Zdjęcie w tle

macgajster

Gruba ryba
  • 613wpisów
  • 4770komentarzy

Trust me I'm an endźiniir

Chyba nikt się nie garnie, a mnie tu jeszcze nie było. Kradnę zatem i rozpoczynam dzisiejsze #zyciejestdobre


  • byłem z Mame na cmentarzu z rana, akurat u dziadków dawno nie byłem, więc zgarnąłem w głowie odznakę odświeżenia,

  • byłem z Mame u brata i jego rodziny, posiedzieliśmy dwie godzinki, daliśmy i otrzymaliśmy prezenty, diabeł nie taki straszny,

  • po powrocie wciągnęliśmy pierogi, trochę TV, trochę rozmów, przygotowania co mam zabrać jutro na działkę (jadę sam, odpocząć),

  • wróciłem do siebie, dokończyłem rozbieranie drugiej lampy z #prestizowygruz2, poczułem FLO, więc od razu skleiłem lekko odłupany kawałek plastiku z wlotu powietrza gruza i jutro wezmę go do malowania. FLO nie minął, więc przygotowałem atrapę do zabrania do jamy @Yes_Man na zszywanie. FLO nadal nie minął, więc próbuję zrobić tak, żeby obrotomierz do kaszlaka działał z zasilania zapalniczki, a sygnał był pobierany także z tej samej linii co zasilanie.

A w planie jeszcze dosłodzić fermentujący sok jeśli trzeba, zjeść kolację, przygotować się do jutrzejszego wyjazdu


Analizuję przyczynę flo i chyba to zakończenie "atrakcji" oraz "rodzinnych". Presja znika, życie się poprawia. #refleksjemacgajstra

@macgajster dobrze że podtrzymujesz tag! Oby jak najwięcej wpisów. Ja ostatnimi czasy nie miałam klimatu a przed swiętami wszyscy byli zajęci

Zaloguj się aby komentować

Jestem DDA, ale bez A


Będzie na grubo, bo to jest prawdopodobnie źródło największych moich smutków.


Schematy i mechanizmy mojego działania są bardzo podobne do tych, które przejawiają dzieci dorosłych alkoholików dorosłe dzieci alkoholików. Wiem, jak to się stało, bo o ile alkohol w domu był, to nie lał się często, strumieniami i nie do upadu (nigdy żadne z moich rodziców, na moich oczach, nie było na tyle pijane, żeby się zataczać lub gorzej). Nie on był problemem, a rodzic narcystyczny w połączeniu z drugim rodzicem – zależnym od narcyza.


Czuję się w obowiązku nieco edukować, dlatego też poniżej są obowiązujące w domu z narcyzem niewypowiedziane zasady:

  • „Nie mów” – nie opowiadaj, co się dzieje w domu, bo to może zagrażać pozycji narcyza, może go zdemaskować. Tę regułę, wyjątkowo, usłyszałem w formie przysłowia „nie mów nikomu, co się dzieje w domu”.

  • „Nie ufaj” – wszyscy są zagrożeniem, nie wiesz, gdzie je spotkasz. Nie ufaj nawet sobie, skąd wiesz, że się nie mylisz? Podważa to zaufanie do ludzi i samego siebie.

  • „Nie czuj” – emocje są groźne, zbędne, prowadzą tylko do problemów (czyich?).


Efektem tych zasad jest u mnie oczywiście odcięcie od emocji i uczuć, brak zaufania, ale także wymazanie wspomnień negatywnych z dzieciństwa. Pozostaje obraz sielanki, spokojnego i fajnego dzieciństwa, takie idealizowanie. Do tego dochodzi chorobliwe przywiązanie do rodzica/ów, chorobliwy strach przed ich utratą (szczególnie jeśli zdarzały się manipulacje zdrowiem/życiem).


Doszedłem w tym roku do ślepego zaułka. Z jednej strony chcę żyć, czerpać ze swojego życia, cieszyć się, a z drugiej hamuje mnie mechanizm trzech zasad. Odciąć się? To potęguje strach przed utratą rodzica/ów. Obydwoje nie są odpowiedzialni za ten stan, a odcięcie jednego spowoduje częściowe ukaranie w ten sposób drugiego.

Wyrzucenie im tego w twarz nie zrobi nic dobrego – narcyz co najwyżej pogrąży się w depresji i będzie nas pogrążał, a rodzic zależny dostanie niezasłużoną karę. Zresztą, ja ich obydwoje racjonalizuję i tłumaczę we własnej głowie. NO NIE MOGLI INACZEJ, kropka!


Tak naprawdę, bez rodziców, pozostaję sam. Mam trudną relację z bratem, a raczej jej brak, bo tak potoczyły się losy (o tym też będzie wpis). „Nie ufaj” pozbawia mnie szans na związek, więc moje „stado” rozpada się i ta myśl straszy mnie od dłuższego czasu. To nakręca spiralę nie-przyciągającą w moim kierunku.


Mam zamiar spróbować poznać swojego własnego, rodzonego, brata. Jesteśmy sobie bliscy krwią, miejscem i czasem, ale nasze historie, mimo życia pod tym samym dachem, są bardzo odmienne.  To jest decyzja z mojej ostatniej sesji terapeutycznej.


I tu przyznam wam się do czegoś. Wykorzystuję was. Uczę się, mówić, ufać, czuć. Właśnie głównie po to są te wpisy.


Ten wpis miał wpaść w wigilię, z premedytacją wbić się na zadowolone stoły, żeby zacząć zadawać pytania. Tylko nie miałem weny ani czasu


Polecam cały film, a dla niecierpliwych sam monolog: https://www.youtube.com/watch?v=7XcpvCLQDMk


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster widzę że zdejmujesz z rodziców odpowiedzialność za to jacy są. No nie, fajnie że rozumiesz w jakim byli położeniu ale zawsze mieli wybór. Ty też teraz masz, wybierz jak najlepiej dla siebie. Powodzonka!

Kurde ziom, nie powiem że wiem co czujesz- bo nie wiem. Ale czytając widzę wiele podobieństw w moim życiorysie. Gadamy już od jakiegoś czasu i widzę że zrobiłeś ogromne postępy, nawet właśnie samo to że potrafisz dodać taki wpis. Że potrafisz zdobyć się na wylewność i szczerość. Tytaniczna praca, niewyobrażalny dla mnie wysiłek, góra której szczytu sam nie widzę. Szacun.

"I tu przyznam wam się do czegoś. Wykorzystuję was. Uczę się, mówić, ufać, czuć. Właśnie głównie po to są te wpisy."

Musisz mi kiedyś powiedzieć jak robić to co ty i jednocześnie nie wywoływać niepokoju lub zażenowania u moich rozmówców xD

Co do brata- akurat jestem jedynakiem, ale z siostrami ciotecznymi też się praktycznie nie znam, a mieszkały z 500m ode mnie przez 20 lat żywota..

Jeszcze raz gratulacje ziom.

Zaloguj się aby komentować

We wtorek zdążyłem odwiedzić punkt regenerujący reflektory w Warszawie. Chcą 250 zł za rozłożenie i złożenie lampy oraz 250 zł za ponowną metalizację odbłyśnika. Cena za regenerację jednego reflektora: 500 zł.

Zadzwoniłem też, z polecenia, do firmy w Białymstoku, bo podobno da się u nich oszczędzić względem wuwy. Takimi starymi, to oni nie chcą się zająć, trudno wycenić, musiałbym wysłać, później oni odbłyśniki wysyłają, a za same kurierowanie wychodzi spora suma - nie opłaca się. Podali mi za to nazwę firmy, która tym się trudni. Zapytałem również jak cena 250 zł za regenerację odbłyśnika ma się według nich do cen rzeczywistych i... "Panie, tam powinno wyjść ze 130 per sztuka.".


Zadzwoniłem do poleconej firmy żeby bezpośrednio się dogadać, ale nie zdążyłem już wysłać im zdjęć. Są chętni, więc dobrze, kwestia dogadania zakresu działań.

Poczytałem o sposobach demontażu klosza szklanego z obudowy i wyszło na to, że chiba da się samodzielnie.


Dziś/wczoraj wziąłem nożyk tapicerski, złamałem ostrze żeby był świeży czubek i jazda po kleju. Klosz zszedł po ok. 30 minutach wykrajania pasków kleju, który raczej jest silikonem (NASI TU BYLI (TM)). Skąd wiem, że byli? Nakładka zarzułcająca światła długie nie przejdzie przez otwór na żarówkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Z dowodów na szybką reperację po wspomnianej we wcześniejszym wpisie kolizji jest również psiknięty na czarno spód lamp.


A zdjęcia po kolei, to:

  • widoki na odbłyśnik przez otwór na żarówkę,

  • psiknięty od spodu klosz,

  • odklejony klosz,

  • wszystkie części składowe.


#macmajster #prestizowygruz2 #rover #sd1 #roversd1 #mechanikasamochodowa #diy #zrobtosam

74855a13-5298-4f97-b1b1-16ccf9979456
99f482d1-b662-4832-a020-2d10602b2693
2d3373c5-ff24-465b-a829-43ae7e93c041
7ff1f379-dfa2-4a7f-b950-2efe2ba88f9d
7a1458be-8037-47db-bc37-50bd0dafcb3a

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj wieczorem wyskoczyłem na szybko na #20minuteadventure. Zakończyło się po jakichś 90 minute adventure, ale są sukcesy.

Wyciągnąłem reflektory do regeneracji, bo nocą widać całkiem niewiele.

Przy okazji wytargałem (z musu) atrapę pod maską, bo ukrywała śruby reflektorów.

Znalazłem wgniotkę w pasie przednim świadczącą, że we francji mieli stłuczkę i nie skończyła się na polepionym zderzaku. Pas przedni powinien iść równolegle ze zderzakiem, a ewidentnie rozjeżdżają się. Prawdopodobnie po stłuczce zrobili co mogli i popchnęli do żyda.

Przy okazji wyjąłem kratkę wlotu powietrza z maski, będzie malowane razem z atrapą.


#macmajster #prestizowygruz2 #rover #sd1 #roversd1 #mechanikasamochodowa #diy #zrobtosam

01dccd06-c6b9-49f2-bd95-9deffeedf572
9b50cd90-001d-41f0-bfb5-8e8f8df27328
865c7192-e1b0-4719-ad5d-75928c0341e4
eb674297-523e-4492-8764-322a6ee6b6b2
c6d8842c-7894-4c81-9415-8bacabbe7131

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Granice „grzecznego dziecka”


Wiele mówi się o granicach, jak to warto je mieć, żeby nie dawać ich naruszać i w ogóle. Wtrącę tu swoje kilka groszy, bo jestem z tej strony, której granice były co najmniej naruszane.


Od kiedy pamiętam miałem problem z granicami.
Gdzieś do 6-7 roku życia nie odczuwałem głodu, z najedzenia, albo nie potrafiłem go odczuć. Pamiętam nawet sytuację, w której zapytałem jak odczuwa się głód, gdy poczułem go pierwszy raz świadomie. Zawsze jednak byłem „niejadkiem”, który „nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz” albo „nie po to tyle stoję przy garach żebyś zimne jadł”* tudzież inne podobne teksty. Byłem zatem zmuszany do odpuszczania swoich granic pod tytułem „nie jestem głodny”.
Zdarzyło się kilka razy, że gdy czegoś nie chciałem zrobić dla kogoś, to byłem „nieużytkiem”.
[* swoją drogą ciekawe jest, że w wielu domach padały podobne słowa, choć nikt nie spisał księgi wyrzutów słowno-kuchennych ]


Generalnie mam takie odczucie, że nie liczyło się moje zdanie i nastąpiło to tak wiele razy, że… właściwie nie przeszedłem buntu nastolatka. Gdzieś od gimnazjum postanowiłem, że nie będę sprawiał rodzicom więcej kłopotów niż mają i będę bezkolizyjny. Dla nich na pewno super, dla mnie z dłuższej perspektywy gorzej.


W testach MBTI wychodziła mi asertywność, w życiu… nie do końca. Jeśli sytuacja wymaga obrony własnych granic albo ich stawiania, to jest to bardzo trudne w czasie rzeczywistym, bez logicznego kalkulowania. Dlatego też moja była miała łatwe zadanie, by wspiąć się na szczyt mojej głowy, umościć tam gniazdko, sterować i wyrzucić kukiełkę, kiedy się znudziła.

Nie powiem, pojawia mi się jakiś intuicyjny sygnał, że coś jest nie tak, gdy ktoś depcze mi po odcisku. Szkopuł w tym, że jest słabo wyczuwalny i mu nie ufam. To zaufanie będzie tematem następnego wpisu.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Jak zwykle źródłem problemów w dorosłym życiu jest toksyczny dom. A to właśnie w rodzinnym domu powinna być bezpieczna przystań, schronienie, ciepło, poczucie stabilizacji i pewności siebie.

Smutne w chvj.


Ps.

To jest kolejny wpis motywujący mnie do stworzenia przytulnego gniazda dla mojej córki. Obiecałem jej (jak była jeszcze w brzuchu), że będzie mieć za⁎⁎⁎⁎ste dzieciństwo.

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy raz film "Siła spokoju" obejrzałem w 2016 albo 2017 roku. Znając tę "zasadę" dobrego życia tak długo sądziłem, że ją stosuję, a na pewno znam, więc przecież to działa. Przynajmniej przed izotekiem. Jedną z nauk jest, w uproszczeniu, żeby odpuścić rozmyślanie o przeszłości i przyszłości, a zacząć żyć tu i teraz. Przez ostatni rok, a raczej więcej, trudno mi było nie martwić się przyszłością. Izotek rozorał jeszcze przeszłość, więc miałem problem w obie strony.


Wczoraj, siedząc rano w pracy, zmieniło się moje postrzeganie zasad co do "przeżuwania" przeszłości i przyszłości. Nie tylko wiedziałem to umysłem logicznym, ale również poczułem sens. Nawet nie wiem jak to inaczej opisać, bo to abstrakcja.


Na tym właśnie polega moja terapia, żeby czuć, nie tylko rozumieć.


Popatrzyłem na to co robią mi te myśli nieco z boku. Co daje mi martwienie się, że 10 kilometrów dalej, w domu rodzinnym, dzieje się coś niedobrego ze zdrowiem rodziców (ten lęk nabyłem przez izotek), skoro nie jestem w stanie ani natychmiastowo im pomóc, ani wpłynąć na to żeby czuli się lepiej? Przede wszystkim nie wiem jednak jak się czują, bo może nawet nic złego się nie dzieje. Tymczasem ja zamartwiam się, angażuję swoje nerwy, jedynie w imię masochizmu. Byłem myślami oddalony od swojego otoczenia, nawet siebie, byle tylko mieć jakieś nikłe poczucie kontroli nad sytuacją.

Uświadomienie tego dało mi lekki zastrzyk szczęścia (bo coś rozwiązałem), ale także zdjęło duży ciężar, który nakładałem na siebie.


https://www.youtube.com/watch?v=cFbbV5a1Dds


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Yes_Man dostarczał danych na bieżąco, a ja podsumuję.


Z tego miejsca chciałbym podziękować @PanNiepoprawny za udostępnienie miejsca, narzędzi i, przede wszystkim, podnośnika.

@Yes_Man poza kamerowaniem zadbał o cukier na otarcie łez i luźną atmosferę.


Udało się wszczepić gniazdo sondy lambda, wszystko pasuje, nie pierdzi. Odkręciłem tylko mocowanie rury wydechowej, ale sam wydech pozostał przykręcony. Polecam tych użytkowników!


#macmajster #prestizowygruz2 #rover #sd1 #roversd1 #mechanikasamochodowa #diy #zrobtosam #niepoprawnyrover

de7a3065-bfeb-4784-8a46-a80b87d3467c
80ed27f7-63a6-434d-9628-6763598f8277
11a503ad-f563-4e1a-b402-a171b6275357

Zaloguj się aby komentować

"- Jesteś autorem i wykonawcą muzyki hard rock. Wygeneruj...[tu wstaw nazwę kapeli].

Mi to zapachniało Van Halen przemielone z Guns'n'roses.🙃

Zaloguj się aby komentować

Style przywiązania


Teoria wstępna: wyróżniamy cztery style – bezpieczny (czyli ten fajny), unikający, lękowy (ambiwalentny), zdezorganizowany. Te trzy ostatnie to niefajen. Myślę, że nazwy mówią same za siebie, a w razie co odsyłam do internetuf.


Chciałbym powiedzieć „mój styl to bezpieczny, wszystko jest fajnie”, ale nie mogę. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że prawdopodobnie mam styl unikający. Zapytasz – ale czego unikający? Przywiązania. Paradoks.
Z jednej strony bliskość jest dla mnie celem, z drugiej wizja jej osiągnięcia to odsłonięcie tego, co przez całe życie obudowywałem betonem. Ten beton ma chronić przed uszkodzeniem delikatnego „ja”.


Kolejny paradoks – z zewnątrz wygląda jakbym wszystko miał pod kontrolą, był spełniony, zaangażowany w różne ciekawe rzeczy. Wewnątrz jednak kryje się przestraszone dziecko, którego potrzeby nie zostały spełnione wcale lub w odpowiedni sposób. Dotyczy to głównie negatywnych i „trudnych” emocji. Jak konkretnie – nie pamiętam, bo styl kształtuje się podobno w wieku dwóch-trzech lat. Nie było sensu pokazywać swoich trudów, skoro nikt nie podejmował na nie jakiejś reakcji. Nie da się pamiętać rzeczy, które się nie wydarzyły, a takimi było niereagowanie na emocje dziecka. Trudno zatem wyłuskać ten kluczowy moment i go naprawić.


Dlaczego to nie działa
Związek, to (dla mnie) całkowite odsłonięcie się, z emocjami, pragnieniami, lękami, po prostu wszystkim. Gdzieś na drodze życia nauczyłem się, że moje potrzeby nie są aż tak ważne, a może nawet były wzgardzane lub wyśmiewane [patrzy w kierunku byłego związku]. Ukrycie ich jest metodą obrony przed powtórzeniem tego zranienia. Ot mechanizm „walcz lub uciekaj” w praktyce.
Nie da się zbliżyć do drugiego człowieka nie pokazując siebie. Nie da się stać zależnym od drugiego człowieka, gdy podświadomie wyznaje się zasadę niezależnego bastionu. Dochodzi do tego rzecz wtórna, o tym samym podłożu – perfekcjonizm.


Wiem jednak, że to pragnienie i jednoczesny strach przed jego spełnieniem prowadzą na manowce. Jest to także wielki bagaż, który hamuje mnie przed chociaż namiastką szczęścia. Wiem też, że potrafię pokochać, znam to uczucie i chcę go dla siebie i nie tylko. Potrafię opiekować się drugą osobą, także emocjonalnie, mam jednak problem dać się zaopiekować. Mam tę swoją przypadłość, która objawia się np. chęcią ucieczki jeśli jakaś kobieta okaże się zainteresowana mną (np. na sympatii, raz czy dwa); marzeniami o bliskości bez działań do ich spełnienia; wynajdowaniu kobiet, z którymi mógłbym być, ale [dowolny powód dlaczego nie].


Pewnie da się zauważyć, że ten wpis jest bardziej oparty na faktach. Pisząc go przeżywam emocje – konflikt między tym co chcę, a co dostaję.


Znam, nie stosuję:
A warrior is not about perfection, or victory, or invulnerability. He's about absolute vulnerability. That's the only true courage.


https://www.youtube.com/watch?v=IpsxpuXg64E


[grafika ze strony www.superego.com.pl]


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

4272d96a-05b4-4d8e-b3af-12183e466231

Nie mam dzis czasu pomóc Ci w analizie, ale jedną uwagę mam - rób prostsze opisy, mniej "embiwalentne". Dzięki temu dotrzesz do szerszego kręgu odbiorców.

Wypowiedź jest nacechowana zbyt dużą komplikacją słowną /terminologiczną IMO co może nużyć...i zwyczajnie ludzie, którzy mogą coś wnieść do tego arcy ciekawego tagu mają wyjebane.

Zmień styl...bądź jak prezydenci ostatni. Prosto i do celu.

Mieszasz wątki...niepotrzebnie zaciemnia to big picture (Twoje potrzeby, potrzeby lasek itp).

Nadal to tylko opinia szarego ludzia. No offence.

Dla mnie w ogóle kluczem do budowania dobrych relacji jest to, że sam czujesz się ze sobą dobrze jako jednostką. Jeżeli się to ma mocno zniekształcone będziesz kompensował to sobie w innym człowieku, który jak ma zdrowe relacje ze sobą (np. bez syndromu ratownika) to spróbuję pomoc raz, drugi ale zacznie sam wyznaczać dla siebie granice. To sprawi, że emocje poczują się zaniedbane, jest draka i tak o. Kręci się karuzela. Wiem że mocno uogalniam, ale nie oszukujmy się, że każdy chce być z osobą o solidnych podstawach (przynajmniej w założeniach), będąc sam jak płonące śmietnisko. Wiadomo, super szukać wsparcia i budować się z kimś wspólnie, ale od pewnego pułapu to relacja bardziej pacjent-terapeuta niż partnerstwo.

Pojadę teraz prywatą. Być może totalnie nie trafioną, ale w mojej głowie zmieniło się przeogromnie, kiedy partner po kolejnych próbach pomocy mi (mniej, lub bardziej skutecznych), kiedy ja wciąż się zatapiałam w złych konstruktach, powiedział brutalnie: ja już odpuszczam, to Twoja droga. No i w sumie racja. Była, zawsze była. Po tym oddałam sobie cała sprawczość. Oczywiście nie było tak czarno-biało, ale jakoś świadomość mnie dotknęła inaczej. Nikt mnie nie uratuje, nawet największą dobrocią jak sama nie będę chciała włożyć realnego wysiłku w zmiany.

Zaloguj się aby komentować

Odkrywanie emocji


Jeszcze przed związkiem, ówczesna niedoszła była powiedziała mi słowa „ty jesteś jak robot, nie masz emocji”.

W sumie coś by w tym było. Mało czułem, nie potrzebowałem tego, działałem automatycznie, nieświadomy uczuć czy emocji. Dziś wiem, że to gruba nieprawda, że nie mam emocji. Mam, silne, nawet potrafię je wywoływać, ale uczę się ich integracji w dniu codziennym.


Etap „ślepca” emocjonalnego określiłbym jako życie w jakimś stopniu na autopilocie. Robiłem co chciałem, żyłem jak chciałem, ale także unikałem szans czy wręcz torpedowałem swoje możliwości. Niby wybierałem dobrze dla siebie, w tamtym momencie, ale było to sterowane schematami z przeszłości, głównie strachem przed nieznanym, zwykłym brakiem zaufania do siebie i innych.


W trakcie związku niby coś tam wspólnie uczyliśmy się na tematy psychologiczne, jednak nie było łatwo. Zamiast pola do otwarcia się, poznania siebie, rozwoju, otrzymałem emocjonalną roller coaster kolejkę górską.
Zamknąłem się w sobie, musiałem. Tylko ten sposób znałem i niby-działał. Po dwóch latach powiedziałem basta, ale nie byłem w stanie utrzymać swojego zdania. Nie naciskała, po prostu podobne huśtawki emocjonalne poznałem już w domu, nie było to coś tak strasznego jak dla osoby nieznającej takich działań. No, to skoro znam to, to przecież tak źle nie jest, nie? Błąd. Przez kolejny rok pożerało mnie poczucie winy, w jakie wpędziłem się sam, patrząc jak ona przy pierwszym rozstaniu zalewa się łzami. Wiecie, koń na białym rycerzu, kobieta nie może płakać, a jak płacze to twoja wina i musisz ją ratować.
Po łącznie trzech latach to ona powiedziała „koniec”. Mnie już w sumie było wszystko jedno, jedyne co pamiętam z wtedy to strach. Na sygnał SMS-a podskakiwałem wewnętrznie. Po dwóch latach (2020/2021) byłem już mniej więcej sobą, ale za to zaczęło się srać w pracy (wyczuwałem, że mnie wyrzucą na 1,5 roku przed zarządcami).
W tamtym momencie już coś tych emocji miałem liźnięte. Niestety niewystarczająco.


Nigdy nie umiałem ukrywać negatywnych emocji, choć powstrzymywałem się od reagowania zgodnie z nimi. Jakbym miał to do czegoś porównywać, to chyba do jednoczesnego wciśnięcia hamulca i gazu w podłogę oraz zaciągnięciu ręcznego, gdy samochód jest na biegu. Wewnątrz zawsze się kotłowało, wystarczyła iskierka, co było widać, ale na zewnątrz nie było innej reakcji. Kilka razy w życiu dałem sobie możliwość na złość, ale to było na pewno mniej niż pięć sytuacji. Dominowała relaksacja mięśni twarzy, wzrok mówiący „nie przetrwasz tego, głupcze”

Dużo lepiej w realizacji wychodziła mi wojna podjazdowa, gdzie trzeba coś zaplanować. Na przykład na studiach udupiłem z jednego przedmiotu swoją podgrupę jak mi zaszli za skórę. Za powtarzanie płaciłem z przyjemnością :3


A teraz, gdy grzebię sobie na terapii w głowie, jest smutno, straszno, a przy znalezieniu przyczyny już przyjemniej.
Z czego wziął się brak przyzwolenia na wyrażanie i odczuwanie emocji? To wyjdzie w następnych odcinkach


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Ha! Pamiętam ten moment olśnienia u mnie, kiedy zdałam sobie sprawę dlaczego tak krępuje swoje emocje. To jest game changer.

Uwielbiam czytać tego typy wpisy, zawsze gdzieś tam, chociażby w jednym zdaniu można znaleźć siebie. Może to co napisze będzie na wyrost, ale po samej narracji i analizie czuję że jesteś na dobrej drodze do samouleczenia się z tego co tam kiśnie i śmierdzi w środku. :p

Powodzonka i czekam na kontynuację. :)

@macgajster wooo stary ale za⁎⁎⁎⁎ście to opisałeś. Ja tylko dodam, że ta kolejka górska może doprowadzić na skraj przepaści w postaci myśli o samobóju i bycia zbędnym dla świata.
Powodzenia w ponawianiu siebie i swoich emocji!

Zaloguj się aby komentować

Somatyzacja


Mawiają, że alkoholik musi sięgnąć dna żeby zobaczyć swoją sytuację i próbować się od niego odbić. Cóż, alkoholu nie pijam od dawna, tak żeby wypić-wypić to były 2-3 razy w całym życiu i to butelka desperadosa albo puszka nawet już nie pamiętam czego. Z jednej strony nigdy mi nie smakował, z drugiej raczej zawsze obawiałem się urobienia „na smutno” i wylania tak naprawdę nie wiem jakich i których smutków.
Tak czy inaczej, moim alkoholem spychającym na dno był #izotek. Nie pierwszy to kopniak życiowy, bo wcześniej jeszcze była była


Zrobiło mi się bardzo źle w głowę, a mam jakiś mechanizm próbujący jednak wyciągać mnie z gówna. Załatwiłem terapię, prywatnie, bo NFZ leczy czasem (czas oczekiwania dwa lata i to bez gwarancji).
Minęło siedem miesięcy. Izotek zszedł, ale warstwa kałowa pozostała. Ten „lek” po prostu uwidocznił spychane przeze mnie problemy, a ja, zamiast je spowrotem przykryć pleśniową kołderką, rozgrzebuję i drążę na terapii.


Zawsze miałem siebie za spokojnego człowieka, bardzo rzadko dążyłem do konfliktu, częściej nawet ustępowałem żeby do takiego nie doszło. Podczas terapii wyszło jednak, że bardzo chętnie i często używam sarkazmu i to nie takiego lekkiego. Kpiłem ze wszystkiego, ale wpadały też jazdy po samym sobie jako umniejszanie w różnych kategoriach. Usłyszałem wtedy, że muszę być permanentnie wkurzony, skoro tak używam języka. Zdziwiło mnie to trochę, przecież jest wszystko w porządku, żyłem dotychczas spokojnie. Ja, wkurzony? To się zdarza bardzo rzadko…

W trakcie spotkań i między nimi wychodziły jeszcze inne kwiatki. Mimowolne skurcze mięśni, takie bolesne, choć krótkotrwałe, szorowanie językiem o zęby przy przełykaniu, tiki powieką, globus hystericus, podgryzanie warg, skubanie skórek przy paznokciach, ból głowy z napięcia mięśni o których nawet nie wiedziałem, ból w klatce piersiowej i na tej samej wysokości w plecach.


Po tym można było stwierdzić, że to nie zdenerwowanie – wkurzenie, a stres lękowy. Permanentny. Sposób przełykania na uszkadzający język zmieniłem… w #elektrokolchoz, kiedy pojawiło się wymaganie żebym zrobił trzy rzeczy jednocześnie w tydzień i nie było siły, która by przetłumaczyła jak idiotyczny to jest przykaz. To będzie ponad trzy lata temu. TRZY lata uszkadzania sobie języka przez janusza.

Zrobiłem nawet niedawno badania kortyzolu z krwi. Spodziewałem się, że jest wysoki, bo objawy fizyczne były bardzo mocne. Wyszło 40 ponad górną normę. Wreszcie w coś wygrałem


Jak to jest, że nie czuję tego lęku, zapytasz. Ja odpowiem: nie wiem. Całe moje życie to nieświadomość emocji, nieświadomość tego, że ciągle boję się czegoś nieokreślonego. Przyzwyczaiłem się… Nigdy też nie byłem po tej drugiej stronie, gdzie rzeczywiście można poczuć się spokojnie, więc nie mam porównania.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Podczas terapii wyszło jednak, że bardzo chętnie i często używam sarkazmu i to nie takiego lekkiego

@macgajster zdiagnozowałbym Ci to za 1/4 ceny

Zaloguj się aby komentować

Mam takiego kolegę, który kilka lat temu usłyszał słowa „jesteś najbardziej normalną osobą, jaką znam”. Coś jednak ciągle jest nie tak, coś go gryzie, a przez to i on potrafi bezwiednie gryźć innych. Ma pracę, sam wynajmuje mieszkanie, ma hobby, udziela się społecznie, ma znajomych, nie narzeka na brak czasu, miał niby fajne i spokojne dzieciństwo, a mimo wszystko jest samotny fizycznie i psychicznie. Przybiera maski, dostosowuje się, nie szkodzi innym, lecz szkodzi sobie.

To będzie nieregularna seria wpisów, które być może komuś pomogą. Rozgość się w mojej głowie pod tagiem

#RefleksjeMacgajstra


#psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster kolegować się i obserwować. Też miałem takiego kolegę, o którym z grubsza możnaby powiedzieć to samo co napisałeś i skończył na sznurze.

Zaloguj się aby komentować

Ze dwa miesiące temu kupiłem baterię zlewozmywakową (co za gupia nazwa, ani to prądu nie daje, ani nie strzela) i w końcu dostała wystarczająco dużej mocy urzędowej.

Zdążyłem przed rdzą, ledwo. Mocowanie na dwie śruby tylko dotknąłem kluczem i odpadło samo

Stare wężyki trochę przetyrane, ale jeszcze trzymały.

Brakuje mi 10 cm wężyka, ale to się zateguje nowym ze sklepu.


#macmajster #diy #zrobtosam #hydraulika

57bb4496-5a91-46de-a532-2963b70b8eab

Zaloguj się aby komentować

Ah krúci... M2405S. W jednym kanale jest przydźwięk, w drugim zupełna cisza. Tak samo na głośnikach zewnętrznych. Na dziś wymienione do końca kondensatory, co dało niewiele. Jutro będę diagnozować dalej.


#macmajster #unitra #audio #magnetofonszpulowy #elektronika #serwisrtv

fa54884b-8c47-493f-8236-539c0add60ec

@macgajster jak dobrze pamiętam to tam na każdym kanale są takie niby przedwzmacniacze ale one służą bardziej do ustalenia impedancji. Sprawdź och tranzystory i ewentualnie luty w ich okolicy

Zaloguj się aby komentować

Górka handlowa powoli się zmniejsza. Tym razem Diora Merkury. Przestroiłem, trochę wyczyściłem z kurzu, naprawiłem jeden niegrający kanał. Czekam jeszcze na żarówki, bo co chwilę kolejna pada z powodu wieku.


#macmajster #elektronika #audio #unitra #prl

6493929b-6553-4338-bede-766796a65f11

Czy w Mds-442 jest jakiś patent na wymianę paska napędu, głównego, prócz rozbierania całego mechanizmu?

Pasek od szuflady i licznika, zrobiłem bez problemu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Aktualizacja sprawy sprzed dwóch dni.


Zgłosiłem sprawę do ubezpieczyciela. Sam proces spoko, prosty, ale podawanie daty pierwszej rejestracji wymagało klikania w historii pojazdu co jeden dzień (vin miałem)

Musiałem jeszcze zrobić dołączyć zdjęcia robione po skosie z każdego rogu, zdjęcia uszkodzeń nie wystarczą.

Chciałem 3500, dostałem niecałe 3400, a proces wyliczania trwał 90 sekund. Automatyzacja srogo poszła w tej dziedzinie.


Skończy się tak, że nie ASO, a ja i jakiś blacharz-lakiernik, będziemy to robić. Faktur nie muszę przedstawiać.


#macmajster #motoryzacja #asstra #opel #kolizja #ubezpieczenia

0ed9f67c-9f4a-4230-a7b1-7a189d92b971

@macgajster jak przyjąłeś to sprzedawaj cesje do szkody z OC jakiejś firmie. Ja raz dostałem 50%, drugi raz 100% tego co dostałem z OC sprawcy.

Inna sprawa, że mało. Mi naprawę zderzaka w xceed 2022 wycenili na 4800

Zaloguj się aby komentować

Asstra oberwała w zderzak i błotnik, bo panu w pewrzodzie zachciało się nieustąpić pierwszeństwa.

Bardzo chciał żebyśmy spisali papier i się rozstali, ale ja ani papieru, ani długopisu, ani rozeznania jak ma to wyglądać. Ergo wzywam ijo ijo.

Zanim przyjechali (jakieś 2,5 godziny) pan próbował jeszcze zmienić moją decyzję mówiąc, że po co ta policja, on mandat dostanie, ja mandat dostanę... No ja to chyba nie

Na nagraniu z rejestratora widać, że on nawet nie hamował, choć trąbiłem na niego dużo wcześniej. Niestety nawet jadąc 40 km/h i hamując do 30 nie dałem rady go minąć (i ściąć znaku), bo zjeżdżałem z górki, a na nawierzchni był lód.


Dla niego skończyło się na 1100, punktów nie wiem ile, nie słyszałem. Mnie za to czeka wizyta w ASO, bo do zrobienia jest na pewno błotnik przedni, zderzak, lusterko do lakierowania. Będzie trochę godzin i użerania się.

Dobrze, że nie udało mi się dogadać wcześniej z lakiernikiem na robienie tych błotników.


#macmajster #motoryzacja #asstra #opel #kolizja #zima #zimowypierdalaj #latonapierdalaj

a35d3fd9-427a-488b-870f-735ef4773d49
9ac9ea28-5dea-4d17-8455-c794de9572b9

Gdyby sprawca był bardziej rozgarnięty, zasugerowałby policjantom przyjżenie się twoim wielosezonowym chińczykom. Inaczej byś wtedy śpiewał ;)

@macgajster przykro mi to mówić, ale żaden ubezpieczyciel nie zgodzi się na ASO przy zgnitej astrze H. Dostaniesz listę zakładów współpracujących i tyle

Zaloguj się aby komentować