W razie potrzeby tokarze także jestę!
#macmajster #prestizowygruz2 #garazmarcina


Trust me I'm an endźiniir
W razie potrzeby tokarze także jestę!
#macmajster #prestizowygruz2 #garazmarcina

Zaloguj się aby komentować
Postęp cz. 2
Wczorajszego wieczora napisałem ten wpis. Teraz czas na kontynuację.
Przeskoczmy w czasie do wczorajszego poranka. Z wcześniejszym postanowieniem przybyłem do pracy. Towarzyszył mi pewien niepokój, bo przecież nie wiem co się zdarzy. No ale powiedziałem w myślach A, to trzeba powiedzieć BEEE.
Zgrałem dowody, wyczekałem moment, aż obaj panowie będą na swoich miejscach (obok siebie) i poszedłem.
Muszę wprowadzić ich krótki opis żeby było prosto i jasno:
prowodyr - człowiek, u którego widzę od samego początku jakiś deficyt, kompleksy. To głównie on atakował.
naśladowca - powtarzał podejścia prowodyra, sam z siebie relatywnie rzadko robił jakieś wrzutki.
Podszedłem do nich jak do ludzi, akurat naśladowca zagadał w sposób agresywny, więc miałem punkt zaczepienia. Wytłumaczyłem o co chodzi, widziałem jak naśladowca przyjął to (mina, mowa ciała, a następnie jego słowa). W trakcie rozmowy starałem się ich nie atakować, a opowiadać jak to na mnie działa. Prowodyr za to wychylił się zza monitora, posłuchał i wskazując na drzwi zadał pytanie:
Czy może pan wyp*?
Już wiedziałem o co mu chodzi, ale dopytałem stwierdzeniem, na które przytaknął. Coś mu jednak nie pasowało, bo rzucił we mnie tekstem-wywodem (cytat przybliżony):
Czyli rozumiem, że nie chcesz interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.
[lub]
Czyli rozumiem, że nie chce pan interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.
Którakolwiek forma miała miejsce, była wprost agresją słowną. Usłyszawszy to powiedziałem mu, że ekstrapoluje to co powiedziałem i zacząłem tłumaczyć. Dodałem, że nie biorę jeńców. Przerwał mi, powtórzył tylko "chcesz tylko komunikacji profesjonalnej, to tak będzie". Wyszedłem, bo temat skończony, a o nim już wiedziałem wystarczająco.
Chwilę później, do mojego pokoju przyszedł naśladowca, zapytał o co konkretnie chodzi, ale w formie próby dowiedzenia się, a nie zrobienia mi krzywdy. Dowiedział się też wtedy, że moje narzekania na kierownika nie są dla żartów, a są jak najbardziej na poważnie. Obiecał zmienić swoje podejście, więc osiągnąłem sukces na polu interakcji z nim.
Jakieś pół godziny później do pokoju przyszedł prowodyr, pogmerał przy urządzeniu i wychodząc zauważył, że jesteśmy tylko we dwóch w pokoju. Nachylił się do mnie ponad monitorem i powiedział beznamiętnie:
Wybacz moje ofensywne teksty wobec ciebie.
Nie zastanawiając się nawet odpowiedziałem:
Nie wiem czy wybaczę.
bo widziałem, że próbuje manipulować. Jednocześnie "przeprosić", ale w taki sposób, żeby nie zrobić tego przyznając się do jakiejkolwiek winy.
Dlaczego to jest znaczące?
Zerwałem ze swoim schematem zagryzania zębów, milczenia, pozwalania na przekraczanie granic i w jasny sposób tę granicę postawiłem.
Jeszcze lepsze, że moje przewidywania co do rozwoju rozmowy były bardzo trafne względem rzeczywistości.
Ta duma z wtorku towarzyszyła mi po rozmowie, ale także na spotkaniu terapeutycznym, które miało miejsce akurat wczoraj. Stonks.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #chwalesie
Zaloguj się aby komentować
Postęp
Wczorajszego wieczora, tuż po 19:00 wybierałem się do garażu. Natchnęła mnie jedna myśl, która szybko zaczęła kiełkować.
Mój dział w pracy składa się łącznie z siedmiu osób. Jakkolwiek kieras jest moim generatorem kieratu wprost, tak uderzyło mnie, że nie jest jedynym źródłem stresu podczas "pracy". Dotarło do mnie, że jest jeszcze dwóch gagatków, którzy wpływają negatywnie na moje samopoczucie. Jak?
Docinkami, niby niewinnymi, bro-jokes, ale jednak nie. To drobne noże wbijane w plecy i jakoś bardzo rzadko się z nich śmiałem, a w przeważającej mierze milczałem lub patrzyłem na nich gniewnym wzrokiem (czasem na jednego zadziałało). Te docinki dotyczyly cech fizycznych, ale też były wyssanymi z palca zaczepkami. Słowem: agresja. W końcu skumulowało się to we mnie, bo od pewnego czasu czuję podwyższone ciśnienie krwi, ból pleców itp. (Patrz temat somatyzacji pod tagiem).
Wieczorem, we wtorek, po powrocie z garażu, siedziałem jeszcze chwilę w samochodzie i opisywałem ai co widzę, co czuję, jak to wiążę z sytuacjami. Udało się wyklarować, że to mobbing poziomy tak na mnie wpływa. Mobbing, który trwa niemal od początku zatrudnienia w tej firmie.
Nakreśliłem (samodzielnie!) co muszę zrobić - porozmawiać. Trochę w trybie natręctw powstały różne scenariusze jak będzie wyglądała ta interakcja, ale dzięki temu zauważyłem, że nie jestem sam. W razie problemów w odzyskaniu szacunku mam za sobą kierasa, dyrektora i cięte haerki.
Tylko jak to udowodnić? Główny prowodyr podłożył się sam, czatem działowym
To było dość dziwne jak na mnie, ale złapałem dumę z siebie, z tego rozpoznania co się dzieje w strefie emocjonalnej, ze znalezienia i zobaczenia problemu takim jakim jest. Wreszcie wiedziałem co jest nie tak. Co lepsze - miałem plan rozwiązania i postanowienie :3
Ciąg dalszy nastąpi jutro. Czas zadbać także o higienę snu żeby nie zacząć tak szybko łykać pigułków na pikawkę.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #chwalesie
Zaloguj się aby komentować
200 tys. pękło w asstruchu. Brakuje 9 dni do dwóch lat posiadania go przeze mnie.
Kupiony przy przebiegu 176 362 km. Trochę pojeździłem jak na dupowóz na okres jesień - wiosna
#macmajster #astruch #opel

Zaloguj się aby komentować
Z jednej strony sukces, z drugiej porażka.
Przymierzyłem wydrukowane koło foniczne, wymaga minimalnej poprawki w rozstawie otworów śrub mocujących. Tak 0,5 mm na każdej śrubie.
Mocowanie czujnika wykonane jako podróba oryginalnego pasuje niemal idealnie. Trzeba tylko odsunąć czujnik o jakieś 0,5 mm i dodać otwór gwintowany (lub zwykły) pod śrubę.
Wkładając koło pasowe uszkodziłem jednak chłodnicę i musiałem ją wytargać żeby poszła do zalutowania
Przymierzałem też mocowania czujnika przepustnicy. Jest fajnie z jednym (trzeba w jednym miejscu odsunąć), drugi do poprawek.
#macmajster #prestizowygruz2 #mechanikasamochodowa #diy #zrobtosam




Zaloguj się aby komentować
Nie zapowiadało się, ale dziś #zyciejestdobre
Udało się wysłać paczkę, która wczoraj została odrzucona przez rzopkę, dziś udało się wysłać, choć nic z nią nie zrobiłem. Wziąłem ją rano na yolo do plecaka i pykło.
W robocie lajt z lekkim zapieprzem, ale jakoś tak lekko szło.
Udało się wydrukować podróbkę koła fonicznego żeby jutro w garażu pasować mocowanie czujnika.
Oddałem śruby zawieszenia i koło foniczne załatwione na laserku by @LaMo.zord do #prestizowygruz2 do ocynku.
Zabrałem z pracy, w śmiesznej cenie, GIGANTYCZNĄ drukarkę 3d (czajnik dla skali i w łapie, żeby mi nikt nie wytknął!) przeznaczoną do stania od ponad roku. Ma dużo modyfikacji na lepsze, ale dużo wkładu czasowego jeszcze wymaga.
Przelutowałem Marcinowi (Garaż Marcina) płytkę z procesorem i486, bo nurzki temu misiu się chibotały.
Dużo ważne: odebrałem przesyłkę od @3zet zawierającą kontroler sondy lambda, także do #prestizowygruz2.
Zdałem sobie sprawę, że zakresem umiejętności stałem się kimś, kogo podziwiałem dawno temu, a może nawet mistrz przerósł ucznia
Jako ostatnie, zdjęcie cewki zapłonowej stosowanej przez Rovera. Niby Unipart, a jednak Ducellier. A tak FR nie lubi się z wzajemnością z UK





Zaloguj się aby komentować
Trochę nie miałem czasu wstawiać, ale także nie bardzo mam zdjęcia.
W piątek byłem u Marcina, wyczyściłem śruby itd. Odebrałem pomalowane wahacze i powciskałem we wszystkie miejsca tuleje.
Dużą rzeczą jest wyfrezowanie DUŻYM dremelem gardzieli gaźników żeby pozbyć się fabrycznego mostka i zwiększyć przepływ.
W kolejnym tygodniu wcisnąłem tuleje poliuretanowe w środkową część łącznika Wattsa. Łatwo nie było, bo nigdzie nie dali fazowania.
W poniedziałek oddałem graty do proszkowania.
Żeby oddać do ocynku sensowną objętość rzeczy (poza śrubami i kołem fonicznym od @LaMo.zord ) zdjąłem cewkę zapłonową (do ocynku pójdzie jej mocowanie).
Dużo narzuciłem sobie tej zimy, ale gdyby nie mrozy byłbym teraz zapewne na etapie dopieszczania, a nie prawie składania
#macmajster #prestizowygruz2 #diy #zrobtosam #mechanikasamochodowa





Zaloguj się aby komentować
Mikrozarządzanie i jego wpływ
Temat dla mnie bardzo aktualny, bo ledwo co miałem pogadankę z obecnym kierasem jaki to niedobry jestem w jego kierunku. Może coś w tym być, bo podświadomie nie cierpię mikrozarządzania.
Od początku.
Do obecnej pracy trafiłem w maju z wiedzą, że to na przetrzymanie. Nie zakładałem, że dalsze szukanie będzie tak mocno się przeciągało. W ogłoszeniu oczywiście jest jeden zakres obowiązków (szeroki i w stylu „masło maślane”), zaś w rzeczywistości mógłbym swoją pozycję określić jako staż (ale to ja płacę). Moje obowiązki to po części bycie sekretarką, przynoszenie/wynoszenie paczek jak coś się zdarzy, przeszukiwanie katalogów (żmudne i nudne), dopasowywanie podzespołów wiązek kablowych do siebie (katalogi są porypane i choć brzmi to jak harness designer, to ja wolałbym robić obowiązki człowieka na produkcji). Zdarza się też wybieranie części z allegro żeby załatać jakiś fakap.
Jedyne projektowanie jakie mam pochodzi z tego co sam sobie przyniosę i po cichu robię. Daje mi to deko satysfakcji, dzięki której przestałem wstawać do pracy coraz później, a wręcz wstaję wcześniej.
Krótko: z one-man army w projektowaniu spadłem do pozycji podnóżka.
Kierownik niby jest spoko, ale mikrozarządza. Dyktuje maile, dyktuje zadania do wklepania w system zarządzania zadaniami (jakby sam nie mógł tego powprowadzać), kontroluje najmniejszy krok, a jednocześnie słabo rozdysponowuje pracę i nie wie co kto w dziale robi.
Zdarza się też, że umniejsza moje umiejętności (na rozmowie rekrutacyjnej i kilka miesięcy temu rzucił tekstem „najfajniejsze w twoim cv były samochody”). Jak tylko mówi „mam super zadanie dla ciebie”, to już wiem, że będę taplał się w gnoju.
Na jego działania reaguję alergicznie, choć dużo z tego się pozbyłem. Teraz po prostu staram się go czasami zbyć mówiąc coś spokojnie i bez emocji. Nie zawsze się udaje przejść suchą stopą, a nawet ostatnio dostałem za to reprymendę. Wiem już jednak, że on bez kontroli nie potrafi, dla niego kontrola jest równa świętości, a jakakolwiek niesubordynacja (często chce coś na już) jest równa naruszeniu hierarchii i jego ego. Swoimi tekstami wtłacza mnie w określone przez niego ramy wyrobnika.
I tkwię tak sobie w tym grajdole, bez perspektyw na jakikolwiek awans, lepsze pieniądze, za to z widokiem na nerwicę lub nieprzedłużenie umowy. To wszystko kłóci się z moją ambicją, której nie potrafię stłumić.
Jednocześnie mam zatem miks emocji, znajduję trochę pozytywów w negatywach, ale też mam szansę obserwować siebie.
Broni nie składam, aplikuję czynnie, trzyma mnie nadzieja
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
Zaloguj się aby komentować
Około trzy tygodnie temu plułem na esp32 i zrobionego na nim SensorBoxa. Nadal czynię to pod kątem programistycznym. Sam projekt PCB też mocno bym poprawił
Udało mi się jednak uruchomić ten diwajs i, po wymianie jednego czujnika, ruszyło wszystko.
Przetwornica miała ustawione zbyt wysokie napięcie wyjściowe (4 V zamiast maksymalnie 3V3). Prawdopodobnie multimetr Marcina "lekko" przekłamuje.
Przez zbyt wysokie napięcie jeden czujnik raczej nie przeżył.
Do tego odwrotnie użyta była wtyczka do czujnika PM, tu musiałem tylko zamienić przewody żeby było zgodnie z dokumentacją.
#elektronika #esp32

Zaloguj się aby komentować
@hejto @kris @ebe
Ługi bugi
Jak się daje pioruna do komentarza, to animacja u góry i z prawej strony kryje się pod innymi elementami strony. Trza zrobić "bring to top" temu animacju :3
#hejto #hejtobugi #bughunter
Zaloguj się aby komentować
Ciekawe kiedy zauważy
#hejtopiwo #hejtopiwowarszawa #hlejto

Zaloguj się aby komentować
Zaczynamy!
Pewien moderator musiał dodać #, bo trzeba tagować.
#hejtopiwo #hejtopiwowarszawa #hlejto

Zaloguj się aby komentować
Enamour feat. shobi - Healer
https://www.youtube.com/watch?v=vsmWf3zOIE0
#anjunadeep #muzyka #muzykaelektroniczna
Zaloguj się aby komentować
Wyzyskiwanie
Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.
Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.
Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.
Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.
Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.
Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
@SzubiDubiDU w któryś piękny dzień w wieku 17 lat, kiedy to koło godziny 7 rano standardowo zaczęła się taka kłótnia między moimi rodzicami dostałem takiego wkurwa, że wpadłem do nich piętro niżej i przywitałem pytaniem: CZY WAS KURWA NIE POPIERDOLIŁO? TAK SIĘ NIE DA ŻYĆ! CODZIENNIE KŁÓTNIA O CH...UJ WIE CO!
Jednak da się żyć bo żyją tak do dzisiaj...
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłem maraton garażowy. Sobota - garaż, niedziela - garaż, poniedziałek - garaż (mój i Marcina).
Przymierzyłem wydrukowane na szybko mocowanie czujnika przepustnicy, mam wnioski, przy kolejnej okazji powstanie druga wersja.
Zgarnąłem z garażu moje wdzianko robocze i wyruszyłem z częściami do Marcina. Dość spontanicznie, bo szybka kalkulacja pokazała małą objętość czasu w tygodniu żeby na spokojnie do niego podjechać.
A u Marcina co się działoooo...
Okazało się, że zdjął blaszki (chyba tłumiki drgań, inne zastosowanie nie przychodzi do głowy) z ramion łącznika Wattsa. Mnie zostało zdjąć z nich klej/lepiszcze.
Skorzystał z mojej pomocy przy układaniu węża pneumatycznego z tyłu szafki
Poza tym rozmontowałem do końca stabilizator, wyczyściłem żeby w lakierni nie mieli problemów, zabezpieczyłem gwinty.
Wyczyściłem na szczocie wszystkie śruby i podkładki (nakrętki pójdą nowe).
Wyczyściłem z rdzy oba wahacze, wyjąłem wrośnięte gumy i wycisnąłem tuleje. Przeguby jeszcze trochę wytrzymają, ale dostaną nowe gumki osłonowe. Marcin mi je pomaluje
Obejrzałem też dekle zrobione przez Marcina do moich gaźników aka przepustnic. Teraz jeszcze wjechać w gardziele dremelem żeby zwiększyć przelot i będą gotowe.
W swoim garażu byłem ok. 18:30. U Marcina ok. 19:20. Wróciłem do domu ok. 23:30 🥲
#macmajster #prestizowygruz2 #diy #zrobtosam #mechanikasamochodowa





Zaloguj się aby komentować
Grubo wyszło, ale to dwa dni roboty (wczoraj ok. 3 h, dziś ok. 2 h).
Zdemontowałem uchwyt fabrycznego czujnika koła pasowego. Jak się uda wydrukowac podróbkę, to później @LaMo.zord pospawa docelowe (właśnie teraz się o tym dowiedział
Pomierzyłem odległości od mniej więcej skrzynki bezpieczników do nieistniejących czujników. Nieistniejących, bo wtrysk dopiero będzie. Łącznie ok. 31 metrów przewodów do każdego czujnika. Teraz tylko podzielić na zasilające i sygnałowe i kupić odpowiednio długości.
Nie zamierzam na tym oszczędzać, pójdą przewody Raychem, takie same jak w lotnictwie i militariach.
Jutro będę drukował wstępny uchwyt czujnika przepustnicy.
Najgrubsze: zrzuciłem zawieszenie przednie żeby odnowić elementy i wymienić wszystkie gumy. Już mi diagnosta nie zarzuci luzów w zawieszeniu!
W samochodzie zostały tylko kolumny macpersona, tego na razie nie ruszam, nie ma po co.
Na trzecim zdjęciu widok co mnie blokowało wczoraj, a co okazało się elementem zdejmowalnym. Jak już zdjąłem, to łatwo zszedł lewy przegub. Prawy... na nim zapłaciłem cenę - połamałem ściągacz yato. Na szczęście ściągacz drugi - młotek - dał radę naprawić sytuację ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Muszę jeszcze zastanowić się nad regeneracją maglownicy, bo mam dobry dostęp i chyba szkoda nie skorzystać.
#macmajster #prestizowygruz2 #diy #zrobtosam #mechanikasamochodowa #chwalesie




Zaloguj się aby komentować
Wczoraj znowu laminowałem. Tym razem mniejsze wstawki, ale bardziej wymagające kształtem.
Zostało trochę żywicy, więc odwróciłem całość i od strony filcu zalałem miejsca z odchodzącymi kłakami.
#macmajster #prestizowygruz2 #zrobtosam #diy #laminat #laminowanie


Zaloguj się aby komentować
Martin Roth - The Song That Plays At The End Of Your Childhood
https://www.youtube.com/watch?v=JhgV17BMl-k
#muzyka #anjunadeep #muzykaelektroniczna
Zaloguj się aby komentować
Nie wiem dlaczego, ale lubię takie absurdy:
https://www.youtube.com/watch?v=-O5TxWQkfr0
https://www.youtube.com/watch?v=h-LfjLewYb4
#muzyka #metal #powermetal
Zaloguj się aby komentować
Minął prawie miesiąc od ostatniego wpisu na temat podsufitki
Przez ten czas kombinowałem nad lokacją do robót, rodzajem żywicy, ułożeniem jej w prawidłowy sposób.
Wszystkie problemy rozwiązały się w tym tygodniu, więc miałem sposobność zrobić swój pierwszy (ok, drugi, ale ten już jest dużo lepszy) laminat.
Karton podsufitki zwilżyłem żywicą, rozprowadzając pędzlem. Na to poszła docięta wcześniej tkanina szklana 150 g/m2 i tu czegoś się nauczyłem. Pędzel, nawet przy tepowaniu, szarpie tkaniną i ją przemieszcza. Lepiej jest polać wężykiem i rozprowadzić szpachelką.
Łącznie poszło ok. 160 gramów wymieszanej żywicy z kupionego 1 kg.
Teraz trzeba kilka dni odczekać, następnie wzmacnianie przewężeń przy szyberdachu i szukanie co by tu jeszcze
#macmajster #prestizowygruz2 #diy #zrobtosam #zywicaepoksydowa #laminowanie #laminat




Zaloguj się aby komentować