytuacja znana z elektroniki i kondensatorów ceramicznych.
Jak to rozwiązać? Stosując dławiki przystosowane do pracy z falownikami [Rys.3]. Na wyjściu z takiego dławika jest niemal idealna sinusoida (sytuacja z filmu), wtedy taki silnik nie piszczy, kondensator nie dostaje po d⁎⁎ie. Jest znacząco niższa emisja zakłóceń elektromagnetycznych (sygnał prostokątny składa się z setek harmonicznych sygnału sinusoidalnego, a to powoduje zakłócenia w całym paśmie radiowym).
Zobaczymy co właściciel instalacji sobie zażyczy.
Dławiki do takiego silnika to ok 500zł, chociaż tutaj by się przydał w wersji hermetycznej a o to raczej ciężko.
Jest co cena znacznie niższa niż nowy sterownik czy nowa pompa.
Pytanie praktyczne. Czy w przypadku silnika jednofazowego zasilanego z falownika nie powinno się po prostu zdemontować kondensatora rozruchowego? Przecież falownik przeznaczony do pracy z takimi silnikami powinien mieć wbudowany układ sterujący uzwojeniem pomocniczym tak żeby zapewnić odpowiednią rotację pola magnetycznego. A przynajmniej te falowniki z którymi ja miałem styczność tak działały.
@SuperSzturmowiec @Half_NEET_Half_Amazing Niestety w angielskojęzycznej części internetu jest znacznie więcej informacji niż po polsku. Więc siłą rzeczy trzeba albo umić angielski albo tłumaczyć.